Dodaj do ulubionych

Artysci prowokuja

IP: 217.153.32.* 28.12.01, 09:33
kazdy ma jakies zapotrzebowanie na sztuke, kontakt z pieknem.
skad wiec lars von trier (?)-jako przyklad, prowokacja czy sposob na
psychoterapie (w mysl zasady, ze jak cos z siebie wyrzucisz, to ci przejdzie).
Obserwuj wątek
    • Gość: masaker Re: Artysci prowokuja IP: 195.187.97.* 28.12.01, 09:47
      Czy możesz powtórzyć pytanie? Akurat ziewałem, przepraszam.
    • Gość: Renka Re: Artysci prowokuja IP: *.home.cgocable.net 28.12.01, 10:23
      Kocham artystow..nawet jak prowokuja, aby sie poddac psychoterapii.W koncu
      musza sie przeniesc z jednej osobowosci do drugiej bezkolizyjnie.
      • Gość: Marta Re: Artysci prowokuja IP: 10.136.128.* 29.12.01, 09:08
        Gość portalu: Renka napisał(a):

        > Kocham artystow..nawet jak prowokuja, aby sie poddac psychoterapii.W koncu
        > musza sie przeniesc z jednej osobowosci do drugiej bezkolizyjnie.
        Czy ja muszę (nie doczytując wątku, muszę się wkurzyć na tyle, żeby) zabrać głos?
        Widać muszę.

        Renko i inni szanowni państwo!
        Artyści nie są ludźmi z innej planety.
        Jeśli prowokują, to niechcący, bo oni coś przede wszystkim wyrażają. Ślą
        komunikaty, pełne znaczeń. Lars jest dobrym przykładem. Zamiast bzdurzyć - trzeba
        poczuć jego fimy, myśleć w następnej kolejności.

        Jest co prawda spore grono nieudanych artystów, ale to zdaje się nie jest problem
        Renki.
        Ona nas kocha (wyjąwszy mnie, zapewne :-( )

        Poza tym artyści nie siadają do roboty z powodu psychoterapii, od tego mają psych-
        terapeutów, ci co potrzebują, a co mniej wymagający - Renkę.
        Osobowość mam jedną. Tylko schzofrenicy mają po dwie - z tego co wiem nie bardzo
        im z tym dobrze.
        Uściski
        Marta
        mart@poczta.gazeta.pl
        • Gość: Renka Re: marta prowokuje IP: *.home.cgocable.net 29.12.01, 17:21
          Ty, Marta, do artystow na pewno nie nalezysz. TO SLYCHAC.
          • Gość: Marta Re: marta prowokuje IP: 10.136.128.* 31.12.01, 04:58
            Gość portalu: Renka napisał(a):

            > Ty, Marta, do artystow na pewno nie nalezysz. TO SLYCHAC.

            Renko mnie to zwisa co Ty piszesz - prawie plonk!
            Ale czytują też Szare_Ptaki, a im taki tekst nie poprawi morale.
            Brzyyyyyyydko piszesz.
            Szczęśliwego Nowego Roku!
            Marta
    • Gość: czarek Re: Artysci prowokuja IP: 65.128.156.* 28.12.01, 10:33
      Gość portalu: Luiza napisał(a):

      > kazdy ma jakies zapotrzebowanie na sztuke, kontakt z pieknem.
      > skad wiec lars von trier (?)-jako przyklad, prowokacja czy sposob na
      > psychoterapie (w mysl zasady, ze jak cos z siebie wyrzucisz, to ci przejdzie).

      nie rozumiem tego cytatu, wiec nie nie wiem konkretnie o co ci chodzi, ale
      dla mnie dzialanie tworcze, poza psychoterapia, jak mowisz, jest rowniez
      tresowaniem rozumu i zmyslow, ktore w trakcie np. pisania wiersza wija sie i
      splataja w tak absurdalny czasem sposob, ze wlasnie wtedy zaczyna sie dotykanie
      tego co niedotykalne, wyrazanie tego co niewyrazalne, i nastepuje taka bezradnosc
      tych dominujacych aspektow zycia ziemskiego, ze doswiadcza sie otwarcia na
      glebsze poklady istnienia, zaczyna dochodzic do glosu intuicja, rozum uczy sie
      podziwiac, zmysly truchleja i podaja strawe pokornie, zamiast dominowac, do glosu
      dochodza istoty ktore zdawaly sie nie miec glosu, doswiadcza sie wchodzenia
      zywcem (soba)do wnetrza natury, wszystko splata sie ze soba, wyobraznia zaczyna
      laczyc to w jakis sen-s. Ale zawsze utrzymuje wewnetrzny stan pragnienia
      odkrywania prawdy. Zazwyczaj, to co napisze dzisiaj, czesto sam nie rozumiem,
      albo sa takie miejsca, zupelnie niekontrolowane. Dopiero po paru latach, jak
      zmienie sie, lub wystygna pewne emocje, nagle kiedy czytam znowu, a to takie
      jasne. Albo, to co napisalem mimochodem, jakby od niechcenia, z czasem okazuje
      sie najmocniejsze, a to nad czym sleczalem, wydawalo sie niesamowite, slabnie i
      wiednie z czasem. Dla mnie to kontakt z wiecznoscia, czyli wieczny rozwoj, tu i
      teraz. Ciagle niespodzianki.Sposob na optymizm, ktory nie wiednie, pomimo roz-
      czarowan. Nazywa takie chwile chwilami wiecznosci, miedzy chwilami szarosci.Ale
      nie jest to tylko kwestia piekna. Albo czegos dostepnego tylko dla wybrancow.
      Tak, mysle ze kazdy to ma, chocby przez chwile. I takie dzialanie uczy prawdziwej
      akceptacji innosci/drugosci. Patrzec inaczej niz zmyslami, patrzec sensem jaki
      ukyty jest pod zmyslami, to obowiazek artysty,nie tylko bycie soba, wlasnie
      prowokowac innych do wlasnego myslenia, wlasnej interpretacji. Takie male
      samobojstwo. Azeby zirytowac takiego masakera, albo czystego zmyslowca lub
      logika. Taka cicha wojna bezkrwawa o przemiane czlowieka? Dlatego jestem za
      promowaniem grafomanii, a nie swietych pomnikow nadetych, na ktorych robi sie
      spokojna kase.
      • Gość: Renka Re: no i.. IP: *.home.cgocable.net 28.12.01, 11:45
        No i..odezwal sie artysta i rozlal nude na stol, az sie grafomania oburzyla,
        co to siedziala cicho dotad."I kto to bedzie wycieral, te bazgroly nieczytelne
        i poskrecane nudy, no kto?"- Grafomania w milczeniu starla lokciem cieknaca
        struge cierpienia , ktore juz sie przelalo na podloge i chcac nie
        chcac,sprowokowalo psychoterapie do wdepniecia wen z plaskiem."Cholera, kto
        tu nabruzdzil tak cholernie ?"- wrzasnela prowokacja, nagle poruszona
        wewnetrznie."Nic, nic to tylko artyscie cos odbilo"-grafomania tepo patrzyla
        na sciekajace cierpienie, ktore rozmazywalo sie na kamiennej podlodze,
        przenoszone na podeszwach trepow psychoterapii.Czlap, czlap..
        • Gość: czarek Re: no i.. IP: 65.128.156.* 30.12.01, 07:44
          Gość portalu: Renka napisał(a):

          > No i..odezwal sie artysta i rozlal nude na stol, az sie grafomania oburzyla,
          > co to siedziala cicho dotad."I kto to bedzie wycieral, te bazgroly nieczytelne
          > i poskrecane nudy, no kto?"- Grafomania w milczeniu starla lokciem cieknaca
          > struge cierpienia , ktore juz sie przelalo na podloge i chcac nie
          > chcac,sprowokowalo psychoterapie do wdepniecia wen z plaskiem."Cholera, kto
          > tu nabruzdzil tak cholernie ?"- wrzasnela prowokacja, nagle poruszona
          > wewnetrznie."Nic, nic to tylko artyscie cos odbilo"-grafomania tepo patrzyla
          > na sciekajace cierpienie, ktore rozmazywalo sie na kamiennej podlodze,
          > przenoszone na podeszwach trepow psychoterapii.Czlap, czlap..

          bez grafomanii nie urodzisz oryginalnosci, ani samodzielnosci...
          • Gość: Marta Re: no i.. IP: 10.136.128.* 30.12.01, 15:56
            Gość portalu: czarek napisał(a):

            > bez grafomanii nie urodzisz oryginalnosci, ani samodzielnosci...
            Potwierdzam
            Marta

            • jochu Re: no i.. 04.01.02, 12:29
              oczywiscie w mysl zasady "im wiecej tym lepiej"
      • Gość: alka_xx Re: pseudo-Artysci prowokuja IP: 10.10.10.* 28.12.01, 12:41
        Gość portalu: czarek napisał(a):

        > Gość portalu: Luiza napisał(a):
        >
        > > kazdy ma jakies zapotrzebowanie na sztuke, kontakt z pieknem.
        > > skad wiec lars von trier (?)-jako przyklad, prowokacja czy sposob na
        > > psychoterapie (w mysl zasady, ze jak cos z siebie wyrzucisz, to ci przejdz
        > ie).
        >
        > nie rozumiem tego cytatu, wiec nie nie wiem konkretnie o co ci chodzi, ale
        > dla mnie dzialanie tworcze, poza psychoterapia, jak mowisz, jest rowniez
        > tresowaniem rozumu i zmyslow, ktore w trakcie np. pisania wiersza wija sie i
        > splataja w tak absurdalny czasem sposob, ze wlasnie wtedy zaczyna sie dotykanie
        >
        > tego co niedotykalne, wyrazanie tego co niewyrazalne, i nastepuje taka bezradno
        > sc
        > tych dominujacych aspektow zycia ziemskiego, ze doswiadcza sie otwarcia na
        > glebsze poklady istnienia, zaczyna dochodzic do glosu intuicja, rozum uczy sie
        > podziwiac, zmysly truchleja i podaja strawe pokornie, zamiast dominowac, do glo
        > su
        > dochodza istoty ktore zdawaly sie nie miec glosu, doswiadcza sie wchodzenia
        > zywcem (soba)do wnetrza natury, wszystko splata sie ze soba, wyobraznia zaczyna
        >
        > laczyc to w jakis sen-s. Ale zawsze utrzymuje wewnetrzny stan pragnienia
        > odkrywania prawdy. Zazwyczaj, to co napisze dzisiaj, czesto sam nie rozumiem,
        > albo sa takie miejsca, zupelnie niekontrolowane. Dopiero po paru latach, jak
        > zmienie sie, lub wystygna pewne emocje, nagle kiedy czytam znowu, a to takie
        > jasne. Albo, to co napisalem mimochodem, jakby od niechcenia, z czasem okazuje
        > sie najmocniejsze, a to nad czym sleczalem, wydawalo sie niesamowite, slabnie i
        >
        > wiednie z czasem. Dla mnie to kontakt z wiecznoscia, czyli wieczny rozwoj, tu i
        >
        > teraz. Ciagle niespodzianki.Sposob na optymizm, ktory nie wiednie, pomimo roz-
        > czarowan. Nazywa takie chwile chwilami wiecznosci, miedzy chwilami szarosci.Ale
        >
        > nie jest to tylko kwestia piekna. Albo czegos dostepnego tylko dla wybrancow.
        > Tak, mysle ze kazdy to ma, chocby przez chwile. I takie dzialanie uczy prawdziw
        > ej
        > akceptacji innosci/drugosci. Patrzec inaczej niz zmyslami, patrzec sensem jaki
        > ukyty jest pod zmyslami, to obowiazek artysty,nie tylko bycie soba, wlasnie
        > prowokowac innych do wlasnego myslenia, wlasnej interpretacji. Takie male
        > samobojstwo. Azeby zirytowac takiego masakera, albo czystego zmyslowca lub
        > logika. Taka cicha wojna bezkrwawa o przemiane czlowieka? Dlatego jestem za
        > promowaniem grafomanii, a nie swietych pomnikow nadetych, na ktorych robi sie
        > spokojna kase.





        Panie Pogorzelski , a ja gorę!!!

        Chlopie!Czemuz skazujesz sie na takie meczarnie popelniajac ta swoja TFU-rczosc!A
        czemu skazujesz nan czytelnikow, jesli ich masz!!!

        Jakze przyjazne wrecz staly mi sie obsesje , ciemne strony i mrozace krew w
        zylach "obrazy " wziete z Larsa von Trier...

        A co myslisz o tym? " Kto jara ostatki , jest piekny i gladki"!!!
        Dobre , nie!? To jest wlasnie moje male samobojstwo!




    • Gość: Toi Re: Artysci prowokuja IP: *.cm-upc.chello.se 28.12.01, 12:02
      Gość portalu: Luiza napisał(a):

      > kazdy ma jakies zapotrzebowanie na sztuke, kontakt z pieknem.
      > skad wiec lars von trier (?)-jako przyklad, prowokacja czy sposob na
      > psychoterapie (w mysl zasady, ze jak cos z siebie wyrzucisz, to ci przejdzie).

      Moment, moment. Po pierwsze, kto powiedzial, ze sztuka musi byc estetyczna i mila
      oku. Po drugie, jaka jest dokladnie Twoja opinia na temat Larsa von Trier'a i
      jego filmow? Bo nie zrozumialam. Nawiasem mowiac, filmy robi bardzo piekne akurat.
      A tutaj mozna by pytac co to jest piekno... Jestem chora, chyba nie chce mi sie
      tego znowu walkowac, przepraszam...
    • szary_ptak Re: Artysci prowokuja 28.12.01, 12:04
      Nie kazdy, kto prowokuje - od razu artysta...

      Czasem gdy jestem na wystawie jakiejs - czuje sie jakbym weszla do basni
      pt "Nowe szaty krola". Tak samo z "poezja" niektora.

      Ale granica jest...bardzo plynna.

      A ktos, kto chce "wyrzucic" z siebie...siebie?, swoje marzenia? swoja koncepcje
      prawdy?
      Ile w tym prawdziwej "meki tworczej" a ile pogoni za mamona? (Im wiekszy
      skandal - tym wieksza kasa...)

      Eee, skoncze juz to "klapanie dziobem".

      Szara Ptaszyca
      • Gość: Toi Re: Artysci prowokuja IP: *.cm-upc.chello.se 28.12.01, 12:40
        szary_ptak napisał(a):


        >(Im wiekszy
        > skandal - tym wieksza kasa...)

        W przypadku Kozyry jakos sie to nie potwierdza

        Pozdrawiam wszystkich skrzydlatych :))
        Milo, ze przekrecenie nicka przeze mnie spotkalo sie z aprobata, a nie uraza :)))

        Toi zwykle kolorowa, acz od paru dni kredowo biala z czerwonym nosem



        > Szara Ptaszyca

        • szary_ptak Re: Artysci prowokuja 28.12.01, 12:48
          Gość portalu: Toi napisał(a):
          >
          > Toi zwykle kolorowa, acz od paru dni kredowo biala z czerwonym nosem

          BOCIANICA?
          • Gość: XpOver Re: Artysci prowokuja IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.12.01, 14:05
            Wstyd mi za to miauczenie artysty, tego opisującego męki i otwarcia twórcze,
            brr!
            nie to żeby mu odmawiać racji, ale ten styl! Zaduch straszny.
            Chyba funkcjonowaniem sztuki jest jej oddziaływanie, więc prowokacja zawiera
            się w jej przejawach, choć do czego innego prowokuje mnie Pavarotti, a do czego
            innego kozyra ta ostatnia jedynie do rozważań nad jej taktyką.

            To, że jestem maniakiem prowokacji wynika z chęci ustanowienia porządku, w
            którym czułbym się swobodnie, niestety gdy tylko się za mocno rozwinę odbiorcy
            ściągają mnie w dół, na dwa sposoby: podziwem lub niezrozumieniem.
            Ale to właśnie mnie interesuje; reakcje.
            • malwinamalwina Re: Artysci prowokuja 28.12.01, 14:38
              pavarotti artysta ! pozwol ze sie usmieje !
              nedzna chala dla pospolstwa, glos zaden, repertuar kuchenny, echhhhhh
              • Gość: XpOver Re: Artysci prowokuja IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.12.01, 14:47
                Repertuar kuchenny to ten, który zapewne Tobie jest osiągalny
                Co do walorów jego głosu to są bezdyskusyjne.
                • malwinamalwina Re: Artysci prowokuja 28.12.01, 14:59
                  owszem, owszem, gotuje i to swietnie, nie wypieram sie, no ale wyrazenie nie tego dotyczy...

                  co do oceny jego glosu to pytam raz jeszcze czy zartujesz ?
                  bo chyba nie w srodowisku melomanow ci to powiedziano ????
                  • Gość: XpOver Re: Artysci prowokuja IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.12.01, 16:01
                    pavarotti działa pozytywnie, nie interesuje mnie jako wokalista.
                    jego spiew przekazuje emocje inne niż kozyra
                • kwieto Re: Artysci prowokuja 28.12.01, 16:30
                  Z tym glosem - to kiedys moj znajomy zachwycal sie glosem Kaji (Kayah? - jak to
                  wymowic), ze i barwa swietna, i iles tam oktaw, i bardzo silny ten glos...

                  Co nie zmienia zupelnie faktu, ze repertuar ten tego, no....

                  No i czy mozemy nazwac tworczoscia spiewanie w kolko cudzych tekstow? Gdyby
                  choc aranzacja byla inna, nowatorska, to owszem, ale jesli gramy i spiewamy
                  nuta w nute, to jestesmy raczej niezlym magnetofonem, a nie artysta...
                  • Gość: XpOver Re: Artysci prowokuja [kwieto] IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.12.01, 20:40
                    Śpiew na zasadzie magnetofonu, bo cudze texty, cudze kompozycje...
                    podważasz konkurs Chopinowski?
                    • kwieto Re: Artysci prowokuja [kwieto] 28.12.01, 22:46
                      A i owszem.
                      Choc jak juz powiedzialem, nie czepiam sie nowych aranzacji (na przyklad aranzacje Chopina
                      zrobione przez A. Jagodzinskiego sa swietne!), czy miksowania utworow (Slynne "Whiter
                      shade of pale - Procol Harum, zrobione "na bazie" Arii na strunie G, Bacha). Ale - jesli
                      kunszt muzyka jest oceniany wylacznie po jego technicznych zdolnosciach?

                      Na przyklad spotkalem sie z opinia, (nie zweryfikuje, bo nie znam sie na tym) ze Miles Davis
                      byl technicznie srednim trebaczem - caly jego kunszt polegal na odwadze,
                      bezkompromisowosci - wyznaczaniu nowych trendow, laczeniu rzeczy z pozoru nie do
                      pogodzenia... Nikt sobie nie wyobraza wogole Jazzu bez kogos takiego jak M. Davis,
                      (technicznie) przecietniak...

                      To samo zreszta Bill Laswell jako muzyk jest taki sobie - jest natomiast niesamowity jako
                      producent i patron-pomyslodawca, ze wspomne tylko aranzazcje Boba Marleya w
                      Ambient/DUB, czy swietny remix M. Davisa ...
                      • Gość: Toi Re: Artysci prowokuja [kwieto] IP: *.cm-upc.chello.se 28.12.01, 22:59
                        W Konkursie Chopinowskim chodzi nie tylko o 'techniczne zdolnosci', kazda gra
                        jest interpretacja utworu - to tak jak aktorstwo... Z tym samym wierszem,
                        tekstem dramatu mozna zrobic sto rzeczy. Dlatego tyle kontrowersji budzi
                        wylanianie najlepszego.
                  • Gość: toska Re: Kayah - do Kwieto IP: *.elblag.dialog.net.pl 29.12.01, 13:45
                    Kwieto, w pełni popieram - odtwarzanie (wykonywanie) to nie twórczość, ale
                    Kayah to chyba nie dotyczy.
                    • Gość: XpOver o Davisie i artyzmie -do Kwieto IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.12.01, 19:52
                      Davis nie był przeciętniakiem technicznym, był znakomity, ale nie był
                      arcymistrzem techniki. Jego wybitność, oprócz łączenia różnych muzycznych
                      przeciwności, miał pewną wspólną cechę z ...Chopinem. Dysponował połączeniem
                      żelaznej logiki z nieprawdopodobną emocjonalnością. Jego nowatorstwo, choć
                      istotne z punktu widzenia rozwoju muzyki było niezależne od siły wyrazu,
                      zdolności do zakomunikowania najpotężniejszych emocji.
                      Co do konkursu Chopinowskiego, uśćiślę, że sama jego idea jest niepodważalna,
                      kwestia czy jej uczestników i w jakim stopniu można nazwać artystami. No i poza
                      tym jakie to ma znaczenie, taka aptekarsko - otrodoksyjna koncepcja artysty
                      jest dla mnie jakąś analogią do manieryzmu, przeelitaryzowaniem sztuki, w
                      której może nie znaleźć się miejsce dla tak niewinnych wartości jak np. liryzm.
              • Gość: mwg Re: Artysci prowokuja IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.02, 21:37
                malwinamalwina napisał(a):

                > pavarotti artysta ! pozwol ze sie usmieje !
                > nedzna chala dla pospolstwa, glos zaden, repertuar kuchenny, echhhhhh

                Ale się dziewczyno (chłopcze) skompromitowałaś !
                Pavrotti nie ma głosu !!!??? Buahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha
                A jeszcze jedno - jesteś może fanką (fanem) disco polo ?
                • Gość: mwg Re: Artysci prowokuja IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.02, 21:40
                  Gość portalu: mwg napisał(a):

                  > Ale się dziewczyno (chłopcze) skompromitowałaś !
                  > Pavrotti nie ma głosu !!!??? Buahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha
                  > A jeszcze jedno - jesteś może fanką (fanem) disco polo ?

                  Oczywiście miało być Pavarotti

          • Gość: Toi Re: Artysci prowokuja IP: *.cm-upc.chello.se 28.12.01, 15:02
            Hihi, moze byc bocianica, co lubi zimne kraje... Ale dzieci nie nosze
            • malwinamalwina Re: Artysci prowokuja 28.12.01, 16:16
              ale co z tym larsem w koncu (bo ja uwielbiam) ????????
              czy on cos komus brzydkiego zrobil ?????
              • Gość: Toi Re: Artysci prowokuja IP: *.cm-upc.chello.se 28.12.01, 19:25
                Luiza sie wycofala, a L v T nie zrobil filmami kuku nikomu, wrecz przeciwnie
                Ide do kina sama, a potem dochodze do siebie na spacerze
                Nie zgadzam sie z tymi, co twierdza, ze chodzi tu tylko o trzesaca sie kamere
                To to samo, co poszukiwanie 'prawdy' przez tworcow teatralnych
                Uwazam przy tym, ze facet ma duzo do powiedzenia i niech mowi, niech mowi
                A inni tez oczywiscie
                • Gość: Y Re: Artysci prowokuja IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 28.12.01, 19:33
                  zawsze jednaki moj usmiech wywoluje przypomnienie fragmentu z Tootsie gdzie
                  rezyser mowi , ze nie jest zadowolony gdy zaraz po spektaklu widzowie
                  przychodza do niego mowiac "obejrzalem twoja sztuke ,jestes swietny, wiem co
                  chciales powiedziec i przekazac!" , cieszy go natomiast jak widz przyjdzie po
                  dwoch ,trzech dniach i powie "obejrzalem twoja sztuke, o co w niej chodzi??"
              • Gość: fragola Re: Artysci prowokuja IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 00:18
                Artyści prowokują,bo prawdziwa sztuka ma być świeża a nie powielana.Ja
                przynajmniej tego oczekuję.Jeśli o Larsa von Triera chodzi to jego "Przełamując
                fale"poruszyły mnie(forma,a przede wszystkim treść).W ostatnich latach rzadko
                który film czy książka spowodowały taką reakcję, weryfikację poglądów wręcz
                wstrząs(w pozytywnym sensie).Bardzo nowatorski(zgodny z zasadami Dogmy)
                film"Idioci"nie zrobił na mnie wrażenia,niestety dostrzegłam tylko formę.Ale
                jestem za tym,by tego typu filmy jednak powstawały.Wspomniana pani Kozyra niech
                też robi swoje choć nie zamierzam udawać,że to trafia do mnie . Nie twierdzę
                bowiem,że "znam się" na każdej dziedzinie sztuki.Literatura,film,no jeszcze
                teatr-owszem,ale muzykę i sztuki plastyczne odbieram emocjonalnie.
                PS.Pisząc to słucham świetnej(według mnie,bo mi się spodobała!!)płyty "Do
                widzenia ,do jutra"(w jazzowe kawałki wplecione dialogi z filmu Morgensterna).
                • Gość: Toi Re: Artysci prowokuja IP: *.cm-upc.chello.se 29.12.01, 00:37
                  A ja wlasnie najdluzej myslalam o 'Idiotach'
                  :)
                • kwieto Re: Artysci prowokuja 29.12.01, 01:10
                  Bardzo lubie ta plyte. Jest tak zorganizowana i tak uzupelniona z dialogami, ze wlasciwie
                  opowiada caly nastroj i sens filmu - choc utwory z tekstem, spiewane, to sa tam raptem ze
                  dwa... Opowiedziec film muzyka - to jest sztuka!
                  • Gość: Marta Pytanie o wymienność przekazów IP: 10.136.128.* 29.12.01, 09:37
                    kwieto napisał(a):
                    > Opowiedziec film muzyka - to jest sztuka!

                    Mam ważne pytanie: czy uważacie, że sztuki mogą sie zamieniać rolami?
                    Czy można słowem wyrazić to samo, co obrazem i odwrotnie?
                    Jak opowiedzieć obraz ślepemu?
                    Jak jak przekazać wiersz głuchemu (ale bez podsuwania tekstu przed oczy)?
                    Czy obraz i słowo mogą być wymienne?
                    A jeśli obraz i słowo nie są artystyczne?

                    Marta
                    mart@poczta.gazeta.pl
                    • szary_ptak Re: Pytanie o wymienność przekazów 29.12.01, 11:21
                      Gość portalu: Marta napisał(a):
                      >
                      > Mam ważne pytanie: czy uważacie, że sztuki mogą sie zamieniać rolami?
                      > Czy można słowem wyrazić to samo, co obrazem i odwrotnie?


                      Mam takie wydanie Haiku Czeslawa Milosza (wybor i tlumaczenie) z
                      ilustracjami/kaligramami Dudzinskiego...tak jakby poezja tlumaczona na rysunek...

                      A moze sztuka jest jedna...zmienia sie tylko rodzaj przekazu wlasnie..
                      Dlaczego jednych bardziej porusza taki a nie inny sposob ...?
                      Wlasciwie...w sztuce tez jest "moda" i tej "mody" dyktatorzy..."a gawiedz wierzy
                      gleboko..." Pewnych pogladow na sztuke "nie wypada" miec (a przynajmniej "nie
                      wypada" sie do nich przyznawac)

                      A poza tym...wazne jest owo CO artysta chce przekazac i czy ma w ogole cos do
                      przekazania ...

                      I...(gnorantka)
                      nie-do-konca-przebudzona-jeszcze



                      • Gość: Marta Re: Pytanie o wymienność przekazów IP: 10.136.128.* 29.12.01, 13:01
                        szary_ptak napisał(a):
                        > Mam takie wydanie Haiku Czeslawa Milosza (wybor i tlumaczenie) z
                        > ilustracjami/kaligramami Dudzinskiego...tak jakby poezja tlumaczona na rysunek.
                        >
                        Czy możesz podać więcej szczegółów, gdzie i kiedy wydane? Bardzo mi to potrzebne
                        by było :-)))
                        >
                        > A moze sztuka jest jedna...zmienia sie tylko rodzaj przekazu wlasnie..
                        Sztuka jest jedna.
                        Ale znam poetkę (świetną), która twierdzi, że obrazy widzi dopiero wtedy, gdy ja
                        jej opiszę...
                        To mnie martwi.
                        Obie słuchamy muzyki, z jednakowym zapałem.
                        Jeszcze nie byłyśmy w cyrku, to byłby niezły eksperyment. Czy istnieje cyrk
                        poetycki? (Oprócz cyklu Picassa, w życiu - pytam).

                        > Dlaczego jednych bardziej porusza taki a nie inny sposob ...?
                        > Wlasciwie...w sztuce tez jest "moda" i tej "mody" dyktatorzy..."

                        Kiedyś były style.
                        Teraz mamy post-postmodernizm. Nowe stale się wykluwa.

                        >a gawiedz wierzy gleboko...
                        Tak bym nie powiedziała. Sztuka jest dla ludzi. Bardzo dobra ma w sobie różne
                        piętra trudności, jak u Szekspira.

                        > A poza tym...wazne jest owo CO artysta chce przekazac i czy ma w ogole cos do
                        > przekazania ...
                        Jak nie ma - niech milczy.
                        >
                        > I...(gnorantka)
                        > nie-do-konca-przebudzona-jeszcze
                        Obudź się, dobrze mi się z Tobą rozmawia :-)))

                        Marta
                        mart@poczta.gazeta.pl
                        • szary_ptak Re: Pytanie o wymienność przekazów 29.12.01, 16:19
                          Gość portalu: Marta napisał(a):


                          Czy możesz podać więcej szczegółów, gdzie i kiedy wydane? Bardzo mi to potrzebne
                          by było :-)))
                          Biblioteka Na-Glosu, Krakow 1992 :)))

                          > Sztuka jest jedna.
                          > Ale znam poetkę (świetną), która twierdzi, że obrazy widzi dopiero wtedy, gdy j
                          > a jej opiszę...
                          A kto to, jesli mozna wiedziec?????

                          > Jeszcze nie byłyśmy w cyrku, to byłby niezły eksperyment. Czy istnieje cyrk
                          > poetycki? (Oprócz cyklu Picassa, w życiu - pytam).

                          Cyrk poetycki?...Slyszalam o "poetyce cyrku"...

                          > > Wlasciwie...w sztuce tez jest "moda" i tej "mody" dyktatorzy..."
                          >
                          > Kiedyś były style.
                          > Teraz mamy post-postmodernizm. Nowe stale się wykluwa.

                          Troche...nie o to mi chodzilo...raczej o "praktyke" a nie "teorie"...
                          Bylo i jest, ze od tzw "uznanych" artystow zalezy, czy jakis "nowy" sie przebije,
                          czy nie...od ich uczciwosci po prostu...A bardzo latwo tu o manipulacje
                          wszelakiej masci...
                          >
                          wazne jest owo CO artysta chce przekazac i czy ma w ogole cos do przekazania ...
                          > Jak nie ma - niech milczy.

                          No wlasnie...to "NIECH MILCZY" wzbudza zawsze najwiecej kontrowersji...Kto ma
                          rozstrzygac czy ma artysta cos do powiedzenia, czy nie?
                          A jesli ma COS do przekazania...to czy zawsze ma prawo to przekazywac i to w taki
                          a nie inny sposob?
                          A iluz takich, co wycofuja sie na kolanach, po kontakcie z jakims obrazem,
                          poezja, muzyka...A ilu, ktorzy obnosza swoje "dziela" i wprost KAZA klekac przed
                          soba...

                          A...koniec
                          • Gość: Marta Re: Pytanie o wymienność przekazów IP: 10.136.128.* 31.12.01, 04:22
                            Przepraszam za zwłokę, przestałam tu zaglądać. Czemu nie korzystasz z mojego
                            priva? Po to podaję... :-)

                            Gość portalu: Marta napisał(a):

                            Czy możesz podać więcej szczegółów, gdzie i kiedy wydane? Bardzo mi to potrzebne
                            by było :-)))
                            > Biblioteka Na-Glosu, Krakow 1992 :)))
                            Dziękuję, poszukam.

                            >> Sztuka jest jedna.
                            >> Ale znam poetkę (świetną), która twierdzi, że obrazy widzi dopiero wtedy, gdy j
                            > > a jej opiszę...
                            > A kto to, jesli mozna wiedziec?????
                            Tak, ale prywatnie, nie mam upoważnienia do publikowania ;-)

                            >> Jeszcze nie byłyśmy w cyrku, to byłby niezły eksperyment. Czy istnieje cyrk
                            > > poetycki? (Oprócz cyklu Picassa, w życiu - pytam).

                            > Cyrk poetycki?...Slyszalam o "poetyce cyrku"...
                            To tak jak ja :-)
                            /.../

                            >> wazne jest owo CO artysta chce przekazac i czy ma w ogole cos do
                            przekazania ...
                            >> Jak nie ma - niech milczy.

                            > No wlasnie...to "NIECH MILCZY" wzbudza zawsze najwiecej kontrowersji...Kto ma
                            > rozstrzygac czy ma artysta cos do powiedzenia, czy nie?
                            On sam.

                            > A jesli ma COS do przekazania...to czy zawsze ma prawo to przekazywac i to w
                            taki
                            > a nie inny sposob?
                            Tak.

                            > A iluz takich, co wycofuja sie na kolanach, po kontakcie z jakims obrazem,
                            > poezja, muzyka...A ilu, ktorzy obnosza swoje "dziela" i wprost KAZA klekac
                            przed
                            > soba...
                            Nie zajmuj się tym. To nie jest Twój problem. Pisz (piszesz?) i już. Co Cię
                            obchodzi odbiorca? Właściwy kiedyś się znajdzie... A poza tym kto mu dał
                            kompetencje, żeby Ciebie dołować? Zostań Kolorowym Ptakiem!!!
                            > A...koniec
                            A szkoda :-)

                            Napisz na priva... :-)
                            Marta
                • Gość: Marta Re: Artysci prowokuja IP: 10.136.128.* 29.12.01, 09:31

                  Gość portalu: fragola napisał(a):

                  > Artyści prowokują,bo prawdziwa sztuka ma być świeża a nie powielana.
                  Tak, oczywiście.
                  Czasem jest rozmową z poprzednikami, z kolegami - wtedy publiczność się upokaja.
                  Czasem nie wprowadza nowej fromy, bo sztuka to nie gonitwa za nowinkami. Nowe
                  formy rodzą się jak olśnienia, gdy przekaz tego żąda.
                  Czasem następuje duże nieporozumienie, czasem artysta jest też managerem.
                  Jeden z XVIII-wiecznych malarzy angielskich dawał swoje dzieła do opracowania w
                  grawerni i ogłaszał w prasie subskrypcje na sztychy! Prekursor marketingu. Duży
                  cwaniak, ale dzieła - w porządku.

                  > Wspomniana pani Kozyra niech
                  > też robi swoje choć nie zamierzam udawać,że to trafia do mnie . Nie twierdzę
                  > bowiem,że "znam się" na każdej dziedzinie sztuki.

                  Ciekawe jest przekonanie, że na sztuce trzeba się "znać". MZ - nie trzeba, to
                  tylko czasem przeszkadza w delektowaniu się, oburzaniu, nabieraniu przekonania
                  lub wstrętu.
                  Mnie czasem trudno zapomnieć o formie, ale już przywykłam i staram się w odbiorze
                  zostawiać analizę na potem.
                  Najpierw rzecz - potem myśl.

                  Poza tym stosunek do sztuki to nie jest lekcja do odrobienia, zdobyć, nauczyć
                  się - i może nie zapomnieć. To jest proces, na całe życie.
                  Fascynujący.
                  Ukłony
                  Marta
                  mart@poczta.gazeta.pl

                  • Gość: fragola Re: Artysci prowokuja IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 13:41
                    Uwielbiam,gdy wybiera się zdania,wytrąca je z kontekstu całości;)
                    Zwróć uwagę,że poprzednie wypowiedzi niektórych często sprowadzały się do próby
                    OBIEKTYWNEJ oceny czy coś jest kiczem czy nie jest.Czyli krótko mówiąc
                    wykazania się znawstwem.Ja odbieram muzykę i sztuki plastyczne emocjonalnie-
                    podoba mi się coś lub nie.Na koncertach to nawet potrafię się popłakać.Ostatnio
                    zachwyciłam się rzezbami artysty z mojego miasta.Podobają mi się i już...
                    Niestety ze względu na ogromną ilość przeczytanych książek i obejrzanych filmów
                    i jako taką znajomość tych dziedzin przyznaję,że rzadko który film,książka
                    potrafą mnie już poruszyć.Przyglądam się JAK to zrobiono,napisano.Na całe
                    szczęście jest sporo książek i filmów(niestety nie z ostatnich lat),które są
                    dla mnie niezmiennie ważne,wciąż mi się podobają.
                    • Gość: Marta Re: Artysci prowokuja IP: 10.136.128.* 29.12.01, 13:52
                      Gość portalu: fragola napisał(a):

                      > Uwielbiam,gdy wybiera się zdania,wytrąca je z kontekstu całości;)
                      > Zwróć uwagę,że poprzednie wypowiedzi niektórych często sprowadzały się do próby

                      Czy źle cytowałam?

                      > OBIEKTYWNEJ oceny czy coś jest kiczem czy nie jest.
                      Była mowa o kiczu? Ale nie w tym wątku, o ile pamiętam.
                      Kicz to odrębny temat. Nie ma możliwości dokonania obiektywnej oceny dzieła,
                      zawsze trzeba ustalić kryteria.

                      > Czyli krótko mówiąc
                      > wykazania się znawstwem.
                      Próba wykazania się czymkolwiek jest mi obca.

                      >Ja odbieram muzykę i sztuki plastyczne emocjonalnie-
                      > podoba mi się coś lub nie.Na koncertach to nawet potrafię się popłakać.Ostatnio
                      >
                      > zachwyciłam się rzezbami artysty z mojego miasta.Podobają mi się i już...
                      > Niestety ze względu na ogromną ilość przeczytanych książek i obejrzanych filmów
                      > i jako taką znajomość tych dziedzin przyznaję,że rzadko który film,książka
                      > potrafą mnie już poruszyć.Przyglądam się JAK to zrobiono,napisano.Na całe
                      > szczęście jest sporo książek i filmów(niestety nie z ostatnich lat),które są
                      > dla mnie niezmiennie ważne,wciąż mi się podobają.

                      Też tak odbieram wszelką sztukę. Na muzyce się prawie nie znam, nie szkodzi.
                      Pławię się, gdy mi się podoba.
                      pzdr
                      Marta
                      mart@poczta.gazeta.pl


                      • Gość: fragola Re: Artysci prowokuja IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 15:14
                        Cieszę się,że używasz zaimków:ja,mnie ...Moja pierwsza wypowiedz była
                        skierowana nie tylko do Ciebie,a przyznasz,że stwierdzenie,iż Pavarotti nie
                        potrafi śpiewać to próba wykazania się znawstwem.Sporo osób próbuje pozować na
                        takowych znawców i nie chce przyznać :to czy tamto MNIE podoba się lub nie.I
                        piszą to JEST świetne lub złe.Wiesz, znam tytuł wątku,ale jak to zwykle bywa
                        autorzy zbaczają trochę z tematu(nie mam nic przeciwko!),więc z tym kiczem nie
                        do końca masz rację,choć to faktycznie odrębny temat:)
                        PS.Wiem,że nie ma możliwości obiektywnej oceny dzieła dlatego podkreśliłam to
                        słowo.W tym poście też to zrobiłam nie bez przyczyny...

                        • Gość: Marta Re: Artysci prowokuja IP: 10.136.128.* 29.12.01, 20:35
                          Gość portalu: fragola napisał(a):

                          > Cieszę się,że używasz zaimków:ja,mnie ...Moja pierwsza wypowiedz była
                          > skierowana nie tylko do Ciebie
                          Ale trochę i do mnie...?
                          Nie użyłam wprost żadnego zaimka osobowego, tylko wynikajacych z koniugacji. Kto
                          napisał:
                          < Ja odbieram muzykę i sztuki plastyczne emocjonalnie-
                          Zresztą prawidłowo ;-)

                          >,a przyznasz,że stwierdzenie,iż Pavarotti nie
                          > potrafi śpiewać to próba wykazania się znawstwem.
                          Czy ja wiem... żeby aż znawstwem :-) No, potrafi, wiadomo. Bel canto - słodkie,
                          miłe, czy aby nie fałszuje? ;-)

                          > PS.Wiem,że nie ma możliwości obiektywnej oceny dzieła dlatego podkreśliłam to
                          > słowo.W tym poście też to zrobiłam nie bez przyczyny...
                          Możliwość jest. Czy możesz mówić niealuzyjnie, a wprost?
                          Poproszę, bo nie załapuję.
                          Ukłony
                          Marta
                          • Gość: fragola Re: Artysci prowokuja IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 21:14
                            Gość portalu: Marta napisał(a):

                            > Gość portalu: fragola napisał(a):
                            >
                            > > Cieszę się,że używasz zaimków:ja,mnie ...Moja pierwsza wypowiedz była
                            > > skierowana nie tylko do Ciebie
                            > Ale trochę i do mnie...?
                            > Nie użyłam wprost żadnego zaimka osobowego, tylko wynikajacych z koniugacji. Kt
                            > o
                            > napisał:
                            > < Ja odbieram muzykę i sztuki plastyczne emocjonalnie-
                            > Zresztą prawidłowo ;-)

                            Moja mama powiedziałaby,że jesteś "ciężka" .Dlaczego się tak tłumaczysz???Wybacz
                            to moja pierwsza myśl po przeczytaniu tego, co napisałaś.Jeśli piszę,że cieszę
                            się z używania przez Ciebie słów"ja,mnie"to znaczy dokładnie to co napisałam i
                            doskonale wiem,że zawsze tak robię(chciałam to napisać wielkimi literami,ale
                            odbierzesz to jako aluzję więc się powstrzymałam:).Gdybyś zrozumiała całość mojej
                            poprzedniej wypowiedzi to uwierzyłabyś,że to nie aluzja,a komplement.Ale
                            zauważyłam,że wolisz zdania wyrwane z kontekstu :))))
                            >
                            > >,a przyznasz,że stwierdzenie,iż Pavarotti nie
                            > > potrafi śpiewać to próba wykazania się znawstwem.

                            Powinnam napisać specjalnie dla Ciebie wyrazniej:PRÓBA wykazania się znawstwem
                            (zauważyłaś to słowo wielkimi literami?).
                            > Czy ja wiem... żeby aż znawstwem :-) No, potrafi, wiadomo. Bel canto - słodkie,
                            >
                            > miłe, czy aby nie fałszuje? ;-)

                            Pisałam ,że nie znam się za dobrze na muzyce(Ty zresztą też to napisałaś:)))
                            Dlaczego piszesz "wiadomo".Zaprzeczasz zupełnie temu co napisałaś poprzednio.
                            >
                            > > PS.Wiem,że nie ma możliwości obiektywnej oceny dzieła dlatego podkreśliłam
                            > to
                            > > słowo.W tym poście też to zrobiłam nie bez przyczyny...
                            > Możliwość jest. Czy możesz mówić niealuzyjnie, a wprost?

                            Ja mówię wprost,ale w necie czasem trzeba korzystać z możliwości podkreślenia
                            słów.Tak ja zrobiłam pisząc wielkimi literami niektóre słowa.

                            > Poproszę, bo nie załapuję.
                            Zauważyłam.Proponuję na początek ogarniać całość wypowiedzi;)
                            > Ukłony
                            Czy ty jestes mężczyzną?Bo raczej kobieta kobiecie ukłony..jakoś dziwnie...
                            > Marta

                            fragola

                            • Gość: Marta Re: Artysci prowokuja IP: 10.136.128.* 30.12.01, 16:28
                              Gość portalu: fragola napisał(a):

                              > Gość portalu: Marta napisał(a):
                              >
                              > Moja mama powiedziałaby,że jesteś "ciężka" .
                              Starałam się.
                              > Dlaczego się tak tłumaczysz???Wybac
                              > z
                              > to moja pierwsza myśl po przeczytaniu tego, co napisałaś.
                              Może przy drugiej myśli zauważysz, że nie tyle "tłumaczę się" co tłumaczę Ci.
                              Zahacza to zresztą ściśle o moją ulubioną tematykę (przekładanie treści).
                              > Czy ty jestes mężczyzną?Bo raczej kobieta kobiecie ukłony..jakoś dziwnie...
                              Tak samo jak Ty ;-)
                              Ukłony sa niezobowiązującą formą oziębłej grzeczności, moja panno.
                              Całuję serdecznie
                              Marta
                              PS. Skąd piszesz?
                              • Gość: fragola Re: Artysci prowokuja IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.01, 17:05
                                Gość portalu: Marta napisał(a):

                                > Ukłony sa niezobowiązującą formą oziębłej grzeczności, moja panno.

                                Dzięki za pouczenie;),świetny ton wypowiedzi;)... nie znoszący sprzeciwu.
                                Wiesz ja jestem szczerą osobą i nie stosuję "niezobowiązujących form oziębłej
                                grzeczności"(sformułowanie kuriozalne!).Skąd wiesz ile mam lat,"moja
                                panno"(domyślam się,że odpowiesz iż nie o mój wiek chodzi,ale o móżdżek:)Tak
                                przecież mówi się do nierozgarniętych dziewuszek,czyż nie?
                                Pozdrawiam(jeśli ja tak piszę to właśnie to mam na myśli,bądz pewna)i życzę
                                dobrego roku!

    • Gość: Luiza Re: Artysci prowokuja IP: 217.153.32.* 29.12.01, 14:53
      Oczywiscie jestem.
      Nie sadzilam, ze bedzie taki odzew.
      Przyznaje, ze post jest niejasny. I chyba nie bedzie, bo mialby sporo
      podwatkow :).

      Nie widzialam ZADNEGO filmu LvT i nie zamierzam obejrzec.
      Mam inne preferencje jesli chodzi o sztuke.

      A pytanie wzielo mi sie z roznych przemyslen. Moze nawet nie chodzi mi tylko o
      sztuke przez duze S, ale tez taka bardziej dla ludu. I moze nie o Artystow
      tylko o takich Tworcow, ktorzy wytwarzaja pewien Produkt przekazywany do
      odbioru w podobny sposob jak Dzielo.

      Najbardziej popularne ostatnio ksiazki i filmy to totalne mieszanie swiatow,
      prawdy z fikcja (mam nieodparte wrazenie, ze ich tworcy sa na dragach lub stale
      medytuja). Angielskie stacje radiowe oraz nasz TVN komentuja w informacjach
      wydarzenia z programow reality show.

      "Copywriterzy" nie moga sie zdecydowac komu sluza... Hasla na bilboardach nie
      spelniaja zadnych funkcji (ani to ladne ani trafne).

      Wymarzone i promowane zawody to: artysta muzyk, artysta dziennikarz, artysta
      prezenter, artystka modelka. Wszyscy niby tacy wrazliwi, maja udzielic swojego
      glosu, twarzy, ciala a nad ich wyrazem pracuje sztab (Artystow ?) i sepow.

      Zyjac w tak artystycznym swiecie nie mozna sie nie uwrazliwic...









      • Gość: Marta Re: Artysci prowokuja IP: 10.136.128.* 29.12.01, 15:14
        Gość portalu: Luiza napisał(a):

        > Oczywiscie jestem.
        > Nie sadzilam, ze bedzie taki odzew.
        > Przyznaje, ze post jest niejasny. I chyba nie bedzie, bo mialby sporo
        > podwatkow :).
        Zapraszam do całego wątku: Związki słowa i obrazu
        pzdr
        Marta
      • Gość: fragola Re: Artysci prowokuja IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 15:28
        Gość portalu: Luiza napisał(a):


        >
        > Nie widzialam ZADNEGO filmu LvT i nie zamierzam obejrzec.
        > Mam inne preferencje jesli chodzi o sztuke.

        To dlaczego w temacie powołujesz się na niego??Rozumiem kogoś komu kompletnie się
        nie podoba,ale przynajmniej widział choć jeden film.

      • Gość: Renka Re:cynizm i biznes IP: *.home.cgocable.net 29.12.01, 15:33
        "Najbardziej popularne ostatnio ksiazki i filmy to totalne mieszanie swiatow,
        prawdy z fikcja (mam nieodparte wrazenie, ze ich tworcy sa na dragach lub
        stale
        medytuja). Angielskie stacje radiowe oraz nasz TVN komentuja w informacjach
        wydarzenia z programow reality show."
        Ja od kilku lat jestem calkowicie zdegustowana literatura sprzedawana na
        polkach.Gdybym nie wiedziala jak sie robi ksiazke i co sie wyprawia , aby ja
        sprzedac, szcegolnie w Polsce, Chorwacji i Rumunii..A jak marzy sie o rynku
        rosyjskim...Przygnebiajace jest to,ze ludzie WIERZA w fikcje poplatana z
        rzeczywistoscia. Cytuja autorow, ktorzy moze NAWET nie istnieja, bo napisanie
        ksiazki zamawia sie czesto i kleci z roznych fragmentow roznych autorow(!!!).
        I rozpowszechniaja jako GODNE , MODNE .Ludzie od marketingu sprzedadza
        wszystko i oni wiedza , gdzie to wszystko sprzedac.Czytelnika w Polsce czeka
        trud rozroznienia naprawde dobrej pozycji od szmiry(90% sprzedawanych w Polsce
        tlumaczen).
        • maczek100 Re:cynizm i biznes 29.12.01, 22:15
          Zgadzam się absolutnie z przedmówcami[ ha,ha, ale powaga].Nasuwa mi się
          dziwny!!! wniosek. Skoro teraz liczy się tylko kasa to twórcy , żeby zaistnieć
          muszą ją zarabiać, a co za tym idzie tworzyć komercję . I z tego wynikają aż
          dwa "pożyteczne" zjawiska 1, "twórcy" kształtują "gusta"
          2, "twórcy" nie są twórcami, ponieważ profanują
          SZTUKE.
          Sorry za zuchwałość ale szlag mnie trafia na to całe dno czyli szpan, modę na
          odpowiednich autorów. Czas zejść do podziemia. pozdrówka.
          • kwieto Re:cynizm i biznes 29.12.01, 22:50
            Tak, ale pamietaj, ze tak jest wszedzie, gdzie chodzi o kase. Na przyklad naukowcy "musza"
            sie zajmowac wymyslaniem rzeczy malo istotnych (ale przydatnych), bo inaczej nie dostana
            kasy. Budowano w USA wielki akcelerator czastek (najwiekszy na swiecie) - wydrazono
            tunele, postawiono polowe silowni, i innego sprzetu... I nagle ktos WAZNY zapytal "ale po
            co to wszystko?" i okazalo sie, ze skoro fizycy nie potrafia powiedziec ze beda z tego nowe
            spodnie dla premiera, ale raczej dowiedza sie czegos co owszem dla fizyki jako takiej jest
            bardzo wazne, ale nie przelozy sie ani na zbrojenia, ani przemyls, ani wladze - wiec ten ktos
            WAZNY zadecydowal, zeby dalej nie budowac i nie badac...

            Nie masz wynikow, albo wyniki sa z pozoru bezuzyteczne - wiec nie dostajesz dotacji, nie
            masz kasy na badania.
            Proste, a czy dobrze? To juz inne pytanie
        • kwieto Re:cynizm i biznes 29.12.01, 22:44
          Renka, czytelnik w Polsce, czyta srednio 1 ksiazke rocznie, a naklad rzedu 4-5 tys.
          egzemplarzy jest okreslany mianem "bestsellera", wiec o jakim marketingu, i jakim wciskaniu
          mowimy???

          Dla czytelnika czo czyta jedna pozycje na rok, jest na prawde wszystko jedno, czy bedzie to
          Ulysses Joyce'a, czy instrukcja obslugi maszynki do golenia...
        • Gość: Luiza Re:cynizm i biznes IP: 217.153.32.* 30.12.01, 17:01
          Gość portalu: Renka napisał(a):

          > Przygnebiajace jest to,ze ludzie WIERZA w fikcje poplatana z
          > rzeczywistoscia. Cytuja autorow, ktorzy moze NAWET nie istnieja,

          Rzeczywiscie jest to jeden z motywow, ktory mnie sklonil do rozpoczecia watku.
          Znajoma mi opowiadala o dziewczynie, ktora weszla w swiat ksiazek Carolla i nie
          ma ochoty na powrot.
          Mozna powiedziec, przypadek, moze byla podatna, okolicznosci ulozyly sie nie tak
          jak trzeba. Ale zjawisko istnieje...
      • kwieto Re: Artysci prowokuja 29.12.01, 22:37
        Gość portalu: Luiza napisał(a):

        > Nie widzialam ZADNEGO filmu LvT i nie zamierzam obejrzec.
        > Mam inne preferencje jesli chodzi o sztuke.

        A skad wiesz, skoro nie widzialas jego filmow? Chyba ze chodzi Ci o to, ze nie chadzasz do
        kina, bo ruchomy obraz do Ciebie nie dociera. Ale jesli tak nie jest, to zaczynam Cie odbierac
        jako jedna z tych pan, co sie modlily pod kinem protestujac przeciwko puszczaniu filmu
        "ksiadz", mowiac, ze film ten obraza ich uczucia, wartosci i tak dalej. Zapytane "a widzialy
        panie ten film?" odpowiedzialy cos w stylu "oczywiscie ze nie! Jakbym mogla, cos takiego!"

        No wiec jak to jest - nie widzialem nawet dziela, ale JUZ wiem, ze mi sie ono nie podoba?
        Troche to dziwne, nie sadzisz?
        • Gość: Luiza Re: Artysci prowokuja IP: 217.153.32.* 30.12.01, 16:53
          Dziwne?
          Mam narratora, ktory dluzej opowiada film niz on trwa.
          Nie czytam i nie ogladam wszystkiego co jest chwilowym hitem.

          Wole tolerancje niz protesty. Chyba, ze jest to jedyny dostepny srodek, zeby
          cos zmienic (Amnesty International).

          Zawsze mozesz skorzystac z zaproszenia do watku o zwiazku slowa i obrazu.

          pozdrawiam

          • kwieto Re: Artysci prowokuja 30.12.01, 19:03
            No wlasnie, a jakbys Ty tam zajrzala, to bys przeczytala, ze wysunalem tam
            teze, ze jakakolwiek interpretacja dziela jest w zasadzie odrebnym dzielem.

            To znaczy - ten narrator, moze i ladnie opowiada, ale opowiada tak jak on ten
            film postrzegal - to znaczy, cos przykulo jego uwage, cos innego zupelnie mu
            umknelo - wiec to jednak nie to samo, co pojsc na film. Wiec - poki nie
            obejrzalas/przeczytalas/uslyszalas zadnego dziela danego tworcy - nie
            wypowiadaj sie, ze go nie lubisz, bo moze po prostu nie lubisz recenzji
            udzielanej przez znajomego, a dzielo bedziesz uwielbiac? Kto wie..
            • Gość: Luiza Re: Artysci prowokuja IP: 217.153.32.* 31.12.01, 09:23
              kwieto napisał(a):

              > No wlasnie, a jakbys Ty tam zajrzala, to bys przeczytala, ze wysunalem tam
              > teze, ze jakakolwiek interpretacja dziela jest w zasadzie odrebnym dzielem.
              >

              Oczywiscie, zajrzalam.
              Nawet zgadzam sie z Twoim pogladem (wyrzucajac "w zasadzie"). Sa to odrebne
              dziela, byc moze tylko innej klasy.

              > To znaczy - ten narrator, moze i ladnie opowiada, ale opowiada tak jak on ten
              > film postrzegal - to znaczy, cos przykulo jego uwage, cos innego zupelnie mu
              > umknelo - wiec to jednak nie to samo, co pojsc na film. Wiec - poki nie
              > obejrzalas/przeczytalas/uslyszalas zadnego dziela danego tworcy - nie
              > wypowiadaj sie, ze go nie lubisz, bo moze po prostu nie lubisz recenzji
              > udzielanej przez znajomego, a dzielo bedziesz uwielbiac? Kto wie..

              Kto wie...

              Jesli nie lubisz italodisco, to chyba nie pojdziesz na koncert disco polo, zeby
              wyrobic sobie zdanie. Troche wyroslam z postawy "wszystkiego trzeba sprobowac".

              Z tym "nie obejrzalas/przeczytalas/uslyszalas"..."nie wypowiadaj sie". Wybacz,
              nie poslucham.

              LvT - nie przedstawilam zadnej pelnej recenzji (byc moze wlasnie dlatego, ze nie
              widzialam filmu); owszem tresc jego filmow, podobnie jak pare innych "wydarzen
              artystycznych" sprowokowala mnie do pewnych przemyslen... I tylko na tyle mnie
              gosc zainteresowal (czy to jego wyobraznia tak pracuje a zycie zyciem, czy jego
              problemy sa dla niego inspiracja, czy jest tak uwrazliwiony na otoczenie, ze
              czasami musi zwymiotowac).
              • Gość: Marta Re: Artysci prowokuja IP: 10.136.128.* 31.12.01, 10:31
                Gość portalu: Luiza napisał(a):

                > LvT - nie przedstawilam zadnej pelnej recenzji (byc moze wlasnie dlatego, ze ni
                > e
                > widzialam filmu); owszem tresc jego filmow, podobnie jak pare innych "wydarzen
                > artystycznych" sprowokowala mnie do pewnych przemyslen... I tylko na tyle mnie
                > gosc zainteresowal (czy to jego wyobraznia tak pracuje a zycie zyciem, czy jego
                >
                > problemy sa dla niego inspiracja, czy jest tak uwrazliwiony na otoczenie, ze
                > czasami musi zwymiotowac).

                Kochana Luizo, a może zobacz?
                Ten człowiek ma COŚ do powiedzenia, a recenzenci niekoniecznie. Ta jedna różnica
                powinna wystarczyć, tyle złego się ogląda, ze tu warto znaleźć chwil parę.

                Rozmawiajac o związkach słowa i obrazu, zauważamy z łatwością jakim są one
                problemem. Czy sądzisz, że pretensjonaly, mało wrażliwy lub wrażliwy inaczej
                przekaźnik jest dobrym źródłem informacji?

                Ja cenię i wzruszam się na jego filmach.
                One dotykają najważniejszych spraw jakie znam. Nie chcę walić stereotypów. Nie
                jestem w dyspozycji do dogłębnych analiz (po zarwanej na „mój temat” nocy – idę
                się zdrzemnąć).
                Ale proszę, żebyś ufała raczej sobie, rozumowi i zmysłom.
                „Musicie to państwo obejrzeć sami” – tak kończą często recenzenci, niech to
                zdanie stanie się naszym programem :-)
                Marta
                • Gość: Luiza Re: Artysci prowokuja IP: 217.153.32.* 02.01.02, 08:23
                  >
                  > Kochana Luizo, a może zobacz?
                  > Ten człowiek ma COŚ do powiedzenia, a recenzenci niekoniecznie.

                  (?????????). A moze odwrotnie?

                  Ta jedna różnic
                  > a
                  > powinna wystarczyć, tyle złego

                  (???????). A moze tez odwrotnie. Ogladam sporo dobrego, naprawde.

                  się ogląda, ze tu warto znaleźć chwil parę.
                  >
                  > Rozmawiajac o związkach słowa i obrazu, zauważamy z łatwością jakim są one
                  > problemem. Czy sądzisz, że pretensjonaly, mało wrażliwy lub wrażliwy inaczej
                  > przekaźnik jest dobrym źródłem informacji?

                  Tak. Bardzo. Poza tym nie podobaja mi sie te epitety (nie pozwalasz mi oceniac
                  LvT a sama to robisz w stosunku do mojego "przekaznika").
                  >
                  > > Ale proszę, żebyś ufała raczej sobie, rozumowi i zmysłom.

                  (???????). Mozesz sie o mnie nie bac. Najbardziej ufam sobie. Moze po prostu w
                  tej sytuacji przed obejrzeniem mialam wystarczajaco duzo przeslanek, by podjac
                  decyzje "na nie" (zgodzisz sie, ze z udzialem rozumu).

                  A w Twoim watku najbardziej zgadzam sie z wypowiedziami Eryka (ESL). Wlasciwie w
                  pierwszym swoim poscie swietnie ujal to wszystko, co chodzilo mi po glowie.

                  Wydaje mi sie, ze mamy ogromny wplyw na to w jaki sposob bedziemy odbierac
                  rzeczywistosc i sztuke. Jest to troche zwiazane z naszym image. Osoba o
                  analitycznym umysle, zalozmy intelektualista, ktory reagowal tylko na slowo, po
                  zastosowaniu np. pewnych technik relaksacyjnych, wylaczeniu umyslu zaczyna
                  odbiearc bardziej zmyslowo. A artysta wrzucony na gleboka (jak dla siebie) wode,
                  ktory musi powalczyc o finansowe przetrwanie, byc moze straci troche swiezosci,
                  bo sie przestawi na inny program. Moim zdaniem wszystko mamy w sobie, tylko
                  potrzebujemy badzcow, by to z siebie wydobyc. Wszystko zas zalezy od pracy mozgu
                  (a na prace polkul mozemy wplywac).
                  Pozdrawiam i powodzenia przy pisaniu pracy.

                  >
                  • kwieto Re: Artysci prowokuja 03.01.02, 01:28
                    Ok. nie ogladaj LvT (sam nie widzialem ani jednego filmu) - ale nie wypowiadaj
                    sie o jego filmach (zrobilas to na samym poczatku watku), jesli nie widzialas
                    zadnego z nich, dobrze? Tego wymaga zwykla uczciwosc...
                    • Gość: Luiza Re: Artysci prowokuja IP: 217.153.32.* 03.01.02, 10:36
                      Moja niezwykla nie wymaga.
                      Ale schodzac na ziemie, chyba walne lufke i cos z tego zobacze :).
    • Gość: fnoll sprowokuj sie sam/a ! IP: 195.150.224.* 03.01.02, 12:03
      czlowiek prowokuje sam siebie i moze ten akt autoprowokowania utrwalic lub
      przedstawic w sztuce - wtedy inni moga sie przylaczyc do tego doswiadczenia,
      ulegajac czesto zludzeniu, ze zrodlo prowokacji jest w "artyscie" a nie w nich
      samych

      mozna tez samego siebie prowokowac wytworami ktore dla ich autora byajmniej
      prowokujace nie byly - ale przekraczaja czy tez zagrazaja stereotypom odbiorcy

      prowokowanie to wychodzenie poza schemat, stereotyp, tabu, mit, etos etc., moze
      skutkowac nasilona obrona danego stereotypu, albo jego przetransformowaniem
      (wtedy prowokowanie "sklania do myslenia")

      artysci, jak kazdy z nas, moga swa dzialalnoscia rownie dobrze utrwalac i
      pielegnowac pewne stereotypy (takze chwalebna dzialalnosc) - jak i sie z nimi
      pojedynkowac, a odbiorcy poprzez ich wytwory moga "zarazac" sie ich
      doswiadczeniami

      im ma ktos mniej stereotypow w glowie - tym trudniej mu siebie sprowokowac

      pzdr

      fnoll
      • Gość: Luiza Re: sprowokuj sie sam/a ! - hm, po co? IP: 217.153.32.* 04.01.02, 09:18
        Gość portalu: fnoll napisał(a):

        (wtedy prowokowanie "sklania do myslenia")

        tego wlasnie nie lubie, gdy ktos uzurpuje sobie prawo np. do sklaniania mnie do
        czegokolwiek

        > >
        > im ma ktos mniej stereotypow w glowie - tym trudniej mu siebie sprowokowac
        >
        hm, chyba sie nie zgodze. mysle, ze od stereotypow tak bardzo sie nie opedzam a
        sprowokowac mnie trudno. o ile pozostala czesc Twojej wypoiwiedzi mi sie podoba
        (niekoniecznie musze sie zgadzac), o tyle to zdanie spadlo mi z chmurki.

        > pzdr
        > takze pozdrawiam

        > fnoll

        luiza
        • Gość: Marta Re: Stereotyp a struktura IP: 10.136.128.* 04.01.02, 09:33
          Pytanie otwarte, także do fnolla i innych:

          Czy można żyć bez stereotypów, szczególnie jeśli je rozumieć jako wyuczone formy
          odbioru?
          Ja nie wiem, ale czuję, że postawa Luizy jest mi bardzo bliska.

          Tylko mnie dość łatwo sprowokować :-)

          Marta
          • Gość: fnoll Re: Stereotyp a struktura IP: 195.150.224.* 04.01.02, 13:22
            bez stereotypow zyc zapewne sie nie da - pozwalaja nam na szybkie podejmowanie
            decyzji, szybkie tworzenie reprezentacji swiata zewnetrznego w naszych glowach,
            uwypuklaja to co istotne, spychaja do tla to co niewazne, zapychaja dziury w
            obrazie, gdy brakuje nam poszczegolnych informacjii etc.

            ale stereotyp stereotypowi nierowny - sa bardziej ogolne i bardziej
            szczegolowe, bardzej sztywne i bardziej elastyczne; zwykle myslac o stereotypie
            mysli sie o takim sztywnym i szczegolowym - to taki stereotyp ;)

            sa i stereotypy dotyczace postrzegania wlasnej osoby np: "jestesm trudna do
            sprowokowania", "jestem latwa do sprowokowania", ktore moduluja nasze
            doswiadczanie samych siebie

            czasem stereotyp jest sztywny, a czasy sie zmienily - i nas odrealnia

            w filmie "big lebovski" byl na przyklad taki nerwus, co z przekonaniem
            powtarzal "przeciez jestem spokojny" ;)

            ale, spojrzmy za okno - co by nie rzec nasze indywidualne i zbiorowe stereotypy
            prowadza nas w dobra strone, zapewniaja dobra orientacje w otoczeniu i swietnie
            posrednicza miedzy naszymi potrzebami a mozliwosciami srodowiska

            pzdr

            fnoll
            • Gość: Luiza Re: Stereotyp a struktura IP: 217.153.32.* 05.01.02, 12:15
              Slucham Cie jak znawce. Nawet troche sie boje podwazac cokolwiek (brak mi
              wiedzy). Wiec wrzucam sobie Twoje wypowiedzi do szufladki: Istnieje taka
              teoria...

              Pozdrawiam
              Luiza
    • Gość: Marta Re: Artysci prowokuja IP: 10.136.128.* 13.01.02, 01:42
      Gość portalu: Luiza napisał(a):

      > ze jak cos z siebie wyrzucisz, to ci przejdzie).

      Czy naprawdę istnieje taka zasada?
      Dlaczego więc artyści tworzą i tworzą, a inni nie? Artystom ciągle przechodzi...
      ale wraca, a pozostali nie mają problemów? Jak to jest?
      Marta
      • Gość: czarek Re: Artysci prowokuja IP: 65.128.158.* 13.01.02, 03:48
        artyści sobie Tworzą problemy
        a wyobraźnia im w tym pomaga
        • Gość: Marta Re: Artysci a problemy IP: 10.136.128.* 13.01.02, 07:34
          Gość portalu: czarek napisał(a):

          > artyści sobie Tworzą problemy
          > a wyobraźnia im w tym pomaga

          Nie - mają dokładnie takie same jak wszyscy, a coś w środku rozkazuje dać
          wyraz... :-)
          I nic nie mówi o sposobach ich rozwiazywania problemów (np. poprzez prowokacje,
          że nawiążę).

          To jednak nie tłumaczy potrzeby kontaktu ze sztuką ze strony wszystkich ludzi.

          Marta
          • Gość: Renka Re: bezproblemowi artysci IP: *.home.cgocable.net 13.01.02, 08:47
            Przeczytalam sobie jeszcze raz ten caly watek, a tak sobie z nudow. I naprawde
            Marta jest nieznosnie prowokujaca.Do zamkniecia dyskusji z wnioskami jedynie
            slusznymi, autorstwa jejze samej.
            • Gość: Marta Re: bezproblemowi artysci IP: 10.136.128.* 13.01.02, 09:39
              Gość portalu: Renka napisał(a):

              > Przeczytalam sobie jeszcze raz ten caly watek, a tak sobie z nudow. I naprawde
              > Marta jest nieznosnie prowokujaca.Do zamkniecia dyskusji z wnioskami jedynie
              > slusznymi, autorstwa jejze samej.

              Czy wiecej osób tak sądzi? Bo mogę się ewakuować, naprawdę nie chcę nikomu
              szkodzić na nerwy. Jest mi trochę przykro, trudno; ale Ty Renko często miałaś
              ze mną kłopoty, więc Cię rozumiem. Właściwie - to nie rozumiem :-)
              Marta
          • kwieto Re: Artysci a problemy 13.01.02, 10:41
            A czy sztuka musi byc wyrazem problemow? A moze radosci? Jakos mi sie wydaje,
            ze te problemy jako "niezbedne" do tworzenia sztuki, sa tu jak dziura w moscie
            • Gość: Marta Re: Artysci a problemy IP: 10.136.128.* 13.01.02, 10:55
              kwieto napisał(a):

              > A czy sztuka musi byc wyrazem problemow? A moze radosci? Jakos mi sie wydaje,
              > ze te problemy jako "niezbedne" do tworzenia sztuki, sa tu jak dziura w moscie

              Problemy, czy jak je zwał, są wynikiem nieustajacej ciekawości człowieka. To mogą
              być problemy formalne. Czy wyobrażasz sobie matematyka, który ze szczęścia tworzy
              wzory? On je tworzy, ich szuka, bo widzi jakiś problem. To nie musi być osobista
              zmora, to jest nierozwiązane "zagadnienie matematyczne", na przykład.
              W moim wypadku, to może być np. zagadnienie "faktura a rytm", taki problem.
              Radość też może być przedmiotem refleksji i często bywa. Czasem ktoś ciężko
              strapiony odnajduje wspomnienie szczęścia i je przekazuje. Sztuka i nauka nie
              znają granic - na koniec truizm.
              Marta

              • kwieto Re: Artysci a problemy 13.01.02, 11:07
                Wiesz, gdybym siebie okreslil jako artyste, to powiedzialbym, ze moje zjecia sa
                wyrazem... no wlasnie diabli wiedza czego. Ja biore aparat do reki i robie
                zdjecia, zaden problem (nawet taki, w stylu "jak pokazac na zdjeciu costam")
                mnie nie dotyczy. Ja po prostu biore aparat i robie zdjecia. Bo chce. Bo mam
                ochote.

                Nie wiem, czy mozna to traktowac w kategorii problemu.
                • Gość: Marta Re: Artysci a problemy IP: 10.136.128.* 13.01.02, 12:40
                  kwieto napisał(a):
                  > Nie wiem, czy mozna to traktowac w kategorii problemu.

                  Problem powinien być natury artystycznej, a przynajmniej tak twierdzi paru
                  artystów. Jesli nie ma "powodu" = "problemu", to nie ma sztuki, jest rzenmiosło,
                  rozrywka i co tam chcesz. Sztuka i nauka stawiają pytania (problemy) i szukają
                  odpowiedzi (rozwiązań). Temu nie ma kresu, na szczęście.
                  Marta

                  • kwieto Re: Artysci a problemy 13.01.02, 13:45
                    A ja mysle, ze to zbedne uwznioslanie sztuki.

                    Na przyklad Haiku jest sztuka, czy nie jest?
                    Bo ja tam obok obserwacji rzeczywistosci, i przekazania autorskich spostrzezen,
                    to niestety zadnego "problemu" czy poszukiwania rozwiazania, czy innych takich
                    nie widze.

                    A. Pamietajcie, ze sporo "dziel sztuki" bylo tworzone po prostu na zamowienie.
                    Artysta mial namalowac, i mialo to byc ladne. A dzis wisi w galerii, jako
                    dzielo sztuki. A problemu tam nie bylo (chyba ze taki - jak szpetnawa corke
                    sponsora przedstawic jako mniej szpetna) No wiec dzielo sztuki, czy nie?
                    • Gość: Marta Re: Artysci a problemy IP: 10.136.128.* 13.01.02, 14:49
                      kwieto napisał(a):
                      > A. Pamietajcie, ze sporo "dziel sztuki" bylo tworzone po prostu na zamowienie.
                      > Artysta mial namalowac, i mialo to byc ladne. A dzis wisi w galerii, jako
                      > dzielo sztuki. A problemu tam nie bylo (chyba ze taki - jak szpetnawa corke
                      > sponsora przedstawic jako mniej szpetna) No wiec dzielo sztuki, czy nie?

                      Też bym chciała na zamówienie...
                      1. zamówienie się przyjmuje lub odrzuca;
                      2. gdy przyjmujesz, to bierzesz obowiązek wywiązania się w sposób rzetelny;
                      3. pisałam już - aż po czasy kapitalizmu zamawiali ci co się znali, mówiąc
                      skrótowo, lipy się nie wcisnęło; teraz jest inaczej;
                      4. brzydka, czy nie, córka kogoś tam stanowi problem plastyczny: światło,
                      przestrzeń, ruch, wydobycie tego, czy tamtego, rytmy, odniesienia poważne lub
                      żartobliwe do innych malarzy - mnóstwo tego jest, nie będę robić tu wykładu z
                      historii sztuki. Przeczytaj podstawowe dzieło dla "ludzi" -
                      Białostockiego "Sztuka cenniejsza niż złoto" - będziesz już coś wiedział o
                      problemach sztuki;
                      5 "ładne" jest to, co odpowiada wymaganiom formalnym (duch czasów) i zaspakaja
                      próżność fundatora; dawniej to było podkreślanie chwały Boga i fundatora...
                      * * *
                      Czasem pojawia się wielki artsyta i, zdarza się, umiera w zapomnieniu: Rembrandt,
                      na przykład. Z innej branży: Nietzsche, Emily Dickinson; z naszych: Norwid, z
                      malarzy XIX w.: Van Gogh, w XXw. Waliszewski. Czasem wielki artysta żyje w
                      blasku: Rafael, Goethe, Molier, Wyspiański, Mickiewicz. To małe przykłady.

                      Dzieło sztuki jest wtedy, gdy rozwiązuje któryś z problemów, jakich próbkę Ci
                      zarysowałam. Nie należy sądzić, że jak coś Ci się podoba (lub nie) to znaczy że
                      jest dziełem sztuki (lub nie).
                      Krytycy latami się o to między soba spierają, publiczność ma swoje zdanie,
                      poszczególni ludzie też. Każdy ma prawo mieć pogląd.
                      Czasem dobrze jest nie ignorować faktu, że za sztuką stoi teoria i historia.
                      Marta

                    • Gość: fragola Re: Artysci a problemy IP: 192.168.1.* / *.dami-rz.pl 13.01.02, 15:54
                      Stawianie przed sobą lub odbiorcą problemu,pytania to jedna z koncepcji,która
                      ma ułatwić "zdefiniowanie" co jest sztuką a co sztuką nie jest.Ale moim zdaniem
                      jest to uproszczenie.Oglądając w galeriach obrazy,rzezby czy fotografie często
                      dostrzegamy problem(co pokazał?,po co?),ale pewnie równie często po prostu
                      piękno(podoba się coś, bo jest zgodne z naszę wrażliwością).
                      To,że artysta robi coś na zamówienie nie oznacza,że dzieło nie jest
                      sztuką.Owszem hiszpańscy malarze barokowi malowali portrety rodziny
                      królewskiej,a twórcy renesansowi znajdowali się pod opieką możnych
                      mecenasów.Nie trzeba jednak upraszczać i twierdzić,że tworzyli"pod
                      dyktando".Oni się naprawdę cenili i zachowywali niezależność.Michał Anioł
                      malując na zlecenie papieża freski w Kaplicy Sykstyńskiej nie pozwalał mu na
                      doglądanie prac.Juliusz II próbował wdrapywać się na rusztowanie,ale
                      rozwścieczony artysta zrzucał mu na głowę deski udając,że nie zauważył
                      papieża.Kolejny papież chciał wymusić na arytyście domalowanie postaciom
                      opasek przykrywających nagość.Michał Annioł nie uczynił tego,ale Paweł IV
                      znalazł rzemieślnika Da Volterrę,który nazywany jest "brachattone"-malarzem
                      majtek...
                      • kwieto Re: Artysci a problemy 13.01.02, 19:16
                        No ale wrocmy do fotografii, bo tu sie czuje kompetentny. Czesto ja widze cos
                        co jest wartego uwagi, i jedyne co robie, to "zamrozenie" tej chwili. Nie
                        zastanawiam sie nad zadnym problemem, a jesli juz, to czynie to zupelnie
                        nieswiadomie. Nie rozwiazuje tez problemow swiatlo-cien-kompozycja, zdjecie
                        wykonuje zupelnie mechanicznie. Jedynym problemem to ustawienie ostrosci na
                        obiekt, ale w dobie aparatow z AutoFocusem to robi sie coraz mniej istotne.
                        Zatem caly "proces tworczy" wyglada tak, ze widze cos ladnego, wyciagam
                        skrzynke i naciskam guzik. Sztuka, czy nie sztuka w takim razie?

                        Wg mnie, problem nie jest konieczny. A problemy typu swiatlo, cien, kompozycja
                        - to rzemioslo, znajomosc tych rzeczy nie znaczy, ze wszystko co stworzysz
                        bedzie od razu dzielem sztuki, moze byc poprawnie zrobionym bohomazem.
                        Wiec problemy dotyczace rzemiosla mozna zupelnie wykluczyc, pominac
                        • Gość: Marta Re: Artysci a problemy IP: 10.136.128.* 13.01.02, 20:05
                          Kwieto, odpowiem Ci kiedy indziej - daruj, ale jestem zmęczona...
                          Uściski (i nie zgadzam się z Twoim poglądem... - bo wobec tego... no to na
                          potem...)
                          Pa
                          Marta
                      • Gość: Marta Re: Artysci a uproszczenia IP: 10.136.128.* 13.01.02, 20:02
                        Gość portalu: fragola napisał(a):

                        > Stawianie przed sobą lub odbiorcą problemu,pytania to jedna z koncepcji,która
                        > ma ułatwić "zdefiniowanie" co jest sztuką a co sztuką nie jest.Ale moim zdaniem
                        > jest to uproszczenie.
                        Jakie uproszczenie? Nie czepiaj się mojego „wykładu” - to były rudymenta.
                        Problem jest zawsze, bez niego nie ma sztuki. Najwyżej widz się nie połapie i
                        cieszy go warstwa ludyczna.
                        Też dobrze, ale to forma tworzy sztukę, a forma zawsze stanowi "problem", chyba
                        że się jest epigonem.
                        Czy jesteś studentką h. szt?
                        A o artystach można gadać bez końca...
                        Ci z najwyższej półki są ponad klasyfikacją, a i tak co chwila trzeba tłumaczyć
                        co i jak.
                        Jeśli chcesz rozmowy bardziej specjalistycznej, to pokaż mi takie forum, zdaje
                        się, że nie ma. Albo pisz na priva, bo doprawdy wchodzimy w szczegóły. Zresztą ja
                        b. lubię :-) <emotikon daję dla potwierdzenia> :-)))))

                        > Oglądając w galeriach obrazy, rzeźby czy fotografie często
                        > dostrzegamy problem(co pokazał?,po co?),ale pewnie równie często po prostu
                        > piękno(podoba się coś, bo jest zgodne z naszę wrażliwością).
                        Tak jest. Dobrze powiedziane.
                        Często nie wiemy dlaczego i wcale nie musimy. Tajniki formy są dla autora i
                        krytyka i kolegów po fachu i paru amatorów i prawdziwych dilletanti (ci mają
                        prawdziwe zasługi) :-)))))
                        Piszę "my -> odbiorcy" - ale ja osobiście muszę wiedzieć - dlaczego. Przechył.
                        (A tu mówisz o odbiorze sztuki, a nie o tym co jest sztuką. Zresztą temat nie
                        został ostro postawiony...
                        Zanęcił mnie Kwieto tym: „A. Pamiętajcie, ze sporo "dziel sztuki" było tworzone
                        po prostu na zamówienie. Artysta miał namalować, i miało to być ladne. A dzis
                        wisi w galerii”
                        Wykazał, że nie rozumie jak działa artysta tzw „prawdziwy” i co to jest sztuka,
                        przepraszam Kwieto, wiesz jak Cię lubię i cenię.)

                        > To,że artysta robi coś na zamówienie nie oznacza,że dzieło nie jest
                        > sztuką.
                        Przeciez to właśnie powiedziałam - czy my sie sprzeczamy?

                        Nie trzeba jednak upraszczać i twierdzić że tworzyli"pod
                        > dyktando".
                        To ja powiedziałam coś takiego? Jako żywo - nigdy!

                        > Oni się naprawdę cenili i zachowywali niezależność. (...)
                        I owszem, ci wielcy mogli sobie na to pozwolić. Ale nawet wtedy byli partacze, o
                        których historia milczy dyskretnie. I sporo artystów „środka”, na bardzo
                        przyzwoitym poziomie, bo szkolili się pod okiem mistrza przez dłuuuuugie lata.
                        Pisałam o rzetelności w przyjmowaniu zamówienia, prawda?

                        No więc nie widzę sprzeczności w naszych wypowiedziach. Napisałam dużo, a i tak
                        bardzo skrótowo.
                        Może masz GG? A w ogóle to skąd piszesz, kraj czy zza Oceanu?
                        Pozdrawiam Cię, Fragola
                        Marta
                        • fragola Re: Artysci a uproszczenia 13.01.02, 20:36
                          Marto ja się nie czepiam,nie -nie sprzeczamy się a jedynie dyskutujemy.Dlaczego
                          każdą moją wypowiedz bierzesz do siebie?Nawet jeśli ktoś nie zgadza się z Twoją
                          opinią nie znaczy ,że ma coś do Ciebie.Co z Tobą???Zauważ,że to co napisałam
                          jest raczej polemiką z Kwieto,który pisał o artystach tworzących na
                          zlecenie.Przeczytałam,podzieliłam się moimi spostrzeżeniami i opiniami.I
                          tyle.Pozdrawiam.
                        • kwieto Re: Artysci a utrudnienia. 13.01.02, 21:07
                          Ale problem ktory pedzelek wybrac nie moze byc problemem jesli chodzi o artyzm!
                          Wiec zejdzmy z problemow "technicznych" bo jak tak dalej pojdzie, zaczniemy
                          udowadniac, niebagatelny wplyw na wiersz, spowodowany zielonym, a nie dajmy na
                          to fioletowym atramentem.

                          Natomiast ja mysle, ze wielu ludzi mowiac "co artysta chcial powiedziec" czy
                          jaki problem poruszal, mowia WYLACZNIE o problemie jaki porusza dzielo w nich
                          samych. Zdarzylo mi sie widziec np. dziwnie splecione drzewa, ktore przywodzily
                          mi na mysl relacje walki, ale podszytej jakas miloscia, namietnoscia. Ale czy
                          moge stwierdzic, ze natura kazac tym drzewom rosnac w okreslony sposob, cos
                          chciala przez to przekazac? Moje skojarzenia byly takie, dla kogos innego beda
                          to po prostu drzewa, a dla jescze innego na przyklad alegoria samotnosci, czy
                          wyobcowania, albo jeszcze czegos innego. I ten "problem" o ktorym mowimy, dla
                          kazdego moze byc inny, niekoniecznie powiazany z tym, co artysta chcial lub nie
                          chcial powiedziec. Musze sie przegrzebac przez literature, bo nie wiem o kogo
                          chodzi, w kazdym razie artyste, ktory gdy zaczal czytac swoja biografie,
                          wyrzucil ja do kosza, aby nie musiec ustosunkowywac sie do tego "co chcial
                          powiedziec przez swoje dziela". Cos, co mu biograf wmowil, a co niekoniecznie
                          bylo prawda.

                          Zalapalem sie kiedys na wyklad Hasiora, na jakies 2 lata przed jego smiercia.
                          Mowil o inspiracjach artystow (dzieki niemu zaczalem rozumiec sztuke
                          wspolczesna). I nie bylo tam mowy o jakims "problemie" poruszanym przez
                          artyste. A w kazdym razie nie wprost. Artysta na przyklad widzi krople wody, i
                          stara sie to wrazenie zaklac w swojej rzezbie. Nic wiecej. Problem jest tu
                          czysto techniczny, czysto wykonawczy, czysto rzemieslniczy. A przeciez w sztuce
                          nie chodzi o doskonalosc rzemiosla?
                          • fragola Re: Artysci a utrudnienia. 13.01.02, 23:00
                            Skoro od artysty wymaga się świeżości ,wyobrażni tego samego oczekuje on od
                            swoich odbiorców i pewnie cieszy się kiedy dzieło zmusza do myślenia
                            lub "otwiera duszę" lub działa na emocje lub po prostu podoba się.A od
                            słynnego"co artysta chciał powiedzieć",co go "gryzło" lub cieszyło w momencie
                            aktu kreacyjnego i wnikliwego studiowania biografii odchodzi się.Liczy się
                            dzieło.No, ale krytykom sztuki brakuje czasem owej świeżości odbioru i muszą
                            się czymś podeprzeć. Akurat nie wiem jakiego pisarza wspomniałeś,ale wielu
                            twórców(np.reżyserów) podobnie reaguje na "wnikliwe analizy"swoich dokonań.
                            Pisałeś,że zajmujesz się fotografią.Często zdarza mi się podziwiać piękne
                            zdjęcia,które śmiało nazywam dziełami sztuki.I nie zastanawiam się po co autor
                            zrobił to zdjęcie(no,niezupełnie,przecież zrobił po to, by mnie zachwyciło:)
                            Doceniam wrażliwość z jaką postrzega świat,w którym i ja żyję,jak go przetwarza
                            (?)odtwarza(?)wykorzystując swoją wyobraznię i aparat.Pozdrawiam.
                            • kwieto Re: Artysci a utrudnienia. 13.01.02, 23:09
                              No wlasnie ja mam gdzies odbiorce jak robie swoje zdjecia... liczy sie to, ze
                              sprawia mi to [zrobienie zdjecia] przyjemnosc. O ile nie wiem, czy mozna je
                              nazwac Sztuka (celowo przez duze "S"), to uwazam, ze sa calkiem niezle... :")))
                              • Gość: Renka Re: zdjecia (KWIETOWE) IP: *.home.cgocable.net 14.01.02, 04:24
                                A gdzie je mozna obejrzec?Czy masz swoja website/galerie? Czy myslales o
                                stworzeniu takowej, po to nawet, abym ja sobie mogla popatrzec na nie , przy
                                pomocy jednego klikniecia? I nie tylko ja. Moze potencjalny kupiec?
                                • kwieto Re: zdjecia (KWIETOWE) 14.01.02, 12:47
                                  Nie, nie mam na stronie web. Robie je na prywatny uzytek, wiec o sprzedazy nie
                                  mysle. Ale zawsze mozna do mnie zajrzec do domu, i poogladac
            • Gość: Luiza Re: Artysci a problemy IP: 217.153.32.* 14.01.02, 07:53
              kwieto napisał(a):

              > A czy sztuka musi byc wyrazem problemow? A moze radosci? Jakos mi sie wydaje,
              > ze te problemy jako "niezbedne" do tworzenia sztuki, sa tu jak dziura w moscie

              kwieto drogi, wymien prosze kilka tytulow dziel, ktore nie poruszaja problemow
              wielkie dzieki, chetnie odpoczne przy czyms bezproblemowym :)
              • kwieto Re: Artysci a problemy 14.01.02, 12:38
                Kamasutra... (w koncu SZTUKA kochania) :"))))

                A dalej:


                "Dziewczeta z lodeczka" Picassa
                Malowidla z Lassaux
                Inkaskie maski
                Murzynskie tam-tamy
                "Cztery pory roku" Vivaldiego
                Obieranie ziemniakow przez pewna pania w Zachecie (problem zbyt oczywisty i
                zbyt przemaglowany)
                Matka Boska z domalowanymi wasami na wystawie w Brukseli (Wystawa z przed
                jakiegos miesiaca-dwoch, pod patronatem Polski)
                Solniczka (i sporo innych przyzadow) Alessiego
                Zdjecia pana Marka Akarewicza
                Spora czesc Haiku
                Wiersze dla dzieci (nie wszystkie, ale wiekszosc, np. kolysanka "a-a-a kotki
                dwa..."
                Poemat dadaistyczny
                ...
                • Gość: Luiza artysci optymisci wg kwieto IP: 217.153.32.* 15.01.02, 08:47
                  mysle, ze bylby to duzo fajniejszy watek...:)

                  pozdr.
                  l.
                  • kwieto Re: artysci optymisci wg kwieto 15.01.02, 10:17
                    zawsze mozemy zalozyc... :")
              • Gość: Marta Problemy to nie 'problemy' IP: 10.136.128.* 14.01.02, 13:27
                Gość portalu: Luiza napisał(a):

                > kwieto napisał(a):
                >
                > > A czy sztuka musi byc wyrazem problemow? A moze radosci? Jakos mi sie wyda
                > je,
                > > ze te problemy jako "niezbedne" do tworzenia sztuki, sa tu jak dziura w mo
                > scie
                >
                > kwieto drogi, wymien prosze kilka tytulow dziel, ktore nie poruszaja problemow
                > wielkie dzieki, chetnie odpoczne przy czyms bezproblemowym :)

                Kwieto, mylisz znaczenie słowa 'problem', które znaczy
                zarówno 'kłopot', ‘trudność do pokonania /w sensie praktycznym/', jak
                i 'zadanie'. To ostatnie znaczenie jest używane przeze mnie dla określenia tego,
                z czym artysta sie zmaga, zanim i gdy tworzy. W żadnym razie nie chodzi tu o
                rzemiosło będące podstawą jego wyposażenia, na równi z narzędziami i materią
                którą obrabia, czy której używa. Więc nie mówmy o sprawności w wykonaniu dzieła,
                to jest poza tematem. Tak jakbyś lekarza podejrzewał, że nie potrafi wypisać
                recepty. Potrafi, ważne CO zapisze i w wypadku sztuki JAK to zrobi.
                CO, to temat w znaczeniu 'treść literacka', a JAK, to nie technika działania,
                lecz decyzje formalne jakie podejmuje (koncepcja, idea, myśl). Te decyzje będą
                stanowić oś wokół której gromadzi się znaczenie dzieła. Bez formy dzieło nie
                istnieje - a forma jest jedynym sposobem wyrażenia treści. Są nierozdzielne i
                często niezauważalne dla osób mało wprowadzonych w sprawy. Sądzisz, że czysty
                realizm i gęba córki burmistrza - tyczasem realizm jest wystylizowany na np.
                nadrealizm (widzimy zadrapania od kociego pazura), selekcja przedmiotów staranna,
                usunięto to i owo, dla klarowności kompozycji, kolory symbolizują np. czystość,
                kobitka oświetlona tak, że wydaje się nie piękna - a interesująca. Taką warto
                znać, myśli sobie widz, wreszcie nie pusta lala. Tymczasem artysta oświetlił
                oczy, buzię kazał zamknąć, zębów nie szczerzyć i trzymać w dłoni Państwo
                Platona...

                Miał koncepcję – zrealizował – Ty widzisz tę pannicę w muzeum i wszystko gra :-
                )))))

                Marta
                • kwieto Re: Problemy to nie 'problemy' 14.01.02, 13:50
                  A o czym innym ja mowie?????

                  Tylko, ze takie "koncepcie" ma kazdy. Piszac esej tez mam koncepcje, kopiac
                  dziure w ziemi tez mam koncepcje jak ta dziure wykopac - wiec wtedy dochodzimy
                  do wniosku, ze artysta i sztuka niczym sie nie rozni, a co dalej idzie, ze nie
                  ma takiej kategorii jak "artysta" bo artysta jest kazdy w kazdej chwili.

                  Wiec albo z koncepcja cos nie tak, albo pojecie "artysta" jest do bani. Jedno z
                  dwojga...

                  Ja jako "problem" traktuje dylemat "jak pokazac cos poprzez cos innego" - na
                  przyklad jak pokazac zlosc przez malunek na plotnie. Albo jak namalowac jakas
                  gleboka prawde o zyciu. Ale wtedy z tej klasyfikacji wypadaja dziela stworzone
                  niejako pozarozumowo, z pasji. Z czyms takim, ze po prostu piszesz/rysujesz/
                  malujesz/rzezbisz/itd. cos, nie zastanawiajac sie nad tym, czy cos przekazujesz
                  w ten sposob, czy nie. Po prostu masz ochote to napisac czy namalowac. Bez
                  zadnych glebszych podtekstow. W tedy takiego dziela wg mnie nie mozna traktowac
                  jako "poruszajacego problem", bo to nie bylo istotne w akcie tworczym
          • Gość: czarek Re: Artysci a problemy IP: 65.129.28.* 13.01.02, 11:09
            Gość portalu: Marta napisał(a):

            > Gość portalu: czarek napisał(a):
            >
            > > artyści sobie Tworzą problemy
            > > a wyobraźnia im w tym pomaga
            >
            > Nie - mają dokładnie takie same jak wszyscy, a coś w środku rozkazuje dać
            > wyraz... :-)
            > I nic nie mówi o sposobach ich rozwiazywania problemów (np. poprzez prowokacje,
            >
            > że nawiążę).
            >
            > To jednak nie tłumaczy potrzeby kontaktu ze sztuką ze strony wszystkich ludzi.
            >
            > Marta

            to było pół żartem pół serio.Teraz też ;-)) To dane 'to samo' stymulownae jest
            wyobraźnią, a 'pycha' tworzenia często równoważona jest przez intensywne
            upokorzenia,
            tudzież intensywniejsze układy między-partnerskie, świadomie wyostrzany zmysł
            obserwacyjny... jest trochę różnicy od pozostałych członków hierarchii społecznej
            (?), a cosik 'w środku' co każe dać wyraz też zapewne jest, czasem nawet wbrew
            woli artysty, który jak Jonasz, ucieka przed taką możliwością aż do paszczy
            natury, która i tak go nie chce i wypluwa. Taki los artysty, doświadczać i
            naciągać różne granice ludzkich doświadczeń i sprowadzać je do form eks-presji.
            a reszta towarzycha, zaszczuta walką o byt materialny, bezpieczny i ciepły,
            przebywa w poczekalni: zanim sama zdecyduje się doświadczać musi wpierw się
            naoglądać. W jaki sposób artysta ma zwrócić na siebie uwagę jeśli nie kijem
            prowokacji: jest to forma budzenia tłuszczy ze stanu uśpienia, obojętnie z jakich
            pobudek. Geniusz, czyli skarb serca jest w każdym, albo wedle przypowieści
            biblijnej: jak Mojzesz sie wkurzył że inni też prorokują i zaczął się skarżyć
            Bogu, Ten wkurzył się na Mojżesza i powiedział, iż On by chciał żeby cały jego
            lud prorokował.
            Nie chodzi o to że byłby burdel, tylko chyba byłoby ciekawiej?
            I jeszcze jeden cytat. Bóg do proroka o celu bycia prorokiem (symbolicznie rzecz
            biorąc, osobą twórczą): Masz być głosem tego co nieme.
            • Gość: Marta Re: Artysci a problemy IP: 10.136.128.* 13.01.02, 12:44
              Gość portalu: czarek napisał(a):
              > I jeszcze jeden cytat. Bóg do proroka o celu bycia prorokiem (symbolicznie rzec
              > z
              > biorąc, osobą twórczą): Masz być głosem tego co nieme.
              Zgadzam się z Bogiem ;-)))))))))
              Marta

              PS. Chociażem niewierzaca, jednak wyznawczyni transcendencji nie_do_nazwania.
              m.

              • Gość: Renka Re:Artysci u Boga i krytykow sztuki IP: *.home.cgocable.net 13.01.02, 22:43
                Czy Bog powolal artystow ? Czy on dal im te mozliwosci, ktorych inni nie maja?
                Talenty .Talent, czyli umiejetnosc do przedstawienia, pokazania "sprawy"
                inaczej , nie tak, jak dotad zwykla byc przedstawiana?
                "Masz byc glosem tego co nieme". Czy zachod slonca jest niemy? Czy czlowiek w
                bolu jest niemy? Czy artysta tworzy dla niego glos ? Czy artysta tylko slyszy
                jego bol i potrafi ten moment "zatrzymac" ? Utrwalic: w fotografii, w rzezbie,
                w esseju, w obrazie.Czy artysta to ten co slyszy, czy ten co tworzy, nawet nie
                sluchajac niczego wiecej niz siebie?
                Bo zgodzisz sie ze mna (who ever), ze wielu slyszy ten bol, mowimy, ze sa
                wrazliwi.Jednak niewielu potrafi go utrwalic w postaci dziela sztuki i niewielu
                robi to tak , by byc zrozumialymi , a jeszcze mniej JEST zrozumialymi.
                A moze artyste tworzy grupa krytykow sztuki, ktorzy znudzeni tym co wokol,
                szukaja NOWEGO ?
                • Gość: czarek Re:Artysci u Boga i krytykow sztuki IP: *.158.231.27.Dial1.Philadelphia1.Level3.net 14.01.02, 00:42
                  Gość portalu: Renka napisał(a):

                  > Czy Bog powolal artystow ? Czy on dal im te mozliwosci, ktorych inni nie maja?
                  > Talenty .Talent, czyli umiejetnosc do przedstawienia, pokazania "sprawy"
                  > inaczej , nie tak, jak dotad zwykla byc przedstawiana?
                  > "Masz byc glosem tego co nieme". Czy zachod slonca jest niemy? Czy czlowiek w
                  > bolu jest niemy? Czy artysta tworzy dla niego glos ? Czy artysta tylko slyszy
                  > jego bol i potrafi ten moment "zatrzymac" ? Utrwalic: w fotografii, w rzezbie,
                  > w esseju, w obrazie.Czy artysta to ten co slyszy, czy ten co tworzy, nawet nie
                  > sluchajac niczego wiecej niz siebie?
                  > Bo zgodzisz sie ze mna (who ever), ze wielu slyszy ten bol, mowimy, ze sa
                  > wrazliwi.Jednak niewielu potrafi go utrwalic w postaci dziela sztuki i niewielu
                  >
                  > robi to tak , by byc zrozumialymi , a jeszcze mniej JEST zrozumialymi.
                  > A moze artyste tworzy grupa krytykow sztuki, ktorzy znudzeni tym co wokol,
                  > szukaja NOWEGO ?

                  Dla mnie Bog jest tym co człowiek kocha. A poza tym jest ON rodzaju wszelkiego,
                  albo moze jest TO proces rozwojowy obecny w zyciu kazdej istoty, lecz to
                  czlowiek ma najwieksza zdolnosc przetwarzania tego co jest zamkniete w cyklu
                  natury (czyli logiki absolutnej). W tym cyklu zamkniete sa emocje. Patrz jak
                  uzalezniony jest kot lub pies od ludzkiej milosci. Jak zazdrosny. Tu natura
                  dotyka swojej granicy.W zwierzaczkach udomowionych. Czym sie rozni czlowiek od
                  natury? Zdolnoscia do wspol-czucia i tworzenia. Przeciez to boskie aspekty. A nie
                  ma zdolnosci do przetwarzania, tworzenia czegos nowego bez kontaktu
                  bezposredniego ze zrodlem tworczosci. A moze to wlasnie ludzie sa
                  Bogami/Boginiami, uczacymi sie wspolistniec. A natura jest projekcja ludzkich
                  wyobrazni. Co za tragedia dla Boga Jedyn-ego: rozmnozyc sie i uczyc sie doznawac
                  wlasnej nieskonczonej roznorodnosci wlasnego istnienia.
                  Etymologicznie, mniej wiecej, bez 100% dokladnosci Bog biblijny ma wiele imion i
                  rodzajow (jednoczesnie i osobno),wystepujac ponadto w liczbie mnogiej, ale
                  zasadniczo oznacza 'Jazn, ktora nie przemija'. A co w czlowieku jest tym co nie
                  przemija? Bo na pewno nie pamiec. Mojzesz pyta Boga: A co mam ludkowi powiedziec,
                  jesli zapytaja o dowod iz to co mowie pochodzi od Ciebie? Bog: powiedz im ze
                  moje imie jest: Jestem, ktory jestem bylem i bede. A wiec, Jazn to zrodlo i
                  podstawa istnienia i tworczosci. Jazn (Osoba)to wspol-istnienie, czyli
                  swiadomosc.A jakosc tego wspol-istnienia zalezy chyba od poziomu i jakosci wspol-
                  czucia z innoscia. Kazdy czlowiek ma ten dar, w mniejszym lub wiekszym stopniu
                  uspienia lub rozbudzenia, stad 'obowiazek' artysty do obijania spiochow. Np.
                  przez wiele lat czytalem taki wiersz, ktorego nigdy nie potrafilem doczytac do
                  konca. Zatrzymywalem sie zawsze w momencie, kiedy autor mowil: 'Nie trzeba nic
                  czytac. Podazaj za glosem swojej intuicji.' OK, odkladalem ksiazeczke i pisalem,
                  i zylem wedlug intuicji.Marnie bo marnie, ale rozwoj byl rzeczywisty. No i tak
                  zostalem wiernym uczniem mistrza. No, troche niewiernym. Co do bolu, to powiem
                  tylko ze, najpierw jest bardzo niemy. Potem trzeba nad nim pracowac. Dopiero jak
                  wystygnie to cos wylazi. Potrzebny tu dystans. Ponoc wiersze ludzi z cel smierci,
                  zapisywanych na scianach, w obozach zaglady, nie umywaja sie pod wzgledem
                  artystycznego przekazu do tych pisanych tylko z wyobrazni, przez ludzi ktorzy
                  nigdy nie przezyli takiego skrajnego szoku.I byc moze nie nadawalyby sie nawet do
                  druku. A przeciez trzeba budzic ludzi do wspol-czucia, wyobraznia moze byc
                  lekarstwem prewencyjnym. Chyba nie ma lepszej medycyny jak prewencja. Jesli to
                  mozliwe. Pytaja mnie ludzie na terapii dla pograzonych w bolach emocjonalnych,
                  skad 'tyle wiem', jak to jest ze potrafie czasem nazywac dokladnie to co czuja, a
                  oni nie, choc mowie jezykiem ich dziecinstwa, a nie mojego. Wiekszosc z nich jest
                  na swiezo po roznych przezyciach. Ja mam powtorke z rozrywki (ale
                  niezupelnie).POza tym troche latek juz uplynelo z tymi roznymi bolami-strachami,
                  a ze ciagle szlifuje, rzebie obecne emocje, starajac sie ich niczym nie
                  zasgluszac, to owocuje. Pomimo tego iz czasem kalecze jezyk. Praktyka czyni
                  mistrza. Kazdy jest potencjalnym geniuszem. Kwestia odpowiedniego rozbudzenia.
                  Przeciez wiemy ze wykorzystujemy tylko 5% mozgu (ciekawe jak to stwierdzono?). A
                  ile procent serca? Moze to jednak rowniez kwestia wychowywania w milosci i wspol-
                  czuciu?Przypadek jest wolnoscia ducha (intuicji).Artysta tworzy ksztalt tego co
                  jest, chociaz jest niewidzialne (w nim lub poza nim. W koncu czy to wazne? A moze
                  natura jest rowniez uzewnetrznieniem naszych wnetrz?). Dla nas, czyli dla Jazni,
                  dla istnienia, bez celu, przypadkiem i nie, etc. Krytycy to ko-mary (przyznaje,
                  nie zawsze) zerujace na cudzym trudzie tworczym, ktory jest zawsze gotowoscia do
                  placenia za 'otwartosc na innosc' wlasnym szczesciem, cialem i dusza, i jest
                  bezgranicznie oddany szukaniu prawdy za wszelka cene. Czy w ogole zdolnosc do
                  utrwalenia czegos w takiej formie zeby usatysfakcjonowac tych ktorzy reprezentuja
                  obecne normy i zasady oceniania dziela sztuki, w ogole cos znaczy dla samego aktu
                  i procesu tworzenia? Wiekszosc 'prawdziwych' artystow klepala niemilosierna
                  biede, uwazana byla za swirow, Van Gog uwazal sie za Chrystusa,jadal farby (i to
                  na olowiu, czyli szkodzil sobie na mozg, przypadkiem), moznaby zaryzykowac
                  stwierdzenie, ze tam gdzie zaczyna sie duzy szmal(i akceptacja ogolna) tam konczy
                  sie sztuka, tak jak tam gzie zaczyna sie instytucja religijna, tam konczy sie
                  prawdziwa religijnosc (a zaczyna dogmat), tak prawdziwe dzialanie tworcze sluzy
                  przede wszystkim wlasnemu rozwojowi. A wplyw na innych, zrozumienie,
                  niezrozumienie, to chyba skutki uboczne robienia czegos co sie robi z wewnetrznej
                  potrzeby i radosci. A jak sie ma juz poparcie spoleczne, to zaczyna sie dopiero
                  walka z wlasnym widmem boskosci. Jak mozna rzetelnie cos tworzyc, obserwowac, z
                  pietnem slawy? Autorytet zobowiazuje. Ciezkie brzemie. Czy nie dlatego wiekszosc
                  wielkich nie byla wielka za zycia?Albo dopiero pod koniec.Ilu bylo takich ktorych
                  wartosc objawila sie dopiero po wielu latach, albo po smierci?Za zycia
                  Pogrobowcy, czesto wysmiewani, niezrozumieni etc.A oni dawno juz w pyle
                  kosmicznym, albo ziemskim, praktykuja nieskonczona milosc sluzenia zyciu, nam
                  zostawiajac przyjacielskie slady, im bardziej odrzucajace balwochwalstwo, tym
                  prawdziwsze. Im bardziej sprzeczne, tym zywsze, bo rozwijajace w nas to co oni
                  swoja wlasna sciezka rozwijali w sobie.
                  Ale w koncu ta czesc dla geniuszy prowadzi do wlasnej aktywnosci. Do przebudzenia.
                  A podziw zostaje, moze w postaci poczucia jakiegos partnerstwa, a czasem
                  wdziecznosc za roz-czarowanie (po chwilach przeklinania).
                  • Gość: renka Re:Artysci u Boga i krytykow sztuki IP: *.home.cgocable.net 14.01.02, 04:33
                    Czarek, rozumiem twoj post. Tez tak czuje. To interesujace, przyznam dla
                    mnie.Bo rzadko mi sie zdarza miec takie samo zdanie i te same watpliwosci, jak
                    w tym przypadku.
                  • Gość: Luiza (do Czarka) Pieknie powiedziane IP: 217.153.32.* 14.01.02, 08:17
                    przesle kopie do znajomych :).

                    pozdrawiam
      • Gość: L Re: Artysci prowokuja IP: 217.153.32.* 14.01.02, 07:45
      • Gość: Luiza Re: Artysci prowokuja IP: 217.153.32.* 14.01.02, 07:49
        Mysle, ze artysci sa bardziej otwarci na swiat, poszukuja tematow, "podniet" do
        uruchominia procesu tworzenia. Stad przy okazji moga sie nalapac wielu
        dodatkowych problemow, ktorych byc moze by nie mieli, gdyby np. nie zajmowali
        sie pewnymi tematami.
        • Gość: Renka Re: Artysci prowokuja IP: *.home.cgocable.net 02.06.02, 10:34
          Artysci czuja, ze musza TO zrobic, napisac wiersz, namalowac obraz, bo cos im
          kaze to zrobic, cos, jakis stan ducha.Mysle, ze w chwili tworzenia nie mysla o
          pieniadzach, czy jakiejs nagrodzie za to, co robia.Tworza, bo cierpia,
          pecznieja i dusza sie, wiec musza sobie ulzyc.Jezeli to, co robia podoba sie
          ludziom, artysta jest szczesliwy. Jezeli nie podoba sie,to trudno. Powoli
          pecznieje do nastepnej proby.Publicznosc pozwala artyscie zyc albo wysmiewa
          jego meki tworzenia, nie rozumiejac tego, co chcial przekazac,a co 'siedzi' w
          nim . Sam nie wiedzac dlaczego, rzezbi, kuje, piluje granit, najtwardszy
          kamien, pocac sie i padajac ze zmeczenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka