Dodaj do ulubionych

rozstanie!

17.12.07, 20:41
Chciałam się wypisac, a tak właściwie to nie wiem czego oczekuję od
czytających, pocieszenia?,porady?, czy poprostu świeżego spojrzenia
na moją traumę?
Jestem rozbita, czuję się nic nie warta i nie wiem jak dalej będzie
wyglądało moje życie?
Od 10 lat jestem (byłam ?) w związku. przez pierwsze 2 może nawet 3
lata nie kochałam mojego faceta, on za mną szalał i wkońcu poczuła
to cudowne uczucie jakim jest miłośc. Był ze mną i wspierał mnie w
najgorszych momentach mojego życia (śmierc mojego brata, w czasie
ciężkiego porodu i wtedy kiedy wskutek komplikacji porodowych
musiałam walczyc o pełnosprawnośc naszego dziecka) Przez cały czas
trwania naszego związku czułam się przez niego kochana, coś zaczęło
się psuc kiedy pojawiło się dziecko. 2 miesiące temu mąż oznajmił mi
że bardzo mu przykro ale już mnie nie kocha.
Ja jestem cholerykiem i często naskakiwałam na niego zupełnie
bezpodstawnie, on stwierdził że to dlatego, mnie przestał kochac, że
nie mógł sobie pradzic z ciągłym naskakiwaniem na niego i bardzo
mnie przeprasza, że tego nie wytrzymał ale jeszcze troche i by
zwariował, Odszedł, widzimy się przelotnie kiedy "podajemy" sobie
dziecko, no nie całkiem łączy nas jeszcze Świetny sex od czasu do
czasu. Chciałam zgłosi się na terapię małżeńską, ale mój mąż mówi,
że na razie nie chce i nie wie czy wogóle będzie chciał. Chce
sprawdzic jak mu będzie beze mnie. Najbardziej boję się tego, że
straciłam bezpowrotnie cudownego chłopa, czuję że to moja wina. A ja
tak bardzo go kocham? I chcę go kochac do końca życia. Beznadziejna
sytuacja prawda ?
Obserwuj wątek
    • otara Re: rozstanie! 17.12.07, 20:51
      witaj. no tak , sytuacja nie wygląda ciekawie. facet najwyrażniej
      dojrzał do tej decyzji , a to świadczy o tym że od dawna nosił się z
      tym zamiarem.widocznie musial mieć poważny powód, wystarczy już samo
      to że musiał znosić fakt iż ma żonę która go nie kocha...ja na jego
      miejscu tego nie wytrzymałabym... nie wiem co ci poradzić , myślę że
      na siłe nic nie zmienisz,a prośby odniosą odwrotny skutek.tylko czas
      pokaże co będzie dalej.z tego co piszesz masz dość ciezki
      charakter,a że jesteś osobą dorosła to raczej się nie zmienisz.
      możesz jedynie przez jakiś czas kamuflować swoje zachowania które
      predzej czy póżniej i tak wyjdą na jaw. rozstanie to jest trauma,
      szczegolnie gdy się go nie spodziewamy , gdy przychodzi nagle. ale
      pamiętaj że to nie koniec świata. wiem że to brzmi jak banał, ale
      sama to przerabiałam. moja psychoza trwala kilka lat. kilka lat nie
      potrafiłam się odnależć( ale to już taka moja cecha, jestem
      nadwrażliwa ) ale moge z całą stanowczością ci powiedzieć że z
      czasem zacznie ci być lżej , lepiej . poza tym jeszcze nic
      straconego.jesteś teraz w takim zawieszeniu-poczekaj.cierpliwość
      potrafi nie raz zdziałać cuda :):) pozdrawiam cię cieplutko:)
      • agamagafon Re: rozstanie! 17.12.07, 21:01
        Dzięki serdeczne, cierpliwośc nie jest moją mocną stroną ale chyba
        nie pozostaje mi nic innego. Charekteru rzeczywiście nie mam
        łatwego, chociaż od długiego już czasu nad sobą pracuję. Znowu myslę
        o zapisaniu się na jakąś terapie i chyba przy tym na razie zostanę.
    • synvilla Re:Nie ma "czystych " cholerykow 17.12.07, 22:57
      Mowiac choleryk okresla sie jakies schorzenie psychiczne, ktore
      robi ze czlowek jest malo opanowany.Albo zwyczajnie brak mu
      wychowania.

      Na twoim miejscu szukalam bym terapi, moze nawet leku ktory zrobi
      ze bardziej kontrolowalabys swoje stany. sa takie. Sa rekalmowane w
      prasie jako kolejny cud farmakologiczny.Warto by i tego sprobowac.

      Mi sie wydaje ze nie wszystko jest pomiedzy wami skonczone. Fakt ze
      macie jeszcze seks, mowi dosc duzo.jeszcze jest szansa.

      Dlatego zabierz sie za LECZENIE swoich nerwow i to szybko. Pracuj
      nad soba bo jezeli ci sie nie uda to on szybko znajdzie sobie inna,
      ktora bedzie doskonala w lozku i bardziej do zycia pasujaca. I
      odejdzie od ciebie wtedy na 100%
      • shangri.la Choleryk to rodzaj temperamentu(!) 17.12.07, 23:00
        Na miłosć Boską, specjaliści od psyche, nie mylcie pojęć(!)
        Zaraz zaczniecie wysyłać na terapię sangwiników i flegmatyków...a psychogie
        zaciera ręcę;)))
        • synvilla Re: Choleryk to rodzaj temperamentu(!) 17.12.07, 23:10
          Temperament nie ma nic wspolnego z agresywnym zachowaniem.
          • shangri.la Re: Choleryk to rodzaj temperamentu(!) 17.12.07, 23:18
            Owszem, ma i to bardzo wiele.
            Choleryk wybucha i potem żałuje, flegmatyk to gnida, która dusi w sobie latami i
            mści się mniej lub bardziej świadomie.
            Kocham choleryków:)
    • nameni dwie strony medalu 18.12.07, 19:18
      bo tak to juz jest w zyciu, robimy cos i czasami nie widzimy skutkow swojego
      postepowania.
      Wedlug mojej skromnej opini problem lezy po obu stronach, bo w koncu on mogl cos
      powiedziec wczesniej, ze takie zachowanie z twojej strony mu przeszkadza.
      Poradnia to dobry wybor wg. mnie, warto sprobowac, macie dziecko i niezly
      dorobek malzenski.
      Jedno pytanie, jestes pewna ze go kochasz? Bo moze za bardzo wierze w idealy,
      ale skoro mialas takie zachowania co do niego, czy to napewno jest milosc a nie
      przyzwyczajenie, bo jak sama napisalas, na poczatku go nie kochalas.
      Zycze powodzenia.
    • solaris_38 połącznie z dzieckiem 18.12.07, 20:50
      cudownego chłopa straciłaś ?

      cudownie znikającego aby sparwdzić jak mu będzie bez ciebie ?

      cudownie go idealizujesz teraz podobnie jak przedtem cudownie go nie doceniałaś

      za każdym razem robisz tak aby tylko uniknąć rzeczywistości

      chcesz się najpierw upewnić ale życie nie daje takiej pewności

      tylko złudzeń się jest pewnym
      do czasu oczywiście

      jesli to naprawdę porządny człowiek
      to wszystko co z tego możesz mieć (przynajmniej na razie) to że będziecie mieli
      na tyle dobre stosunki
      żeby dziecko mogło mieć ojca

      na pewno czujesz sie pozbawiona czegoś ważnego
      tej pewności
      w końcu klika lat czekałaś żeby się upewnić czy kochasz żeby mieć pewność ze
      możesz sie zakochać

      dałaś mu popalić i przekonałaś sie że jednak nie odszedł

      a kiedy poczułaś sie wreszcie bezpiecznie on odchodzi

      może trochę zmarnowałaś wspólny czas na nieufność

      te rzeczy mijają
      są i mijają

      ludzie mogą pozostawać ze sobą ze względów religijnych , przyjacielskich, z
      przyzwyczajenia, poczucia winy i obowiązku

      ale .. masz dziecko

      ono nie mija

      uczucie do niego nei odchodzi z wiekeim utrata urody zmęczeniem trudnoscia
      charakteru
      najcześciej nie mija


      uważaj zebyś teraz nie zzmarnowała czasu ze swoim dzieckiem

      bo jesli znów uciekniesz w żałośc po cudownym facecie
      to stracisz nei tylko ojca dla dziecka
      ale i bezcenny czas z dzieckiem

      bezcenny
      niepowtarzalny
      piękniejszy od wszelkich facetów

      i łatwy do zmarnowania

      skarb


      ach ja ci życzę żebyś TEN skarb doceniła
      całą sobą

      każda sekundę kiedy ono robi coś po raz pierwszy

      SAMO lub Z TOBĄ

      nie ma potrzeby aby było samo
      a ty z oczami utkwionymi w przeszłość
      obok a nie z nim

      zwróć swoje serce ku dziecku

      jesteś mu cudownie potrzebna jak nie będziesz żadnemu facetowi

      masz w sobie siłę
      znajdź ją w swoich spichlerzach uczuć

      znajdź i DAJ
      temu kto potrzebuje
      a nie temu kto nie chce















Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka