Dodaj do ulubionych

List do D. (danielle)

IP: *.shadows.pl 26.08.03, 13:34
To nie jest zwykły post....... jest adresowany do jednej tylko osoby. Osoby
najbliższej memu sercu ......ktora jednak zachowała się względem mnie nie
fair. Dlatego prosze zeby go nie czytac......jezeli juz to powiadomic te
konkretna osobe. Napewno prosze o nieocenianie ani mnie ...... ani tej osoby
do ktorej jest ten list skierowany. Ktokolwiek to bedzie czytal niech
pamieta żeby nie sądzic żeby nie byc sądzonym. A jezeli by nawet probowal
skomentowac to niech pamieta ze nie wie nic ani o mnie ani o tej drugiej
osobie.... Trudno......nie znacie i juz nie poznacie....
List ten jest skierowany do Danielle. Ktokolwiek ma z nia jakikolwiek
kontakt niech byc
może da jej znak ze tutaj jest cos dla niej. Ja niestety kontaktu nie mam
już zadnego i miec go juz nie bedzie..... To jest tylko do niej i do nikogo
innego.
Zapewne zapytacie sie po co to robie w akurat taki sposob?
Otoz naprawde nie chcialem....... chcialem te wiadomosc przekazac w inny
....zupelnie konwencjonalny sposob ale prawde mowiac nie mam jak.
Nie mam zamiaru robic z resztki swojego....ani niczyjego innego zycia
programu typu Jerry Springer, Oprah....Wybacz mi,..... czy tysiecy innych
talk-show.
Wiem ze moje zachowanie mozna rozpatrywac moralnie dwuznacznie a nawet
jednoznacznie...... ale zapewniam ze tak nie jest...... NIGDY nie mialem
najmniejszego zamiaru sie na niej mscic.... Chce tylko zeby przeczytala ten
zupelnie OSTATNI mail.... zalezy mi na tym.
Bardzo prosze mnie jednak nie oceniac....... bo zwyczajnie nie bede mogl sie
juz
obronic. Nie wiem czy w ogole.....jesli tak to kiedy i o ktorej godzinie to
czytacie..... ale zwyczajnie najprawdopodobniej mnie juz nie ma na tym
swiecie...
Prosze rowniez nie...zwlaszcza zle.... oceniac Danielle...... bo ja
mimo wszystko
bardzo kocham mimo iz potraktowala mnie niezbyt uczciwie....
List ten zostal i tak juz przynajmiej 2 razy ocenzurowany tak zeby usunac z
niego scisle osobiste rzeczy......

Jezeli jednak ktos chce to naprawde przeczytac to niech sie zastanowi nad
soba....... nad swoimi uczuciami..... nad wszystkim. I niech wyciagnie z
tego jakis przekaz...obojetnie jaki...... Ale najlepiej taki ze kazdy
zasluguje na szanse.....zwlaszcza jezeli nie zrobil nic zlego i caly czas
gral uczciwie. Wierzyl i ufal....
Przykro mi naprawde za forme ale naprawde zalezy mi na tym zeby to co
napisalem mimo wszystko Ona przeczytala.
Przepraszam po stokroc....... nie chciałem:(
Z tego co wiem to posty mozna usuwac z forum i tak niech sie stanie za jakis
czas rowniez z tym postem....


............................................................................


Myślałem ze skoro się nie zrozumieliśmy....ze skoro specjalnie powiedzialas
to wszystko tylko po to
żeby
mnie zranić....ze zaświta jakaś mała iskierka nadziei..... myślałem ze może
coś przemyślisz.........coś zrozumiesz.
Ciągle będę przypominał o tym ze ode mnie dostałaś jednak
szansę... tak... wiem.....wtedy była inna sytuacja......ale czy
naprawdę........szansa jest
zawsze szansą.......dlaczego skoro jest oko za oko.......to dlaczego nie ma
szansy za szansę......??? Dobre pytanie

I teraz.......każesz mi się wynieść ze swojego życia.....OK.
Uciekam.......ale najpierw chce mieć pewność ze zrobiłem
wszystko........wszystko co mogłem.
Chociaż szansy i tak niedostane........nie rozumiem dlaczego ale wiem ze
jej niedostane. Mimo iż naprawdę chciałbym jeszcze porozmawiać.....o czymś
innym....na inny temat. Dlaczego zawsze mogliśmy a teraz nie? Ze sytuacja
inna? Wiem ze inna.....widzę to. Ale czy nie należy się szansa bez względu
na okoliczności? Naprawdę chciałem dobrze.......wiesz już to.......nadal
chce coś poprawić.......

Mówisz ze kochałaś.....tylko czy tak absolutnie się skończyła ta miłość? Czy
naprawdę nic nie zostało z uczucia? Wiec jak? kochałaś ale nagle Ci się
przestało? kiedy? Dlaczego? Dlaczego nie możemy wrócić do tej chwili? Zależy
mi na tym. Tak patrząc z mojej strony to naprawdę często było już tak ze
czegoś nie chciałaś.....bałaś się...a dopiero później okazywało się ze wcale
nie było czego i ze było jednak dobrze.
Skąd zatem wiesz ze teraz nie miałoby być podobnie? Ja naprawdę nie
zmuszałem.........jedynie co proponuję.....proponowałem rozmowę......może
najpierw na czacie a później na żywo? Wiem wiem........ze nie chciałaś i ze
boli.......ale naprawdę mogliśmy sobie obiecać ze będziemy rozmawiać na
zupełnie inne tematy......dlaczego nie możemy porozmawiać tak jak kiedyś?
Sama przecież przyznałaś ze się nie zrozumieliśmy w pewnym momencie....ze
jednak popełniłaś
błąd? Dlaczego zatem nie chciałaś dać szansy sobie i mnie żeby go naprawić.
Wiem......ten Nowy......to u niego byłaś w piątek.......wiem o tym.......
Czasem sobie myślę ze mógłbym z nim pogadać w 4 oczy i wyjaśnić. Zobaczyć
kto naprawdę kocha mocniej...
Podobno on nie potrzebuje nikogo.......tak powiedziałaś mniej więcej.......a
ja......potrzebuje jak najbardziej.....i nie kogoś.......byle kogo
.......TYLKO Ciebie........Magdo..... wiesz dobrze co nas łączyło długo
długo....1,5 roku......ze
chcieliśmy......ze potrzebowaliśmy się nawzajem.......ze kochaliśmy.......i
czy naprawdę to wszystko jest teraz niczym? Czy to wszystko jest już
zamknięte.......zapakowane.....i koniec? Jeżeli mówisz ze kochałaś to
dlaczego zupełnie mnie nie szanujesz.......moich uczuć...... tego kim
jestem.....ze Cię kocham.......to przecież niemożliwe żeby tak nagle
przestać. Jeżeli mnie
kochałaś to dlaczego pozwoliłaś tak szybko zająć moje miejsce?

Sama się przyznałaś ze mnie skrzywdziłaś.......dlaczego zatem nie chcesz
naprawić tego złego........tego złego do czego się sama przyznałaś?
Powiedziałaś ze to nieprawda....... ale ja naprawdę czuje się jak
oszukany........zdradzony przez to ze pisałaś ze już nikogo nie
potrzebujesz......ze już nic od nikogo nie chcesz......a
później........Tak....wtedy oficjalnie nie byliśmy już ze sobą.......ale ja
naprawdę wierzyłem i ufałem Ci nadal.......nie mogłem zrozumieć tego ze
powiedziałaś mi coś innego a prawda okazała się inna....... Do dziś nie mogę
zrozumieć dlaczego tak jest. Nie mogę zrozumieć tego ze jeszcze w maju
pisałaś ze nie potrzebujesz wielu rzeczy....a to nikogo....a to
telefonu....a to czegoś jeszcze.....tylko ze później wszystko to wróciło do
łask...i tylko mnie do nich nie przywróciłaś. Tylko ja pozostałem i nadal
pozostaje zupełnie niepotrzebny.
Jeszcze z jednego powodu czuje się mimo wszystko
zdradzony.......powiedziałaś o tych szklankach.........ale
pamiętam ze owe
"szklanki" były jeszcze wtedy kiedy byliśmy razem........pamiętam z jaką
radością kazałaś sobie gratulować siły ze zgniotłaś szklankę.......nie
wiedziałem ze to coś złego.......wtedy nie wiedziałem.....myślałem ze
po prostu mały wypadek i już.......ale nie powiedziałaś mi ze się z jakiegoś
powodu źle czujesz..........nie powiedziałaś........Wiec ten ktoś
pomagał Ci wtedy kiedy byliśmy razem.......nic nie powiedziałaś mi o
tym.......a zaufanie? Ufałem Ci....... Ale już rozumiem co to była za
pomoc......taka pomoc....wiec on po prostu pomógł wyrzucić mnie z Twojego
życia. Tak to niestety wygląda. Pomógł Ci wytłumaczyć ze wcale mnie nie
potrzebujesz.......a uczucie? A moje uczucia? Dlaczego brakło na nie
miejsca.......dlaczego wtedy o nich nie pomyślałaś....... Ja chciałem
wszystko wyjaśnić.......ale Ty nie chciałaś mnie słuchać....... dla mnie
brakło już miejsca w Twoim sercu.
Pamiętam jak nie raz w żartach powiedziałaś ze nigdy byś się nie wzięła za
podryw żonatego mężczyzny.....nie wiem czy ten jest/był żonaty ale jedno
jeszcze.......a czy zatem uważasz ze skoro byliśmy parą......ze to nie było
swego rodzaju zobowiązanie? Ze nie na papierze? Ale co z tego....to coś
znaczyło......to było 1,5 roku.....to było zobowiązanie wobec drugiej
osoby....miedzy innymi
zobowiązanie do wierności. Czy nie
jest czasem tak.....czy nie jest tak ze zdrada jest zawsze zdradą......ze
miłość jest zawsze miłością...
Obserwuj wątek
    • Gość: Arti List do D. (danielle).ciag dalszy IP: *.shadows.pl 26.08.03, 13:37
      Czy nie
      jest czasem tak.....czy nie jest tak ze zdrada jest zawsze zdradą......ze
      miłość jest zawsze miłością.....bez względu na to jaki to jest
      związek.........to uczucia, miłość.....to one wiążą chyba osoby a nie podpis
      na papierze....... Dlatego człowieka rani się zawsze tak samo.......to
      zawsze tak samo boli........
      Czy nie próbujesz zastosować prawa Kalego? Jak ktoś zdradziłby Ciebie to źle
      .....a jak Ty kogoś to dobrze.......nie rozumiem dlaczego.....
      I teraz zaczyna mi się układać wszystko w większą układankę. Ten ktoś
      jest z Krakowa.......odwiedzał Cię w mieszkaniu.......spotykaliście się
      wcześniej...może bez zobowiązań ale na pewno się spotykaliście.....było to
      na pewno jeszcze wtedy kiedy mówiłaś ze jestem tylko ja jeden......kiedy
      mówiłaś ze.....a jeśli nawet nie mówiłaś to chyba było to logiczne ze
      jesteś mi wierna......wierzyłem w to......kiedy mówiłaś ze mnie
      kochasz.....ale widzisz........wygląda ze
      nie kochałaś i wierna nie byłaś......tak miedzy wierszami to
      sama przyznajesz chociaż oficjalnie mówisz co innego........ Dlaczego miedzy
      wierszami? No cóż bo jak trochę się temu bliżej przyjrzeć to bardzo dużo tu
      nieścisłości......ale dalej....tak sobie myślę ze może to być jakiś
      nauczyciel akademicki.......ha........może już w przyszłym semestrze
      znajdzie sobie nowa muzę......naprawdę mu tego, życzę. Może nie możesz go
      rzucić teraz bo w przyszłym semestrze byś czegoś nie zaliczyła? Nie
      wiem.....Mam nadzieje ze nie o to chodzi...... Bo chyba nie w ten sposób
      studiuje się psychologię na
      Uniwersytecie Jagiellońskim... Czy studia tam naprawdę polegają na tym żeby
      się umawiać z wykładowcami czy innymi doktorkami? Panie Rektorze! Czas chyba
      to zmienić!
      Dlaczego nauczyciel? A tak sobie pomyślałem bo sama mówiłaś coś o wspólnych
      pasjach.......takich
      co to niby my nie mieliśmy. Wiec jakie one są? Psychologia? A czy ma to
      oznaczać ze wszyscy mamy żyć w kastach jak w Indiach? Ze historycy maja
      tylko mieć historyków? Psycholodzy psychologów.........lekarze lekarzy? Co
      za bzdura.......
      Tak zupełnie na marginesie.....czy macie jeszcze
      inne wspólne pasje? Sama mówiłaś o podobnych przeżyciach.......Czy takie
      one są? Czy podobnie jak Ty on kogoś zdradził i oszukał, kogoś kto mu ufał?
      Dalszy ciąg..........to on Ci doradzał żebyś była sama........wtedy kiedy
      jeszcze byliśmy razem.......czy to nie jest zdrada? Dla mnie jest.
      Pamiętam ze mówiłaś ze nie masz czasu.....ale dla kogoś innego się
      znalazł........czy to nie jest zdrada.......czy to nie jest kłamstwo.....czy
      to nie jest oszustwo? To są chyba tylko pytania retoryczne.
      Naprawdę czuje się zdradzony....a naprawdę ciężko kiedy zdradzi Cię osoba
      której ufasz....w którą wierzysz......którą mocno kochasz......Bardzo boli
      zawiedzione zaufanie.
      A ja dlaczego nie mogę z Tobą być? Ze za głupi jestem? Tak jestem zupełnie
      głupi ze dałem się w to wciągnąć....głupi ze dałem się
      oszukiwać......zwodzić za nos.......dałem się zdradzić..... i jeszcze
      głupszy bo nadal Cię kocham.

      Pamiętam jak kiedyś próbowałem wybadać jakie jest nastawienie pewnej bardzo
      bliskiej Ci Osoby do
      mojej osoby.....jak się Ciebie podpytywałem i jak poprosiłem żebyś się
      wprost nawet zapytała jej co sądzi.......i właśnie ona pamiętam
      powiedziała ze skąd masz wiedzieć czy ja kogoś nie mam........i teraz wiesz
      czym się różnimy? Tym ze ja nigdy NIKOGO poza Tobą nie miałem........nie
      mam.....i nie chce mieć.......i nie będę......tym się właśnie
      różnimy..........tym ze ja nie zmieniłem uczuć.......
      Wiesz.....może zrozumiesz to jak ktoś...obojętnie kto to będzie zostawi Cię
      sama...... Może porozmawiasz z Tą Osobą......może ona Ci powie co znaczy
      dowiedzieć się ze ktoś bardzo bliski....nie mowi prawdy.......porozmawiaj
      z nią........niech Ci powie jak się wtedy czuła.......nie jak teraz
      .....tylko jak wtedy. Wtedy kiedy się dowiedziała ze Jej mąż ją
      zdradza..... kiedy się dowiedziała ze jej związek się rozpadł na
      kawałki.......tez dlatego ze znalazł się ktoś inny dla bliskiej jej
      osoby........ nie wiem....w tej chwili zgaduje jak to było bo tyle mi
      opowiedziałaś....... może dla
      niej to była wtedy ulga a może cierpiała? Nie wiem.......nie dowiem się już
      tego....... może się już z nikim nie związała bo wychowywala male dziecko? A
      może
      dlatego ze nie chciała właśnie dlatego ze ktoś ją raz zranił i
      oszukał.......może już nie chciała więcej tego....... może wcale nie
      przestała go kochać? Nie wiem....pamiętam ze jak opowiadałaś mi jak
      rozmawiałaś z Nią ......zrozumiałem to tak jakby nadal darzyła go
      sentymentem......ze był przystojny, wysoki.....nie pamiętam dokładnie co
      jeszcze ale pamiętam ze same pozytywy........ Może się mylę.......... może
      wiec........ może wcale jej nie przeszło.......może jeszcze w jakiś sposób
      jej zależy na nim.........nie wiem........naprawdę zgaduje........ to są
      naprawdę tylko dywagacje....... Ale porozmawiaj z Nią o tym.........niech Ci
      powie jak się czuła......może będziesz potrafiła to przenieść na to jak ja
      się teraz źle czuje? Nie wiem tego i już nigdy się nie dowiem......

      Naprawdę bardzo czekałem na odpowiedz......zależało mi na niej....... Nie
      odpowiadasz na pocztę....nawet
      nie wiem czy coś przeczytałaś........powiedziałaś że żaden mail nie
      doszedł.....ale mnie się wydaje ze to nieprawda. Wiem ile wysłałem i wydaje
      mi
      się że nie wszystkie wróciły.....z telefonem coś znów nie tak. Nie wiem czy
      rozłączyło czy sama rozłączyłaś....nieważne......skutek jest ten
      sam....ciągle słyszę ze linia abonencka uszkodzona. Tak jak wtedy kiedy
      próbowałem powiedzieć coś ważnego.......Nie wiem czy naprawdę jest
      uszkodzona czy tez po prostu to sztuczka telefoniczna.....nieważne. Zależało
      mi na odpowiedzi.......jakiejkolwiek.......w miarę wyczerpującej. Ale wiem
      że nie będzie żadnej...

      Czuję się oszukany jeszcze z innego powodu......radziłaś się innych
      osób.......ale mnie nic nie powiedziałaś......nie wiedziałem
      nic......pytałaś się innych......nie mogę tego zrozumieć. Ja o wszystkim
      rozmawiałem właśnie z Tobą......nie mogę zatem zrozumieć dlaczego Ty nie
      robiłaś tego. Ze wolałaś komuś innemu powiedzieć co Cię trapi.......
      Zajrzyj do tych listów..........do tych maili...tam jest prawda o
      Tobie........tam jest napisane Twoimi słowami.....to są Twoje
      słowa........Zobacz to co mi mówiłaś.....sprawdź....porównaj. Zobacz to co
      mi powiedziałaś....zobacz ile tego było....z jednej strony dużo........ale z
      drugiej strony. Z drugiej strony zobacz jaki mogłem mieć obraz
      Ciebie.....nie raz i nie dwa prosiłem o to żebyś więcej mówiła......bo
      powiedziałem ze wiem o Tobie tyle ile mi powiesz.....ile później wyciągnę
      wniosków...ile zaobserwuję sam....... Pamiętam jak powiedziałem Ci ze
      traktujesz nasz "związek" jako czysto rozrywkowy......powiedziałaś ze to
      nieprawda.......zapewniałaś mnie o tym. Bo ja widziałem ze niestety ale to
      jest dla Ciebie jak tania rozrywka.....żeby mieć z kim pogadać i się
      pośmiać.....a nie chciałaś nic o sobie mówić.....musiałem
      wyciągać.......pytać się...... Czułem że nie odwzajemniasz uczuć..że to
      tylko sympatia i wszystko... ale zapewniałaś mnie że to nieprawda..że
      kochasz... że czujesz się kochana.. Mówiłaś ze jesteś taka
      ......ale ze
      pomagam itd....... pamiętam jaki był problem żeby się zdjęciami
      wymienić......ciągle nie miałaś......
      Powiedziałaś ze z którąś z poprzednich osób nie wyszło bo pomyliłaś
      uczucia....... wiesz....coraz bardziej myślę że mną tez
      pomyliłaś.......zapewniasz ze kochałaś.....ale czy naprawdę tak robi
      kochająca osoba? Czy rozmawia o kimś za plecami? Czy robi wszystko żeby się
      tylko nie spotkać? Powiedz sama....

      Przypomnij sobie te słowa piosenki zespołu Raz, Dwa Trzy............"Oczy
      tej malej".....przypomnij sobie bo to chyba naprawdę nasza historia.......to
      jest dokładnie to co się nam przytrafiło tylko ze jak wspomniałem odwrotnie
      z płcią....bo tam to facet rzuca kobietę........ale wszystko się
      zgadza.......wszystko jest właśnie tak jak w tej piosence........ ściągnij
      sobie z
    • ginger_beer Do autora 26.08.03, 13:38
      Zgodnie z sugestią zawartą w pierwszych zdaniach darowałem sobie czytanie tego
      listu, ale pozwolę sobie stwierdzić, że trafiłeś pod zły adres, bo tu jest forum
      dyskusyjne, a nie: poczta, tablica ogłoszeń, tudzież blog.
      • Gość: Arti Re: Do autora IP: *.shadows.pl 26.08.03, 13:50
        Wiec dyskutuj....Mnie juz wszystko jedno.... Tylko ze Jej nie jest wszystko
        jedno......i moze to glupie ale to tez z troski o Nia...
        Zalezy mi tylko zeby przeczytala.....nic pozatym...... Naprawd nie mam zadnej
        innej mozliwosci.... dlatego akurat to forum..... bo wiem ze tu zaglada i ze
        pewnie ktos ja zna...
        Mozcie wierzyc albo i nie
    • Gość: Arti Re: List do D. (danielle) IP: *.shadows.pl 26.08.03, 13:40
      Przypomnij sobie te słowa piosenki zespołu Raz, Dwa Trzy............"Oczy
      tej malej".....przypomnij sobie bo to chyba naprawdę nasza historia.......to
      jest dokładnie to co się nam przytrafiło tylko ze jak wspomniałem odwrotnie
      z płcią....bo tam to facet rzuca kobietę........ale wszystko się
      zgadza.......wszystko jest właśnie tak jak w tej piosence........ ściągnij
      sobie z netu tekst piosenki..... na pewno gdzieś
      jest........zobaczysz..........
      przypomnij sobie.........."..a taki co kochać nie umie przegra choć
      wszystko rozumie...." ..........kiedy to zrozumiesz.......kiedy będziesz
      wiedziała.......
      Zupełnie mnie odrzucasz...tak jakbym coś Ci zrobił strasznie
      złego......jeżeli tak to powiedz co?
      Chce umrzeć ze świadomością co złego zrobiłem........co było nie
      tak.........przecież kochałem....przecież ufałem......przecież
      wierzyłem......przecież chciałem dobrze.......przecież się
      starałem........dlaczego akurat mnie to trafia? Dlaczego ten świat jest
      niesprawiedliwy........ przecież nie zrobiłem nic złego......
      Dlaczego wiec mnie to wszystko spotyka.......po co....za
      co.........dlaczego.......

      Może za jakiś czas zrozumiesz ze posłuchałaś niewłaściwych osób...może
      dojdziesz do takiego przekonania......może będziesz żałowała tych
      decyzji........bo wtedy może zrozumiesz ze prawdziwa miłość leżała w innym
      miejscu......ze ktoś Ciebie mocno kochał.........również zapewniałaś go o
      swojej miłości......tylko ze posłuchałaś później niewłaściwych
      głosów.......liczę na to ze zrozumiesz ze prawdziwa.......niewyczerpana
      miłość leżała właśnie tam.......ze kochałem Cię nie dostając nic w
      zamian.......może kiedyś zrozumiesz ze postępując tak a nie inaczej
      popełniłaś błąd.......ze to odrzuciłaś.......ze skreśliłaś.......ze kogoś
      zniszczyłaś..........kogoś, kto nawet nie rozumiał, dlaczego nagle go
      spotyka
      tyle złego....tyle przykrości...... i to za co? Za miłość... za oddanie. za
      uczucie..
      Liczę na to ze zrozumiesz kiedyś ze popełniłaś błąd........ze popełniłaś
      błąd pisząc tyle złego.......tyle niegodziwości.......nieprawdy.......ze
      popełniłaś błąd pisząc to nie licząc się z tym ze ktoś przez takie słowa
      strasznie cierpi.......ze cierpi z rak ukochanej osoby.......jedynej
      osoby,.którą kochał........nie mogąc się pogodzić z tym ze za miłość dostał
      tyle
      zła....... zrozumiesz ze miłość to nie jest zabawka nakręcana ani żadna
      inna......Zrozumiesz ze nie można się tak bawić uczuciami wymyślając
      potworności tylko po to żeby kogoś zdenerwować.......... Ktoś Ci
      bezgranicznie wierzył i ufał..........ale Ty potraktowałaś go bardzo
      źle....... odebrałaś mu wiarę i nadzieję w cokolwiek....tak...najpierw mu
      ją długo długo dawałaś po to by ją nagle zabrać......zabrać i nie pozwolić
      nic zmienić.
      Pamiętaj ze on kiedyś dal Ci coś,.....ale kiedy on prosił bardzo o to samo
      od
      Ciebie powiedziałaś ze tego nie dostanie.......ale bardzo mu na tym
      zależało. Tym czymś była szansa. I to nic że w innych warunkach. Zależało,
      bo
      kochał........bo mimo wszystkiego kochał z całego
      serca.....z całych sił. Nie zwątpił......miał prawo....ba....sama tego
      nawet chciałaś żeby zwątpił.....ale jego miłość była
      mocniejsza........wieczna.......
      Pamiętaj ze ten ktoś Cię potrzebował........ale gdy poprosił o
      pomoc........nie dostał jej.......
      Pamiętaj o tym ze oskarżyłaś go fałszywie......niesprawiedliwie go
      potraktowałaś.........o co chodziło? Jejku....chyba nie chodziło Ci o to ze
      on może ma więcej pieniędzy? Czy zatem wystarczyło zwyczajnie Twoje uczucia
      kupić? Zaimponować tym? Powiedz.

      Widzisz.....wiem ze byłaś u niego......i jeśli mam być szczery napawa mnie
      to obrzydzeniem.......bo pamiętam ze, mimo iż wiedziałaś ze bardzo mi zależy
      na tym żebyś mnie odwiedziła.......mimo iż ciągle zapewniałem ze nie ma
      powodu żebyś się u mnie źle czuła....ze wszystko będzie dobrze......ze
      zrobię żeby wszystko było jak najlepiej.......mimo to....mimo to nie
      chciałaś zupełnie przyjechać........było mi strasznie przykro......podobno
      kochałaś.........widzisz...a do niego jedziesz.....jedziesz sama.....na 2
      noce......bez oporów......spójrz teraz do lustra i powiedz ze mnie kochałaś
      kiedyś........powiedz to do samej siebie...... Widzisz...bawiłaś się
      mną...tak się czuję.......byłem zabawka......kiedy znalazła się inna
      zabawka...z większą ilością bajerów starą wyrzuciłaś w kąt......

      Mnie kiedyś powiedziałaś ze z nami to chyba za szybko idzie.......ze masz o
      to pretensje........ale teraz nie masz najmniejszych oporów by jechać do
      niego na 2 noce......i prawie wszystkie weekendy......a podobno mialy byc
      tylko dla rodziny? Naprawdę przeczytaj sobie te maile, bo zobaczysz ile
      zostało
      jeszcze z tego, co mi powiedziałaś.......zobaczysz ze kiedyś coś
      powiedziałaś
      a teraz zupełnie mówisz, co innego.
      Niesprawiedliwie zupełnie mnie osądziłaś..... robisz teraz to, co mówiłaś,
      że
      nigdy byś nie zrobiła....... coś mi obiecałaś....i zupełnie nie dotrzymałaś
      obietnicy......
      Magdo spójrz teraz w lustro...naprawdę. Powiedz, dlaczego się mną tak
      bawiłaś? Co Ci zrobiłem? Przecież zawsze Cię kochałem.......zawsze.....do
      tej pory Cię mocno kocham......

      Wiesz ze w pewnej chwili porównałem to, co robisz do osoby wciągniętej przez
      sektę? Już tłumaczę.......otóż do sekt werbowani sa ludzie
      wierzący......poszukujący......szukający celu.....Boga......miłości. I takie
      coś zapewnia sekta........daje mu na talerzu to, czego szukał.......daje mu
      to podsuwając mu gotowe rozwiązania.......tylko ze taki człowiek nie wie ze
      im bardziej wtedy czegoś szuka tym bardziej to gubi......im czegoś chce być
      bliżej tym jest dalej.......im bardziej próbuje czegoś dotknąć tym bardziej
      mu to ucieka.........
      Zachowujesz się w tej chwili podobnie.......szukasz......chcesz......ktoś
      dał Ci rozwiązanie najprostsze z możliwych........ale jeszcze nie wiesz ze
      skutek może być zupełnie odwrotny od zamierzonego. Ze coś jednak
      stracisz......zgubisz.......nie znajdziesz. Przede wszystkim samą
      siebie.....swoje człowieczeństwo...... chcesz tego szukać, ale podążasz
      fałszywą ścieżką.........najprostszą.......donikąd....... A prosta i łatwa
      jest droga prowadząca na zatracenie..
      Gubisz......gubisz miłość.....szukasz jej, ale ją jednocześnie odrzucasz i
      negujesz.....błądzisz.......błądzisz, ale nie dasz sobie pomóc........wolisz
      najprostszą pomoc.....najkrótszą drogę. Gubisz uczucie w które wierzyłaś 1,5
      roku... które razem budowaliśmy... oboje się na tej drodze wspomagaliśmy.. w
      chwilach zwątpienia... wtedy nawzajem przekonywaliśmy się że trzeba iść
      dalej... ale w pewnym momencie wybrałaś inną.. krótszą ..łatwiejszą drogę...
      a mnie zostawiłaś na tamtej drodze samotnie... i ja błądzę nadal.. bo
      samotnie przejść jej nie sposób...
      Kto wie...może to kiedyś zrozumiesz...może nigdy....nie wiem.
      Nie w moich dłoniach spoczywają Twoje losy.....

      Kasujesz skrzynki........nie pozwalasz
      dzwonić....wyjeżdżasz....chcesz uciec i schować się przede mną.
      Tak....przede mną możesz.....jak najbardziej.....ale pamiętaj ze przed
      swoimi
      myślami i tak nie
      uciekniesz.......bo gdziekolwiek by Cię nie było....to one zawsze Cię
      dopadną. Będą męczyć wyrzutami sumienia........nie dadzą spokoju. Przed tym
      nie uciekniesz........jeżeli nie dziś i nie jutro i nie za tydzień......to
      dopadną Cię za miesiąc....za dwa...ale napewno przed nimi nie uciekniesz.
      Zobaczysz jeszcze jak będą bolały niektóre dni......np. pamiętny
      11 listopad.......zobaczysz jak będzie bolał Sylwester........albo 14.
      lipiec.... pierwsze spotkanie...może pamiętasz każde następne...... prawda..
      Nigdy jakoś nie przywiązywałaś uwagi do dat... a 28
      sierpnia .....minęłoby 2 lata jak się poznaliśmy... jak rozmawialiśmy ze
      sobą
      pierwszy raz...
      Zobaczysz jak będzie bolało słowo Kraków......zobaczysz, co będziesz czuła
      przechodząc przez rynek.....a co będziesz czuła przechodząc obok miejsca
      gdzie była ławeczka? Ulica Gołębia? Kolegium Novum? Nie chce
      myśleć........jak wiele innych takich dni......tych dni, które łączyły się z
    • Gość: Arti Re: List do D. (danielle) IP: *.shadows.pl 26.08.03, 13:43
      Zobaczysz jak będzie bolało słowo Kraków......zobaczysz, co będziesz czuła
      przechodząc przez rynek.....a co będziesz czuła przechodząc obok miejsca
      gdzie była ławeczka? Ulica Gołębia? Kolegium Novum? Nie chce
      myśleć........jak wiele innych takich dni......tych dni, które łączyły się z
      nami.
      Przed sama sobą jednak nie uciekniesz...będziesz się widziała co rano w
      lustrze......będziesz czuła co to znaczy. Naprawdę poczujesz ze
      boli......nie ze Ci życzę tego....raczej przepowiadam, choć wróżbitą żadnym
      nie jestem. Nie chcę się mścić..nie odczuwam takiej potrzeby.. Ale poczuj
      chociaż przez moment co znaczy ten ból.. Jak to mocno boli.. A ból uczy
      pokory... zrozumiesz wtedy wiele..

      Ciągle powtarzałaś ostatnio ze nic mi nie możesz dać tego, co ja bym chciał.
      Faktycznie...materialnej rzeczy takiej nie ma........bo to jest niezwiązane
      z materia. Właściwie to nawet nie masz tego.........nie masz, ale
      możesz dać. Tym czymś jest szansa. Szansa na to ze będziemy mogli
      porozmawiać......spróbować.....dać szanse naprawić wszystko zło. Wiesz ze
      bardzo mi na tym zależy.........
      Dlaczego taki Ci zależy na tym żeby już nigdy się nie zobaczyć.....już nigdy
      nie spotkać.....przypadkiem nawet nie porozmawiać? Dlaczego.....jaki w tym
      masz cel?

      Wiesz.....myślę ze drugi raz już bym się nie dal wciągnąć w taki związek bez
      przyszłości.......gdybym wiedział jak to się skończy zupełnie bym się nie
      angażował w takie coś....wtedy, kiedy prosiłaś o szanse...zwyczajnie bym jej
      odmówił.......ale ja przez cały czas wierzyłem...starałem
      się...... Żałuje ze dałem się wciągnąć w te gierkę......bo wiem ze bez tego
      wszystkiego mógłbym być....nie wiem czy bym był, ale napewno mógłbym
      być....mógłbym być teraz o wiele szczęśliwszy.......byłbym sam i
      szczęśliwy.......byłbym po 1000-kroc nie wiedząc, co znaczy miłość.....ale
      niestety wiem.......zaufałem i straciłem wszystko. Nie mam nic......nie mam
      nawet siebie, bo całego siebie zainwestowałem...włożyłem w to
      wszystko......i mnie już nie ma......
      Miłość jest bowiem jak narkotyk.. spróbujesz raz... i już wpadłeś...
      potrzebujesz tego... pragniesz tego....żyć bez tego nie potrafisz.. I
      dokładnie
      tak jak narkotyk.. strasznie boli kiedy to odstawisz.. Kiedy już nie
      masz......kiedy się skończyło... Miłość jest nawet gorsza jak narkotyk... bo
      z
      narkotyku łatwiej się wyleczyć.. z miłości to chyba niemożliwe.. A jeżeli
      się wyleczyłaś to znaczy ze to chyba nie była jednak miłość...

      Powiedziałaś ze już nie chodzisz na czaty i nie chcesz poznawać nowych
      ludzi...można by powiedzieć lepiej późno niż wcale...tylko.......tylko ze ja
      tego nie robiłem już od całkiem dawna......właściwie to jak sięgam pamięcią
      to utrzymywałem kontakt tylko z osobami, które poznałem mniej więcej równo z
      Tobą....później te kontakty były coraz rzadsze aż w kocu ograniczyły się do
      życzeń na święta....ale i tak nie zawsze, bo część tych znajomości
      rozleciało
      się na dobre....bez żadnej przykrości zresztą.
      Ha nawet miałem kilka numerów telefonów......nie wiem, po co ale
      miałem......ale nigdy ich nie wykorzystałem. Nie robiłem tego, bo po prostu
      nie miałem takiej
      potrzeby. Kiedy byłem na necie to i tak nie poznawałem nikogo, bo nie
      potrzebowałem tego...miałem Ciebie.
      Dlatego źle się czułem, kiedy ty sobie chodziłaś na czaty.......tak
      jakbym się nie liczył dla Ciebie......szkoda ze dopiero teraz przestałaś na
      nie zaglądać. Powiedziałaś ze teraz nie chcesz chodzić na czaty......ale
      dlaczego wcześniej mimo wszystko chodziłaś? Dlaczego dopiero teraz?
      Pamiętam jak kiedyś....jak kiedyś powiedziałaś ze jesteś chora. Pamiętam ze
      wtedy czegoś szukałem w necie. Ale nagle pomyślałem sobie żeby sprawdzić czy
      aby napewno nie będziesz na czacie. Wszedłem pod innym nickiem........i
      byłaś. Żałowałem ze sprawdziłem. Bo żył bym sobie w błogiej nieświadomości.
      Pamiętam ze na początku próbowałem nawiązać normalną
      rozmowę.......pomyślałem sobie ze może by tak sprawdzić, jaka jesteś podatna
      na podryw......ale nie wytrzymałem długo........zresztą balem się ze mogłoby
      się okazać coś strasznie złego dla mnie. Pamiętam ze się wtedy mocno
      zdenerwowałem.......ze się wtedy pokłóciliśmy........bo nie mogłem zrozumieć
      jak to jest....ze dla mnie jesteś chora a dla kogoś innego
      nie......tłumaczyłaś to ze chciałaś tylko na chwile...ze chciałaś coś tylko
      przekazać. Nie wiem...może i była to prawda......uwierzyłem w nią......ale
      wiem ze dla mnie byłaś
      wtedy chora a dla innych zdrowa. Do dziś nie mogę zrozumieć tego......jak
      można w ten sposób zrobić komuś przykrość......
      Teraz jak czasem jestem na necie to nawet nie wiem, co robić...... jeszcze
      niedawno strasznie chcialem miec stałe
      łącze.....bo pojawiła się taka możliwość....co u nas nie jest niestety
      takie łatwe....ani tak tanie jak u Ciebie....... ale widzę ze to już nie ma
      najmniejszego sensu. Ze po prostu bym nie chciał....nie miał żadnej potrzeby
      żeby skorzystać z netu..... i tak wcześniej był praktycznie tylko po to żeby
      z Tobą rozmawiać....wymienić się mailami....... teraz jest mi do niczego
      absolutnie nie potrzebny. Wchodząc na czat i tak szukam Ciebie....... ale
      nawet tego już nie robię.... bo po co? Z nikim nie rozmawiam....... bo
      potrafiłem tylko z Tobą...... i wraz z Tobą czuje tak jakbym stracił duża
      część siebie......swojej osoby....... straciłem cel.......sens........
      chciałem wszystko robić dla Ciebie....... i robiłem....... może tego nie
      widziałaś, ale mocno nad sobą pracowałem....... starałem się....... Wiem ze
      kiedyś powiedziałem ze się nie zmienię....... widzisz....nieprawda......
      zmieniłem się i to bardzo....... bo chciałem to zrobić dla Ciebie....... dla
      Ciebie i dla nikogo innego....... nie ma drugiej takiej osoby, dla której
      coś
      chciałbym zrobić tak mocno jak dla Ciebie....... Dlaczego tego nie
      dostrzegasz...... dlaczego nie widzisz...... dlaczego nie rozumiesz.....
      dlaczego nie chcesz spróbować...... dlaczego odbierasz szanse.......
      dlaczego już nic nie znaczę...... dlaczego mnie nienawidzisz...... co Ci
      zrobiłem ze jestem teraz tym, kim jestem......

      Odchodzę......naprawdę już odchodzę do wieczności. Nie potrafię żyć z tym
      wszystkim. Nie potrafię żyć ze świadomością tego ze mnie zwyczajnie
      zdradziłaś...... ze przestałem Cię cokolwiek obchodzić. Ze mówiłaś ze mnie
      kochasz, chociaż nawet wtedy......a teraz to już zwłaszcza, Twoje czyny
      zupełnie
      tego nie potwierdzały. Nie potrafię żyć ze świadomością tego ze wierzyłem Ci
      i ufałem......ze chciałem dobrze....... ze włożyłem w to tyle wysiłku. I ze
      teraz się okazuje ze to wszystko było zupełnie po nic..na próżno.....ot taki
      Twój mały
      kaprysik. Nie potrafię żyć ze świadomością tego ze to wszystko zrobiła mi
      osoba, której wierzyłem bezgranicznie. Której wierzyłem w każde słowo. Nie
      potrafię żyć ze świadomością tego ze odeszłaś.....strasznie mnie
      traktując.......oskarżając mnie o naprawdę ciężkie rzeczy........i ze to
      wszystko było tylko po to żeby się mnie pozbyć........ze zmyślałaś
      .... tylko po to żeby SPECJALNIE zrobić mi przykrość. I to wszystko
      w środę opowiadałaś mi jakby to była jakaś farsa......żart......mówiłaś to z
      uśmiechem.......frywolnie......jakby to było nic. Jakby to nie chodziło o to
      ze ktoś przez takie słowa się czuje strasznie źle...... strasznie
      podle....... że przez takie słowa ktoś stracił zaufanie do ludzi... że
      myślał czy naprawdę był taki zły...czy naprawdę zrobił tyle niedobrego...
      czy czasem nie jest strasznie złym człowiekiem i że powinien odejść z tego
      świata zanim kogoś jeszcze mocniej zrani? I nagle okazało się że jednak to
      wymyśliłaś.. że wcale tak nie było...że powiedziałaś to żebym się
      zdenerwował.. Tylko po to.. a moje uczucia? Czy myślałaś wtedy o nich? Czy
      myślałaś że je depczesz.. tratujesz.zamieniasz w nicość?
      Czy naprawdę tak postępuje osoba, która mówi ze kochała? Choćby nawet
      kiedyś.......ale podobno kochała. Powiem Ci ze nie. Takich świństw się nie
      robi. Wcześniej nikogo tak naprawdę nie kochałem......to były tylko sympatie
      drobne....
    • Gość: Arti Re: List do D. (danielle) IP: *.shadows.pl 26.08.03, 13:44
      Wcześniej nikogo tak naprawdę nie kochałem......to były tylko sympatie
      drobne.......wiem już ze to nie była miłość, bo miłość wygląda
      inaczej.....że dopiero Ciebie kochałem...ale wiesz co? Nigdy bym do
      żadnej.........ani o żadnej z nich
      nie powiedział tylu przykrych słów. Zwyczajnie przez szacunek........Dlatego
      nie mogę zrozumieć ze całkowicie brak Ci do mnie szacunku.......po 1,5 roku
      "związku". Czy 1,5 roku to nic? Czy można to przekreślić pisząc kilka
      fałszywych maili? Czy tak się to robi? Zawsze tak robiłaś?
      I ten Nowy........zupełnie nie mogę zrozumieć jak można komuś napisać to, co
      napisałaś a później zaraz to odwołać? Zmienić......powiedzieć ze to
      nieprawda? Czuje się zdradzony.......oszukany.....wyprany z wszelkich
      uczuć........ wymięty jak gąbka...
      Wiesz nie wiem czy będziecie szczęśliwi........nie wiem czy w ogóle
      będziecie
      ze sobą......ale wiedz ze OBOJE mieliście w tym wszystkim udział. I jak
      samopoczucie? Tak......możesz mu powiedzieć.......o tym ze razem kogoś mocno
      wyślizgaliście......... ze wasze wspólne działanie doprowadziło kogoś do
      ruiny...... Naprawdę miłego samopoczucia, kiedy będziecie się na siebie
      patrzeć. Nie zapomnijcie wtedy o mnie....... Pamiętajcie.......

      Tak....wiem ze życie będzie teraz dla Ciebie cięższe.....szkoda ze nie
      pomyślałaś o tym wszystkim wtedy, kiedy pisałaś te podle maile......wtedy
      kiedy.....tak....wtedy, kiedy odwróciłaś się ode mnie......wtedy
      kiedy czułem ze dostaje cios w plecy od najbliższej osoby.......może wtedy
      trzeba było o tym myśleć.....teraz jest za późno. Straciłaś
      szansę.........miałaś ją długo w swoich rękach......ale ja zniszczyłaś swoim
      działaniem........
      Nie mogę zrozumieć, że mogłaś mi to zrobić.......wiesz.........przez jakiś
      czas nawet pomyślałem sobie, że ktoś może włamał się na Twoje konto i pisze
      takie podłe maile......ale to byłaś Ty niestety....... czułem się z dnia na
      dzień coraz gorzej......Ty jakby coraz lepiej. Nie mogłem zrozumieć jak
      takie coś może sprawić Ci tyle przyjemności......sorry...... tak to
      odebrałem.
      Ten głos pełen ironii.....ten uśmieszek, mimo iż mówiłem o całkiem poważnych
      sprawach........nie mogłem i nie mogę tego zrozumieć.
      Nie rozumiem dlaczego mnie to spotyka.......to jest niesprawiedliwe. To
      powinno się trafić komuś innemu........nie zrobiłem nic złego przecież. Ale
      to już nie ma znaczenia.........już nie chce żyć....nie mam po
      co........wszystko straciło swoje barwy.........nie istnieje........

      Czasem myślę sobie ze świat jest naprawdę bardzo niesprawiedliwy....... Wiem
      ze teraz na świecie......w Polsce...... może nawet w mojej okolicy.....
      są osoby, które bardzo chcą żyć a umrą........ Myślą o jutrzejszym wieczorze
      a nie dożyją poranka.. Chciałyby coś w życiu jeszcze
      zrobić...... mają dla kogo.... wiedzą po co to wszystko... Jest wiele osób,
      dla których każdy dzień niesie wielką radość... a umrą...... ale z drugiej
      strony jestem ja....... może i wielu innych...nie wiem...... wiem o sobie.
      Wiem ze nie chcę żyć........ ze dla mnie życie się
      już skończyło........ ze już nie ma sensu......... i myślę sobie ze bardzo
      bym chciał się z takim kimś na to życie zamienić........ żeby ktoś żył a ja
      żebym odszedł za niego....... przecież to by było bardzo sprawiedliwe.......
      przecież ktoś może naprawdę pragnie najbardziej na świecie żyć........ a ja
      już nie chce........ ja już przeżyłem, co mogłem i odchodzę....... Dla nich
      życie ma sens......dla mnie nie ma....... dla nich jest radością....dla
      mnie cierpieniem........ czemu się nie można zamienić? Czemu nie można dać
      komuś to co dla siebie samego nie ma żadnej wartości... Przecież było by o
      wiele lżej..... sprawiedliwiej...
      A ja też miałem kiedyś co i dla kogo robić.. Dla Ciebie wszystko... tak
      chciałem.. Nawet niedawno przygotowywałem z kolegą pewien projekt
      internetowy.. nie, nie związany z Tobą... ale już nie chcę go kończyć.. nie
      odczuwam takiej potrzeby.. Tylko że szkoda bo akurat kolega sam sobie z tym
      projektem nie poradzi, czego jestem niemal pewien... Jeden projekt
      przygotowywałem sam... ale zarzuciłem pracę bo to i tak nie ma sensu... może
      komuś by się przydał...wierzę że tak..ale na pewno nie mnie...
      Kiedyś myślałem żeby go skończyć i żeby to był ślad po mnie.. Ale nie chcę
      żadnego śladu..

      Wiem co napisałem......nie cofnę słów......czuje się
      oszukany.......zdradzony.......poniżony.......i wiele innych......wiesz, co
      zrobiłaś......wiesz... dzień po dniu.......ale mimo wszystko nie potrafię
      Cię znienawidzieć. Kocham Cię nadal. Bardzo mocno.........bez Ciebie nie
      potrafię żyć......ale coraz bardziej uświadamiam sobie ze z Tobą i tak bym
      już pewnie nie potrafił.......nie po tym co mi zrobiłaś...... chciałbym
      spróbować, ale nie wiem czy bym umiał..... wiem że ze wszystkich sił bym się
      starał... ale nie wiem czy by się udało...
      Wiem ze to wszystko...ze odejdę na próżno.......ze nic nikomu to nie
      da...... nikt nic nie zrozumie.....jedynie skrócę swoje
      cierpienia.......swój ból. Wiem ze do Ciebie nic nie dotrze........ Ze przez
      to straciłaś osobę, która bardzo mocno Cię
      kochała........kto wie?...może najbardziej na świecie. Może już nigdy i nikt
      nie będzie Ciebie kochał tak mocno jak ja to robiłem. Możesz się śmiać teraz
      tak jak się śmiałaś a środę.......ale to prawda. Pamiętaj jednak ze kochałem
      Cię bardzo bardzo mocno....... ze zależało mi na Tobie..... Nie wiem.....
      czasem myślę sobie o tym ze być może wiele kobiet by mogło chcieć żeby ich
      faceci tak mocno je kochali..... Może to czysty narcyzm.... być może......
      ale Ty właśnie odrzucasz to, co być może...... być może....... jest
      marzeniem
      wielu kobiet. Myślę ze marzą o takim silnym....... mocnym.......
      trwałym..... szczerym uczuciu ale go nie mają.. chcą czuć że ktoś je kocha
      ale tak nie jest.. chcą szacunku ale go nie otrzymują... A Ty masz takie
      uczucie....i je
      odrzucasz......

      Wiesz...... nigdy celowo nie szukałem miłości...... uczucia....... zawsze
      myślałem ze, co ma być to i tak będzie. Ale gdy Cię poznałem..... wydawało
      mi
      się ze to właśnie jesteś TY...... ze mam właśnie wielkie szczęście..... ze
      je znalazłem...... że trafiłem więcej niż kilka szóstek na loterii.... ze
      mam szczęście...... Byłem w błędzie. Byłem głupcem jednak.....
      Naprawdę wierzę w to ze można kochać raz. Ze tylko raz można dać wiele
      uczucia...... wiele miłości. Bez żadnego kunktatorstwa......
      wyrachowania..... tak po prostu..... chcieć kochać i być gotowym ofiarować
      siebie.......
      A jeśli się pytasz.......jeśli mówisz ze w tym, co robię nie ma sensu to
      sama
      pomyśl....... pomyśl, co wart jest najszybszy....najpiękniejszy samochód....
      największy...najlepiej wyposażony dom...... największe pieniądze.....
      najlepszy sprzęt rtv.....największy telewizor...... najlepsze
      dvd....najgłośniejszy sprzęt grający...... najszybszy komputer......
      najdalsze podróże...... najlepiej wyposażona biblioteka ....... wszystko
      najlepsze... największa liczba minut w abonamencie telefonicznym...
      najpełniejsza lodówka....... co to wszystko znaczy, jeżeli się ma to tylko
      dla siebie? Co znaczy to, jeżeli nie ma się tym z kimś podzielić?... co
      znaczy to wszystko, jeżeli to nie jest dla Kogoś?..... co to wszystko
      znaczy? To wtedy jest nic nie warte. Co znaczy, bowiem jeździć wszędzie
      samemu?.... wracać ciągle do pustego mieszkania......... wszystko robić
      samemu. Samotnie oglądać najlepsze komedie... Co znaczy nie mieć do kogo
      zadzwonić... Trzeba mieć cel...... trzeba iść do niego...... trzeba
      wiedzieć, dla kogo to wszystko...... robić coś dla samego siebie czasem nie
      ma
      najmniejszego sensu..... I ja właśnie taki cel straciłem...... nie mam dla
      kogo...... nie mam żadnej motywacji..... dla siebie? Po co? Czuje się teraz
      otoczony przedmiotami bez żadnej wartości..... moimi własnymi..... one nic
      nie znaczą....... wiesz ze dla mnie więcej warte jest Twoje jedno choćby
      zdjęcie od....od nie wiem...komputera, telefonu, wieży hi-fi.....od
      wszystkich płyt..... mebli...... książek....... to wszystk
    • Gość: Arti Re: List do D. (danielle) IP: *.shadows.pl 26.08.03, 13:45
      I ja właśnie taki cel straciłem...... nie mam dla
      kogo...... nie mam żadnej motywacji..... dla siebie? Po co? Czuje się teraz
      otoczony przedmiotami bez żadnej wartości..... moimi własnymi..... one nic
      nie znaczą....... wiesz ze dla mnie więcej warte jest Twoje jedno choćby
      zdjęcie od....od nie wiem...komputera, telefonu, wieży hi-fi.....od
      wszystkich płyt..... mebli...... książek....... to wszystko razem nic dla
      mnie nie znaczy już....... to sa martwe zupełnie przedmioty........ każde
      Twoje zdjęcie jest warte wielokroć więcej....... dla mnie..... dla kogoś
      innego napewno nie...... widzisz.....ja wcale nie żyję w świecie
      materialnym....... zawsze wierzyłem w przewagę ducha nad materia...... i
      dlatego teraz.... dlatego sa to puste.....martwe przedmioty, które nic nie
      znaczą...... które bez Ciebie nigdy nie będą miały żadnej wartości...... Co
      mi po nich wszystkich, kiedy nie mogę mieć Ciebie?

      Cokolwiek byś nie zrobiła to, napewno będziesz pamiętała to ze przez Twoje
      niewyważone słowa ktoś mocno cierpiał.....ktoś, kto Cię kochał......ktoś,
      kogo
      Ty podobno kochałaś......nazywałaś przyjacielem. Jak kiedyś w rozmowie
      przypomniałem stare przysłowie ze prawdziwych przyjaciół poznaje się w
      biedzie....... niestety właśnie dopiero wtedy się poznałem.......i potwornie
      się zawiodłem. Wiesz dobrze o tym.
      Odchodzę, bo nie ma już dla mnie przyszłości na tym świecie......już nic nie
      wygląda jak dawniej. Wszystko boli.......kiedy jestem w obojętnie, którym
      pokoju, w którym Ty byłaś.....czasem sobie wyobrażam ze może tu gdzieś
      jesteś.
      Czasem wpatruje się w fotel, na którym siedziałaś i próbuję sobie wyobrazić
      ze tam jesteś......
      Powiedziałaś w środę.......ze to wszystko to może jest dla mnie taki
      test........przyznam ze okrutny......ale wiesz co...tez tak sobie nie raz
      myślałem. Myślałem ze sprawdzasz mnie.......czasem, gdy się przebudzę myślę
      sobie ze właśnie test się skończył i że możemy być znów razem. Dopiero
      później rozumiem ze to nie jest żaden test.....to jest brutalna
      rzeczywistość. Szkoda ze człowiek nie jest jak kot, który ponoć przesypia
      3/4 swojego życia. Nie wiem czy tyle ale i tak sporo. Bo gdybym był jak kot
      mógłbym ciągle spać i śnic o Tobie..........mógłbym cały czas marzyć.......
      Niestety jestem tylko głupim nic nieznaczącym człowiekiem, który nie może
      nawet przespać spokojnie 6 godzin....nie mówiąc już o pełnych, 8 które sa
      potrzebne do życia człowiekowi.
      Podobno człowiek śni w ciągu nocy 4 razy...ja dzisiaj spałem
      krótko...niespokojnie.. śniłem i budziłem się blisko 10 razy...liczyłem za
      każdym razem... za każdym razem pamiętałem ze śnisz mi się właśnie TY..
      śniłem ze jesteśmy razem... ze odbudowujemy to, co zniszczyłaś... Ze się
      nadal kochamy.. śniłem ze znowu chcesz być ze mną... ale to był tylko sen...
      prysnął jak bańka mydlana.. przyszedł smutek... i znów żal... znów przyszły
      pytania..właściwie jedno..DLACZEGO.. dlaczego tak się dzieje... nie zrobiłem
      nic złego... sama to powiedziałaś.. napisałaś.., jeżeli nie zrobiłem to,
      dlaczego tak musze cierpieć? Ja już nie chce żeby bolało...
      Wiesz.kiedyś o tym rozmawialiśmy..o "Rękawiczce".. Czuje się podobnie jak
      ten rycerz.., który dowiedział się ze osobie, którą kochał... Dla której
      chciał służyć..żyć.... ze ta osoba rzuca pośród bestie rękawiczkę tylko po
      to żeby udowodnił coś przed wszystkimi ... wtedy dowiedział się ze jednak
      nic jego życie dla niej nie znaczy..ze jest tylko kaprysem... ze skoro
      mówiła ze go miłuje to, dlaczego wystawia go na taka próbę.. wystawia jego
      życie na próbę... Życie, które dla niej nic nie znaczy.
      Ze mną jest podobnie..dowiedziałem się właśnie ze ani ja...ani Moje życie...
      Ze to nic nie znaczy... ze to dla Ciebie kaprys.. zużyta zabawka.. ze
      mówiłaś ze mnie kochasz... ale zaraz potem pokazałaś ze nic nie znaczę..
      mówiłaś zupełnie coś innego, co teraz robisz... ze zachowujesz się tak
      jakbyś zdradziła nie tylko mnie.., ale również ze zdradziłaś to, co mi
      mówiłaś.. te ideały, które Tobie i nam przyświecały... ze to wszystko
      odeszło... Już nie istnieje... ani ja..ani one...

      Czas się pożegnać po raz ostatni. Jeżeli nie słyszałaś tego, co powiedziałem
      w środę na sam koniec to powtórzę ze powiedziałem ze Cię kocham.....ze nie
      zobaczymy się już nigdy.......i na koniec "żegnaj".
      Nie jestem tylko pewien tego ze się nie zobaczymy.......myślę ze będziemy
      się spotykać we śnie........myślę ze przeżyjemy w nich nie jedna i nie dwie
      wspaniale chwile.....szkoda ze to już nie będzie na tym świecie. Nie w
      świecie realnym......żywym...prawdziwym..
      Lubisz "Dżem"?....zespół "Dżem" a nie taki do jedzenia........a znasz
      piosenkę "O Wiktorio moja Wiktorio".........nie pamiętam czy taki jest
      akurat tytuł.
      Ale tam jest.......właśnie "o Wiktorio...moja Wiktorio.......Wolności Moja
      Ty Wiktorio.......dlaczego mam Cię tylko w snach"......."dzisiaj miałem
      piękny sen, naprawdę piękny sen"........Widzisz........ja tez mógłbym
      śpiewać (gdybym umiał) te piosenkę........tylko ze wszędzie było by
      "Magdeńko" zamiast "Wiktorio"....i to nic ze by to nie miało
      rymu.......najważniejszy w tym przypadku jest chyba sam przekaz.
      Tydzień temu w poniedziałek napisałem pewien list......przeczytaj sobie go
      jeszcze raz uważnie....możesz przeczytać jeszcze kilka ostatnich maili, bo
      to
      wszystko takie pożegnanie na raty.....a prawda.....skasowałaś
      wszystkie.....no cóż.....przykro mi ze nie chcesz ich już mieć....ze ich nie
      potrzebujesz tak jak nie potrzebujesz już mnie. Te maile już nie
      istnieją....ale myślę ze istnieją w Twej pamięci.......w Twej
      świadomości..........ze będą żyły....pulsowały.....i przypominały o sobie
      czasem. Może nawet w najmniej oczekiwanych chwilach.......ale one nie znikną
      zupełnie........tak myślę sobie.
      Powiedziałem już chyba wszystko to, co
      miałem powiedzieć.......tzn. wszystko to, co miałem powiedzieć w tej
      chwili..........bo myślę ze tego, co chciałem Ci powiedzieć w normalnym
      życiu
      to nie powiedziałem Ci nawet polowy.......nie zdążyłem pokazać Ci prawie
      nic.......a naprawdę wiele chciałem........wiesz ze miedzy innymi myślałem o
      tym żeby zabrać Cię kiedyś na wycieczkę na Islandię? Sama mówiłaś ze lubisz
      te klimaty......nawet się rozglądałem za ofertami......niestety
      drogo jak narazie. Widzisz...miałem dla Ciebie naprawdę wiele
      niespodzianek.........naprawdę chciałem Ci dać prezent w postaci pięknego
      pierścionka..a w środę idąc przez rynek myślałem żeby kupić Ci różę...choćby
      jedną .piękną różę..ale nie chciałem żeby później ona wylądowała w
      koszu....a to by się pewnie stało.. ciągle chciałem Cię czymś
      zaskakiwać.....czymś
      nowym.....pozytywnym. Teraz wszystkie te niespodzianki nie mają
      najmniejszego już chyba sensu.......już wszystko jedno czy Ci powiem o
      wszystkich czy o żadnej.......ale ja naprawdę miałem ich moc w zanadrzu.
      Myślę ze mogliśmy przeżyć jeszcze razem wiele wspólnych
      ...wspaniałych.......szalonych dni.........wspólnych nocy.......poranków i
      wieczorów.......naprawdę mogliśmy być razem szczęśliwi. Mogliśmy pisać wiele
      listów....odbyć wiele ciekawych rozmów.......ale to wszystko nam właśnie
      ucieka.....bezpowrotnie.........do nikąd. Już nikt nigdy nam ich nie
      odda....... Mogliśmy się kochać do utraty tchu......tak jak się całowaliśmy
      .....dopóki nam nie brakło powietrza......dopóki nas usta nie zaczęły
      piec....... Naprawdę było w tym coś szalonego........ Właśnie.....było......
      Dlaczego tak szybko o tym zapomniałaś? Obiecałaś pamiętać...... Dlaczego?

      Wracając do tego poniedziałkowego maila......wiesz.....nie zapominaj o
      mnie.......niech będę żył w Tobie wiecznie.......pamiętaj o mnie.....myśl o
      mnie......śnij o mnie. To brzmi jak słowa przekleństwa.......może tak jest w
      dużej części. Ale nie możesz o mnie zapomnieć.......pamiętaj o tych naszych
      datach.......pamiętaj o nich...... świętuj i otocz czcią każdą z nich. Nie
      możesz ich zapomnieć. Pamiętaj o naszych spotkaniach.....pamiętaj gdzie one
      były.......gdy tam będziesz.......zatrzymaj się i pomyśl o mnie......
      Pla
    • Gość: Arti Re: List do D. (danielle) IP: *.shadows.pl 26.08.03, 13:46
      Wracając do tego poniedziałkowego maila......wiesz.....nie zapominaj o
      mnie.......niech będę żył w Tobie wiecznie.......pamiętaj o mnie.....myśl o
      mnie......śnij o mnie. To brzmi jak słowa przekleństwa.......może tak jest w
      dużej części. Ale nie możesz o mnie zapomnieć.......pamiętaj o tych naszych
      datach.......pamiętaj o nich...... świętuj i otocz czcią każdą z nich. Nie
      możesz ich zapomnieć. Pamiętaj o naszych spotkaniach.....pamiętaj gdzie one
      były.......gdy tam będziesz.......zatrzymaj się i pomyśl o mnie......
      Planty..Wawel..a zwłaszcza ul. Gołębia...
      Wiesz........naprawdę myślę ze gdybyś, choć przez chwilę poczuła te katusze,
      które ja teraz czuje.......i w których wiązałaś mnie z każdym mailem
      nieuczciwie pisanym........ze byś się opamiętała......obudziła z letargu.
      Nie wiem czy to zrobisz.......wiem ze nawet, jeśli tak będzie to i tak
      będzie
      za późno dla nas.
      To już jest koniec........nie ma już nic......jesteśmy wolni.....możemy
      iść........ - słowa zwykłej piosenki....a jak sens oddają dobrze?
      Czas przygotować zdjęcia.......szkoda ze to tylko słabe odbicie
      Ciebie......zabiorę je ze sobą......są bardzo cenne......ale tylko dla
      mnie.....nawet dla Ciebie nic nie znaczyły. Wezmę ze sobą również chyba
      kartę sim...... Mam na niej jeszcze kilka Twoich SMS.......
      takich szczególnych.....zresztą od kiedy odeszłaś i tak do niczego nie jest
      mi już potrzebna..... przeklęta fińska zabawka ......milczy...jak zaklęta...

      W niedziele mój kolega zaprosił mnie na swój
      ślub........ i wiesz co? Wyraźnie jest napisane ze z osoba
      towarzyszącą...... Potwornie zabolało, bo jedyna osoba towarzyszącą
      odeszła........ Nawet gdybym dożył do tego momentu, co mam nadzieje ze nie
      nastąpi........to nawet nie miał bym, z kim pójść........ Wiesz jak to boli?
      Być sam na świecie....... kochać kogoś, kto kiedyś odwzajemniał....ale
      przestał.......Twoje uczucia....... sprawdź sama jak to boli........
      NIE ZAPOMNIJ O MNIE MAGDO........
      proszę Cię o to.

      Teraz, kiedy to mam nadzieje ze czytasz....... mam nadzieje ze już mnie nie
      ma na tym świecie. Mam nadzieje ze się udało odejść za pierwszym razem......
      ze tabletek wystarczyło....zresztą żeby mieć pewność postanowiłem podwoić
      początkową liczbę... na pewno się uda..... życz mi tego z całego serca,
      jeśli mnie
      kochałaś. Nie chcę żeby mnie ktokolwiek ratował.bo wiem ze kiedy bym się
      obudził...i nie było by Cię przy mnie...że bym to zrobił jeszcze raz i
      jeszcze raz... Bez Ciebie moje życie nic nie znaczy.. nie chcę go. Tylko z
      Tobą miało by sens...ale Ty już tego nie chcesz.. nie zrobiłem nic złego...
      a Ty nie chcesz... To jest jak eutanazja....... skrócić ból i cierpienie.
      Bezsensowny
      ból. Życz mi tego....... do końca będę pamiętał te naprawdę dobre
      chwile..... może będę sobie potrafił wyobrazić ze za kilka lat nadal
      jesteśmy razem...... ze jesteśmy szczęśliwi....... ze jesteśmy dla
      siebie...... może będę tylko wspominał ostatniego Sylwestra....... może będę
      wspominał pamiętne krótkie chwile na ławeczce w Krakowie......ulica
      Gołębia..przy pomniku....... pierwszy
      pocałunek..... wspólne rozmowy...... piękne sms........ mile słowa..... o
      tym chce pamiętać...... Chcę zapomnieć wtedy napewno........wyobrazić sobie
      ze wcale ich nie było.....tych ostatnich 4 miesięcy...... będę starał się je
      wymazać...... zapomnieć.. do końca będę śnił o Tobie... umierając..również.a
      może nawet zwłaszcza... Szkoda ze nie możemy być wtedy razem..blisko... moja
      głowa na Twoich kolanach..
      Pamiętaj ze kocha się tylko raz...później się już tylko wspomina pierwszą
      miłość.......tak sobie myślę......nie wiem....nie wiem, bo dla mnie jesteś
      pierwsza i zarazem ostatnią miłością.....

      Kocham Cię nad wszystko, co na tym świecie......
      Zegnaj na zawsze.....
      Artur

      CMMMMMMMMMMMMMMMMMMMMOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOK
      ech....wszystkie wirtualne bym oddal za jeden prawdziwy..........

      PS......to już ostatni pees

      PS 2 .......o nie.....jeszcze jeden.
    • Gość: cleopatra Re: List do D. (danielle) IP: 213.76.130.* 26.08.03, 14:53
      Arti,jesteś wspanialym, wrażliwym facetem...teraz nie pisz do Niej, nie
      telefonuj...totalna CISZA. Nie ma sensu, Ona jest zafacynowana i nic nie
      czuje..ani wyrzutów sumienia..ani tęsknoty..to przyjdzie z czasem.A póki co
      zachowaj godność.. Mój byly który był wszystkom dla mnie i dla ktorego wszystko
      rzucilam, zostawil mnie z dnia na dzień. Po prostu zamieszkał z inną -
      dowiedzialam sie o tym od znajomych...chcialam tak jak TY...ale zabraklo mi
      odwagi...i dobrze po 5 latach (dopiero !) bylam w stanie zaufać Komuś i nie
      żałuję.Kopcham i jestem kochana..kocham Go inaczej bardziej
      rozsadnie,dojrzale,i jestem pełna namietnosci!! :) Boze jest cudownie!!!
      Wiem ze teraz w to nie uwieżysz bo rozsadza Cię ból i poczucie krzywdy.Ale to
      prawda..JESTEM NA PRAWDĘ SZCZĘŚLIWA, Z TAMTYM BYM NIE BYŁA
        • Gość: Arti Re: List do D. (danielle) IP: *.shadows.pl 26.08.03, 15:46
          Masz prawo myslec jak chcesz.....ale chyba bylo napisane na poczatku zeby nie
          osadzac......zeby samemu nie byc sadzonym.
          Nie wiesz nic......a sie wymadrzasz.
          Jesli myslisz ze to "pokazywanie".....jest 1001 sposobow zeby to zrobic
          inaczej. Nie szukam pcieszenia......zozumienia...nic nie szukam......
          Chce tylko zeby ten OSTATNI list dotarl do adresata.
          Wolalbym zebys sobie zostawil swoje przmyslenia.
          NIE CHCE zadnej dyskusji na ten temat.
          NIE potrzebuje jej....chyba proste do zrozumienia?
          NIE SZUKAM pocieszenia..nie mszcze sie........ niech to tylko ONA pzeczyta bo
          nie mam innej mozliwosci zeby to przeslac inaczej.
          • biedronka14 Re: List do D. (danielle) 26.08.03, 16:28
            Arti, mam nadzieje, ze ona to znajdzie i przeczyta. Wiem, ty potrzebyjesz tego aby zamknac to wszystko za soba, miec swiadomosc ze zrobiles wszystko....Zycie nie jest sprawiedliwe, a milosc moze byc taka pokretna i kalkulatywna 'suka': unosic ciebie i sciagac jak najglebiej w dol.

            Trzymaj sie Arti, czas jest najlepszym balsamem na zranione serce - teraz wydaje Ci sie to banalne, ale badz cierpliwy, przeczekaj.

            Biedronka.
          • ginger_beer Re: List do D. (danielle) 26.08.03, 17:36
            Gość portalu: Arti napisał(a):

            > (...) Nie szukam pcieszenia......zozumienia...nic nie szukam......
            > Chce tylko zeby ten OSTATNI list dotarl do adresata.
            > Wolalbym zebys sobie zostawil swoje przmyslenia.
            > NIE CHCE zadnej dyskusji na ten temat.
            > NIE potrzebuje jej....chyba proste do zrozumienia?
            > NIE SZUKAM pocieszenia..nie mszcze sie........ niech to tylko ONA pzeczyta bo
            > nie mam innej mozliwosci zeby to przeslac inaczej.

            Zatem jeszcze raz odezwę, żeby napisać, że marnie wybrałeś sobie sposób
            nawiązania kontaktu. Tu jest forum, czyli miejsce, gdzie ludzie wymieniają się
            myślami, odczuciami, bluzgami, itp. A Ty chcesz TYLKO nawiązać kontakt z osobą
            o której wiesz tylko tyle, że tu bywa. Trzeba było poprosić o telefon, bo tutaj
            chcąc nie chcąc przyciągasz uwagę innych i prowokujesz reakcje, których, jak
            sam piszesz, nie oczekujesz i nie chcesz. Zresztą po namyślę dochodzę do
            wniosku, że jednak CHCESZ o tym pogadać, ale nie chcesz się do tego przyznać.
            Inaczej byś tutaj nie założył tego wątku i nieodpisywał tym, którzy się w nim
            dopisują.
            To są takie moje przemyślenia, których nie zamierzam zachować dla siebie, gdyż
            forum służy m.in. do tego, żeby się nimi dzielić z innymi. I nic się z tym nie
            da zrobić, niestety... :-)
            • maly_listek_zagubiony Re: List do D. (danielle) 30.08.03, 11:26
              Czytajac to co napisales widac ze jednak nie czytales tegoz posta...i chyba
              dobrze ze uszanowales czyjas wole.
              Osobiscie uwazam ze kazdemu nalezy sie odrobina szacunku i zrozumienia chocby
              mialo to byc nawet calkiem publiczne forum.
              Swoja droga sprawa jest calkiem powazna.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka