Dodaj do ulubionych

partnerzy z roznych srodowisk

IP: *.int.warszawa.sint.pl 21.07.03, 18:14
Zaczelam ten watek gdyz ja i moj partner pochodzimy z roznych srodowisk.
Moja rodzina jest lepiej wyksztalcona, bardziej obyta, zwiedzila kawalek
swiata.
Natomiast rodzina z ktorej sie wywodzi partner jest ze wsi, wyksztalcenia
prawie zadnego (mechanicy i sprzataczki). Nie znaczy to,ze sa gorsi, tylko
troche sie wstydze przed moja rodzina i moim srodowiskiem.
Mysle o przyszlosci z tym mezczyzna, jestem w nim zakochana, moze nawet
zaslepiona nim i nie dostrzegam jego prowincjonalizmu (moja rodzina go nie
lubi m.in. z tego powodu)
Mam straszny metlik w glowie, i jakos zle mi z tym.
Chcialabym zeby rodzina ze strony mojego przyszlego meza byla fajna, a nie
spedzala dni na piciu piwa przed sklepem. A tak-nie bardzo mamy o czym gadac.
I prosze nie piszcie, ze jestem snobem itd... bo wcale nie czuje sie lepsza.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kaśka Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: 212.14.38.* 21.07.03, 18:43
      Przykro mi to powiedzieć, ale dostrzegasz jego prowincjonalizm, tak to
      odbierasz - inaczej nie byłoby tego listu. Już teraz zrobiłaś gradację - moi
      lepsi, jego gorsi. I właściwie czego ty się wstydzisz jego rodziny - jeść
      łyżkami nie potrafią czy co.
      Cały problem leży głównie w tobie i to ty musisz to sobie jakoś poukładać, albo
      dać sobie spokój już teraz. Nie ma ideałów - jeden ma w rodzinie prostaczków,
      inny ciocię zakonnicę, a trzeci profesora, co bierze łapówki, jak dobrze
      pogrzebiesz, to zawsze coś znajdziesz.
      • yagnieszka Re: partnerzy z roznych srodowisk 21.07.03, 19:11
        Ja zyje z kims, kto jest pod wieloma wzgledami "lepszy" ode mnie - pochodzi z
        wyksztalconej, zamoznej rodziny, na ktora zawsze (juz teraz razem) mozemy
        liczyc. U mnie wszystko pokrecone, biedne, brudne, niewyksztalcone i do tego ja
        sama - imigrant z dziwnego kraju za Oceanem z "zasmarkanym" bachorem w
        ramionach. Zachwytow nie bylo - ani moja osoba, ani tym, co "wnosilam" do
        zwiazku. Latwo tez nie bylo zwlaszcza w czasie pierwszych spotkan rodzinnych,
        bo po stronie mojej rodziny bylam ja i moje dziecko, a po drugiej stronie
        ciocie, babcie, wujkowie i reszta krewnych niby milych i wyrozumialych ale
        kompletnie zszokowanych cala sytuacja.
        W domu tez nie bylo latwo, bo roznice dziela. Nawet jesli poczatkowo egzotyka i
        innosc przyciagaja, w codziennym zyciu potrafia dac niezle w kosc. No,
        rozstan "na zawsze" tez bylo pare.
        Recepty na szczescie nikt nikomu nie da. Latwiej jest byc takim jak ja -
        "biednym, glupim, pokrzywdzonym przez los", bo juz zawsze moze byc tylko
        lepiej. Gdy sie jest tym "lepszym" w zwiazku, jak Ty - Nancy - trzeba sie
        ciagle kontrolowac i powstrzymywac aby nie zranic, nie skrzywdzic, nie domagac
        sie zbyt wiele na raz. Ale przeciez nawet najbardziej prostackie pochodzenie to
        nie smiertelna choroba - czlowiek uczy sie roznych rzeczy cale zycie - nie
        tylko prowadzenia samochodu czy latania na lotni ale manier, poprawnego jezyka,
        elegancji. Jesli on jest sklonny skorzystac z Twojej "przewagi", to juz polowa
        wygranej jesli chodzi o powodzenie waszego zwiazku. Ja sie wciaz ucze i tylko
        sie ciesze, ze moje dzieci te cala wiedze, kulture, maniery, przywileje
        dostaja "za darmo", bez wysilku - po prostu sie w tym chowaja.
    • kamfora Re: partnerzy z roznych srodowisk 21.07.03, 19:16
      Czy Twój partner ma wykształcenie równe Tobie?

      Ba.
      • Gość: Nancy Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.int.warszawa.sint.pl 22.07.03, 10:07
        Nie, ja juz mam od niego wyzsze, chociaz jest miedzy nami roznica wieku ponad
        10 lat.
    • cossa Re: partnerzy z roznych srodowisk 21.07.03, 19:30
      po piewsze: decydujesz sie na zycie z chlopakiem a nie z
      jego rodzina. gdy ta jest mila - wszystko dobrze, ale gdy
      nie - po prostu trudno. wazne byscie Wy chcieli byc razem.

      wydaje mi sie, ze warto pomyslec o zyciu razem w innym
      miescie. by zadna z rodzin nie miala wiekszego na Was
      wplywu. tak jak dla Ciebie pijcy piwko krewni nie sa
      najlepszym kompanem do rozmowy tak dla niego Twoja
      rodzina moze byc zbyt inteligencka, moze nawet nudna.

      jednak z decyzja o wspolnym zyciu bym sie wstrzymala. gdy
      opadna klapki z oczu bedziesz miala mozliwosc zobaczyc
      czy Twoj chlopak nie jest taki sam jak jego rodzina. nie
      oznacza, ze tak byc musi, ale wydaje mi sie, ze moze..

      zycze Wam powodzenia
      cossa
      • ann.k Re: partnerzy z roznych srodowisk 22.07.03, 11:35
        nie zgodzę się z Tobą; moim zdaniem jesli za kogoś wychodzisz za mąż,
        wychodzisz również za jego rodzinę; nie wyobrażam sobie bycia w związku z kimś,
        czyi rodzice mnie kompletnie nie akceptują czy co najwyżej tolerują lub z
        którymi nie mam o czym rozmawiać;

        ja oczywiście moge unikać jego rodziców czy rodzeństwa, ale sytuacja komplikuje
        się kiedy pojawiają się dzieci; dziecko nie będzie miało tak wygórowanych
        marzeń jak dyskusje polityczne z babcią; dziecku wystarczy, że ta babcia będzie
        i że ja będę umiała z nią normalnie rozmawiać; rodzina to nie tylko matka,
        ojciec i dziecko; osobowość człowieka i sposób w jaki później sam tworzy
        relacje z ludźmi kształtują w dużej mierze kontakty z dziadkami, wujkami i
        kuzynami; nie tylko jego kontakty, ale i kontakty rodziców;
        • Gość: astinger Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: 213.231.15.* 23.07.03, 10:30
          Mam w dupie kontakty z rodzina mojej żony i chyba dla tego uwazam ze sa to
          dobre kontakty. Ona również ma to samo. Co do rozmów ludzi pod budka z piwem to
          czasem nawet tesknie by posłuchac. Reasumując: zero porad - wszystko zależy od
          autorki watku i jej podejścia. Pewnie nikt z nas zmienic go nie może, choćby
          wzniósł sie na wyżyny swoich umiejetności kładzenia łopatą do głowy.
    • izkab Re: partnerzy z roznych srodowisk 21.07.03, 19:50
      Wydaje mi sie, ze samo pochodzenie z roznych srodowisk nie ma specjalnego
      znaczenia.Problem w tym, ze jak sama piszesz - nie macie o czym ze soba
      rozmawiac. Znam ludzi, ktorzy mimo iz pochodza z roznych srodowisk maja
      wspolne tematy do rozmow i znam takich, ktorzy nie maja i ci przewaznie nie
      wytrzymuja proby czasu.... Tobie radze sie dobrze zastanowic nad wspolna
      przyszloscia z tym panem, bo w zwiazku dwojga ludzi rozmowa ma zasadnicze
      znaczenie...
      • Gość: Nancy Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.int.warszawa.sint.pl 22.07.03, 10:09
        Nie mam o czym rozmawiac z rodzina mojego partnera.
        Z nim mamy duzo tematow do rozmowy...
        • Gość: izkab Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: 195.205.218.* 22.07.03, 11:50
          W takim razie przepraszam, zle zrozumialam :-) Jezeli go kochasz, to nie
          powinno Ci przeszkadzac, ze ma taka, a nie inna rodzine. Rodzina mojego
          (bylego) meza tez nie byla wyksztalcona, jego ojciec tez czesto przesiaduje w
          pijalniach piwa, ale nie przeszkadza mi to absolutnie. Tylko, ze ja mam o czym
          z nimi rozmawiac...
    • Gość: aly Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.nagraj.pl 22.07.03, 08:52
      daj mu spokoj!
      jesli teraz juz cie to "uwiera" to zapewniam ze po slubie bedzie gorzej
      bedziesz sie "wstydzic" na kazdej imprezie , na spotkaniu rodzinnym itd. co
      wiecej twoje -na razie mysli- ujrza swiatlo dzienne - oczywiscie "niechcacy"
      dasz te ich "nizszosc" odczuc jego matce, ojcu , jemu samemu .. dziecko bedzie
      wychowane w przeswiadczeniu ze jest naturalny podzial : ci lepsi - tamci
      gorsi....
      albo dorosnij do PELNEJ odpowiedzialnosci za swojego partnera i zaakceptuj go
      calego z przynaleznosciami - albo powiedzcie sobie dowidzenia .
      • Gość: Malwina Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.d1.club-internet.fr 22.07.03, 11:11
        wszystko powyzej jest ok oprocz odpowiedzialnosci za partnera - bron boze
        zadnej odpowiedzialnosci za nikogo nie bierz - dosc roboty z sama soba. To
        wlasnie dlatego ze bedziesz sie utozsamiac z nim zepsujesz wszystko - bedzie
        ci psul "wizytowke". Daj spokoj , to czlowiek a nie dodatek do twojego CV.
        Jesli potrafisz tak zrobic to ok
        jesli nie, odejdz

        (ja nie potrafie tzn w przeszlosci mi sie nie udalo - i w dodatku jestem
        przekonana ze w obojetnie jaki sposob ale ciaza takie sprawy na parze
        jesli facet ma dobre relacje z rodzina, akceptuje i powiela w niej czesc tego
        co ty odrzucasz i jest problem
        jesli on ja odrzuca czuje sie jak zdrajca ma wyrzuty sumienia i tez to wazy na
        zwiazku - Chce przez to powiedziec ze o ile nie ma nic nie mozliwego o tyle
        sprawy sa trudne i potrzeba wiele serca, madrosci, inteligencji i swiadomosci
        stalej zeby nigdy nic nie wytknac)

        ostatnio spotykam eks tesciow i mimo ze nie jestem uczuciowo zaangazowana w
        cokolwiek i mam dystans sprawa jest taka sama - w ich oczach po prostu nie
        istnieje jako taka - rozmowy sa zredukowane do ca va ca va i co chcesz zjesc
        na obiad. Cokolwiek bym nie powiedziala nawet i dekoder nie pomoze. Nie wiedza
        i nigdy nie beda wiedziec kim jestem. Wiec trzeba sie kontentowac ich sympatia
        (czort wie na jakiej podstawie ja posiadaja - moze po prostu maja serce a mi
        to nie wystarcza )
        Wniosek : problem jest we mnie a nie w nich.
        Moze kiedys bede dostatecznie przekonana o swojej wartosci aby nie ubiegac sie
        o nia u ludzi ktorzy sytyuja gdzie indziej relacje miedzyludzkie.

        poniewaz poruszasz ten temat mysle ze ty tez masz problem. Nigdy nie bedzie to
        ich problemem. Albo sobie poradzisz sama z soba albo klapa.
        Powodzenia.
        • Gość: aly Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.nagraj.pl 22.07.03, 11:19
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > wszystko powyzej jest ok oprocz odpowiedzialnosci za partnera - bron boze
          > zadnej odpowiedzialnosci za nikogo nie bierz - dosc roboty z sama soba. To
          > wlasnie dlatego ze bedziesz sie utozsamiac z nim zepsujesz wszystko - bedzie
          > ci psul "wizytowke". Daj spokoj , to czlowiek a nie dodatek do twojego CV.
          > Jesli potrafisz tak zrobic to ok
          > jesli nie, odejdz

          faktycznie ;) zle sie wyrazilam z ta odpowiedzialnoscia
          chodzilo mi raczej o zaakceptowanie jego -i wizerunku siebie obok wlasnie
          takiego mezczyzny..

        • Gość: Nancy Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.int.warszawa.sint.pl 22.07.03, 11:44
          Mialas problem tylko z tesciami, czy takze z mezem (bylym mezem)?
          Mieliscie o czym rozmawiac etc.....?
          • Gość: mary Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.07.03, 12:06
            własnie skończyłam to przerabiać wczoraj...pamiętaj jedno jeśli zkims
            zaczynasz czy bedziesz miała z kim konczyć.Dwa i pól roku byłam z
            kimś,kochałam akceptowałam...różnice swiatopoglądowe,podejście do zycia
            wartości to jednak nie bzdury i miłośc na to nie poradzi..nie słuchaj ..tak
            jest widzi się wszytsko,ale mimo to sie kocha i to jest istota...mam na palcu
            pierścoinek zaręczynowy.wiesz co wczoraj zrobił człowiek ,ktory mówił ,ze
            kocha?kiedy zaproponowałm ,zebysmy porozmawiali...? wezwał policje.i wyszedł z
            domu.posiedziałam chwilę...i tez wyszłam.ja studiowałam ,uczyłam się ..on
            twierdzi ,ze świstek mozna kupić i ze zna wielu ludzi po studiach ,ktorzy sa
            durni..ja tez :)ale to odzywaja się kompleksy.nic go nie interesowało...nie
            pracował..choc to nie tak wązne.On niczego nie szanował poza soba.Bo tak był
            wychowany.Zobacz razcej jaki ma stosunek do kwestii najwazniejszych dla
            ciebie...jaki ma stosunek do rodziców,tradycji,nauki,pracy,czy opiekuje się
            dToba czy jest dobrym człwowiekiem.pamiętaj róznice pzryzwyczajenia to
            pozniej moze byc dramat.czy mozna na nim polegac.zapytaj samej siebie .na
            koniec powiedział mi,ze nie wiem co to miłośc.najwazniejsze zobacz czy to
            dobry człowiek ,na ktorym możesz polegać.To wtedy bedzie Ci fajnie i nic się
            nie bedzie liczyło.A jak nie jest dobrym człowiekiem,to oczywiście możesz z
            nim byc,ale róznice Cie zabiją.
            • Gość: jar Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: 195.136.33.* 22.07.03, 12:35
              duzo w tym racji...

              ale tak z ciekawosci, bo juz kilka razy pisalas interesujaco o narzeczonym,
              czemu wezwal policje?

              > kiedy zaproponowałm ,zebysmy porozmawiali...? wezwał policje.i wyszedł z
              > domu.
          • Gość: Malwina Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.d1.club-internet.fr 22.07.03, 12:28
            z tesciami bo ex byl super wyksztalcony i szczerze mowiac to jemu zawdzieczam
            2000 prywatna biblioteke filozoficzna :-) (i nie tylko - a ze MUSZE czytac
            wiec...przeczytalam :-))
            ale ex mial problemy z rodzicami i ja ponosilam konsekwencje tychze.

            Natomiast moj ostatni zwiazek rozlecial sie bezposrednio (miedzy innymi) z
            powodu kompleksow faceta. Byl b dumny ze mnie (i tu juz trzeba bylo pomyslec -
            ale to pochlebia i niestety czlowiek nie widzi dalej jak czubek nosa), obnosil
            sie ze mna jak z mercedesem. Przez pierwszy rok. Potem caly jego wysilek szedl
            w wdeptanie mnie w ziemie. A przeciez wystarczylo dupe oderwac od meczu i za
            ksiazke zlapac lub pogadac. Tak to bywa ...I nie wiem dlaczego :-(
            • Gość: Nancy Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.int.warszawa.sint.pl 22.07.03, 12:45
              Oj, moj tez sie ze mna obnosi. Troche mnie to drazni, ale troche to tez
              przyjemne. Cale szczescie, ze na razie jak jestesmy sami, to tak samo sie
              zachowuje. Jest wpatrzony we mnie jak w obrazek. To jest bardzo mile, ale z
              drugiej strony on chyba sam nie moze uwierzyc w to, ze mnie zdobyl i mnie "ma".
              • Gość: Nancy PS IP: *.int.warszawa.sint.pl 22.07.03, 12:48
                Wcz napisalam tego posta przed samym wyjsciem z pracy. Jak wrocilam do domu to
                ogarnely mnie wyrzuty sumienia, ze nie powinnam byla poruszac tego tematu, ze
                jestem podla.
                Dzis rano balam sie tu zajrzec, bo myslalam ze mnie z ziemia zrownacie.
                A tu prosze...... mila niespodzianka, ze nie jestem sama..... i ze mnie ktos
                rozumie.
              • Gość: jar Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: 195.136.33.* 22.07.03, 12:49
                hihihi... oj ja tez kiedy mialem lat 20 to tak potrafilem patrzec jak w
                obrazek:).....chociaz nie, ja nie mam jeszcze dwudziestu lat:(
                ...
                > Jest wpatrzony we mnie jak w obrazek. To jest bardzo mile, ale z
                > drugiej strony on chyba sam nie moze uwierzyc w to, ze mnie zdobyl i
                mnie "ma".
                • zdzichu-nr1 Re: partnerzy z roznych srodowisk 22.07.03, 16:28
                  No, rodzinki nie da się wykasować, niestety... Co choćby ze Świętami,
                  imieninami itp.? Nie jest przyjemnie siedzieć na takiej imprezce, gdzie IQ
                  biesiadników wynosi średnio 30, Pan Domu jest zalany i rozrabia rzucając do
                  wszystkich mięsem, a rozmowa koncentruje się wokół smaku kotletów Cioci Jadzi.
                  Dawać takim typom dziecko na przechowanie? Chodzić na obiadki? A co robić jak
                  bezczelnie chcą pożyczać pieniądze na wieczne nieoddanie? Odmowa to śmiertelna
                  obraza, bo przecież "wy śpita na piniądzach!"

                  Jeśli partner odetnie się całkiem od swego środowiska, będzie cierpiał.
                  Środowiska powinny być w miarę zbliżone, inaczej ktoś będzie się ciągle dusił i
                  miał kompleksy wobec partnera. Oczywiście wszystko można przełamać tylko że ten
                  wysiłek czasem robi się syzyfowy ;)
                • cossa Re: partnerzy z roznych srodowisk 22.07.03, 16:36
                  hihi - masz medal ;)

                  cossa

                  Gość portalu: jar napisał(a):

                  > hihihi... oj ja tez kiedy mialem lat 20 to tak
                  potrafilem patrzec jak w
                  > obrazek:).....chociaz nie, ja nie mam jeszcze
                  dwudziestu lat:(
                  • Gość: mary Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.07.03, 18:04
                    ha,czemu wezwał Proste...chciał pokazac jaki jest ja wiem silny,jaki
                    bezkompromisowy?najsmiesznijsze było to ,ze choc raz cos zrobił z
                    zangażowaniem.Bez sensu,ale ..no właśnie On chciał sie do mnie pdczepic...ale
                    z nim było inaczej..on uważał,ze to ,że udało mu sie być ze mna to własciwie
                    cud..ale dla mnie..:)2w sumie zastanawiam się w ktorym momencie zrobiłam błąd
                    nie odchodząc wcześniej,ze potem to było mi wszytko jedno...na poczatku miałam
                    nienormalnie w głowiei dla mnie było cudownie..pierwszy raz byłam tak
                    zakochana,ale potem szok zaszokiem..i takie znuzenie troche tłumaczeniem
                    najprostyszych rzeczy..takie nieobycie,brak szacunku dla wiedzy,pretensje o
                    wszytstko do innych,zero wysiłku..tak najgorsze było znuzenie nieznajomościa
                    zycia,nieumiejetnośc załatwienia najdrobniejszej sprawy,nieogladanie
                    dziennika,brak zainteresowania swiatem.To ciężko,nie ma z kim pogadać...a
                    potem to i każda dziedzina zycia pada.Bo nie ma porozumienia.trzeba zawsze
                    wobrebie włąsnego gatunku:)herarchia wartości...to wezwanie policji była jak
                    ten cały związek...beznadziejne...do mnie ?policja .siedziałam spokojnie.on
                    nie umie rozmawiać ,gubi się,nie wie jak to jest miec rózne argumenty...i stad
                    ta agresja...czasem jest tak ze nalezy wysłuchac drugiej
                    strony..niejednokrotnie zmienia się zdanie..ale to trzeba umieć..a on nie umie
                    boi się i jest jak zwierze..to niedojrzałość po prostu a u niego jeszce
                    absolutny btak emaptii.Myslę,ze moze nie chciałam byc sama?może myślam,ze
                    tylko na kogoś takiego zasługuję?on jest jaki jest,ale tu trzeba zadac pytanie
                    o mnie...a jak mnie drazniło jak je...niereformowalny człowiek..nie jestem
                    wymagająca az tak strasznie inaczej mnie wychowano i już..
                    • Gość: jar Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.ppi-sa.com.pl 22.07.03, 18:23
                      > ha,czemu wezwał Proste...chciał pokazac jaki jest ja wiem silny,jaki
                      > bezkompromisowy?najsmiesznijsze było to ,ze choc raz cos zrobił z
                      > zangażowaniem.

                      oo.. jednak sie staral, a juz myslalem, ze calkowicie nic:)
                      a tak powaznie, to jezeli bys to opisala jezykiem tak zabawnym jaki sie pojawia
                      w twoich postach, to daje slowo, niezly kabaret moglby to byc...
                      • Gość: mary Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.07.03, 18:35
                        hahahah..w sumie to było strasznie zabawne ,bo zupełnie nie rozumiałam.. tego
                        co się dzieje..ok powiem jak było naprawde..powiedziałam Mu nie uciekaj tylko
                        w końcu choc raz usiądź, rozmawiaj,normalnie,nie pluj sie,nie rzucaj się i
                        rozmawiaj-raz ty cos powiesz ,potem ja..----no to było głupia propozycja wiec
                        wezwał policję i wyskoczył przez okno.zaczełam się smiac i pmyslałam,"chyba
                        jednak nie chciał rozmawiać"...
                        • Gość: jar Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.ppi-sa.com.pl 22.07.03, 18:49
                          hahahaaaaa.... a niech mnie, pewnie zapomnial kto wezwal policje i sie
                          wystraszyl, w koncu ciezko mu bylo uswiadomic sobie, ze to on jednak taki
                          dzielny byl i zadzwonil..hmmm;)..
                          a swoja droga, ales ty nieczula... no tak mu prosto z mostu, siadaj i
                          rozmawiaj... no w stres go wpedzilas:))

                          > hahahah..w sumie to było strasznie zabawne ,bo zupełnie nie rozumiałam.. tego
                          > co się dzieje..ok powiem jak było naprawde..powiedziałam Mu nie uciekaj tylko
                          > w końcu choc raz usiądź, rozmawiaj,normalnie,nie pluj sie,nie rzucaj się i
                          > rozmawiaj-raz ty cos powiesz ,potem ja..----no to było głupia propozycja wiec
                          > wezwał policję i wyskoczył przez okno.zaczełam się smiac i pmyslałam,"chyba
                          > jednak nie chciał rozmawiać"...
                          • Gość: mary Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.07.03, 19:24
                            hahaaha przypomniało mi się jak zaczęłam mowić cos o doktoracie swoim,bo po
                            drodze zawdowej wymysliłam fajna jeszce nie opracowywaną rzecz...powiedział,ze
                            mogę robic pod warunkiem ,że jesli to da pieniadze.a mnie chodziło o cos
                            zupełnie innego,nowe kwalifikacje..,ale o czym ja mowię..on mi powiedział,ze
                            chciał studiować..pamiętam jak zapytałam "co?"-anglistyke,zapytałam czemu nie
                            zdawał? powiedział,ze jesli on chce sie nauczyc jezyka to nie bedzie się uczyc
                            o jakimś Szekspirze..kiedy cos delikatnie napomknęłam,ze razcej na tym
                            polegają studia i to jest własnie fajnie,bo wtedy można jezyk ponac z kazdej
                            strony to mnie wyśmiał...choc jego podważanie każdej oczywistej prawdy było
                            zabawne ,ale tylko dla mnie niestety.zapytał dlaczego skoro znam tylu waznych
                            ludzi nie wykorzystuje tych znajomości,był zdziwiony moją odpowiedzia,ze nie
                            muszę ,bo sama umiem robic wiele.Jemu nie mieści się w głowie ,ze mozna być
                            niezaleznym.hahahahahahah nie wiem czemu tak weszłam w taki układ..byłam
                            kochanym dzieckiem...hahahahahaahmiałam kochaj aącego,wybitnie inteligentnego
                            Ojca,madra Mame.mnie się wydaje ,ze mam wadę..w kazdym chcę dostrzec
                            człowieka....:)
    • cossa Re: partnerzy z roznych srodowisk 22.07.03, 18:58
      moze ktos mi przypomni - byl na forum jakis czas temu
      watek dziewczyny, ktora byla w podobnej sytuacji. z tym,
      ze miala juz dosc meza (byla w podobej sytuacji do
      autorki tego watku) i chciala sie rozwiesc. warto moze
      ten watek przesledzic, ale nie pamiatam ani tytulu ani
      autorki watku:(

      cossa
    • Gość: anka Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.Astral.Lodz.PL 22.07.03, 21:55
      rodzina rodziną ale jeżeli juz w tej chwili zastanawiasz się nad tym to daj
      sobie spokój. Jasne że najlepiej jest gdy oboje partnerzy pochodzą z podobnych
      środowisk, mają podobne wykształcenie, podobne hobby itd. Nie zawsze się tak
      dzieje ale wtedy OBOJE muszą chcieć to zaakceptować. Może w przyszłości Twój
      facet będzie miał kompleksy z powodu Twojego pochodzenia i wykształcenia, może
      to Ty kiedyś w chwili konfrontacji mu to wypomnisz. Zrób porządny r-k sumienia
      i wyjaśnij to z nim na starcie. szkoda życia marnować. Pozdr.
    • Gość: soho Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.solar.silesianet.pl 22.07.03, 22:12
      Nie tylko chodzi o wyksztalcenie i swiatopogląd ale jak widzicie sprawy
      istotne dla eodziny,ktorą stworzycie.
      Miedzy mna a moim partnerem nie bylo b.znaczacych róznic(ja skonczylam studia
      on technikum ale ma lepiej płatna prace)Jego rodzina i on nastawieni sa
      głownie na zdobywanie materialnych rzeczy- wakacje, nauka nie sz tak wazne.Oni
      chca wielopokoleniowej rodziny w jednym domu-gdzie panuje wspolna
      kuchnia,wspolny budzet, pod przewodnctwem ewentualnej tesciowej- istny
      matriarchat z zamierzchłych czasow.Wydawaloby sie ,ze wszyscy mlidzo chca zyc
      osobno swoim zyciem - a jednak nie!
      Czy Twoj chlopak poniekad jest w stanie zaakceptowac Twoje wartosci???
      wiem z doswiadczenia,ze nie zawsze sie do tego przyzna../.
      • Gość: ja Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.igik.edu.pl 23.07.03, 10:41
        Troche pieprzycie i szukacie problemow nie tu gdzie trzeba.
        Pochodze z raczej "prostej" rodziny, z prowincji, rodzice raczej nie wyksztalceni.
        Moj szwagier pochodzi z rodziny inteligenckiej (od wielu pokolen wyksztalconej itd). I sa z moja siostra szczesliwi.
        Bo nie pozenili swoich rodzin tylko sie pozenili sami ze soba. A jak ktos jest na poziomie to zaakceptuje kazdego. Tak
        jak sie kocha mamusie i tatusia niezaleznie od tego ze moze nie do konca sa tacy jakimi bysmy chcieli ich widziec. Moja
        mama i siostry tesciowa sa w jak najlepszych stosunkach chociaz dzieli je przepasc. Ale to chyba wynika z tego ze
        obie strony CHCA i POTRAFIA sie akceptowac i szanowac dla dobra swoich dzieci. Wcale to nie znaczy ze z okacji
        spotkan rodzinnych jest sielankowo, nie kazdemu wszystko opowiada w roznych zachowaniach, stylu zycia itd. Ale
        sie to akceptuje.
        A jak masz rodzine snobow, ktorzy uwazaja sie za lepszych to masz wielki problem. Bo oni sie beda uwazali za
        lepszych nawet gdy Twoj facet bedzie z podobnego srodowiska.
        Jak Go kochasz, szanujesz, akceptujesz i macie jakies wspolne cele, oczekiwania i potrzeby to wal w ciemno. A jak
        nie to ... nie rob mu tego. Bo zapewne nie zasluzyl...
        • wannia Re: partnerzy z roznych srodowisk 23.07.03, 12:46
          ale miłość to również wspólna płaszczyzna intelektualna, wspólne - lub choćby
          zazębiające się - zainteresowania i pasje, wspólny światopogląd, który pozwala
          podobnie patrzeć na rzeczywistość. różne środowiska często generują różne
          podejście do zasadniczych kwestii w życiu i po jakimś czasie bycia ze sobą -
          gdy fascynacja w związku przestaje grać pierwsze skrzypce - okazuje się, że
          ludzie nie mają o czym ze sobą rozmawiać, nie mają wspólnych zainteresowań, ich
          kręgi znajomych nie zazębiają się. coraz mniej ich łaczy. zaczynają mieć do
          siebie o to pretensje, uaktywniają się kompleksy... oczywiście, jeśli on i ona -
          abstrahując od wszystkiego - są podobni, mają wspólne cele i pogląd na świat,
          to wykształcenie nie ma priorytetowego znaczenia, niemniej jednak
          wykształcenie/poziom intelektualny miewa istotne znaczenie w udanym doborze
          partnerów... i nie chodzi tu o żaden snobizm czy zadzieranie nosa.

          Gość portalu: ja napisał(a):

          > Troche pieprzycie i szukacie problemow nie tu gdzie trzeba.
          > Pochodze z raczej "prostej" rodziny, z prowincji, rodzice raczej nie
          wyksztalce
          > ni.
          > Moj szwagier pochodzi z rodziny inteligenckiej (od wielu pokolen
          wyksztalconej
          > itd). I sa z moja siostra szczesliwi.
          > Bo nie pozenili swoich rodzin tylko sie pozenili sami ze soba. A jak ktos
          jest
          > na poziomie to zaakceptuje kazdego. Tak
          > jak sie kocha mamusie i tatusia niezaleznie od tego ze moze nie do konca sa
          tac
          > y jakimi bysmy chcieli ich widziec. Moja
          > mama i siostry tesciowa sa w jak najlepszych stosunkach chociaz dzieli je
          przep
          > asc. Ale to chyba wynika z tego ze
          > obie strony CHCA i POTRAFIA sie akceptowac i szanowac dla dobra swoich
          dzieci.
          > Wcale to nie znaczy ze z okacji
          > spotkan rodzinnych jest sielankowo, nie kazdemu wszystko opowiada w roznych
          zac
          > howaniach, stylu zycia itd. Ale
          > sie to akceptuje.
          > A jak masz rodzine snobow, ktorzy uwazaja sie za lepszych to masz wielki
          proble
          > m. Bo oni sie beda uwazali za
          > lepszych nawet gdy Twoj facet bedzie z podobnego srodowiska.
          > Jak Go kochasz, szanujesz, akceptujesz i macie jakies wspolne cele,
          oczekiwania
          > i potrzeby to wal w ciemno. A jak
          > nie to ... nie rob mu tego. Bo zapewne nie zasluzyl...
          • Gość: Ja Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.igik.edu.pl 23.07.03, 12:54
            Swieta prawda. Czy podejrzewasz ze kobita jest z facetem (o ktorym mysli jakos powaznie) nie majac wspolnego
            swiatopogladu, zainteresowan, pasji? To potraktowalam jako rzecz oczywista. Bo jesli sa ze soba tylko dlatego, ze
            jest fascynacja (fizyczna?) to i tak sie wszystko rozsypie. Chodzilo mi o to, ze jesli facet Ci odpowiada i laczy was to
            wszystko co powyzej (i ponizej) wymienialysmy, to nie widze problemu wywodzenia sie z roznych srodowisk. Im ma
            byc dobrze ze soba a nie rodzinom :)

            wannia napisała:

            > ale miłość to również wspólna płaszczyzna intelektualna, wspólne - lub choćby
            > zazębiające się - zainteresowania i pasje, wspólny światopogląd, który pozwala
            > podobnie patrzeć na rzeczywistość. różne środowiska często generują różne
            > podejście do zasadniczych kwestii w życiu i po jakimś czasie bycia ze sobą -
            > gdy fascynacja w związku przestaje grać pierwsze skrzypce - okazuje się, że
            > ludzie nie mają o czym ze sobą rozmawiać, nie mają wspólnych zainteresowań, ich
            >
            > kręgi znajomych nie zazębiają się. coraz mniej ich łaczy. zaczynają mieć do
            > siebie o to pretensje, uaktywniają się kompleksy... oczywiście, jeśli on i ona
            > -
            > abstrahując od wszystkiego - są podobni, mają wspólne cele i pogląd na świat,
            > to wykształcenie nie ma priorytetowego znaczenia, niemniej jednak
            > wykształcenie/poziom intelektualny miewa istotne znaczenie w udanym doborze
            > partnerów... i nie chodzi tu o żaden snobizm czy zadzieranie nosa.
            >
            • wannia Re: partnerzy z roznych srodowisk 23.07.03, 13:21
              kobieta i mężczyzna wiążą się ze sobą z różnych powodów. idealnie jest, gdy
              mają oboje świadomość tego, co jest dla nich dobre/właściwe/czego chcą i
              potrzebują od partnera. często jednak są ze sobą, bo: fascynacja fizyczna,
              długotrwała samotność, nieudana wcześniejsza miłość, docenianie w partnerze
              cech, które później okazują się nienajważniejsze (np. ma zmysł do robienia
              pieniędzy/jest taka milutka) i nierzadko na poczatku znajomosci wszystko wydaje
              się być idealne: starają się dla siebie, pokazują w lepszym świetle, mają
              więcej tolerancji na przywary, tłumaczą sobie niedociągnięcia.... z czasem
              jednak sytuacja się stabilizuje i "wychodzi szydło z worka" - niedopasowanie,
              również intelektualne.
              a rodzinę partnera potraktowałabym drugorzędnie w tej dyskusji, o ile nie
              wchodzi ona z butami w życie pary...
              pozdrawiam

              Gość portalu: Ja napisał(a):

              > Swieta prawda. Czy podejrzewasz ze kobita jest z facetem (o ktorym mysli
              jakos
              > powaznie) nie majac wspolnego
              > swiatopogladu, zainteresowan, pasji? To potraktowalam jako rzecz oczywista.
              Bo
              > jesli sa ze soba tylko dlatego, ze
              > jest fascynacja (fizyczna?) to i tak sie wszystko rozsypie. Chodzilo mi o to,
              z
              > e jesli facet Ci odpowiada i laczy was to
              > wszystko co powyzej (i ponizej) wymienialysmy, to nie widze problemu
              wywodzenia
              > sie z roznych srodowisk. Im ma
              > byc dobrze ze soba a nie rodzinom :)
              • Gość: Ja Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.igik.edu.pl 23.07.03, 13:29
                Ten temat to sie chyba zaczal od rodziny...ze sie dziewczyna wstydzi przed wlasna rodzina rodziny faceta. tak ze
                chyba dla niej nie jest to sprawa drugorzedna. Choc tez uwazam ze byc powinna.
                I jak juz teraz sie zastanawia czy ma z nim o czym rozmawiac, to nic dobrego nie wroze. Choc szczescia zycze.
      • Gość: Nancy Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.int.warszawa.sint.pl 23.07.03, 12:34
        Gość portalu: soho napisał(a):


        > Czy Twoj chlopak poniekad jest w stanie zaakceptowac Twoje wartosci???
        > wiem z doswiadczenia,ze nie zawsze sie do tego przyzna../.

        Nie jest dla mnie zbyt jasny ten fragment...
        • Gość: Malwina Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.d1.club-internet.fr 23.07.03, 13:14
          dam ci konkretny przyklad : partner ostatni przez rok "uwodzenia" przesylal mi
          slowka z prusta i poezje rozne, dajac do zrozumienia ze dzieli moje
          zainteresowania dla literatury i kultury.
          Okazalo sie ze przez 6 lat nie przeczytal ANI jednej ksiazki i jedyne co
          ogladal w tele to mecze pilki noznej.
          Wyczerpalismy b szybko tematy do rozmowy (zreszta rozmowy nie bardzo go
          interesowaly)
          Przez caly rok wstepnych podchodow nawet sie tego domyslac nie moglam :-(
          • yagnieszka Re: partnerzy z roznych srodowisk 23.07.03, 14:38
            Wiecie jak to jest w parze - dostosowywac sie musza obie strony. Nie da sie tak
            zeby tylko Nancy przestala sie "snobowac" i zakceptowala faceta i jego rodzine
            z dobrodziejstwem inwentarza. On tez musi chciec sie znalezc w tej samej lidze,
            co Nancy i Jej bliscy. I to juz Nancy sama musi zanalizowac - czy dopasowywanie
            jest obustronne. Nie chodzi mi o jego podziw ale raczej o jego wlasna prace nad
            soba - no nie wiem, np. jak siorbie to uczy sie jesc po cichu, jak czyta tylko
            kryminaly, to probuje jednak przejsc przez "Zbrodnie i kare", jak lubi biale
            skarpetki do garnituru, to da sie namowic na rozmowe o innych stylach ubierania
            i jest sklonny sie ugiac itd. Przeszlam to sama (i wciaz przechodze), nauczylam
            sie odrozniac wzory wiktorianskiej porcelany i rozmawiac o inwestycjach
            gieldowych, pokazano mi jak wyglada dobrze zrobiony makijaz i jak sie elegancko
            nakrywa do stolu. Buntowalam sie i wciaz sie buntuje, bo czlowiek lubi sobie
            powiedziec, ze wszystko wie i zadnych nauczycieli nie potrzebuje ale zeby
            zwiazek trwal, nie wystarczy milosc i akceptacja tej "lepszej" strony" -
            ta "gorsza" strona tez musi cos z siebie dac procz wdzieku i uroku osobistego
            oraz zachwyconych spojrzen.
            A to juz Nancy sama widzisz - czy ten Twoj facet chce sie "podciagac", czy
            pozostanie na zawsze tylko na etapie podziwiania Ciebie. Jak bedzie Cie tylko
            podziwial bez pracy nad soba, to skonczy sie jak przepowiada Malwina - albo sie
            znudzisz Ty, albo on zamieni podziw w niechec.
            • Gość: Nancy Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.int.warszawa.sint.pl 23.07.03, 15:04
              On chce sie podciagac. Zmienil fryzure, sposob ubierania, zawsze pyta czy moze
              sie w to ubrac... chyba mu zalezy na tym, zebym byla zadowolona z niego.
              I jeszcze raz powtarzam, ze mamy o czym rozmawiac, nie nudzimy sie ze soba.
              Tylko mnie martwi czasem jego brak oglady i obycia.
              Np jestesmy z moimi przyjacilmi w restauracji, a on bierze i zaczyna noz
              oblizywac!!!
              Za wstydu wjechalam pod krzeslo!!!
              A to bylo pierwsze spotkanie-takie zeby im przedstawic mojego nowego chlopaka ;)
              Pare razy w zartach cos powiedzialam o tym jak to nieelegancko oblizywac noza,
              i chyba przestal. Ale stres mam przy np rodzinnych posilkach.
              Albo jestesmy w teatrze, a on zaczyna wkladac mi rece pod bluzke!!! I nie widzi
              w tym nic zlego. Ja tez nie widze, ale nie w teatrze!!!
              I to sa takie drobiazgi, ktore mam nadzieje uda sie zlikwidowac...
              Glupi nie jest, ale mysli, ze jest nieomylny i nie da sie z nim dyskuowac, bo
              on wie wsz najlepiej!
              No i tu grubo sie myli.....
              • wannia Re: partnerzy z roznych srodowisk 23.07.03, 15:10
                oj nancy, z tym teatrem to się akurat nie zgodzę. odrobina pikanterii w takim
                miejscu jeszcze nikomu nie zaszkodziła ;-)

                Gość portalu: Nancy napisał(a):
                > Albo jestesmy w teatrze, a on zaczyna wkladac mi rece pod bluzke!!! I nie
                widzi
                > w tym nic zlego. Ja tez nie widze, ale nie w teatrze!!!
                • ja20034 Re: partnerzy z roznych srodowisk 23.07.03, 15:14
                  zgadzam sie w pelni... dla mnie to by bylo urocze...:)
                • Gość: Martyna Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.proxy.aol.com 23.07.03, 20:27
                  wannia napisała:

                  > oj nancy, z tym teatrem to się akurat nie zgodzę. odrobina pikanterii w takim
                  > miejscu jeszcze nikomu nie zaszkodziła ;-)
                  >
                  > Gość portalu: Nancy napisał(a):
                  > > Albo jestesmy w teatrze, a on zaczyna wkladac mi rece pod bluzke!!! I nie
                  > widzi
                  > > w tym nic zlego. Ja tez nie widze, ale nie w teatrze!!!


                  Zgadzam sie z Toba wannia to czysta pikanteria.
              • Gość: jar Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: 195.136.33.* 23.07.03, 15:11
                strasznie sztywna jestes, tez masz powod aby sie za niego wstydzic... co ty
                sadzisz, ze sobie malpke wychowasz do pokazywania innym?


                > Np jestesmy z moimi przyjacilmi w restauracji, a on bierze i zaczyna noz
                > oblizywac!!!
                > Za wstydu wjechalam pod krzeslo!!!

                • Gość: Nancy Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.int.warszawa.sint.pl 23.07.03, 15:45
                  Sztywna nie jestem!!!
                  • Gość: jar Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: 195.136.33.* 23.07.03, 15:59
                    jestes, wstydzic sie za osoba, z ktora chce sie, a w zasadzie planuje zycie?..
                    i to jeszcze za taka pierdole? to co zrobisz jak to bedzie cos naprawde
                    powaznego co tak cie zawstydzi, ze az nie moge sobie wyobrazic...
              • ann.k Re: partnerzy z roznych srodowisk 23.07.03, 16:21
                eee, to Tobie nie przeszkadza jego pochodzenie, ale fakt iż nie jest księciem z
                bajki; chcesz mieć idealnego faceta, bez najdrobniejszego pyłku; a takich ludzi
                po prostu nie ma;
                • Gość: Nancy Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.int.warszawa.sint.pl 23.07.03, 16:31
                  Moze rzeczywiscie sie jego czepiam za bardzo, ale zaczynajac ten watek mialam
                  na mysli glownie jego rodzine....
                  • mortadelka Re: partnerzy z roznych srodowisk 23.07.03, 18:40
                    To moze sie zdecyduj co i kogo masz na mysli bo z tego co piszesz to jednak nie
                    tylko rodzinka, ale i kandydat na malzonka ci przeszkadza.
                    ja pochodze z prostej rodziny - prostej chociaz nie prostackiej, moi rodzice
                    to porzadni ludzie, nie pija nie bija ani nic w tym stylu, ot poprostu zwykli,
                    cale zycie ciezko pracujacy ludzie bez doktoratow ani nawet magistra, co wydaje
                    sie bardzo przeszkadzac narzeczonej mojego brata - nie przyjezdza do nas na
                    swieta bo jej przeszkadza, ze tato jedzac zupe siorbie a mama slucha radia
                    maryja podczas gdy jej rodzice to 'wielcy panstwo' kolekcjonujacy obrazy
                    chelmonskiego w swojej wielkiej willi. Jak ci nie pasuje ani rodzina chlopaka
                    ani on sam to lepiej daj mu spokoj, oboje lepiej na tym wyjkdziecie.
                  • Gość: jar Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.ppi-sa.com.pl 23.07.03, 19:08
                    sa ludzie, ktorzy wybieraja sobie partnerow ze wzgledu na to z jakiej rodziny
                    oni pochodza, z powodow roznych, jezeli to jest dla ciebie wazne, to po prostu
                    daj chlopakowi spokoj, szkoda i jego i ciebie, nie zmienisz mu rodziny, a
                    jezeli nie, to po prostu nie masz wyjscia, co jakis czas musisz sie pomeczyc z
                    rodzina, trudno
              • essedaria Re: partnerzy z roznych srodowisk 24.07.03, 11:13
                Ty go chcesz miec na pokaz...
                W tym co napisalas jest wlasnie mase prowincjonalizmu... to wypada a tamto nie
                wypada... Nie widzialas naprawde inteligentnych, wyksztalconych ludzi, ktorzy
                oblizuja noz przy stole, a nawet i talerz (o zgrozo!).
                Wyluzuj, wyliz pucharek po lodach w najlepszej restauracji w miescie i
                zobaczysz ze to nie boli ;))))
    • lagatta Re: partnerzy z roznych srodowisk 23.07.03, 19:28
      U mnie było dośc podobnie .Różnice w wykształceniu , w sposobie życia ,w
      podejściu do życia .Nie przeszkadzało mi to .Stosunki z rodziną męża układały
      się powiedzmy dobrze.Natomiast z samym mężem róznice po jakimś czasie zaczęły
      jednak przeszkadzać .Ja chciałam pogadać .On próbował, starał się zrozumieć.Na
      końcu powiedział mi jednak ,że na siłe chciałam go zmienić ,zrobić z niego
      człowieka ,którym nigdy nie był a tylko starał się być .I pewnie ma racje .Więc
      trzeba uważać czy z tym " podciąganiem " do wyżyn (brzydko zabrzmiało ale
      zabrakło mi innego słowa ) się nie przesadzi .Zastanów sie właśnie czy nie
      będziesz się starała " przerobic go tak " aby pasował do Twojego środowiska .Bo
      według mnie pewne róznice będziesz musiała zaakceptować .
      I jeszcze o rodzinie .Jak zdecydowaliśmy sie na separacje reakcje rodzin były
      zgoła odmienne.Moja powiedziała " on zawsze będzie dla nas jak rodzina " i
      rzeczywiście tak jest.Natomiast druga strona była powiedzmy mniej
      przyjazna .Tylko według mnie to już kwestia ludzi ich dobrej woli ich serca a
      nie ich środowiska .
    • Gość: Martyna Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.proxy.aol.com 23.07.03, 20:53
      > Mysle o przyszlosci z tym mezczyzna, jestem w nim zakochana, moze nawet
      > zaslepiona nim i nie dostrzegam jego prowincjonalizmu (moja rodzina go nie
      > lubi m.in. z tego powodu)
      > Mam straszny metlik w glowie, i jakos zle mi z tym.


      Troszke za malo napisalas na jego temat i na swoj aby cos Ci radzic.
      W jakim jestescie wieku? ile ze soba jestescie? Czy mieszkacie razem?
      Czy znasz sama siebie na tyle, ze wiesz czego potrzebujesz w zwiazku?
      Jakie dobre cechy on posiada? Co w nim lubisz? O czym rozmawiacie? i czy macie
      wspolne zainteresowania?


      Ja bylam z facetem, ktory mial nizsze ode mne wyksztalcenie i z poczatku
      powiedzmy rok wszystko bylo cacy - on sie staral - dbal o stroj, styl itd ale
      po roku wszystko zaczelo sie psuc a roznice zaczely sie uwydatniac.

      Ja tez moze bylam winna, bo sama siebie dobrze nie znalam teraz wiem, ze
      potrzebuje w zwiazku poza wieloma innymi rzeczami - podobnego sposobu
      myslenia , partnera do rozmowy o zyciu, swiecie kogos z kims wzajemnie sie
      inspirujemy intelektualnie , psychologicznie etc
      Rowniez kogos kto jest ambitny -lub potrafi zrozumiec ambicje . Moj byly na
      poczatku mowil, ze bardzo wazne jest dla niego moje wyksztalcenie tzn jego
      zdobycie bo bylam na etapie konczenia - co bylo nieprawda . Jego zdziwienie i
      niezrozumienie nawet pomimo tego, ze akceptowal - denerwowalo mnie .
      Robil wielkie oczy - gdy zaczalam uczyc sie hiszpanskiego- Po co Ci to PYTAL
      ETC

      > Chcialabym zeby rodzina ze strony mojego przyszlego meza byla fajna, a nie
      > spedzala dni na piciu piwa przed sklepem. A tak-nie bardzo mamy o czym gadac.
      > I prosze nie piszcie, ze jestem snobem itd... bo wcale nie czuje sie lepsza.


      Co do rodziny to wszystko zalezy od tego czy on potrafi i chce wyznaczyc
      granice . Jesli jest w stanie ustalic i wymagac od swojej rodziny pewne
      zachowania jak np akceptowanie waszej prywatnosci , nie picie , palenie w Twoim
      domu , nie dawanie nieproszonych rad itd
      to nie widze problemu . Gorzej jesli jest bardzo uzalezniony od rodziny, ktora
      ma na niego duzy wplyw w tym przypadku - sama prosisz sie o problemy.

      Czy Ty go szanujesz i doceniasz, podziwiasz? Cos mi sie wydaje, ze nie .
      Chocby ten przyklad w retauracji . Chyba sama sie nie czujesz dobrze ze soba i
      z nim . Oblizanie noza to nie takie wielkie przestepstwo gdyby moze bekal
      byloby gorzej.
      Gdybys naprawde go kochala i nie miala watpliwosci chyba by Ci taki drobiazg
      nie przeszkadzal . ( I pisze to osoba , ktora jadala w najlepszych
      restauracjach Nowego Jorku - nie pomysl sobie, ze jestem jakas nie obyta )
      Zastanow sie cy mozesz go zaakceptowac takim jaki jest w tej chwili i nie
      licz , ze on sie zmieni . My nie mozemy kontrolowac innych -mozemy kontrolowac
      tylko siebie.

      Sorry, ze Ci tyle napislam ale nie chce zebys popelnila blad i nie zalowala.

      Pozdrawiam i czekam na wiecej informacjo o Was - moze w tedy sytuacja bedzie
      jasniejsza i bede mogla Ci lepiej doradzic.
      • Gość: Nancy Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.int.warszawa.sint.pl 24.07.03, 11:00

        >
        > Troszke za malo napisalas na jego temat i na swoj aby cos Ci radzic.
        > W jakim jestescie wieku? ile ze soba jestescie? Czy mieszkacie razem?
        > Czy znasz sama siebie na tyle, ze wiesz czego potrzebujesz w zwiazku?

        on jest po 30, a ja po 20. Jestesmy razem ponad rok, i jeszcze nie mieszkamy
        razem.
        Czy znam siebie na tyle zeby wiedziec czego potrzebuje w zwiazku?
        No wlasnie chyba nie. To moj pierwszy tak dlugi zwiazek, reszta trwala po pare
        miesiecy, ale od poczatku bylo wiadomo,ze nie sie szybko skonczy.
        Byc moze to jest tylko ze mna problem, bo ja sama nie wiem czego chce. Ale
        wiedze o tym czego chce i oczekuje, chyba czerpie sie z samego zwiazku? I
        potrzeba czasu i bledow zeby sie tego dowiedziec? Czy nie?




        • seksuolog Troche wiecej do zastanowienia 24.07.03, 14:35
          Gość portalu: Nancy napisał(a):

          > on jest po 30, a ja po 20. Jestesmy razem ponad rok, i jeszcze nie
          >mieszkamy razem.Czy znam siebie na tyle zeby wiedziec czego potrzebuje w
          >zwiazku? No wlasnie chyba nie. To moj pierwszy tak dlugi zwiazek, reszta
          >trwala po pare miesiecy, ale od poczatku bylo wiadomo,ze nie sie szybko
          >skonczy.
          > Byc moze to jest tylko ze mna problem, bo ja sama nie wiem czego chce. Ale
          > wiedze o tym czego chce i oczekuje, chyba czerpie sie z samego zwiazku? I
          > potrzeba czasu i bledow zeby sie tego dowiedziec? Czy nie?

          Bardzo dobra autoanaliza. Swiadczy ze z twojej strony na pewno nie jest czas
          na malzenstwo.

          Roznica wieku miedzy wami to tez znak zapytania. Jaka on ma przeszlosc na
          koncie? Jak radzi sobie w zyciu?

          Wasz zwiazek wydaje sie oparty na pierwotnych instynktach, ludzie przyciagaja
          sie jak magnesy. I to jest dobre. Ale oczywiscie sa granice w ktorych ludzie
          moga dzialac na instynktach. Dlatego musisz koniecznie ocenic partnera czy
          moglabys z nim spedzac zycie gdyby instynkty nagle zniknely.



          • Gość: Nancy Re: Troche wiecej do zastanowienia IP: *.int.warszawa.sint.pl 24.07.03, 14:48

            > Bardzo dobra autoanaliza. Swiadczy ze z twojej strony na pewno nie jest czas
            > na malzenstwo.

            Malzenstwo czy zamieszkanie razem? Bo to chyba nie jest tozsame...
            I kiedy wiem, ze jest czas na malzenstwo?


            > Roznica wieku miedzy wami to tez znak zapytania. Jaka on ma przeszlosc na
            > koncie? Jak radzi sobie w zyciu?

            On ma przeszlosc dosyc burzliwa, dwa powazne zwiazki kilkuletnie (jedno
            sformalizowane +dziecko)
            Radzi sobie dobrze, traz nawet bardzo dobrze.

            > Wasz zwiazek wydaje sie oparty na pierwotnych instynktach, ludzie przyciagaja
            > sie jak magnesy. I to jest dobre. Ale oczywiscie sa granice w ktorych ludzie
            > moga dzialac na instynktach. Dlatego musisz koniecznie ocenic partnera czy
            > moglabys z nim spedzac zycie gdyby instynkty nagle zniknely.

            A jakie instynkty masz na mysli? I co zostaje jesli instynkty znikna??
            • Gość: Martyna Re: Troche wiecej do zastanowienia IP: *.proxy.aol.com 24.07.03, 15:42
              Gość portalu: Nancy napisał(a):

              >
              > > Bardzo dobra autoanaliza. Swiadczy ze z twojej strony na pewno nie jest cz
              > as
              > > na malzenstwo.
              >
              > Malzenstwo czy zamieszkanie razem? Bo to chyba nie jest tozsame...

              To Ty chcesz z nim zamieszkac czy wyjsc za niego? To wlasciwie bardzo podobne
              w zaleznosci od filozofii .


              > I kiedy wiem, ze jest czas na malzenstwo?

              Kiedy znasz siebie , wiesz czego oczekujesz w zwiazku, jakiego partnera
              potrzebujesz , kiedy sie bardzo dobrze znacie , sprawdziwliscie sie w trudnych
              sytuacjach . Ja widze u Ciebie za duzo watpliwosci, znakow zapytania.
              Czy jestes na przekonana, ze chcesz spedzic z nim przyszlosc ? miec dziecko?

              Czy znasz go naprawde dobrze?

              1. jak sie ukladaja jego stosunki z rodzina?
              2.Jaki byly powody rozstania w przeszlych zwiazkach?
              3.Etyka, wartosci, moralnosc
              4. Jak on sobie wyobraza wasze wspolne zycie?
              5.Co to dla niego milosc, zaangazowanie , komunikacja w zwiazku?( w tym wieku
              powinien juz wiedziec?
              6.Pzekonania religijne
              7. Osobiste i zawodowe cele
              8. Czu jest klonny do kompromisow?

              9.Jego stosunki z dziecmi.

              Szczesliwy zwiazek jest z reguly oparty na podobienstwie jaki masz z partnerem
              - wspolne zaintersowania , przekonania, smak, styl, swiatopoglad.

              Jesli tego nie macie wasze zycie pelne bedzie spiec i klotni.
              Nie musicie zgadzac sie ze wszystkim ale za duzo roznic tworzy za duze
              napiecie i zgodny , szczesliwy zwiazek jest niemozliwy.


              > Radzi sobie dobrze, traz nawet bardzo dobrze.
              >
              > > Wasz zwiazek wydaje sie oparty na pierwotnych instynktach, ludzie przyciag
              > aja
              > > sie jak magnesy. I to jest dobre. Ale oczywiscie sa granice w ktorych ludz
              > ie
              > > moga dzialac na instynktach. Dlatego musisz koniecznie ocenic partnera czy
              >
              > > moglabys z nim spedzac zycie gdyby instynkty nagle zniknely.
              >
              > A jakie instynkty masz na mysli? I co zostaje jesli instynkty znikna??


              Trzeba dbac o zwiazek aby te iskry , namietnosc zostaly i zaly czas trezba
              je pielegnowac . Wzajemny szacunek, czas spedzony rzem i sosonbo, dobre
              komunikowanie sie etc

              Gdyby te iskry znikly zostaje przyjazn, wspolny sustem wartosci, troska,
              szacunek, dzielenie sie przeyciami, pasjami, zainteresowaniami, zwspolna
              zabawa, podziw.
              • seksuolog Patrzec realnie 24.07.03, 22:04
                Gość portalu: Martyna napisał(a):

                > Czy znasz go naprawde dobrze?
                >
                > 1. jak sie ukladaja jego stosunki z rodzina?
                > 2.Jaki byly powody rozstania w przeszlych zwiazkach?
                > 3.Etyka, wartosci, moralnosc
                > 4. Jak on sobie wyobraza wasze wspolne zycie?
                > 5.Co to dla niego milosc, zaangazowanie , komunikacja w zwiazku?( w tym
                wieku
                > powinien juz wiedziec?
                > 6.Pzekonania religijne
                > 7. Osobiste i zawodowe cele
                > 8. Czu jest klonny do kompromisow?
                > 9.Jego stosunki z dziecmi.

                Tak to sa dobre punkty. ALE to sa punkty dobre gdyby chodzilo o partnerow
                z podobnym doswiadczeniem.

                Tymczasem tutaj sa bardzo powazne roznice:

                - partner o wiele starszy z burzliwa przeszloscia, dziecko z poprzedniego
                zwiazku, partnerka mloda bez przeszlosci
                - roznica pochodzenia spolecznego
                - roznica wyksztalcenia


                > Szczesliwy zwiazek jest z reguly oparty na podobienstwie jaki masz
                >partnerem - wspolne zaintersowania , przekonania, smak, styl, swiatopoglad.

                To jest troche wyidealizowane i nie do konca musi byc byc regula.

                > Jesli tego nie macie wasze zycie pelne bedzie spiec i klotni.
                > Nie musicie zgadzac sie ze wszystkim ale za duzo roznic tworzy za duze
                > napiecie i zgodny , szczesliwy zwiazek jest niemozliwy.

                Tu trzeba jednak dodac ze w zwiazkach potrzebna jest duza tolerancja i
                akceptacja partnera. Burzliwa przeszlosc jednego z partnerow moze wskazywac
                na problemy w tym zakresie.

                > Gdyby te iskry znikly zostaje przyjazn, wspolny sustem wartosci, troska,
                > szacunek, dzielenie sie przeyciami, pasjami, zainteresowaniami, zwspolna
                > zabawa, podziw.

                To jest troche wyidealizowane. Jezeli pasja partnera jest wedkarstwo a
                partnerki haftowanie to trudno bedzie im sie tym dzielic:). Poczucie wiezi i
                wspolnoty wystarczy do harmonijnego zwiazku w ktorym partnerzy moga sobie
                wedkowac i haftowac:)

                • Gość: MARTYNA Re: Patrzec realnie IP: *.proxy.aol.com 25.07.03, 05:19
                  > > Szczesliwy zwiazek jest z reguly oparty na podobienstwie jaki masz
                  > >partnerem - wspolne zaintersowania , przekonania, smak, styl, swiatopoglad.
                  >
                  > To jest troche wyidealizowane i nie do konca musi byc byc regula.

                  Moze ie regula ale to dobra recepta na zwiazek. Poza tym jesli sie naprawde
                  dobrze szuka mozna znalezc partnera , ktory naprawde dzieli z nami te wszystkie
                  elementy w duzym stopniu.

                  >
                  > To jest troche wyidealizowane. Jezeli pasja partnera jest wedkarstwo a
                  > partnerki haftowanie to trudno bedzie im sie tym dzielic:). Poczucie wiezi i
                  > wspolnoty wystarczy do harmonijnego zwiazku w ktorym partnerzy moga sobie
                  > wedkowac i haftowac:)

                  To zalezy co kto potrzebuje bo np jesli jeden z partnerow jest bardzo aktwny i
                  ma tysiace pasji i zainteresowan a drugi jest domatorem i haftuje - to to
                  poczucie wiezi i wspolnoty moze sie szybko ulotnic. Obydwoje zaglebieni w swoje
                  zaintresowania , pasje itd
                  >
            • seksuolog Jeszcze troche wiecej... 24.07.03, 21:50
              Gość portalu: Nancy napisał(a):

              > > Bardzo dobra autoanaliza. Swiadczy ze z twojej strony na pewno nie jest cz
              > asa malzenstwo.
              > Malzenstwo czy zamieszkanie razem? Bo to chyba nie jest tozsame...

              Chodzi tu o staly zwiazek i w efekcie zalozenie rodziny. Otoz w tym przypadku
              te dwie sprawy powinny byc traktowane lacznie bo jesli myslisz o rodzinie to
              twojemu partnerowi bije juz zegar, za duzo czasu na czekanie nie ma.

              > I kiedy wiem, ze jest czas na malzenstwo?

              Jak sie wydaje za kilka lat bedziesz lepiej wiedziala czego chcesz...

              > > Roznica wieku miedzy wami to tez znak zapytania. Jaka on ma przeszlosc na
              > > koncie? Jak radzi sobie w zyciu?
              > On ma przeszlosc dosyc burzliwa, dwa powazne zwiazki kilkuletnie (jedno
              > sformalizowane +dziecko)

              To dodatkowy czynnik by z twojego punktu widzenia zachowac bardzo duza
              rozwage. Rzecz jasna nasuwa sie oczywiste pytanie jezeli dwa powazne
              zwiazki sie rozpadly dlaczego z toba ma byc zupelnie inaczej? Wydaje sie
              ze ty jako osoba bez takiej przeszlosci i o wiele mlodsza bierzesz na siebie
              zbyt duzy inwentarz. Pytanie czy twoj partner zdaje sobie z tego sprawe?

              > Radzi sobie dobrze, traz nawet bardzo dobrze.

              To jest plus, jezeli tego by nie bylo to byloby nieciekawie z punktu widzenia
              wspolnego zycia.

              > > Wasz zwiazek wydaje sie oparty na pierwotnych instynktach, ludzie przyciag
              > aja sie jak magnesy. I to jest dobre. Ale oczywiscie sa granice w ktorych
              >ludzie moga dzialac na instynktach. Dlatego musisz koniecznie ocenic partnera
              >czy moglabys z nim spedzac zycie gdyby instynkty nagle zniknely.

              > A jakie instynkty masz na mysli?

              To sa instynkty pierwotne, malo uswiadomione. Ludzie np. czuja ze cos ich
              ciagnie od pierwszego wejrzenia. Nzywaja to duzym uczuciem a wlasnie chodzi
              o instynkty.

              >I co zostaje jesli instynkty znikna??

              No wlasnie nic, pustka lub wychodza roznice na wyzszych poziomach.
              • Gość: Nancy do seksuologa IP: *.int.warszawa.sint.pl 25.07.03, 09:27

                > > On ma przeszlosc dosyc burzliwa, dwa powazne zwiazki kilkuletnie (jedno
                > > sformalizowane +dziecko)
                >
                > To dodatkowy czynnik by z twojego punktu widzenia zachowac bardzo duza
                > rozwage. Rzecz jasna nasuwa sie oczywiste pytanie jezeli dwa powazne
                > zwiazki sie rozpadly dlaczego z toba ma byc zupelnie inaczej? Wydaje sie
                > ze ty jako osoba bez takiej przeszlosci i o wiele mlodsza bierzesz na siebie
                > zbyt duzy inwentarz. Pytanie czy twoj partner zdaje sobie z tego sprawe?

                Moze rzeczywiscie mnie to przerasta, a ja nawet sobie z tego nie zdaje sprawy.
                A moze mam nadzieje, ze skoro popelnil w zyciu pare bledow, to wyciagnal z tego
                jakies wnioski i teraz juz ich nie popelni.
                A co do zbyt duzego inwentarza, to mysle, ze moj partner nie zdaje sobie z tego
                sprawy. Powiem wiecej: mysle, ze on nie widzi w tym zadnego problemu. Ja jednak
                nie potrafie sobie sama z tym dac rady. I nie wiem co zrobic, powiedziec, zeby
                mnie zrozumial...
                • seksuolog Re: do seksuologa 25.07.03, 13:57
                  Gość portalu: Nancy napisał(a):

                  >
                  > > > On ma przeszlosc dosyc burzliwa, dwa powazne zwiazki kilkuletnie (jed
                  > no sformalizowane +dziecko)
                  > Moze rzeczywiscie mnie to przerasta, a ja nawet sobie z tego nie zdaje
                  >sprawy.
                  > A moze mam nadzieje, ze skoro popelnil w zyciu pare bledow, to wyciagnal z
                  >tego jakies wnioski i teraz juz ich nie popelni.

                  No to zalezy od charakteru. Jezeli sa cechy takie jak chec dominacji to raczej
                  sie nie zmienia. Mniej wiecej tak jak to sie mowi: jak pije to bedzie pil.

                  > A co do zbyt duzego inwentarza, to mysle, ze moj partner nie zdaje sobie z
                  >tego sprawy. Powiem wiecej: mysle, ze on nie widzi w tym zadnego problemu. Ja
                  >jednak nie potrafie sobie sama z tym dac rady. I nie wiem co zrobic,
                  >powiedziec, zeby mnie zrozumial...

                  Jaki ma kontakt ze swoim dzieckiem? Placi alimenty, stara sie wykrecic?
                  Co mowi na teamt swoich poprzednich zwiazkow?
                  • Gość: Nancy Re: do seksuologa IP: *.int.warszawa.sint.pl 25.07.03, 14:27
                    > Jaki ma kontakt ze swoim dzieckiem? Placi alimenty, stara sie wykrecic?
                    > Co mowi na teamt swoich poprzednich zwiazkow?

                    Kontakt ma z dzieckiem bardzo dobry. Nie wykreca sie od placenia.
                    A o poprzednich zwiazkach raczej nie mowi, a jak mowi to raczej dobrze. Chociaz
                    jak go pytam to mi zawsze odpowiada. I wiem dlaczego sie rozpadly.
                    • seksuolog Co jeszcze? 27.07.03, 18:21
                      Gość portalu: Nancy napisał(a):

                      > > Jaki ma kontakt ze swoim dzieckiem? Placi alimenty, stara sie wykrecic?
                      > > Co mowi na teamt swoich poprzednich zwiazkow?
                      >
                      > Kontakt ma z dzieckiem bardzo dobry. Nie wykreca sie od placenia.
                      > A o poprzednich zwiazkach raczej nie mowi, a jak mowi to raczej dobrze.
                      >Chociaz jak go pytam to mi zawsze odpowiada. I wiem dlaczego sie rozpadly.

                      To jest plus.

                      Czy jest cos co cie w nim (bardzo) razi/drazni/odpycha, pocieszasz sie ze to
                      sie zmieni (albo ty to zmienisz) gdy zwiazek sie ustabilizuje?
        • Gość: Martyna Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.proxy.aol.com 24.07.03, 19:36
          > on jest po 30, a ja po 20. Jestesmy razem ponad rok, i jeszcze nie
          mieszkamy
          > razem.
          > Czy znam siebie na tyle zeby wiedziec czego potrzebuje w zwiazku?
          > No wlasnie chyba nie. To moj pierwszy tak dlugi zwiazek, reszta trwala po
          pare
          > miesiecy, ale od poczatku bylo wiadomo,ze nie sie szybko skonczy.
          > Byc moze to jest tylko ze mna problem, bo ja sama nie wiem czego chce. Ale
          > wiedze o tym czego chce i oczekuje, chyba czerpie sie z samego zwiazku? I
          > potrzeba czasu i bledow zeby sie tego dowiedziec? Czy nie?



          To po czesci prawda ale rowniez jesli lubic czytac nie zaszkodzi poczytac
          kilka dobrych ksiazek o milosci, zwiazkach, malzenstwie, partnerstwie etc
          Poszukaj w bibliotece lub w ksiegarni ja Ci nic konkretnego nie moge polecic
          bo ja czytalam wiekszosc po angielsku ale moze znajdziesz w pOLSCE cos autorki
          Barbara DeAngelis a w szczegolnosic ksiazke o angielskim tytule ( nie znam
          tytulu polskiego ' Are you the one for me"

          Napisz mi jeszcze co w nim lubisz i o czym rozmawaicie?
          Czy macie wspolne zainteresowania i poglady ?

          Pozdrawiam i zycze madrego wyboru

          >
          >
          >
          >
          • Gość: Nancy Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.int.warszawa.sint.pl 25.07.03, 09:50
            Lubie jego silny charakter (chociaz czasem z tego wlasnie powodu go nie lubie).
            Lubie jego opiekunczosc i zaangazowanie w zwiazek (uwielbia dla mnie gotowac i
            robic mi niespodzianki).
            Podoba mi sie to, ze osiagnal cos w zyciu, chociaz ze wzgledu na to skad
            pochodzi- powinien spedzac dni po sklepem, z piwem w reku (albo jeszcze gorzej).
            Niestety jest tez gruboskorny, zaciety i czasem sie nie da z nim normalnie
            porozmawiac.
            A co do pogladow, to nie we wszystkim sie zgadzamy, i raczej o tym nie
            dyskutujemy, zeby sie nie klocic.
            • Gość: Renka Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.home.cgocable.net 25.07.03, 12:40
              Znam pare par, ktore sie rozpadly. Zawsze facet mial w tych wypadkach NIZSZE
              wyksztalcenie.Wszelkie statystyki mowia, ze kobiety wyksztalcone maja problemy
              ze znalezieniem sobie odpowiednich partnerow. Wydaje sie to byc zrozumiale,
              jesli spojrzymy na to ze strony natury czy nawet religii.Nie tylko katolickiej.
              Kobieta postrzegana jest jako westalka ogniska milosci i domu. Jak ma ambicje
              zawodowe lub inne, wpada w potrzask. Musi sobie szukac kogos
              SPECJALNEGO.Kogos, kto zrozumie jej hierarchie wartosci,rozszyfruje to, co
              jest dla niej najwazniejsze i bedzie to szanowal. Nie ma sensu ranic sie juz
              na poczatku. Potem NAPEWNO beda wieksze problemy niz oblizanie noza.Stosunek
              do dzieci,stosunek do rodzicow,jakosc wspolnego spedzania czasu, stosunek do
              pieniedzy, slowem, wartosci, wsrod ktorych sie wychowywujemy, one decyduja o
              trwalosci naszych zwiazkow malzenskich.
          • Gość: Nancy ksiazki IP: *.int.warszawa.sint.pl 25.07.03, 11:40

            > To po czesci prawda ale rowniez jesli lubic czytac nie zaszkodzi poczytac
            > kilka dobrych ksiazek o milosci, zwiazkach, malzenstwie, partnerstwie etc
            > Poszukaj w bibliotece lub w ksiegarni ja Ci nic konkretnego nie moge polecic
            > bo ja czytalam wiekszosc po angielsku ale moze znajdziesz w pOLSCE cos autorki
            > Barbara DeAngelis a w szczegolnosic ksiazke o angielskim tytule ( nie znam
            > tytulu polskiego ' Are you the one for me"

            Masz racje z poczytaniem!
            Sprawdzilam na merlin.com.pl i sa 4 ksiazki tej autorki, ale inne. I chyba
            sobie zamowie...
            Polecasz te autorke?
            Bo ja sie troche obawiam ksiazek typu "mezczyzni sa z marsa itd..."

            • Gość: aśka Re: różnice IP: 212.244.213.* 25.07.03, 14:40
              Niektórzy wsiedli na Nancy, że snobka.
              A ja nie dziwię się jej wątpliwościom. Niestety, niedaleko pada jabłko od
              jabłoni, i coraz częściej się o tym przekonuję.
              Chłopak na początku będzie się starał dorównać Ci, a potem, gdy mu się znudzi,
              będzie winił Ciebie o każde niepowodzenie.
              To, co teraz Cię denerwuje, gdy zamieszkacie razem stanie się nie do zniesienia.
              Znam całkiem sympatycznego chłopaka, ale wstydzę się pójść z nim gdziekolwiek.
              Jest strasznie głośny, denerwuje mnie to, jak je, siorbiąc i napychając sobie
              usta za dużą ilością jedzenia i inne tego typu rzeczy.
              Nie chcę sprawdzać, co jeszcze może mnie czekać.
              I myślę, że problemy Nancy są podobnej natury.
            • Gość: MARTYNA Re: ksiazki IP: *.proxy.aol.com 25.07.03, 16:22
              Gość portalu: Nancy napisał(a):

              >
              > > To po czesci prawda ale rowniez jesli lubic czytac nie zaszkodzi poczyt
              > ac
              > > kilka dobrych ksiazek o milosci, zwiazkach, malzenstwie, partnerstwie etc
              > > Poszukaj w bibliotece lub w ksiegarni ja Ci nic konkretnego nie moge pole
              > cic
              > > bo ja czytalam wiekszosc po angielsku ale moze znajdziesz w pOLSCE cos aut
              > orki
              > > Barbara DeAngelis a w szczegolnosic ksiazke o angielskim tytule ( nie znam


              Ja znalazlam tam ksiazke" Czy bedzie z nas dobrana para" -byc moze to polskie
              tlumaczenie wlasnie tej ksiazki o ktorej Ci pislalam. Inne ksiazki tez sa dobre
              ale so bardziej o mezczyznach o milosci a nie o tym jak sie dobireac i czego
              szukac w partnerze. Ja z reguly ide do ksiegarni i szukam - patrze na spis
              tresci- czesto znajduje fajne ksiazki o tej tematyce -czasami tez buble.

              A co do "Mezczyzni sa z Marsa itd"- czytalam -ale nie bylam ta ksiazka
              zachwycona -mimo dobrych recenzji.
              • Gość: Nancy Re: ksiazki IP: *.int.warszawa.sint.pl 25.07.03, 16:40
                >
                > Ja znalazlam tam ksiazke" Czy bedzie z nas dobrana para" -byc moze to
                polskie
                >
                > tlumaczenie wlasnie tej ksiazki o ktorej Ci pislalam. Inne ksiazki tez sa
                dobre
                >
                > ale so bardziej o mezczyznach o milosci a nie o tym jak sie dobireac i czego
                > szukac w partnerze. Ja z reguly ide do ksiegarni i szukam - patrze na spis
                > tresci- czesto znajduje fajne ksiazki o tej tematyce -czasami tez buble.

                Ja na merlinie nie znalazlam tego tytulu, ale pojde do ksiegarni i tam poszukam.
                W kazdym razie bardzo Ci dziekuje :)
    • Gość: Anne-Katrine Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.trondheim-huseby.alfanett.no 26.07.03, 01:14
      Nancy napisala:

      ”Lubie jego silny charakter (chociaz czasem z tego wlasnie powodu go nie
      lubie).”

      Po latach ten ”silny charakter” bedzie dla Ciebie utrapieniem.
      Odezwa sie jego, kompleksy z powodu braku wyksztalcenia, pochodzenia.... meskie
      ambicje nie pozwola na ustepstwo, zrodzi sie agresja.


      „Lubie jego opiekunczosc i zaangazowanie w zwiazek (uwielbia dla mnie gotowac i
      robic mi niespodzianki).“

      Tak jest zawsze na poczatku znajomosci, niestety nie trwa zbyt dlugo taka
      sielanka, zwlaszcza ze jak sama piszesz:
      “ Niestety jest tez gruboskorny, zaciety i czasem sie nie da z nim normalnie
      porozmawiac.“
      "A co do pogladow, to nie we wszystkim sie zgadzamy, i raczej o tym nie
      dyskutujemy, zeby sie nie klocic."

      Jak dlugo bedziesz taka sytuacje tolerowac? Chcesz cale zycie POTAKIWAC wbrew
      twoim przekonaniom ?

      Nie piszesz w jakim srodowisku przebywasz, jaki masz zawod.
      Pamietaj ludzie z ktorymi przebywasz nie musza tolerowac jego grubianstwa,
      poprostu odsuna sie od Was.

      A jego dziecko? Bardzo pozytywnie swiadczy o Nim ze placi alimenty, utrzymuje
      kontakt...
      Ty jednak bedziesz zawsze MACOCHA i bedziesz musiala dzielic wolne chwile z
      nimi i dostosowywac sie do Nich.

      Czy bedac po dwudziestce nie mozesz poczekac i poznac kogos bez przeszlosci i
      zalozyc SWOJE GNIAZDKO ?

      Masz czas ! Wybierzesz kogos kto bedzie chcial dyskutowac i sluchac Twoich
      argumentow.
      Wybierzesz kogos kto wie jak ma zachowac sie w roznej sytuacji i nie bedziesz
      sie jego wstydzila .

      Osoba ktora w wieku 30 lat dwukrotnie rozwodzila sie , daje duzo do myslenia.
      Nie moze to byc tylko wina innych!!


      Pamietaj ze Twoi rodzice nie bez powodu patrza na twoja sytuacje negatywnie.
      Oni patrza z boku, a Ty jak sama zreszta piszesz jestes "zaslepiona"...

      Otworz oczy.

      Anne-Katrine








      • Gość: mary Re: partnerzy z roznych srodowisk IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.07.03, 13:07
        a nawyki?a różnice w wychowaniu?pzrerabiałam to z ogromnym zaangazowaniem,ale
        były rzeczy,ktore były nie do przej ścia...a tak to nie ma
        sensu...nawyki,nawyki-była chęc poprawy,ale to było narzucone i on w ogole nie
        rozumiał o co mi chodzi...na poczatku zalezało mu strasznie wiec się
        starał,potem myślał,ze jak już jestem to można pzrestać się starać...czy wiesz
        co to znaczy siedziec pzry stole nie móc patrzec na druga osobe jak je?
        siorbanie,oblizywanie machinalne noza...to sa drobiazgi?to horror i robiłam
        wszytsko zeby nie jeśc razem ,nie patrzeć..NIE!!!!!!!!!i mimo uczucia
        wychodziły róznice w wychowaniu i róznice srodowiskowe..uwazaj,,
        • seksuolog O jakich roznicach mowa? 27.07.03, 18:35
          Gość portalu: mary napisał(a):

          > a nawyki?a różnice w wychowaniu?pzrerabiałam to z ogromnym
          >zaangazowaniem,ale były rzeczy,ktore były nie do przej ścia...a tak to nie ma
          > sensu...nawyki,nawyki-była chęc poprawy,ale to było narzucone i on w ogole
          >nie rozumiał o co mi chodzi...na poczatku zalezało mu strasznie wiec się
          > starał,potem myślał,ze jak już jestem to można pzrestać się starać...czy
          >wiesz co to znaczy siedziec pzry stole nie móc patrzec na druga osobe jak je?
          > siorbanie,oblizywanie machinalne noza...to sa drobiazgi?to horror i robiłam
          > wszytsko zeby nie jeśc razem ,nie patrzeć..NIE!!!!!!!!!i mimo uczucia
          > wychodziły róznice w wychowaniu i róznice srodowiskowe..uwazaj,,

          Pytanie ogolne: o jakich roznicach i jak wielkich jest mowa w tym watku?

          Rzecz jasna zwiazek miedzy osoba nawet przecietna i osoba prymitywna czy z
          marginesu spolecznego jest praktycznie niemozliwy. No a osoba o wyzszym
          poziomie inteligencji nie wytrzyma pieciu minut.

          Takie sprawy jak podstawowe nawyki zachowania, czystosc, dbanie o
          siebie, normalny iloraz inteligencji, brak zachowan aspolecznych
          (alkoholizm,narkotyki, zachowania kryminalne), rownowaga psychiczna sa
          zupelnie elementarne. Czyli minimalny poziom musi byc zachowany, inaczej
          nie ma o czym mowic. W takich elementarnych sprawach partnera mozna zazwyczaj
          latwo odkryc.
          • Gość: mary Re: O jakich roznicach mowa? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.07.03, 21:49
            wiesz co..masz rację,ale musiało dużo czasu upłynąc nim zrozumiałam,ze te
            róznice to przepaśc ..ja sobie sprawy nie zdawałam jak to jest wzyciu ..nie
            chce generalizowac oczywiście ,mowię za sibie..ten człowiek tak był
            wychowany ,że zwalał wine na innych ..wszyscy byli winni nie on...jak złozyłam
            żlemape to znaczy ,ze go nie szanowałam..wszystko było według niego brakiem
            szacunku dla jego osoby...ja myslałam ,ze trzeba byc tolerancyjnym ,ale nikt
            mi nie powiedział do jakich granic i gdzie jest brak szacunku do samej
            siebie...to,ze placiłam za niego tobył moj obowiązek..bo on biedny,bo ja mam
            większe mozliwości wiec powinnam zasuwac do roboty...pomóc w czyms?
            nigdy...hahah kiedys mi powiedział,że ja sobie sprawy nie zadję ale on jest
            milionowego miasta...i chyba nie mam pojęcia co to znaczy...on był wychowany
            bez szacunku do wszytskiego i nie rozumiał niczego myslę poza swoimi
            pretensjami do swiata,,to sa dla mnie dwa rózne srodowiska..w moim pene
            zachowania w ogole nie wchodziły w rachube ,a w jego tak..podstawa było brak
            szacunku do uczuć,on uważał ,ze nim się nalezy zajmowac .ok..prosze..ale w
            drugą strone ..? jakieś zyczenia ,pomoc nic..matka była zła,babci a zła,ciotka
            zła..zona dziwka w ogole kobiety sa złe...przy takim braku dobrej woli nic sie
            nie da zbudować...po prostu słaby człowiek..jesli choc nie tak było nie po
            jego mysli cały świat był zły.i ten obsesyjny szacunek do samego siebie...to
            są rózne środowiska...inna herarchia wartości..dziwne ,co we mnie jest
            takiego ,ze pozwalałam sobie na to wszytsko..bo on jest jaki jest...nigdy nie
            przepraszał,nigdy...jeszce raz powtarzam o takich róznicach mówiłam..
            • seksuolog Roznice spoleczne 27.07.03, 22:36
              Gość portalu: mary napisał(a):

              > wiesz co..masz rację,ale musiało dużo czasu upłynąc nim zrozumiałam,ze te
              > róznice to przepaśc ..ja sobie sprawy nie zdawałam jak to jest wzyciu ..nie
              > chce generalizowac oczywiście ,mowię za sibie..ten człowiek tak był
              > wychowany ,że zwalał wine na innych ..wszyscy byli winni nie on...jak
              >złozyłam żlemape to znaczy ,ze go nie szanowałam..wszystko było według niego
              >brakiem szacunku dla jego osoby...ja myslałam ,ze trzeba byc
              >tolerancyjnym ,ale nikt mi nie powiedział do jakich granic i gdzie jest brak
              >szacunku do samej siebie...to,ze placiłam za niego tobył moj obowiązek..bo on
              >biedny,bo ja mam większe mozliwości wiec powinnam zasuwac do roboty...pomóc w
              >czyms?
              >...
              > przepraszał,nigdy...jeszce raz powtarzam o takich róznicach mówiłam..

              To co opisujesz to sa roznice charakterologiczne i psychiczne. Osobnikow
              takich mozna spotkac w kazdym srodowisku i niezaleznie od poziomu
              wyksztalcenia. Widac tu wyraznie cechy takie jak egoizm i brak empatii.
              Jak wiadomo mozna byc niewyksztalconym ale miec duzo altruizmu i empatii
              oraz na odwrot, to nie wynika ze srodowiska spolecznego - raczej z konstrukcji
              psychicznej i z budowy mozgu. No a tematem tego wtku mialy byc roznice
              srodowiska spolecznego.
    • Gość: Richelieu* Rodzina naszego wybranka IP: *.localdomain / 192.168.0.* 27.07.03, 19:21


      Wszyscy mówią tu z tego lepszego punktu wdzenia, jako, że cham i prostak to
      bydle ze wsi lub z najgoszych dzielnic miast.
      Otóż moi oboje rodzice mają bardzo wysokie wykształcenie zasadnicze zawodowe,
      oboje też pochodzą ze wsi. Ojca wieś rodzinna to największa wieś zabita dechami
      w Polsce, a ludzie tam mieszkający są jednym z gatunków roślin, które tam
      wegetują dostosowani do klimatu i warunków glebowych.
      Rodzice przyjechali do Wielkiego Miasta za chlebem, ale wiejskość siedzi w nich
      bardzo mocno.
      I teraz ja urodziwszy się w takiej rodzinie mam być tym samym "prostakiem",
      który w teatrze w życiu nie był, kult pracy przewyższa wielokrotnie kult
      wykształcenia, a przy jedzeniu zachowuje się bardzo nieestetycznie?
      Powiedział któryś z przedmówców, że człowiek wynosi ze swej rodziny bardzo
      dużo, nasiąka nią i dlatego obserwacje rodziny mogą dać wiele materiału do
      analizy naszego lubego z tejże. Więc w moim przypadku zewnętrzny obserwator
      stwierdziłby, że jestem właśnie wspomnianym chamem i prostakiem, bo większość
      mojej rodziny mieszka na wsi.
      Więc czy patrząc na rodzinę zna się charakter i nawyki naszego delikwenta? Może
      jeszcze nawyki są wyssane z mlekiem matki i odziedziczone w genach.

      Nieobycie towarzyskie.
      Nieumiejętność wyczucia sytuacji. Nietaktowność.
      Nieumiejętność prowadzenia interesującej rozmowy.

      Największym problemem "prostaków" w kontaktach z "inteligentami" jest strach
      przed autorytetem. Rozmawia o rolnictwie z miastowym i twierdzi, że miastowy
      lepiej się zna na tym co sam od 20 lat robi, bo miastowy tak mądrze układa
      zdania i używa takich słów, których połowy nie rozumie. Pójdzie prostak do
      restauracji z inteligentem, często inteligent specjalnie zaprosi prostaka tam
      by go olśnić, a prostak rzeczywiście jest olśniony do tego stopnia, że nie
      tylko nie wie po co są 4 widelce przy talerzu, ale w ogóle po co widelec i jak
      się za to jedzenie zabrać.


      Trochę się wstydzisz jego rodziny. Wstydzić możesz się jedynie za siebie, bo
      każdy człowiek jest zbyt integralną jednostką na to, by mieć pewność, że wstydu
      nam nie przyniesie. Wśród prof. dr hab. też zdarzają się alkoholicy. Ja będąc
      prostaczką, chamem z korzeniami na wsi, choć tej wsi tyle widziałam co kot
      napłakał, dostałam od losu chłopaka, którego rodzina stoi tak wysoko na
      światowym targowisku próżności, że moja rodzina z racji swojego nieobycia nie
      mogłaby nawet być u nich służącymi. No i co z tego, że relacja niemal jak
      książe i żebraczka kiedy mój poziom umysłowy był niższy o tyle ile różnicy lat
      było między nami. Miałam braki tu i tam, ale wynikały raczej z racji
      skrępowania nową sytuacją. Kilka sytuacji i skrępowanie mija. On też zwiedził
      kawałek świata, a ja emocjonowałam się wyjazdem do Słowacji, to raczej kwestia
      finansowa więc nie wiem, dlaczego to zwiedzanie ma świadczyć o wysokim statusie
      społecznym. Piją piwo pod sklepem bo może jest to jedyny dostępny dla ich
      kieszeni rodzaj rozrywki. Bogatsi zwiedzają kawałki świata, a biedny na bilet
      do wielkiego miasta składa. Tylko, że gdy bogaty się upije to cóż, słabą ma
      głowę, jest nie w formie, a chwilowo jakby niedysponowany, każdemu może się
      zdarzyć. Kiedy biedny się upije to alkoholik, męda i żul. Skaranie boskie z
      takim robactwem.


      • Gość: Biedronka14 Bzdura!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.07.03, 21:11
        Wstyc sie !!!!!!!! Jezeli prestiz spoleczny jest dla Ciebie wazniejszy, nie
        zawracaj chlopakowi glowy, zagonisz go w kompleksy. Czlowiek czlowiekowi jest
        rowny, przynajmniej ideologicznie powinno byc to zasada, i nie od nas zalezy w
        jakiej rodzinie sie rodzimy, tak samo jak nie od nas calkowicie zaleza szanse
        otrzymywane przez zycie. Sukces jest pojeciem bardzo wzglednym, chlop jak i
        zarowno magister maga byc dumni z tego co robia, bo praca jedenego i drugiego
        jest potrzebna, nie siedza wygodnie na dup..e obijajac sie. Wstyd!!!! wywyzszac
        sie ponad innymi po to aby samemu czuc sie lepiej? Kto powiedzial ze jedno
        powinno byc gorsze od drugiego?


        Fraaaaancja ignoracja, a za paznokciami ciezko osadzona gburowtosc, i tak sie
        zdaza...lub brud za paznokciami mimo wszystko szlachetnosc postepowania.
        Powiedz mi, gdzie lezy prawda?????


        Pa,pa.
        • Gość: Renka Re: zwiazek na dlugo IP: *.home.cgocable.net 27.07.03, 22:57
          Szkoly sa dla ludzi i po to sie chodzi do szkoly, zeby sie czegos nauczyc.
          Pewnie, ze nie w kazdej szkole ucza jak zyc szczesliwie, a szkoda.Przynajmniej
          zamiast tej szkoly zeby tak ta rodzina wziela go czy ja w obroty i nauczyla,
          ze :...i tu trzeba sobie wstawic podstawowe wartosci czlowiecze, ktore
          sprawiaja ze swiat widzi sie nam piekny i chce sie zyc.
          Jezeli sie zmienic nie da, to nie ma co sie oszukiwac tylko przyjrzec sie
          statystykom i spojrzec na swoje szanse przezycia pieknych dni troche
          sceptycznie.
        • Gość: Martyna Re: Bzdura!!! IP: *.proxy.aol.com 28.07.03, 02:59
          Gość portalu: Biedronka14 napisał(a):

          > Wstyc sie !!!!!!!! Jezeli prestiz spoleczny jest dla Ciebie wazniejszy, nie
          > zawracaj chlopakowi glowy, zagonisz go w kompleksy. Czlowiek czlowiekowi jest
          > rowny, przynajmniej ideologicznie powinno byc to zasada, i nie od nas zalezy
          w
          > jakiej rodzinie sie rodzimy, tak samo jak nie od nas calkowicie zaleza szanse
          > otrzymywane przez zycie. Sukces jest pojeciem bardzo wzglednym, chlop jak i
          > zarowno magister maga byc dumni z tego co robia, bo praca jedenego i drugiego
          > jest potrzebna, nie siedza wygodnie na dup..e obijajac sie. Wstyd!!!!
          wywyzszac



          Nie chodzi o to , ze jedno jest wyzsze i lepsze a drugie gorsze. Chodzi o to,
          ze sa roznice a jak wiadomo aby stworzyc udany zwiazek potrzeba byc na woelu
          plaszczyznach podobnym i sie zgadzac no bo jak jest za duzo roznic to zwiazek
          bedzie ciagla walka . Nie wiem co Ty lubisz i jaki masz swoj sposob na zycie
          ale wyobraz sobie zebys spotkala kogos kto jest bardzo od Cienie odmienny . No
          Ty nie lubisz a on slucha opery przez 24 godziny na dobe i poza tym wiele was
          rozni . Czy wyobrazasz sobie zeby taki zwiazek przetrwal?
          >
          > sie ponad innymi po to aby samemu czuc sie lepiej? Kto powiedzial ze jedno
          > powinno byc gorsze od drugiego?
          >
          >
          > Fraaaaancja ignoracja, a za paznokciami ciezko osadzona gburowtosc, i tak sie
          > zdaza...lub brud za paznokciami mimo wszystko szlachetnosc postepowania.
          > Powiedz mi, gdzie lezy prawda?????
          >
          >
          > Pa,pa.
          • Gość: Biedronka14 Re: Bzdura!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.07.03, 03:53
            ...nie przetrwal z powodu chamstwa jak i zarowno pseudo mieszczanstwa drugiej
            ze sron, i ostatnie kojarze z wielkim prowincjonalizmem.

            Niedobrze mi sie robi od takich ironicznych kombinacji. Bleeeee.


            Z wszystkim powyzszym zgadzam sie, ludzie powinni dobierac sie w pary na
            podstawie podobienstw, i nie koniecznie podobienstw w statusie spolecznym, to
            szczescia nie gwarantuje.

            Jezeli kochana osoba notorycznie slucha Bacha, probuje to zaakceptowac, nawet
            jezeli nieszczegolnie przepadam za ciezka atmosfera jego virtuozji, moze nawet
            probuje go polubic....

            Toleracja daje wielem, kosztuje jedynie pozbycia sie strachu przed strata
            kontroli.
            • Gość: Biedronka14 Sikac mi sie chce. IP: *.sympatico.ca 28.07.03, 22:10
              Odpryskam sie i juz wracam
      • Gość: Martyna Re: Rodzina naszego wybranka IP: *.proxy.aol.com 28.07.03, 03:03
        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

        >
        >
        > Wszyscy mówią tu z tego lepszego punktu wdzenia, jako, że cham i prostak to
        > bydle ze wsi lub z najgoszych dzielnic miast.

        Sorry- ale moze zacytujesz bo ja nie doczytalam sie w zadnym poscie - cham,
        prostak i bydle ze wsi.



        > Otóż moi oboje rodzice mają bardzo wysokie wykształcenie zasadnicze zawodowe,
        > oboje też pochodzą ze wsi. Ojca wieś rodzinna to największa wieś zabita
        dechami
        >
        > w Polsce, a ludzie tam mieszkający są jednym z gatunków roślin, które tam
        > wegetują dostosowani do klimatu i warunków glebowych.
        > Rodzice przyjechali do Wielkiego Miasta za chlebem, ale wiejskość siedzi w
        nich
        >
        > bardzo mocno.
        > I teraz ja urodziwszy się w takiej rodzinie mam być tym samym "prostakiem",
        > który w teatrze w życiu nie był, kult pracy przewyższa wielokrotnie kult
        > wykształcenia, a przy jedzeniu zachowuje się bardzo nieestetycznie?
        > Powiedział któryś z przedmówców, że człowiek wynosi ze swej rodziny bardzo
        > dużo, nasiąka nią i dlatego obserwacje rodziny mogą dać wiele materiału do
        > analizy naszego lubego z tejże. Więc w moim przypadku zewnętrzny obserwator
        > stwierdziłby, że jestem właśnie wspomnianym chamem i prostakiem, bo większość
        > mojej rodziny mieszka na wsi.
        > Więc czy patrząc na rodzinę zna się charakter i nawyki naszego delikwenta?
        Może
        >
        > jeszcze nawyki są wyssane z mlekiem matki i odziedziczone w genach.
        >
        > Nieobycie towarzyskie.
        > Nieumiejętność wyczucia sytuacji. Nietaktowność.
        > Nieumiejętność prowadzenia interesującej rozmowy.
        >
        > Największym problemem "prostaków" w kontaktach z "inteligentami" jest strach
        > przed autorytetem. Rozmawia o rolnictwie z miastowym i twierdzi, że miastowy
        > lepiej się zna na tym co sam od 20 lat robi, bo miastowy tak mądrze układa
        > zdania i używa takich słów, których połowy nie rozumie. Pójdzie prostak do
        > restauracji z inteligentem, często inteligent specjalnie zaprosi prostaka tam
        > by go olśnić, a prostak rzeczywiście jest olśniony do tego stopnia, że nie
        > tylko nie wie po co są 4 widelce przy talerzu, ale w ogóle po co widelec i
        jak
        > się za to jedzenie zabrać.
        >
        >
        > Trochę się wstydzisz jego rodziny. Wstydzić możesz się jedynie za siebie, bo
        > każdy człowiek jest zbyt integralną jednostką na to, by mieć pewność, że
        wstydu
        >
        > nam nie przyniesie. Wśród prof. dr hab. też zdarzają się alkoholicy. Ja będąc
        > prostaczką, chamem z korzeniami na wsi, choć tej wsi tyle widziałam co kot
        > napłakał, dostałam od losu chłopaka, którego rodzina stoi tak wysoko na
        > światowym targowisku próżności, że moja rodzina z racji swojego nieobycia nie
        > mogłaby nawet być u nich służącymi. No i co z tego, że relacja niemal jak
        > książe i żebraczka kiedy mój poziom umysłowy był niższy o tyle ile różnicy
        lat
        > było między nami. Miałam braki tu i tam, ale wynikały raczej z racji
        > skrępowania nową sytuacją. Kilka sytuacji i skrępowanie mija. On też zwiedził
        > kawałek świata, a ja emocjonowałam się wyjazdem do Słowacji, to raczej
        kwestia
        > finansowa więc nie wiem, dlaczego to zwiedzanie ma świadczyć o wysokim
        statusie
        >
        > społecznym. Piją piwo pod sklepem bo może jest to jedyny dostępny dla ich
        > kieszeni rodzaj rozrywki. Bogatsi zwiedzają kawałki świata, a biedny na bilet
        > do wielkiego miasta składa. Tylko, że gdy bogaty się upije to cóż, słabą ma
        > głowę, jest nie w formie, a chwilowo jakby niedysponowany, każdemu może się
        > zdarzyć. Kiedy biedny się upije to alkoholik, męda i żul. Skaranie boskie z
        > takim robactwem.
        >
        >
        • Gość: Renka Re: animozje osobiste IP: *.home.cgocable.net 28.07.03, 05:02
          Ale niektorzy to maja kompleksy! Ze pochodza ze wsi, ze pochodza z miasta(bo
          to widac, slychac i czuc:))),a to ze matka niepismienna, ze ojciec alkoholik,
          ze za malo roli (ziemi) mieli i ciagle sie darli z sasiadem o miedze.A to ze
          nie do tej "wlasciwej " szkoly chodzili, tylko jakiejs tam zawodowki.
          Ludzie, najwazniejsza jest milosc. Ona wszystko wybacza.I nie ma zbyt duzych
          wymagan.
          Ale czy wszyscy to rozumieja? Wystarczy byle drobiazg, a uwiera jak to
          przyslowiowe ziarnko grochu w jedwabnej poscieli.
          • Gość: Krystyna Re: animozje osobiste IP: *.trondheim-huseby.alfanett.no 28.07.03, 21:47
            Milosc jest wazna ale Ona nie trwa wiecznie.
            Najwazniejszy jest szacunek do siebie, wzajemne zrozumienie, mozliwosc dyskusji
            i kompromis z obu stron. Spokoj i przyjazn.
            Nie koniecznie musza byc te same zainteresowania. Wazne zeby BYLY
            zainteresowania,zeby mozna bylo dzielic sie nimi ze swoja najblizsza osoba.

            Tego nigdy nie osiagnie sie jezeli jedno chce dominowac, wykorzystywac, nie
            szanowac, WOWCZAS NAJWIEKSZA MILOSC ZGASNIE.



            • seksuolog Nie ma recept 28.07.03, 21:56
              Gość portalu: Krystyna napisał(a):

              > Milosc jest wazna ale Ona nie trwa wiecznie.
              > Najwazniejszy jest szacunek do siebie, wzajemne zrozumienie, mozliwosc
              >dyskusji i kompromis z obu stron. Spokoj i przyjazn.
              > Nie koniecznie musza byc te same zainteresowania. Wazne zeby BYLY
              > zainteresowania,zeby mozna bylo dzielic sie nimi ze swoja najblizsza osoba.
              > Tego nigdy nie osiagnie sie jezeli jedno chce dominowac, wykorzystywac, nie
              > szanowac, WOWCZAS NAJWIEKSZA MILOSC ZGASNIE.

              W ogole na udany trwaly zwiazek nie ma recept. Gdyby tak bylo ze recepta sa
              podobne srodowiska, wyksztalcenie, zainteresowania to nie byloby zerwanych
              zwiazkow.

              Na pewno musza byc spelnione podstawy: stabilnosc psychiczna i spoleczna
              partnerow, tolerancja, zobowiazanie do bycia razem. Ale oprocz tego masa
              spraw jest baaardzo indywidualna.
              • Gość: Krystyna Re: Nie ma recept IP: *.trondheim-huseby.alfanett.no 29.07.03, 00:41
                Masz racje ze nie ma recept na zgodne pozycie. To jest bardzo indywidualne. Ale
                to malzenstwo/partnerstwo nigdy nie bedzie udane jezeli tylko jedna osoba
                bedzie ustepowac i potakiwac w imie MILOSCI.

                Nasza wypowiedz odbiega od zalozonego watka. Autorce chodzi o roznice
                intelektualne, materialne obu rodzin.
                Z rodzina slubu nie bierzemy. Oczywiscie idealnie byloby gdyby rodziny z obu
                stron mialy blizszy kontakt ze soba.

                Z dyskusji dowiadujemy sie troche wiecej o osobowosci i przeszlosci jej
                partnera. Jego postepowanie niezaleznie od jakiegokolwiek pochodzenia nie
                powinno byc akceptowane przez autorke.
                • Gość: Dora Re: Nie ma recept IP: *.int.warszawa.sint.pl 29.07.03, 09:52
                  Gość portalu: Krystyna napisał(a):

                  > Z dyskusji dowiadujemy sie troche wiecej o osobowosci i przeszlosci jej
                  > partnera. Jego postepowanie niezaleznie od jakiegokolwiek pochodzenia nie
                  > powinno byc akceptowane przez autorke.

                  A czemu nie?
                  Jesli ktos popelnil x bledow w swoim zyciu, to znaczy ze nie ma prawa do
                  probowania ulozenia sobie zycia na nowo? Czy nie ma prawa do szczescia, bo
                  rozwalilo mu sie malzenstwo? I nie rozumiem tylko czy to autorka watku ma od
                  niego uciekac, czy w ogole wszystkie kobiety, bo on juz na nic dobrego nie
                  zasluguje?
                  • Gość: Krystyna Re: Nie ma recept IP: *.trondheim-huseby.alfanett.no 29.07.03, 22:08
                    Gość portalu: Dora napisał(a):

                    > Jesli ktos popelnil x bledow w swoim zyciu, to znaczy ze nie ma prawa do
                    > probowania ulozenia sobie zycia na nowo? Czy nie ma prawa do szczescia, bo
                    > rozwalilo mu sie malzenstwo? I nie rozumiem tylko czy to autorka watku ma od
                    > niego uciekac, czy w ogole wszystkie kobiety, bo on juz na nic dobrego nie
                    > zasluguje?
                    --------------------------------------------------------------------------

                    Oczywiscie kazdy ma prawo do szczescia i ulozenia sobie na nowo zycia nawet
                    jezeli popelnil bledy. Tylko musi te bledy zauwazyc i zmienic sie.

                    Facet trzydziestoletni zdazyl rozwiesc sie 2 razy.
                    Czy tylko partnerki byly winne? Czy przyczyna nieporozumien nie byly te cechy
                    charakteru o ktorych wspomina Nancy ? cytuje:

                    “ Niestety jest tez gruboskorny, zaciety i czasem sie nie da z nim normalnie
                    porozmawiac.“
                    "A co do pogladow, to nie we wszystkim sie zgadzamy, i raczej o tym nie
                    dyskutujemy, zeby sie nie klocic."

                    Jezeli teraz postepuje w ten sposob, to wydaje ni sie ze ten facet nie ma
                    ochoty zmienic sie;

                    Mialabys ochote na takiego Faceta na dluzsza mete?
                    Bedac dwudziestolatka nie poczekalabys na kogos innego?

    • komandos57 Re: partnerzy z roznych srodowisk 28.07.03, 22:04
      A moja dziewczyna jest mechanikiem,ja sprzataczem w szpitalu.I niczego sie nie
      wstydzimy.Nie ma konfliktu.Juz nie wspomne o naszych rodzinach.Jej rodzice
      zajmuja sie brukowaniem drog,moi-uprawa fasoli.My sie nie droczymy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka