meg_77
21.09.07, 09:36
chce mi sie płakać, że tak wyszło. To miał być tylko impuls, zeby on
sie obudził, zeby sie wystraszył ze moze mnie stracić i walczył o
mnie. Ale nie walczył, życzył mi szczęścia. Jestesmy cały czas
przyjaciółmi, to z nim wiecej rozmawiam niz z moim przyszłym mężem,
to on mnie najlepiej rozumie, pocieszy, rozbawi. Kocham go. Ale on
chce tylko przyjaźni. Mój przyszly mąż jest OK, w jakimś sensie tez
go kocham, ale jednak czegoś mi brakuje. Bo umiałabym sobie
wyobrazić swoje zycie bez niego, bez mojego przyjaciela nie. No nie
jestem szczęśliwa, ze wychodzę za maż... Boje sie ze robie źle, ale
z drugiej strony chce mieć rodzine, chce dziecko, chce zeby mnie
ktoś kochał, był przy mnie.