ciągłe poczucie winy...

28.05.07, 01:42
męczy mnie to od dłuższego czasu - albo robię coś wbrew sobie, by innym
zrobić przyjemność, radość, "dobry uczynek" itp., a gdy chcę poczuć trochę
wolności i niezależności często działam na niekorzyść drugiej osoby - i w obu
przypadkach mam żal do siebie i poczucie winy - że albo daję się
wykorzystywać, ale że jestem nieczuły, niedojrzały (a mam 23 lata). Oto
przykłady z dwóch ostatnich dni :
znajoma z pracy poprosiła mnie o wykonanie portretu ze zdjęcia (bo wcześnie
chwaliłem si ę że rysuję) mi ile to by kosztowało. ona jest studentką, z kasą
krucho (oboje pracujemy dorywczo za ok 500 zł), a w dodatku ma problemy w
szkole i depresję (wywalili ją). Gdy miało dojść do transakcji dała
delikatnie do zrozumienia żeby nie była to wygórowana cena. Portrety tego
typu kosztują conajmniej 50 zł - ale zważywszy że robione w ołówku i na
zwykłej kartce oraz że jest to moja znajoma - myślałem żeby za jakieś 20 zł
sprzedać. kiedy miało dojść do transakcji wydukałem "symbolicznie, 10 zł" -
nie chciałem jej cisnąć, ale jednocześnie w tym samym momencie poczułem że
się sprzedałem , że jak wcześniej mówiło mi wiele osób, "nie szanuję się".
choć to tylko kasa i to niewielka - to chodzi mi o sam fakt , że chcąc dobrze
dla innych sam wpędzam się w kompleksy.
i druga sytuacja - odmienna - druga koleżnaka z pracy - barmanka - ja
skończyłem wcześniej swoją robotę i mogę pojechać wcześniejszym pociągiem -
jednak jest 23.30 i ona zostaje sama w pubie, a dwóch klientów (facetów)
nadal siedzi. mimo to pojechałem wcześniej i zostawiłem ją. ona ma bardzo
wrażliwy charakter. z jednej strony czuję się jak świnia, a zaraz potem
usprawiedliwiam się że ona jedzie w przeciwną stronę, że mam następnego dnia
zajęcia itd.
W obu przypadkach nie zachowałem się właściwie, ale mam wrażenie że jakiej
bym nie podjął decyzji dla którejś ze stron będzie ona niewygodna.
aż kusi by postawić pytanie "dlaczego właśnie ja?"...ale czy wypada?...
    • kolejar Re: ciągłe poczucie winy... 28.05.07, 02:52
      Koleś, nie przesadzaj ze swoimi problemami, bo tak samo źle skończysz jak ja.
      Napisałem, opracowałem graficznie łącznie z okładką, złożyłem (skład do druku -
      *.ps) powieść 268 stron. Ludki ją lubią, domagają się następnej części (bo
      zapowiedziałem), mówią, że świetnie się czyta... I co? Jak ktoś się pyta, ile
      chcę, to ja wydukuję jaj Ty - ostatnio już 10 zł. Żenada! Koszt druku jednego
      egzemplarza wynosił 7,80 zł. Bez całej mojej pracy! To ja za 1000 egz. mam mieć
      2200 zł??? Tyle to za sam skład żaden grafik kompowy by pewnie nie wziął, bo
      chciałby więcej! A projekt okładki? A praca nad tekstem? A zdjęcia? Teraz nie
      chce mi się dokończyć drugiej części... Po prostu rzygać mi się chce codziennie
      i pier... cały ten durny świat. Stuknij się dobrze w banię jako ja się wciąż stukam.
      Aha, mam ze 2x więcej lat niż Ty...
      • mariannos Re: ciągłe poczucie winy... 28.05.07, 03:11
        czyli wszystko jest generowane pod wpływem chwili - choćbym nie wiem jak
        zaplanował to, jak mam się zachować - zawsze ustąpię i pójdę drugiemu na rękę...
        P.S. artyści chyba tak mają... :I
        • kolejar Re: ciągłe poczucie winy... 28.05.07, 03:16
          mariannos napisał:
          > P.S. artyści chyba tak mają... :I

          I to jest ich KATASTROFA!
          • ja_adam Rada 28.05.07, 09:52
            jesli ktoś ciebie prosi o zmniejszenie ceny
            ..podnoś ją!
            dlaczego?
            na to pytanie odpowiedz
            - za twarzowe i głupie pytania!
      • lsilanow Re: ciągłe poczucie winy... 29.05.07, 06:29
        Dam 25 złotych, możemy negocjowac, cena wyjściowa, prześlę Ci pieniądze, a ty prześlesz mi ją. Ale uczciwie, pamiętaj!
        No i co świat jest taki durny? Bardzo mnie zaciekawiło, co jest w tej książce, ot tak, po prostu. Bardzo lubie książki. Proszę, odpisz. Acha, nie powiem ile mam lat, wydaje mi się naprawdę, że wiek w życiu ma drugorzędne znaczenie wobec problemów, jakie nasze życie wypełniają. :) Badź młody duchem. Czuwaj
    • ewiku wybacz sobie... 28.05.07, 12:11
      i na drugi raz staraj się nie popełniać podobnych błędów...
      i nie myśl już o tym bo szkoda energii...:)))


      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
    • jszhc Re: ciągłe poczucie winy... 28.05.07, 12:15
      ty chyba za duzo myslisz
    • solaris_38 Re: ciągłe poczucie winy... 28.05.07, 22:15
      może pomoże ci takie ćwiczenie



      wyobraź sobie ze w spornej sytuacji uczestniczy zamiast ciebie jakaś inna osoba
      wazne zeby to była osoba którą lubisz i szanujesz

      i wyobraź sobie co ON by zrobił
      np ze rozważyłby los koleżanki i oceniłby czy chce mu sie pracować za 10 zł
      i czy miałbyś MU za złe gdyby zaproponował

      bo sęk w tym ze prawdopodobnie Jemu byś nie miał za złe

      natomiast Sobie masz

      przyznajesz sobie miejsce gorsze

      w podświadomości wyobrażasz sobie ze druga osoba czego\ś chce i ty czegoś
      chcesz i przyznajesz tej osobie 50 % więcej prawa do spełnienia swojej
      potrzeby czy prośby

      co więcej podświadomie to komunikujesz tej osobie że jej sie należy więcej

      gdyby to jednak była oceną spójna to po prostu robiłbyś z wdzięcznością za pół
      darmo

      ty jednak czujesz że nie mzoższ unieść sprawiedliwego podziału bo ktoś tak
      bardzo chce
      a z drugiej czujesz że twój umysł ma racje i jest sprawiedliwy choć
      podświadomość mu przeczy

      to dobry znak

      czas aby zacząć walkę ze słabością emocjonalną która przyczynie sie do
      niesprawiedliwości która jest zawsze dla obu stron szkodliwa

      zatem do roboty

      nie marudź tylko zrób to do czego jesteś gotowy

      pomocna jest terapia rozwojowa u dobrego terapeuty
      warto poszukać kogoś kto naparwdę ci bezie pasował

      możesz też sam spróbować
      polecam 6 filarów poczucia własnej wartości nataniela Brandena
      • mariannos Re: ciągłe poczucie winy... 29.05.07, 00:22
        dziękuję Ci solaris_38 - Twój komentarz był mi bardzo potrzebny :)
        • ja_adam Re: ciągłe poczucie winy... 29.05.07, 06:42
          potrzebny...no tak w końcu ktos się przejął Twoimi problemami..
          • ewa.z1 Re: do adama 29.05.07, 09:32
            Był mu potrzebny i z niego skorzystał. Dlaczego jesteś złośliwy? Jesli
            człowiek ma problem, to jest to dla niego PROBLEM i on sie nim przejmuje.
            Jakim prawem udowadniasz mu że jego problem jest banalny i wogóle to NIE JEST
            PROBLEM? Bo co? Bo twoje problemy to niby takie dużo poważniejsze niz jego? Być
            może, ale to nie jest powód żeby z kogoś kpic, prawda?

            Sorry, ale wkurzyło mnie to. Nie masz koledze nic do zaoferowania, to mu nie
            dowalaj.
            • ja_adam Re: do adama 29.05.07, 15:10
              kąsliwie to napisałem, fakt.

              czy naprawdę potrzebujemy kogoś z zewnątrz by znaleźć sie w niezręcznej sytuacji?

              Jestem pewien iż nasz bohater znał odpowiedź Solaris inaczej by jej nie zrozumiał.

              Myślę, że ta osoba nie chciała rad, chciała nam cos zupełnie innego przekazać,
              szukam dziury w całym>? Nie wiem.
              Wiem, że ten wątek ma drugie dno.

              • mariannos Re: do adama 29.05.07, 17:30
                niestety, rozczaruję cię Adamie - ten wątek nie ma drugiego dna.
                jedyne co chciałem, to poznać opinie osób bezstronnych, czy są osoby z
                podobnymi "problemami" w/s asertywności i jak można sobie z tym poradzić.
                ale Ty chyba nie wiesz jak takie sprawy mogą utrudnić życie...
                moja wrażliwość polega również na tym że nawet nie mam do Ciebie żalu, a
                jedynie chciałbym żebyś w przyszłośći patrzał "głębiej" i mniej podejrzliwie.
                ok? ;)
                • ja_adam Re: do adama 29.05.07, 17:36
                  cóż...fajnie!
                  sądziłem iz masz naprawde problem...
                  to jest zbyt banalne jak dla mnie, krew sie nie leje, nie tracisz pamięci...
                  dawniej martwiłem sie ze mam nieuczesane włosy...
                  • ja_adam do dodosia 29.05.07, 17:51
                    myślę że rozwiązanie swoich problemów znajdziesz w papieskich encyklikach...
                    • ja_adam Re: do dodosia 29.05.07, 17:53
                      ---->FIDES ET RATIO
        • solaris_38 Re: ciągłe poczucie winy... 29.05.07, 23:46
          cieszę sie
          wiem ze piszę mętnie ale głęboko z serca

          serdecznie polecam tą książkę

          jest BEZCENNA

          i ma ćwiczenia co jest naparwde zradkoscią bo pewne rzeczy tzreba wyćwiczyć a
          nie tylko sie o nich dowiedzieć


          :)

          buziaczki
          cieszę sie

          b.
    • queen_elizabeth Re: ciągłe poczucie winy... 29.05.07, 15:00
      Mariannos. To jest dokładnie równiez mój problem. Od roku chodzę na terapię i
      bardzo dużo sie o sobie dowiedziałam. Powodem rozpoczęcia terapii nie były
      oczywiście takie zdarzenia, o których piszesz, ale "po drodze" wyszło wiele
      rzeczy, m.in. chroniczne poczucie winy (tak jak piszesz - względem siebie, albo
      względem innych). Naprawdę dużo się o sobie dowiaduję i powoli zaczynam już
      docierać do powodów tego poczucia winy. Przez wiele lat żyłam w przekonaiu, że
      po propstu tak ma być, że taki mam charakter, nie jestem asertywna itp. I nic
      dało nawet uświadomienie sobie tego faktu, że robię nie tak jak trzeba, nic nie
      dały kolejne obietnice, że "następnym razem nie dam się wykorzystać" itp.
      Musiałam dojść do przyczyn takiego zachowania. I teraz powoli, bardzo powoli
      uczę się żyć inaczej. Nie wiem jak bym poradziłą sobie bez pomocy psychologa...
      Dalej skłądałbym sama przed sobą obietnice, że "next time..." i leczyłabym
      skutki zamiast szukac przyczyny...
      • afula2 Re: jakie sa powody 29.05.07, 21:36
        Bardzo chciałbym chodzic na taka terapię, mam wiele problemów, z asertywnością
        również, ale głównie z ograniczeniami jakie sobie narzucam sama, nieuzasadnione
        kompleksy, brak poczucia własnej wartości. to naprawde straszny problem, nie
        przechodzi. Z drugiej zas strony dobrze wiem że nie powinnam mieć takich
        pproblemów- ludzie mnie postrzegają jako osonbę pewno siebie. Często czuje tak
        jakbym popadała w skrajnoścnp. czuje sie gorsza on innych, mniej inteligentna,
        mająca mniejsze szanse na coś...a za chwilę wprost przeciwnie czuję się fajna,
        atrakcyjna, przebojowa. Nie wiem jak z tym walczyć na terapię nie mam szas bo
        wyjeżdzam za granicę. Może ktoś mi poradzi co mogłabym zrobić a może jakąś
        literaturę, proszę.
Pełna wersja