minuss
09.07.03, 23:06
Miłość do rodziców czy chociażby minimum szacucku? Nie potrafię.
Jestem na utrzymaniu rodziców, to co zarobię nie starczy na to aby
samodzielnie żyć więc dostosowuję się do wszystkich wymagań. Mam lat 24 i
jestem sama, może nie samotna, ale sama, bo matka jako "gorliwa kaoliczka"
nie uznaje znajomości z seksem włącznie. Śmiech mnie ogarnia gdy nastolatki
krzywią się gdy nie pozwala im się przychodzić do domu po dziesiątej. Ja
nawet nie ośmielę się przyjść po dziewiątej czy ósmej bo od razu wyrzucilby
mnie z domu za niesubordynację. Matka uważa, że jedynym powodem dla którego
można tak długo być z kimś to seks. Nawet w wieku 24 lat.
Skończyłam czwarty rok studiów. Przez cztery lata opowiadam o studiach. I
teraz słyszę od matki: A bo ja nic nie wiem o twoich studiach. Kompletnie.
Nasza rozmowa wygląda mniej więcej tak:
- Na studiach to ten profesor to jest taki, a przedmiot jest o tym.
- A to mięso, które kupiłam najbardziej się nadaje na kotlety.
Jakakolwiek sprawa z tzw. ogólnie znanych jest mojej matce nie znana. mówiąc
kiedyś, że bycie sekretarką po studiach to nie jest mój szczyt marzeń matka
skwitowała politowaniem, bo jeśli nie sekretarką to kim, sklepową?
Nie mówię o ojcu bo z nim w ogóle rozmowy nie ma, jest o tyle o ile pieniądze
do domu przynosi.
Przeraża mnie to postawienie siebie przed rzeczywistością. Nie mam znajomych
mam za to nerwicę. Ładna towarzyszka. Jak mam być kimś kiedy nie jestem nikim
ze wzmacnaną jeszcze świadmością bycia nikim.