Dodaj do ulubionych

eh, te ex...- pomóżcie

IP: *.sloneczny.pl / 10.102.17.* 09.06.03, 15:54
Ktoś poprosił mnie o radę, a ja nie bardzo potrafię pomóc... Może Wy?
Wyobraźcie sobie taką sytuację: od 2 lat jesteście w związku z mężczyzną i na
pierwszy rzut oka wszystko gra. Jest tylko jeden mały problem (?)- mężczyzna
ów był wcześniej w długim związku z pewną kobietą. To była ich pierwsza
wielka miłość, pierwszy sex etc. Byli ze sobą 7 lat, a potem niespodziewanie
ona rzuciła go dla kogoś innego. Jaki wpływ mogło mieć to wydarzenie na
psychikę tego mężczyzny? Czy po tak silnym zaangażowaniu i tak dużej porażce
facet potrafi jeszcze kochać? Czy tak naprawdę potrafi o niej zapomnieć? Ja
myślę, że nie, ale jestem ciekawa waszych opinii!
Obserwuj wątek
    • Gość: Sławek Re: eh, te ex...- pomóżcie IP: *.pke.pl 09.06.03, 16:09
      Nie rozumiem czemu miałby o niej zapomnieć ? Bo obecna partnerka tego chce ? Co
      złego jest w pamiętaniu tamtej ? Ważniejsze jest chyba to czy on ją jeszcze
      kocha a nie czy ją pamięta ? A jeśli tamta była jego pierwszą miłością to jest
      oczywiste że wpłynęła na jego psychikę.
      • Gość: Smilla Re: eh, te ex...- pomóżcie IP: *.sloneczny.pl / 10.102.17.* 09.06.03, 17:13

        > Nie rozumiem czemu miałby o niej zapomnieć ? Bo obecna partnerka tego chce ?
        Co
        >
        > złego jest w pamiętaniu tamtej ? [...]

        Dziękuję za odpowiedź. Ale: czy ja napisałam, że jego obecna partnerka czegoś
        chce albo że jest coś złego w pamiętaniu o tamtej? No nie napisałam. Dlatego
        bardzo proszę o trzymanie się opisanych przeze mnie faktów, bo wychodzą jakieś
        nieporozumienia :))
        Pozdrawiam gorąco!
    • Gość: Smilla Re: eh, te ex...- pomóżcie IP: *.sloneczny.pl / 10.102.17.* 09.06.03, 16:37
      Proszę o rzeczowe i obiektywne spojrzenie na sprawę, a nie stawanie po którejś
      ze stron! Tu nie chodzi o to, kto jest dobry, kto zły i kto ma rację.
      • Gość: mikawi Re: eh, te ex...- pomóżcie IP: *.crowley.pl 09.06.03, 16:42
        ludzie są w stanie się podnieść, zacząć żyć na nowo i kochać po znacznie
        wiekszych tragediach, np. po śmierci kogoś najbliższego

        myślę że w przypadku twojego chłopaka to kwestia czasu, twojej osoby i waszych
        uczuć do ciebie, nie spisuj go na straty tylko dlatego, że przeżył nieudany
        związek i ktoś go zranił
        • Gość: edka Re: eh, te ex...- pomóżcie IP: *.setup.com.pl 09.06.03, 16:48
          zgadzam się ze Sławkiem.
          Takich rzeczy się nie zapomina, nie wolno!!!
          Co nie znaczy, że nie wolno zacząć nowego związku po rozstaniu!
          Na pewno jego relacje z tamtą dziewczyną będą miały kolosalny wpływ na Wasz (?)
          związek, na wszystkie jego kontakty z kobietami.
          Chyba dobrze będzie poznać troszkę (!) bliżej jego przeszłość, nie zmieniać
          jej, ale zrozumieć!
          I chyba rzeczywiście prawdziwa DRUGA miłość istnieje...
          Wierzę w to!!!
      • Gość: Malwina Re: eh, te ex...- pomóżcie IP: *.d1.club-internet.fr 09.06.03, 16:45
        Gość portalu: Smilla napisał(a):

        > Proszę o rzeczowe i obiektywne spojrzenie na sprawę, a nie stawanie po
        którejś
        > ze stron! Tu nie chodzi o to, kto jest dobry, kto zły i kto ma rację.

        powyzszy komentarz nie jest na miejscu - nikt cie nie ocenia.
        Normalnie pamietamy o wszystkich bylych przeszlych niedoszlych chyba ze
        amnezja nagla
        Nie , on jej nie zapomnial i nie zapomni (na szczescie), tak - wszystko wplywa
        na psychike, nie - nie musi jej wciaz kochac
        Najlepiej zadac mu pytanie
        jestes zadowolona z odp ?
        • Gość: Smilla Re: eh, te ex...- pomóżcie IP: *.sloneczny.pl / 10.102.17.* 09.06.03, 16:51
          Chodziło o troszkę głębsze spojrzenie na sprawę... Ale tak, jestem zadowolona z
          odpowiedzi ;)
    • truce Re: eh, te ex...- pomóżcie 09.06.03, 16:50
      wydaje sie, ze nie ma tu znaczenia płeć 'delikwenta', a raczej jej/jego psyche
      i uczucia.
      jesli mocno kochał, to trudno by zapomniał. znam takiego jednego, ktory
      powiedzial, ze 'będzie ją - tą ex - miał w sercu do końca życia"... az sie łza
      w oku zakręciła... a trzeba dodac, ze jest szczęśliwym mężem i tatusiem w
      kolejnym związku.
      kiedys myslałam, ze to absolutnie okropne, ze czlowiek potrafi po jednej
      milosci 'tej jedynej i do konca zycia' pokochać ponownie, moze inną miloscią,
      ale z taka samą mocą. teraz cieszę sie z tego, bo znaczy to, ze ja tez mam
      szansę! ;)

      a poza tym, ponoc co 7 lat czlowiek 'zrzuca skórę' i zmienia się... zapewne i
      uczucia tego faceta do jego ex staną się bledsze z biegiem czasu...
    • Gość: Dkenka Re: eh, te ex...- pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.03, 10:04
      Gość portalu: Smilla napisał(a):

      > > wielka miłość, pierwszy sex etc. Byli ze sobą 7 lat, a potem
      niespodziewanie
      > ona rzuciła go dla kogoś innego.

      tak jakbym czytała o sobie;-)))), ale mam jedno ale.....cyt:"a potem
      niespodziewanie ona rzuciła go", nic nie dzieje się bez przyczyny....tak też
      było u mnie. Myślę, że to odbija się na psychice każdego, ale nie sądzę by do
      końca życia myślał o tej pierwszej, napewno przez długi czas pozostanie w jego
      pamięci....Pozdr.
    • procesor strach przed zranieniem? 10.06.03, 11:59
      Gość portalu: Smilla napisał(a):
      > Czy po tak silnym zaangażowaniu i tak dużej porażce
      > facet potrafi jeszcze kochać? Czy tak naprawdę potrafi o niej zapomnieć? Ja
      > myślę, że nie, ale jestem ciekawa waszych opinii!

      Chyba nie chcesz żeby facet doznał amnezji?? Wszystko co nas spotyka - wpływa
      na nas, formuje nas.
      NIE POWINIEN zapominać o niej, co za mania jakaś z tym zapominaniem? Przeciez
      to kawał jego życia , ma sobie te 7 lat wykreślic życiorysu??

      Jeśli kochał - to na pewno potrafi kochac . I moze kochac. Nawet bardziej
      dojrzale. Na pewno inaczej. Bo nie da sie kochac tak samo dwóch różnych osób.
      Nie kocha sie tak samo mamy i taty, nawet dzieci mona kochac równie mocno - ale
      to bedzie rózna miłość - tak jak różne sa dzieci!
      Wartościować czy ta miłość lepsza czy tamta? Jeśli prawdziwa to każda jest
      DOBRA.

      To chyba nie problem w facecie i jego porażce w pierwszym związku - a w
      zazdrosci drugiej partnerki o tę pierwszą.
      No ale przez dwa lata chyba miała okazje trochę poznac swojego faceta? Nie
      czuje ze on ja kocha? Czy on jej mówi wrost że NIE kocha?? Znałam takiego.. :))
      I jeszcze jedno - on po prostu może bac sie ponownego zranienia. Nie tylko
      kobiety tak mają.. Wtedy partnerka ma trudne życie - bo on boi się zaufać do
      końca nawet jeśli kocha.
      No to kończe sie mądrzyć.
    • gwen_verdon Re: eh, te ex...- pomóżcie 02.07.03, 21:57
      Ja też myślę, że nie. Zwłaszcza,jeśli to on został porzucony.
    • Gość: karol Re: eh, te ex...- pomóżcie IP: *.acn.pl 03.07.03, 07:45
      Gość portalu: Smilla napisał(a):

      > Ktoś poprosił mnie o radę, a ja nie bardzo potrafię pomóc... Może Wy?
      > Wyobraźcie sobie taką sytuację: od 2 lat jesteście w związku z mężczyzną i na
      > pierwszy rzut oka wszystko gra. Jest tylko jeden mały problem (?)- mężczyzna
      > ów był wcześniej w długim związku z pewną kobietą. To była ich pierwsza
      > wielka miłość, pierwszy sex etc. Byli ze sobą 7 lat, a potem niespodziewanie
      > ona rzuciła go dla kogoś innego. Jaki wpływ mogło mieć to wydarzenie na
      > psychikę tego mężczyzny? Czy po tak silnym zaangażowaniu i tak dużej porażce
      > facet potrafi jeszcze kochać? Czy tak naprawdę potrafi o niej zapomnieć? Ja
      > myślę, że nie, ale jestem ciekawa waszych opinii!


      Ha...W gorszej sytuacji są te kobiety, którym udało się odzyskać mężczyzn / nie
      jest istotne w tym miejscu jaką metodą / a oni przerwali swoje dotyczczasowe
      związki, by potulnie do tych niby miłości wrócić / nie jest istotne w tym
      miejscu, co z kolei nimi kierowało /. Tak czy inaczej, mężczyzna nigdy nie
      zapomina kobiety, która go porzuciła i nie zapomina tej, której musiał się
      pozbyć dla świetego spokoju. O tej, która od niego odeszła będzie pamiętał
      zawsze, o tej, której się pozbył nie pozwoli mu zapomnieć kobieta, z którą
      jest. I jak tu zapomnieć ?
    • sugar.free Re: eh, te ex...- pomóżcie 03.07.03, 22:10
      Te ex... lekcja karmy, którą teraz sumiennie powtarzam, lacz zupełnie inaczej:
      tym razem bez scen zazdrości, choć nie bez bólu; słucham Go aby zrozumieć, gdy
      opowiada o niej, choć sama też mówię o swoich uczuciach; szanuję Jego uczucia,
      bo inaczej nie można budować przyszłości. Destrukcja odpada w przedbiegach.
      Wierzę w siebie i swoje uczucia. I nie jestem ta druga. Ani kopia tej
      pierwszej. Jestem Inna. Jestem sobą. I to jest najważniejsze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka