lahliq
23.07.03, 09:57
Widziałam ostatnio pijanego kierowcę wsiadającego do ciężarówki.
Biłam się z myślami, co zrobić. Zadzwonić do szefa? Numer telefonu znam. Może
stracić pracę... Żona, dzieci... Zadzwonić na policję? Nie tylko straci
pracę, ale prawo jazdy czyli możliwość znalezienia kolejnej a do tego będzie
miał sprawę. Zachowywał się zwyczajnie, tylko nadmierna gadatliwość i mocny
zapach alkoholu zdradzały, że pił. Nie był agresywny, wulgarny, wręcz
przeciwnie. Chyba taki typ, co to kocha po pijanemu cały świat.
zagrożenie na drodze.
Zadzwoniłam w końcu do jego szefa, nikt nie odbierał, po kilku telefonach
zrezygnowałam.
Na policję nie odważyłam się zadzwonić. Może, gdybym była sama... Ale w
pokoju były jeszcze inne osoby. Z którymi muszę dalej pracować.
Co byście zrobili na moim miejscu? Wypadku żadnego nie było, w każdym razie
nic nie wiem o tym.
Wciąż biję się z myślami, czy powinnam była przeciwdziałać? Ale
powstzrymywało mnie to, że może to jednorazowy wyskok a przeze mnie człowiek
straci pracę, ucierpi jego rodzina. mógł nie sposowodować wypadku - 50%
szans, ale 99% szans, że straci pracę.