amelius
09.07.07, 14:18
Przez wiele lat uczestniczyłem w psychoterpaii, którą zakończyłem półtora roku temu. Była dla mnie bardzo owocna, przyniosła autentyczną przemianę mojego życia, nauczyłem się normalnie funkconować, założyłem rodzinę, mam dom, pracę. Zdarza się oczywiście, że czasami czuję się gorzej, wracają lęki, ale potrafię je identyfikować i szukać ich przyczyny.
Kilka dni temu spadał na mnie jak ciężki gałz wiadomość, że moja terapeutka nie żyje. Popełniła samobójstwo, kiedy okazało się, że jest chora na raka. Zrobiła to w ten sposób, że razem ze swoim kulkuletnim synem położyła się spać po zażyciu środków... Dla mnie to totalny wstrząs. Osoba, przy której uczyłem się jak sobie radzić z życiem i jego cieżarem, sama tego cieżaru nie uniosła.
Teraz zostałem sam, nie mam na kim się wspierać, u kogo znajdować potwierdzenia, szukać aprobaty, czas dojrzewać samemu. Ale strach z tym związany jest wielki.