Dodaj do ulubionych

Nie mam już sił

20.09.07, 12:51
Mam 34 lata fajnego męża udane dwoje dzieci pracę która daje mi
satysfakcję, z tego co ludzie mówia jestem dosyc atrakcyjną kobietą
i w zasadzie powinnam być szczęśliwa. Niestety wcale nie jestem i z
dnia na dzień jest coraz gorzej. Na nic nie mam siły ani ochoty i
ciagle jestem zmeczona. Nic mnie nie cieszy a swoję frustrację
wyładowuję na rodzinie która jest Bogu ducha winna. I nie sa to
problemy o podłożu zdrowotnym bo po wizytach u kilku lekarzy z
medycznego punktu widzenia jestem zdrowa jak ryba. Zastanawiam się
czy to monotonia życia codziennego tak mnie przygnębia? Czy kobiecie
w moim wieku po 12 latach małżeństwa może aż tak walic na dekiel.
czy jest jakaś rada na to ? Czy są kobiety o podobnych problemach ?
Obserwuj wątek
    • jackulus Nie musi tak być, ale może... 20.09.07, 13:04
      ...Ci czegoś brakuje ? :-))

      Bardzo często wi(e)dziemy życie jedynie w dwóch wymiarach -
      fizycznym i (da Bóg ;-)) umysłowym. Zdarza się, że to nie wystarcza -
      ponieważ istnieje jeszcze trzeci wymiar: duchowy.

      Sama myśl o tym, że mąż, dzieci, mieszkanie i dobra praca nie
      wystarczą, wydaje się nam kuriozalna - jest to do tego stopnia
      zakodowany stereotyp. A przecież taka (głupia) nie jest...

      Jeśli podpadasz pod ten przypadek ;-), możesz sobie tylko
      pogratulować. Scenariuszy na radość z życia możesz mieć bez liku...

      :-)))
      • sarah74 Re: Nie musi tak być, ale może... 20.09.07, 13:28
        Wielokrotnie próbowałam zdefiniować to "Cos"czego być może mi
        brakuje powodujące u mnie ten stan. Niestety nie potrafie tego
        nazwać. Stabilizacja, brak tzw. "porywów serca", niepewności co
        przyniesie przyszłość wyraźnie mi nie służy. Kazdy nastepny dzień
        podobny jest do poprzedniego i sprawia że pustka w duszy jest coraz
        większa
        • nangaparbat3 Re: Nie musi tak być, ale może... 20.09.07, 13:37
          Chyba tylko pozostaje Ci psychoterapeuta. Bo to albo depresja, albo nie wiesz
          sama, kim jesteś, do czego sie nadajesz, czego pragniesz. A najpewniej to obie
          te rzeczy naraz.
          Oprócz terapeuty pomaga jeszcze regularna aktywność fizyczna, najlepiej
          codzienna, najlepiej na powietrzu. Serio.
          • sarah74 Re: Nie musi tak być, ale może... 20.09.07, 13:50
            brałam prze pewien czas leki ale to nie rozwiązało problemy wrecz
            przeciwnie byłam jeszcze bardziej zdołowana bo przytłumiały one
            zdolność jasnego myślenia prez co byłam juz całkiem nie do
            wytrzymania. A na kozetce jakiegoś konowała to jakoś się nie widzę
        • jackulus Re: Nie musi tak być, ale może... 20.09.07, 14:03
          Taka jest natura człowieka, że brakuje mu tego, czego aktualnie nie
          posiada. Tobie, zazdrościć będą osoby o "rozchwianej" codzienności.
          Dlatego (nie od dzisiaj ;-) ) wiadomo, że najlepsza jest równowaga...

          Jeśli chodzi o Twój konkretny przypadek, to mam wrażenie, że akurat
          niepewność, bardzo łatwo sobie zafundować ;-), w drugą stronę z
          reguły trudniej się przemieścić - ale to tak trochę żartem mówię.

          Trudno jest dawać uniwersalne rady, one często nic nie znaczą. Ale
          poznawaj siebie - są na to sposoby. Prawdopodobnie nie wiesz jeszcze
          wszystkiego. Odrzucaj schematy w których funkcjonujesz od lat i
          próbuj spojrzeć na siebie i świat od nowa. Daj sobie na to czas i
          możliwości.

          Widziałem powyżej radę o tym, aby być aktywną fizycznie - to święta
          prawda. Zadziwiające jest, jak w naszej kulturze oddziela się
          fizyczność od całej reszty osobowości. Ciało ew. jesteśmy skłonni
          wykorzystywać dla swojej przyjemości (która często rozmija się z
          przyjemnością dla ciała), ale żeby już zrobić coś dla niego, to nie -
          najczęściej kosztuje to wysiłek i w tym momencie pies zostaje
          pogrzebany. Jedynie widzenie nas jako całości, dbanie o ciało, głowę
          i ducha daje kompletność/zadowolenie/szczęście - wszystko jedno jak
          to nazwiemy. Innej drogi nie ma, choćbyśmy nie wiem jak mocno
          chcieli się oszukać...

          Ogromnie dużo daje dawanie. Dawanie innym i to nie tylko mężowi (nie
          zrozum mnie źle ;-)) i dzieciom - to super ważne, ale to dosyć
          hermetyczny układ. Kiedyś słyszałem cudną radę: "Jeśli już
          kompletnie nic ci się nie chce, jeśli masz wszystiego dość i/czy
          masz ochotę ze sobą skończyć, podejdź do pierwszej lepszej osoby i
          zapytaj, czy możesz jej jakoś pomóc.". To prawda, ta rada skutkuje -
          pojawia się sens i moc w Twoim życiu.

          Ale od ogółu do szczegółu daleka droga - trudno z taką wiedzą jaką
          dysponujemy, poradzić Ci dokładniej...

          No i nie martw się - wszystko będzie dobrze ! :-))

          Aha, jeszcze jedno: nie daj się zwieść, że "porywy serca" załatwią
          sprawę. Jeśli masz tu na myśli wyostrzenie relacji damsko-męskich,
          które po latach małżeństwa mogą nieco złagodnieć :-), to nie idź tą
          drogą. Smak życia nie jest ukryty w emocjach, towarzyszących
          poznaniu nowej osoby, czy pieknej skądinad, początkowej fazie
          związku z mężczyzną...
          • sarah74 Re: Nie musi tak być, ale może... 20.09.07, 14:32
            Bardzo dużo potrzebnej mi madrości życiowej i ciepła płynie z tego
            co piszesz. Pomaganie innym faktycznie daje mi duża satysfakcję.
            Więcej.. całe moje dorosłe zycie skoncentrowane było na potrzebach
            innych (mama dzieci mąż) że gdzieś w tym wszystkim zgubiłam siebie.
            I teraz gdy wszystko jest w miarę poukładane zdałam sobie sprawę że
            nie wiem czego ja chce kim jestem.A co do fizyczności to jest ona
            dla mnie ważna i pomimo problemów które siedza w mojej głowie to co
            jest na zewnatrz wielu określa to jako atrakcyjne. Na emocje przed
            którymi ostrzegasz nie czekam bo jestem z natury istotą
            monogamiczną. Tylko czasem marzy mi się zeby zobaczyć ten błysk w
            jego oku na mój widok)
            • jackulus Re: Nie musi tak być, ale może... 20.09.07, 15:11
              Swiadomość, to klucz do wszystkiego (a'propos Twojej świadomości
              tego, co się dzieje). To początek i koniec, a więc jesteś na dobrej
              drodze. To w zasadzie chciałem jeszcze dorzucić... :-)).

              Ale skoro już zacząłem kolejny wpis... ;-). To jeszcze słówko.

              Pomoc innym, o której mówimy, jest dosyć skomplikowana i czasami
              niebezpieczna. W ogromnej mierze przypadków, potrzebna jest tylko
              wędka, a my zazwyczaj dajemy rybę (dzieciom, mężom, mamom, etc),
              urabiając ręce po łokcie, a co gorsza, nie pozwalając na porażki i
              posmakowanie bólu (choćby odrobinę i tylko od czasu do czasu) swoim
              bliskim. A życie składa się z pełnego zestawu kolorów... Dlatego
              umiejętność pomagania jest wielką sztuką. Trudną sztuką. Właściwie
              wykorzystywana, jest rzeczywiście cudem...

              Warto również mieć na uwadze truizm, który niemal wszyscy
              powtarzamy, ale którego jakże często nie rozumiemy. Prawdziwie
              możemy komuś pomóc tylko wtedy, gdy sami ze sobą, wszystkie sprawy
              mamy "uregulowane". Jak często, pomoc innym, jest ucieczką, przed
              zajęciem się sobą. To czasami trudniejsze i do tego "takie
              egoistyczne". Zatem pomagamy innym, ale jeśli pominęliśmy w tej
              pomocy siebie, musimy jeszcze z drogi zawrócić.

              Jeszcze jedna rzecz, z tego co napisałaś, zwróciła moją uwagę: "to
              co jest na zewnątrz, wielu określa jako atrakcyjne" - w kontekście
              dbania o ciało. To oczywiście piękne, że jesteś atrakcyjną kobietą i
              tak niech już pozostanie :-). Ale w naszej fizyczności, tak jak i w
              całym naszym świecie, nie jest ważne to co na zewnątrz, ale to co w
              środku. A więc dbałość o to co jemy, jak jemy, jak odpoczywamy, jak
              się ruszamy, ile pracy i wysiłku w nasze ciała wkładamy. Wszędzie
              ważna jest jakość, szczególnie w naszej coraz bardziej zwariowanej
              rzeczywistości. Wszystko, co się w nas dzieje, ma później
              przełożenie na psychikę, w drugą stronę oczywiście też. Zatem jest o
              co się troszczyć... :-).

              Pracuj nad swoim wnętrzem, wtedy bez żadnego wysiłku piękne
              pozostanie również opakowanie... i nie spostrzeżesz się nawet, kiedy
              znowu zaczniesz widzieć ten błysk w oku...

              :-))
            • nangaparbat3 Re: Nie musi tak być, ale może... 20.09.07, 16:17
              Wydaje mi się, ze czym innym jest skoncentrowanie swego zycia na zaspokajaniu
              potrzeb najblizszej rodziny, czym innym pomaganie, o którym pisze Jackulus.
              Rodzina chyba jednak powinna dzielić się obowiazkami, pomagac sobie nawzajem,
              moze bez szczegolowego rozliczania "kto komu ile", ale w miarę symetrycznie.
              Nawet Matka Teresa nie opiekowala sie bliskimi, a obcymi ludźmi - nie wiem
              dlaczego tak jest, ale wlaśnie pomoc obcym, ludźiom wobec których nie mamy tak
              wielkich (w tym emocjonalnych) zobowiazań jak wobec rodziców, dzieci, męża -
              daje radośc i satysfakcje. I siły, zeby opiekowac sie tymi z rodziny.
          • sarah74 Re: Nie musi tak być, ale może... 20.09.07, 14:36
            Pocieszm się czasami ze jedyną zaletą tego mojego pokręcenia jest to
            że jestem go świadoma. Znam bowiem osoby które przez coś takiego
            zboczyły na bardzo niebezpieczną i krętą ścieżkę.
    • psychoguru Analiza konieczna 20.09.07, 19:58

      Konieczna bylaby pelna analiza twojej sytuacji
      zyciowej. Bez tego nie mozna ustalic czy podane
      objawy to wynik braku higieny psychicznej w
      postaci pozbawienia pelnego relaksu i wypoczynku
      czy tez objaw nadchodzacego uderzenia powaznej
      depresji.
    • solaris_38 pustka 20.09.07, 21:24
      dawniej istota wszystkiego było przetrwać i zapewnić byt potomstwu

      teraz pojawia sie pusta przestrzeń
      prawdziwa głęboka
      pustka

      ona zawsze była
      ale nie przerażała i nie denerwowała
      bo nie było jej w zamieszaniu walki o przetrwanie zobaczyć

      teraz widać

      teraz człowiek staje nagi wobec pustki
      na która jedyną ludzką odpowiedzią jest kreacja
      coś trzeba tworzyć

      nie wystarczy tworzyć domu i bawić sie w urządzanie domku Simpsów

      tu chodzi o rzeczy zasadnicze
      o sens
      o całośc


      żadne emocje nałogi uczucia tego nie zaspokoją

      to jest święta przestrzeń

      od tego czym ludzie ją wypełnią zależy jakim będziemy społeczeństwem
      czy będziemy mieć WSPóLNE SERCE

      i nie chodzi o to żeby być malarzem i żeby każdy miał zdolność do kreacji
      artystycznych w sensie sztuki

      tu chodzi o kreowanie własnego życia JAKO świadomego ELEMENTU CAłOSCI

      chodzi też o to JAKIMI widzą nas dzieci

      czy pokazujemy im tylko dbanie o dobra materialne i konsumpcję dóbr
      materialnych i sztuki (to tez konsumpcja)
      czy te pokazujemy jeszcze ze można i warto angażować swoją energię w sprawy
      przekraczające dobrobyt jednostki

      ina sprawa ze zcasem także depresja pomaga to zobaczyć a także wielkie
      zmęczenie i znużenie

      zatem nie wiem czy nie potrzebujesz odpoczynku lub leczenia
      ale jest możliwe że jest możliwe i potrzebujesz stać sie kimś więcej niż zjadacz





    • mona.blue Re: Nie mam już sił 21.09.07, 23:24
      Zadbaj o siebie, o zaspokojenie swoich potrzeb, bez tego trudno
      będzie Ci być szzęśliwą.
    • milika60 Re: Nie mam już sił 22.09.07, 00:24
      Przestań szanować pieniądze. Nic tak nie niszczy uczuć jak walka o
      status prezentacji w danym środowisku. Kasa jest ważna, to fakt. Ale
      trzeba z niej korzystać dla siebie nie na pokaz. Dzieci do babci lub
      tam gdzie będą bezpieczne. Wyjąć kasę z konta i pofrunąć na dziką
      przygodę we dwoje. 12 lat to dużo. Ale te pozostałe to jeszcze
      więcej. A warto "zestarzeć się razem".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka