Dodaj do ulubionych

kłótnia z córką w hipermarkecie

15.09.07, 11:18
Wczoraj wybrałam się ze swoją 21-letnią córką na zakupy do supermarketu. W ich trakcie córka zaczęła pyskować. Nie reagowała na upomnienia. Kilkakrotnie przywoływałam ją do porządku, ale to jeszcze bardziej ją zdenerwowało. W końcu dałam jej w twarz. Myślałam, że wtedy się uspokoi. Ale ona po prostu się wściekła, wręcz dostała furii. Zwyzywała mnie i wybiegła ze sklepu. Nie muszę dodawać, że po tym wszystkim atmosfera jest bardzo nerwowa. Jak próbować to zmienić?
Obserwuj wątek
    • ja_kfiatuszek Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 15.09.07, 12:00
      21-latka to nie dziecko, co to znaczy "pyskować"?

      nigdy nie dostałam od matki w twarz. nie wiem jakbym zareagowała, pewnie
      przestałabym się z nią w ogóle kontaktować.

      przeproś ją. nic nie usprawiedliwia użycia siły fizycznej.
    • synvilla Re:A szacunek dla matki gdzie? 15.09.07, 12:32
      Sama jestem matką takiej 21 latki, która też ma krótką stubinę.
      I jak znam życie to już od jakiegoś czasu masz problem z nią tak
      nagle nic się nie dzieje.

      Nie wiem jakie jest twoje dziecko, ale spróbuj przeczekać sytuację
      aż się uspokoi wtedy porozmawiaj z nia na temat i zwyczajnie
      powiedz, że kłotnie w miejscach publicznym nie są dozwolone.
      jezeli ma ci coś do powiedzenia niech powie ci to w domu.I takich
      awantur nie bedziesz tolerowac.
      Jestes matka i nalezy ci sie szacunek.

      21 lat to powinna szukac jakiegoś mieszkania albo pokoju aby sie
      zaczac usamodzielniac.
      • ja_kfiatuszek Re:A szacunek dla matki gdzie? 15.09.07, 13:10
        użycie siły fizycznej to najgłupsza, najbardziej prymitywna metoda rozwiązywania
        problemu. nie ma sytuacji, która usprawiedliwiałaby jej użycie. w niektórych
        krajach takie zachowanie jest karalne.

        to nie matce należy się szacunek, tylko stosunek rodziców do dzieci powinien być
        oparty na wzajemnym szacunku.
    • 13kotek13 Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 15.09.07, 12:52
      Upokorzyłaś ja publicznie to masz teraz nerwową atmosferę w domu.
    • mona817 Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 15.09.07, 13:06
      > W ich trakcie córka zaczęła pyskować. Nie reagowała na upomnienia.
      Kilkakrotnie przywoływałam ją do porządku, ale to jeszcze bardziej
      ją zdenerwowało.

      Co w tym wypadku znaczy "zaczęła pyskować" i "kilkakrotnie
      przywoływałam ją do porządku"?

      > W końcu dałam jej w twarz. Myślałam, że wtedy się uspokoi. Ale ona
      po prostu się wściekła, wręcz dostała furii. Zwyzywała mnie i
      wybiegła ze sklepu.

      Trudno się jej dziwić. Proszę sobie wyobrazić odwrotną sytuację. To
      Ty Basiu dostajesz w twarz od np. koleżanki, czy męża w miejscu
      publicznym. Tylko dlatego, że masz odmienne zdanie (a to może
      oznaczać, że "pyskujesz"). Spojrzmy prawdzie w oczy, skoro jesteś w
      stanie uderzyć osobę dorosłą (tak kochana, Twoja corka JEST dorosłą
      kobietą już od jakiegoś czasu) to jestem przekonana, że zdarzało się
      to już w przeszłości, kiedy Twoja corka była dzieckiem. Jeżeli nie
      jesteś w stanie rozmawiać i uzywać argumentacji bez uciekania się do
      siły fizycznej nie dziw się, że Twoja corka zwraca się do Ciebie w
      napastliwy (być może nawet obraźliwy) sposob, nauczyła się tego od
      Ciebie!!! Jest lepsza o tyle, że Ciebie nie bije, choć pewnie
      miałaby ochotę.
      Jak Ty chciałaś ją uspokoić? Nie wiesz jeszcze, że przemoc rodzi
      przemoc? Bijąc publicznie w twarz, upokarzając, chcesz sprawić...
      No właśnie, co???
      Nic Cię nie usprawiedliwia! Nic. Bez względu na to co od niej
      usłyszałaś!

      > Nie muszę dodawać, że po tym wszystkim atmosfera jest bardzo
      nerwowa. Jak próbować to zmienić?

      Nie probuj zmienić atmosfery. Zmień Siebie i swoje chore podejście
      do corki! Jako matka powinnaś ją wspierać, pomagać jej w miarę
      potrzeby i swoich możliwości.
      Nawet zwierząt nie wolno bić! Ty uderzyłaś kobietę, ktora poszła z
      Tobą do sklepu. Możesz ją tylko przeprosić i podziękować, że nie
      złożyła doniesienia na policję. Chociaż, może to by Cię czegoś
      nauczyło...
      • basiaaa4 odp. 15.09.07, 18:27
        Odpowiem generalnie. Pyskowała - tzn odnosiła się do mnie bardzo aroganckim, lekceważącym tonem. Ja pyskowania, zwłaszcza w miejscach publicznych nie toleruję. Dlatego kilkakrotnie ją upomniałam słowami "nie tym tonem", "Monia,nie pyskuj". Ona jednak dalej próbowała ze mną dyskutować aroganckim pyskatym tonem dlatego upomniałam ją kolejny raz, tym razem o ile pamiętam dwukrotnie słowami "Monika przywołuje cię do porządku!". Na co ona do mnie wprost i wyjątkowo bezczelnie powiedziała "zamknij się idiotko!". Wtedy nie wytrzymałam i dałam jej w twarz. Po czym ona dosłownie się wściekła i nawet próbowała mi oddać, co jednak jej się nie udało. W tym momencie rzuciła do mnie jakieś wyzwiska i wybiegła ze sklepu.
        Tak było. Zdaję sobie sprawę, że być może zareagowałam zbyt nerwowo. Jednak ona znacznie przyczyniła się do tego, bo w ogóle nie reagowała na moje upomnienia. A to, że próbowała mi oddać było szczytem jej niewłaściwego zachowania.
        • synvilla Re: Wedlug mnie dobrze zrobilas. 15.09.07, 19:20
          Choc malo bedziemy mialy wsparcia posrod tych wron.:=))
          Postawilas jej ostro granice.
          Do matki nie mowi sie "idiotko".

          Jak juz sie uspokoi to jeszcze raz mozecie porozmawiwac o tym co
          sie stalo.
          • synvilla Re: Dodam jeszcze 15.09.07, 19:28
            Ze "problemy " z corkami to ma dzis wiekszosc rodzin. na 10 - 9 ma
            klopoty. jest to problem szeroko spoleczny. To nie tylko u ciebie w
            rodzinie, ale jest ogromna wiekszosc rodzin, gdzie te problemy
            eskaluja.
        • kryzolia Re: odp. 17.09.07, 08:29
          no właśnie jak piszesz pyskowania w miejscach publicznych nie tolerujesz, czyli
          tolerujesz np. w domu...
    • alka_xx Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 15.09.07, 13:09
      No cóż, konflikt matka-córka to dość zamierzchły problem
      socjologiczny.
      Obie zachowałyście się nieodpowiednio, wziąwszy pod uwage wasz wiek,
      czas i miejsce akcji. Obie dałyście się ponieśc emocjom.
      Postaraj się więc na spokojnie przeanalizować całą sytuacje i
      wyłuskać sprawe, która legła u podstaw nieporozumienia.A najlepiej,
      jeśli to możliwe, po jakimś czasie, zróbcie to obie razem.
      Na dziś, na pewno Twojej córce należą się od Ciebie przeprosiny.
      Policzek wymierzony w twarz, w miejscu publicznym, to wielkie
      upokorzenie. Nie dziwie się, że tak zareagowała!!!
      Sytuacja jest delikatna i tylko od Ciebie teraz zależy, jak to
      rozegrasz, by sprawa nie miała przykrych konsekwencji. Zalecam
      spokojną i merytoryczna rozmowe. Na temat!!! i bez sformułowań " bo
      ty zawsze", " bo ty nigdy" i tym podobnych.

    • ja_kfiatuszek Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 15.09.07, 13:11
      to że straciłaś panowanie nad sobą w żaden sposób nie usprawiedliwia Twojego
      zachowania.
    • altinka Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 15.09.07, 13:13
      Między wami nie układa się pewnie od dawna. Ta sytuacja nie była
      chyba incydentem - może tylko po raz pierwszy zdarzyło się to w
      miejscu publicznym. Twoja córka jest pełna agresji, pewnie też jest
      zagubiona trochę i w tobie jest dużo agresji. Jeśli ty piszesz że
      ona pyskowała, a ty próbowałaś przywołać ją do porządku to czuję
      tylko przedmiotowe podejście do niej. A to uderzenie w twarz, przez
      własną matkę - to twoja porażka. I poniżenie dla niej.
      Może pora się rozstać albo zacząć się szanować, traktować
      podmiotowo. To już trochę za późno na wychowywanie. Może
      przeprosisz? Wyciągniesz pierwsza rękę na zgodę? Jesteś mądrzejsza
      tym życiem, które już przeżyłaś, od niej. Może porozmawiacie o tym
      co się stało i dlaczego to się stało - tak na spokojnie. Jeśli wiesz
      co jest problemem między wami to może warto zastanowić się jak go
      rozwiązać.
    • synvilla Re:Bez przesady! 15.09.07, 13:24
      Od klapsa w twarz sie nie umiera.
      Co tu tak wszyscy idealisci pisza?
      Co sie stalo dziecku ze dostalo klapsa w twarz?
      Jej zachowanie bylo obrazliwe dla matki.
      Tak dziecko nie powinno sie bylo zachowac.I matka slusznie
      przywolala ja do porzadku.

      Zyjemy teraz w czasach gdzie dziecku wolno bardzo wiele, natomiast
      rodzicom nie wybacza sie najmniejszych pomylek.
      I rosna pannice, ktorym wydaje sie ze im wolno wszystko. I nikt od
      nich nie ma prawa wymagac nic. Bo zaraz ja traktujesz przedmiotowo!
      Przemoc fizyczna! czy wy wiecie co to przemoc fizyczna?
      Na jakim swiecie wy zyjecie!
      • 13kotek13 Re:Bez przesady! 15.09.07, 13:40
        Jasne, przemoc to nie była, ale matka upokorzyła córke publicznie. Tak się nie
        łagodzi czyjegoś "pyskowania". Efekt jest odwrotny i tu stało się tak, ze Basia
        sobie tylko zaszkodziła.
        Nic jednak nie usprawiedliwia matki, która agresja (fizyczną) odpowiada na
        agresję słowną.
        Jeśli córka pyskuje,no i mieszka z rodzicami, to są inne sposoby na
        utemperowanie charakteru.
      • altinka Re:Bez przesady! 15.09.07, 14:05
        synvilla napisała:

        > Na jakim swiecie wy zyjecie!

        W jakim świecie Ty żyjesz
        Ktoś Cię kiedyś nauczył przemocy chyba skutecznie
      • feenstra Re:Bez przesady! 15.09.07, 14:14
        synvilla napisała:
        Od klapsa w twarz sie nie umiera

        Czyli jeśli np mąż uderzy Cię publicznie w twarz, nie będzie
        problemu?
        21 latka to już od dawna nie dziecko. Także "pyskować" nie mogła.
        Mogłą zachować się niegrzecznie wobec Ciebie, Ty niestety
        odpowiedziałaś na tym samym poziomie. Myślę że najwyższa pora na
        wyprowadzkę i usamodzielnienie się córki. Moje konflikty z mamą
        (obie mamy mocne osobowości) skończyły się krótko po moich 19stych
        urodzinach kiedy wyprowadziłam się z domu i mimo studiów dziennych
        szybko usamodzielniłam finansowo. Od kiedy mieszkamy 200 km od
        siebie nasze stosunki są niemal idealne
      • mona817 Re:Bez przesady! 15.09.07, 14:23
        > Zyjemy teraz w czasach gdzie dziecku wolno bardzo wiele, natomiast
        > rodzicom nie wybacza sie najmniejszych pomylek.
        Poprawka Słonko. Żyjemy teraz w czasach, kiedy dziecko zaczyna mieć
        takie same prawa, jak człowiek dorosły. Najwyraźniej do Ciebie
        jeszcze nie dotarło, że dzieco=człowiek. Bez względu na wiek.
        "Pannice, ktore myślą, że wszystko im wolno" to nie wymysł naszch
        czasow!

        > Co sie stalo dziecku ze dostalo klapsa w twarz?

        Kolejny błąd. To nie dzieco dostało klapsa w twarz, to kobieta
        została pobita w sklepie przez agresywną matkę, ktora nie potrafi
        nad sobą panować!

        Może kiedyś zrozumiesz dlaczego takie zachowania są karalne.

        Kiedy dostajesz w twarz to nie jest istotne od kogo, dlaczego i
        gdzie to się stało. Liczy się fakt.
        Możesz dostać "klapsa w twarz", albo takiego strzała, że będzie ci
        protetyk potrzebny, bo na stomatologa będzie za poźno. Jedno i
        drugie to pobicie... Pani "specjalistko od przemocy".
      • mona.blue Re:Bez przesady! 15.09.07, 23:11
        > Od klapsa w twarz sie nie umiera.
        > Co tu tak wszyscy idealisci pisza?
        > Co sie stalo dziecku ze dostalo klapsa w twarz?

        Chciałabyś dostać publicznie w twarz i to od najbliższej osoby? To
        jedno z największych upokorzeń.
      • mona.blue Re:Bez przesady! 15.09.07, 23:13
        > Przemoc fizyczna! czy wy wiecie co to przemoc fizyczna?
        > Na jakim swiecie wy zyjecie!

        Każde uderzenie drugiej osoby jest przemocą wobec niej, uderzenie w
        twarz jest szczególnie perfidne.
    • synvilla Re:Oj, jakie farmazony. 15.09.07, 16:06
      -Wiekszosc z was nie ma dzieci albo nie boryka sie z pannami,
      ktorych rodzice nie nauczyli stwiania granic.

      -Poza tym wiekszosc z was i tak dostalas woje klapsy jezeli nie
      fizycznie to psychicznie inaczej nie byloby takiej rypsoty na temat.

      -Poza tym oceniacie te kobiete NIESPRAWIEDLIWIE, a ona nie szuka
      tutaj oceny swojej postawy, a jedynie co ma robic dalej, po tym co
      sie stalo.
      - Jezeli dziewczyna 21 letnia zachowuje sie jak dziecko w sklepie
      to nie jest to jeszcze kobieta, a niedojrzale emocjonalnie dziecko,
      panie idealistki!
      • hanna26 Re:Oj, jakie farmazony. 15.09.07, 16:22
        Synvillo,
        Przede wszystkim mam wielką nadzieje, że Ty nie masz dzieci. Jeżeli jednak je masz - pozostaje mi tylko bardzo głęboko im współczuć.
        A jeżeli chodzi o pytanie autorki wątku - Myślę Basiu, że obecnie, jedyne co możesz zrobić, to zwyczajnie przeprosić swoją córkę za to, że puściły Ci nerwy w sklepie. Najwyraźniej traktujesz swoją dorosłą już córkę jak kilkuletnią gó..arę, która powinna siedzieć cicho jak trusia, bo nie ma nic do gadania. Dla mnie to po prostu chora sytuacja. Sama mam dwie córki i nie wyobrażam sobie, żebym mogła którąś z nich kiedykolwiek uderzyć. Nasze realcje polegają na wzajemnym szacunku - czego nie da się osiągnąć, lejąc się po twarzy.
      • mona817 Czytaj ze zrozumieniem... 15.09.07, 16:48
        W tym wątku nie jest napisane, że zachowywała się jak dziecko. Po
        prostu "pyskowała" co rownie dobrze może znaczyć "wyraziła odmienne
        zdanie".
        Wszystkie odpowiedzi odnoszą się do tego, że powinna przeprosić
        corkę i pracować nad sobą. Nie oceniamy autorki niesprawiedliwie.
        Popełniła błąd, został skomentowany i już. Nie widzę tu
        niesprawiedliwości.
        Nie będę pisać za wszystkich, tylko za siebie:
        mam dziecko, ktore zna granice mimo iż nie jest bite... Dziwne
        prawda?
        Ponadto znam kobiety katowane przez mężow, dzieci katowane przez
        rodzicow, rodzicow maltretowanych przez dzieci, dorosłych, ktorzy
        przez całe życie borykają się z tym co rodzice zrobili im w
        dzieciństwie. Łączy ich to, że wciąż myślą, że sobie na to zasłużyli.
        Ty masz niestety coś co łączy Cię z ich agresorami, uważasz, że nic
        wielkiego się nie stało.

        Fakt, iż "większość z Nas dostała swoje klapsy" w życiu świadczy
        tylko o powszechności problemu i bynajmniej nie tłumaczy tego co tu
        wypisujesz.

        > -Wiekszosc z was nie boryka sie z pannami, ktorych rodzice nie
        nauczyli stwiania granic.
        Hmmm, Ty się pewnie z nimi "borykasz" codziennie...
        • synvilla Re: Jestes bezandziejnie glupia. 15.09.07, 19:22
          I nie mam ochoty z toba zaglebiac sie w dysputy!
          • mona817 A Ty tylko ograniczona. 15.09.07, 23:03
            I jak widać brakuje Ci argumentow do dyskusji na poziomie, skoro
            uciekasz się do obrażania ludzi. Płytkie to i małostkowe.
            To jest ten moment w ktorym TY walsz rozmowcę w pysk???
            • synvilla Re: A Ty tylko ograniczona. 16.09.07, 15:43
              W jaki pysk tu walic jak tu nie ma nic pomiedzy uszami.
              • mona817 :) 16.09.07, 21:58
                Kolejny pokaz Twojej kultury, subtelności i wyczucia.
                Muszę Ci powiedzieć, że spodziewałam się podobnej reakcji...
                Jesteś pewna, że powinnaś komuś doradzać? Jesteś napastliwa i
                agresywna tylko dlatego, że nie podoba Ci się zdanie innych. Pewnie
                dlatego uważasz, że autorka postu postąpiła słusznie.
                Poziom Twoich wypowiedzi świadczy o Tobie.
                • vanilla5 Re: :) 16.09.07, 23:58
                  Ja zgodzę się z Moną - nikt nie zasługuje na przemoc fizyczną. Nie
                  ma wobec takiej jakiekgokolwiek usprawiedliwienia. Owszem, można
                  poczuć złość, frustrację (co pewnie odczuła matka tej dziewczyny).
                  jednak cios w policzek jest nie na miejscu. Traktujmy ludzi z
                  szacunkiem - czyli tak, jakbyśmy sami chcieli być traktowani.
                  Dodam, że mam 20.lat - nigdy nie dostałam klapsa od swoich
                  Rodziców. Bardzo ich szanuję i okazuję im ten szacunek. Zdarzają się
                  sprzeczki, jak w każdym domu, ale nigdy nie zastosowali wobec mnie
                  kar cielesnych,ani ja nigdy nie wyzywałam Ich i nie mam takiego
                  zamiaru. Tak jestem wychowana - że należy ludzi szanować.
                  Jeśli chodzi o "pyskatą" córkę, to często dorośli nie tolerują
                  myśli, że ich dziecko może mieć odmienne zdanie. Ale ono ma do tego
                  prawo. Jeśli rodzic chce o tym porozmawiać, to niech zacznie
                  rozmowę, spróbuje wyjaśnić. Według mnie wychować 21-latkę jest już
                  trudno - w końcu, jak sami stwierdziliście, jest ona dorosłą
                  kobietą. Dlatego jeśli rodzic w dzieciństwie ucieka się do przemocy
                  bądź odnosi się w sposób lekceważący do swojego dziecka, to takie
                  wzorce powielają się, i będą powielać, w przyszłości.
                  Dlatego mam apel do rodziców - to WY wychowujecie swoje dzieci -
                  dajcie im wzór w dzieciństwie i poprzez swoje zachowanie
                  zaprezentujcie, co należy robić, a czego nie wolno. I szanujcie ich
                  odmienne zdanie. Zaś jeśli już zawiniecie - otwarcie się przyznajcie
                  do tego. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
      • mona.blue Re:Oj, jakie farmazony. 15.09.07, 23:19
        synvilla napisała:

        > -Wiekszosc z was nie ma dzieci albo nie boryka sie z pannami,
        > ktorych rodzice nie nauczyli stwiania granic.

        Akurat mam nastolatkę, która też czasem psyskuje. Pyskowanie nie
        wynika na ogół z niczego, widocznie naruszone zostały jej granice, a
        niedojrzała osoba nie potrafi jeszcze wyrazić tego w bardziej
        cywilizowany sposób i należy ją tego nauczyć. Jak myślisz, czego
        nauczy ją uderzenie w twarz? Przyjdzie taki moment, że odda.

        > -Poza tym oceniacie te kobiete NIESPRAWIEDLIWIE, a ona nie szuka
        > tutaj oceny swojej postawy, a jedynie co ma robic dalej, po tym co
        > sie stalo.

        Jeżeli nie wie, że postąpiła karygodnie, to powinna się dowiedzieć.

        > - Jezeli dziewczyna 21 letnia zachowuje sie jak dziecko w sklepie
        > to nie jest to jeszcze kobieta, a niedojrzale emocjonalnie
        dziecko, panie idealistki!

        Dziewczyna 21-letnia nie jest już dzieckiem, należy jej się
        szacunek, jak zresztą każdemu i równorzędne traktowanie.


      • calin-eczka Re:Oj, jakie farmazony. 17.09.07, 10:22
        wiesz co się stanie następnym razem ? przy awanturze ? " Klapsa w
        twarz dostanie mamusia" i tego jej nie życzę ale niech Basia liczy
        się z taką możliwością - i wiem co mówię z doświadczenia. Przemc
        niestety rodzi tylko przemoc. I będzie coraz gorzej
    • asidoo Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 15.09.07, 16:47
      No to się zachowałaś! Domyślam się, ze masz ponad 40 lat i mimo wieku,
      doświadczenia i autorytetu masz metody uspokajania jak najgorsza prostaczka!
      Moim zdaniem obie nie potraficie szanować drugiego człowieka - pewnie nie mogłaś
      nauczyć córkę szacunku, bo sam nie jesteś go nauczona. Obciach na całej linii
      dla was obu!
      • synvilla Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 15.09.07, 19:24
        A dla mnie prostackie jest takie bezkompromisowe gadanie i
        ocenianie innych. Nie wisz co sie jeszcze tobie wydarzy ale juz
        umiesz innych oceniac!
        • asidoo Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 15.09.07, 20:09
          Nie wiem, co mnie spotka - to prawda. Prostackie zachowania zdarzają mi się od
          czasu do czasu, jak każdemu prawie. Mam jednak szansę nie dopuścić do mordobicia
          w swojej rodzinie i wierzę, że do tego nie dojdzie.
          To odniesienie do mojej osoby nie zmienia faktu, ze obie panie (i córka i matka)
          nie szanują się i bez znaczenia jest miejsce, w którym brak szacunku sobie
          okazują - czy to w domu, czy na ulicy.
          Nie mam zamiaru oceniać tej sytuacji inaczej niż oceniłam, bo była obrzydliwa,
          ale nie tylko zachowanie matki było obrzydliwe - obie źle postąpiły.
          • asidoo Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 15.09.07, 20:10
            Dodam, że moja mama nie miała ze mną takich problemów choć obie jesteśmy
            choleryczkami i łatwo się denerwujemy.
            • synvilla Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 16.09.07, 15:40
              kazdy ma inna "piete ahilesowa" slaby punkt. Ty moze nie mialas
              takiego pietna zycia. Ale jako ze jeszcze nie masz dziecka, wiec
              nie wiesz co ciebie moze spotkac w zyciu i jakim probom ty
              zostaniesz poddana.
              Nie mysl "ze tobie to sie nie przytrafi" bo moga sie przytrafic
              znacznie gorsze rzeczy.Troche pokory wobec sytuacji innych ludzi.
              Zycie nikogo nie piesci.
        • mona817 Bravo! 15.09.07, 20:12
          My oceniamy zachowanie, a Ty ludzi.
          Nie wiesz co już mogło się w jej życiu wydarzyć, ale już ją oceniłaś.
          Czyli, to samo, ale połkę niżej.
          • asidoo Re: Bravo! 15.09.07, 20:19
            Co ty za bzdury piszesz mona?
            Teraz to ty mnie oceniłaś a nie moje zachowanie - trochę konsekwencji, bo jej
            nie masz za grosz!
            • mona817 do asidoo 15.09.07, 23:05
              Upewnij się najpierw do kogo to napisałam, ok?
              • asidoo Re: do asidoo 16.09.07, 01:33
                Mona, no własnie po naciśnięciu opcji drzewko (celowo wcisnęłam, żeby się
                upewnić - uznawszy, że źle nie napisałam) wyglądało, że to jest do mnie. Cieszę
                się, że nie, bo moja odpowiedź choć nie ubrana w łagodne słowa, była ok.
                • mona817 ;) 16.09.07, 10:25
                  Grunt, że wszystko jest jasne.
    • mona.blue Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 15.09.07, 23:07
      Reakcją na przemoc nie powinna być przemoc, bo to do niczego nie
      prowadzi. Może zacznij traktować córkę jako dorosłego partnera do
      dyskusji.
      • pocoo Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 16.09.07, 12:52
        Słowo , partnerstwo, bawi mnie.Córka do matki wrzeszczy "zamknij się
        idiotko" i to ma być partner do rzeczowej rozmowy? Ja uwazam , że
        gdyby matka kiwała głową na tak jak piesek w samochodzie to i tak
        córka znalazła by powód aby matkę wdeptać w ziemię.Samo życie.Ja
        przeprosiłabym za uderzenie córkę ale za jakiekolwiek wyzwisko z jej
        strony pokazałabym drzwi.Przecież jest dorosła.
        • mona.blue Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 18.09.07, 12:29
          pocoo napisała:

          > Słowo , partnerstwo, bawi mnie.Córka do matki wrzeszczy "zamknij
          się idiotko" i to ma być partner do rzeczowej rozmowy?

          Ktoś musiał nauczyć jej takiego sposobu rozwiązywania problemów, na
          90% to rodzice. Chyba najwyższy czas ją tego oduczyć, żeby nie
          została osobą stostującą przemoc.

          > Ja przeprosiłabym za uderzenie córkę ale za jakiekolwiek wyzwisko
          > z jej strony pokazałabym drzwi.Przecież jest dorosła.

          I co, straciłabyś z Nią kontakt Bóg wie na jak długo? Lepsza jest wg
          mnie praca nad zmianą stosunków między matką a córką.
      • synvilla Re: jaki to dorosly partner? 16.09.07, 15:36
        mona.blue napisała:

        > Reakcją na przemoc nie powinna być przemoc, bo to do niczego nie
        > prowadzi. Może zacznij traktować córkę jako dorosłego partnera do
        > dyskusji.

        ............................
        Do jakiej dyskusji? Gdy matke w miejscu publicznym wyzywa od
        idiotek.
        Jakie dziecko to robi i jaki dorosly czlowiek?
        Matka owej dziewczyny ma wyraznie powazny problem z dorastajaca
        dziewczyna. Do ktorej widac zadna inna argumentacja nie trafia.
        Szkoda ze uzyto klapsa na to aby dziewczyna, wyrobila sobie lepsze
        hamulce.
        Ja takiej corki nie trzymalabym w domu.
        • mona.blue Re: odpowiedź powżej 18.09.07, 12:31
        • mgla_jedwabna Re: jaki to dorosly partner? 18.09.07, 12:45
          dorastająca dziewczyna to jest w gimnazjum. a w domu musiałabyś ją trzymać ze względu na ustawowy obowiązek utrzymywania dziecka do czasu zakończenia przez nie nauki. poza tym słowa "zamknij się idiotko' nie rozpoczęły tej scyzji tylko padły w punkcie kulminacyjnym, a wcześniej pewnie córka niejedno od kochanej mamusi usłyszała.

          Basiaa4 ma podejście do córek jak do koni, którym trzeba przyłożyć batem dla "przywołania do porządku" - to niech się nie dziwi, że kopią. Jej córka takiego podejścia do partnera w dyskusji nauczyła się przecież od mamy, jak też szacunku dla drugiej osoby w ogóle.
    • jan_stereo hiper klotnia w hipermarkecie 16.09.07, 14:11
      Wpierw moze najlepiej starac sie panowac nad soba, do porzadku to najlepiej jest przywolywac psa, z corka lepiej rozmawiac, bez unoszenia sie i wywijania rekami,jako ze kung-fu srednio rozwiazuje problemy psychologiczne, no chyba, ze po uderzeniu, corka straci przytomnosc to wowczas z pewnoscia bedzie przywolana do porzadku maksymalnie :")
    • szarylemur Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 16.09.07, 16:24
      moze zaakceptowac fakt ze corka tez posiada wlasne racje i nie uczyc jej biciem
      w twarz ze racje ma bardziej bezwzgledny?
      raz w zyciu dostalam od matki w twarz. oddalam.
      • synvilla Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 16.09.07, 16:34
        szarylemur napisała:

        > moze zaakceptowac fakt ze corka tez posiada wlasne racje i nie
        uczyc jej biciem
        > w twarz ze racje ma bardziej bezwzgledny?
        > raz w zyciu dostalam od matki w twarz. oddalam.

        ...............
        Ale czy tez publicznie/niepublicznie obrazilas swoja matke i
        wyzwalas ja np. od idiotek?
        • szarylemur Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 16.09.07, 16:50
          nie, obrazilam ja calkiem prywatnie, choc dzialo sie to na ulicy. malo z tego
          pamietam, mialam wtedy jakies 14 lat, ale klotnia byla wlasnie o to, ktora z nas
          ma racje.
          nie wiem, czy tu gdzies basia pisala ze corka zwyzywala ja od idiotek?
          • synvilla Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 16.09.07, 16:54
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=69069433&a=69084523

            W podobnej sytuacji pewnie bym wyszla ze sklepu i ja zostwaila. Bym
            pewnie nie rozmawiala.
            Ale kazdy w swojej rodzinie boryka sie z innymi problemami. To nie
            znaczy
            ze ktos ma -idealna rodzine- bo w takie rodziny nie wierze.
            • synvilla Re: Poza tym... 16.09.07, 16:55
              Autorka wyraznie nie szuka opinii na jej temat. A jedynie co dalej,
              co zrobic z zaistniala sytuacja. Jakos malo odpowiedzi na
              temat,szkoda.
            • szarylemur Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 16.09.07, 17:06
              oki, dzieki, przeoczylam ten post basi.

              ta klotnia to taka kropka nad i zapewne, wybuch, uwolnienie napiecia ktore dlugo
              sie budowalo.
              zgodze sie ze od uderzenia w policzek sie nie umiera, lecz chodzi w tej sytuacji
              rowniez o pryncypium ktorym jest zakaz uzywania przemocy fizycznej. granica
              zostala przekroczona. nalezy ustalic dlaczego zostala przekroczona i jak
              powrocic w ramy dialogu.
              matka powinna przeprosic corke za uzycie przemocy jednoczesnie zaznaczajac
              koniecznosc szacunku.

              • szarylemur Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 16.09.07, 17:11
                moze wyszla na wierzch zdziecinniala natura ich relacji?
                dziecko ktore tupie aby wymoc na rodzicu to, czego impulsywnie chce
                matka ktora tresuje dziecko jako ze brak mu dojrzalej perspektywy, zdolnosci
                dystansu wobec impulsywnych zachcianek.

              • synvilla Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 16.09.07, 17:37
                Slowa, ton, to tez moze byc przemoc. Mozna byc skutecznym werbalnym
                i psychicznym przemocowcem. Doprowadzic nawet bardzo spokojnego
                czlowieka, ze traci cierpliwosc i nagle robi cos o co nikt by go
                nie posadzil.

                Ja widze to z innej strony. Widze matke osobe
                autorytatywna,przywiazujaca wage do slowa werbalnego, a
                jednoczesnie bardzo tolerancyjna. Ktora pewnego dnia ma juz dosc.
                Poprzez klaps w twarz, wychodzi dawno hamowana w niej agresja i
                niechec, zmeczenie, dlugo skrywana w sobie agresja. Ktora podczas
                dlugiego czasu w niej sie zbierala. Az wybuchla.
                Wtedy cala komunikacja werbalna poszla w las.To jak otworzyc
                pudelko pandory.Problem zachodzi w sytuacji dlaczego i co jest
                powodem hamowania sie autorki postu. czy chec lagodzenia
                drastycznych sytuacji z corka? Czy fakt opinii jaka maja ludzie w
                obecnych czasach, wobec owych klapsow? Czy wobec calego obrazu
                siebie samej i opinii na swoj wlasny temat? Pewne jest jedno,
                potrzebny bylby ktos z kim autorka, od czasu do czasu mogla
                swobodnie porozmawiac na temat swojej realacji z corka i o corce. Z
                kims kto nie ocenia, wyslucha i wesprze na drodze do lepszego. Ktos
                kto zrozumie.Takich ludzi jest niewielu, ale zawsze sa.
                Klopoty z corka moga potrwac jeszcze bardzo dlugo. Dlatego warto
                stworzyc pomost dla dobrej komunikacji pomiedzy.
                Choc nie jestem przykladem dla nikogo, jednak w komunikacji z moja
                wlasna matka, doszlam do takiego punktu,ze mowimy sobie wszystko
                szczreze, od serca, lecz- w bardzo spokojny sposob. Bez unoszenia
                tonu. Spokojnie. I podobnie chce miec relacje z moja corka. Choc
                ona jest w tym wieku, ze uwaza ze wszystko jej sie nalezy. Bo jej
                wolno.
                Jak pisalam mam z nia problemy. Ale innego rodzaju co nie znaczy
                ze jest mi lekko.
                Mysle, ze kiedy sie uspokoi, warto prozmawiac z corka i wytlumaczyc
                jaka relacje z nia chce sie miec. I jaka w tej relacji ma byc
                KOMUNIKACJA. jakiego typu, co wolno i czego nie wolno.

                I warto- dla wszystkich matek- miec kogos przed kim mozna sie
                wyzalic w sytuacjach kryzysowych. Tak aby agresja sie w czlowieku
                nie zbierala, bo jak wybuchnie to jak bomba, zrujnuje cala relacje.
                • szarylemur Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 16.09.07, 17:47
                  chodzi tylko o to, by corka zrozumiala ze jest dorosla i ze oznacza to nie tylko
                  wolnosc ale rowniez koniecznosc dostosowania sie do innych, takze poprzez
                  kontrole nad wlasnymi zachciankami.
                  chodzi tez o to, aby matka zrozumiala ze corka jest dorosla i jako dorosla
                  trzeba ja traktowac. to znaczy - respektowac jej zdanie i dyskutowac a nie
                  jedynie wymagac dostosowania, czy lekcewazyc to co corka mowi, chce.
                  • synvilla Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 16.09.07, 17:50
                    Zgadzam sie. Jednak tam gdzie padaja niewybredne epitety trudno
                    jest o zachowanie sie godne. W koncu wszyscy jestesmy tylko ludzmi
                    i mamy swoje granice wytrzymalosci.
                    Nie nauczy corke matka, to nauczy ja zycie. A zycie bywa jednym z
                    najsurowszych nauczycieli.
                • szarylemur Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 16.09.07, 22:54
                  co jest pomostem dla dobrej komunikacji miedzy matka a corka, kidy obie sa
                  dorosle? przekonana jestem , ze wlasnie swiadomosc ze obie strony sa juz dorosle.


                  • nangaparbat3 Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 16.09.07, 23:07
                    szarylemur napisała:

                    > co jest pomostem dla dobrej komunikacji miedzy matka a corka, kidy obie sa
                    > dorosle? przekonana jestem , ze wlasnie swiadomosc ze obie strony sa juz dorosl
                    > e.
                    >Z ta doroslościa to tak roznie bywa... (Moja babcia - sama koło 90 -
                    powiedziała: To mlody czlowiek, ma dopiero 70 lat.)
                    Mnie sie zdaje, ze szacunek nalezy sie bezwzglednie kazdemu, niezaleznie od
                    wieku - dzieciom tez. a sądząc po tym, co autorka przytacza, tego szacunku
                    brakowalo zawsze.
                    >
                  • synvilla Re: Doroslosc to pojecie wieloznaczne. 17.09.07, 14:43
                    szarylemur napisała:

                    > co jest pomostem dla dobrej komunikacji miedzy matka a corka,
                    kidy obie sa
                    > dorosle? przekonana jestem , ze wlasnie swiadomosc ze obie strony
                    sa juz dorosl
                    > e.
                    > ....................................
                    Do pojecia doroslosci mozna przymierzac sie z wielu plaszczyzn.
                    Mozna miec pojecie ogolno spoleczne. I mozna miec spojrzenie
                    ogromnie konkretne np. z punktu widzenia medycznego.
                    Mowi sie dzis czesto o tzw. Inteligencji Emocjonalnej. gdzie osoba
                    jest dojrzala emcjonalnie, daje sobie rade w sytuacjach socjalnych
                    i miedzyludzkich. Gdzie umie sie po prostu zachowac z umiarem
                    emocjonalnym. I w tym wypadku mozna miec juz 10 lat i byc doroslym.
                    Sa dzieci, ktore swoim dojrzalym zachowaniem przerastaja niejednego
                    doroslego.
                    Mysle ze omawianym wypadku jest cos bardziej zlozonego.
                    Za to jak sie zachowujemy w roznych sytuacjach min. stresowych ma
                    odpowiedzialnosc nasz mozg.
                    Mozg jest tak skonstruowany,ze gdy jest nadmiar stresu, sytuacji
                    ciezkich do przezycia, to szuka balansu poprzez kontrole.
                    Wtedy z "wyzszych platow mozgowych" przechodzi kontrola do czesci
                    ukladu limbicznego tzw. "stara czesc mozgu", gdzie znajduje sie
                    cialo "migdalowe" odpowiedzialne za kontrole agresji, oraz niektore
                    czesci pamieci. np. trauma z wczesnego dziecinstwa.Moze minac
                    bardzo wiele lat a pamiec o wydarzeniu jest tam zakodowana, co
                    latwo wyciagnac podczas hipnozy.
                    W sytuacjach bardzo stersowych, trudnych albo w ich nadmiarze,
                    ludzie w zaleznosci od swojej mozliwosci przepracowania sytuacji -
                    zachowuja sie - roznie.
                    Czasami w prasie pisza taka a taka osoba, taki wielki dyrektor,
                    taki grzeczny,a nagle ni stad ni z owad, zabil zone i dzieci. Bo
                    zona chciala sie rozejsc.
                    To jest ta wlasnie praca mozgu.Kiedy nadmiar informacji "nowa czesc
                    mozgu" juz nie przerabia i kontrole przechwyciala ta "starsza czesc
                    mozgu" -Temporal Lobe.
                    A mozg mamy wszyscy i kazdemu moze sie to co przytrafilo sie
                    autorce postu czy innym.
                    Dlatego o kontrole nad stanami mozgu, albo przepracowanie traum,
                    przykrych przezyc czy PTSS i wszystkiegi innego, najlepiej jest
                    znalezc kogos odpowiedniego do rozmow na temat sytuacji zyciowej.
                    Wtedy ten "zatrzymany"- blokada, stres z ukladu limbicznego podczas
                    rozmowy przechodzi do wyzszych platow mozgowych, tam poprzez
                    swiadomosc zostaje przejety przez system kontroli.I jest jak
                    tykajaca bomba rozbrajany. Jednemu wystarczy kilka rozmow innym
                    potrzeba wiele.
                    Dlatego w bardzo wielu wypadkach dziala dobrze- terapia u
                    psychologa -czy kogos innego, kto zna sie na terapii.
                    A jeszcze innym sposobem jest zmiana trybu zycia, wyjazd, albo po
                    prostu odpoczac od stersu, Medytacja.

                    To tyle na temat od strony "medyczne":=))



                    >
                    • e_w_a_g_5 Re: Doroslosc to pojecie wieloznaczne. 17.09.07, 15:15
                      albo nie doczytalam, albo tego nie było. Takie małe pytanie, czy po raz pierwszy
                      w życiu, dałas córce po pysku?
                      Pytanie drugie: czy kiedykolwiek, ktokolwiek w Waszej rodzinie, dawal komus po
                      pysku?
                      • nangaparbat3 Re: Doroslosc to pojecie wieloznaczne. 17.09.07, 15:24
                        U mnie babcia dawała - raz na parę lat, na parenascie nawet. Dala cioci i
                        ciotecznej siostrze, skutecznie. Któregos dnia próbowała tego numeru ze mną -
                        stalam w kuchni ze scierka do naczyń w ręku. Trzasnęla mnie, ja sie zamachnelam,
                        zeby jej ta scierka oddać, i nagle zobaczyłam taka maleńką, drobniutka
                        staruszeczkę, opusciłam scierke. Ale napiecie było niezłe.
                        ale sa kraje i rodziny, gdzie to norma. Ot, taki klaps w policzek. Niewinniutki.
                        • synvilla Re: Doroslosc to pojecie wieloznaczne. 17.09.07, 16:07
                          Ale dlaczego? tak trzaskac ludzi?
                          Ja trzaskalam, chlopcow w szkole podstawowej, gdy mnie ...chcieli
                          calowac.
                          • nangaparbat3 Re: Doroslosc to pojecie wieloznaczne. 17.09.07, 16:32
                            synvilla napisała:

                            > Ale dlaczego? tak trzaskac ludzi?
                            > Ja trzaskalam, chlopcow w szkole podstawowej, gdy mnie ...chcieli
                            > calowac.

                            ja też, jak nie trzymali rak przy sobie (w kazdym razie moja mama tak to
                            zapamietala).

                            Co do trzaskania w ogole -
                            Dla mnie to taki przezytek feudalny - ten kto wyzej w hierarchii, ma prawo trzaskać.
                            Słyszałam o panu psychicznie chorym, ktory chodzil po ulicy i trzaskał. az
                            ktoregoś dnia ktos mu oddal.
                            I przestal trzaskać.
                            To taki znowu cieżko chory nie był.
                            • synvilla Re: Doroslosc to pojecie wieloznaczne. 17.09.07, 16:37
                              To taki znowu cieżko chory nie był.
                              ...........
                              :=)))
                      • synvilla Re:Do mnie pytania? 17.09.07, 16:05
                        To nie o mnie ani o mojej corce.
                        Co nie oznacza ze nie mam moja corka problemow.
                        Mam i to duze.
                        Ale co robic, takie jest zycie.
                        Mysle ze te czasy kiedy bylo nam razem cudownie jeszcze do nas
                        wroca.A moze nie?
    • nangaparbat3 Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 16.09.07, 18:54
      Basiu, nie wiem o co poszlo, ale odpowiadanie gniewem na gniew tylko nakreca
      spirale - pieknie to pokazuje wasz przykład.
      Moja mama nigdy nie powiedziała do mnie "nie tym tonem" - zreszta do nikogo
      chyba tak nie powiedziała. Kiedys zaczęlam pyskować i usłyszałam spokojne:Czy ja
      kiedykolwiek odezwalam sie do ciebie tak jak ty teraz do mnie?
      To mnie uspokoiło, niemal raz na zawsze.
      Sama jestem mniej spokojna od mojej mamy, gdybym publicznie (czy w ogóle)
      uderzyła córkę w twarz, pierwsza bym przeprosiła, bez zadnych "ty mnie do tego
      doprowadziłaś". Za bicie po twarzy jeszcze niedawno ludzie do siebie strzelali.
      Bardziej niepokojace, ze ta kłotnia wskazuje na jakis silny konflikt miedzy Wami
      - nad tym bym sie zastanowiła.
      • nangaparbat3 Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 16.09.07, 18:56
        Basiu, musze to jeszcze powiedzieć: mówienie "przywoluje cie do porządku" jest i
        smieszne, i nieznośne, mówienie "nie pyskuj" tez nie powinno padac z ust
        dorosłego - to wszystko zwroty poniżajace, które tylko pobudzaja złośc drugiej
        strony.
        Ta droga nie zajdziesz do nikad.
        • wellisa Re: A co wolno wedlug ciebie powiedziec? 16.09.07, 19:06
          Basiu, musze to jeszcze powiedzieć: mówienie "przywoluje cie do
          porządku" jest i
          smieszne, i nieznośne, mówienie "nie pyskuj" tez nie powinno padac
          z ust
          dorosłego - to wszystko zwroty poniżajace, które tylko pobudzaja
          złośc drugiej
          strony.
          Ta droga nie zajdziesz do nikad.
          ________________________
          Co wolno powiedziec matce?
          Najlepiejnko aby jej nasranko na durntke gloweczke tak z
          szacuneczku, kochaniutka, zlociutka, nagaparbateczko?Prawdeczko?
          • nangaparbat3 Prawdeczko, słoneczko. 16.09.07, 19:25

            Dzieciateczka z reguły mówia do nas dokładnie tak, jak my do nich. Nic na to nie
            poradzę.
            • wellisa Re:nagarpartapeczko, 16.09.07, 19:30
              dzieciatka chodza do szkolki. Ucza sie od innych bachorkow, od
              tatuskow.A czasami bywaja na forumku psychologia.
              • nangaparbat3 Re:nagarpartapeczko, 16.09.07, 19:37
                wellisa napisała:

                > dzieciatka chodza do szkolki. Ucza sie od innych bachorkow, od
                > tatuskow.A czasami bywaja na forumku psychologia.
                Wszystko jedno.
                Traktuja nas tak, jak sa przez nas traktowane. Prędzej czy poźniej.
                • asiara74 Re:nagarpartapeczko, 16.09.07, 22:11
                  szok lekki aż wierzyć się nie chce że dwie dorosłe kobiety traktują się w ten
                  sposób. Jeśli to nie jest prowokacja to całkowita odpowiedzialność za relacje
                  między dzieckiem a rodzicem spada niestety na rodzica. to ty nie zbudowałaś tych
                  relacji i pewnie wiele razy próbowałaś rozwiązywac problemy przemoca fizyczna
                  albo słowną.
                  Eh czuję że to jednak prowokacja.
                  • vanilla5 Re:nagarpartapeczko, 16.09.07, 23:59
                    Ja zgodzę się z Moną - nikt nie zasługuje na przemoc fizyczną. Nie
                    ma wobec takiej jakiekgokolwiek usprawiedliwienia. Owszem, można
                    poczuć złość, frustrację (co pewnie odczuła matka tej dziewczyny).
                    jednak cios w policzek jest nie na miejscu. Traktujmy ludzi z
                    szacunkiem - czyli tak, jakbyśmy sami chcieli być traktowani.
                    Dodam, że mam 20.lat - nigdy nie dostałam klapsa od swoich
                    Rodziców. Bardzo ich szanuję i okazuję im ten szacunek. Zdarzają się
                    sprzeczki, jak w każdym domu, ale nigdy nie zastosowali wobec mnie
                    kar cielesnych,ani ja nigdy nie wyzywałam Ich i nie mam takiego
                    zamiaru. Tak jestem wychowana - że należy ludzi szanować.
                    Jeśli chodzi o "pyskatą" córkę, to często dorośli nie tolerują
                    myśli, że ich dziecko może mieć odmienne zdanie. Ale ono ma do tego
                    prawo. Jeśli rodzic chce o tym porozmawiać, to niech zacznie
                    rozmowę, spróbuje wyjaśnić. Według mnie wychować 21-latkę jest już
                    trudno - w końcu, jak sami stwierdziliście, jest ona dorosłą
                    kobietą. Dlatego jeśli rodzic w dzieciństwie ucieka się do przemocy
                    bądź odnosi się w sposób lekceważący do swojego dziecka, to takie
                    wzorce powielają się, i będą powielać, w przyszłości.
                    Dlatego mam apel do rodziców - to WY wychowujecie swoje dzieci -
                    dajcie im wzór w dzieciństwie i poprzez swoje zachowanie
                    zaprezentujcie, co należy robić, a czego nie wolno. I szanujcie ich
                    odmienne zdanie. Zaś jeśli już zawiniecie - otwarcie się przyznajcie
                    do tego. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
                    • lola165 Re Zwariowalyscie 17.09.07, 00:24
                      chyba wszystkie.Skoro 21-letnia kobieta ( no bo juz dorosla, nie?) mowi do matki
                      publicznie ty idiotko, to faktycznie sfrusrowanemu biedactwu nalezy sie wasze
                      wspolczucie za reakcje matki.
                      -Chcialbym te wszystkie przyszle, oburzone mamusie widziec w podobnej sytuacji.
                      • nangaparbat3 Re: Re Zwariowalyscie 17.09.07, 01:14
                        Ja akurat jestem matka szesnastolatki, której czasem równo odwala - do głowy mi
                        nie przyszło podnieść na nia rękę - jakkolwiek nigdy nie powiedziała do mnie
                        "idiotko", tez prawda.
                        Miedzy paniami z watku jest 1) głębszy konflikt, 2) brak szacunku.
                        Zdarzenie w markecie to tylko objaw.
    • fale_morskie Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 17.09.07, 05:12
      basiaaa4 napisała:

      > Wczoraj wybrałam się ze swoją 21-letnią córką na zakupy do
      supermarketu. W ich
      > trakcie córka zaczęła pyskować. Nie reagowała na upomnienia.
      Kilkakrotnie przyw
      > oływałam ją do porządku, ale to jeszcze bardziej ją zdenerwowało.
      W końcu dałam
      > jej w twarz. Myślałam, że wtedy się uspokoi. Ale ona po prostu
      się wściekła, w
      > ręcz dostała furii. Zwyzywała mnie i wybiegła ze sklepu. Nie muszę
      dodawać, że
      > po tym wszystkim atmosfera jest bardzo nerwowa. Jak próbować to
      zmienić?


      Nie piszesz, co to znaczy: "zaczęła pyskować". Jeśli, zwyczajnie,
      miała inne zdanie, to nie możesz mieć do niej pretensji. A, jeśli
      rzeczywiście psykowała, to i tak nie powinnaś jej bić. Sorry, ale
      zabawne jest to, że myślałaś, że ją tym uspokoisz :) Winnego nie
      uspokoisz a niewinnego rozwścieczysz zupełnie - miałaby rację, gdyby
      oddała (o ile, jest niewinna).
      Przede wszystkim, musicie nauczyć się dogadywać! Wyjaśnijcie sobie
      WSZYSTKO, co do siebie macie - innej rady nie ma. Bez rozmowy, nie
      ma żadnych, dobrych relacji.
    • kryzolia Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 17.09.07, 08:27
      I co dało uderzenie w twarz? czy nie lepiej w takiej sytuacji odwrócisz się na
      pięcie i pójść w swoją stronę, zostawiając dziecinną-dorosłą córkę. Po takim
      wydarzeniu nie odezwałabym się się do Niej bardzo długo,
      Uwazam , ze jako matka zachowałas sie równie dziecinnie jak córka
      • pocoo Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 17.09.07, 13:10
        Przychodzi taki czas w zyciu młodego człowieka , że buntuje sie
        przeciwko wszystkiemu. Na pierwszy ogień idą rodzice.Córka na matkę
        patrzeć nie może i sama nie wie dlaczego.W kierunku matki lecą takie
        słowa , ktore zadają najgłębsze rany.Dlaczego? Nikt nie jest w
        stanie aby odpowiedzieć na tak trudne pytanie.Kiedy córka ma własną
        rodzinę to najczęściej traktuje matkę jak świętość i usilnie się
        stara nagrodzić jej wyrządzoną krzywdę.Ma potworne wyrzuty sumienia
        z którymi ciężko sobie radzi.Matka wybacza wszystko, ale pozostaje
        jeszcze ta cholerna pamięć z którą nic nie można zrobić.
        Jeżeli zechcecie winą obarczyć matkę , to zdejmijcie palce z
        klawiatury.
        • nangaparbat3 Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 17.09.07, 13:31
          Chrzanisz.
          I mowie to jako matka zbuntowanej nastolatki.
          • pocoo Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 17.09.07, 14:16
            nangaparbat3 napisała:

            > Chrzanisz.
            > I mowie to jako matka zbuntowanej nastolatki.
            Dokładnie tak samo odpowiedziałam naście lat temu swojej
            koleżance.Ja już to mam za sobą a Ty jeszcze nie.
        • szarylemur Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 17.09.07, 13:42
          pocoo napisała:

          Przychodzi taki czas w zyciu młodego człowieka , że buntuje sie
          > przeciwko wszystkiemu. Na pierwszy ogień idą rodzice.Córka na matkę
          > patrzeć nie może i sama nie wie dlaczego.W kierunku matki lecą takie
          > słowa , ktore zadają najgłębsze rany.Dlaczego? Nikt nie jest w
          > stanie aby odpowiedzieć na tak trudne pytanie.

          a przynajmniej ty nie potrafisz. moze warto sie nad tym zastanowic zamiast
          traktowac taka sytuacje jak dopust bozy, czy podszept szatan , rozkladajac
          ramiona w gescie - bog dal, i co tu po moim rozumku.
          tak bylo, tak jest i tak bedzie, nic tylko przeczekac.
          zalozyc wlasna rodzine i powielac bledy, aby moc wybaczyc beldy innych. bardzo
          mi sie podoba ;/
          • pocoo Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 18.09.07, 14:58
            szarylemur napisała:

            > pocoo napisała:
            >
            Nikt nie jest w
            > > stanie aby odpowiedzieć na tak trudne pytanie.

            > a przynajmniej ty nie potrafisz.
            Górujesz nade mną mądrością i rozwagą. Chylę czoła.
        • mona.blue Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 18.09.07, 12:42
          pocoo napisała:

          > Przychodzi taki czas w zyciu młodego człowieka , że buntuje sie
          > przeciwko wszystkiemu. Na pierwszy ogień idą rodzice.Córka na
          matkę patrzeć nie może i sama nie wie dlaczego.W kierunku matki lecą
          takie słowa , ktore zadają najgłębsze rany.Dlaczego? Nikt nie jest w
          > stanie aby odpowiedzieć na tak trudne pytanie.

          Widocznie w tym domu przekroczane są granice córki, a na dodatkek
          stosowana jest przemoc słowna wobec niej.

          Kiedy córka ma własną rodzinę to najczęściej traktuje matkę jak
          świętość i usilnie się stara nagrodzić jej wyrządzoną krzywdę.Ma
          potworne wyrzuty sumienia z którymi ciężko sobie radzi.

          Nieprawda, ja uważam, że to moja matka skrzywdziła mnie stosowaniem
          przemocy, do tej pory zresztą to robi, i tylko z trudem staram się
          jej wybaczyć.
    • jackulus Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 17.09.07, 13:23
      21 letnia kobieta, to nie jest dziecko, które zabiera się ze sobą do
      supermarketu. Jeśli prawdą jest to co piszesz (chciałbym, aby to
      był "żart", czy też ja to się mówi podpucha), to odpowiedz sobie na
      pytanie, jak Ty byś się czuła, gdyby ktoś w publicznym miejscu
      uderzyłby Cię w twarz ? Jak można zresztą "danie w twarz" traktować
      jako sposób na rozwiązanie konfliktu ? Wszystko jedno, czy w
      supermarkecie czy domowej alkowie ?

      Błąd został popełniony gdzieś długo wcześniej - pierwsza myśl jest
      taka, że traktujesz ją jak dziecko, a nie jak partnerkę. A okres,
      kiedy można dziecko "przywoływać do porządku", kończy się mniej
      więcej w wieku 15 lat. Później, możesz być jego partnerką
      (oczywiście stopniowo), albo kroczyć do miejsca, w którym się teraz
      znalazłaś.

      Twoja córka potrzebuje traktowania z szacunkiem, a rozwiązać należy
      problem/problemy, od których zaczęła się "pyskówka" w sklepie...

      :-)
      • makijaze Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 17.09.07, 14:30
        Basi puściły nerwy, może sie zdarzyć zwłaszcza przy takiej pannicy.. nie powinno
        ale stało.
        Przyszła tu po pomoc, poradę przyznała się co zrobiła. Niedobrze, ale ludzie!!
        Linczujecie kobietę, większość z was widzi tylko jej postępowanie.
        Mnie sie nie mieści w głowie żeby matkę nazwać idotką. Nie wiem.. nie mam
        pojęcia co ma robić Basia nie chciałabym być nigdy w takiej sytuacji, ale z tymi
        przeprosinami... hmm... nie wiem .. Czy córkę stać będzie na podobny gest...
        skoro już nie jest dzieckiem? Czy ktoś tu oprócz może 2-3 osób zauważył, że ona
        też zawiniła?
        • jackulus Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 17.09.07, 17:14
          Basia nie ma chyba innego wyjścia w tej chwili, jak tylko przyjść po
          radę. Choć trochę późno...

          Opinie są w jednym tonie, ponieważ sytuacja jest kuriozalna - mam na
          myśli jej jednoznaczność. Przecież jej córka nie nazwała swojej mamy
          idiotką bez powodu. Nie jest to miłe, ale kiedy zaczniemy szukać
          genezy takiej sytuacji, to nie trafimy do innego wytłumaczenia, jak
          wychowanie. Problem ogromny, ale wina dziecka, jako osoby
          wychowywanej jest tu na końcu kolejki. Opisywana sytuacja, to
          konsekwencja, a nie niezależne zdarzenie i nie ma usprawiedliwienia
          na reagowanie poprzez bicie w twarz. To deklaracja absolutnej
          bezradności i braku pomysłu na rozwiązanie problemu. Pewne tu jest
          przynajmniej jedno - wybrano rozwiązanie najgorsze z możliwych.
          Dlatego, imho, tak jednoznaczne komentarze wywołał ten post...

          :-))
          • nangaparbat3 Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 17.09.07, 19:27
            Podpisuję się.
            • szpilkaaa Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 18.09.07, 02:45
              to może ja dodam coś od siebie.
              z perspektywy córki
              ku przestrodze.

              moja matka obecnie ma 40 lat.ja 20lat.
              matka jest bardzo nerwową osobą.
              w dzieciństwie często zdarzało się,że obdarzała mnie epitetami
              typu''gnoju'',''gó..arzu'' itp.

              kiedy miałam 15 lat poszłam z matką do centrum handlowego po ubrania(następnego
              dnia miałam wyjechać na ferie zimowe).moja matka narzucała mi swoją opinię co do
              ubrań,a ja grzecznie odpowiadałam nie.zaś gdy ja jej pokazywałam to co mi się
              podoba(nie mam i nie miałam nigdy gustu zepsutej dziewczyny,nie gustuje w
              drogich ubraniach np.bluzki do 25-30 złotych)w pewnej chwili podniosłam głos
              mówiąc ,że nie podoba mi się to co mi proponujesz.dostałam najpierw w
              twarz,potem w policzek jeden, drugi,w głowę.kilka razy.to było bardzo
              upokarzające bo w tym czasie wielu ludzi robiło zakupy.pamiętam kiedy miałam
              wejść do jakiegoś sklepu i moja matka powiedziała''jak nie wyjdziesz z tego
              sklepu z czymś to Ci przypie.. gnoju''.ja wtedy strasznie płakałam i
              dziewczyna w sklepie dała mi chusteczki mówiąc,żebym się uspokoiła.że wszystko
              będzie dobrze.kupiłam jakikolwiek ciuch,żeby zadowolić matkę.potem próbowała
              mnie przekupić pytając czy niczego nie potrzebuje ,czy niczego nie chce.

              druga sytuacja miała miejsce kiedy miałam 19 lat i byłam z matką w
              hipermarkecie.robiłyśmy zakupy,dobrze nawet nam się rozmawia.wzięłam z półki sok
              i trochę się go napiłam.wylało mi się trochę(niechcący,naprawdę)soku.a ona
              zaczęła wrzeszczeć na mnie jak opętana.w pewnej chwili nie wytrzymałam i
              krzyknęłam:ku.. ,przecież nic się nie stało(nie powiedziałam ku...tylko ku..
              jako bluźnierstwo ogólne, a nie nazwanie w ten sposób mojej matki)wtedy zaczęła
              mnie bić po twarzy .z premedytacją.zaczęła mnie wyzywać.wzięłam siatki i wyszłam
              z marketu.

              trzecia sytuacja:
              w domu,w przedpokoju mamy szafę z przesuwanymi drzwiami,które czasem
              ''wypadają'' z szyn i które ciężko włożyć.kiedyś właśnie nastąpiło taka sytuacja
              i matka zawołała mnie,żebym jej pomogła(poszłam do przedpokoju z lękiem bo wiem
              jak to jest kiedy matka wpada w furię).nie byłam w stanie wstawić drzwi ,z a
              jednej z półek wystawały moje sandałki(pękła podeszwa,ale chodziłam w nich
              np.śmieci wyrzucić).moja matka rzuciła te sandałki sycząc''wyrzuć je''.ja jej
              powiedziałam,że nie będzie wyrzucać moich rzeczy.trzymałam je,potem ona wyrwała
              mi je z ręki i rzuciła się na mnie.w tym czasie mój chłopak był w domu.stanął
              między mną, a matką i powiedział stanowczym,ale spokojnym głosem:nie będzie pani
              bić mojej dziewczyny''.na to ona odpowiedziała,żeby spieprzał i nigdy nie
              pokazywał się w tym domu.potem wyszliśmy z domu.

              kiedy miałam 13 albo 14 lat to zablokowały się drzwi(mamy drzwi Gerdy i jak się
              włoży klucz z jednej i z drugiej strony to wtedy nie można wyjąc klucza z jednej
              strony).wtedy moja matka wpadła w szał i stwierdziła,żebym wynosiła się na
              klatkę bo ona nie będzie spać przy otwartych drzwiach.(to znaczy nie zamkniętych
              na zamek).powiedziałam,że dobrze mogę spać.ona zaczęła na mnie bluźnić.potem
              jakoś dało się odblokować te drzwi.

              dodam,że od 18 roku życia choruję na schizofrenię(w tym 2 razy przedawkowanie
              leków).
              psychiatra w szpitalu stwierdził,że powinniśmy (to znaczy ja ,matka,ojciec)
              wziąść udział w terapii rodzinnej bo istnienie mojej choroby w znacznej mierze
              jest spowodowane przez to co się dzieje w domu.moja matka odpowiedziała,że w
              takiej terapii nie będzie brać udziału.nigdy nie przyszła na konsultację do
              psychiatry,zawsze chodził mój ojciec.

              przez takie zachowania matki czuję się odrzucona,niespokojna(gdy wracam do domu
              albo gdy przebywam z nią sam na sam),mam poczucie lęku.jednak wiem(to z
              pewnością będzie skrytykowane),że jeżeli jeszcze raz podniesie na mnie rękę to
              ja również to zrobię.

              naprawdę Pani Basiu,
              bicie nie ma sensu.
              ja przez to co zrobiła moja matka czuję się jak nikt,moje poczucie wartości
              przez bardzo długi okres czasu było równe zeru pomimo dobrych stopniu,braku
              kłopotów wychowawczych sprawianych moim rodzicom.

              i wiesz Pani Basiu?
              Od pewnego momentu przestałam matkę kochać.zaczęłam ją nienawidzić.i
              stwierdziłam,że zbyt wiele prób dialogu próbowałam nawiązać więc się wycofuję z
              jakichkolwiek ''pokojowych ''rozmów na rzecz chłodnego dystansu,który bardzo
              boli i osłabia jakiekolwiek uczucia i do matki(za to co zrobiła) i do ojca)za
              to,że pozwalał na to i przymykał oko).
              • nangaparbat3 Szpilkaa 18.09.07, 10:52
                poplakalam się, czytając Twoj post - wtedy, kiedy przeczytałam, ze matka
                odmowiła terapii czy chocby konsultacji.
                Podobno starozytni Grecy miłość miedzy matka a córką uwazali za najdoskonalszą.
                Chodzi mi po glowie takie określenie, stare i pewnie wschodnie - światlo moich
                oczu - o córce właśnie.
                Kiedy czytałam Twoj list myślalam o tym, jak często u nas (nie wiem po prostu,
                jak jest w innych krajach) matki upokarzają, ponizaja swoje córki.
                Moja dobra znajoma, pani wykształcona, humanistka pracujaca nobliwym instytucie
                naukowym, o swojej corce, kóra zreszta bardzo kocha, mawiala (gdy ta była
                nastolatką) "gó..ara". I bez złych intencji.
                W najlepszej - jestem tego pewna - wierze matki mowią (wykrzykują) do corek:
                żebys mi tylko z brzuchem nie przyszła!
                Córka ma balagan w szafie? wchodzimy do jej pokoju, otwieramy szafę i wygarniamy
                zawartość na podłogę: sprzataj!
                I te matki nie chca xle - powtarzaja gesty, słowa, postawy, emocje którymi
                uraczyły je ich matki, a te - ich matki, i tak dalej, jak w Biblii -
                przekleństwo do siodmego pokolenia.
                Jest taka piekna i madra ksiazka amerykańskiej terapeutki (Mary coś -
                pozyczyłam, nie sprawdzę) "Ocalic Ofelie". O tym, jak kruche sa mlode
                dziewczyny, jak potrzebuja akceptacji, zainteresowania, czulości. Jak malo ich
                dostaja.
                Jest im nieporównywalnie trudniej niz poprzednim pokoleniom kobiet - tamte zyły
                w świecie w aspekcie hierarchii wartosci uporządkowanym, stabilnym, wiedzialy,
                czego swiat od nich oczekuje. Teraz rózne systemy wartosci funkcjonuja obok
                siebie i wszystkie usiłuja - i skutecznie - wywierac wpływ na mlode osoby. Wiec
                im trzeba o wiele więcej niz dawniej mądrego wsparcia od najblizszych,
                zrozumienia i ciepła. Kto ma je dać? Ktoś, kto sam tego nie zaznał? a do tego
                jest przeciazoną, znerwicowana najczęsciej kobietą, plus minus czterdzieści, do
                której zewszad wygladaja spreparowane zdjecia rozneglizowanych dwudziestolatek?
                Skad taka matka ma brac siły? Madrala powie: od kochajacego meza.
                No comments.
                Potem wybuchamy świetym oburzeniem - badania wykazują, ze coraz więcej jest
                agresywnych, zdemoralizowanych dziewcząt. najłatwiej ocenic, napietnować, odrzucić.
                Ale przecież to nasze, dorosłych, dzieło. Jak mawia moja przyjaciołka - mlodzież
                to nie desant spuszczony przez kosmitow.

                Szpilkaa, rozpisałam sie chyba troche ponad miarę.
                życzę Ci wszystkiego dobrego, z całego serca
                n.
              • synvilla Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 12:10
                to może ja dodam coś od siebie.
                > z perspektywy córki
                > ku przestrodze.

                ..............................
                Twoja przestroga nie wiele pomoze, czy wniesie.
                czlowiek nawet bardzo cierpiacy nie dostaje schizofreni.
                To choroba bardzo zlozona.
                Kazdy czlowiek jest inny, nie ma dwoch podobnych do siebie osob.
                To co byloby dla ciebie najlepsze to wyprowadzic sie od rodziny.
                Znalzc jakies wlasne miejsce o ile to jest mozliwe.
                Zachowania twojej matki nic nie usprawiedliwia. To ze stala sie
                tyranem tez z czegos wynika, ktos i cos ja taka zrobilo, co ma
                ogromny wplyw na twoje zdrowie.Matka po prostu nie daje sobie rady
                sama ze soba. Zycie ja przerasta. Stad jej frustracje, ktore
                przechodza na ciebie.
                Aby nabrac dystansu do matki najlepej byloby "rozebrac matke na
                kwalaki" czyli dojsc do korzeni jej psychiki i tego co wplywa na
                jej zachowanie.
                W zyciu nie ma idealnych rodzin. Po prostu czym szybciej czlowiek
                pozbedzie sie iluzji tym lepiej dla niego. Bo mniej rozczarowan.
                • mona.blue Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 12:58
                  > Twoja przestroga nie wiele pomoze, czy wniesie.
                  > czlowiek nawet bardzo cierpiacy nie dostaje schizofreni.
                  > To choroba bardzo zlozona.

                  Kiedyś mówiło się o tzw.schizofrenogennej matce. Jednym z czynników
                  wywołujących schizofrenię są złe,pełne przemocy stosunki w rodzine,
                  niedostatecznie opiekuńcza matka.

                  > Matka po prostu nie daje sobie rady
                  > sama ze soba. Zycie ja przerasta. Stad jej frustracje, ktore
                  > przechodza na ciebie.

                  To powinna pracować nad sobą, a nie wyżywać się na córce.

                  > W zyciu nie ma idealnych rodzin. Po prostu czym szybciej czlowiek
                  > pozbedzie sie iluzji tym lepiej dla niego. Bo mniej rozczarowan.

                  Idealnych nie, ale są pewne nieprzekraczalne normy, do nich należy
                  przemoc fizyczna, jak również psychiczna.
                  Jak ktoś słusznie wcześniej zauważył kiedyś za uderzenie w twarz
                  można było stracić życie.
                  • synvilla Re: Normy sa caly czas przekraczane. 18.09.07, 13:28
                    wszedzie.
                    A problem polega na tym, aby w tym beznormowym swiecie umiec
                    skutecznie znalezc takie normy, ktore dla kogos sa odpowiednie.

                    .............................
                    przemoc fizyczna, jak również psychiczna.
                    Jak ktoś słusznie wcześniej zauważył kiedyś za uderzenie w twarz
                    można było stracić życie.
                    ................
                    To bylo kiedys i to tez bylo przekroczeniem -normy-.
                    • nangaparbat3 Re: Normy sa caly czas przekraczane. 18.09.07, 13:58
                      synvilla napisała:

                      >
                      > Jak ktoś słusznie wcześniej zauważył kiedyś za uderzenie w twarz
                      > można było stracić życie.
                      > ................
                      > To bylo kiedys i to tez bylo przekroczeniem -normy-.

                      Nic podobnego. Wyzywało sie na pojedynek, zasady były jasne, u nas pieknie
                      spisane w Kodeksie Boziewicza.

                      Natomiast zawsze ten kto wyzej w hierarchii mogl całkowicie lub niemal
                      calkowicie bezkarnie trzaskać tego, kto nizej.
                      >
                      >
                      >
                      >
                      • synvilla Re: Normy sa caly czas przekraczane. 18.09.07, 14:02
                        A pamietasz jak skonczyla sie historia pojedynkow i trzaskania
                        innych po twarzy?:=)))
                • mgla_jedwabna Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 13:11
                  "To ze stala sie
                  > tyranem tez z czegos wynika, ktos i cos ja taka zrobilo, co ma
                  > ogromny wplyw na twoje zdrowie.Matka po prostu nie daje sobie rady
                  > sama ze soba. Zycie ja przerasta."

                  Co to znaczy "życie przerasta"? Jest dorosła ( przynajmniej w sensie prawnym) i odpowiedzialna za swoje czyny. Nie można usprawiedliwiać swoich działań tym, że się miało ciężką przeszłość. Bo inaczej, to ja np. mogłabym bić kogo popadnie i mówić "miałam ciężkie dzieciństwo".

                  OK, niektórzy mają tzw. "trudny charakter". ale są pewne granice, których przekroczyć nie wolno nikomu. Jeśli nie są w stanie - należy uznac ich za niepoczytalnych, ale autorka wątku na taką nie wygląda. Tymi granicami sa np. przemoc fizyczna, obrażanie, naruszanie granic (np. niechciany dotyk itp., który trudno uznać za przemoc. Dla mnie czy,ś taki jest, jak ktoś mi usiłuje poprawiać włosy. Mówię, żeby przestał, jak nie reaguje, ja reaguję jak na przemoc). nie cierpię, jak ktoś pozwala sobie na nieakceptowalne zachowania i tłumaczy, że mu w życiu ciężko. Przypomina mi to wczorajszą rozmowę ze znajomymi o biedzie i kradzieży - "są tacy, co nie mają i nie kradną".

                  Moja mama parę lat użerała się z mężem - psychopatą, do niedawna z trudem wiązała koniec z końcem. Jakoś nie musiała "przywoływać mnie do porządku" w wieku 21 lat, ale to dlatego, że nigdy sobie nie pozwalała na takie zachowania, jak Basiaa4. Dwa czy trzy razy zdarzyło jej się stracić panowanie nad sobą i dac mi w twarz, to prawda. Ale potem przepraszała, a ja mogłam jej wybaczyć i uznać zdarzenie za "wypadek przy pracy". I nigdy nie było to publicznie.

                  I chyba wiem, o co tu chodzi. Basiaa4 pozwala sobie,a nie pozwala dzieciom. To tak jak palić papierosy i mówić dzieciom, że mają tego nie robić.

                  A poza tym to latwo komuś doradzić wyprowadzenie się - tylko, że 20 latki to osoby uczące się, a zresztą nawet ktoś, kto pracuje, nie zawsze może sobie pozwolić na wynajęcie mieszkania. Poza tym Szpilka jest chora i w jej wypadku ma znaczenie to, że mieszka też z ojcem, z którym (chyba?) ma dobry kontakt (w każdym razie - który jest chętny do współpracy, terapii itd.).
                  • synvilla Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 13:30
                    Moja mama parę lat użerała się z mężem - psychopatą,
                    ...........................

                    To jest wlasnie przekraczanie -normy- zwiazanie i uzeranie sie z
                    psychopata.
                    Zadna kobieta o zdrowych zmysalch nie zwiaze sie z psychopata.
                    • nangaparbat3 Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 14:02
                      synvilla napisała:

                      > Moja mama parę lat użerała się z mężem - psychopatą,
                      > ...........................
                      >
                      > To jest wlasnie przekraczanie -normy- zwiazanie i uzeranie sie z
                      > psychopata.
                      > Zadna kobieta o zdrowych zmysalch nie zwiaze sie z psychopata.

                      teraz Ty przekraczasz granice
                      • synvilla Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 14:04
                        Granice i normy ustalamy sobie sami. pamietajac o tym aby nie
                        kolidowaly z kodeksem karnym.
                        • nangaparbat3 Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 14:10
                          Żałosne byłoby zycie nas wszystkich, gdyby tylko kodeks karny nas hamowal.
                          • synvilla Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 14:21
                            nangaparbat3 napisała:

                            > Żałosne byłoby zycie nas wszystkich, gdyby tylko kodeks karny nas
                            hamowal.
                            >

                            ......................................
                            Nie mozna zalowac czegos o czym ma sie male pojecie.
                            • nangaparbat3 Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 14:36
                              Nie takie małe - niezly dałaś przykład oceniajac i diagnozujac matke autorki
                              jednego z postów.
                              • synvilla Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 14:44
                                Widze,ze mnie czytujesz? Nie marnuj swojego drogocennego czasu. Ja
                                ciebie nie czytuje, dla mnie nie wnosisz oprocz czepiania sie nic
                                nowego.A to jest po prostu zwyczajnie -nudne-
                                Kazdy jest jaki jest, a nie taki jaki ty bys chciala aby byl.
                                • nangaparbat3 Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 14:55
                                  Skoro mnie nie czytujesz to skad wiesz, ze niczego nie wnoszę?
                                  a to że masz prawo byc jaka chcesz, nie znaczy, ze bedę milczeć, kiedy komus
                                  dowalasz.
                            • 13monique_n Kodeks karny 19.09.07, 15:55
                              ma artykuł 207 na takie sytuacje (znęcanie się). To tak na
                              marginesie, synvillo.
                              I jeszcze powiedz mi może - kto kogo wychowuje? Matka córke, czy
                              córka matkę? Od kogo córka nauczyła się, że rzucenie "ty idiotko!"
                              jest argumentem w sporze? Nie w domu, nasiąkając tym od dzieciństwa?
                              • synvilla Re:A ty cos masz do mnie prywatnie? 19.09.07, 16:02
                                13monique_n napisała:

                                > ma artykuł 207 na takie sytuacje (znęcanie się). To tak na
                                > marginesie, synvillo.
                                > I jeszcze powiedz mi może - kto kogo wychowuje? Matka córke, czy
                                > córka matkę? Od kogo córka nauczyła się, że rzucenie "ty
                                idiotko!"
                                > jest argumentem w sporze? Nie w domu, nasiąkając tym od
                                dzieciństwa?

                                .....................
                                Podajesz kodeks prawny, pytasz mnie kto kogo w domu wychowuje?
                                A skad ja mam to wiedziec? Skad ty to wiesz, jak u kogo jest w
                                domu. Pilnuj swojego domu i swojej dupy!
                                I nie zawracaj mi tu glowy pier.dolami.
                                • 13monique_n Re:A ty cos masz do mnie prywatnie? 20.09.07, 09:19
                                  synvilla napisała:

                                  > 13monique_n napisała:
                                  >
                                  > > ma artykuł 207 na takie sytuacje (znęcanie się). To tak na
                                  > > marginesie, synvillo.
                                  > > I jeszcze powiedz mi może - kto kogo wychowuje? Matka córke, czy
                                  > > córka matkę? Od kogo córka nauczyła się, że rzucenie "ty
                                  > idiotko!"
                                  > > jest argumentem w sporze? Nie w domu, nasiąkając tym od
                                  > dzieciństwa?
                                  >
                                  > .....................
                                  > Podajesz kodeks prawny, pytasz mnie kto kogo w domu wychowuje?
                                  > A skad ja mam to wiedziec? Skad ty to wiesz, jak u kogo jest w
                                  > domu. Pilnuj swojego domu i swojej dupy!
                                  > I nie zawracaj mi tu glowy pier.dolami.
                                  Prywatnie nic a nic. A forumowo podpierałas się argumentem Kodeksu
                                  karnego. Argument wytrąciłam Ci z ręki hahahaha
                                  Gratuluję "dorosłego" podejścia, ale tutaj sie powtarzam po
                                  przedmówczyniach :DDDD
                                  • synvilla Re:A gdzie ja sie w kontekscie tego watka 20.09.07, 11:22
                                    Prywatnie nic a nic. A forumowo podpierałas się argumentem Kodeksu
                                    karnego. Argument wytrąciłam Ci z ręki hahahaha
                                    Gratuluję "dorosłego" podejścia, ale tutaj sie powtarzam po
                                    przedmówczyniach :DDDD

                                    ......................................
                                    Podpieralam kodeksem karnym?
                                    I jaki argument wytracials mi z reki?Kodeks karny dotyczy czego?
                                    Przypadkowiego policzkowania? To idz z tym na policje zobaczysz co
                                    sie stanie. I jaki to silny argument jest? Jaki to ma zwiazek z
                                    watkiem.
                                    Jak mozna pisac o cudzej -doroslosci- nic, a nic nie wiedzac o
                                    osobie pod rugiej stronie ekranu? Masz ochote mnie obrazic? Ponizyc
                                    moja "doroslosc" za to, ze mam inne zdanie w temacie?

                                    Masz ochote przekonac mnie o swoich racjach- bardzo prosze- zrob
                                    to. Ale w madry i inteligentny sposob, a nie jak jeszcze jeden
                                    troll emocjonalny z forum majacy problem z wlasnymi emocjami i
                                    szukajacy wyzycia sie na obcych zupelnie nieznanych mu ludziach.

                                    Bradzo prosze -jezeli juz weszlam ci na jakis odcisk- to prosze o
                                    inteligentna kulturalna odpowiedz w zwiazku z tematem i co wiesz na
                                    temat mojej doroslosci i dojrzalosci? Skad masz owo "zdanie" na
                                    moj temat, kto ci je dal, gdzie mnie poznalas w realu?Skad wiesz
                                    kim ja jestem? I jezeli nie dysponujesz owa kulturalna na poziomie
                                    odpowiedzia na zadane ci tutaj pytania, to sie wiecej nigdy do mnie
                                    nie zwracaj i zamknij owa dyskusje, nie bedziesz sie osmieszac.
                                    • 13monique_n Re:A gdzie ja sie w kontekscie tego watka 21.09.07, 09:46
                                      synvilla napisała:

                                      >I jezeli nie dysponujesz owa kulturalna na poziomie
                                      > odpowiedzia na zadane ci tutaj pytania, to sie wiecej nigdy do
                                      >mnie nie zwracaj i zamknij owa dyskusje, nie bedziesz sie
                                      >osmieszac.
                                      :-) ależ Ty jesteś biedna.
                                      • synvilla Re:A gdzie ja sie w kontekscie tego watka 21.09.07, 09:53
                                        :-) ależ Ty jesteś biedna.
                                        ...........................
                                        I znoeu pizdzisz pod nozem.
                                      • nangaparbat3 Monique 21.09.07, 10:36
                                        Chyba musze Cie przeprosić, ze opowiedziałam Ci o tym wątku - naprawdę nie
                                        sądziłam, ze narażam Cie na cos podobnego.
                                        • 13monique_n Re: Monique 21.09.07, 10:39
                                          nangaparbat3 napisała:

                                          > Chyba musze Cie przeprosić, ze opowiedziałam Ci o tym wątku -
                                          >naprawdę nie sądziłam, ze narażam Cie na cos podobnego.
                                          Kochana, Ty mnie na nic nie naraziłaś. Ja jestem dorosła, forum jest
                                          publiczne, a ja lubie poznawać ludzi. Nawet w takiej hardcorowej
                                          formie, bo jednak w necie to stosunkowo bezpieczne. Na żywo, nie daj
                                          Boże bym się uśmiechnęła i wtedy interlokutorka by eksplodowała ze
                                          złości i nienawiści. A ja - w tryby postepowania wyznaczanego KPK
                                          ;-) (nan, wszystko OK)
                                          • wellisa Re: No i Monisia sie odezwala;=)) 21.09.07, 10:53
                                            13monique_n napisała:

                                            > nangaparbat3 napisała:
                                            >
                                            > > Chyba musze Cie przeprosić, ze opowiedziałam Ci o tym wątku -
                                            > >naprawdę nie sądziłam, ze narażam Cie na cos podobnego.
                                            > Kochana, Ty mnie na nic nie naraziłaś. Ja jestem dorosła, forum
                                            jest
                                            > publiczne, a ja lubie poznawać ludzi. Nawet w takiej hardcorowej
                                            > formie, bo jednak w necie to stosunkowo bezpieczne. Na żywo, nie
                                            daj
                                            > Boże bym się uśmiechnęła i wtedy interlokutorka by eksplodowała
                                            ze
                                            > złości i nienawiści. A ja - w tryby postepowania wyznaczanego KPK
                                            > ;-) (nan, wszystko OK)


                                            Tylko Monisu, nie peknij z dumy nad soba. No oczywiscie,ze po
                                            drugiej stronie monitora jestescie bardzo bezpieczne. Odwalajcie
                                            swoje frustracje na innych, w realu z powodu wrodzonego tchorzostwa
                                            byloby to po prostu nie mozliwe.
                    • mona.blue Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 19:14
                      > Zadna kobieta o zdrowych zmysalch nie zwiaze sie z psychopata.

                      Znam wiele kobiet o zdowych zmysłach, które związały się z
                      psychopatą, alkoholikiem itp. To nie jest takie proste, jak Ci się
                      wydaje. Te kobiety często bardzo sympatyczne, empatyczne, miłe itd.,
                      właśnie przez to, że przechodzą w domu piekło.
                • szarylemur Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 15:54
                  synvilla napisała:
                  W zyciu nie ma idealnych rodzin. Po prostu czym szybciej czlowiek
                  > pozbedzie sie iluzji tym lepiej dla niego. Bo mniej rozczarowan.

                  nie mozesz wymagac od dziecka aby pozbylo sie iluzji czy potrzeby bycia kochana
                  i szanowana. pozbycie sie tej iluzji nie wplywa dobrze na osobowosc.
                  • synvilla Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 16:15
                    szarylemur napisała:

                    > synvilla napisała:
                    > W zyciu nie ma idealnych rodzin. Po prostu czym szybciej czlowiek
                    > > pozbedzie sie iluzji tym lepiej dla niego. Bo mniej rozczarowan.
                    >
                    > nie mozesz wymagac od dziecka aby pozbylo sie iluzji czy
                    potrzeby bycia kochan
                    > a
                    > i szanowana. pozbycie sie tej iluzji nie wplywa dobrze na
                    osobowosc.
                    ...........................
                    A czy w malo idealnej rodzinie jest malo milosci? O jakiej milosci
                    jest mowa?
                    • szarylemur Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 16:28
                      synvilla napisała:
                      A czy w malo idealnej rodzinie jest malo milosci? O jakiej milosci
                      > jest mowa?
                      mowa jest - zdaje sie - o milosci matki do dziecka. poczatkowo bezwarunkowej,
                      a na pewno takiej ktora pomaga tworzyc dziecku wlasne ja, respektuje jego wole,
                      indywidualnosc. mowa jest o milosci bedacej zaprzeczeniem tresury i tyranii,
                      odreagowywania na dziecku wlasnych frustracji.
                      • synvilla Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 16:59
                        szarylemur napisała:

                        > synvilla napisała:
                        > A czy w malo idealnej rodzinie jest malo milosci? O jakiej milosci
                        > > jest mowa?
                        > mowa jest - zdaje sie - o milosci matki do dziecka. poczatkowo
                        bezwarunkowej,
                        > a na pewno takiej ktora pomaga tworzyc dziecku wlasne ja,
                        respektuje jego wole,
                        > indywidualnosc. mowa jest o milosci bedacej zaprzeczeniem tresury
                        i tyranii,
                        > odreagowywania na dziecku wlasnych frustracji.
                        ........................................
                        A czy uwazasz, ze takie osoby nie kochaja?
                        One kochaja, jedynie w zly sposob.

                        Respektowac wole dziecka?
                        To zalezy jaka ta "wola" jest. Jezeli maly Jasio w wieku 10 lat
                        chce napic sie wina,jechac samochodem taty, wrocic do domu po 2 w
                        nocy, to tez respektowac jego wole?
                        • szarylemur Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 18:03
                          synvilla napisała:
                          A czy uwazasz, ze takie osoby nie kochaja?
                          > One kochaja, jedynie w zly sposob

                          pedofile tez zatem kochaja, tylko w zly sposob?
                          jezeli dla kogos wazniejsze jest utrzymanie wygodnego status quo niz
                          dostrzezenie i uznanie za wazne potrzeb osoby ktora "kochaja", to dla mnie to
                          milosc nie jest, a wykorzystywanie, trktowanie przedmiotowe. szczegolnie w
                          relacji rodzic - dziecko. jak dziecko ma obronic sie przed taka zla miloscia?
                          gdzie ma sie zwrocic, kiedy rodzic uosabia dla niego boga, swiat? i dlaczego
                          dziecko ma byc dojrzalsze od rodzica?

                          co do respektowania woli dziecka. pominmy wole, bo to sliski temat, sczeg w
                          przypadku malych dzieci. pozostanmy przy respektowaniu odmiennosci. dziecko ma
                          prawo nie spelniac moich wymagan, bo nie ejst moim klonem, czescia mnie tylko
                          oddzielna istota. nie warto isc na latwizne tresury. relacja oparta na szacunku
                          moze byc trudniejsza w praktyce ale wyda lepsze owoce niz okrawanie dziecka
                          wedle wlasnych potrzeb. tak mi sie wydaje.




                          • nangaparbat3 Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 18:29
                            szarylemur napisała:


                            > co do respektowania woli dziecka. pominmy wole, bo to sliski temat, sczeg w
                            > przypadku malych dzieci. pozostanmy przy respektowaniu odmiennosci. dziecko ma
                            > prawo nie spelniac moich wymagan, bo nie ejst moim klonem, czescia mnie tylko
                            > oddzielna istota. nie warto isc na latwizne tresury. relacja oparta na szacunku
                            > moze byc trudniejsza w praktyce ale wyda lepsze owoce niz okrawanie dziecka
                            > wedle wlasnych potrzeb. tak mi sie wydaje.

                            Przypomniało mi się takie zdarzenie:
                            Corka miała wtedy 3 lata i dostała pierwsz bezsiatkowe lóżko - sliczne, białe.
                            Jeszcze tego samego dnia oblepila je rozowo-srebrnymi naklejkami - ksiezniczki,
                            aniołki, rozyczki, serduszka. Przyszły babcia z prababcia ogladać nowy mebel:
                            - a co to tutaj takie rózowe? - wyskrzeczała prababcia.
                            - Nalepki. Mała sobie przyozdobiła.
                            -Zniszczyla noe łóżko! Jak moglaś na to pozwolic!
                            Na to babcia, a moja mama, usmiechneła sie i powiedziała:
                            - Nie zniszczyła, tylko przyozdobiła, w sposob który odpowiada trzyletniej
                            dziewczynce.
                            Mysle o tym zawsze, kiedy słysze o rodzicach, co to nastolatkom zakazują
                            urządzić wlasny pokój po swojemu, argumentując: Dopoki mieszkasz u mnie
                            (zauważcie:U MNIE. w naszym kraju dziecko w domu rodzinnym nie jest u siebie)
                            bedzie tak jak ja zechcę.
                          • synvilla Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 18:44
                            pedofile tez zatem kochaja, tylko w zly sposob?
                            ....................................

                            To juz patologia.
                            Sa rodziny patologiczne, w ktorych prawo do posiadania dzieci
                            powinno byc ludziom odebrane.

                            Prywatnie, aby wyrobic sobie zdanie na jakis temat lubie posluchac
                            i jednej i drugiej strony.
                            To co mowi osoba chora na schizfrenie to jest jedno, mozliwe ze
                            bylo tak jak opowiada... a moze tak nie bylo.

                            W ogole widzenie swiata w jedynie czarnych albo bialaych kolorach
                            nie trafia do mnie.
                            Prawda jest zawsze gdzies po srodku.
                            • szpilkaaa Re: Kazdy czlowiek jest inny. 19.09.07, 11:23
                              To co mowi osoba chora na schizfrenie to jest jedno, mozliwe ze
                              > bylo tak jak opowiada... a moze tak nie bylo.


                              Widzisz,tylko,że w moim przypadku jest jeszcze jedna BARDZO istotna kwestia:moja
                              matka NIGDY nie była u mojego psychiatry.W pewnym momencie po wielu
                              naleganiach(matka tłumaczyła,że pracuje do 15,a do 14:30 jest psychiatra w
                              szpitalu i NIE MOżE się zwolnić.pomimo tego,że spokojnie mogłaby wziąść nawet 1
                              dzień urlopu,żeby spotkać się z lekarzem)psychiatra moja wściekła bo tylko
                              ojciec interesował się co można zrobić,aby było lepiej.A ona trzymała się jak
                              najdalej od tego bagna.

                              Absolutnie nie uważam,że konflikt z matką to JEDYNY powód choroby bo
                              prawdopodobnie również dziedziczność (depresje, schizofrenia w rodzinie)miała
                              związek z pojawieniem się choroby.

                              Ale bardzo istotne jest to ,że nie mogłam liczyć na matkę w momencie możliwości
                              podjęcia terapii rodzinnej.
                              Ja ona sama określiła ''brudy pierze się we własnym domu''.
                              I na tym dyskusja się skończyła,a myśl o terapii rodzinnej umarła.
                              • szpilkaaa Re: Kazdy czlowiek jest inny. 19.09.07, 11:29
                                każdemu mogą puścić nerwy-zgadzam się z tym.tylko,że w pewnym momencie zbyt
                                częste ''puszczanie nerwów'' nazywa się w inny sposób co powoduje,że już nie
                                trzeba użerać się z takim człowiekiem,który truje atmosferę w domu.

                                Ja np.cholernie chciałabym zaprowadzić matkę do psychologa bo może nam(jako
                                rodzinie) by pomogła konsultacja ,ale i jej(bo w niej jest główny problem,który
                                oddziałowywuje na całą rodzinę).

                                Moja matka prawdopodobnie sama była bita,nie jest osobą wykształconą,jej
                                światopoglądy są bardzo wąskie(nie konserwatywne, ale wąskie),ale niestety ona
                                nawet nie chce rozumieć tego dlaczego postępuje w taki ,a nie inny sposób i
                                dlaczego cierpi na tym cała rodzina.

                                Autorka tematu chociaż widzi problem i chce coś z nim zrobić, a moja matka
                                widzi,zamiata pod szafę i udaje,że go tam nie ma.
                                • synvilla Re: Kazdy czlowiek jest inny. 19.09.07, 12:28
                                  Ja np.cholernie chciałabym zaprowadzić matkę do psychologa bo może
                                  nam(jako
                                  rodzinie) by pomogła konsultacja ,ale i jej(bo w niej jest główny
                                  problem,który
                                  oddziałowywuje na całą rodzinę).
                                  .............................

                                  Problem jest tego typu,ze wlasnie osoby, ktorym najbardziej
                                  potrzebna jest pomoc lekarska-psychiatryczna- czesto nie chca z
                                  niej skorzystac.
                                  Twojej mamie potrzebna bylaby napewno pomoc lekarska i
                                  psychologiczna chocby ze wzgledu na ciebie, aby wesprzec matke.
                                  Ale z jakis jej dobrze znanych powodow nie chce pojsc do lekarza.
                                  Po prostu brak jej zaufania do psychitrii. To dla wielu ludzi
                                  porazka, nawet jezeli wiedza, ze to jest im potrzebne to uwazaja za
                                  porazke zyciowa i nie chca odkryc swoich problemow.

                                  Co zrobic w takiej sytuacji?
                                  Starac sie wzbudzic w niej zaufanie do pomocy lekarza czy
                                  psychologa.
                                  Pzrekonac ja ze tam nikt nie bedzie ja potepial, ocenial ani
                                  krytkowal.Zeby czula sie bezpieczna.
                                  Pewnie jest chora i to nieleczona choroba czyni ja taka.
                        • mona.blue Re: Kazdy czlowiek jest inny. 18.09.07, 19:19
                          synvilla napisała:

                          > Respektowac wole dziecka?
                          > To zalezy jaka ta "wola" jest. Jezeli maly Jasio w wieku 10 lat
                          > chce napic sie wina,jechac samochodem taty, wrocic do domu po 2 w
                          > nocy, to tez respektowac jego wole?

                          Ty tylko udajesz, czy naprawdę lubisz robić ludziom wodę z mózgu?

    • honeyandmilk Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 18.09.07, 12:47
      Rozumiem cię. Ja też uderzyłam w awanturze swoją córkę. Nie raz.
      Jestem spokojną osobą, ale to, co wyprawiała moja córka robiło ze
      mnie innego człowieka. Zdolnego do nieznanych mi przedtem zachowań.
      Ja nie byłam bita przez mamę, więc nie mam takiego wzorca. Okazało
      się, że moja córka brała narkotyki. Minęło wiele lat, córka się
      leczy. Relacje między nami są teraz bardzo dobre, pełne ciepła i
      zrozumienia. I to z obydwu stron.
    • bleblebubu Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 18.09.07, 19:11
      To jest jakiś koszmar! 21-letnia córka nazywa matkę - idiotką? To
      jest już dorosła osoba i raczej jej zachowanie nie podchodzi pod
      fanaberie nastolatki. Bez urazy, ale moim zdaniem jest to
      niedorozwinięta emocjonalnie kobieta, bo dziewczynką już nie jest.
      Nie popieram "policzka w sklepie", ale na miejscu jej matki
      zrobiłabym to samo.
      • mona.blue Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 18.09.07, 19:23
        Szefa też byś walnęła, jakby nazwał cię idiotką?
      • nangaparbat3 Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 18.09.07, 19:27
        Wiesz co, gdyby córka nazwala mnie "idiotką", pewnie zdumienie odjełoby mi
        zdolność reagowania.
        I sądzę, ze na okazaniu zdumienia i niedowierzania by sie skończyło, byłaby to
        jak na nasza relacje reakcja skuteczna i wystarczajaca.
        Natomiast mam glebokie przekonanie, ze bijac ja za to po twarzy jedynie bym
        dowiodła, ze ma rację.
        To do starszego, bardziej dojrzałego, teoretycznie madrzejszego nalezy wznieść
        sie o stopień wyzej, ponad poziom przepychanki.
    • naprawdetrzezwy Mniej trollować. 18.09.07, 22:45
      To będzie dobry początek.

      No, może jeszcze zapytać matkę, dlaczego została wychowana na zwykłego chama.
    • franklin76 Do: BAsiaaaa4!!! 19.09.07, 10:14
      W tej dyskusji jest wiele wątków i jak zwykle niektórzy odbiegają od
      sedna sprawy, obrażając się nawzajem walcząc o swoje racje.

      Ja mam kilka pytań: ciekawi mnie sytuacja poprzedzająca ten
      policzek - tzn. w jakich nastrojach wybrałyście się z córką na te
      zakupy? I w jakim celu?
      Jak określiłabyś swoje relacje z córką?
      Czym córka się zajmuje? Czy i jeśli tak to jakie ma obowiązki domowe?
      Czy ma rodzeństwo? jak wyglądają jej relacje z ojcem i z otoczeniem?
      jaką jesteś matką - poświęcasz się, jesteś surowa , no jaka?
      Bardzo proszę o odpowiedź.
      Mam 31 lat i trudno mi powiedzieć jak bym się zachowała w takiej
      sytuacji. Uważam że każdemu mogą puścić nerwy - choć rodzicowi nie
      powinny!!!
      Moja córka ma dopiero 4 lata, obserwując to co się dzieje boję się
      co będzie kiedy będzie dorastać i dojrzewać - dzisiaj wychować jest
      dużo trudniej.
      Trudno porównywać, ale jeśli jestem z nią na zakupach i zaczyna się
      źle zachowywać, wychodzimy i już. Zamiast dopuścić do tego że
      puszczą nam nerwy, lepiej przerwać całą sytuację i uspokoić się.

      Jeszcze jedno - moja mama wychowała mnie sama i jestem jej wdzięczna
      za cały trud i bardzo ją kocham i szanuję.
      Wydarzyła się jednak dwie sytuacje, których się wstydzę i mimo tego
      że zachowałam się wtedy "jak gó..ara", to było to dla mnie i jest
      największe chyba upokorzenie, jakiego doznałam i uważam nadal, że to
      mama jest winna tych sytuacji.
      Jak miałam 15 lat, wybrałam się na wycieczkę rowerową z koleżanką i
      spóźniłam się dwie godziny - po prostu odjechałyśmy za daleko,
      koleżanka przebiła dętkę i nie zdążyłyśmy wrócić na czas. Mama
      bardzo się martwiła, wiem to, ale zanim zdążyłam się wytłumaczyć,
      dostałam w twarz - "bo mama odchodziła od zmysłów" i to w obecności
      całej rodziny bo akurat była niedziela i przyjechali w odwiedziny.
      Do dziś nie wie dlaczego się wtedy spóźniłam - ale ja pamiętam jak
      bolało - nie tyle sam policzek, co upokorzenie i słowa, które wtedy
      usłyszałam. I to, że w sumie nie bardzo ją obchodziło, gdzie byłam i
      co się stało.
      Druga sytuacja miała miejsce, kiedy przeżywałam swoją pierwszą
      miłość. Miałam 20 lat studiowałam i chciałam spotykać się z
      chłopakiem codziennie, ale poza domem, bo w domu mozna było
      zwariować - brak tolerancji i totalna kontrola. Chciałam wyjść z
      domu, mama staneła w drzwiach i kiedy powiedziałam że i tak wyjdę,
      dostałam w twarz tak, że do dziś czuję ten cios. Uciekłam wtedy z
      domu. najbardziej bolało to , ze moja mama nie umie mnie słuchać a
      ja cokolwiek bym zrobiła, i tak ją rozczaruję. Była w rozpaczy po
      stracie męża, totalnie rozbita, nie umiała mi dać ciepła> W zasadzie
      nigdy nie byłam z mamą szczera, choć tak bardzo jej potrzebowałam.
      Nigdy nie miałam do niej zaufania.
      I choć wiem dzisiaj że byłam okropna, to jednak te dwie sytuacje
      odczuwam do dziś jako nieusprawiedliwione. I do dziś uważam, że mama
      źle zrobiła. I nigdy mnie za to nie przeprosiła.
      Dzisiaj nasze relacje są dobre, ale pewne tematy są tabu. Boli np.
      fakt że moja mama nie pamięta ile dokładnie miałam lat kiedy zmarł
      mój tato...
      Moja mama nie umiała i nie umie słuchać...
      Z dzieciństwa pamiętam,ze mimo tego że tak się dla mnie poświęcała -
      a ja nie umiem sobie przypomnieć kiedy mnie przytulałą...
      Przeproś swoją córkę ale poczekaj na jakiś z ruch z jej strony.
      i zastanów się czy umiesz jej słuchać?
    • ewiku 21 lat pracowałas na to ... 19.09.07, 15:42
      żeby córka nazwała Cię idiotką...
      i obojętnie co powiesz na swoje usprawiedliwienie i zmieni to faktu, że takie
      słowa słyszy się tam, gdzie nie ma prawdziwej miłości i zrozumienia...


      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
    • nalesnikld Re: kłótnia z córką w hipermarkecie 20.09.07, 06:22
      jak na moje skromne oko, córka od dzieciństwa dusi w sobie złe emocje związane z waszymi relacjami, skoro teraz dałas jej w twarz to pewnie i kiedyś się zdarzało, a jest to upokażające więc nie dziwię się jej furii. jak na moje skromne oko, teraz gdy ma już 21 lat czuje że może stawić ci czoła, tej której była uległa wbrew w łasnej woli.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka