Gość: Arti
IP: *.shadows.pl
26.08.03, 13:34
To nie jest zwykły post....... jest adresowany do jednej tylko osoby. Osoby
najbliższej memu sercu ......ktora jednak zachowała się względem mnie nie
fair. Dlatego prosze zeby go nie czytac......jezeli juz to powiadomic te
konkretna osobe. Napewno prosze o nieocenianie ani mnie ...... ani tej osoby
do ktorej jest ten list skierowany. Ktokolwiek to bedzie czytal niech
pamieta żeby nie sądzic żeby nie byc sądzonym. A jezeli by nawet probowal
skomentowac to niech pamieta ze nie wie nic ani o mnie ani o tej drugiej
osobie.... Trudno......nie znacie i juz nie poznacie....
List ten jest skierowany do Danielle. Ktokolwiek ma z nia jakikolwiek
kontakt niech byc
może da jej znak ze tutaj jest cos dla niej. Ja niestety kontaktu nie mam
już zadnego i miec go juz nie bedzie..... To jest tylko do niej i do nikogo
innego.
Zapewne zapytacie sie po co to robie w akurat taki sposob?
Otoz naprawde nie chcialem....... chcialem te wiadomosc przekazac w inny
....zupelnie konwencjonalny sposob ale prawde mowiac nie mam jak.
Nie mam zamiaru robic z resztki swojego....ani niczyjego innego zycia
programu typu Jerry Springer, Oprah....Wybacz mi,..... czy tysiecy innych
talk-show.
Wiem ze moje zachowanie mozna rozpatrywac moralnie dwuznacznie a nawet
jednoznacznie...... ale zapewniam ze tak nie jest...... NIGDY nie mialem
najmniejszego zamiaru sie na niej mscic.... Chce tylko zeby przeczytala ten
zupelnie OSTATNI mail.... zalezy mi na tym.
Bardzo prosze mnie jednak nie oceniac....... bo zwyczajnie nie bede mogl sie
juz
obronic. Nie wiem czy w ogole.....jesli tak to kiedy i o ktorej godzinie to
czytacie..... ale zwyczajnie najprawdopodobniej mnie juz nie ma na tym
swiecie...
Prosze rowniez nie...zwlaszcza zle.... oceniac Danielle...... bo ja
mimo wszystko
bardzo kocham mimo iz potraktowala mnie niezbyt uczciwie....
List ten zostal i tak juz przynajmiej 2 razy ocenzurowany tak zeby usunac z
niego scisle osobiste rzeczy......
Jezeli jednak ktos chce to naprawde przeczytac to niech sie zastanowi nad
soba....... nad swoimi uczuciami..... nad wszystkim. I niech wyciagnie z
tego jakis przekaz...obojetnie jaki...... Ale najlepiej taki ze kazdy
zasluguje na szanse.....zwlaszcza jezeli nie zrobil nic zlego i caly czas
gral uczciwie. Wierzyl i ufal....
Przykro mi naprawde za forme ale naprawde zalezy mi na tym zeby to co
napisalem mimo wszystko Ona przeczytala.
Przepraszam po stokroc....... nie chciałem:(
Z tego co wiem to posty mozna usuwac z forum i tak niech sie stanie za jakis
czas rowniez z tym postem....
............................................................................
Myślałem ze skoro się nie zrozumieliśmy....ze skoro specjalnie powiedzialas
to wszystko tylko po to
żeby
mnie zranić....ze zaświta jakaś mała iskierka nadziei..... myślałem ze może
coś przemyślisz.........coś zrozumiesz.
Ciągle będę przypominał o tym ze ode mnie dostałaś jednak
szansę... tak... wiem.....wtedy była inna sytuacja......ale czy
naprawdę........szansa jest
zawsze szansą.......dlaczego skoro jest oko za oko.......to dlaczego nie ma
szansy za szansę......??? Dobre pytanie
I teraz.......każesz mi się wynieść ze swojego życia.....OK.
Uciekam.......ale najpierw chce mieć pewność ze zrobiłem
wszystko........wszystko co mogłem.
Chociaż szansy i tak niedostane........nie rozumiem dlaczego ale wiem ze
jej niedostane. Mimo iż naprawdę chciałbym jeszcze porozmawiać.....o czymś
innym....na inny temat. Dlaczego zawsze mogliśmy a teraz nie? Ze sytuacja
inna? Wiem ze inna.....widzę to. Ale czy nie należy się szansa bez względu
na okoliczności? Naprawdę chciałem dobrze.......wiesz już to.......nadal
chce coś poprawić.......
Mówisz ze kochałaś.....tylko czy tak absolutnie się skończyła ta miłość? Czy
naprawdę nic nie zostało z uczucia? Wiec jak? kochałaś ale nagle Ci się
przestało? kiedy? Dlaczego? Dlaczego nie możemy wrócić do tej chwili? Zależy
mi na tym. Tak patrząc z mojej strony to naprawdę często było już tak ze
czegoś nie chciałaś.....bałaś się...a dopiero później okazywało się ze wcale
nie było czego i ze było jednak dobrze.
Skąd zatem wiesz ze teraz nie miałoby być podobnie? Ja naprawdę nie
zmuszałem.........jedynie co proponuję.....proponowałem rozmowę......może
najpierw na czacie a później na żywo? Wiem wiem........ze nie chciałaś i ze
boli.......ale naprawdę mogliśmy sobie obiecać ze będziemy rozmawiać na
zupełnie inne tematy......dlaczego nie możemy porozmawiać tak jak kiedyś?
Sama przecież przyznałaś ze się nie zrozumieliśmy w pewnym momencie....ze
jednak popełniłaś
błąd? Dlaczego zatem nie chciałaś dać szansy sobie i mnie żeby go naprawić.
Wiem......ten Nowy......to u niego byłaś w piątek.......wiem o tym.......
Czasem sobie myślę ze mógłbym z nim pogadać w 4 oczy i wyjaśnić. Zobaczyć
kto naprawdę kocha mocniej...
Podobno on nie potrzebuje nikogo.......tak powiedziałaś mniej więcej.......a
ja......potrzebuje jak najbardziej.....i nie kogoś.......byle kogo
.......TYLKO Ciebie........Magdo..... wiesz dobrze co nas łączyło długo
długo....1,5 roku......ze
chcieliśmy......ze potrzebowaliśmy się nawzajem.......ze kochaliśmy.......i
czy naprawdę to wszystko jest teraz niczym? Czy to wszystko jest już
zamknięte.......zapakowane.....i koniec? Jeżeli mówisz ze kochałaś to
dlaczego zupełnie mnie nie szanujesz.......moich uczuć...... tego kim
jestem.....ze Cię kocham.......to przecież niemożliwe żeby tak nagle
przestać. Jeżeli mnie
kochałaś to dlaczego pozwoliłaś tak szybko zająć moje miejsce?
Sama się przyznałaś ze mnie skrzywdziłaś.......dlaczego zatem nie chcesz
naprawić tego złego........tego złego do czego się sama przyznałaś?
Powiedziałaś ze to nieprawda....... ale ja naprawdę czuje się jak
oszukany........zdradzony przez to ze pisałaś ze już nikogo nie
potrzebujesz......ze już nic od nikogo nie chcesz......a
później........Tak....wtedy oficjalnie nie byliśmy już ze sobą.......ale ja
naprawdę wierzyłem i ufałem Ci nadal.......nie mogłem zrozumieć tego ze
powiedziałaś mi coś innego a prawda okazała się inna....... Do dziś nie mogę
zrozumieć dlaczego tak jest. Nie mogę zrozumieć tego ze jeszcze w maju
pisałaś ze nie potrzebujesz wielu rzeczy....a to nikogo....a to
telefonu....a to czegoś jeszcze.....tylko ze później wszystko to wróciło do
łask...i tylko mnie do nich nie przywróciłaś. Tylko ja pozostałem i nadal
pozostaje zupełnie niepotrzebny.
Jeszcze z jednego powodu czuje się mimo wszystko
zdradzony.......powiedziałaś o tych szklankach.........ale
pamiętam ze owe
"szklanki" były jeszcze wtedy kiedy byliśmy razem........pamiętam z jaką
radością kazałaś sobie gratulować siły ze zgniotłaś szklankę.......nie
wiedziałem ze to coś złego.......wtedy nie wiedziałem.....myślałem ze
po prostu mały wypadek i już.......ale nie powiedziałaś mi ze się z jakiegoś
powodu źle czujesz..........nie powiedziałaś........Wiec ten ktoś
pomagał Ci wtedy kiedy byliśmy razem.......nic nie powiedziałaś mi o
tym.......a zaufanie? Ufałem Ci....... Ale już rozumiem co to była za
pomoc......taka pomoc....wiec on po prostu pomógł wyrzucić mnie z Twojego
życia. Tak to niestety wygląda. Pomógł Ci wytłumaczyć ze wcale mnie nie
potrzebujesz.......a uczucie? A moje uczucia? Dlaczego brakło na nie
miejsca.......dlaczego wtedy o nich nie pomyślałaś....... Ja chciałem
wszystko wyjaśnić.......ale Ty nie chciałaś mnie słuchać....... dla mnie
brakło już miejsca w Twoim sercu.
Pamiętam jak nie raz w żartach powiedziałaś ze nigdy byś się nie wzięła za
podryw żonatego mężczyzny.....nie wiem czy ten jest/był żonaty ale jedno
jeszcze.......a czy zatem uważasz ze skoro byliśmy parą......ze to nie było
swego rodzaju zobowiązanie? Ze nie na papierze? Ale co z tego....to coś
znaczyło......to było 1,5 roku.....to było zobowiązanie wobec drugiej
osoby....miedzy innymi
zobowiązanie do wierności. Czy nie
jest czasem tak.....czy nie jest tak ze zdrada jest zawsze zdradą......ze
miłość jest zawsze miłością...