Dodaj do ulubionych

Jest mi głupio.

23.07.03, 09:57
Widziałam ostatnio pijanego kierowcę wsiadającego do ciężarówki.
Biłam się z myślami, co zrobić. Zadzwonić do szefa? Numer telefonu znam. Może
stracić pracę... Żona, dzieci... Zadzwonić na policję? Nie tylko straci
pracę, ale prawo jazdy czyli możliwość znalezienia kolejnej a do tego będzie
miał sprawę. Zachowywał się zwyczajnie, tylko nadmierna gadatliwość i mocny
zapach alkoholu zdradzały, że pił. Nie był agresywny, wulgarny, wręcz
przeciwnie. Chyba taki typ, co to kocha po pijanemu cały świat.
zagrożenie na drodze.
Zadzwoniłam w końcu do jego szefa, nikt nie odbierał, po kilku telefonach
zrezygnowałam.
Na policję nie odważyłam się zadzwonić. Może, gdybym była sama... Ale w
pokoju były jeszcze inne osoby. Z którymi muszę dalej pracować.

Co byście zrobili na moim miejscu? Wypadku żadnego nie było, w każdym razie
nic nie wiem o tym.
Wciąż biję się z myślami, czy powinnam była przeciwdziałać? Ale
powstzrymywało mnie to, że może to jednorazowy wyskok a przeze mnie człowiek
straci pracę, ucierpi jego rodzina. mógł nie sposowodować wypadku - 50%
szans, ale 99% szans, że straci pracę.
Obserwuj wątek
    • Gość: astinger Re: Jest mi głupio. IP: 213.231.15.* 23.07.03, 10:09
      Moja praca zalezy od tego czy moge prowadzic samochód. Raz jeden popełniłem
      mały błąd - na szczęście bez konsekwencji, ale miałem juz ciepło. Sądzę że gośc
      jesli sam nie wyczuje niebezpieczeństwa jakie robi sobie i swojej rodzinie to w
      końcu miarka sie przebierze i będzie tragedia. Tak sądzę, że twój telefon byłby
      na 100% niezbedny gdybys widziała, że stwarza realne niebezpieczeństwo. na
      forum auto-moto opisywany był podobny przypadek, ale tam kierowca który
      zadzwonił na policje widział że pijany nie potrzafił utrzymac prostego toru
      jazdy. Jesli to mozliwe wpłyń na głupka bezpośrednio. Jeśli nie możesz sam sie
      doigra- trudno , ale wtedy będzie tak samo jakbys zadzwoniła, z ta różnica, że
      żal bedzie miał tylko do siebie.
      • Gość: czepial Re: Jest mi głupio. IP: *.adl.ihug.com.au 23.07.03, 13:06
        Jeśli nie możesz sam sie
        > doigra- trudno , ale wtedy będzie tak samo jakbys zadzwoniła, z ta różnica,
        że
        > żal bedzie miał tylko do siebie.


        Sam sie doigra- dobre sobie. Czlowieku, na drodze kierowca nie jest sam. Sa
        jeszcze inni uzytkownicy drog. A potencjalna ofiar- tez sie doigra?
    • annastazy Re: Jest mi głupio. 23.07.03, 10:11

      > Wciąż biję się z myślami, czy powinnam była przeciwdziałać? Ale
      > powstzrymywało mnie to, że może to jednorazowy wyskok a przeze mnie człowiek
      > straci pracę, ucierpi jego rodzina. mógł nie sposowodować wypadku - 50%
      > szans, ale 99% szans, że straci pracę.


      Pogadaj z nim samym. Nie jest to zbyt przyjemne dla Ciebie rozwiązanie, ale nie
      ma sensu naprawianie świata za czyimiś plecami.


      • lahliq Re: Jest mi głupio. 23.07.03, 11:24
        >
        > Pogadaj z nim samym. Nie jest to zbyt przyjemne dla Ciebie rozwiązanie, ale
        nie
        >
        > ma sensu naprawianie świata za czyimiś plecami.
        >

        Ja nie znam tego człowieka. I mogę już go nigdy nie zobaczyć. Wiem tylko, że
        jest Polakiem mieszkającym na Ukrainie, tutaj pracującym (powiedział mi to).
        Miałam z nim kontakt przez jakieś 10 minut. Zrobił na mnie wręcz pozytywne
        wrażenie (ubiór, sposób wysławiania się) i to zadziałało dodatkowo na jego
        plus, na to, że miałam rozterki. Gdyby był typem wulgarnego chama, inaczej bym
        zadziałała - tak to już jest...
        A tak, widziałam obrączkę, pomyślałam o jego ewentualnych dzieciach...

        • annastazy Re: Jest mi głupio. 23.07.03, 12:27
          Co takiego jest w człowieku, że obcych bez żenady zapyta o godzinę, ale jeśli
          chodzi o jakieś zagrożenie, to zastanawia się, czy się może odezwać...
      • fiuutek Re: Jest 23.07.03, 13:37
        moze podrzuc mu posta do wozu, ze go ktos widzial, ja bym nie chciala na sobie
        poznac jego antypatii, a on nie bedzie wiedzial, kto to moze go bardziej tknie
    • Gość: ja Re: Jest mi głupio. IP: *.igik.edu.pl 23.07.03, 10:43
      A gdyby byl wypadek i ....ciekawe czy moglabys spac i czy wtedy bys myslala o zonie i dzieciach...
      • lahliq Re: Jest mi głupio. 23.07.03, 11:26
        Wiesz, ja cały czas o tym myślę. O wypadku nic nie wiem. Pewnie też nic bym nie
        wiedziała o tym jakie by były konsekwencje mojego telefonu.
        Na wypadek miał 50% szans, na stratę pracy, uprawnień 99%.
        Zazdroszczę Tobie "ja", że nie masz rozterek i jak widzę, doskonale wiesz
        jakbyś się zachował w mojej sytuacji.
        • Gość: jar Re: Jest mi głupio. IP: 195.136.33.* 23.07.03, 11:32
          alez mam tez rozterki, tylko nie tak silne, a i szybko o nich zapominam...
          tylko, ze on moze ryzykowac tak i wiele razy z tym swoim 50 procentowym
          szczesciem, az kogos w koncu zabije,... a tak nie bedzie mial okazji

          > Wiesz, ja cały czas o tym myślę. O wypadku nic nie wiem. Pewnie też nic bym
          nie
          >
          > wiedziała o tym jakie by były konsekwencje mojego telefonu.
          > Na wypadek miał 50% szans, na stratę pracy, uprawnień 99%.
          > Zazdroszczę Tobie "ja", że nie masz rozterek i jak widzę, doskonale wiesz
          > jakbyś się zachował w mojej sytuacji.
          • Gość: jar Re: Jest mi głupio. IP: 195.136.33.* 23.07.03, 11:33
            ops..hahaha.. nie w ten watek:)..
    • Gość: jar Re: Jest mi głupio. IP: 195.136.33.* 23.07.03, 11:18
      nie jestem typem, ktory ma zamiar naprawiac swiat, kiedy odprowadzalem
      maloletnia siostre do autokaru na kolonie, zawsze czujnie obserwowalem
      kierowce, i bez najmniejszego wachania od razu na policje bym dzwonil, ale to
      mnie dotyczylo bezposrednio..., pewnie gdybym byl w takiej sytuacji jak ty to
      nic bym nie zrobil, przez chwile moze by mi przemknelo, ze taki ch..j moze
      kogos zabic, ... trzeba to przemyslec, bo moze nalezy reagowac, niewiedza tego
      co bedzie i dobre nasze oczekiwania, ze wszystko bedzie dobrze, ze dojedzie i
      nic nikomu nie zrobi, to zbyt malo jak na ryzyko, ktore powoduje.... czemu niby
      rodzina osoby tego typa ma miec wieksze zrozumienie u mnie jak przypuszczalne
      rodziny osob ewentualnie zabitych?

    • Gość: stary Re: Jest mi głupio. IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 23.07.03, 11:26
      lahliq napisała:

      >....
      >Wciąż biję się z myślami, czy powinnam była przeciwdziałać? Ale
      >powstzrymywało mnie to, że może to jednorazowy wyskok a przeze mnie człowiek
      >straci pracę, ucierpi jego rodzina. mógł nie sposowodować wypadku - 50%
      >szans, ale 99% szans, że straci pracę.

      Chyba nie ma sensu zastanawianie się czy "bicie z myślami". Jeśli to człowiek,
      któremu to zdarza się sporadycznie) lub jednorazowo (rozumiem, że znasz
      kierowcę i pracujesz w tej samej firmie?), powinnaś z nim porozmawiać (rzecz
      jasna kiedy będzie trzeźwy jak "świnia") i uświadomić mu czym to grozi. I jemu,
      i innym uczestnikom ruchu. Pewnie mu trochę brakuje wyobraźni - u kierowców,,
      nawet trzeźwych, jest to cecha w gruncie rzeczy dyskwalifikująca (niestety nie
      ma "testów na wyobraźnię" w trakcie egzaminu na prawo jazdy. Powinnaś wręcz
      zagrozić, że następna próba jazdy "na podwójnym gazie" spowoduje, że jeśli nie
      ty, to kto inny wezwie policję.
      Przepraszam za nachalnie mentorski ton, ale mam prawo jazdy i jeżdżę prawie 30
      lat i kiedy byłem/jestem nawet po małym piwku nie siadam za kierownicą. Nie
      przypadkiem to dawne wykroczenie zostało zakwalifikowane jako przestępstwo.
      Moim zdaniem wciąż to prawo jest zbyt łagodne (nie, nie kara smierci, tylko
      pozbawienie dożywotnie prawa jazdy nawet za samo wykrycie przy kontroli
      alkoholu w wydychanym powietrzu. Po spowodowaniu wypadku proces karny z cięższą
      kwakifikacją + proces cyw. o odszkodowanie). Po prostu wyobraź sobie, że jadąc
      trafia na kogoś najbliższego Tobie, wyobraź sobie, że jesteś wdową, albo że
      opłakujesz śmierć czy kalectwo swego dziecka lub innej bliskiej osoby (przecież
      w tych 50% - nie wiem czemu arbitralnie przyjęłaś, że to będzie akurat 50:50 -
      nie wiadomo kto się znajdzie). Takich matek/żon/dzieci jest mnóstwo - vide
      kroniki wypadków.
      I niech Cię nie obchodzi, co inni (w pokoju lub innych warunkach) o tym myślą.
      Przepraszam za rozwlekłość. To pewnie wina upału. Odpowiadałem tylko na temat
      Twojej rozterki.
      Pozdrowienia s
      • lahliq Re: Jest mi głupio. 23.07.03, 11:41
        Nie znam człowieka. Nie pracuję z nim i chyba nie będę miała możliwości już go
        zobaczyć.
        Mentorski ton - sama w ten sposób o tym myślę ale jest i druga strona medalu...
        • Gość: stary Re: Jest mi głupio. IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 23.07.03, 12:00
          lahliq napisała:

          > Nie znam człowieka. Nie pracuję z nim i chyba nie będę miała możliwości już
          go
          > zobaczyć.
          > Mentorski ton - sama w ten sposób o tym myślę ale jest i druga strona
          medalu...
          >

          Przepraszam, nie przeczytałem Twojego postu z 11:24, bo sam wtedy przynudzałem
          w moim, aż nadto zbyt długim. Jeśli pracuje na Ukrainie, to tam szef raczej go
          nie wyrzuci z roboty za "wypitkę". Prawo może mu zatrzymać nasza policja,
          bo "gaistow-liubimczikow" (jak mawiała jedna moja znajoma Rosjanka) nie ma się
          co bać. Trochę "zielonych" bardzo dobrze na nich wpływa - robią sie łagodni jak
          baranki. Ale pozostaje ta drugo sprawa, tj. "pierwsza" strona medalu. Ja bym
          sie nie zastanawiał, żeby nie wiem jak pięknie wyglądał, mówił i nawet
          pachniał. A Rosjanki czy Ukrainki tez płaczą po dzieciach...

          Pozdrowienia
          • Gość: jar Re: Jest mi głupio. IP: 195.136.33.* 23.07.03, 12:15
            ja w sprawie technicznej, czy mozesz opisac jak dzialasz kiedy widzisz,
            powiedzmy po drugiej stronie ulicy, goscia chwiejnym krokiem zmierzajacego do
            samochodu?.. biegniesz za nim i zatrzymujesz sila a potem pilnujesz czy pojdzie
            do domu czy az wytrzezwieje, czy zatrzymujesz, dzwnisz na policje i czekasz az
            przyjada, czy tez dzwonisz na policje podajesz swoje dane i podajesz nr
            rejestracji samochodu, ktory odjechal???....
            • Gość: stary Re: Jest mi głupio. IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 23.07.03, 12:33
              Jar, ale tu sytacja była jednak inna...
              • Gość: jar Re: Jest mi głupio. IP: 195.136.33.* 23.07.03, 12:39
                owszem, ale tak zrozumialem twoja wypowiedz, ze zawsze bys, czy tez reagujesz
                na widok pijanego wsiadajacego za kolko.. i tak ciekaw bylem jak to wyglada w
                praktyce, w innych, podobnych sytuacjach, czy tez to jedynie spekulacja byla..

                > Jar, ale tu sytacja była jednak inna...
                • Gość: stary Re: Jest mi... (Jar, Lahliq) IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 23.07.03, 12:58
                  Jar napisał:

                  > i tak ciekaw bylem jak to wyglada w praktyce, w innych, podobnych sytuacjach,
                  czy tez to jedynie spekulacja byla..

                  Jasne, można i trzeba spekulować (na kanwie jakiegoś wydarzenia - fikcyjnego
                  albo nie. Tak zresztą dzieje sie w wielu wątkach), tu jednak chciałem
                  ograniczyć się do konkretnej sytuacji, opisanej przez Lahliq, i sposobie
                  wyjścia z niej...
                  Pozdrowienia
          • lahliq Uściślę... 23.07.03, 13:30
            ... tylko, że to Polak mieszkający na Ukrainie i pracujący w polskiej firmie, w
            zachodniej Polsce i jego szef to Polak. Choć oczywiscie nie ma to większego
            znaczenia, życie ludzkie wszędzie jest warte tyle samo.
            Pisząc o jego wygladzie i zachowaniu chodziło mi o to, że na plus wpływało to,
            że (teoretycznie) nie wyglądał na kogoś kto notorycznie chodzi pijany i traci
            kontrolę.
        • Gość: stary Re: Jest mi głupio. IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 23.07.03, 12:12
          Lahliq napisała:

          >Gdyby był typem wulgarnego chama, inaczej bym zadziałała - tak to już jest...

          No właśnie - to zdanie świadczy, że wpływy ex Oriente są u nas słabsze
          (przynajmniej w Twoim przypadku). To dobrze, że oddalamy się trochę od jurt na
          przedmieściach Ułan-Bator (tu przepraszam wszystkich Mongołów, którzy nie są
          niczemu winni) w kierunku zachodnim. Ale i na Zachodzie w taki czy inny sposób
          u n i e m o ż l i w i o n o by mu jazdę. Albo i nie...:)
          • lahliq Watek ukraiński ;) 23.07.03, 13:33
            Hm... Chyba niepotrzebnie napisałam o tym, że mieszka na Ukrainie. ;)
            • Gość: stary Re: Watek ukraiński ;) IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 23.07.03, 13:36
              lahliq napisała:

              > Hm... Chyba niepotrzebnie napisałam o tym, że mieszka na Ukrainie. ;)

              To chyba nie ma większego znaczenia. I do wcześniejszej wypowiedzi: a co jeśli
              wystarczy jeden raz (sama pisałaś 50:50 - czyli loteria z przykrym finałem)
              • lahliq Re: Watek ukraiński ;) 23.07.03, 13:47
                Założyłam wątek, bo jednak nie czuję się dobrze z tym, że nic nie zrobiłam
                (choc próbowałam się dodzwonić do jego szefa). Ty nie masz wątpliwości co byś
                zrobił w takiej sytuacji, ja - mam. Nie chcę miec na sumieniu niczyjego życia
                także jego rodziny.
                Wciąż się zastanawiam, czy jednak do tego szefa nie zadzwonić (dwa dni po
                zdarzeniu). Chyba tak zrobię. Choć konsekwencje mogą być różne.
    • ellenai Re: Jest mi głupio. 25.07.03, 02:43
      na temat pijanych kierowcow moge sie wypowiedziec pod katem osobistych
      przezyc.Troche chyba innaczej na to patrze niz ci ktorzy sie wypowiadali w tym
      watku.Taki wlasnie pan zabil mojego ojca pewnego zimowego dnia.I wierz mi nie
      chcial tego zrobic,ale decyzja aby pare km wczesniej zatrzymac autobus i wypic
      sobie troszke w przydroznym barze z kierowca zmiennikiem zrujowala zycie trzem
      rodzinom,mojej, znajomego ojca ktory z nim jechal i samego kierowcy autobusu
      (bo ten ostatni wyladowal w wiezieniu) .Wiesz, zastanawialo mnie zawsze i do
      konca zycia zastanawiac bedzie co myslaly osoby ktore to widzialy,ze oni pija i
      jednak decyduja sie na dalsza jazde.Co myslala barmanka ktora serwowala alkohol?
      przeciez widziala co sie dzieje,zeznawala przed sadem w tej sprawie,a zmiennik
      tego kierowcy?Nikt nie zareagowal, jest jakies spoleczne przyzwolenie na tego
      typu sprawy.Kazdy mysli ze moze tym razem to sie uda,ale czasem sie nie
      udaje.Nikt nie chce brac odpowiedzialnosci w takich przypadkach.Zupelnie jednak
      ciebie rozumiem.Nie jest latwo podjac taka decyzje jak twoja,ale to ze jest
      ktos taki jak ty,kto nie jest obojetny na takie sprawy jest pocieszajace.Na
      twoim miejscu gdybym mogla to stralabym sie dotrzec do tego kierowcy i
      powiedziec mu co myslisz o tym,choc obawiam sie ze to chyba nie dotarloby do
      niego.Ktos jednak powinien wiedziec o tym.Nie wolno tego tak zostawic,nie wolno
      byc obojetnym,bo pozniej moze byc ktos kto bedzie sie zastanawial i rozwazal do
      konca zycia co by bylo gdyby ludzie nie byli tak obojetni.Moglabym wiele na
      ten temat,bo bardzo to przezylam.Pozdrawiam cie bardzo serdecznie i dziekuje za
      ten watek.Mam teraz wieksze zrozumienie dla tej barmanki i reszty biernych
      uczestnikow bo moze oni tez tak samo bili sie z myslami jak i Ty.Pozdrowka:)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka