Dodaj do ulubionych

nie lubię swojej matki

04.03.08, 08:52
witam, może uznacie, że jestem niewdzięczna, głupia czy jakas tam...trudno!
Od jakiegos czasu strasznie męczy mnie wszelaki kontakt z moja matką. Najzwyczajniej w świecie mnie denerwuje, denerwuje mnie wszystko w jej zachowaniu, jej sposób myslenia, jej sposób rządzenia domowymi finansami, denerwuje mnie to w jaki sposób traktuje nas, ojca i innych, denerwuje mnie to w jaki sposób nas wychowała, wkurza mnie to, że nigdy w zyciu nie powiedziała mi nic miłego, nigdy w życiu za nic nie pochwaliła, zawsze potrafi zobaczyc coś krytycznego, wysprzątam cały dom to nie powie nic miłego tylko zawsze zauwazy jakies niedociagnięcie, mogłabym pisac mnóstwo przykładów z zycia wzietych, mnóstwo rzeczy które mam jej za złe, ale powstałaby chyba cala książka...Przeraża mnie to! przeraża mnie to, że tego tyle jest! czy ona naprawde jest takim człowiekiem? Czy może to ja jestem jakas nienormalna, w końcu to moja matka, w końcu matke powinno sie kochac, szanować....no własnie tylko jak to robic skoro nikt Cie tego nie nauczył. Nie piszcie mi o toksycznych rodzicach, bo przerabiałam juz pozycje typu "Toksyczni rodzice" czy "dramat nieudanego dzieciństwa" Tylko świadomośc tego wszystkiego świadomością, a jak zyc dalej??? Co robić? Jak nadrobić stracony czas? Jak teraz nagle nadrobić te wszystkie zasady i wartości które nie zostały nam wpojone w dzieciństwie, jak nauczyc się zyć z ludzmi, jak zapomniec o tym ogromnym żalu??? Jak nauczyc sie mówic kocham? Jak uwierzyć, że jeszcze może byc dobrze... Jak komus zaufać?????
Próbowac matkę "naprawiać" czy dac sobie spokój, a co jesli jest jeszcze młodsze rodzeństwo które wychowuje się w takim samym domu jak ja???? Jak je ochronić? Czy mozna naprawic błędy popęłniane przez kilkadziesiąt lat? Czy zawsze juz będe taka psychicznie skrzywiona???
sorry, za te bazgroły, ale czasami nie mam juz sił! Po każdym spotkaniu z nia jestem jakby chora...i jeszcze ta świadomosć ża za kilka dni - za kilka godzin znów będe się z nią widziała czy rozmawiała...
Błagam tylko nie piszcie by z nią porozmawiac, bo to naprawde nic nie da ;(
Obserwuj wątek
    • rzezba_zywiolow dojrzałość 04.03.08, 09:39
      Nadrobić stracony czas? - niemożliwe!

      Nic nie musisz!

      W sumie nie wiem jak odpowiedzieć na Twój post. Gdybym miał taką matkę, która
      przychodzi do mojego domu i robi syf, np. krytykuje za coś błahego, poszedł bym
      do kuchni po majonez i wywalił jego zawartość na podłogę i z uśmiechem na ustach
      spytał czy tak jest lepiej.
      Zastanawiam się kiedy tak naprawdę powiesz dość. Jeśli coś Ci nie pasuje
      wychowaj sobie matkę! Pies potrafi nauczyć się kilku raportów w miesiącu, matkę
      pewnie stać na więcej.

      A może po prostu jesteś głupia, nudna i niechlujna, użalasz się nad sobą zamiast
      po prostu ją kochać za to, że jest, że żyje. Jest matką taką jaka potrafi być,
      najlepszą.

      Nikt Cię nie nauczył kochać, szanować?
      A tego trzeba się uczyć? Jestem przekonany iż doskonale wiesz, jak to okazywać,
      nawet co mówić...dramatyzujesz.

      Po prostu zacznij.
      Żal? Nie wiesz co się robi z żalem..Puszczasz go w niepamięć.
      I nie mów mi że to trudne, banalnie proste!
      Po prostu zacznij.

      Nigdy ciebie nie pochwaliła- sorry ale nie wierzę.

      KONKRETNIE co CI w niej nie pasuje! Podaj przykład!
    • mychazosia Re: nie lubię swojej matki 04.03.08, 10:50
      Rodziców się nie wybiera.Partnerów życiowych tak.
      Rodziców powinno się szanować.Nigdzie nie jest napisane że trzeba
      ich kochać.
      Zajmij się swoim życiem , bo każdy ma tylko jedno.
      Podobno negatywne zachowania najlepiej ignorować.
      Jak narzeka to nie słuchaj i nic nie mów a jak skończy , to zacznij
      rozmowę na inny temat.
      Powtarzaj sobie samej codziennie :Jestem wartościowym człowiekiem.
      Mam wiele zalet , jestem ładna ludzie mnie lubią i szanują.
      Znajz wokół siebie mądrych przyjaciół , którzy Cię docenią.
      Poprostu żyj i zostaw przeszłość za sobą.
      Rodzeństwu okaż swoją sympatię i miłość.
      Nie da się nikogo uchronić.Mozna zrobić tylko tyle ile można.
      • izazbeliz Re: nie lubię swojej matki 15.04.08, 15:50
        To nie tak.
        rodzice sa pierwszymi nauczycielami życia. Psychika młodego człowieka kształtuje
        się w bardzo wczesnym okresie dzieciństwa, kiedy to wydaje nam ise,że ono nic
        jeszzce nie jest w stanie Zrozumieć. otóż, nic bardziej mylnego. potem, już
        tylko modeluje isę i kształtuje dorosłą osobowość.
        Dziecko na pozsczególnych etapach zycia musi zostac obdarzone uczuciem i
        poznawać nowe umiejętności. Musi otrzymać miłość, aby sie nią potem dzielić,
        wrażliwość, by dostrzegać innych, dobroć, by nie krzywdzić itd. nie może
        podlegać ciągłej krytyce i deprywacji, ma prawo byc szanowane i uczone
        okazywania szacunku, ale nie poprzez zwrot informujacy je, że jego obowiązkiem
        jest szanować rodziców, ale poprzez nasz stosunek do niego,do naszych rodziców i
        innych ludzi. Dziecko się uczy poprzez naśladownictwo, gdzie autorytetem są
        zawsze jako pierwsi rozdice.
        Cóż z tego Droga czytelniczko,że teraz poradzisz kolezance, że ma się gozdić z
        pewnymi faktami i milczeć dla zasady ich posiadania kórzy nie zrozumieli swoich
        błędów? Otóż zdecydowanie Nie. Kolezanka poszłą potem w dorosłe zycie i zaczęłą
        je obserwować. Nikt nie ma prawa poniżać drugiego człowieka, pomniejszać jego
        wartości, narzucać wyborów. Ono ma byc umiejętnie kierowne w życiu, ale powinno
        mieć możliwość realizowania swoich planów i swoich zamierzeń.Ma mieć swoja
        tozsamość i prawo do decydowania o sobie. Wszysstko inne, powoduję wewnętrzną
        frustracje i w konsekwencji niehcęć do rozdiców, którzy wciąż tkwiąc w swoich
        skrzywionych postawach, nadal próbuja nas utwierdzać w swoich, nie zmienionych
        ani na jot przekonaniach. jesli kontakt z takim rodzice "rozrywa" wnętrze, to co
        jest mniejszym grzechem? Trwanie w rozgoryczeniu prowadzącym do konfliktu, i
        okazywanie miłośic z obowiązku, podszytej nutą nienawiści, czy izolacja? Moze
        kiedys rozdic dostrzeże, że sa wartosci wyższe w zyciu, niz sztywne, chore ramy.
        pozdrawiam.
      • kanapony Re: nie lubię swojej matki 15.04.08, 22:20
        mychazosia napisała:

        > > Rodziców powinno się szanować.Nigdzie nie jest napisane że
        trzeba
        > ich kochać.

        na szacunek trzeba sobie zapracowac, a mając go - utrzymac
        nikt nie ma prawa do szacunku "z urzędu"

        rozumiem jednak, co chciałaś przekazac
      • 2joana Re: nie lubię swojej matki 11.06.19, 01:42
        Jak szanować matkę która sama siebie nie szanuje? Matkę która jest konfliktowa, wredna, obgaduje wszystkich dookoła włącznie z dziećmi i ich żonami/mężami, i ich dziećmi niewinnymi? Jak szanować i lubić oraz znosić przez kolejne lata jej skołtuniony charakter, zaściankowość, zacofanie, wulgaryzmy - bo co chwila podczas swojej paplaniny przeklina jak jakiś menel spod sklepu...baba ponad 70 letnia bez ogłady, kultury osobistej, szacunku do innych, chamowata i pretensjonalna, która tylko żyje zmartwieniami , które sama w sobie tworzy na siłę, zrzędzi, marudzi i jęczy całe życie na wszystko i wszystkich, nieszczęśliwa i wiecznie sfrustrowana.Sama sobie życie spieprzyła i własnym dzieciom również...bo cóż dzieci cały czas teraz noszą w sobie poczucie odrzucenia, niedowartościowania, deficyt prawdziwych szczerych ciepłych uczuć , miłości.Co to za matka, ja się pytam? W dodatku wyzyskująca własne dzieci, niewdzięczna , szukająca ciągle winy w innych ale nie w sobie, bo samokrytycyzmu jej brak.. Czuję się jak gówno, choć mam już po 40 tce! Dzieciństwo miałam ciężkie przez nią, niespełnione marzenia...brak jej było , ciągła samotność, odrzucenie. Myślała że jedzenie i podstawowe potrzeby wystarczą, ale niestety brak było rozmów, miłości, prawdziwych uczuć. Co za pustka. I ona jeszcze do dziś potrafi mieszać, skłócać nas między sobą, okazywać złość którą sama generuje w sobie, tworzy jakieś gównoburze i chce ustawiać nas do pionu jak jakichś małych smarkaczy! Rodzeństwo już odwróciło się od niej, ja też mam jej dosyć i od jakiegoś czasu myślę aby zerwać z nią kontakty, sama do tego doprowadza a moja cierpliwość się po prostu kończy. Ona już się nie zmieni nigdy bo jest zbyt zacofana aby zrozumieć pewne rzeczy, które zrozumiałby normalny człowiek, jest też zbyt stara ..a starzy ludzie jeśli się zmieniają to raczej na gorsze. Kiedyś nie rozumiałam jak ktoś może powiedzieć że nie lubi swojej matki, teraz od kilku lat doskonale rozumiem to bo ja też uświadomiłam sobie że nie lubię tej kobiety i to jest porażka życiowa.
    • arwen8 Re: nie lubię swojej matki 04.03.08, 17:07
      malenka-to-ja napisała:

      > Nie piszcie mi o toksycznych rodzicach, bo przerabiałam juz
      > pozycje typu "Toksyczni rodzice" czy "dramat nieudanego
      > dzieciństwa" Tylko świadomośc tego wszystkiego świadomością, a jak
      > zyc dalej???

      Ja jednak napiszę. "Świadomość" o której piszesz jest wyraźnie
      jedynie świadomością intelektualną i rzeczywiście niewiele w tej
      sytuacji pomoże. Aczkolwiek dobrze, że zaistniała! To pierwszy
      krok.

      Jednak bez ŚWIADOMOŚCI EMOCJONALNEJ niewiele da się zmienić. To
      włąśnie dlatego nie odczułaś żadnej ulgi, żadnego "olśnienia" po
      przeczytaniu książek. Zastanawiam się też, czy czytałaś je powoli i
      wnikliwie, przepuszczając każde zdanie przez siebie, przypatrując
      się swojemu dzieciństwu w trakcie czytania? Na przykład Susan
      Forward w drugiej części swojej książki pokazuje jak można nauczyć
      się asertywności, jak powiedzieć rodzicom o swoich uczuciach i nie
      być przez nich znów "zjechanym", jak stanąc po swojej stronie i
      bronić swoich uczuć i zdrowia psychicznego. Nie wiem, czy doczytałaś
      do tej części i czy próbowałaś w swoich relacjach z rodzicami
      zastosować te rady. Z Twojego postu wydaje mi się, że nie. Mam
      wrażenie, że wciąż się boisz konfrontacji z rodzicami, ich gniewu i
      domniemanej "kary", która może na Ciebie spaść jeśli ośmielisz się
      im powiedzieć prawdę. Z góry zakładasz porażkę: "Błagam tylko nie
      piszcie by z nią porozmawiac, bo to naprawde nic nie da". To mówi
      lęk. Ogromny lęk małej dziewczynki, którą wciąż jesteś, jeśli chodzi
      o emocje.

      Cały sęk rozmowy z rodzicami o tym co nas boli polega nie na
      wykrzyczeniu im naszego bólu i gniewu, ale na spokojnym powiedzeniu
      w jaki sposób pewne czyny i słowa rodziców wpłynęły na rozwój naszej
      osobowości, jak nas bolały, jak bardzo krzywdzące były i dlaczego.
      Ta rozmowa polega również na zaproponowaniu zbudowania nowej,
      dojrzałej relacji. I tu nie można niczego zakładać, nie można mieć
      wygórowanych oczekiwań czy wymagań. Dorosłe osoby tworząc dojrzały
      związek biorą na siebie po 50% odpowiedzialności za ten związek.
      Więc TY jesteś w 50% ospowiedzialna za te dojrzałe stosunki z
      rodzicami, a drugie 50% spoczywa po ich stronie. Jeśli rodzice nie
      czują żadnej odpowiedzialności za tworzenie zdrowej relacji ze swoją
      córką, to jakbyś się nie starała, nie będziesz w stanie sama ciągnąć
      100%. Chęć stworzenia dojrzałych relacji rodzice-dorosła córka
      powinna być po obu stronach. Jeśli jej nie ma, to nie warto walić
      głową w mur w nieskończoność. Trzeba zdać sobie sprawę, że nie
      wszystkie relacje da się naprawić i że nie wszystko w relacjach
      zależy tylko od nas.

      Być może warto powrócić do odrzuconych przez Ciebie lektur raz
      jeszcze i poszukać odpowiedzi na wciąż dręczące Ciebie pytania.
      Odpowiedzi są właśnie w tych książkach. Szczególnie polecam Alice
      Miller, ponieważ dotyka ona pojęcia świadomości emocjonalnej, o
      której wspominałam wyżej. To podstawa!

      Życzę powodzenia i odwagi!

      P.S. Przypuszczam, że chodziło Ci o "Dramat udanego dziecka" (Alice
      Miller) a nie, jak to nazwałaś, "dramat nieudanego dzieciństwa".
      Dość ciekawe przekręcenie tytułu...
    • solaris_38 Re: nie lubię swojej matki 04.03.08, 21:32
      zabawa w "tylko nie mówicie mi żebym .... "

      Kobieto daj spokój własnej matce
      była jaka była i dała co mogła dać
      tam gdzie czujesz ze cię skrzywdziła tzreba nazwać to po imeniu aby sammu tak
      nei postępować i tyle

      masz swoje własne życie
      to twój kawałek ziemi do uprawy

      i nie ważne czy dostałaś kawałek czarnoziemu czy to tylko piaszczysty kawałek gleby
      bo życie może zakwitnąć wszędzie

      na antarktydzie na dnie mórz na pustyni

      co tam twoja matka

      już dawno skończył sie jej czas wpływu na ciebie

      teraz twój czas

      czas twojego własnego samo sie kształtowania

      ty pokaz co potrafisz

      chcesz spędzić życie wyliczając krzywdy jakiejś kobiecie od której już dawno
      mogłabyś być niezależna


      jesli bedziesz wciaz zwalac winę na matkę to umzresz pomstując ze dostałas za mało
      • gold-fish Re: nie lubię swojej matki 05.03.08, 08:41
        Maleńka.. ja Cię rozumiem i niestety to samo mogłabym powiedzieć o
        mojej mamie- kocham ją , ale jej nie lubię. Wyprowadziłam się z
        domu. Ponieważ źle się czułam z tymi myslami, z tym ze po
        spotkaniach z nią wracałam i zła i płakałam- więc poszukałam pomocy
        i teraz chodzę na spotkania z bardzo miłym psychologiem-terapeutą :)
        On uświadomił mi juz wiele rzeczy. Do tej pory też myślałam ze z nią
        rozmawiam (i to nie pomaga ;( a teraz wiem ze ja po prostu gadałam,
        tłumaczyłam się ze swojego zycia, ale robiłam to w dobrej wierze,
        zeby ona mnie zrozumiała i zeby było między nami dobrze. Nie tędy
        droga. Jeżeli jesteś na tyle silna żeby sama poukładać to sobie w
        głowie to super, ale jest różnica między tym gdy sama ,,wbijasz"
        sobie do głowy afirmacje w stylu ,,mam rację, nie jestem złą córką,
        jestem mądra i wspaniała, zasługuję na miłość itp...." a tym gdy po
        wysłuchaniu Twojej histori psycholog Ci mówi. Ja juz powoli się
        zmieniam i inaczej patrzę na związek ,,matka-córka". Też kiedyś
        czytałam poradniki, ale dopiero po tych spotkaniach czuję zmianę :)
        • solaris_38 Re: nie lubię swojej matki 05.03.08, 20:10
          bardzo ładny post
          i wiele w nim zrozumienia dla sytuacji

          znam kilka osób inteligentnych i wrażliwych ale w kontaktach z matką - tragedia
          powtarzanie tych samych błędów jak ślepe koło
          inteligencja nie pomaga
          przeciwnie
          ciągle poczucie winy bierze w posiadanie inteligencję
          jak to dobrze że komuś udało się choć trochę wyjść z tego .. piekła
          • olejowy.bogacz Re: widocznie sa powody 06.03.08, 17:50
            Podumaj i wrzuc na luz w kontaktach z mateczka, no chyba ze sie
            boisz, ze da w dupala paseczkiem.
    • midrasz99 Re: nie lubię swojej matki 26.03.08, 13:33
      Dobrze cię rozumiem. Mam podobne relacje. Dostałaś niżej dużo rad.
      Ale zanim się je zastosuje to chyba trzeba "przecierpieć". Nie jest
      łatwo zapomnieć i po prostu zyć swoim życiem. Przynajmniej w moim
      przypadku. Niby wyprowadziłam się z domu już dawno, mam swoją udaną
      rodzinę, ale żal wciąż tkwi. I czasem czuje się jak mała
      dziewczynka, która nic nie potrafi i wszystko co zrobi będzie przez
      matkę źle ocenione. Nie umiem sobie z tym poradzić. Ponad miesiąc
      temu doszło między nami do ostrego spięcia. Od tamtej pory z nią nie
      rozmawiałam. Próbowałam zadzwonić, ale nie odbiera ode mnie
      telefonów. I mam irracjonalne poczucie winy. Bo awantura nie była
      przeze mnie wywołana. Jednak męczy mnie ta sytuacja bardzo.
    • marywita Re: nie lubię swojej matki 15.04.08, 16:11
      Jak bym czytała siebie... z przed lat.
      Też mnie tak tłukło.
      Też wszystko co zrobiłam było złe...

      Teraz... jestem po pięćdziesiątce a moja matka od 15 lat nie żyje...
      ..nie ma czego naprawiać.
      Ale... żal został i świadomość, że jest się kimś gorszym niż inni została...
    • anaisanais Re: nie lubię swojej matki 15.04.08, 16:38
      Wcale nie uwazam ze jestes niewdzieczna czy glupia. Ja tez pochodze
      z rodziny gdzie nie bylo zbyt duzo milosci, jesli w ogole, a moj
      ojciec uwielbial nas ranic i upokarzac. Mame tez, choc winie ja za
      to ze na to wszystko pozwalala, w koncu ona byla dorosla a my
      dziecmi.
      Zajelo mi okolo 10 lat zanim zaczelam sie swiadomie od tego ich
      wplywu uwalniac. Troche mi pomogla terapia i duzo pracy nad soba.
      Nie wiem, chyba juz nie czuje zalu, raczej litosc i wspolczucie do
      nich obojga. Kiedys jakos zupelnie niespodziewanie dla siebie samej
      wystrzelilam do mamy w pretensjami i wykrzyczlam jej co mi lezy na
      sercu. Nie doprowadzilo to do niczego, rozmawialismy ale ona w ogole
      widziala wszystko inaczej i miala tez zupelnie inne wspomnienia.
      Niemniej po tym jakos po tym mi przeszla zlosc na nia i nie mam juz
      potrzeby wracac do tego. Dlatego uwazam ze warto powiedziec,
      powiedziec co sie czuje. Masz do tego prawo, nawet jesli druga
      strona nie zareaguje jak bys chciala.
      Sztuka jest budowac wlasne zycie dobrze majac taki balast jaki masz,
      ale dobrze ze jestes tego swiadoma.
      Mysle tez ze nie wolno sie zaciesniac w tej zlosci jedynie - pracuj
      nad soba ale wiedz tez ze jestes dorosla teraz i ty odpowiadasz za
      swoje zycie. Mozesz je zmienic. Powodzenia.
    • clarissa3 Re: nie lubię swojej matki 15.04.08, 16:43
      A ja powiem tak: mam już ponad 50 lat i wciąż dowiaduję się... tego
      co powinnam od matki się dowiedzieć! Gdyby sama wiedziała...
      I cholera mnie bierze że tego nie wiedziałam!
      Ileż to zmarnowanego czasu!
      Ona już nie żyje ale za jej głupotę udusiła bym ją! Bo córeczkę
      chciała mieć? Niewolnicę!!
      A braciom to w graj! Hulaj dusza!
      _______
      Zwróćcie uwagę na tematy dominacji męskiej - i podziału ról - w tym
      kraju i walczcie o siebie, kobiety! Powodzenia!!!
    • malawinka Re: nie lubię swojej matki 15.04.08, 17:15

      ja też byłam małą dziewczynką katowaną przez matkę,tak aby nie było
      widocznych śladów,chociaż byly i te widoczne,musiałam mówić w szkole
      że spadlam ze schodów,a mieszkałam na parterze.Te psychiczne znęca
      nie się nade mną zmusiło mnie do nauki i chęci rozwijania umiejętno
      ści i dziś wiem,że wszystko co osiągnęłam w życiu zawdzięczam swo-
      jej matce,ale sukces ma gorzki smak.
      • marywita Re: nie lubię swojej matki 15.04.08, 18:59
        Czyli wszystko jest inaczej......

        Każdy ma coś innego..
        • malawinka Re: nie lubię swojej matki 15.04.08, 19:10
          wszystko jest tak samo,te cele,ważne,ten męzczyzna jako droga do
          sukcesu,zaspokojenia ambicji,ten sukces i uśmiech na pokaz dla inn-
          nych i zgorzknienie,ktore trudno ukryć,niepokój,że mit pryśnie,ta
          nieustanna gra pozorów,męczące jest to, ale nagroda smakuje,nawet
          nie wiem jak,nie wiadomo co z nią zrobić.Może zagram jeszcze raz
          kobietę sukcesu i uśmiechnę się do braw.
          • clarissa3 Re: nie lubię swojej matki 15.04.08, 19:19
            Może zagram jeszcze raz kobietę sukcesu i uśmiechnę się do braw.

            mit pryśnie,ta nieustanna gra pozorów,męczące jest to

            ....
            • malawinka Re: nie lubię swojej matki 15.04.08, 19:23
              bo przedstawienie musi trwać
              • clarissa3 Re: nie lubię swojej matki 15.04.08, 20:08
                no wiesz.. chcesz być pajacem to pajacuj!
                • malawinka Re: nie lubię swojej matki 15.04.08, 20:31
                  to jest życie,dorosłe,tu nie ma miejsca na kaprysy i wypadanie
                  z roli,bo to koniec,nie ma miejsca na skargi i żale
    • en.en Re: Nie jestes sama 15.04.08, 21:24
      jest wielu ludzi w podobnej sytuacji.
      Czy nie ma w matce nic juz dobrego? Jezeli nie to zrobila ciebie na
      swoje podobienstwo. Stalas sie do niej podobna.
      Sprobuj zmienic kat widzenia i przede wszystkim sie usamodzielnic.
      Zycie z kims takim to tragedia.
    • spinline Re: Różne moga byc przyczyny nie lubienia. 15.04.08, 23:08
      ja mojej też nie lubię, a nawet zagroziłam jeżeli mi nabrużdzi
      jeszcze raz w zyciu to wezmę kintakt z ....mafią. ponoc chtęnie
      pomogą.
      czasami widze moją starą w grobie i ja nad jej grobem popijajacą
      szmpana!:-)))
    • siwulka86 Re: nie lubię swojej matki 20.12.16, 00:02
      moja matka mnie porzucila Jak mialam 1 dzien i Do dzis mnie nienawidzi. a jej w zyciu nic nie zrobilam. wstyd mi jest Ze Tak jest.
    • duchswiety6 Re: nie lubię swojej matki 21.12.16, 00:31
      Mnie to mojej szkoda,dalej nie wie dlaczego znalazła się w przytułku i nikt jej nie chce. Ma tak wykrzywiony obraz świata i samej siebie, że nawet gdyby żyła drugie tyle co żyje to chyba nikt by nie był w stanie tego naprawić. Tak silny uraz z dzieciństwa, że nie dociera iż kopiując schematy z domu krzywdzila nie tylko nas ale i siebie samą w rezultacie
      No ale żeby to zrozumieć to trzeba być nie tylko inteligentnym ale i empatycznym (mieć na uwadze nie tylko własne uczucia) he he z pozytywów? Doktorek gratulowali mi altruizmu. Oczywiście po bitwie na argumenty,podpieral się jakimiś tam argumentami typu badannia nnaukowe generalnie fajny,mądry facio. Chociaż mi bliżej teorii Jungowskiej. No i trochę autorytet,że za nędzne grosze w naszym kraju próbuje naprawiać w głowach to co nierzadko jakiś niedopieszczony psychopata spiertoli.
    • praga6 Re: nie lubię swojej matki 12.10.17, 22:43
      Cieszę się ze trafiłam na te wpisy, nie jestem jednak sama na tym świecie. Bardzo żałuje, że przy okazji kursu przedmałżeńskiego nie ma jakiegoś porządnego kursu rodzicielskiego albo chociaż obowiązkowych pogadanek z psychologiem - może dzięki temu durni/patologiczni ludzie nie łamali by życia swoim dzieciom. Moja matka pozwalała ojcu na picie i ohydne, żałosne awantury w domu, raz tylko stanęła miedzy mną a nim... poza tym potrafiła mu się postawić jedynie w kwestii inwestycji w gospodarstwo domowe. W ogóle dla niej i jej matki mąż i dzieci liczyły się tylko jako siła robocza. Jakieś zdrowe uczucia? Jakaś miłość i troska w rodzinie? Nie, tylko żądza kontroli nad wszystkim. A że była półdebilką i starą wieśniarą to byłyśmy z siostrą wyśmiewane w szkole przez to jak nas ubiera, na co nam pozwala itp. Chciała włazić we wszystko i kontrolować wszystko. Z tematów związanych z sexem robiła wielkie tabu (generalnie jakaś schiza była z tym związana, chyba jeszcze babcia wbiła jej takie dziwactwa, uważała że sex to dla kobiety upokorzenie i krzywda) kiedy dowiedziała się że w wieku 17 macałam się z chłopakiem uznała w "poważnej" rozmowie ze mną ze od tej pory jestem zhańbiona i będę miała wypaczoną psychikę. Serio. Dosłownie. Generalnie od babciowej/matczynej władzy i ojcowskich kompleksów niższości zrodziło się w tej rodzinie wiele psychoz. Ojciec swoje "poddaństwo" wobec babci topił w alkoholu, potem wyżywał się na mnie bo pyskowałam. Generalnie podejrzewał mnie o złodziejstwo, puszczalstwo ("nie pojadę za granicę bo muszę ciebie pilnować żebyś do kryminału nie trafiła") i wszędzie doszukiwał się dowodów na to ze jestem perfidnym, durnym i do dupy dzieckiem, że jestem czymś gorszym od niego. To jest ułamek tego co mi zrobił :( skończyło się tym że w wieku 18 lat weszłam pod auto które zatrzymało się jakieś 40cm przedemną. Był żałosny i nienawidzę go! A matką się brzydzę!

      Ja zwiałam na studia i już nie wróciłam. Siostra wyszła za mąż zaraz po skończeniu szkoły i niestety puki co historia jej małżeństwa jest w 70% podobna.

      Obie się odwróciłyśmy od rodziców.
      • praga6 Re: nie lubię swojej matki 12.10.17, 22:44
        Cieszę się ze trafiłam na te wpisy, nie jestem jednak sama na tym świecie. Bardzo żałuje, że przy okazji kursu przedmałżeńskiego nie ma jakiegoś porządnego kursu rodzicielskiego albo chociaż obowiązkowych pogadanek z psychologiem - może dzięki temu durni/patologiczni ludzie nie łamali by życia swoim dzieciom. Moja matka pozwalała ojcu na picie i ohydne, żałosne awantury w domu, raz tylko stanęła miedzy mną a nim... poza tym potrafiła mu się postawić jedynie w kwestii inwestycji w gospodarstwo domowe. W ogóle dla niej i jej matki mąż i dzieci liczyły się tylko jako siła robocza. Jakieś zdrowe uczucia? Jakaś miłość i troska w rodzinie? Nie, tylko żądza kontroli nad wszystkim. A że była półdebilką i starą wieśniarą to byłyśmy z siostrą wyśmiewane w szkole przez to jak nas ubiera, na co nam pozwala itp. Chciała włazić we wszystko i kontrolować wszystko. Z tematów związanych z sexem robiła wielkie tabu (generalnie jakaś schiza była z tym związana, chyba jeszcze babcia wbiła jej takie dziwactwa, uważała że sex to dla kobiety upokorzenie i krzywda) kiedy dowiedziała się że w wieku 17 macałam się z chłopakiem uznała w "poważnej" rozmowie ze mną ze od tej pory jestem zhańbiona i będę miała wypaczoną psychikę. Serio. Dosłownie. Generalnie od babciowej/matczynej władzy i ojcowskich kompleksów niższości zrodziło się w tej rodzinie wiele psychoz. Ojciec swoje "poddaństwo" wobec babci topił w alkoholu, potem wyżywał się na mnie bo pyskowałam. Generalnie podejrzewał mnie o złodziejstwo, puszczalstwo ("nie pojadę za granicę bo muszę ciebie pilnować żebyś do kryminału nie trafiła") i wszędzie doszukiwał się dowodów na to ze jestem perfidnym, durnym i do dupy dzieckiem, że jestem czymś gorszym od niego. To jest ułamek tego co mi zrobił :( skończyło się tym że w wieku 18 lat weszłam pod auto które zatrzymało się jakieś 40cm przedemną. Był żałosny i nienawidzę go! A matką się brzydzę!

        Ja zwiałam na studia i już nie wróciłam. Siostra wyszła za mąż zaraz po skończeniu szkoły i niestety puki co historia jej małżeństwa jest w 70% podobna.

        Obie się odwróciłyśmy od rodziców
        • 2joana Re: nie lubię swojej matki 11.06.19, 01:47
          Oj jak ja cię rozumiem, w mojej rodzinie było bardzo podobnie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka