fale_morskie
03.09.07, 13:45
W gimnazjum, miałam "przyjaciółkę" - była to bardzo zdolna
dziewczyna, ale też lubiła być wredna. Często, podkreślała, że z
nikim nie czuła się tak dobrze, jak ze mną - bo umiem słuchać i nie
obmawiałam całej klasy. Nasze kontakty się rozluźniły, kiedy
wyznałam, że chciałam skoczyć z okna i może, jeszcze spróbuję. No,
taka "kochana przyjaciółka". Ja o nią nie walczyłam, bo po szkole,
gnałam do domu, zamykałam się u siebie i zajmowałam sobą. Bardziej,
niż to, czemu to taka zdzira, martwiło mnie to, że jeszcze żyję (a
żyję, tylko dzięki kobiecie, która nauczyła mnie być bestią). Poza
tym, jak się "przyjaciółka" odwaliła, to czułam ulgę - żadnego
wyciągania na siłę z domu, "bulwersowania się" tym, że wolę bardziej
życiowe rzeczy - nie romantyczne, itd. Zresztą, ona tak miała - jak,
tylko zmieniała "przyjaciółki" (a robiła to często), wszystkie z
ulgą, do tego podchodziły.
Drugą "przyjaciółkę" poznałam w liceum. Wiedziała o mnie prawie
wszystko. Wiedziała, co akceptuję w życiu a czego nie. Wiedziała, że
jestem szczera, stawiam sprawy jasno, więc każdy ma wybór, ale w
porę - potem może żałować (wyjątek, to ta z gimnazjum - jakoś, na
odległość nie wzbudza złości). Wtedy, byłam już po depresji. Dobrze
jej się ze mną rozmawiało, paliło,... raz jej zaimponowałam. Dlatego
mnie lubiła, widziała, że ze mną warto się zadawać, jeśli chodzi o
jej potrzeby - takie podejście, snobistyczne. O nas, można by
napisać przynajmniej nowelkę, ale po wielu perypetiach (w między
czasie, wpędziła mnie w depresję) - poszła do diabła. Był to typ,
takiego biednego człowieka, który potrafi tylko lizać tyłki -
inaczej, nie przeżyła by. Wiele razy mnie oszukała (choć wiedziała,
że nie toleruję kłamstwa), Jako jedyna poznała powód, przez który
miałam pierwszą depresję - i tu, lubiła sobie używać. Miała
pretensję, że mi się to nie podoba! Wie, że za to odpokutuje - a
mogła, od razu, trzymać się z daleka - wiedziała z kim zadziera.
Ludzie, chorzy na depresję, nie są temu winni. Przy pierwszej
depresji, kiedy próbowałam coś z tym robić, jeszcze bardziej
przekonywałam się, że najlepsze jest samobójstwo. Przy drugiej,
nawet rozmowy z psychologiem, bardziej utwierdziły mnie w tym, że
ludzie są źli, a te szmatę ("przyjaciółkę" z liceum) muszę
zniszczyć, bo tylko na to zasługuje.
Zawsze, stawiam sprawy jasno: jak wygląda sytuacja, co mogę dać
komuś i chcę wiedzieć, co ta osoba może dać od siebie. Nie ma
przymusu - każdy się określa sam. I ma świadomość, że za kłamstwa
się pokutuje. Logiczne.
Większość ludzi nie jest specjalnie dojrzała, więc stać ich jedynie
na to, aby być dodatkiem do wesołego życia innych. O ile, mają tego
świadomość, można to zrozumieć. Ale, kiedy obiecuje się miłość lub
przyjaźń, oznacza to, że jesteśmy w stanie wspierać tę osobę w
najgorszym piekle. Ta osoba nam ufa i od tej pory jesteśmy za nią
odpowiedzialni. Oczywiście, nie musimy znosić znęcania fizycznego
bądź psychicznego, ale czyjaś depresja NIE JEST ZNĘCANIEM! Taka
osoba sama cierpi, a pomóc jej mogą, tylko bliscy - o ile, są! A
stwierdzenia typu: "Zabiję się", "Mam wszystkiego dość" - to
informacja a nie szantaż. A ci, co nie potrafią tego zrozumieć, to
zwyczajni imbecyle, którzy jeszcze dołują osobę cierpiącą.
Smutna prawda: WIĘKSZOŚĆ Z WAS, TO POSPOLITE ŚCIERWA! MIEJCIE, CHOĆ
TROCHĘ SZACUNKU I ODPIEPRZCIE SIĘ OD OSÓB CIERPIĄCYCH! ŁATWO SOBIE
UŻYWAĆ NA LUDZIACH, Z KTÓRYCH WIĘKSZOŚĆ NIE POTRAFI SIĘ BRONIĆ.
ŁATWO TAKICH WINIĆ O WASZE NIEPOWODZENIA ŻYCIOWE, TYLKO ŻE WIĘKSZOŚĆ
Z WAS, PRZYCZYNIŁA SIĘ DO NIESZCZĘŚĆ TYCH OSÓB. DEPRESJA SIĘ Z
POWIETRZA NIE BIERZE!!
Wyjaśnienia:
ZDZIRA (i synonimy) - osoba nie stała w uczuciach;
BESTIA - ofiara, która nie ma litości dla katów, ale nie szkodzi
innym;
Darujcie sobie posty, w których będziecie obrażać osoby z depresją.
Dużo takich osób czyta forum, choć nawet się nie wypowiadają. Skoro,
nie lubicie takich osób, trzymajcie się od nich z daleka - jak,
zaznaczycie jasno, że nie darzycie ich sympatią, one też nie podejdą.
Nie odpowiadam na głupie posty ludzi, którzy nie potrafią czytać ze
zrozumieniem, typu:
"Czemu, 'ofiara' znęca się nad 'katem', skoro taka dobra?"
- Ofiara się mści i ma prawo.
I jeszcze inne:
- Honorowy człowiek, od razu się określa, co może innym dać, a nie
spieprza, jak się pojawią problemy.