dziewczyna.malina
05.06.07, 14:21
Mam dobrego męża, dobrą pracę, wiode dobre życie.
Mam jednak w sobie coś takiego, że co kilka miesięcy "zakoch..ę" się w innym
mężczyźnie. Nigdy nie dochodzi do zdrady, jednak taki stan zauroczenia
potrafi trwać nawet kilka miesięcy, następnie kilka kolejnych się "odkoch..ę"
albo samo przechodzi, jest spokoj i za parę miesiecy pojawia się ktoś inny, i
tak w kółko macieju. Głownie polega to na adoracji ze strony tego mężczyzny,
na komplementach, lubię widzieć jak mu się podobam. To trochę jak nałóg.
Jestem atrakcyjną kobietą, co powoduje ze narazona jestem na zaczepki i
komplementy od innych mężczyzn-a to już daje mi kolejny bodziec do wejścia w
taki układ.
Teraz wrociliśmy z zagranicznych wojaży i oczywiście jestem "zakochana" w
przystojnym tamtejszym mężczyźnie, myślę o nim, szukam kontaktu-wiem że mu
się podobałam.
Moja koleżanka stwierdziła, że to kwestia temperamentu, który jest u mnie tak
duży, że szukam dookola dodatkowych bodźców.
Mnie się wydaje, że ja jestem w jakimś sensie nienormalna. To trochę tak,
jakbym prowadziła podwójne życie: w domu dobra żona, mąż nie ma podstaw do
narzekań, a poza domem: wariatka, szukająca motyli w brzuchu, atrakcji.
Piszę to, ponieważ uważam, że to jest nienormalne, mam dobrego męża i nie
chce ryzykować, że kiedyś pojde o krok dalej w tych koligacjach.
Czy Wy kobiety-mężatki, też macie tak, przezywacie takie zauroczenia? Proszę
napiszcie, może wiecie jak sobie z tym radzić?