e_w_a_g_5 13.06.07, 10:37 jeżeli mężczyzna, opuszcza kobietę, oznacza to,że z nią jest coś, nie tak. Odwrotnie, dokładnie to samo. Pozostaje jedynie ok 2%,że to nieprawda. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zielonooka28 Re: całkiem proste 13.06.07, 10:55 znaczy,ze sie znudzil(a),w zaleznosci jeszcze o jakim okresie bycia ze soba piszemy,jesli ponizej roku mozna powiedziec ze z nim(a)bylo cos nie tak,ale nie po kilkunastu latach bycia ze soba. Odpowiedz Link Zgłoś
zielonooka28 Re: całkiem proste 13.06.07, 11:43 jak to bzdury?!!!Skoro sie wytrzymalo powiedzmy 10 albo 20 lat z jedna osoba to jak mozna powiedziec ze cos jest nie tak z ta osoba?!?!a wczesniej bylo wszystko tak? Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: całkiem proste 13.06.07, 13:55 asidoo napisała: > Bzdury kompletne! Popieram. Odpowiedz Link Zgłoś
e_w_a_g_5 Re: całkiem proste 13.06.07, 14:05 bzdury? przecież podałam te 2%. A co, jeżeli sytuacja powtarza sie notorycznie? Wiele osób, jest co pewien czas regularnie porzucanych. To przypadek? Odpowiedz Link Zgłoś
ewiku Re: całkiem proste 13.06.07, 13:52 e_w_a_g_5 napisała: > jeżeli mężczyzna, opuszcza kobietę, oznacza to,że z nią jest coś, nie tak. > Odwrotnie, dokładnie to samo. > Pozostaje jedynie ok 2%,że to nieprawda. ... jeżeli opuszcza tzn., że nie mają ze sobą już nic wspólnego... i o winie nie ma tu już dawno mowy... i na pewno nie o jednostronnej... ---------------------------------------------- Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
mahadeva Re: całkiem proste 13.06.07, 14:07 moim zdnaiem to 100% nieprawda :) jesli cos z nia/nim nie tak to po prostu sie na 100% nie wiaze :) a odchodzi, bo mu sie znudzila :) zreszta, co to znaczy 'nie tak' :) dla niektorych to moze byc wlasnie 'tak' :) Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: Bardzo skomplikowane 13.06.07, 14:13 Kiedy jedna osoba ZOSTAWIA drugą, czyli odchodzi bez obopólnego porozumienia i wbrew woli porzuconej/ego, to dowód nie tylko braku uczuć, więzi i empatii ze strony porzucającego. Odchodzi egocentryk, manipulant i dewiant psychiczny, który płeć przeciwną traktuje instrumentalnie , bagatelizujący uczucia innych z sadystycznego upodobania do ranienia. Jednym słowem to bardzo skomplikowane, zwłaszcza dla porzucającego, który najwyrażniej cierpi z powodu własnych problemów emocjonalnych. Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: Bardzo skomplikowane 13.06.07, 15:08 shangri.la napisała: > Kiedy jedna osoba ZOSTAWIA drugą, czyli odchodzi bez obopólnego porozumienia i > wbrew woli porzuconej/ego, to dowód nie tylko braku uczuć, więzi i empatii ze > strony porzucającego. > Odchodzi egocentryk, manipulant i dewiant psychiczny, który płeć przeciwną > traktuje instrumentalnie , bagatelizujący uczucia innych z sadystycznego > upodobania do ranienia. > Jednym słowem to bardzo skomplikowane, zwłaszcza dla porzucającego, który > najwyrażniej cierpi z powodu własnych problemów emocjonalnych. Problemem ludzi jest to, że większość nie ma godności. Trzeba umieć się określić. Jeśli, obiecuje się komuś miłość, przyjaźń, itp. to nie ma się prawa odejść. Związek emocjonalny oznacza, że bierze się pełną odpowiedzialność za drugą osobę i jeżeli, przez naszą głupotę, druga strona, np. popełni samobójstwo - to będzie nasza wina. Jeśli, chodzi o ludzi, którzy są notorycznie porzucani, to nie znaczy, że w nich jest problem. No chyba, że np. kobieta myśli tylko o małżeństwie i trafia na facetów, którzy chcą się wyszumieć. W takim wypadku, powinni się jasno określić, czego od niej oczekują. Prawda jest taka, że większość ludzi jest niedojrzała. Przysięga, że "na dobre i na złe", a jest tylko "na złe". I choć wydaje się, że najbardziej cierpi ofiara, to jednak gorzej wygląda sytuacja osoby odchodzącej - bo jest już tylko, nic nie wartą, pozbawioną wszelkiej godności dziwką! Odpowiedz Link Zgłoś
narko_manka Re: Bardzo skomplikowane 13.06.07, 17:09 Odpowiedzialnym jest sie za dziecko, nie za dorosla osobe. Czlowiek dorosly sam za siebie odpowiada. A jak sie jest niepelnosprawnym psychicznie czy chorym (brak odpowiedzialnosci za siebie), to leczyc sie a nie zakladac rodzine. Odpowiedz Link Zgłoś
bradz Re: Bardzo skomplikowane 13.06.07, 18:52 Mam "swoje" lata, 30-letni staż małżeński i mysle tak, jak narko-manka. Dorosły człowiek SAM za siebie odpowiada. Jak odpowiada za wszystkich innych dorosłych dookoła, to mówiąc kolokwialnie jest ściema tzn. znaduje sobie zajęcie i usprawiedliwienie, żeby nie ponosic odpowiedzialności za siebie. Takie są moje przemyslenia Odpowiedz Link Zgłoś
narko_manka Re: Bardzo skomplikowane 13.06.07, 17:04 A co jak uczucie wygasa, bo ktos przestal dbac o siebie, wyszedl charakter prawdziwy, jak ludzie nie zgadzaja sie? Wsadzcie sobie miedzy bajki wasze kosciolkowe spiewki sredniowieczne zalklamance! Odpowiedz Link Zgłoś
shangri.la Re: Bardzo skomplikowane 14.06.07, 06:21 Zgadzam się z Tobą , Fale:) Brak dojrzałości emocjonalnej, brak poczucia odpowiedzialności, konsumpcyjny styl życia, pseudo luz lansowany przez media to tylko niektóre przyczyny istniejącego stanu rzeczy. Rozpacz porzuconej osoby budzi pogardę ludzi, którzy sami bez skrupułów porzucają, depczą uczucia innych. A wystarczy być porządnym, uczciwym wobec siebie i innych człowiekiem. Wystarczy żyć tak, aby nikt przez nas nie musiał płakać. Wystarczy być CZLOWIEKIEM....... Odpowiedz Link Zgłoś
narko_manka Re: całkiem proste 13.06.07, 17:22 shangri_la, jestes osoba chora psychicznie, przeczytalam te Twoje produkty forumowe, o co wszystkich na tym forum tak nachalnie blagalas. Nie dziwie sie temu "wampirowi" a wrecz mysle, ze to Ty go napastujesz. To co piszesz nie miesci sie w glowie, to jest chore i nawiedzone. Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: całkiem proste 13.06.07, 17:58 Ty jesteś jakaś chora! Widać, że potrafisz innym zaoferować jedynie dobrą zabawę i świetny seks. Poza tym, NIC! Tak człowiek jest stworzony, że potrzebuje bliskości i bezpieczeństwa, a tego nie zapewni chwilowy związek. Jak się kogoś naprawdę kocha, to uczucie nie wygasa. Chyba, że ktoś tylko hormony ma, ale takich ludzi, jak ty, można poślubić jedynie dla pieniędzy, a jak pieniędzy nie masz, to się już do niczego nie przydasz. Bo niby co? Mówisz komuś: "Jestem twoją przyjaciółką", albo "Kocham cię", aby później odejść? ŻENADA! Co, to znaczy, twoim zdanie? Poćpamy, pobzykamy się a jak przyjdą problemy, to idź do diabła? Wtedy, to się inaczej wyraża, czego oczekujesz i co możesz dać od siebie. Tak na marginesie, to ja nawet nie jestem Katoliczką. Tylko, potrafię się określić. Odpowiedz Link Zgłoś
narko_manka Re: całkiem proste 13.06.07, 20:42 To o czym mowisz jest samooszukiwaniem sie. Jak mozna oczekiwac bliskosci i uczucia od kogos, kto chce odejsc? Jak mozna chciec sila zatrzymywac kogos, w kim uczucia juz nie ma? Jezeli odpowiada Ci uklad sado-masochistyczny to jestes chora. Odpowiedz Link Zgłoś
e_w_a_g_5 Re: całkiem proste 13.06.07, 21:05 wiecie,ze ja nie wiem o co Wam chodzi? Kompletnie. A zmierzałam do tego, że sa ludzie predystynowani do bycia porzucanymi. Nie mówię o pojedynczych przypadkach o braku odpowiedzialności, wygasnieciu uczucia. Ale kobietach, mężczyznach, którzy regularnie są stroną odrzucaną. Spróbujcie odnieśc sie, do tego. Odpowiedz Link Zgłoś
mahadeva Re: całkiem proste 13.06.07, 21:15 to sa osoby, ktore probuja, eksperymentuja co to znaczy notorycznie porzucany? tak w srodku zwiazku? nie znam za wiele takich przypadkow... Odpowiedz Link Zgłoś
narko_manka Re: całkiem proste 13.06.07, 21:22 e_w_a_g_5 napisała: > a ja tak. Choćby na forum Ja tez znam takie osoby i uwazam, ze sa one nie do zycia. Nie da sie z nimi wytrzymac, ja po godzinie dostaje szalu, a co dopiero gdybym miala z nimi zyc. Odpowiedz Link Zgłoś
e_w_a_g_5 Re: całkiem proste 13.06.07, 21:29 no. Sama widzisz. I po co sie skarżyć? Plejada opuszczonych, porzuconych, po raz, po dwa, po trzy ... Z jednym 1 dziecko, z drugim drugie. leeeciii... Każdemu może sie przydarzyc sk..el. Ladacznica, ale żeby tak w kółko? Nie r o z u m i e m. Odpowiedz Link Zgłoś
narko_manka Re: całkiem proste 13.06.07, 21:31 e_w_a_g_5 napisała: > no. Sama widzisz. > I po co sie skarżyć? > Plejada opuszczonych, porzuconych, po raz, po dwa, po trzy ... > Z jednym 1 dziecko, z drugim drugie. leeeciii... > > Każdemu może sie przydarzyc sk..el. Ladacznica, ale żeby tak w kółko? No wlasnie, ale jak ktos wiecznie narzeka na swoje nieszczescie i na ludzi, ktorzy odeszli, wiec jakas przyczyna musi byc. Niemozliwe, zeby na jeden ideal przypadalo az tylu psychopatow i emocjonalnych popaprancow. > Nie r o z u m i e m. Odpowiedz Link Zgłoś
e_w_a_g_5 Re: całkiem proste 13.06.07, 21:36 nie przypada, tylko sie usilnie podświadomie szuka. Bo syndrom ofiary, tu sie kłania Odpowiedz Link Zgłoś
narko_manka Re: całkiem proste 13.06.07, 21:37 e_w_a_g_5 napisała: > nie przypada, tylko sie usilnie podświadomie szuka. > Bo syndrom ofiary, tu sie kłania Niekoniecznie, znam osoby, ktore non stop poszukiwaly partnerow i po krotszym lub nieco dluzszym czasie byly opuszczane. I wcale nie trafialy na zlych ludzi tylko na takich, ktorzy ich nie chcieli. Odpowiedz Link Zgłoś
e_w_a_g_5 Re: całkiem proste 13.06.07, 21:46 bardzo mnie zmartwiłaś :(( i co nadal szukają? Moja koleżanka, miała trzech mężów. Każdy był the best. Z kazdym była szczęśliwa. Za każdym razem mówiła - ahh, nareszcie trafiłam na super mena. I każdy po uprzednich świństwach jej czynionych, kopał w zad i szedł w nieznane. I co? Z nią było wszystko ok? Odpowiedz Link Zgłoś
narko_manka Re: całkiem proste 13.06.07, 21:50 Oczywiscie, ze nie tak. Dla niej nie jest wazne, co facet bedzie robil, tylko to,zeby byl. Lek przed samotnoscia, przed tym, co powiedza ludzie. Jest to uzaleznienie, brak tozsamosci i wlasnego zdania, niska samoocena. Odpowiedz Link Zgłoś
e_w_a_g_5 Re: całkiem proste 13.06.07, 22:19 haha, tymczasem najlepszy partner to taki, który jest na wyciagniecie ręki. Nie przebywa na stałe, nie każe tolerowac obniżonych nastrojów i nie oglada mnie,ani ja jego, kiedy nie mamy na to ochoty. Ale większość kobiet, musi miec te przysłowiowe skarpety na sznurku w łazience. Skarpety wprawdzie sie zmieniaja, tak jak ich własciciele. Ale zawsze tam jakies wisza. Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: całkiem proste 14.06.07, 04:17 Są jeszcze inne przypadki, kiedy któreś z partnerów nie jest ideałem, jakiego by się chciało mieć (ideał - piękny, inteligentny, zawsze ma ochotę, kiedy ty chcesz; bez nałogów, bez problemów, na każde wezwanie, usłuchany, itd...). Kogoś takiego, chciałoby mieć większość, ale jak się okazuje, że ktoś ma, np. depresję, to już traci na atrakcyjności. I większość boi się zobowiązań. I to nie jest wina osoby z depresją (bądź czymś innym, życiowym)! To ona jest porzucana i oszukiwana. Łatwo być z kimś, jak jest dobrze, ale związki oparte na PRAWDZIWYCH uczuciach, polegają na tym, by się wzajemnie wspierać. Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: całkiem proste 14.06.07, 04:05 narko_manka napisała: > To o czym mowisz jest samooszukiwaniem sie. > Jak mozna oczekiwac bliskosci i uczucia od kogos, kto chce odejsc? > Jak mozna chciec sila zatrzymywac kogos, w kim uczucia juz nie ma? > > Jezeli odpowiada Ci uklad sado-masochistyczny to jestes chora. Jak ktoś jest dojrzałym człowiekiem, to potrafi określić czy czuje miłość czy namiętność. Miłość nie mija. Poza tym, miłość to żaden seks, tylko coś naprawdę głębokiego. Odpowiedz Link Zgłoś
fale_morskie Re: całkiem proste 14.06.07, 04:31 Aha, jeżeli mamy podawać w procentach, to teoretycznie 50% osób porzucanych jest winnych a 50% nie. Są jeszcze takie osobniki, które czerpią radość życia ze znęcania się nad drugą osobą, choćby psychicznie. I jest to zamierzone, perfidne, poniżanie i wpędzanie w poczucie winy kogoś, kto KATA obdarzył uczuciem. Wtedy, to osoba odchodząca jest OFIARĄ. Oczywiście, nie można nazwać ofiarą, np. faceta, któremu żona poroniła i tylko cierpi i płacze, zamiast zrobić mu laskę. To byłby bezduszny samiec a nie odpowiedzialny mężczyzna. Odpowiedz Link Zgłoś