limba20
23.09.07, 09:57
Witam,
nie wiem już, na którym forum napisać; w końcu trafiłam na to.
Chodzi o mojego brata, który ma 22 lata i zamierza związać się, a
właściwie juz to zrobił z 38-letnią kobietą. Ta pani jest jego byłą
nauczycielką; jeszcze w szkole 4 lata temu brat ciagle o niej mówił,
jaka to jest okay. Ostatnie 3 lata dawały mi i moim rodzicom do
myślenia. Brat raczej rzadko spotykał się z rówieśnikami, w swoich
poglądach wyrażał dezaprobatę dla młodych dziewczyn, że takowe go
nie interesuja, itp. Nie będę opisywac szczegółow, bo miejsca by nie
starczyło; w każdym bądź razie doszlismy do tego, że przez te 2-3
lata ciągle rozmawiali ze sobą przez telefon i potajemnie sie
spotykali. Ta kobieta jest sama i nigdy nie była z nikim związana.
Mieszka z rodzicami i wczoraj jej ojciec przyjechal do moich
rodziców uświadomic ich, że zamierza przeprowadzić z nią powazna
rozmowę i zażądać kategorycznie zakończenia tego chorego związku.
On, tzn. jej ojciec upatruje wine po jej stronie i zagroził, że
odmówi jej miejsca w domu i rodzinie, jesli sie nie opamięta. Mój
brat to wspaniały dobry chłopak, bardzo inteligentny i zaradny.
Studiuje zaocznie i pracuje. Zawsze był bardziej dojrzały niż
rówieśnicy. Ponieważ jest ogromnie wrażliwy to moi rodzice nie
interweniowali jakos drastycznie, liczyli na to, że samo mu to
przejdzie. Oni po prostu sie boją, że jeśli to sie skończy to on
sobie cos zrobi. Ale teraz są na rozdrożu. Mój Boże, czy taki
związek ma jakieś szanse przetrwania? Co z przyszłością? Przecież za
10 lat ona będzie miala prawie 50 lat, a on 32 - w sumie to
najpiekniejszy wiek dla faceta. Mogłaby być jego matką. Przecież nie
będzie szczęśliwy. Oświadczył, że walczył z tym uczuciem, ale nie da
rady i nie chce bez niej żyć. Jedyne, co go boli to to, że rodzice
będą mieli nieprzyjemności ze strony otoczenia, bo przeciez wszyscy
wiemy, jak jest. Moja rodzina jest bardzo zżyta, szanowana,
spokojna; mama pracuje na wysokim stanowisku. Mój Boże nie wyobrażam
sobie tego!!!
Przy tym tak bardzo sie o brata boję. Ja nie mieszkam z nimi; mam
juz swoja rodzinę i dzieci, ale jesteśmy bardzo zżyci. Jak z nim
rozmawiać? Jak argumentować?
Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji?
Pomóżcie proszę
Pozdrawiam
limba20