Dodaj do ulubionych

brak szacunku

10.07.07, 10:19
Jestem z moim chłopem już dłuższy czas i chcemy się wkrótce pobrać. Tymczasem
ja zaczynam się wahać :( Nie moge zdzierżyć, że on potrafi pogniewać sie na
mnie o (w moim odczuciu) prierdoły - np. twierdzi, że jestem dziecinna, bo
m.in. lubie kolor różowy i chciałabym mieć taki blady różo-fiolet na ścianach
w jednym z pokoi naszego mieszkania. Albo - że noszę staromodne buty. Albo że
jem frytki palcami. Wkurza go, gdy mam inne zdanie i narzuca swoje. Dla mnie
to brak szacunku - ja nie twierdze, że nie ma gustu, bo podoba mu sie co
innego niż mi. Wydaje mi sie, że ludzie moga sie róznić - najwazniejsze, żeby
potrafili zaakceptować inne zdanie drugiej strony, żeby z góry nie
twierdzili, że druga strona nie ma racji. Zastanawiam sie, jak to będzie po
slubie, jeśli już teraz mamy takie jazdy.
Obserwuj wątek
    • ja_adam Re: brak szacunku 10.07.07, 11:46
      Spokojnie za 20 lat samo przejdzie
      (przejmowanie sie rózowymi pierdołami)
    • synvilla Re: blado-rozo-fiolet! 10.07.07, 11:59
      Toc to przepiekny kolor! A staromodne buciki, toc to urocze, artystyczne!
      Wszystko co mowisz swiadczy, ze nie pasujecie do siebie.
      Ludzie rozstaja sie nie z wielkich problemow, a wlasnie z powodu tych malych i
      blahych.Zastanow sie czy dasz rade z takim wytrzymac, moze jezeli postawisz
      warunki, na ktorych mozesz z nim byc, cos w nim sie ruszy i zacznie byc po
      prostu tolerancyjny....i moze gust mu sie poprawi:=)))))
      • biedrona1234 Re: blado-rozo-fiolet! 10.07.07, 15:25
        he, he, zeszłam troche na ziemie po uwadze o 20 latach, które znieczula nas na
        pierdoły :) ja wiem, że mój chłop i ja srednio jesteśmy dopasowani i ciągle od
        nowa sie zastanawiam, jak to jest, że mnie u niego nie denerwuje, że jest
        punktualny, albo że jest pracoholikiem, a on się degustuje moim gustem. Co do
        stawiania warunków - on twierdzi, że warunki to są w umowie, a nie w związku :I
        a ja tym razem twardo stoje przy swoim i domagam sie, żeby dał sobie spokój z
        przerabianiem mojego gustu - moze się nie zgadać, ale niech mnie zaakceptuje!
        Mam taka wizje - bede się zmieniac pod jego dyktando do czasu, aż on mi powie,
        że żenił się z zupełnie inna mną i co wtedy? Macie jakieś sprawdzone sposoby na
        zatwardziałych uparciuchów?
        • arwen8 Re: blado-rozo-fiolet! 10.07.07, 20:24
          biedrona1234 napisała:

          > Macie jakieś sprawdzone sposoby na zatwardziałych uparciuchów?

          TAK! Zostawić ich w spokoju.
    • piekielnica1 Re: brak szacunku 10.07.07, 15:36
      > Zastanawiam sie, jak to będzie po
      > slubie, jeśli już teraz mamy takie jazdy.

      Najprawdopodobniej będzie kiepsko, będzie Cię drobiazgowo kontrolował,
      krytykował i narzucał wszystko, zatruje Ci życie.
      Zamorduje każdą radość.

    • nina9999999 Re: brak szacunku 10.07.07, 19:54
      to się będzie pogłębiać.................. :(
    • czlowiek_powazny Re: brak szacunku 10.07.07, 20:06
      Jak to dobrze, ze polskie spoleczenstwo nie jest skoncentrowane na dobrach
      materialnych, tylko zawsze na milosci, slubie. Jest to wielkie spoleczenstwo,
      nie jest wazna jakosc zycia, tylko majtki wiszace na sznurku prane i wieszane w
      dowod owej milosci. Jestem pod wrazeniem
      • biedrona1234 Re: brak szacunku 11.07.07, 10:00
        eee, ja tam bym sie nie poszywała od razu pod całe społeczeństwo :) mam o tyle
        komfortową sytuacje, że nie musze myśleć kategoriami finansowymi - moi
        rodziciele łoza jeszcze na moje utrzymanie, a na dodatek mam prace - żadne
        niesłychane zarobki, ale skoro nie musze wydawac na mieszkanie i jedzenie, to
        są kokosy! To o dobrach materialnych - że nie przywiązuje wagi. Po ślubie, na
        własnym garnku to pewnie będę, bo jednak sytuacja sie zmieni, ale na pewno w
        wyborze meża nie kieruje sie kasą. Mój mówi, ze ja to bajki (znaczy się
        książki) czytam i stąd jestem mało życiowa he, he. Może to być uciążliwe dla
        ludzi wokół mnie, ale zawsze się pocieszam, że chociaz nie jestem materialistką
        za bardzo
        • makijaze Re: brak szacunku 11.07.07, 10:13
          No, wiesz Biedrona ja po ślubie jakiś czas powtarzałam "nie było sie
          materialistką nie myślało o forsie to teraz trzeba non stop o niej myśleć i
          mówić- o kredytach o długach, o dorabianiu się.." - takie realia pomyśl o tym..
          A co do Twojego problemu to mają rację Ci którzy piszą o tym, że to będzie się
          pogłębiało zastanów się czy na początku waszego związku Twój facet też był taki,
          czy może po jakimś czasie mu spadły trochę klapki z oczu, że nie jesteś taka
          jakby mu pasowało..
          • biedrona1234 Re: brak szacunku 11.07.07, 14:46
            mam wrażenie, że jesli kiedykolwiek mój chłop miał klapki na oczach ,to bardzo
            szybko mu spadły :) on jest praktyczny i trzeźwo myslący, a ja bujam troche w
            obłokach, idealizuje świat i myśle nietrzeźwo :) on od początku robił różne
            fochy - przez długi czas głównie o pracę (długie godziny, czasem wyjazdy 2
            dniowe w Polske) - trudno mu było sobie wyobrazić nas, kiedy tak on wraca do
            domu najpóźniej o 14-15 (potem jeszcze dłubie w kompie, ale jednak w domu), a
            ja o 18-19. No wiec zmienilam prace - na nudniejsza, ale spokojną i w miarę do
            przyjęcia. Ale to mimo wszystko niejedyny powód do gniewów, ech. To jest po
            prostu choleryk pierwszej wody. A ja sie przejmuje tym, leją się łzy i siwieją
            włosy. A przeciez wystarczyłoby potaknąć i robić swoje :) ech, może spróbuję
            się tego jakoś nauczyć :)
            • ewiku Re: brak szacunku 11.07.07, 15:06
              kobieto, dla kogo Ty żyjesz?... jak długo i jak bardzo chcesz sie podkładać,
              żeby "choleryka" zadowolić?
              a co z Twoim "ja"?... czy naprawdę wierzysz, że wyrzekając sie siebie jesteś w
              stanie na dłuższą metę cokolwiek i komukolwiek dać?


              ----------------------------------------------
              Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
              • biedrona1234 Re: brak szacunku 11.07.07, 15:34
                ejku, zapomniałam wspomnieć, że jestem chrześcijanką :) to chyba normalne u
                nas, tak mysle :) tj. podkładanie sie. moja kumpelka mówi, że faktycznie moje
                ja troche jakby się uciszyło - dawniej mówiłam swoje kontrowersyjne poglądy na
                forum, a teraz raczej zmilczę, hm. a ja se myśle, że moim błedem jest niska
                samoocena - dla mnie normalne jest, że kogoś szanuje i że w zamian jestem
                szanowana. a tymczasem od mojego chłopa musze ten szacunek raczej egzekwować. a
                że go kocham, to chciałabym jednak znaleźć na niego sposoba :)
                • arwen8 Re: brak szacunku 11.07.07, 15:44
                  Profilaktycznie przeczytaj sobie wnikliwie ten artykuł i wyciągnij wnioski:

                  wiadomosci.onet.pl/1421612,242,kioskart.html


                • ewiku Re: brak szacunku 11.07.07, 16:36
                  biedrona1234 napisała:

                  > ejku, zapomniałam wspomnieć, że jestem chrześcijanką :) to chyba normalne u
                  > nas, tak mysle :) tj. podkładanie sie. moja kumpelka mówi, że faktycznie moje
                  > ja troche jakby się uciszyło - dawniej mówiłam swoje kontrowersyjne poglądy na
                  > forum, a teraz raczej zmilczę, hm. a ja se myśle, że moim błedem jest niska
                  > samoocena - dla mnie normalne jest, że kogoś szanuje i że w zamian jestem
                  > szanowana. a tymczasem od mojego chłopa musze ten szacunek raczej egzekwować. a
                  >
                  > że go kocham, to chciałabym jednak znaleźć na niego sposoba :)

                  ... Ty lepiej szukaj sposoba jak wyciągnąć z powroten to Twoje "ja" bo
                  wyrzekanie się siebie to właśnie ten brak szacunku do siebie czyli słabość...
                  i jak w takiej sytuacji chcesz, żeby Twój chłopak Ciebie szanował?

                  (nie wiem czy o tym wiesz ale my wszyscy, bez wyjątku, wysyłamy do naszego
                  otoczenia podświadome sygnały o tym, jak siebie samych traktujemy a to otoczenie
                  tylko na nas reaguje i nic więcej)


                  ----------------------------------------------
                  Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
    • saksalainen Nie pasujecie do siebie 11.07.07, 15:48
      Sa ludzie, którzy uwazaja ze w zwiazku trzeba sie we wszystkim zgadzac - to jest OK, jezeli dwoje takich ludzi sie znajdzie i rzeczywiscie sie zgadzaja.

      A sa tacy, dla których pewne odmiennosci, róznice sa normalne, trzeba je szanowac i nie ma co próbowac ich zmienic.

      On nalezy do pierwszej grupy, Ty do drugiej. Nie wiem po ile macie lat, ale na pewno jeszcze jest czas poszukac kogos kto lepiej pasuje... bo w takim układzie oboje raczej nie bedziecie szczesliwi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka