Dodaj do ulubionych

problemy z mamą.

11.06.07, 20:58
mam 16 lat żyje z bratem i mamą. Ona wiele przeszła w życiu i rozumiem to itd.
Ale ona jest nadopiekuńcza. Martwi sie każdym drobnym szczegółem drażni mnie
to trochę ponieważ nie moge być później w domu niz o 22 itp. a jak chciałam u
koleżanki spac to ona przez tą całą noc nie spała. jest bardzo zasadnicza i
rzadko udaje mi się ją do czegoś przekonac. proszę was bardzo o rade, niedlugo
mam ognisko na koniec roku i nie chce na nim siedziec do 22 tylko spedzic
ostatnie chwile z moja klasa do trochę późniejszych godzin bo w tym roku
kończe tą szkołę. Prosze was o rady na ten temat może mieliscie podobny
problem... Co jej mam powiedziec jakich argumentow uzyc ? Nie chce zeby sie
denerwowala bo ma troche problemow ze zdrowiem i dlatego nigdy się nie
stawiam. Ale jak ją przekonac ? zalezy mi na tym bardzo bo ide do liceum i nie
mam zamiaru spedzic tych lat siedzac nad ksiazkami. tylko jakies mocne te
argumenty bym prosila. dziekuje z gory bardzo to dla mnie wazne.
Obserwuj wątek
    • incogn Re: problemy z mamą. 11.06.07, 22:45
      A czy Twoje kolezanki i koledzy maja zgode na pozniejszy powrot?? O ktorej?? Popros ich o pomoc.
      Zwykle rodzice miekna, gdy okazuje sie, ze inni sa bardziej liberalni. Niech Twoja kolezanka, lub pare
      osob z klasy pojdzie poprosic mame, abys mogla wrocic pozniej
      • uuuuu11 Re: problemy z mamą. 12.06.07, 08:03
        moi koledzy i koleżanki wracają tak późno jak chcą wystarczy ze ich rodzice
        wiedzą gdzie są i o ktorej beda. nie wiem czy to zadziala po za tym wstyd mi
        jakos tak :(
        • ewag52 Re: problemy z mamą. 12.06.07, 08:21
          poproś którąś z mam, by cię adoptowała
          • malutki_kwiatusek Re: problemy z mamą. 12.06.07, 09:20
            jak to czytałam to miałam przed oczami matkę mojego chłopaka... też np. jak
            szedl na cala noc gdzies to nie spala, a jak mial wrocic ok 2-3 to stala w
            oknie i go wypatrywala... to bylo chore i chyba jej przemowil do rozumu, ona
            sie obrazila i teraz sie nim niby nie przejmuje za to dręczy jego młodszego
            brata który teraz zaczal wychodzic... takim matkom przydałby się psycholog...
            Gdy mialam 15 lat bylysmy z przyjaciolka SAME we Włoszech bez zadnego nadzoru
            ze strony doroslych. Moja mama zadzwonila do mnie dwa razy - czy dojechalysmy,
            a potem jak wracalysmy to o ktorej mnie odebrac, moja przyjaciolka miala
            podobnie i do niczego nie przekonywalysmy rodzicow, po prostu uznali ze
            jestesmy juz wystarczajaco odpowiedzialne zeby nas same puscic... nie wiem skad
            sie biora tacy paskudni rodzice... moze terapia u psychologa? Pozdrawiam
            • e_w_a_g_5 Re: problemy z mamą. 12.06.07, 09:46
              odmieni Ci się, jak będziesz sie musiała troszczyć o swoje 16 lenie dziecko.
              Sama sie zdziwisz, jak zaczniesz mame rozumiec
    • mskaiq Re: problemy z mamą. 12.06.07, 13:56
      Twoja Mama boi sie o Ciebie i dlatego nie chce abys wracala pozniej niz o
      22:00. Zamiast rozmawiac z Nia napisz do Niej list. Napisz jak sie czujesz jak
      Ja kochasz, jak nie chcesz Jej zranic, napisz rowniez jak wazne jest to
      spotkanie na koniec roku.
      Poczekaj na Jej odpowiedz, nie staraj sie wymuszac jej od Niej, Ona odpowie Ci,
      daj Jej czas. Mysle ze bedzie dobrze.
      Serdeczne pozdrowienia.





















      • lsilanow Re: problemy z mamą. 12.06.07, 17:37
        to serdeczne :)
        rodzice, którzy mieli ciężko w życiu, kochają swoje dzieci ze zdwojoną mocą, ponieważ mają zdwojoną potrzebę dawania im miłości
        chce lepiej dla Ciebie, niż dla siebie miała

        lepiej dla siebie, to lepiej dla innych, ale może nie powinienem Ci jeszcze o tym mówic...
    • yesamin Metoda drobnych kroczków?.. 12.06.07, 14:34
      Na wstępię powiem ci, że wydajesz się bardzo fajną, sensowną, inteligentną
      dziewczynką. Nie zamierzasz wykonywać ryzykownych demonstracji, tylko, póki co,
      szukasz dyplomatycznych rozwiazań.
      Kluczem do sukcesu będzie zmiękczenie mamy chociaż trochę. Jeśli raz zrobisz
      wyrwę w jej zasadzie "22 - i koniec!", to potem już samo poleci! ;)
      Spróbuj chociaż raz przekonać ją, żeby ci pozwoliła imprezować do 23. Mów, ze
      to niewielka różnica, że jest lato i dużo ludzi o tej porze chodzi po ulicach,
      psiarze wyprowadzają pieski na spacery, nawet stare babcie sobie chodzą i się
      nie boją, autobusy i tramwaje dzienne kursują - można swobodnie dotrzeć do domu
      przed nocą.
      Rozmawiając nie używaj sformułowań, w których występują rezczy negatywne, bo to
      tylko przypomni o zagrożeniach twej mamie. Nie mów wiec: O 23 nikt mnie nie
      okradnie, nie pobije, nie zgwałci, tylko: 23 to bezpieczna pora, jeździ
      komunikacja, ludzie spacerują, spokojnie można wrócić na czas...
      Posłuz się też przykładami lubianych przez twą mame koleżanek, którym wolno
      bawić się do 23. Tak powiedz, bo to zrobi lepszy efekt, niż wskazywanie, ze
      inni baluja całą noc. Przedstaw coś, co twojej mamy nie przerasta, czyli
      najpierw 23. Umów się też na telefon do domu pod koniec imprezy i w drodze
      powrotnej. I wróć na czas.
      No i uwaga końcowa: Walcz o swoje prawa do trochę późniejszych powrotów, rób te
      drobne kroczki, bo najwyzszy czas zyskiwac jakąś autonomię - w przeciwnym razie
      grozi ci nienormalne życie pod kuratelą mamy, czego za wszelka cenę nalezy
      unikać. Ale ty jesteś młodziutka i jak dobrze pójdzie, to stopniowo się
      wyemancypujesz, czego ci serdecznie zyczę!
      • uuuuu11 Re: Metoda drobnych kroczków?.. 12.06.07, 21:36
        dzieki. wlasnie tak postaram sie to zrobic bo inaczej nigdy nie wyrwe się spod
        tego klosza a nie chce robic wielkiego halo bo wiem ze to będzie ją bolało...
        • unbreakable Re: Metoda drobnych kroczków?.. 13.06.07, 06:53
          moja mama byla identyczna... od mniej wiecej 17 r. ż. zaczelam miec wieksze
          potrzeby towarzyskie niz impreza do 22... i wlasnie zaczelam metoda malych
          kroczkow... tak jak ci forumowicze wczesniej radzili...
          doszlo do tego, ze po roku nie mialam juz zadnych ograniczen czasowych, byleby
          wiedzieli gdzie jestem....
          ale wymagalo to ode mnie bezwglednej punktualnosci.
          powiedzialam, ze wroce o 24?
          bylam o 23:45, ale nigdy o 24:01.

          i powiem Ci, ze wszyscy na tym zyskali... moja mama powoli przyzwyczajala sie do
          mojej autonomii, a ja jak wyprowadzilam sie z domu i poszlam na studia, to nie
          dostalam ataku wscieklizny i spokojnie i rozsadnie gospodarowalam swoim
          czasem... w sensie nie poszlam w tango...
          bo jednej rzeczy nauczyla mnie tamta sprawa, ktorej sie trzymam do dzis we
          wszystkich dziedzinach zycia;)
          pies z krotkiej smyczy sie urwie...
          na dlugiej tego nie zrobi, bo ma wystarczajaco duzo wolnosci;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka