Dodaj do ulubionych

Co jest potem?

06.08.07, 10:23
Czy komuś udało sie wrócić do partnera po rozstaniu, gdy oboje mieliście już
kogoś innego w między czasie i byc szczęśliwym znowu z tym pierwszym?

Jak żyć ze świadomością, że nasz ukochany był przez jakis czas z inną? Jak
poradzić sobie z reakcjami środowiska, w którym on pokazywał się z nią, a nie
ze mną?
Czy to wogóle możeliwe? Czy to zbyt duze obciążenie dla związku?

Kilka faktów: małżeństwem byliśmy 5 lat, on z next 3 miesiące + całe jego
środowisko z nowej pracy, gdzie ja nikogo nie znam, a ją znają wszyscy.

Może ktos był w podobnej choć sytuacji? Udało się czy nie? Jak o tym mysleć?
Jak zapomnieć itp. itd.???
Obserwuj wątek
    • green_land Re: Co jest potem? 06.08.07, 10:36
      Wszystko zależy od tego, czy go kochasz i czy on jest w stanie uderzyć się w
      piersi i prosić o przebacznienie.
      Wszystko jest możliwe, i szczęście po zdradzie w pojedynkę i kontunuując
      związek.

      Wrócił do Ciebie?

      Martwisz się reakcją środowiska, a tym akurat nie powinnaś się przejmować.
      Powinnaś mysleć o Was, a nie o reakcji środowiska. Jeżeli jesteś pewna jego
      uczucia, tego, że potrafi się zmienić i chce tego, nic więcej nie powino Cię
      obchodzić. To jego problem, środowisko w jego pracy. To Ty jesteś żoną, ona
      kochanką /a może tylko przyjaciółką/. Jest sporo takich par, które rozchodzą
      się na jakiś czas, każde ma jakiegoś partnera w tym czasie, a potem wracają do
      siebie i żyją długo i szczęśliwie. Trzeba jednak umieć i chcieć przebaczyć,
      potrafić zapomnieć. Zapomnieć - to ważne. I nie rozpamiętywać tego, co było.
      Zacząć od początku. To trudne, ale jeżeli czujesz, że warto - walcz.

      Zajrzyj na forum forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24087
    • ja_adam Re: Co jest potem? 06.08.07, 10:39
      Nie ma rzeczy którą człowiek nie jest wstanie zaakceptować, kwestia woli, albo
      nie-woli.

      Ale nie po to partnerzy sie rozstają by do siebie wracać, od tego jest
      instytucja separacji a nie rozstania!

      Możesz opisać miliony faktów i żaden z nich nie musi byc probierzem Waszej
      przyszłości.

      Każde Jutro jest inne.

      Co to ma znaczyć itd? Mrówa posprzątaj mieszkanie, zrób zakupy....


      Nawiasem na forum KOBIETA NAPISAŁAĆ
      (...)
      Zobzczymy jak się to wszystko potoczy. Wiem, że jemu na mnie zależy. Oboje
      jestesmy po przejśćisach, on też się boi o mojego byłego, o to czy mój synek go
      zaakceptuje.
      (...)
      decyzje podjęłaś więc po co te pytania!!!!!
    • nlpnetpl Re: Co jest potem? 06.08.07, 10:41
      mrowka221 napisała:
      > Może ktos był w podobnej choć sytuacji? Udało się czy nie? Jak o tym mysleć?
      > Jak zapomnieć itp. itd.???

      Prościej jest zapomnieć niż się męczyć.

      Możesz zrobić tak. Znajdź sobie jakiś namacalny symbol byłego związku w
      najgorszym wydaniu. Jeśli nie masz, to sobie znajdź w najbliższym otoczeniu,
      cokolwiek co będzie Ci się źle kojarzyć. Może być popielniczka pełna petów,
      kosze na śmieci albo coś podobnego. Patrz na ten przedmiot i myśl o wszystkich
      najgorszych chwilach swojego byłego związku, o upokorzeniach, o wszystkich złych
      emocjach które sprawiały jak podle się czujesz. Przez cały czas patrz na ten
      przedmiot. I dodawaj tam kolejne złe rzeczy. Będzie to budować coraz gorsze,
      fatalne emocje. Tak długo jak potrzebujesz.
      Gdy uznajesz, że wystarczy by zapomnieć, patrzysz na przedmiot i wtedy myśl o
      swoim byłym. Już. Dość.

      A teraz zastanów się co fajnego możesz robić w życiu. Znajdź sobie własne pasje.
      Może coś było takiego kiedyś co lubiłaś robić sama albo z wiernymi przyjaciółmi,
      ale na jakiś czas przestałaś to robić. Zbuduj sobie własny, fantastyczny styl
      życia. Daj znać jakie fajne rzeczy zaczęłaś robić.

      Pozdrawiam,
      I.

      www.igorzakrzewski.pl
      • ja_adam przeczytaj swój 1 wpis i ostatni 06.08.07, 10:49
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=64315697&wv.x=2&s=1
        -jakieś wnioski?
    • synvilla Re: Mrowko daj sobie spokoj. 06.08.07, 11:00
      Jezeli go ciagle kochasz, zapomnij, zrozum. Idz dalej nie blakaj sie w
      bezsensie, zazdrosci. Ty jestes unikalna, zadna kobieta, nie bedzie toba ani ty
      nie bedziesz zadna. Nie zapominaj o tym. daj sobie szanse.
    • wiedzma15 Re: Co jest potem? 06.08.07, 11:06
      witaj Mróweczko,
      ja wróciłam, ale żadne z nas nie miało nikogo w tym czasie

      właściwie to nie był powrót, to było zaczynanie od nowa, ale wyposażeni w wiedzę nt swoich i partnera zalet i wad mamy nadzieję popełniać coraz mniej błędów, osią powrotu jest uczucie, które się nie zmieniło i które spowodowało, że ani on ani ja nie szukaliśmy nikogo innego w tym czasie "bez siebie"

      łatwo nie jest, ale...
      wczoraj mieliśmy 12 rocznicę ślubu i mój mąż podarował mi pęk wodnych lilii zdobyty w sposób powielony z filmu "Noce i dnie" z komentarzem, ze ma nadzieję, że spełnił moje marzenie o Toliboskim....
      może być pięknie, choć nie zawsze jest łatwo i przyjemnie
    • asidoo Re: Co jest potem? 06.08.07, 11:21
      Mrówko, to on już rozstał się z tą dziewczyną z pracy?
      • mrowka221 Re: Co jest potem? 06.08.07, 12:38
        Widzę, ze musze napisać więcej...

        Czy go kocham? Nie wiem, naprawde nie wiem....
        Widzę,, że moge byc szczęśliwa z innym, widze też, że jak się spotykam z nim,
        to jeszcze coś jest między nami, że oboje coś czujemy, mamy łzy w oczach itp.

        On jest z nia cały czas. Mówi mi, że nie jest zaangażowany uczuciowo, ale może
        uczucie przyjdzie z czasem (???)
        Wiem, że on żałuje, wim, że mnie kocha (powiedział, że jego miłość się nie
        skończyła), że dopiero niedawno zdał sobie sprawę z tego jak bardzo. Al nic nie
        robi z tym dalej, tylko rozmawiamy i nie pada nawet słowo powrót.

        Tak jakbyśmy oboje bali się, że juz za dużo się wydarzyło, że on pozatrzaskiwał
        sobie zbyt wiele furtek, sam to przyznał.

        Powiedział mi ostatnio, że tak trudno mu budowac nowe, skoro ze mną juz tyle
        zbudowal, tyle nas łaczyło itp.
        A potem nic, po takiej rozmowie wogóle się do siebie nie odzywamy, on się
        spotyka z nią, ja też z kimś, aż do kolejnego spotkania, rozmowy.
        On chyba czeka, żebym ja wykonała jakiś krok,a ja tego nie robię.

        Wczoraj wysłałam mu smsa :"czy chcesz znowu byc z nami?". Nie odpisał nawet...
        • asidoo Re: Co jest potem? 06.08.07, 12:48
          Mnie się wydaje, że powinnaś przemyśleć wszystko na spokojnie i odpowiedzieć
          sobie czy potrafiłabyś z tym żyć. Są kobiety, które mają dobre relacje z mężami
          mimo zdrad czy nałogów, ale potrafią w to się nie angażować, inne korzyści
          wynagradzają pewne niedogodności... Pytanie brzmi tylko: "Czy ja sobie dam z tym
          radę?", "Czy powrót nie jest trudniejszy niż zbudowanie nowej relacji?"
          Nie myślałabym jednak nad tym aż do czasu, gdy on sam by mi tego nie
          zaproponował i nie powiedział, że tamto definitywnie zakończył.
          Może z nowym znajomym spotka cię więcej szczęścia?
          To wszystko jest na razie niewiadome i dlatego tak się plączesz.
    • 13kotek13 Re: Co jest potem? 06.08.07, 12:30
      Wiesz co jest pozniej ? dasz rade o tym nie myslec, ale tylko czasami, gdy
      bedzie Cie dotykal bedziesz zastanawiac sie czy robil to samo tej drugiej, gdy
      nie bedzie odbieral telefonow to bedziesz zastanawiala sie czy wlasnie nie jest
      z nia, w kazdej klotni bedzie wychodzil ten temat, wsrod znajomych bedziesz
      czula sie glupio zastanawiajac sie co oni teraz o Tobie mysla..

      Moim zdaniem musisz miec swoja godnosc i nie pozwolic mu wrocic do Ciebie, bo
      on, widzac, ze go z powrotem przyjelas moze myslec, ze jest bezkarny.
      • sankanda Re: Co jest potem? 06.08.07, 12:38
        to juz zalezy od ciebie, bo tylko ty znasz prawde o swoim zwiazku. ja uwazam,
        ze nalezy zawsze sluchac swojego glosu wewnetrznego. jesli go kochasz i zalezy
        ci na nim, to usun pasozytnicze mysli i pozwol mu wrocic. jeden raz. TYLKO
        JEDEN RAZ !
        • ja_adam Re: Co jest potem? 06.08.07, 12:41
          mrówka...
          przykro mi.
          Chyba więcej nie powinienem nic pisać, to Twoja lekcja!
          • mrowka221 Re: Co jest potem? 06.08.07, 13:53
            Czyli uważasz, że co?
            Nie wiem, ja juz nie umiem spojrzeć na to logicznie....
            • blackisblack Re: Co jest potem? 06.08.07, 13:55
              a potem jest to co przedtem
              jak pozwolisz mu wrócić będzie robił to samo do końca
              nastepna naiwna mrówka -sberlatka
    • sbelatka Re: Co jest potem? 06.08.07, 14:26
      na zapomnienie nie masz co liczyc

      ale mysle, że mozna sobei z tym poradzic - jesli obydwoje partnerzy chca byc ze
      soba i inwestuja w swoj związek

      jest to trudne
      ale nie niemozliwe

      choc niestey mysle, że 5-ico letnie malzenstwo takiej proby nie zniesie..
      ale moge sie myslic
      i bardzo chetnie sie pomyle...

      to co mówia ludzie - olewaj
      po prostu tego nie sluchaj
      Ty wiesz co czujesz i czego chcesz - i tym sie kieruj
      • sankanda Re: Co jest potem? 06.08.07, 14:29
        pieknie napisane...szkoda, ze bedzie musial to olac ;)
        • mrowka221 Re: Co jest potem? 06.08.07, 15:04
          To jasne, że nie jest ważne co mówi otoczenie, ale jednak żyjemy w tym
          otoczeniu, a ono potrtafi skutecznie życie zatruć....

          Tym bardziej, że mój m. zawsze był podatny na wpływy otoczenia, a oni ciągle
          będą mu przypominali o niej i aj będę o tym wiedziała i jeszcze takie sytuacje
          np. ja nigdy nie byłam z nim na żadnej imprezie firmowej, a ja po miesiacu
          znajomosci zabrał na firmowy Dzień Dziecka, razem z naszym synem!

          A jego koledzy z pracy tez sa w to w jakis dziwny sposób wmieszani dlatego, że
          ostatnio dpwiedziałam się, że mam u niech powodzenie (widzieli nas w czerwcu
          razem) i ze donoszą mu np. o moich opisach na gg (dziecinada).
          I jeszcze 2 sprawa, on im pewnie musiał przecież opowiadać coś na mnie, jaka ja
          niedobra byłam, żeby wybielić siebie.

          Teraz im więcej o tytm myslę, to coraz bardziej dochodze do wniosku, że nie
          wytrzymam takiej sytuacji, nie mam spokojnego charakteru niestety i pewnie
          coraz bardziej będzie mnie to męczyć.

          Powiedziałam m., że jest głupi, że tak się zachowywał, że zrobił takie rzeczy,
          których nie da się cofnąć i wymazać, że tak pochopnie postępował. Mówiłam mu
          juz o tym wczesniej, żeby nie robił zadnych głupstw, po których nic juz nie
          wróci do normalności, teraz przyznał, że miałam wtedy rację.

          Teraz widzę, ze moja historia ma dopiero smutne zakończenie. Wolałabym, zeby on
          nie żałował, żeby układał sobie życie i ja też. Małabym wtedy poczucie, ze to
          nasze rozstanie miało jakiś sens, że jednak mnie nie kochał, nie wiem.

          A teraz on mi mówi, że działał pod wpływem emocji, a nic cofnąć się juz nie da.
          • sbelatka Re: Co jest potem? 06.08.07, 18:17
            no cóz, zycie to ponoć trudna sztuka wyborów..

            musisz wybrac... po prostu...

            powodzenia!
            • blackisblack Re: Co jest potem? 06.08.07, 18:38
              sbelatka jest naiwna ale niegłupia
              • sbelatka black 06.08.07, 18:59
                bez względu na to co Ty sobie o tym myslisz - to śpieszę Ci doniesć,
                ze nie jestem ani głupia ani naiwna
                nie jestem tez paskudna, nie szukam tez męża w necie...

                w pzrypadku twoich wypowiedzi czuje sie rozczarowana
                bo zdarzaja Ci sie takie, które wydają mi sie np. dowcipne - dowcip,
                celne i ciete riposty cenie sobie bardzo..

                ale częsciej zamiast dowcipu czuję w tym co piszesz chęc dowalenia
                ludziom

                zastanawiam sie po co to robisz?

                pewnie spodziewanie sie odpowiedzi na to pytanie - w ktorej mnie nie
                bedziesz probowal obrazic albo osmieszyc jest naiwnością..

                no to może jednak jestem naiwna...
                pozdrawiam
                • piesbaskervill Re: black 06.08.07, 19:03
                  ona dostaje polecenia przez telefon i dlatego tak róznie pisze,jak
                  jej każą,tak robi
                  • blackisblack Re: black 06.08.07, 19:26
                    cięte riposty są lepiej płatne
                    też wolę;D
                    • piesbaskervill Re: black 06.08.07, 19:32
                      dobranoc blaku,muszę popisać troche poważnych pism,bo terminy gonią
                      • blackisblack Re: black 06.08.07, 19:38
                        idż do banku;D
                        • mathias_sammer Re: black 06.08.07, 20:49
                          masz juz chlopaka? podobasz misie:) lubie ziemnokrwiste:)

                          m.s.
                          • blackisblack Re: black 06.08.07, 20:58
                            zastanawiam się właśnie nad propozycją psa
                            odpowiem ci w stosownym czasie
                          • blondi_z_klopa Re: mathias 06.08.07, 21:29
                            Zanim ona się zdecyduję chciałabym zaproponować siebie------>
                            Jestem super inteligentną laską (195 IQ), wzroście 154cm i obwodzie
                            w biuscie 105cm. W talii mam 60, w bioderkach 95 a w buzi "piątka".
                            Jestem blondynką o długich, pięknym włosach do samej myszki.
                            I jestem chętna, jeśli nie jesteś pedziem.

                            blondi z klopa
                            • blackisblack Re: mathias 06.08.07, 22:02
                              jest pedziem ślepoto
    • alfika Re: potem jest zawsze... 06.08.07, 20:47
      ...i żyli długo i szczęśliwie...

      masz zamiar zajechać faceta, że z kimś był i że znajomi o tym
      wiedzą??? a jakby nie widzieli i nie wiedzieli?
      no, nie bądź dulska ;)
      po prostu pokaż sie teraz Ty z nim i już

      piszesz, że Ty też z kimś byłaś...
    • psychoguru Re: Co jest potem? 07.08.07, 08:41
      Z postawy faceta wynika ze ponowny zwiazek z
      nim raczej nie wchodzi w rachube. On po
      prostu wykrzystuje twoja psychiczna slabosc.
      Musisz widziec to realnie tak jak jest: on
      sie zaspokaja seksualnie z ta druga a tobie
      zawraca glowe bo wie ze psychicznie nie
      potrafisz byc samodzielna.

      A samodzielnosc w tym przypadku to ostre
      stawianie sprawy: jesli mowi ci ze ma ochote
      na blizsze kontakty z toba to zadasz
      natychmiastowego zerwania z ta druga. Jesli
      tego nie zrobi to zadasz zeby przestal sie z
      toba kontaktowac. A to wszystko dlatego ze w
      zadnym przypadku nie mozesz dopuscic by stac
      sie ta druga w stosunku do tej drugiej.

      • mrowka221 Re: Co jest potem? 07.08.07, 09:04
        No az tak źle to chyba nie jest:)

        Myślę, że on szczerze zaluje, pytanie tylko co z tym zrobi.
        Odbyliśmy dwie rozmowy i w każdej dawałam mu do zrozumienia, że nie
        wyobrażam sobie związku po czymś takim.

        To jasne, że gdybyśmy zdecytdowali się znowu być razem, to nie ma
        mowy o tej drugiej.

        Ja też jestem z kimś już i mój m. wie o tym, on stwierdział, że
        mogłby mi to wybaczyć.

        Mnie chodzi raczej o taką zimną kalkulację, w której jak pomyślę o
        tym, do czego był zdolny, jak się zachowywał, jaki był oschły i jak
        umaił patrzeć na moje cierpienie w czasie naszego rozstania, to
        widzę, że on się poprostu chyba jednak nie nadaje do dłuższego
        związku. Bardzo się zmienił, kiedyś kilka lat temu był inny.
        • gixera Re: Co jest potem? 07.08.07, 13:20
          > Ja też jestem z kimś już i mój m. wie o tym, on stwierdział, że
          > mogłby mi to wybaczyć.

          Wybaczyć Ci? Wybaczyć, że ulożyłaś sobie zycie po tym jak z dnia na
          dzień Cie zostawił i znalazł sobie inną? Jak to łaskawie z jego
          strony.
          Ułóż sobie życie z kimś, kto jest Ciebie wart, nie oglądaj się za
          siebie, nie oglądaj się na niego. Już raz Cię zostawił, więc skąd
          pewność, że niebawem sytuacja się nie powtórzy? Nie wchodź dwa razy
          do tej samej rzeki.
          Korzystaj z okazji, póki możesz. Tego światu jest pół światu.
          Twój mąż w końcu powinien zrozumieć, że jest człowiekiem dorosłym i
          musi ponosic konsekwencje swojego zachowania.
          • mrowka221 Re: Co jest potem? 07.08.07, 14:18
            Wybaczył w sensie - mógł życ ze świadomością, że byłam z innym
            facetem, psychicznie, fizycznie itp.
            • mrowka221 Re: Co jest potem? 07.08.07, 16:25
              Wiecie co tak wogóle to dowiaduje sie ostatnio od znajomych, że
              wyglądam kwitnąco i że chyba rozstanie mi służy.
              Podobno przy mężu wygladałam na umeczoną i zmarnowaną....

              I faktycznie, kryzys pierwszego szoku juz minął i skoro radze sobie,
              to chyba właściwie nie ma po co wchodzić do tej samej rzeki (choc
              niby rzeka nigdy nie jest ta sama).
              Moze to był toksyczny związek?
              • wiedzma15 Re: Co jest potem? 07.08.07, 22:32
                ależ on wyraźnie czeka żebyś to jednak ty poprosiła go o powrót do was, a on ci łaskawie wybaczy i rozstanie się z koleżanką, której jak twierdzi - nie kocha

                a potem, jak się znów coś nie będzie układać to scenariusz się powtórzy i możecie dożyć w takim układzie do późnej starości...
                a jak wasze dziecko się miewa w tej sytuacji? bo jakoś mało o nim piszesz, a nie sądzę, żeby było mu łatwo w tym momencie...
                ewentualny powrót męża to też może być szok dla dziecka...nawet jeśli szok z pozytywnym oddźwiękiem
                • mrowka221 Re: Co jest potem? 07.08.07, 22:55
                  Mały bardzo przeżywa. Nawet teraz bardziej niż wcześniej.
                  Mnie nie odstępuje na krok, boi się ludzi, chcę iść z nim do
                  psychologa.

                  Widziałam jak reaguje w sytuacjach, gdy widzi jakieś dzieci z
                  tatusiami i mamusiami razem, wogóle jak widzi synków z ojcami, ach
                  wolę o tym nie pisać....

                  Mój m. nie dąży do czestszych kontaktów z dzieckiem niż raz na 2
                  tygodnie.
                  Ostatnio mały miał urodziny, w sobotę była impreza, tort. Podczas
                  rozmowy z m. spontanicznie zaprosiłam go na kawałek tortu w
                  niedzielę. Powiedzialam o tym synkowi.
                  Czekaliśmy, ale do 18 nie dał znaku życia, więc mały zadzwonił do
                  niego. Powiedział, że nie mógł przyjechać, bo nie miał czasu....

                  Nie rozumiem go. Mówił, że mu nas brakuje, a wogóle się nie stara,
                  tzn. nieraz się stara, a potem zapomina, jest głucho przez jakiś
                  czas i potem znowu się odzywa, nie wiem dlaczego taki się zrobił.
                  • wiedzma15 Re: Co jest potem? 08.08.07, 07:55
                    i co, nie było go na urodzinach synka wcale, czy był w sobotę, a nie przyszedł na "poprawiny" w niedzielę? bo chyba jeszcze poranna kawa mi nie dotarła tam gdzie trzeba?

                    nie chciałabym żebyś myślała że cię krytykuję lub oceniam źle, ale tu, na forum są właściwie opisywane cały czas TWOJE przemyślenia, wątpliwości,obawy,nadzieje i rozważanie różnych wariantów, a jakby wrócił, a co powiedział, a co zrobił, a ja też się z kimś spotykam (myślę, że to jeszcze nie miłość, ale tak trochę:pokażę że i ja nie jestem sama)...
                    wiem, że to ważne jak ty się czujesz, ale w takiej sytuacji wydaje mi się że najważniejsze jest dziecko, rozpadła mu sie rodzina, jedyna ostoja, tata już kogoś ma, mama też, zapewne (nie obraź się, ale tak jest nader często) jest też mimowolnym świadkiem rozmów o tym co kto komu powiedział, zrobił itp. wydaje mi sie, że powinnaś znacznie więcej uwagi poświęcić synowi, pokazać mu, że tata nawet jak nie ma czasu się z nim spotkać (a ma do tego prawo żeby mieć inne plany), to jednak mimo wszystko go kocha, informować męża o wszystkich ważnych sprawach w życiu dziecka , ale postarać się, żeby dziecko widziało że ma teraz więcej mamy dla siebie...
                    Moja córka też tak miała, to był bardzo trudny czas, u nas problemem większym było to, że tata był u niej codziennie i nieraz rozwalił nam plany

                    • mrowka221 Re: Co jest potem? 08.08.07, 09:34
                      Na urodzinach nie był wogóle, bo go nie zapraszałam, miał wpaść
                      następnego dnia.

                      Staram się poświęcać czas dziecku, tylko teraz w okresie wakacyjnym
                      on jest zawsze a to u babci, a to u cioci, bo przedszkole nieczynne.
                      Myślę, że od jesieni dopiero nasze życiie bardziej
                      się "ustabilizuje".
                      Nawet mogę powiedzieć, ze teraz spędzam czas z małym bardziej
                      efektywnie, poświęcam czas tylko jemu, nie tylko będąc z nim w domu,
                      ale staram się wyjeżdżać z nim na wycieczki, do kina, planuję zacząć
                      chodzic z nim na basen, bo synek to lubi.
                      Wiem, ze ojca mu nie zastąpię...

                      Zastanawiałam się czy to wkleić (to chyba łamanie tajemnicy
                      korespondencji?) ale to słowa, które napisał mi moja przyjaciółka,
                      która zna nas oboje bardzo długo:

                      Ja z Wami nie wytrzymam! o ile dobrze pamietam to TY mialas walczyc
                      o niego i przekonac go, ze tym razem moze na Ciebie liczyc. to TY
                      zaprzestalas tej walki. zostawilas go. a teraz kiedy on na swoj
                      sposob walczy ('wiesz jaki jest)) odrzucasz go... nie rozumiem tego
                      i nie wiem czy kiedykolwiek zrozumiem. dlaczego ludzie uwielbiaja
                      sobie komplikowac zycie... przemysl wszystko oboje popelniliscie
                      bledy i (moim zdaniem) powinniscie sobie oboje wybaczyc... jednego
                      jestem pewna- nie masz prawa zadac od niego, zeby po tym wszystkim
                      biegal za Toba i blagal o powrot. Ty tego nie zrobilas, wiec.......

                      Ja nic nie żądam. Nie wiem, ale mam czasami takie wrażenie, że po
                      latach moje dziecko będzie miałao do mnie pretensje, że nic nie
                      zrobiłam żeby ratować ten związek, a tatus chciał...
                      • gixera Re: Co jest potem? 08.08.07, 10:18
                        Albo coś tu kręcisz, albo nie piszesz wszystkiego.
                        Z Twoich postów jednoznacznie wynika, że to Ty o niego zabiegasz, a
                        on nie dość, że Ciebie zostawił, to się jeszcze dzieckiem nie
                        interesuje.
                        Mrówka, miej honor, nie błagaj faceta o powrót, niech on zacznie o
                        to zabiegać, choć jemu najwyraźniej jest wszystko jedno.
                        Nie czekaj na niego z otwartymi ramionami, bo to nie TY jesteś
                        winna, on nie ma co Ci wybaczać.

                        >"Walczyć o niego, przekonać go do powrotu?"

                        To on powinien zakończyc swój związek, bić się w piersi i błagać Cie
                        o wybaczenie i jeszcze dziękować, że w ogóle masz ochotę na niego
                        patrzeć i z nim rozmawiać.
                        Dziecko jak dorośnie, to zrozumie, jaki tata to typek.
                      • wiedzma15 Re: Co jest potem? 08.08.07, 23:41
                        wiesz co, nie obraź się, albo się może i obrażaj jak chcesz ale czy to były twoje urodziny czy dziecka?
                        w mojej tępej głowie nie mieści mi się, że można, nawet po rozwodzie nie zaprosić ojca na urodziny dziecka, jego występy w przedszkolu, szkole, pierwszą Komunię i inne tego typu wydarzenia
                        zupełnie się nie dziwię zatem, że nie przyszedł na ochłapy w niedzielę, bo ja też bym nie przyszła

                        oczywiście wykluczamy sytuację kiedy ojciec jest potworem i jakikolwiek kontakt dziecka z nim jest niewskazany.

                        Myślisz Mrówko tylko o sobie. Nie dziw się że ci się w życiu pochrzaniło (o ile to nie jest zbyt delikatnie powiedziane).
                        Sorry za brutalną szczerość, ale czasem tak jest, że ktoś musi wylać ci na głowę kubeł zimnej wody żebyś się obudziła...

                        • mrowka221 Re: Co jest potem? 09.08.07, 09:13
                          No co Ty piszesz Wiedźmo???

                          Nie zapraszałam go oczywiście, bo to było małe spotkanie dla
                          najblizszej rodziny, z mojej strony, a nikt nie chce go za bardzo
                          oglądać, po tym jak po wspólnej imprezie rodzinnej, na którą był
                          zaproszony jako świadek bierzmowania mojej kuzynki zmył sie po 2
                          godzinach do swojej panny, która z resztą wydzwaniała co chwilę.

                          Z reszta on miał yczcić z małym jego urodziny w następny weekend,
                          tam też mnie nikt nie zaprasza, bo po co?
                          Świąt też przeciez nie będziemy spędzać razem.

                          Nie widze lepszego sposobu na rozwiazanie tej sytyuacji. Na
                          przedstawienia w przedszkolu chodzimy razem, albo tylko ja, bo m.
                          dużo pracuje.
                          • mrowka221 Re: Co jest potem? 09.08.07, 09:21
                            A tak wogóle to nasze zatargi i żale nie powinny mieć wpływu na
                            dziecko.
                            Mały czekał, a on sie nawet nie odezwał, że nie przyjedzie, więc na
                            kim chciał się odegrać?
                            • wiedzma15 Re: Co jest potem? 09.08.07, 11:01
                              jeśli celowo go nie zapraszałaś to po co go zaprosiłaś w niedzielę, na resztki, jeśli było ustalone że urodziny z tatą są za tydzień? to można dziecku chyba dość przejrzyście wytłumaczyć...?

                              ja bym nie przyszła, a ty byś poszła, jakby cię on w przyszłym tygodniu zaprosił na kawałek tortu, który został z imprezy z jego najbliższą rodziną?
                              • wiedzma15 Re: Co jest potem? 09.08.07, 11:15
                                po tym jak po wspólnej imprezie rodzinnej, na którą był
                                zaproszony jako świadek bierzmowania mojej kuzynki zmył sie po 2
                                godzinach

                                no cóż, tak na moje oko, bierzmowanie to nie jest jakaś szczególnie istotna uroczystość, zeby trzeba było świętować potem dłużej niż 2 godziny - ale to tylko moja opinia


                                no i jeszcze dlatego go nie zaprosiłaś na urodziny dziecka, bo twoja rodzina go nie chce oglądać

                                a pytałaś małego, czy chciałby żeby tata był z nim w tym dniu???? ale tak szczerze, czy po prostu zdecydowałaś za niego

                                u nas urodziny córki wypadły wtedy, kiedy nie byliśmy ze sobą i naprawdę nie wyobrażałam sobie żeby nie zaprosić męża i teściowej, byli oboje, tata uczestniczył w zakupach na tę imprezkę, konsultował się ze mną w sprawie prezentu... ale może ja jakaś nie tego jestem?
                          • sleep.one Re: Co jest potem? 09.08.07, 11:25
                            Kobieto, zdecyduj się wreszcie i zakończ tę szopkę!
                            Powiedz facetowi, że go kochasz i jesteś gotowa z nim być, ale ma Ci
                            odpowiedzieć, czy on też chciałby wrócić! I skończcie wreszcie te
                            szopki!

                            On ma kogoś, Ty też. Masz o tą babę pretensje? To dla niego "produkt
                            zastępczy". Głupi może i jest, ale przecież znasz go i wiesz, za
                            kogo wychodziłaś! Przestańcie zachowywać się jak dzieci.
                            A jeżeli nie wiesz co zrobić, to złóż pozew o rozwód i żyj swoim
                            życiem!
                            Mój też nie pamięta o moich urodzinach, dziecka itd, więc nie
                            mogłabym mieć nagle do niego o to pretensji, skoro zawsze taki był!
                            A Ty masz żal o to, jaki jest, choć wiele się nie zmienił.

                            Podejmij męską decyzję, zaproś go na kolację i zapytaj do jasnej
                            cholery czy chce z Toba być!!! Zdobądź się na odwagę!!! Możesz się
                            trochę upić w czasie kolacji, dla większej odwagi:) Zrób, czego się
                            boisz, a strach zniknie!!!
                            No już, dzwoń do faceta i zapraszaj go na tę pieprzoną kolację!
                            • mrowka221 Re: Co jest potem? 09.08.07, 11:40
                              No chcialam dobrze z tym tortem, ale moze faktycznie on tak to
                              odebral, a zaproszenie wyszlo spontanicznie, bo mial i tak
                              przyjechac po coś tam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka