Dodaj do ulubionych

Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla...

21.09.07, 09:36
chce mi sie płakać, że tak wyszło. To miał być tylko impuls, zeby on
sie obudził, zeby sie wystraszył ze moze mnie stracić i walczył o
mnie. Ale nie walczył, życzył mi szczęścia. Jestesmy cały czas
przyjaciółmi, to z nim wiecej rozmawiam niz z moim przyszłym mężem,
to on mnie najlepiej rozumie, pocieszy, rozbawi. Kocham go. Ale on
chce tylko przyjaźni. Mój przyszly mąż jest OK, w jakimś sensie tez
go kocham, ale jednak czegoś mi brakuje. Bo umiałabym sobie
wyobrazić swoje zycie bez niego, bez mojego przyjaciela nie. No nie
jestem szczęśliwa, ze wychodzę za maż... Boje sie ze robie źle, ale
z drugiej strony chce mieć rodzine, chce dziecko, chce zeby mnie
ktoś kochał, był przy mnie.
Obserwuj wątek
    • 13kotek13 Re: Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla... 21.09.07, 09:47
      Fatalnie. Wychodzac za maz uczynisz nieszczesliwa i siebie i swojego przyszlego
      meza. Ludzi nie da sie oszukiwac w nieskonczonosc, on wyczuje w koncu, ze cos
      jest nie tak. Juz zle sie stalo, ze kochasz kogos innego, wiec to jest sygnal
      dla Ciebie, ze to malzenstwo to niewlasciwy krok. Zastanow sie czego pragniesz,
      zamiast ranic niewinnego niczemu mezczyzne.
    • synvilla Re: Za jakies kilka lat zycie cie podsumuje. 21.09.07, 09:50
      Moja zasada jest taka:Chetniej sama niz z kims bez milosci.
      Lepiej przegrac tam gdzie byla milosc, niz wygrac tam gdzie milosci
      nie bylo.


      Mozliwe, ze twoj przyjaciel widzi jakiej slabej konstrukcji
      psychicznej jestes i nie chce cie.

      Gdzie twoj charakter, szkielet moralny?!Mieczak jestes, zycie cie
      przerasta. Kieruj zyciem, bo inaczej zycie bedzie kierowac toba.A
      wtedy moze byc ciezko.
      • meg_77 Re: Za jakies kilka lat zycie cie podsumuje. 21.09.07, 10:22
        I pewnie masz racje, jakoś tak brakuje mi siły zeby brać od życia to
        czego chce. Nauczono mnie żeby doceniać to co sie dostaje i nie
        marudzić. Zawsze to życie mnie jakoś samo kierowało, chyba nawet
        miałam szczeście, bo kilka po drodze bardzo fajnych rzeczy mnie
        spotkało. Ale fakt mięczak jestem, tylko że powoli zaczynam
        dostrzegać, że coś tu nie gra.
        • synvilla Re: No bo nie jest to uczciwe! 21.09.07, 10:31
          To co robisz jest wprost straszne.
          Kochasz innego, a wychodzisz za maz za innego.
          Toc to tragiczne.

          Zostaw tych facetow, ani jeden ani drugi na ciebie nie zasluguje.
          Poczekaj i moze do ciebie usmiechnie sie los poznasz kogos i bedzie
          wszystko gralo.Wszsytko w jednym.
          • astrotaurus Re: No bo nie jest to uczciwe! 22.09.07, 09:26
            synvilla napisała:

            "Zostaw tych facetow, ani jeden ani drugi na ciebie nie zasluguje."

            Czy Ty sie dobrze czujesz?! Autorka wątku to taka księżniczka?
            Kimże to trzeba być , żeby "zasłużyć" na nia??!!

            Dobrze, że zaczyna jej "świtać, że jest coś nie tak", że że zaczyna
            rozumieć iż budowa wlasnego, cudzego i dzieci życia na fałszu to nie
            takie halo rzeczywiście.
            Ale zeby zaraz na piedestał?
            • synvilla Re:Astrotaurus jam ci to Aguarius 22.09.07, 11:46
              I wiem ze i ksiezniczka moze zabladzic w gaszczu ciemnego lasu
              jakim jest zycie.
              • astrotaurus Re:Astrotaurus jam ci to Aguarius 22.09.07, 13:04
                synvilla napisała:

                "I wiem ze i ksiezniczka moze zabladzic w gaszczu ciemnego lasu
                jakim jest zycie."


                Wielkie mi coś: Aquarius..!
                Sa jeszcze mapy, kompasy, mech co obrasta drzewa od północy....

                Naprawdę nie ma obowiązku błądzić w gąszczu, a już prowadzić na
                manowce kogoś niewinnego... fe!
                • synvilla Re:Astrotaurus jam ci to Aguarius 22.09.07, 14:03
                  Naprawdę nie ma obowiązku błądzić w gąszczu, a już prowadzić na
                  manowce kogoś niewinnego... fe!
                  ...........
                  Zgadzam sie.
        • nangaparbat3 Re: Za jakies kilka lat zycie cie podsumuje. 21.09.07, 10:34
          To chyba Ci sie tylko wydaje, ze umiesz doceniac to, co masz. Masz przyjaźń
          faceta, ktorego kochasz - i to Ci nie wystarcza wcale.
          I własnie dlatego, ze to Ci nie wystarcza, robisz co robisz.
          Ja Ci zyczę, żeby sie udało, zebys meża naprawdę pokochała i zapomniała o
          przyjacielu, zeby było najlepiej, jak moze.
          • harley666 Re: Za jakies kilka lat zycie cie podsumuje. 21.09.07, 11:27
            a jua na twoim miejscu odłożyłbym ślub na później.
            • netka0511 Re: Za jakies kilka lat zycie cie podsumuje. 21.09.07, 11:47
              Jeśli kochasz swego przyjaciela i nie możeszz bez niego życ to chyba
              jasne ,że to z nim powinnas być a nie z obecnym kandydatem na
              męża.Jak juz ktos wcześniej napisał,faktycznie unieszczęsliwisz
              siebie i swego męża.Postaw się w jego sytacji.Niepokoi mnie tez
              trochę postawa twego przyjaciela,skoro Cie kocha to czemu pozwala
              byś wyszła za innego?A może właśnie to,że on nie jest w pełni przez
              Ciebie zdobyty nadaje mu smaczku,a mąż wydaje Ci sie nudny?Może to
              taki owoc zakazany,który smakuje lepiej?Może polecę teraz banałem
              ale pamiętasz historię Scarllet O'Hara, której przez większośc życia
              wydawało się że kocha Ashleya?Jeśli nie,to tego ostatniego zdania
              nie było.Wiesz od czego się powinno zacząć?Od szczerej
              rozmowy.Najpierw z przyjacielem.
              • astrotaurus Re: Za jakies kilka lat zycie cie podsumuje. 22.09.07, 09:32
                netka0511 napisała:
                ."Najpierw z przyjacielem."

                Bredzisz! Najpierw ze sobą, a potem z narzeczonym! Przyjaciel jest
                tu przyczepką i nieuczciwe jest rozstrzyganie losów narzeczonego w
                pogawędkach z przyjacielem.
                Powinna wiedzieć już wystarczająco dużo, aby podejmować uczciwe,
                odpowiedzialne decyzje!


    • naprawdetrzezwy Czy możesz wytłumaczyć to zdanie: 21.09.07, 13:08
      "To miał być tylko impuls, zeby on
      sie obudził,"

      Wlazłaś mu do łóżka?
    • piesbaskervill Re: Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla... 21.09.07, 17:39
      to zupełnie jak ja,mam chomika i tęsknię do swojej świnki morskiej
      co robić,poradżcie,błagam,tak cierpię :(((
    • psychoguru Paskudne oszustwo z egoizmu 21.09.07, 19:50
      meg_77 napisała:

      > chce mi sie płakać, że tak wyszło. To miał być
      tylko impuls, zeby on
      > sie obudził, zeby sie wystraszył ze moze mnie
      stracić i walczył o
      > mnie. Ale nie walczył, życzył mi szczęścia.
      Jestesmy cały czas
      > przyjaciółmi, to z nim wiecej rozmawiam niz z
      moim przyszłym mężem,
      > to on mnie najlepiej rozumie, pocieszy,
      rozbawi. Kocham go. Ale on
      > chce tylko przyjaźni. Mój przyszly mąż jest
      OK, w jakimś sensie tez
      > go kocham, ale jednak czegoś mi brakuje. Bo
      umiałabym sobie
      > wyobrazić swoje zycie bez niego, bez mojego
      przyjaciela nie. No nie
      > jestem szczęśliwa, ze wychodzę za maż... Boje
      sie ze robie źle, ale
      > z drugiej strony chce mieć rodzine, chce
      dziecko, chce zeby mnie
      > ktoś kochał, był przy mnie.

      "MNIE kochał, był przy mnie". Popelniasz
      paskudne, ordynarne oszustwo wykorzystujac druga
      osobe dla wlasnego egozimu. Narazasz tez ta
      druga osobe na to ze przez ciebie zmarnuje sobie
      zycie i to postepujac w dobrej wierze.

      Malzenstwo ktore nie jest zawarte przy
      najlepszej woli i w dobrej wierze jest moralnie
      NIEWAZNE.

      Choc chce ci sie plakac to twoje wyczucie
      moralnosci jest zdgenerowane jesli wychodzisz
      za maz bo chcialas cos tym pokazac innemu. To
      jest chore, twoj egoizm jest tak wielki ze nie w
      ogole nie widzisz na co narazasz drugiego
      czlowieka, zawroc z tego obledu zanim nie bedzie
      za pozno!

      Zdarza sie ze ludzie odwoluja slub nawet w
      ostatniej chwili co wywoluje ogromne zdziwienie
      otoczenia. Jest to jednak o wiele lepsze niz
      zdecydowanie sie na jawne oszustwo.
    • mona.blue Re: Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla... 21.09.07, 22:43
      meg_77 napisała:

      > chce mi sie płakać, że tak wyszło. To miał być tylko impuls, zeby
      on
      > sie obudził, zeby sie wystraszył ze moze mnie stracić i walczył o
      > mnie. Ale nie walczył, życzył mi szczęścia. Jestesmy cały czas
      > przyjaciółmi, to z nim wiecej rozmawiam niz z moim przyszłym
      mężem,
      > to on mnie najlepiej rozumie, pocieszy, rozbawi. Kocham go. Ale on
      > chce tylko przyjaźni. Mój przyszly mąż jest OK, w jakimś sensie
      tez
      > go kocham, ale jednak czegoś mi brakuje. Bo umiałabym sobie
      > wyobrazić swoje zycie bez niego, bez mojego przyjaciela nie. No
      nie
      > jestem szczęśliwa, ze wychodzę za maż... Boje sie ze robie źle,
      ale
      > z drugiej strony chce mieć rodzine, chce dziecko, chce zeby mnie
      > ktoś kochał, był przy mnie.

      Nie wychodź za mąż w takiej sytuacji! Jak czytam Twój post to jakbym
      widziała siebie sprzed 20 lat. Byłam w identycznej jak Ty sytuacji,
      wyszłam za mąż, długo męczyłam się w małżeństwie, a dziś się
      rozwodzę. Jak dla mnie to kochasz przyjaciela, a twój przyszły mąż
      jest Ci jedynie potrzebny do tego, żeby założyć rodzinę i mieć
      dziecko - to nie jest dobra motywacja do zawarcia małżeństwa (wiem o
      tym, bo sama tak zrobiłam). Już dwa miesiące po ślubie żałowałam, że
      do niego doszło, przeżyłam załamanie.
      • astrotaurus Re: Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla... 22.09.07, 09:38
        mona.blue napisała:

        "Jak dla mnie to kochasz przyjaciela, a twój przyszły mąż
        jest Ci jedynie potrzebny do tego, żeby założyć rodzinę i mieć
        dziecko - to nie jest dobra motywacja do zawarcia małżeństwa (wiem o
        tym, bo sama tak zrobiłam)."

        Założyć rodzinę i mieć dziecko to jest właśnie cudowna motywacja do
        zawarcia małżeństwa!!!!!
        Tu, niestety, pojawia sie kwestia wyboru partnera. I często ta
        właśnie kwestia jest spieprzona dokumentnie przez głupie, fałszywe
        siksy, które oglądają za dużo debilnych romansideł.
        • mona.blue Re: Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla... 27.09.07, 22:19
          > Założyć rodzinę i mieć dziecko to jest właśnie cudowna motywacja
          do
          > zawarcia małżeństwa!!!!!
          > Tu, niestety, pojawia sie kwestia wyboru partnera. I często ta
          > właśnie kwestia jest spieprzona dokumentnie przez głupie, fałszywe
          > siksy, które oglądają za dużo debilnych romansideł.

          Chodziło mi o to, że ważne jest z kim zakłada się tę rodzinę.
          • iwnax Re: Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla... 27.09.07, 22:42
            oj, to nieprzemyślane jest!
    • altinka Re: Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla... 21.09.07, 22:51
      Jasne, a z czasem zaczniesz być wobec niego może agresywna bo
      frustracja tak ma. Z kim ty chcesz budować życie? Zastanów się co
      robisz - unieszczęśliwisz siebie i tego faceta.
    • kolbet Re: Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla... 22.09.07, 05:42
      To jest Polsko Katolickie wychowanie.
      Jestes grzeszna, ze tak wogole myslisz.
      Powinnas miec do konca zycia jednego meza i szescioro dzieci. I robic to po ciemku.


      Kolbet


      PS. Co za roznica. Po slubie On zyska status kochanka. MOze jest slabym facetem,
      ale cie rozumie?
    • stokrootka40 Re: Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla... 22.09.07, 08:01
      Nie wychodź za niego. Ja do dziś tęsknię do swojej pierwszej miłości
      i nie jestem szczęśliwa w małżeństwie. I do tego mój Bogu ducha
      winny, kochający mnie mąż...
      Zastanów się mocno, póki jeszcze masz czas.
      Pozdrawiam i życzę szczęścia
      • astrotaurus Re: Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla... 22.09.07, 09:45
        stokrootka40 napisała:
        "Ja do dziś tęsknię do swojej pierwszej miłości i nie jestem
        szczęśliwa w małżeństwie."

        Sporo was tu.... !
        Czy do robienia ciasta albo sałatki też podchodzisz tak kretyńsko?
        Nie, pewnie dokładnie wypytasz o przepis, zapiszesz , dopilnujesz
        procedury, mając ciągle na uwadze znany Ci efekt....
        A małżeństwo?! Coś, co zaciąży na w sumie kilkuuset latach życia
        zainteresowanych ludzi.... pstryk i poszło! Żałosne.
    • mamapynka Re: Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla... 27.09.07, 17:08
      Kobieto, jak możesz wychodzić za mąż, jeśli nie jesteś absolutnie przekonana o słuszności tego kroku? Niby tego chcesz, ale jednak nie. Nie rób tego, to zbyt powazny krok, zeby podejmowac go z takim bagażem wątpliwości. Unieszczęśliwisz Was oboje.
    • kaprio Re: Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla... 27.09.07, 17:18
      Wiesz co moze lepiej jak maz kocha bardziej bo to lepiej wrozy na
      przyszlosc,Nie martw sie zycie sie samo ulozy -beda dzieci a kumpel
      z czasem zblednie,kazdy ma watpliwosci przed slubem,Prowadze
      poradnie dal kobiet 30 lat i duzo na ten temat gadamy z mlodymi
      pacjentkami.Takie watpliwosci to nic zlego.Zycze ci pogody ducha bo
      rozsadek w tobie jest.Pozdrawiam cie serdecznie.
      • astrotaurus Re: Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla... 28.09.07, 19:02
        kaprio napisała:

        "Wiesz co moze lepiej jak maz kocha bardziej bo to lepiej wrozy na przyszlosc.... "

        Lepiej wróży ??!! Jak przyszła żona robi z przyszłego męża idiotę ??!!



        "Nie martw sie zycie sie samo ulozy ......"

        Życie się samo ułoży ??!! Bez pracy ukierunkowanej na cel ??!! Będą dzieci i jakoś to będzie ??!!



        "Prowadze poradnie dal kobiet 30 lat..... "


        Jesteś przerażająca, po 30 latach prowadzenia poradni mówić takie prymitywne debilizmy...
        W ustach XVIII-wiecznej wsiowej swatki może byłyby Twoje uwagi na miejscu. Tu i teraz to po prostu zgroza!
    • asia_nur Re: Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla... 28.09.07, 08:26
      robisz zle, dlatego wlasnie jest tyle nie udanych zwiazkow, jak ty
      bys sie czula, gdyby twoj narzeczony zenil sie z toba z braky laku,
      ja bym cie znienawidzila, jestes perfidna umieszczesliwiasz innych
      swoim kosztem
    • madison76 Re: Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla... 28.09.07, 08:29
      Zastanów się dobrze i nie podejmuj teraz żadnych decyzji o ślubie!
      W podobnej sytuacji zakochałam się do szaleństwa - ale nie z
      premedytacją, to po prostu wybuchło...
      Zakochałam się w kimś, kto był żonaty i miał troje dzieci, ale był
      gotowy wszystko dla mnie poświęcić.
      Myślałam, że jak wyjdę za mąż to mi przejdzie.
      Mój pech polegał na tym, że mężczyzna za którego wyszłam, oszukał
      mnie potem nieraz i nie kochał mnie nigdy tak naprawdę. A ja
      przeżyłam kilka załamań, kilka lat ukrytej frustracji, pustka i
      tęsknota za nie wiadomo czym.
      Doswiadczyłam w małżeństwie szantażu, rękoczynów i kłamstw. Mój mąż
      podjął kilka ważnych decyzji beze mnie. Trafił mi się taki zimny
      drań, ale bardzo długo obwiniałam za jego postawę siebie - że to ja
      za mało go kochałam...

      Jedyne pozytywne to że mam dwójkę wspaniałych dzieci.
      I teraz jestem gotowa do samotnego życia - bo innego wyjścia dopiero
      teraz nie widzę. Z mężem się męczę, a z tamtym nie mogę być - ze
      względu na dzieci - choć on jest po rozwodzie i czeka na moją
      decyzję.
      Mój pech polega na tym, że złamałam raz zasady, w których mnie
      wychowano, a bez nich żyć nie umiem.

      Nie licz na to, że w małżeństwie samo wszystko się ułoży. Może z
      zewnątrz tak, ale Ty zapłacisz za to wielką cenę.
      Ale może historia Twoja jest inna.
      Kogo kochasz i z kim chcesz być?
      Jeśli nie umiesz sobie odpowiedzieć na to pytanie, odwołaj ślub.
    • corel7 Re: Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla... 29.09.07, 12:14
      Dziewczyno, co Ty robisz! Nie patrz na to czy chcesz mieć rodzinę
      tylko patrz na to z kim chcesz ją stworzyć! To nie średniowiecze aby
      nie móc być z osobą którą się kocha. i nie czekaj aż on Cię poprosi
      o ręke, teraz jest równouprawnienie. Wyznaj mu miłość, opowiedz mu o
      swoich uczuciach i planach. Jeśli nie kochasz faceta za którego masz
      wyjść, to nigdy nie bedziesz szczęśliwa. Wiecznie będziesz wracać do
      krainy fantazji(coś o tym wiem, ma dziecko z facetem którego nie
      kocham a z którym żyję pod jednym dachem - koszmar!). Wywal to z
      siebie, jeśli się nie powiedzie to będziesz miała czyste sumienie
      - próbowałaś - w przeciwieństwie do mnie. Życzę powodzenia!!!!
      • astrotaurus Re: Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla... 30.09.07, 00:08
        corel7 napisała:
        "....To nie średniowiecze ....."


        Więc mów jak światła, nowoczesna kobieta, a nie jak średniowieczne,
        ciemne pomiotło!
        Czy Ty naprawdę nie widzisz jak z hukiem i coraz szybciej rozlatują
        się małżeństwa zawarte z wielkiej , nowoczesnej miłości, popartej
        dobrym przedmałżeńskim seksem?
        Wszystko powinno być według Ciebie O.K.
        A nie jest.
        Dlaczego? bo myślisz i mówisz bez sensu.

        I jeszcze próbujesz namawiać kogoś do nieprzemyślanych ruchów.

        Ja autorki wątku nie namawiam do wychodzenia za mąż za obecnego
        narzeczonego w obecnej sytuacji.
        Ja ją i wszystkich innych namawiam, zeby pomyśleć nad całokształtem,
        a nie podstawie wyrywkowych wrażeń ferować stanowcze wyroki o całym
        życiu!
    • hubkulik Re: Wychodzę za mąż, ale kocham swojego kumpla... 29.09.07, 13:42
      Ja robie tylko to, do czego jestem przekonany, czego jestem pewien. Ta droga mi
      sie sprawdza. Ide powolutku, ale jestem szczesliwy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka