Gość: pandee
IP: *.chr13.1000lecie.pl
01.07.03, 09:31
Wlasnie, co znaczy? Bo ja sie wczoraj dowiedzialam, ze dziewczyna, ktora
mieszka sama od 17-go roku zycia, jest osoba watpliwej konduity i moj
ukochany ma uwazac, z kim sie zadaje. Wylalam wiadro lez, glownie z bolu i
zalu nad ograniczeniem niektorych ludzi. Dla mnie to byl powod do dumy, a moi
rodzice tez puchli, ze sama sobie poradzilam, skonczylam studia,
pracuje...Ale nigdy by mi przez mysl nie przyszlo, ze usamodzielniajac sie,
wychodze na puszczalska! Jak rany, my ciagle zyjemy w sredniowieczu? Chociaz
tam samotne panny w wiezy byly przynajmniej uwazane za cnotliwe, a ja teraz
musze znosic pogardliwe spojrzenia mojej tesciowej i lzy w oczach mojego
ukochanego, ktorych zniesc juz nie potrafie. Kolejna szpilka, kolejny
komentarz, a zadne z nas nie ma sily, by sie obronic. Na razie zostawiamy,
jak jest (na zasadzie jeza czy kupy), ale to czasem bolesnie sie pojawia w
rozmowach. Brr. Pomozcie mi, napiszcie, ze to, co mysli moja tesciowa to jest
stek bzdur, nadajacych sie tylko do kosza...