synvilla
15.01.08, 00:01
Aktualna sprawa w tutejszej prasie, to slynny spiewak operowy
pochodzenia chilijskiego, Tito Beltram i oskarzenie go, ze roku w
1999 zgwalcil - 18 letnia wtedy dziewczyne do pilnowania dzieci
jednej z aktorek. Dosc znanych osobistosci bylo duzo, ktore
wypowiadaja sie na temat. Sam Tito zaprzecza jakoby to zrobil.
Jednak podejrzenie rzuca sie zawsze na faktach i dowodach
rzeczowych. Takim dowodem byly jakoby majteczki, a w nich ciecz z
DNA Tito. Czyli dosc konkretny dowod, ale .....
I teraz zaczyna sie caly dramat, to nie film, to nie gra, to
starszna rzeczywistosc. Cala kariera swiatowa owego czlowieka sie
wali, po takim skandalu jak gwalt- idzie na odstawke.
I teraz sedno sprawy, zona Tito dosc piekna mloda kobieta, ktora
uwaza, ze jej maz jest nieslusznie oskarzony na podstawie klamstw
ludzi, ktorzy chca mu zaszkodzic.
Czyzby Tito byl niewinny? A jest jedynie ofiara zlych ludzi, ktorzy
mszcza sie na nim?Tylko za co komu przeszkadza kariera Tito?
WATPIE.... zastanawia mnie jedynie slepota kobiet, ktore nie chca
zauwazyc prawdy,ze choc piekna to maz i tak ja zdradzi dla zabawy.
Znacie to skads?