Gość: Sergiusz
IP: 213.17.172.*
21.08.03, 15:39
Przypomniał mi się mój "stary" wątek z innego forum.
Postanowiłem go przypomnieć tutaj, bo cały czas odnoszę
wrażenie, że nasz współczesny świat w swym zwariowanym
pędzie oszalał. Wszystko jest "na wczoraj", prawie nic
się nie toczy naturalnym trybem.
A właściwie, tak naprawdę, ku czemu pędzimy?
===================================
"Gonisz gdzieś, wciąż prędzej, prędzej, i prędzej
Nie wiesz gdzie i nie wiesz, czy doganiasz
Twoje serce musi razem z Tobą
Odpoczywa, gdy twarz rękami zasłaniasz
Zanim zdążysz na szelest liczonych banknotów
Zanim zdążysz na uśmiech od ucha do ucha
Ucisz wszystko i wszystkich, głowę pochyl
Tam z lewej strony jest serce, posłuchaj..."
-------------
Gonimy, pędzimy.
Odnosimy sukcesy, robimy kariery. Mówimy, że "dbamy o
dobro rodziny", że "musimy zapewnić byt". Zatracamy się
w obłędnym dążeniu do zdobywania, pomnażania, gromadzenia.
Co nazywamy szczęściem? Wygraną na loterii, kupno
nowego samochodu...
Przestajemy zauważać, że te stworzenia, które spotykamy
na każdym kroku, to nie są roboty, to są LUDZIE. Każdy
z nich jest nieco inny, każdy z nich ma swoje marzenia,
pragnienia, radości i smutki. I każdy z nich, tak samo
jak my, gna na oślep - byle przed siebie, byle prędzej,
byle dalej. I tak samo,jak my nie zauważamy ludzi - oni
nie zauważają nas.
Tak wiele rzeczy odkładamy na później...
Ciągle myślimy, że jeszcze przecież mamy czas!
Jutro, jutro! Jutro porozmawiamy, jutro popatrzymy z
czułością na bliską osobę, jutro pójdziemy z dzieckiem
popatrzeć na gwiazdy. Przecież dzisiaj jesteśmy zmęczeni.
Przecież dzisiaj jeszcze MUSIMY... A jutro? Jutro
pomyślimy tak samo, jak dzisiaj.
W ten sposób, ciągle "jeszcze mając czas", bezpowrotnie
tracimy te jedyne, najcenniejsze chwile.
Wciąż zapominamy, że przecież tam z lewej strony jest...
Posłuchajmy go... czasem.
MS.