Dodaj do ulubionych

Romans w biurze

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.12.01, 13:06
Zakochałam sie w koledze z pracy (oboje jesteśmy wolni). On już jakiś czas
mnie "adorował", zaprosiłam go na święta i ...zauroczył mnie. Sytuacja jest o
tyle ciekawa, że dużo czasu w biurze spędzamy tylko we dwójkę, bo to jest mała
firma. Zastanawiam sie, jak najlepiej teraz postąpić? Zacząć romans w pracy?
Wstrzymać się i poszukać nowej pracy?
Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • Gość: alka_xx Re: Romans w biurze IP: 10.10.10.* 28.12.01, 13:10
      Ale mialas farta!

      Jezeli obiecasz, ze bedziecie sie w pracy zachowywac przyzwoicie,no wiesz zadne
      tam "ura bura" za szafa z segregatorami, to mysle , ze mozesz sie nie zwalniac!
      • Gość: Toi Re: Romans w biurze IP: *.cm-upc.chello.se 28.12.01, 15:32
        Dokladnie. Zreszta za szafa jak za szafa, zwlaszcza tylko czasem, gorzej na
        widoku. Poza tym - nic tu strasznego nie widze. A jak poznaje kogos na roku to
        mam zmienic studia?...
        • Gość: Wiśnia Re: Romans w biurze IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.12.01, 16:07
          Dzięki za odpowiedzi.
          Ale to wcale nie jest takie banalne jak mogłoby się wydawać. Spedzamy ze soba
          codziennie sporo czasu, on mnie widzi w róznych sytuacjach, np. jak opieprza
          mnie szef czy klienci, nie zawsze w pracy wyglądam tak dobrze, jak chciałabym.
          Po drugie jest więcej okazji do wzajemnych nieporozumień w związku z
          wypełnianiem "obowiązków służbowych". Na studiach jest inaczej, Toi - nie jest
          się zmuszonym do ciągłego przebywania i działania razem, w związku z tym nie ma
          potrzeby, zeby coś zmieniać.
          Wiadomo też, ze od razu nie znajdę nowej pracy - przez jakiś czas i tak jestem
          skazana na taką sytuację.
          Zastanawiam się tylko, czy dopóki pracujemy razem to pójście do łóżka nie
          zepsuje wszystkiego.
          • kwieto Re: Romans w biurze 28.12.01, 16:47
            E, ja bym sie tak nie przejmowal. Pamietaj, ze istnieja na przyklad "firmy
            rodzinne" ktore calkiem dobrze dzialaja... wiec pojscie do lozka raczej nie
            powinno niczego zepsuc. A jesli zepsuje - i tak by sie popsulo predzej czy
            pozniej, wiec moze lepiej predzej?

            Sytuacje moze komplikowac jedynie relacja szef-podwladny, ale o ile
            zrozumialem, to was ona nie dotyczy?
            • Gość: dodo Re: Romans w biurze IP: 209.226.65.* 28.12.01, 17:35
              pojscie do lozka zepsuje wszystko niezaleznie od ciagu dalszego romansu.
              warianty sa dwa:
              jesli ma byc dobrze i kiedys w przyszlosci mielibyscie mieszkac, zyc razem, to
              praca w jednym pokoju biurowym albo nie bedzie teraz prawdziwa porzadna praca,
              albo jedno bedzie cos robilo za drugie, albo oboje wylecicie jak was szef
              przylapie na mizianiu sie po katach.
              jezeli po jakims czasie romans mialby sie nie ulozyc, sytuacja pracy w tym
              samym biurze bedzie jeszcze bardziej nie do zniesienia, bo nie bedziecie mogli
              na siebie patrzec a co dopiero wspolpracowac ze soba.
              to sie nijak nie ma do firm rodzinnych, ktore malzenstwa zakladaja razem i maja
              w ich prowadzeniu wspolny interes. o ile rozumiem, to nie jest wasza firma -
              pracujecie dla kogos i nie planujecie zostac partnerami w biznesie.
              w bardzo wielu firmach na swiecie istnieje zreszta regula, ze w przypadku jesli
              jakas biurowa para sie pobierze, to i tak jedno z nich musi opuscic zaklad
              pracy albo przynajmniej nie pracowac w tym samym dziale i nie byc jedno zalezne
              od drugiego. i to jest zdrowe.
              jezeli wiec rozwazasz kontynuacje romansu, to przemysl powaznie zmiane pracy.
              jezeli lubisz prace, to utrzymaj cieple/przyjacielskie stosunki i tyle. dobry
              kumpel w pracy bywa czesto wazniejszy niz kochanek na chwile!
              • Gość: maly.k Re: Romans w biurze IP: *.sympatico.ca 28.12.01, 18:37
                Gość portalu: dodo napisał(a):


                > w bardzo wielu firmach na swiecie istnieje zreszta regula, ze w przypadku jesli
                > jakas biurowa para sie pobierze, to i tak jedno z nich musi opuscic zaklad
                > pracy albo przynajmniej nie pracowac w tym samym dziale i nie byc jedno zalezne
                > od drugiego. i to jest zdrowe.

                Dodo,

                W wielu firmach na swiecie obowiazuje zasada, ze pracodawca nie ma prawa wtykac
                nosa w zycie osobiste pracownikow. Tu i uwdzie jest to zabronione prawnie.
                W zwiazku z powyzszym, o ile romans (a pozniej malzenstwo) 'odbywa sie' poza
                praca, pracodawcy nic do tego.
                Cala sztuka jest oczywiscie wtedy rozdzielic zycie prywatne od pracy.

                Pozdrawiam,

                mk.
                • Gość: kolina Re: Romans w biurze IP: *.kulczyktradex.com.pl 28.12.01, 18:58
                  W pracy pracujemy, poza nią-romansujemy. I wszyscy sa zadowleni. My, klienci,
                  nasz szef. Miałam podobne watpliwosci co ty, ale okazało sie dyskrecja i czas
                  pozwalają wszystko poukładac w odpowiednich proporcjach. Jest 1 żelazna zasada:
                  w pracy nie ma miejsca na miłostki, czułostki, całuski itp. Tam jesteście
                  kolegami z jednego pokoju i nic wiecej. I bez przesady z tym łózkiem: macie na
                  to ochotę to poprostu bądzcie ze soba. Oczywiście nie wykozystując w tym celu
                  szafy z segregatorami.

                  P.S
                  W moim przypadku przez ponad rok nikt nie był zorientowany , że między nami cos
                  sie dzieje. I o to w tym wszystkim chodzi
                  pzdr
              • Gość: Toi Re: Romans w biurze IP: *.cm-upc.chello.se 28.12.01, 19:05
                dodo, przesadzasz
                • Gość: dodo Re: Romans w biurze IP: 209.226.65.* 28.12.01, 19:57
                  Gość portalu: Toi napisał(a):

                  > dodo, przesadzasz

                  dodo jest juz stary ptakiem (niektorzy nawet glosza, ze juz kompletnie wytepionym
                  ale co oni tam wiedza), ktory niejedno widzial i lojalnie mlodsze ptaki ostrzega
                  przed przypaleniem pior, a co one zrobia to juz kompletnie ich decyzja. tych
                  ptakow, ptaszkow, zakochanych golabkow i czego tam jeszcze.
                  wiem, wiem - kazdy musi sam przez swoje wlasne pieklo sie przewlec, czasem az
                  szkoda patrzec...
                  a gdzie to w kanadzie pracujesz, maly ksiaze? w duzej firmie? w malej? ja w
                  bardzo duzej i mam do czynienia z labour laws wiec mozemy podyskutowac na temat
                  wtracania sie firmy w zycie prywatne.
                  a wszystkim - milych przygotowan do sylwestra, az mi sie wierzyc nie chce, ze
                  2001 juz wlasciwie za nami!
                  • zet1 Re: Romans w biurze 28.12.01, 20:25
                    Zastanów się dobrze sto razy, zanim dopuścisz do lekkomyślnego rozwinięcia
                    związku. W przypadku najgorszej alternatywy, rozstania (nikomu tego oczywiście
                    nie życzę), pozostają dwie opcje:
                    - przyjażń - potzreba do tego naprawdę mądrych ludzi
                    - nienawiść - a wtedy jedynym rozwiązaniem jest odejście z pracy, zmiana
                    otoczenia itp. a wbrew pozorom nie jest to takie łatwe (znam to z autopsji).

                    Na pocieszenie dodam, że ostatnie 4 lata mieszkałem z dziewczyną, która swego
                    faceta poznała w pracy, był jej przełożonym, teraz ona jest jego przełożonym,
                    mieszkają razem, są ze sobą prawie 24 godziny na dobę. A tak długie przebywanie
                    ze sobą wymaga dużej odporności psychicznej.

                    W tym przypadku (nowej miłości) trzeba posłużyć się czymś nienormalnym -
                    rozumem, aby potem przetrwać bez wykolejenia.
                    Proponuję poczekaj do przyszłego roku, on na pewno będzie lepszy...

                    Pozdrawiam
                    Z
                  • Gość: maly.k Re: Romans w biurze IP: *.sympatico.ca 29.12.01, 03:14
                    Mile dodo,

                    Gdyby przyszlo mi oceniac to na podstawie tonu Twojej wypowiedzi, powiedzialbym,
                    ze jestes dodo ptakiem tak wiekowym, jak mojej babci szafa gdanska trzydrzwiowa.

                    Odpowiadajac na Twoje pytanie: pracuje w firmie niewielkiej. Te bardzo duze
                    omijam szerokim lukiem.

                    Pozdrawiam,

                    mk.
                    • Gość: dodo Re: Romans w biurze IP: *.qc.sympatico.ca 29.12.01, 17:52
                      Gość portalu: maly.k napisał(a):

                      > Mile dodo,
                      >
                      > Gdyby przyszlo mi oceniac to na podstawie tonu Twojej wypowiedzi, powiedzialbym
                      > ,
                      > ze jestes dodo ptakiem tak wiekowym, jak mojej babci szafa gdanska trzydrzwiowa

                      coz, dodo jest stare (gdyby sie np. bardzo kiedys bylo uparlo to mogloby byc pewnie babcia niejakiego
                      kwieto, ktory chyba wciaz jest studentem) ale nie skrzypi tylko wlasnie sie pakuje na wyjazd na narty wiec
                      przez chwile pisac nie bedzie.
                      jak kazdy stary egzemplarz, czy to ptasi, czy ludzki, dodo tez stara sie dzielic swoimi doswiadczeniami - jak
                      widac, przyjmowane bywa to roznie i to jest OK, tak byc musi i dodo sie temu nie dziwi choc akurat maly
                      ksiaze byl sobie postacia, ktora najczesciej z zainteresowaniem i wdziecznocia przyjmowala rady i uwagi
                      roznych stworzen z roznych planet ale moze i to sie zmienilo w XXI wieku...
                      >
                      > Odpowiadajac na Twoje pytanie: pracuje w firmie niewielkiej. Te bardzo duze
                      > omijam szerokim lukiem.
                      >
                      jak sie domyslasz, ja mam za soba prace i w malych, i w duzych, i w domu, i w polu - to tak sie dzieje jak
                      czlowiek pracuje przez kilka dziesiatkow lat na kilku kontynentach. stad pozniej to moje wymadrzanie sie o
                      stosunkach biurowych, bo niejedno dane mi bylo widziec i slyszec. ale nie mam zadnych zludzen, ze moje
                      uwagi kogokolwiek powstrzymaja przed popelnianiem ich wlasnych bledow - tak juz musi byc i dla mnie to
                      moze juz tylko cwiczenie pisania po polsku...
                      > Pozdrawiam,
                      >
                      > mk.
                      ja tez,
                      dodo
                      • maly.ksiaze Re: Romans w biurze 29.12.01, 18:20
                        Drogie dodo,

                        Rady pewnie sa przyjmowane, a przynajmniej brane pod uwage, przez tych, ktorzy
                        ich potrzebuja. Zapewne dobra rada na temat: czy warto rozpoczynac 'drobny
                        romans biurowy' jest taka, ze nie warto. Po co, klopoty, komplikacje itd. itp.
                        Ale co zrobic, jesli to nie 'romansik' tylko milosc zycia, przyszly malzonek
                        itd. Czymze wtedy jest ewentualna koniecznosc zmiany pracy? Malenka
                        niedogodnoscia.
                        To nie jest tak, ze kazdy musi swoje bledy popelnic sam. Kazdy musi podjac sam
                        swoje decyzje. A ze czesc z nich jest bledna? Coz, c'est la vie!

                        Aha, jeszcze jedno ;-). Bylem ciekaw, jakich to przepisow prawa te wielkie
                        wredne korporacje moga uzyc, aby zwolnic kogos z pracy dlatego, ze sie ozenil /
                        wyszla za maz?

                        Pozdrawiam,

                        mk.
                        • kwieto Wielkie korporacje 29.12.01, 23:11
                          Wielkie korporacje (z tego co wiem Credit Anstalt, ale moge sie mylic) maja czasem w
                          umowie o prace napisane, ze zakazane sa jakiekolwiek kontakty pracownikow na stopie
                          prywatnej - pod rygorem utraty pracy
                          • Gość: maly.k Re: Wielkie korporacje IP: *.sympatico.ca 30.12.01, 00:06
                            Wiesz, Kwieto, w umowie to kazdy sobie moze napisac, co mu sie podoba. Tylko
                            moze sie okazac 'w praniu' ze taki to a taki punkt umowy nie ma zadnych skutkow
                            prawnych.

                            Pozdrawiam,

                            mk.
                            • kwieto Re: Wielkie korporacje 30.12.01, 00:23
                              "Dajcie mi czlowieka, a paragraf zawsze sie znajdzie" - nawet jesli ten punkt nie ma skutkow
                              prawnych, inny sie tez znajdzie. Mnie na przyklad w mojej przedostatniej pracy szefowa nie
                              lubila, a ze bylem tam, ze sie tak wyraze "zbyt mocny" i konwencjonalnie nie mogla mnie
                              zwolnic - wiec w koncu zrobila "reorganizacje dzialu" i zlikwidowala akurat MOJE
                              stanowisko... Proste, i skuteczne!
                      • Gość: Toi Re: Romans w biurze IP: *.cm-upc.chello.se 29.12.01, 18:53
                        Zawsze usmiech budzila we mnie czyjas potrzeba powolywania sie na swoj wiek w
                        dyskusji... Ludzi czesto 'na wejsciu' szokuje moj wiek /wyglad, bo przyjaznie
                        sie i pracuje ze starszymi ode mnie... Na dodatek jest to praca, w ktorej po
                        pierwsze baaaardzo liczy sie to, co sie obecnie modnie nazywa inteligencja
                        emocjonalna, po drugie wszyscy sie licza z moim zdaniem, wlaczywszy
                        zwierzchnictwo, a po trzecie stoje na pozycji sprawiajacej, ze starszy slucha
                        mlodszej... ale mniejsza z tym. Zgadzam sie, ze doswiadczenie jest argumentem,
                        ale to nie znaczy, ze dodo sie nie myli i ze nie mozna mu powiedziec, ze
                        przesadza...
                        Czy nie jest tak, ze w omawianej sytuacji wszystko zalezy od Wisni i jej
                        wybranka - od ich 'opanowania sie', kultury, zachowywania 'jak dorosli ludzie',
                        profesjonalizmu, stosunku do innych, dbalosci o atmosfere w pracy? A takze
                        samej tej atmosfery (czy jest to atmosfera pracy czy zabawy, rozkosznych zartow
                        i maniana?) Bo nigdy sie nie zgodze z tym, ze powinni albo skonczyc zwiazek
                        (!!!) albo zmienic prace - no, chyba, ze na swoj widok zrywaja z siebie krawaty
                        i bluzki (coz, zdarza sie...), wtedy faktycznie to sie raczej nie sprawdzi...
                        Pozdrawiam ogolnie i pogodnie.
                        • Gość: Wiśnia Re: Romans w biurze IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.01.02, 08:54
                          Cześć wszystkim!
                          Droga Toi, może nie dość precyzyjnie wyraziłam na początku o co właściwie mi
                          chodzi, a problem był taki: iść z nim do łóżka już teraz, kiedy mnóstwo czasu w
                          pracy spędzamy razem, czy dopiero wtedy, gdy nie będziemy już razem pracować,
                          czyli w bliżej nieokreślonej przyszłości. Moze bedziecie się smiac, ale ten
                          problem jest już nieaktualny.
                          Dzięki za wypowiedzi, zwłaszcza te, które pozwalają wierzyć, że jeśli się chce,
                          to można sobie to wszystko jakoś ułożyć.
                          Zyczę udanych romansów w Nowym Roku!
                          • Gość: soso Re: Romans w biurze IP: 195.41.66.* 02.01.02, 12:34
                            Ubawilas mnie, Wisnio. Najpierw pytasz ludzi, czy zechca z toba dzielic sie
                            odpowiedzialnoscia za pojscie z kims do lozka no i jak juz bylo latwiej to hop!

                            Swoja droga romans w pracy to najpospolitsze co moze byc. Znacznie czestsze niz
                            romans na ulicy czy romans w domu.

                            pzdrw
                            • Gość: Wiśnia Re: Romans w biurze IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.01.02, 14:40
                              Ale jesteś cyniczna/y...
                              • Gość: soso Re: Romans w biurze IP: 195.41.66.* 07.01.02, 09:53
                                Przepraszam ale czasami warto sie zastanowic, po co sie z czyms zwraca od
                                innych ludzi. Jezeli po to, by podzielic sie radoscia z zakochania to okay.
                                Wtedy oczywiscie zadne rady nie sa potrzebne do niczego.
                                Jezeli zas po to, by wszyscy sie na Twoj temat wypowiadali to moze sie zdarzyc
                                tak, jak sie zdarzylo. Nikt nie siedzi w innych ludziach i nie wiemy o co biega
                                jak ktos pyta isc do lozka czy nie z kolega z pracy. Moze wlasnie szuka
                                wsparcia do podjecia jedynie slusznej decyzji. To nie bylo cyniczne, wierz mi.

                                pozdrowienia
    • Gość: edi Re: Romans w biurze IP: *.warka.sdi.tpnet.pl 07.01.02, 22:25
      powinnaść okazac swoje uczuci temu koledze w którym sie zakochałaś. niepowinnaś
      sie tego wstydzić.miłość to nie grzech.takie jest moje zdanie zrobisz jak
      będziesz chciała
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka