Gość: Masza
IP: 212.38.196.*
28.12.01, 14:45
Witam,
dziś ostatni raz jestem w mojej pracy, tak jakoś fatalnie zakończył się dla
mnie ten rok... Staram się jednak pielęgnować w sobie optymizm, czasem wbrew
wszystkiemu i wszystkim. Myślę, że może dobrze się stało, może tak musiało być,
abym mogła wkroczyć na nową drogę... A może to znak, aby w końcu zacząć
rozglądać się za twórczą pracą, którą wykonując, nie miałabym poczucia, że
trwonie życie... A może to czas dany mi po to, abym wreszcie zebrała siły i
dokończyła pracę magisterską, obroniła się wreszcie... Szukam jakichś
pozzytywnych sytron, bo boję się, że pewnego dnia znowu poczuję, że nie mam
powodów, aby wyjść z łóżka.
Trudno zaczynać wszystko znów od początku, ale jest w tym coś pociągającego,
nie sądzicie? Może czas zrobić coś, na co nigdy nie miało się odwagi? Może
warto postawić wszystko na jedną kartę? Jaka to karta?
Czytam Wasze posty i wyłaniają sie z nich niekiedy bardzo smutne historie (ile
rozwodów, rozstan, sytuacji bez wyjścia), SPRÓBUJMY zacząć od nowa, może nie
wszystko, ale COŚ, aby było nam lepiej, abyśmy w końcu doznali jakiegoś
spełnienia w Nowym Roku. Zawsze jest wyjście, trzeba tylko do niego dorosnąć!
Przepraszam, może przynudzam, ale dla mnie to szczególny dzień, chciałam sie
podzielić tym, co plącze mi się po głowie...
Masza