Dodaj do ulubionych

Felieton nieregularny

30.08.03, 13:52
Obserwuj wątek
    • wo_rk numer pierwszy 30.08.03, 13:59
      Pamiętam swoje przebywanie w towarzystwie studentów Uniwersytetu
      Jagiellońskiego. To były czasy. "Noticeboards" w pracowni komputerowej, podły
      administrator przypominający stylem tekstów "komandosa", ale prawdę mówiąc
      wcale taki nie podły, ale dziwnie podobny do "komandosa".
      • Gość: Mevillian Re: numer pierwszy IP: *.blich.krakow.pl 30.08.03, 18:41
        wo_rk napisał:

        > Pamiętam swoje przebywanie w towarzystwie studentów Uniwersytetu
        > Jagiellońskiego. To były czasy. "Noticeboards" w pracowni komputerowej, podły
        > administrator przypominający stylem tekstów "komandosa", ale prawdę mówiąc
        > wcale taki nie podły, ale dziwnie podobny do "komandosa".

        hmmm...
        ciekawe.
        Tez bywalam w takiej pracowni, no i bluzgalam sie z adminem [ktory po blizszym
        poznaniu byl calkiem sympatycznym, zakompleksionym czlowieczkiem].. i tez na UJ.
        I nawet byl tam ktos, czyj nick zawieral slowo "work"...
        Moze bywalismy w tej samej pracowni?
        :)
        Mevillian

        • wo_rk numer drugi 31.08.03, 20:46
          No oczywiście, że to byłem ja. Tylko, że ja ciebie wcale nie pamiętam, to
          znaczy nie pamiętam nikogo o nick'u Mevillian. Twój nick był wtedy albo inny,
          albo ten sam tylko kompletnie przeze mnie nie zauważony. (Moim zdaniem, raczej
          ta pierwsza możliwość.) No więc, droga Mevillian give me your nick from
          apple.phils.uj.edu.pl (jeśli masz chęć). Inaczej raczej cię nie poznam (chyba,
          że napiszesz coś więcej, chociaż właściwie dziewczyn, które wyżywały się na
          znanych nam forach było nie tak znowu wiele.) Z drugiej strony jak teraz patrzę
          na skład pracowników Instytutu Psychologii, to widzę, że miałem trochę racji,
          że wyjątkowo twórczy i charyzmatyczni ludzie nie mają tam czego szukać, poza
          innymi takimi ludźmi w czasie zajęć w ramach porąbanych często w zamyśle
          kursów. Chociaż z pewnością przyjdzie taki czas, że to co piszę w tej chwili
          będzie wyjątkowo głupie. Ale na razie takie, w moim przekonaniu, nie jest. To
          tyle co do reakcji na pierwszy numer. A teraz część właściwa felietonu
          nieregularnego (numer drugi). Postanowiłem sobie przypomnieć jak to się
          zdarzyło, w tym cudownym miejscu, z tym cudownym zamkiem, że postanowiłem coś
          tam wklepać dziwnego w te paskudne fora w Instytucie Psychologii na ulicy
          Gołębiej 13 (teraz adres się zmienił i podaję go bez skrupułów). Dziwna rzecz
          się zdarzyła, ale o tym przy innej okazji.
          • Gość: Mevillian Re: numer drugi IP: *.blich.krakow.pl 01.09.03, 07:54
            wo_rk napisał:

            > No oczywiście, że to byłem ja. Tylko, że ja ciebie wcale nie pamiętam, to
            > znaczy nie pamiętam nikogo o nick'u Mevillian. Twój nick był wtedy albo inny,
            > albo ten sam tylko kompletnie przeze mnie nie zauważony. (Moim zdaniem,
            raczej
            > ta pierwsza możliwość.)

            witaj, worku :> tak myslalam, ze to Ty wlasnie :)
            oczywiscie, ze nick byl inny.. :)

            >No więc, droga Mevillian give me your nick from
            > apple.phils.uj.edu.pl (jeśli masz chęć). Inaczej raczej cię nie poznam
            (chyba,
            > że napiszesz coś więcej, chociaż właściwie dziewczyn, które wyżywały się na
            > znanych nam forach było nie tak znowu wiele.)
            wyzywalam sie rzadko... raczej notorycznie siedzialam na ircu :P oczywiscie
            niedozwolonym nawet dyzurnym poza ich dyzurami i godzina 18 :P
            co do nicka z apple'a.. priv, prosze :> [mail na adres: mevillian@gazeta.pl]

            >Z drugiej strony jak teraz patrzę
            >
            > na skład pracowników Instytutu Psychologii, to widzę, że miałem trochę racji,
            > że wyjątkowo twórczy i charyzmatyczni ludzie nie mają tam czego szukać, poza
            > innymi takimi ludźmi w czasie zajęć w ramach porąbanych często w zamyśle
            > kursów.
            az przykro.. bo musze przyznac Ci racje.
            jednak pracownia miala swoj klimat, swoich ludzi; dlugi czas byla dla mnie
            niezla odskocznia.


            >Chociaż z pewnością przyjdzie taki czas, że to co piszę w tej chwili
            > będzie wyjątkowo głupie. Ale na razie takie, w moim przekonaniu, nie jest. To
            > tyle co do reakcji na pierwszy numer. A teraz część właściwa felietonu
            > nieregularnego (numer drugi). Postanowiłem sobie przypomnieć jak to się
            > zdarzyło, w tym cudownym miejscu, z tym cudownym zamkiem, że postanowiłem coś
            > tam wklepać dziwnego w te paskudne fora w Instytucie Psychologii na ulicy
            > Gołębiej 13 (teraz adres się zmienił i podaję go bez skrupułów). Dziwna rzecz
            > się zdarzyła, ale o tym przy innej okazji.
            cos niecos pamietam, wiec zapewne wpisze jakies komentarze do felietonow. mam
            nadzieje, ze nie masz nic przeciwko?
            pozdrawiam, Mevillian
            • wo_rk numer trzeci 04.09.03, 16:21
              Cenzura, cóż za cudowny temat. Już tyle razy byłem ocenzurowany na forach, że
              mogę się uznać za bohatera. I jakoś dziwnie mi nie wstyd, że wycięto moje
              teksty! Jestem wręcz z siebie dumny. Cenzorska robota, cóż za cudowny zawód.
              Można uchronić niewinne osoby przed zgubnym wpływem potwornych wiadomości, że
              świat jest nie taki jak sobie wyobrażamy, że nie wszyscy są tacy cudowni jak by
              się chciało, że zawsze są rzecznicy jakiejś "jedynej" prawdy. Drodzy
              rzecznicy "jedynej" prawdy o tym jak należy pisać, jakich wyrazów nie używać
              (bo to nie miejsce na to by sobie pozwalać na wolność używania wszystkich
              istniejących wyrazów) i kogo nie pozwalacie mi obrażać I CAN TELL YOU THIS, I
              LOVE YOU SO MUCH YOU CAN NOT IMAGINE.
              • wo_rk numer czwarty 04.09.03, 17:11
                Pamiętam jedno włamanie. Włamywacz zgadł wszystkie hasła na
                apple.phils.uj.edu.pl i nazywał się Biker. Biker zdradziłem cię, ale chyba mi
                wybaczysz, bo teraz więcej osób o tobie wie. A o to ci być może chodziło. Albo
                sutra@apple.phils.uj.edu.pl to dopiero jest potwór z Loch Ness. Ten adres z
                poprzedniego zdania już nie istnieje (prawie na pewno), więc mogę go tu wpisać.
                Sutra, byku, mam wrażenie, że robisz coś wspólnego z tym co ja robiłem kiedyś.
                Przyznaj się, to jak gadanie z duchami. Odpuszczę sobie.
                • Gość: Mevillian Re: numer czwarty IP: *.blich.krakow.pl 05.09.03, 09:29
                  wo_rk napisał:

                  > Pamiętam jedno włamanie. Włamywacz zgadł wszystkie hasła na
                  > apple.phils.uj.edu.pl i nazywał się Biker.
                  alez on ich nie zgadl :)))) inaczej bylby... no, nie geniuszem moze... ale
                  istota zupelnie nadnaturalna :)
                  tylko zainstalowal na kazdym komputerze w pracowni uroczy programik, ktory
                  zczytywal hasla na poszczegolne konta przy logowaniu sie na konta
                  poszczegolnych uzytkownikow... widzialam ten programik.. i jego efekty :P ba..
                  wiesz, ze niektorzy stwierdzili, ze nie beda zmieniac hasel na swoje konta..?
                  Pozdrawiam :)
                  Mev

                  P.S. czekam na kontakt na prive'a :>
                  M.
    • wo_rk numer piąty 10.09.03, 11:36
      ----
      • wo_rk numer szósty (Tao Te Ching (1)) 12.09.03, 18:52
        Tam gdzie nie ma autora, jednak, jest potrzeba, żeby jakiegoś wymyślić. I od
        czasu kiedy Tao Te Ching uzyskała formę; legenda dołączyła Lao Tzu, a Ssu-ma
        Ch'ien włączył legendę do swoich Utrwaleń Historycznych (rozdział 63.). Lao Tzu
        jest tam prezentowany wystarczająco poprawnie jako ktoś, kto zrezygnował z
        cywilizowanego. Oraz jest zaniepokojony ideami Konfucjusza i który w związku z
        tym odchodzi do nieznanego przypuszczalnie; aby przeżyć życie jako pustelnik.

        Lao Tzu praktykował Drogę i jej Zaletę;
        nauczył się wykonywać swoją pracę
        skromnie i anonimowo.
        Lao Tzu napisał książkę w dwóch częściach
        wyjaśniając Drogę i jej Zaletę w coś
        ponad pięciu tysiącach słów.

        Tao: droga, ścieżka, kierunek w którym
        ludzie podróżują, sposób działania natury
        i w końcu Droga ostatecznej rzeczywistości.

        Te: Zaleta, charakter, wpływ, przymus
        moralny; "zewnętrzny przejaw człowieka
        i wewnętrzny przejaw osobowości".
        • Gość: girlfriend niech się wtrącę i tu :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 19:05
          > Tao: droga, ścieżka, kierunek w którym
          > ludzie podróżują, sposób działania natury
          > i w końcu Droga ostatecznej rzeczywistości.

          Tao zdefiniowane przestaje być tao.
          Nie ma o czym gadać.
          • wo_rk numer siódmy (Tao Te Ching (2)) 16.09.03, 19:52
            Lao Tzu
            (Stare dziecko)

            Tao Te Ching
            (Droga życiowa)

            przekład z angielskiego: T.R.


            Część pierwsza: Droga

            1

            Niewyznaczona Droga nie może być opisana
            Przez nazwy; ponieważ nie ma w nich natury.
            "To-czego-nie-ma" jest początkiem nieba i ziemi.
            "To-co-jest" jest matką wszystkich rzeczy.

            Tajemnica czeka na wejrzenie
            Oczu odchmurzonych czekaniem:
            Ci którzy są ograniczeni namiętnościami
            Widzą tylko zewnętrzne opakowanie.

            Ci dwoje przychodzą razem.
            Ale różnią się swoimi nazwami,
            Ze wszystkich głębokich rzeczy,
            Powiedz że ich jedność jest najgłębsza.

            Brama do źródeł świata.


            2

            Od kiedy świat wskazuje na piękno jako takie
            Jest też brzydota;
            Jeżeli dobro jest brane jako dobro
            Nikczemność wchodzi jednako.

            W rzeczy samej Mądrego Człowieka powinnością
            Jest pracować poprzez stałość;
            On naucza nie poprzez przemowy
            Ale poprzez osiągnięcia;
            On pomaga każdemu,
            Nie pomijając nikogo;
            Swoje życie daje wszystkim,
            Niczego nie posiadając.
            A to co daje do ominięcia
            Nie zależy od nikogo innego;
            Kiedy mu się udaje,
            Nie bierze zaufania
            I właśnie dlatego że go nie bierze,
            Zaufanie nigdy nie opuszcza go.

            3

            Jeżeli ci którzy są wspaniali niczego nie preferują,
            Ludzie zaprzestaną walki o awans.
            Jeżeli dobra trudno dostępne nie są faworyzowane,
            Ludzie zaprzestaną zamieniania się w złodziei i bandytów.
            Jeżeli rzeczy najbardziej pożądane są pod przykryciem,
            Zakłócenia pozostaną w umysłach ludzi.

            Polityką Mądrego Człowieka w związku z tym
            Będzie opróżnienie ludzkich serc i umysłów;
            Wypełnienie ich żołądków; osłabienie ich ambicji;
            Danie im krzepkich postur i zawsze takich;
            Trzymanie ich niepoinformowanych; bez pożądań;
            A tym wiedzącym nie pozwalanie na działanie.

            Bądź stały kiedy pracujesz
            I trzymaj pełną kontrolę
            Nad wszystkim.
            • wo_rk Re: numer siódmy (Tao Te Ching (2)) poprawiony 16.09.03, 20:01
              wo_rk napisał:

              Lao Tzu
              (Stare dziecko)

              Tao Te Ching
              (Droga życiowa)

              przekład z angielskiego: T.R.


              Część pierwsza: Droga

              1

              Niewyznaczona Droga nie może być opisana
              Przez nazwy; ponieważ nie ma w nich natury.
              "To-czego-nie-ma" jest początkiem nieba i ziemi.
              "To-co-jest" jest matką wszystkich rzeczy.

              Tajemnica czeka na wejrzenie
              Oczu odchmurzonych czekaniem:
              Ci którzy są ograniczeni namiętnościami
              Widzą tylko zewnętrzne opakowanie.

              Ci dwoje przychodzą razem.
              Ale różnią się swoimi nazwami,
              Ze wszystkich głębokich rzeczy,
              Powiedz że ich jedność jest najgłębsza.

              Brama do źródeł świata.


              2

              Od kiedy świat wskazuje na piękno jako takie
              Jest też brzydota;
              Jeżeli dobro jest brane jako dobro
              Nikczemność wchodzi jednako.

              Ponieważ jest i nie-ma przychodzą razem,
              Trudne i łatwe są komplementarne,
              Długie i krótkie są relatywne,
              Wysokie i niskie są porównawcze;
              Wysokość i dźwięk tworzą harmonię,
              Przed i po są sekwencją.

              W rzeczy samej Mądrego Człowieka powinnością
              Jest pracować poprzez stałość;
              On naucza nie poprzez przemowy
              Ale poprzez osiągnięcia;
              On pomaga każdemu,
              Nie pomijając nikogo;
              Swoje życie daje wszystkim,
              Niczego nie posiadając.
              A to co daje do ominięcia
              Nie zależy od nikogo innego;
              Kiedy mu się udaje,
              Nie bierze zaufania
              I właśnie dlatego że go nie bierze,
              Zaufanie nigdy nie opuszcza go.


              3

              Jeżeli ci którzy są wspaniali niczego nie preferują,
              Ludzie zaprzestaną walki o awans.
              Jeżeli dobra trudno dostępne nie są faworyzowane,
              Ludzie zaprzestaną zamieniania się w złodziei i bandytów.
              Jeżeli rzeczy najbardziej pożądane są pod przykryciem,
              Zakłócenia pozostaną w umysłach ludzi.

              Polityką Mądrego Człowieka w związku z tym
              Będzie opróżnienie ludzkich serc i umysłów;
              Wypełnienie ich żołądków; osłabienie ich ambicji;
              Danie im krzepkich postur i zawsze takich;
              Trzymanie ich niepoinformowanych; bez pożądań;
              A tym wiedzącym nie pozwalanie na działanie.

              Bądź stały kiedy pracujesz
              I trzymaj pełną kontrolę
              Nad wszystkim.
              • Gość: girlfriend fju, fju ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.03, 21:34
                wo_rk napisał:

                > wo_rk napisał:
                >
                > Lao Tzu
                > (Stare dziecko)
                >
                > Tao Te Ching
                > (Droga życiowa)
                >
                > przekład z angielskiego: T.R.

                Z chińskiego na angielski i z angielskiego na polandzki, fju fju...
                Nie jestem z natury swej niewiastą złośliwą więc nie bedę pisała "a-ha-ha-ha, a
                tłumaczone z pism ideograficznych na nasze traci 3/4 sensu!"
                tylko pozostanę przy skromnej uwadze, że jedynie słuszną metodą jest metoda
                typu benjaminohoffizm :)

                pzdr
                girlfriend grinning like Pu-Tai ;)
              • Gość: girlfriend meaning what? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.03, 16:40

                > Jeżeli rzeczy najbardziej pożądane są pod przykryciem,
                > Zakłócenia pozostaną w umysłach ludzi.

                ?

                • Gość: girlfriend 2.meaning what? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.03, 20:56
                  > > Szczerze i gorąco namawiam do lektury Wittgensteina :)
                  > od takich lektur jest fnoll. ze mna mozesz porozmawiac o Bhagavad Gita albo
                  > o znaczeniu slow Chrystusa, Lao Tzu albo cos w tym stylu.
                  powiedział Imagine.
                  "talk to me...like lovers do" pociągnęła go za rękaw niezniechęcająca się łatwo
                  girlfriend, chociaż Imagine powiedział tak dawno, a więc pewnie nieprawda ;)
                  hihihi
              • Gość: girlfriend Re: numer siódmy (Tao Te Ching (2)) poprawiony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.03, 16:44

                > I trzymaj pełną kontrolę
                > Nad wszystkim.

                ja nie mogę utrzymać kontroli nad ciekawskością ;)
                no, ale pisano mi niedawno, że to atrybut fajności "narzeczonej"
                hihihihi

                • wo_rk numer ósmy (kto przetłumaczy i poda autora/kę?) 22.11.03, 13:20
                  As for the aged, I always contradict the aged. I do it on principle.
                  • Gość: gf Oskar? Wilde? czyżby? ;) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.03, 13:52
                    • Gość: gf a swoją szosą, ciekawa rzecz, że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.03, 13:55
                      najmądrzejsze rzeczy mówią zawsze ci, którzy w ten czy inny sposób znajdują się
                      na marginesie społeczeństwa.
                      • Gość: nickname Re: a swoją szosą, ciekawa rzecz, że IP: 80.51.244.* 23.11.03, 10:14
                        No i dobrze. Oscar Wilde. "The Picture of Dorian Grey". A jeśli chodzi o
                        wiekowych. Zawsze zaprzeczam wiekowym. Stosuję to jako regułę.
                        • Gość: nickname Re: a swoją szosą, ciekawa rzecz, że IP: 80.51.244.* 23.11.03, 10:21
                          tzn. "Gray". "The Picture of Dorian Gray"!
                          • wo_rk Czytajcie, a znajdziecie. ("Tnij bez litości.") 28.11.03, 08:50
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10003&w=9259237&v=2&s=0
                            • Gość: girlfriend tam jest 1 piękne zdanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.03, 13:57
                              "średnio przyjemnie się czyta obelgi, pod własnymm adresem szczególnie"

                              hahaha :D

                              • wo_rk numer dziewiąty (wędrówki po internecie) 18.02.04, 17:20
                                Aktualne standardy, w których robi się filmy i gry animowane jeśli chodzi o
                                internet to flash i shockwave (ten drugi do grafiki trójwymiarowej). Istnieją
                                emulatory konsol Atari Jaguar i Nintendo 64 na IBM PC. Na Atari
                                Jaguarze "Cannon Fodder" został wyposażony w przerażające ryki trafianych
                                żołnierzy, natomiast w "Sensible Soccer International Edition" w odróżnieniu od
                                wersji pecetowej i amigowej możemy np. w rogach boiska zobaczyć poruszające się
                                chorągiewki, a wygrać Mistrzostwa Świata zespołem Kamerunu wcale nie jest tak
                                łatwo. Na Nintendo 64 zwraca uwagę świetna gra sportowa "1080", której tematem
                                są zawody snowboardowe, a tytułowe 1080 to ilość stopni, o które może się
                                obrócić nasz zawodnik/czka przy wykonywaniu w powietrzu jednej z karkołomnych
                                sztuczek technicznych. Jak to u Japończyków każdy snowboarder ma swój
                                charakter, a desek snowboardowych do wyboru jest całkiem duża liczba. Natomiast
                                jeśli ktoś lubi sobie pośpiewać to ma do wyboru kilka playerów karaoke (np.
                                vanBasco) i całkiem dużą liczbę stron (np. KAR Universe) z plikami
                                zawierającymi piosenki pozbawione wokalu w formacie odpowiednim do danego
                                odtwarzacza karaoke. A jeśli ktoś nie chce nic ściągać na swój komputer może
                                sobie pośpiewać on-line.
                                • wo_rk numer dziesiąty (wrzucanie kartofli do zupy) 02.03.04, 12:50
                                  Miałem przyjemność, czy raczej nieprzyjemność wrzucać krojone we własnych
                                  rękach kartofle do zupy. I tu pojawił się problem. Dodać muszę, że woda była
                                  gorąca i gotowały się w niej już inne warzywa. Problem polegał na tym, że w
                                  momencie wrzucenia kawałka kartofla (ziemniaka) do wody krople tejże
                                  wyskakiwały z garnka na zewnątrz: parząc mnie nieprzyjemnie. Co robić? Z tym
                                  pytaniem zwracam się do znawców kuchni i mistrzów w wrzucaniu kartofli do zupy
                                  tak, żeby nie pochlapać się wrzątkiem.
                                  • wo_rk numer jedenasty 07.03.04, 15:45
                                    A wracając do uniwerku, to jeden facet nie chciał mi od razu zaliczyć
                                    statystyki, bo chciał mnie odpytywać ze znajomości tego co wyśmiałem w
                                    komentarzu do zadań kontrolnych. Ten facet próbował mi wmówić, że to co robię
                                    prowadzi do samobójstwa (- Chce pan popełnić samobójstwo? - tak pytał). Inny
                                    typek wyganiał mnie z pracowni komputerowej po tym jak dyrektor razem z
                                    kierowniczką pracowni zabronili mi do niej przychodzić i korzystać z poczty i
                                    co za tym idzie forów wewnętrznych. I tak z obu tych rzeczy korzystałem
                                    używając kont george i pk (za pozwoleniem ich właścicieli), każde z
                                    rozszerzeniem apple.phils.uj.edu.pl. Tyle że z george'a tylko raz i nie miałem
                                    potem już do niego dostępu. Cóż więcej mogę dodać? Jeden prowadzący ćwiczenia
                                    kazał mi układać pytania do jednego z rozdziałów (moje krytyczne podejście
                                    działało mu na nerwy, podobnie jak na moje działała jego manipulacyjna postawa)
                                    podręcznika od psychologii tak zwanej społecznej, ale upierałem się, że tych
                                    pytań nie będę układał, zapytał dlaczego, odpowiedziałem wymijająco, że dlatego
                                    ich nie ułożę, ponieważ nie mam ochoty.
                                    • wo_rk numer dwunasty (zrobiłem sobie plagiat) 17.03.04, 21:03
                                      Jakoś naszła mnie ochota opowiedzieć o pisaniu pracy dyplomowej potrzebnej do
                                      chwalenia się potem dyplomem technika organizacji reklamy. Nie dość, że te
                                      wstrętne japiszony przekonały mnie do napisania tekstu, który był plagiatem, to
                                      jeszcze potem nie chciały mi tej pracy dyplomowej zaliczyć. Ja zresztą też nie
                                      byłem lepszy. Jednym mówiłem, że nie chcę mieć tego tytułu zawodowego technika
                                      organizacji reklamy, a drugim mówiłem, że chcę. Pisałem ten plagiat przy
                                      dźwiękach Mott The Hoople'owskiej wersji piosenki "All The Young Dudes" według
                                      planu nie mojego autorstwa.
                                      • fnoll Re: numer dwunasty (zrobiłem sobie plagiat) 24.04.04, 20:42
                                        wo_rku, skąd ten pomysł, by leczyć skołatane nerwy wśród japiszonów? jakoś trudno mi uwierzyć, że
                                        dałeś się zrobić w technika reklamy z własnej, nieprzymuszonej woli... byłbyś sam sobie cenzorem?

                                        jeśli chodzi o IPse, to po części miałeś rację, standardem uczelnianym jest IPsacja wykładowców na
                                        oczach zgromadzonej przyszłości narodu, co szczególnie boli w kontekście nauki, która jak mógłby
                                        oczekiwać młody człek pełen zasadniczych pytań, powinna być nieco ponad te społeczne
                                        MECHANIZMY, które stara się zgłębić, między innymi

                                        cóż, wykładowcy, zgodnie z regułami edukacji znanymi od wieków, powinni stanowić choćby w jakijś
                                        części pozytywny przykład, stąd pewno doza IPsacji, a więc samozadowolenia i konsekwentnego
                                        trwania przy nim jest nieodzowna

                                        ale - czy potrafisz im to wybaczyć po latach? to nie z nimi miałeś spięcie, tylko, i zaledwie, z ich
                                        NARZĘDZIAMI PRACY - wpadłeś jak małpa do majsterkowni, rzuciłeś się na kostium pszczelarza i spadł
                                        ci młotek na głowę, trudno

                                        to tylko kostium, to tylko młotek

                                        pozdro i czucia gruntu pod stopami na drodze

                                        fnoll
                                        • wo_rk Re: numer dwunasty (zrobiłem sobie plagiat) 25.04.04, 00:53
                                          Po pierwsze drogi fnollu twoje nazwisko ma sześć liter, twój nick w IPstytucie
                                          rozpoczynał się od "s", a w całości brzmiał sutra; twój styl jest na tyle
                                          rozpoznawalny, że wystaczyło mi tylko wiedzieć, że mnie znasz, żeby po jakimś
                                          czasie znać już twoje imię i nazwisko wygrzebane bez trudu (a to ciekawe, co?)
                                          z pamięci. A w technika organizacji reklamy nie dałem się zrobić, bo nie mam
                                          dyplomu, czyli dalej jestem amatorem we wszystkich dziedzinach. Chociaż teraz
                                          przynajmniej już wiem, że nie powinienem zajmować się marketingiem, reklamą i
                                          public relations. A wykładowcom wybaczam, wspaniałomyślnie, chociaż właściwie
                                          ciekawe czemu się za nimi wstawiasz, masz w tym jakiś interes? Czy tylko
                                          altruistycznie chcesz, żeby wszyscy się lubili, nie zwracając uwagi na
                                          narzędzia tortur?
                                          • fnoll Re: numer dwunasty (zrobiłem sobie plagiat) 25.04.04, 02:01
                                            no ale jak to się w ogóle stało, że wdepłeś w tak chyba ci obcą z gruntu dziedzinę jak technika
                                            organizacji reklamy?? przypadkiem tak wszedłeś z ulicy i zostałeś z braku lepszych zajęć czy co? no,
                                            chyba, żeś potrzebował papieru dla woja, to się rozumie, sam niegdyś oddawałem się zgłębianiu
                                            zagadnień bilansu i marketing mixu, by nie zrobili mnie na zielono, były czasy...

                                            no i... kurdebele... nie pamiętam jak miałeś na nazwisko, niech mnie... pozazdrościć pamięci! tylko
                                            czemu, wyjaw mi proszę, widzisz we mnie "potwora z Loch Ness" - klnę się na babkę i dziadka, żem
                                            nigdy w Szkocji nie był! kontynentalny z natury jestem :)

                                            co się zaś tyczy rzeczonego altruizmu... hmm... na dobry początek narzędzi tortur należy po prostu
                                            unikać, a także podatności na nie - a potem? no, na przykład porozglądać się trochę, z ciekawością

                                            czego życzę

                                            fnoll (vel mister "sześć liter")
                                            • wo_rk Re: numer dwunasty (zrobiłem sobie plagiat) 25.04.04, 08:09
                                              Poszedłem na technika organizacji reklamy, bo na doradcę personalnego nie było
                                              szkolenia z powodu braku odpowiedniej liczby chętnych. Poza tym główną
                                              przyczyną było to, że chciałem sprawdzić jak wygląda szkoła od środka, bo
                                              wydawało mi się, że już zapomniałem jak to jest być uczniem, więc chciałem to
                                              sobie odświeżyć. Mogłem tam też spróbować napisać tekst dokładnie na
                                              dopuszczający, ale nie udało mi się, bo w ogóle nie chcieli mi go ocenić.
                                              Papier zwalniający mnie z obowiązku odbywania służby zastępczej też miał swoją
                                              wartość, chociaż teraz już przestał mieć i dalej to nade mną wisi.
                                              • wo_rk Re: numer dwunasty (zrobiłem sobie plagiat) 25.04.04, 10:21
                                                Pomyłka, poprawka, bo po drugie była gotowość do ocenienia, zaproponowano mi
                                                nawet konkretny stopień: niedostateczny. (Z tego tekstu co go chciałem napisać
                                                dokładnie na dopuszczający.)
                                        • komandos57 Fenolio,witam mocno. 25.04.04, 01:04
                                          Pobierzemy sie?
    • komandos57 Re: Felieton nieregularny 17.09.03, 16:44
      a co kobylo sie stalo.Znow w smutkach?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka