meg-ann
02.01.08, 05:45
Witam,
nie mogę spać...przez chorobę:( Przyplątała mi się tzw. "róża",od
miesiąca nie mogę chodzić /lewa noga/ i zapowiada się na dłużej:(
Antybiotyk mnie wykańcza...Może nie byłoby tak żle na duszy,gdybym
nie była sama-jestempo rozwodzie 10 lat,mieszkam z 2-ką dzieci :7
lat i syn-już pełnoletni.
W moim domu od września to "czarna seria" - najpierw zmarła bratowa
na raka - w pażdzierniku,a w listopadzie - mój ojciec...Dom
opustoszał strasznie :(
W grudniu - ja zachorowałam. Do tej pory radziłam sobie dobrze i
wydawało mi się,że wszystko przetrwam - przez ten miesiąc nie miał
kto mi pomóc,a jeszcze ja musiałam opiekować się małym dzieckiem...
Syn jedynie zrobił zakupy,na święta - do Nowego Roku byłyśmy same z
córką :(
Zastanawiam się,czy po tak długim czasie życia w pojedynkę warto
jeszcze próbować ułożyć sobie życie?
Piszą do mnie...emeryci :(,a ja mam 40> i jeszcze młodą duszę...
Mam teraz własne lokum /jak ojciec żył,nie pozwolił na zamieszkanie
innemu facetowi-młodsze dziecko jest z drugiego związku/,ale jużmnie
to nie cieszy...
Może ktoś miał podobną sytuację?
Pozdrawiam