Dodaj do ulubionych

Kochani - jeszcze raz

01.10.07, 22:43
spędziłam dzisiaj kilka godzin w poczekalni u onkologa (od razu mówię, że ze
mną wszystko OK). Siedziało tam kilka pań, w przedziale 30+ - 50+, większość
bierze chemię, dwie czekały na operację. Jedna, 24, ma czteroletnią córeczkę i
przerzuty do nerki.
Taki dzień ustawia sprawy na swoim miejscu, pokazuje, co ważne, a co tylko
wydaje się ważne.
Chciałam w związku z tym napisać kilka truizmów, które zazwyczaj gdzieś sie gubią:
że dopóki żyjemy, wszystko się jeszcze może zdarzyć
że życie po każdym z nas prędzej czy później zdrowo się przejedzie
że każdy zasługuje na współczucie, także ci, którzy skrzywdzili tych, którym
współczujemy
ktoś miał kiedyś taką sygnaturkę (cytuję z pamięci, na pewno przekręcam): Bądź
dobry, każdy, kogo spotykasz, prowadzi ciężki bój.
Umieszczę ten tekst na wszystkich forach, na jakich bywam - jeśli ktoś natknie
sie na niego więcej niż raz, przepraszam.
We Wrocławiu jest teraz cudowny bezwietrzny wieczór.
Życzę Wam dobrej nocy i wiele szczęścia w życiu
nanga


Obserwuj wątek
    • fale_morskie Re: Kochani - jeszcze raz 01.10.07, 23:07
      Wiadomo, że trzeba współczuć krzywdzicielom, bo nie koniecznie
      otrzymają to od ofiar i ich bliskich (od których nie można wymagać
      takich poświęceń). Jednak, nikogo złe doświadczenia nie tłumaczą od
      niszczenia niewinnych. Osoba, która została zmiżdżona przez kogoś,
      resztę sił wykorzystuje do walki o siebie i zabicia bólu, który się
      odnawia jak rak.
      Pozdrawiam.
    • shangri.la Re: Kochani - jeszcze raz 02.10.07, 08:34
      Właściwy wymiar życia sprowadza się do jego wielowymiarowości.
      Jest czas na radosć i czas na smutek a Ci, którzy sądza, że ich osobista egzystencja upłynie w błogiej beztrosce, sa w błędzie.
      Czy jednak należy martwić się na zapas? Znamy takie hipohondryczne postawy i nikt rozsądny ich nie pochwali.
      Cudze cierpienie, walkę o życie należy traktować z szacunkiem , tak jak cieszyć się trzeba z czyjejś radości, ale trzeba też umieć zachować dystans.
      Tak się składa, że my, Polacy o wiele łatwiej się wzruszamy czyimś nieszcześciem , niż jestemy zdolni podzielać jego radość.
      Ot, taka natura społeczeństwa wyrosłego na łzach i bólu....
      • fale_morskie Re: Kochani - jeszcze raz 02.10.07, 19:59
        Ja bardzo współczuję cierpiącym i lubię ludzi, którym się wiedzie.
        Ale, ich szczęście podzielam psychicznie (gratuluję im). Za to, nie
        poszłabym świętować z kimś sukcesu, bo uważam, że skoro mu się
        wiedzie, to sobie poradzi i nie potrzebuje pomocy, więc mogę się
        zająć sobą i swoimi problemami. Ja jestem taka, typowa "na złe" :)
      • nangaparbat3 Re: Kochani - jeszcze raz 03.10.07, 00:19
        Shangri, widac źle to napisałam - zupełnie nie szlo mi o martwienie sie na
        zapas, dokładnie na odwrót.
    • jan_stereo Re: Kochani - jeszcze raz 02.10.07, 20:13
      nangaparbat3 napisała:

      spędziłam dzisiaj kilka godzin w poczekalni u onkologa (od razu mówię, że ze mną wszystko OK). Siedziało tam kilka pań, w przedziale 30+ - 50+, większość bierze chemię, dwie czekały na operację. Jedna, 24,.....

      To bardzo ciekawe, a jak zakwalifikowalas te 24-letnia do przedzialu 30+ - 50+ ?
      • nangaparbat3 Re: Kochani - jeszcze raz 03.10.07, 00:18
        Tylko jedna była przed 30, i przyszła późno, kiedy tamte juz poszły, to sie
        odbywało jakby w dwoch odslonach, dlatego tak napisałam. Ależ Ty dociekliwy jesteś!
    • elfi13 Re: Kochani - jeszcze raz 02.10.07, 23:31
      Bardzo pięknie to ubrałaś w słowa...
      Bywają czasem takie zdarzenia że zupełnie wszystko Nam się przewartościowuję...
      Nie chcę przegapić żadnej chwili w moim życiu..

      A wrocław..był moim miejsce...gdzie znajdowałam ukojenie duszy...
      Teraz mam zupełnie inne spojrzenie na wiele kwesti..

      Także życzę wszystkim aby częściej myśleli sercem.....to dość istotne..

      Dobranoc..

      Eve
    • shangri.la Re: Nie tylko choroby somatyczne 03.10.07, 18:36
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=69922696&a=69922696
      Mam nadzieję, że autor/autorka tego postu na innym forum nie ma nic przeciwko zaprezentowaniu jego/jej dramatycznego tekstu.
      Chciałam Wam tylko uzmysłowić, że nie tylko nowotwory zbierają żniwo śmierci a wcześniej bolesnego konania(!)
      • lozanka Re: Nie tylko choroby somatyczne 03.10.07, 19:51
        shangri.la bardzo pięknie, ale co jak ktoś nie mam marzeń? czy nadal sens
        istnienia jest tak wyrazisty? jak żyć kiedy człowiek nie ma celu a co za tym
        idzie marzeń, pasji, motywacji? czy można je znaleźć na siłę, czy można czekać
        nie wiadomo ile aż same się pojawiają? Skąd wykrzesać energię na ich
        poszukiwanie? to koło zamknięte...
        • shangri.la Re: Nie tylko choroby somatyczne 03.10.07, 20:01
          Ten post z linku napisała osoba w głębokiej depresji. To stan , w którym nie istnieją marzenia, bo każde JURTO jest tylko jeszcze jednym, kolejnym dniem koszmaru bez końca.
          Pomijając depresję, każdy JAKIEŚ marzenia ma.
          Duże , małe nierealne, albo całkiem przyziemne.....
          Pomyśl o takich drobiazgach, które uprzyjemniły by Ci życie;)
          Trzymaj się i nie daj jesiennym smutkom:))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka