kkk225
26.06.07, 16:25
Jechałem autousem z punktu ado punktu b.
I nie ważne jest , że autobus prywatnych linii i , że Pruszkowa co
skojażenia różne na myśł przynosi do Warszawy podróż to była.
Jechałem i o jazdę tu chodzi o przemieszczanie się o działanie wbrew jednak
grawitacji sile.
Bez wysiłku , bez zastanowienia.
Rozparty na siedzeniach dwóch bo podróżnych wcale lub wcale prawie nie było.
Rozparcie to było jednak sygnałem dla potencjalnych nowoprzybyłych ,
nowowsiadłych , nowo na przystanku autobusu doczekawszych.
Sygnałem by nie siadać obok.
A co tam !
Za jazdę zapłaciłem i komfortu spodziewać się mogę.
Komfortu oczekuję!
Nie jestem zwykłym pasażerem lini Pruszków -Warszawa który do pracy jadąc i z
pracy wracając traktuje tę jazdę jak konieczność z odległościami związaną.
Jak przykry przymus codzienny rytuał dwa razy powtarzany jak pacież rano i
wieczorem.
Na klęczkach , na kolanach .
Nie jestem zwykłym podróżnym co patrzy bezmyślnie za okno na drzewa drzew nie
widząc a odległość jedynie jaka jeszcze pozostała do domu , do zupy ogórkowej
na rosołowych kostkach , do telewizora i do boga co w lodówce zmrożony wiernie
czeka na swego pokornego wyznawce.
Ja smakuję tę podróż.
Delektuję się każdą dziórą w jezdni na trasie pruszków warszawa , słucham
melodii silnika , podziwiam widoki i podziwiam dzielnego kierowcę gdy płynie
przez okolicę swym stalowym okrętem firmy ikarus.
Ja jedyny doceniam jego dzieło , dzieło tych co pobudowali domy i domki wzdłuż
asfaltu bym mógł okiem na ułamek sekundy o nie od niechcenia zahaczyć.
By ślizgać się po nich metalnie ciesząc zmysły rozmaitością formy.
To dla mnie na mijanych polach traktory majestatyczne pirłety wykonują , to do
mnie uśmiechają się mijani policjanci za plecami lizaki przed kierowcami
ukrywając to dla mnie świeci słońce bym mógł w słonecznej kontrze wyraźniej
widzieć zieleń skoszonych trawników i wręcz filmową czerwień rozjechanych kotów.
Jechałem autobusem linii pruszków warszawa i czułem się jak król , który w
przebraniu plebsu zwiedza swoje posiadłości.
Rozparty , a co tam , na dwóch siedzeniach prawie.