sdfsfdsf 10.08.03, 14:27 czy mozliwa jest 100-procentowa akceptacja samego siebie? tak sie wczoraj ze znajomymi pozarlem ze jest, a oni mowia ze nie, a wy co mowicie? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
kamfora Re: zagwozdka 10.08.03, 14:33 sdfsfdsf napisał: > czy mozliwa jest 100-procentowa akceptacja samego siebie? > tak sie wczoraj ze znajomymi pozarlem ze jest, a oni mowia ze nie, a wy co mowicie? Ja na ten przykład powiem, że wystarczy, żebyś postawił s o b i e pytanie: "Czy jestem w stanie zaakceptować siebie w 100%?". Jeśli odpowiedź brzmi "tak" - znaczy, że możliwe. Ja nie jestem w stanie na takie pytanie odpowiedzieć twierdząco :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meee:) Re: zagwozdka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.03, 14:34 a my mówimy, że byłoby superancko sobie żyć z taką 100-procentową akceptacją siebie i wlasnych poczynań, i 'czniać na wszystko' (jak mawia moj kolega). może i występuje to zjawisko w świecie... podejrzewam ze 2-3 osoby o takie podejscie do wlasnego tematu, ale wniknąć w ich psyche nie potrafię. Lepiej powiedz, skąd u Ciebie ta wiara w 100-procentowość? pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: zagwozdka 10.08.03, 15:11 zalezy czym jest ta akceptacja i czym sie przejawia ;) no wiec? ;) pozdrawiam cossa sdfsfdsf napisał: > czy mozliwa jest 100-procentowa akceptacja samego siebie? Odpowiedz Link Zgłoś
niepokorna_ Re: zagwozdka 10.08.03, 15:47 sdfsfdsf napisał: > czy mozliwa jest 100-procentowa akceptacja samego siebie? > tak sie wczoraj ze znajomymi pozarlem ze jest, a oni mowia ze nie, a wy co > mowicie? hmmm... zadane pytanie na wlasciwym forum , ale przyklady na potwierdzenie swojej tezy poszukac musisz gdzie indziej... tak mi sie wydaje... Nie znam ludzi , ktorzy akceptuja sie w 100-procentach , zawsze pozostaje jakies , ale ... Nikt z nas nie jest doskonaly i zdajemy sobie z tego sprawe . Zawsze chcemy czegos wiecej i stawiamy sobie wymagania , i tak powinno byc . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: zagwozdka IP: *.d1.club-internet.fr 10.08.03, 16:15 eee, mylicie sie (znow ;-) hi hi) bo stuprocentowa akceptacja siebie (zreszta tylko taka istnieje - albo jest akceptacja albo nie ) uwzglednia takie tam co nie graja - bledy, wady, omylki - akceptacja siebie to akceptacja human condition , zrezygnowanie z bycia bogiem howgh wiec, Krolu, mozna, mozna :-) jestes na dobrej drodze tylko wiesz..., cos masz do przezwyciezenia do wrzesnia :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
kamfora Re: zagwozdka 10.08.03, 16:32 Gość portalu: Malwina napisał(a): > eee, mylicie sie (znow ;-) hi hi) > bo stuprocentowa akceptacja siebie (zreszta tylko taka istnieje - albo jest > akceptacja albo nie ) uwzglednia takie tam co nie graja - bledy, wady, omylki - Eee - mylimy się, bośmy ludzie ;-) dlaczego się śmiejesz z tych omyłek?... Ale tak się zastanawiam, czy Esdeefowi chodzi o teoretyczną możliwość, czy o praktyczną? Bo teoretycznie to można udowodnić wszystko, gorzej, gdy trza w życie wcielić ;-) Ludzie są odporni na teorie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: zagwozdka IP: *.d1.club-internet.fr 10.08.03, 18:18 no smieje sie ha ha ha bo mam defekt - jak to ludz (jezor) Odpowiedz Link Zgłoś
kamfora Re: zagwozdka 10.08.03, 19:07 Gość portalu: Malwina napisał(a): > no smieje sie ha ha ha bo mam defekt - jak to ludz (jezor) Zobaczysz, zobaczysz, że Ci w ten jęzor kiedyś p i o r u n trzaśnie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: zagwozdka 10.08.03, 19:13 otoz to ;) nie chodzi o 100% zadowolenie z siebie, ale umiejetnosc pogodzenia sie z faktem, ze jest sie tylko czlowiekiem czyli akceptacja nieomylnosci, wad wszelkiego rodzaju. Nie po to by spoczac na laurach w mysl zasady "takiego mnie Boze stworzyles i takiego mnie masz", ale po to by dac sobie na wstrzymanie. to znow - dystans do siebie. cholera, chyba za duzo mowie ostatnio o dystansie ide to przemyslec, czy przypadkiem mi go nie brak :) pozdrawiam i autora watku i autorke ponizszej wypowiedzi ;) cossa Gość portalu: Malwina napisał(a): > eee, mylicie sie (znow ;-) hi hi) > bo stuprocentowa akceptacja siebie (zreszta tylko taka istnieje - albo jest > akceptacja albo nie ) uwzglednia takie tam co nie graja - bledy, wady, omylki - > akceptacja siebie to akceptacja human condition , zrezygnowanie z bycia bogiem > howgh > wiec, Krolu, mozna, mozna > :-) jestes na dobrej drodze tylko wiesz..., cos masz do przezwyciezenia do > wrzesnia :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
sdfsfdsf Re: zagwozdka 10.08.03, 19:38 taaaak? ale czy mozna zaakceptowac swoje lenistwo, czy powinno sie akceptowac taka akceptacje, no i wreszcie czy mozna zaakceptowac brak akceptacji samego siebie?, ufff... Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: zagwozdka 10.08.03, 19:41 no coz - wybor nalezy do Ciebie ;) albo bedziesz sie przejmowal swoim lenistwem albo nie albo cos z tym zrobisz albo nie albo zaakceptujesz i nic z tym nie zrobisz albo nie zaakceptujesz i ruszysz z miejsca albo tez ... ;) uff.. ;) cossa sdfsfdsf napisał: > taaaak? ale czy mozna zaakceptowac swoje lenistwo, czy powinno sie akceptowac > taka akceptacje, no i wreszcie czy mozna zaakceptowac brak akceptacji samego > siebie?, ufff... Odpowiedz Link Zgłoś
lagatta Re: zagwozdka 10.08.03, 22:04 To zalezy .Mozna zaakceptowac w sobie to czego zmienic nie dasz rady i pracowac nad tym co zmienic dasz rade .Tylko cholercia to dosyc trudne :) Zwlaszcza odroznienie jednego od drugiego . Mi osobiscie nie przeszkadza to ze jestem np. wybuchowa .No i tak moge to sobie akceptowac .I co dalej ? Nic dobrego .Wiec sie staram. Dlugo przeszkadzalo mi ze jestem wysoka .Zmienic nie moge ,zaakceptowalam ,nawet polubilam. Mozna lubic siebie ,czuc sie ze soba dobrze a mimo to isc do przodu . A co do Twojego pytania ... nie znam nikogo kto akceptuje siebie w 100%.Na tej podstawie wnioskuje ,ze to jednak niemozliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Senin to warunek konieczny IP: 144.134.77.* 10.08.03, 22:18 ..., zeby zaczac zyc Dopiero po akceptacji i zasymilowaniu wlasnego "cienia" czyli negatywnych stron naszej osobowosci jestesmy "pelnym" "calym" czlowiekiem (indyviduun +niepodzielna jednostka) czyli nie tylko mozliwe, ale i konieczne Malwina ujela to chyba najprosciej i najtrafniej Odpowiedz Link Zgłoś
procesor Re: zagwozdka 10.08.03, 23:21 Możliwa jest, ale to nie jest powszechne. Malwina zdecydowanie świetnie to ujęłą. Akceptacja nie oznacza samozadowolenia, ślepoty na własne wady. Podobno dopiero gdy zaakceptuje sie siebie razem ze swoimi słabościami - jest się w stanie zmieniac to co niedoskonałe. Na zasadzie - jestem leniwa, ok, jestem taka, nie będę z tego powodu żyła w poczuciu winy, które jeszcze osłąbia moja wolę działąnia. Jestem leniewa ale będę starała się robić jak najwięcej i ne będę karac sie "nielubieniem" gdy znowu lenistwo weźmie góre. :D Samoakceptacja to nie jest "takim mnie panie Boże stworzyłes - to takim mnie teraz masz.." :)) Odpowiedz Link Zgłoś
niepokorna_ Re: zagwozdka 11.08.03, 12:52 procesor napisała: > Możliwa jest, ale to nie jest powszechne. > Malwina zdecydowanie świetnie to ujęłą. > Akceptacja nie oznacza samozadowolenia, ślepoty na własne wady. > > Podobno dopiero gdy zaakceptuje sie siebie razem ze swoimi słabościami - jest > się w stanie zmieniac to co niedoskonałe. Na zasadzie - jestem leniwa, ok, > jestem taka, nie będę z tego powodu żyła w poczuciu winy, które jeszcze osłąbia > > moja wolę działąnia. Jestem leniewa ale będę starała się robić jak najwięcej i > ne będę karac sie "nielubieniem" gdy znowu lenistwo weźmie góre. > :D > > Samoakceptacja to nie jest "takim mnie panie Boże stworzyłes - to takim mnie > teraz masz.." :)) Jesli mozna... Jak cos zaakceptowalismy tzn. , ze pogodzilismy sie z tym i przyjmujemy jako dopust Bozy - dla mnie to jednoznaczne . Jak sie to ma nad praca nad wlasnym JA , nad rozwojem wlasnego potencjalu? Jesli czegos nie nauczylam sie dotychczas , bo mi sie nie chcialo i to zaakceptowalam to jak mam przelamac wlasna akceptacje ? Mysle , ze teoria chadza wlasnymi drogami i calkowicie mija sie z praktyka . Codzienne zycie stawia nam wyzwania i nasza akceptacjia , albo sie dostosuje czyli staje sie nie/akceptacja , albo spoczywamy na laurach i pozostajemy w stanie samouwielbienia. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: zagwozdka IP: *.d1.club-internet.fr 11.08.03, 13:41 to nie jest tak : "Jesli czegos nie nauczylam sie > dotychczas , bo mi sie nie chcialo i to zaakceptowalam to jak mam przelamac > wlasna akceptacje ?" jesli wszystko gra co chcesz przelamywac ? Nieskonczona jest ilosc rzeczy ktorych sie nie naucze i tylko bogowie mysla iz posiadaja wszystko. A lenistwo jest niekiedy jedynym wyborem (i to pozytywnym) Pogodzic to sie trzeba z faktem ze nie jest sie i nie bedzie idealnym, co kto potem z takiej akceptacji zrobi to inna sprawa... > > Jesli mozna... > Jak cos zaakceptowalismy tzn. , ze pogodzilismy sie z tym i przyjmujemy jako > dopust Bozy - dla mnie to jednoznaczne . Jak sie to ma nad praca nad wlasnym > JA , nad rozwojem wlasnego potencjalu? Jesli czegos nie nauczylam sie > dotychczas , bo mi sie nie chcialo i to zaakceptowalam to jak mam przelamac > wlasna akceptacje ? > Mysle , ze teoria chadza wlasnymi drogami i calkowicie mija sie z praktyka . > Codzienne zycie stawia nam wyzwania i nasza akceptacjia , albo sie dostosuje > czyli staje sie nie/akceptacja , albo spoczywamy na laurach i pozostajemy w > stanie samouwielbienia. > Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
niepokorna_ Re: zagwozdka 11.08.03, 14:01 Gość portalu: Malwina napisał(a): > jesli wszystko gra co chcesz przelamywac ? Nieskonczona jest ilosc rzeczy > ktorych sie nie naucze i tylko bogowie mysla iz posiadaja wszystko. > A lenistwo jest niekiedy jedynym wyborem (i to pozytywnym) > Pogodzic to sie trzeba z faktem ze nie jest sie i nie bedzie idealnym, co kto > potem z takiej akceptacji zrobi to inna sprawa... Pogodzic sie , ze nie jest sie idealnym ? Fakt , ale trzeba dazyc do czegos w miare swoich mozliwosci . Nie rozwijac sie to trwac w miejscu . To idiotyzm ... sorry , ze tak mowie :( Gdzie sie nie obrocisz zawsze niezbedny jest rozwoj . W pracy , w domu , w malzenstwie - nie ma lekko . Samo sie nie da zrobic . Pozdrawiam i badz mila przyznaj mi racje :))) nio , badz mila:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: zagwozdka IP: *.d1.club-internet.fr 11.08.03, 14:21 mily jest kotek :-) racji to tobie przyznawac nie bede bo trzeba by bylo byc w konflikcie zdan a nie jestem zaakceptowanie siebie nie wyklucza (skad ten pomysl ?) rozwoju nie mowimy o tych samych pojeciach Odpowiedz Link Zgłoś
niepokorna_ Re: zagwozdka 11.08.03, 14:31 Gość portalu: Malwina napisał(a): > mily jest kotek :-) > > racji to tobie przyznawac nie bede bo trzeba by bylo byc w konflikcie zdan a > nie jestem > zaakceptowanie siebie nie wyklucza (skad ten pomysl ?) rozwoju > nie mowimy o tych samych pojeciach Masz racje co do jednego nie jestesmy w konflikcie :) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jar Re: zagwozdka IP: 195.136.33.* 11.08.03, 15:54 > Samoakceptacja to nie jest "takim mnie panie Boże stworzyłes - to takim mnie > teraz masz.." :)) hahahaaaaa..o raaaany, ale mnie ubawilas...:)))), a swoja droga sa ludzie, ktorzy akceptuja siebie w 100 procentach? np:wspolczesni napoleonowie,eee.. sprzedawcy ubezpieczen? ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
herezja_2000 Re: zagwozdka 11.08.03, 16:17 A czy w tym akceptowaniu siebie jest miejsce na błędy, które kiedyś popełniliśmy, których się wstydzimy i których jakby nie akceptujemy?? Rzeczy które miały juz miejsce, a jednak zraniły kogoś na przykład?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: zagwozdka IP: *.d1.club-internet.fr 11.08.03, 16:53 wedlug mnie jasne ze tak ps jar, czym ty te procenty mierzysz 100 % czy 95 % ? dziwne badzmy dla siebie dobrzy a i otoczenie na tym skorzysta chodzi o to aby zaakceptowac to wlasnie co nam wypominano przez cale dziecinstwo : dostalas dwoje jestes dnem (nieprawda - dostalam = znaczy ze nie nauczylam sie lekcji - nastepnym razem zrobie lepiej), zostaw te naczynia - nie umiesz zmywac, nie ruszaj prasowania - spalisz, czy ty nie potrafisz sie przy stole zachowac (nie !!! bo wlasnie sie ucze !) , nie pyskuj, nie wzruszaj ramionami, klamczucho (pfff ze raz dwa trzy sklamalam znaczy najczesciej ze ...sklamalam a nie ze jestem zbrodniarka, zla dziewczyna, co ze mnie bedzie, zabraniam ci palic - nie sluchasz ? wyrosniesz na zle nasienie, wyrosne na glupia palaczke kompromitujaca zdrowie i topiaca w fajkach forse i to wszystko, sprzataj twoj pokoj bo co z ciebie bedzie ?! nic, naucze sie z samodzielnoscia i latami) itd itp czas z tym zerwac lubmy sie mimo wad, mimo defektow, mimo naczyn pietrzacych sie w zlewie (nie nie musze natychmiast zmyc aby byc idealna zona, nie nie musze codziennie kurzu wycierac, nie nie musze wiedziec w czym mierzy sie benzyne i jak jest po lacinie aspiryna, nie KOMPROMITUJE mnie to raz na zawsze. Nie betonuje w sztywnej postawie. ooooooooo czy jestem clear ? Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: zagwozdka 11.08.03, 17:00 herezja_2000 napisał: > A czy w tym akceptowaniu siebie jest miejsce na błędy, które kiedyś > popełniliśmy, których się wstydzimy i których jakby nie akceptujemy?? > Rzeczy które miały juz miejsce, a jednak zraniły kogoś na przykład?? Myślę, że to konieczne do dalszego życia. Nie chodzi o to by się szczycić wyrządzonym złem ale by umieć przejść nad nim do porządku dziennego, wybaczyć sobie. Co się stało to się nie odstanie, nie można żyć gryząc się wyrządzonymi krzywdami np. sprzed 10 lat. Nie będę się powtarzać, zgadzam się z tym co napisła Malwina. Samoakceptacja to nie jest samozadowolenie ale świadomość własnych ograniczeń i umiejętność pogodzenia się z nimi. Nie znaczy to, że nie dążymy do rozwoju ale ktoś kto ma 1,60 cm nie bedzie grał w koszykówkę w NBA choćby nie wiadomo jak o tym marzył. I to wg mnie jest akceptacja siebie. Myślę, ze podobnie jest z poczuciem własnej wartości (właściwie akceptacja łączy się z tym) - to, że ktoś siebie ceni nie znaczy, że jest zarozumiały. Odpowiedz Link Zgłoś
herezja_2000 Re: zagwozdka 11.08.03, 17:03 OK. To ja juz jestem niedaleki od tego by te 100% złapać. Ale muszę jeszcze wybaczyc sobie to co uczyniłem komuś, na kim mi najbardziej zależy. A jeszcze jedno. Jak się ma u Was samoakceptacja w wypadku braku akceptacji ze strony kogoś innego? czy wtedy te procenty nie zmniejszają się? Ja wiem że zyjemy sami dla siebie i sami sie musimy akceptować, ale jesli ta jedna jedyna osoba nie akceptuje nas, to jak wtedy z samoocena? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: zagwozdka IP: *.d1.club-internet.fr 11.08.03, 17:43 przyklad : nawet gdyby sto osob chorem powtarzalo ze jestem k ..., to nie stanie sie to prawda. Wiem kim jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
jmx Re: zagwozdka 11.08.03, 18:20 herezja_2000 napisał: > Ja wiem że zyjemy sami dla siebie i sami sie musimy akceptować, ale jesli ta > jedna jedyna osoba nie akceptuje nas, to jak wtedy z samoocena? Jesli ta Jedna-Jedyna osoba nie akceptuje to nie może być tą jedną jedyną... Miłość to także akceptacja drugiego człowieka, jego wad i zalet. Można nie akceptować jakiegoś postępowania drugiej strony ale to nie powinno wpływać na postrzeganie jej jako osoby. Tyle teoria... Odpowiedz Link Zgłoś
cossa Re: zagwozdka 11.08.03, 18:18 wiesz, ze zraniles wiesz, ze nie mozesz juz nic zrobic i mozesz zyc z poczuciem winy do konca zycia albo olsni Cie wczesniej i stwierdzisz, ze miales prawo do bledu. kiedys znajoma marudzila mi nad uchem, ze tak bardzo chcialaby sie cofnac w czasie i naprawic co zepesula. w pewnym momencie nie wytrzymalam i powiedzialam, ze to jej sprawa czy bedzie podejmowala decyzje w zgodzie z soba (badz majac na uwadze np. mniejsze zlo) w DANEJ CHWILI. nalezy uszanowac siebie i swoje decyzje z przeszlosci. jesli czas pokazal cos innego - trudno - nie mozemy miec na wszystko wplywu. mamy do dyspozycji dany moment na zrobienie tego czy tamego. gdy bedziemy mieli na uwadze ciagly nasz rozwoj, nowe doswiadczenia, ktore nas ksztaltuja w DANEJ CHWILI. oznacza to, ze decyzje dotyczace tego samego moga byc rozne w roznym czasie - niezaleznie od tego jakie one pozniej przyniosa konsekwencje. szacunek do samego siebie, do wlasnych decyzji, akceptacja tego, ze nie wszystko od nas zalezy moze pozwolic na nieco spokojniesze zycie. i mysle, ze bardziej otwarte na swiat. pozdrawiam cossa herezja_2000 napisał: > A czy w tym akceptowaniu siebie jest miejsce na błędy, które kiedyś > popełniliśmy, których się wstydzimy i których jakby nie akceptujemy?? > Rzeczy które miały juz miejsce, a jednak zraniły kogoś na przykład?? Odpowiedz Link Zgłoś