jurek.zdziwiony
31.05.07, 18:31
Opowiem Wam sytuacje, jaka miala miejsce przedwczoraj. Przychodze do
znajomych, gdzie jestem przyzwyczajony, ze bierze sie ze stolu i nie trzeba
pytac. Wzialem cos, co nalezalo do jednej pani, ktora wyszla sobie do sklepu
po papierosy.
Zobaczyla, ze nie ma tego, co nalezalo do niej i zrobila taka afere, ze
wszystkich postawila w slup. Przyniesli jej to samo, nawet wiecej, a ta na
to, ze ona nie chce i ze chce to, co bylo jej.
Ja zaczalem jej tlumaczyc, ze bylem przyzwyczajony, ze tu bierze sie bez
pytania, ze co lezy na stole to jest wspolne. Ta na to, ze "kazdy pie..ny
skapiec i sep sie w ten sposob tlumaczy", ze jestem typem, ktory rzuca sie na
cudze, bez ambicji, udajacy durnia, zeby tylko z czyjegos skorzystac. Nie
dalo sie nic wytlumaczyc, a wlasciciel lolalu podszedl i ja jeszcze
przytulal, zeby uspokoic.
Skad biora sie takie idiotki?