Dodaj do ulubionych

jestem ciagle na nie

15.12.07, 13:44
witam,
jestem jedna z tych osob, ktore wydaja sie byc ciagle na
nie...ktorym nic sie nie podoba. nie potrafie docenic swiata dookola
mnie. kiedy ktos sie czyms zachwyca, ja co najwyzej pwoiem ze cos
jest 'w porzaku'. zakupy to dla mnie koszmar, nic mi sie nigdy nie
podoba a rzeczy kupione przez innych okreslam zazwyczaj jako 'ok'
kiedy nie chce zranic ich uczuc,'beznadziejne' - kiedy chodzi o
rodzine i wtedy jestem po prosztu szczera. nie potarfie cieszyc sie
z niczego, w zasadzie nic tez nie mam a moze raczej ma ale tego nei
widze, nei doceniam. mieszkam za granica, ze znajomymi w polsce
utrzymuje kontalkt mailowy/sporadyczny. tutaj nic mi sie nie chce,
po pracy ogladam jakis film i denerwuje sie ze osoba z ktora
mieszkam ma hobby i posiweca mu czas zamaist zrobic cos razem,
czytaj: zadowolic mnie. jestem trudnym przyjacielem/partnerem - nie
uslyszysz ode mnie ze jestes super i ze zycie jest super i ze jestem
szczesliwa. bo nie jestm. ale nie robie nic zeby o zmienic. nie mam
pomyslu jak, nie mam z kim. nie wiem gdzie. chcialabym byc
POZYTYWNA. chcialambym doceniac 'male rzeczy', swiat dookola.umiec
sie cieszyc, przestac byc ciagel poddrazniona. dodam, ze to nie tak
ze naprawde ciagle tylko narzekam, po prostu inni tak to widza, choc
ja nie koniecznie mam takie intencje. potrafie zachwycic sie pieknem
przyrody, swietnym kawalkiem mojego ulubionego zespolu, kiedy widze
psa na ulicy serce mi sie cieszy...jednak wszyscy mowia ze ja ciagle
narzekam a ja po prostu nie potrafie sie cieszyc, doceniac. moje
zycie jest puste. budze sie przerazona, ze nie wiem co z nim zrobic.
kiedyc probowalam wypelnic jakos czas ale to takie smutne chodzic
wszedzie samemu, nie miec do kogo sie odezwac, nie miec o czym. nie,
rady stylu poznaj ludzi to nei dla mnie, mam tutaj znajowmych ale
nie potrafie pielegnowac tych znajomosci znajduje wymowki. ksiazki
pomagaja ale tez poglebiaja tylko moj smutek, swiadomosc traconej
mlodosci, samotnosci, braku celu.
nie chce byc trudna, chce sie cieszyc, chce mowic mile rzeczy, chce
je myslec. chce byc pozytywna, cieszyc sie zyciem..
nie sadze ze to depersja, stan taki trwa juz co najmniej 10 lat, 10
lat niezadowolenia, niesmialosci i stopniowej izolacji. dodam tylko,
ze kiedy bylam mala dziweczynka i mama kupila mi cos w sklepie,
wszystko bylo dla mnie dobre, ladne...potem to sie zmienilo...nic mi
sie nie podoba, nic nie cieszy. boli mnie ze uprzykszam zycie nie
tylko sobie ale i mojemu otoczeniu, moj zly nastroj udziela sie
innym lub po prostu ich rani..
jak z tego wyjsc, jak to zmienic? nie mam szans na psychologa tutaj,
zagranica, w polsce kiedys probowalam ale po jednej wizycie poczylam
sie jak wariatka stawarzajaca problemy.. znacie moze jakis dobry
portal internetowy, jakas ksiazke ktora pozwoli mi byc szzcesliwsza
chociaz przez jeden dzien? i sprawi, ze perzestane ranic siebie i
innych moja postawa pewna niezadowolenia, rozczarowania, pesymizmu
i...smutku.a moze po pristu macie jakies dobre rady?

dziekuje
Obserwuj wątek
    • synvilla Zapewne jest to depresja. 15.12.07, 14:36
      Gdybyś trochę wyszła na zewnątrz swojej własnej skorupki i
      zobaczyła co czują inni, moze by to tobie trochę pomogło.

      Szukaj jakiś ambicji i planów na jutro. Rób cos co sprawia ci
      radosć. Zaczynaj od małych kroczków.

      Dla kazdego jest wyjscie z ciemnego tunelu.

      Wieczne przygnebienie nie jest stanem swiadczacym o zdrowiu.
      Moze wynika z ...leku? Braku wiary w siebie i swoje mozliwosci?
      napewno gdzies lezy tylko tobie znana przyczyna.Wiele osob z
      uzaleznieniami skarzy sie na ten stan psychiczny. Wiecznego smutku
      i przygnebienia, ktore rozladowywyuja poprzez alkohol, narkotyki
      czy inne.

      Pomyśl o tym ile tragedii i nieszczesc dotyka ludzi, a ludzie sa
      tak SILNI, ze potrafia jeszcze resztki radosci i humoru zachowac.
      Sa zywi w srodku, ty natomiast przejawiasz objawy wewnetrznej
      martwoty co nie jest zdrowe a jest dosc typowe przy depresji..

      ja ci radze szukac kogos do rozmow. sa portale Internetowe, gdzie
      psycholodzy anansuja pomoc przez Internet.

      Mysle ze nawet taka pomoc moze w pewnych okolicznosciach okazac sie
      dobra. Choc tyle warto jest sprobowac zrobic dla siebie.

      www.biomedical.pl/psychologia/depresja-smutek-ktory-mozna-wyleczyc-163.html?sid=ead8c92a06182c9d3d4e469276116fa0
      • shangri.la Re: Zapewne reklama nibyleku, ech.... 15.12.07, 14:44
        Co za bzdurny artykuł(!)
        Jaka szkoda, że o depresji lpiszą ludzie, którzy chcą tylko zarobić na cudzym
        nieszcześciu.
        • synvilla Re: A masz jakas lepsza rade 15.12.07, 14:53
          na wyjscie z depresji, czy smutku i przygnebienia?
    • szarylemur Re: jestem ciagle na nie 15.12.07, 16:46
      oj, jak bardzo przypominasz mi moja przyjaciolke :)))
      niedlugo ja spotkam po dwoch latach nie widzenia i po kilku gadkach na gg
      ... bardziej sie tego boje niz pragne, niestety.
      to wlasnie to samo co ty - wieczne malkontenctwo. osoba na ktora zawsze mozna
      liczyc a jednoczesnie wampir energetyczny.
      non stop czegos pragnie, wymysla jakies materialne cele i je realizuje
      wykorzystujac sytuacje do narzekania na trudnosci, po czym cieszy sie przez
      moment ze juz po bolu , aby zaraz zaczac znow narzekac ze nie wyszlo tak jak
      chciala.
      narzeka ze znajomi sie od niej odsuwaja lecz naprawde na dluzsza mete nie jest
      szczegolnie interesujace przebywanie w towarzystwie osoby ktora niemal non stop
      obnosi sie ze zbolala mina, krytykujac wszystko i wszystkich, jest apodyktyczna
      krolowa udreczona nadmiarem obowiazkow ktore sama na siebie wziela, a wyrazanie
      swoich frustracji traktuje jako swiete prawo do szczerosci.
      jak wielkim problemem jest zadowolenie osoby, ktora reaguje fochem na
      najdrobniejsze uchybienie!
      byc moze to jakas przewlekla nie leczona nigdy depresja?
      ja tez miewam okresy negatywizmu, bywam wowczas zamknieta w sobie, smutna,
      agresywna werbalnie.
      ktos mi kiedys uswiadomil na czym polega bycie znosnym, milym dla otoczenia.
      nie mozesz przenosic na innych swoich frustracji, bombardowac pretensjami, zlym
      humorem i oczekiwac ze ludzie beda cie kochac, wspierac, zabawiac.
      oni, tak samo jak ty, maja swoje problemy, i swiete prawo aby traktowac siebie
      jako subiektywnie najwazniejszych. a jednak najczesciej dokonuja tego
      nieswiadomego czesto wysilku i koncetruja sie na radosci spotkania z toba,
      traktujac cie jako kompana do milej rozmowy, nie zas jako obiekt na ktorym mozna
      wyladowac frustracje, nianke czy maszynke do spelniania zyczen.
      mamy prawo oczekiwac ze inni zrobia krok w nasza strone i uszanuja nasze
      uczucia, nasz gorszy klimat. i najczesciej tak bywa, ale czesciej tylko wtedy
      gdy nie oczekujemy od innych takiego traktowania stale i jednostronnie.
      trudno mi uwierzyc ze nic ci sie nie podoba! masz az tak wygorowane idealy?
      dobra rada: wyluzuj! zyj i daj zyc innym.
      chetnie poczytam rady innych, bo ten temat mnie nieco przerasta...
      pozdrawiam :)
    • solaris_38 Re: jestem ciagle na nie 16.12.07, 00:41

      Masz w sobie BARDZO duże energii
      aż miło ją czuć
      toż ty masz po prostu za dużo nieużywanej energii

      ona ci nie da życ

      musisz z nią coś Dobrego robić

      bądź se jaka chcesz kto powiedziała ze masz umilać ludziom życie wdzięcznymi
      pozytywnymi uwagami
      bądź se jaka chcesz ALE musisz coś robić z energią

      inaczej ona jak wolne rodniki będzie po tobie biegać i szkodzić

      tu chyba zwykłe hobby nie wystarczy
      przydałoby się jakaś większa PASJA

      czy to nie przyjemnie poznać się na tyle
      aby odnaleźć w sobie jak w baśni sf władna zagubioną energię?

      dostęp do mocy fantazji i radości?

      na pewno to nie tak jak w bajce
      bo świat jest trudny
      jest miejscem miedzy innymi walki

      jest wyzwaniem

      wstano z kanapki i idź
      do tego psa
      może jakaś organizacja .. coś z psami .. coś do czego masz intensywny kontakt

      obrona praw zwierząt?

      coś znajdziesz

      ;) ;) ;)




    • mskaiq Re: jestem ciagle na nie 16.12.07, 09:47
      Przede wszystkim nie mozesz niczego krytykowac. Krytyka zniecheca do
      wszystkiego. Staraj sie rowniez zachwycac sie wszystkim nawet jesli
      tego nie czujesz. Kiedy cos robisz staraj sie dawac z siebie
      wszystko. Musisz za kazdym razem podkreslac zycie jego sens nawet
      jesli tego nie czujesz.
      Ty uwierzylas ze wszystko jest bez sensu, ze nie mozesz sie cieszyc.
      Musisz pozbyc sie tej negatywnej wiary przez nieustanne bycie
      pozytywna, nawet wbrew temu co czujesz w sobie.
      Po pewnym czasie zacznie wracac do Ciebie pozytywnosc i milosc.
      Sprobuj rowniez cwiczyc fizycznie, pomaga kontrolowac siebie, unikac
      negatywnosci ktora narasta w Tobie i zabiera Ci zycie.
      Serdeczne pozdrowienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka