swan.n
01.03.08, 22:38
Latwo sie zapomniec w spelnianiu wlasnych marzen. Latwo zapomniec o
cienkiej nici realizmu, która wpleciona w kazde marzenie może zatruc
nawet najpiękniejszy owoc. Latwo się zapomniec we wlasnych
zyczeniach. Realizacja pierwszego marzenia jest jak urodzenie się na
nowo. Daje nam sile, odwage, wiare, wszystko to czego nam brakowalo
patrzac jedynie na to czego pragniemy. Patrzac ale nie dotykając.
Pierwsze zrealizowane marzenie rozbija to szklo, które nas dzieli od
swiata swych fantazji, pozwala z niego czerpac garsciami, ale
również dopuszcza wszelkie choroby zycia codziennego do naszej
Nibylandii. O tym często zapominamy, wlasnie o tym. Zapominamy, ze
marzenie skażone codziennością może stac się naszym przekleństwem. I
to nie bylejakim przekleństwem, ale przekleństwem rzuconym z
rozmysłem przez nas samych. Przed tym ciezarem nie będziemy mogli
uciec, nie będziemy mogli zrzucic go na nikogo innego. Najgorzej
jest spełniać swe marzenia i patrzec jak powoli zawiązują one petle
na naszej szyi. Ciezko jest wtedy pamiętać o swiecie Nibylandii,
gdzie było to wszystko inaczej, łatwiej. Codzienność skazi kazde
zrealizowane marzenie.
Te kwiaty najpiękniej kwitna na polanie naszej fantazji. Może nie ma
sensu ich przesadzac i początkowo patrzec jak kwitna aby po chwili z
bolesnym hukiem obumarly. Z hukiem tluczonego o realia szkla.
Zupełnie jak ciente kwiaty pieknie kwitnące w wazonie jedynie przez
kilka dni. Taki kwiat już drugi raz nie zakwitnie. Nawet w naszych
snach. Zostanie pustka.
Realizowac marzenia to ponosic za nie odpowiedzialność, a ona jest
szczególnie wredna jeśli wpleciona w dzien powszedni.
Boje się ze moje marzenia wlasnie wiedna. Tak odważnie się podjęłam
ich realizacji. Tak dzielnie szlam krok za krokiem po cienkiej linie
rozsadku. W koncu jednak musiałam się potknąć. Nie mogę nic zrobic.
Spelnia się najgorszy z koszmarow. Twoje marzenie staje się twoim
przekleństwem. Brzemie cudu zaciska się coraz mocniej. Można się
tylko uśmiechnąć z gorycza i szepnąć „sama tego chciałaś glupia”.