Do kobiet

19.03.08, 09:39
Jak długo wytrzymałybyście bycie z kimś bez żadnej gwarancji,
obietnic, deklaracji z jego strony ?? Ja męczyłam się rok....facet
był kochany, czuły,dobry, zawsze przy mnie gdy go potrzebowałam,
przyjaciel i kochanek w jednym,ale nie usłyszałam żadnej deklaracji,
żadnych wspólnych dalekosiężnych planów....ja czekałam,bo jego
zachowanie wystarczało,ale do czasu....kretynka ze mnie,bo nie umiem
rozmawiać, przeraża mnie to,wolę uciekać....więc ja nie
pytałam,wolałam żyć w nieświadomości niż wiedzieć na czym
stoję....tak bardzo boli mnie ewentualne odrzucenie.Taka kobieta jak
ta jest wymarzona dla faceta,który nie szuka stałego zwiazku
prawda ? Nie docieka na czym stoi,nie męczy pytaniami....byłyście w
takich "związkach -nie związkach" i jak długo ?
    • shangri.la Re: Trzy miesiące:) 19.03.08, 10:08
      Gratuluję cierpliwości:)
      Moim zdaniem trzy miesiace wystarczy każdej DOROSłEJ osobie bez względu na płeć.
    • mruff Re: Do kobiet 19.03.08, 10:29
      Naiwność jest cechą kobiecą(głównie kobiecą)
      Padłaś jej ofiarą
      W relacjach damsko-męskich zawsze dążę do prawdy, choćby gorzkiej
      kłamstwa dają chwilowe uczucie słodkości które potem przypłaca się
      słonymi łzami

      Dlatego warto dość szybko w związku/relacji okreslić wzajemne
      oczekiwania, typu fajny seks albo widzieć gdzieś tam dalej rodzinę
      itd
      I proste-gdy oczekiwania rozmywają się-nie brnąć w to bo po co?
      On miał inne oczekiwania, Ty inne...
      Myslę, że 3 m-ce spokojnie wystarczą
      Nie wiem ile masz lat
      Ale ja już dość szybko przedstawiam swoje oczekiwania, szkice mojej
      przyszłości
      I albo obrazek kolorujemy wspólnie bo i on ma podobną wizję albo
      mówimy sobie pa
      Kwestia determinacji i dążenia do celu
    • yokooo Re: Do kobiet 19.03.08, 10:41
      Byłyśmy, byłyśmy... coraz więcej jest popaprańców, którzy nie potrafią
      jednoznacznie się określić.
      Rok to bardzo dużo, ale ci się nie dziwię. Sama wpakowałam się w taki
      związek/niezwiązek i też prawie rok łudziłam się, że coś z tego będzie.
      Ja nie bałam się pytać, lecz to nic nie dało. Pan Niezdecydowany zawsze
      potrzebował więcej czasu, jeszcze jednej szansy, do końca nie był przekonany czy
      coś do mnie czuje czy nie, rozstać się nie chciał ale od planów dalekosiężnych
      też się wzbraniał.
      TO był stracony czas lecz bardzo skuteczna lekcja życia. Teraz wiem, że od
      takich typów trzeba uciekać jak najszybciej i jak najdalej.
      • tacx Re: Do kobiet 19.03.08, 13:20
        > Byłyśmy, byłyśmy... coraz więcej jest popaprańców, którzy nie potrafią
        > jednoznacznie się określić.


        No tak... lepiej było trafić na pana zdecydowanego co to chocki klocki szybko
        poukłada, naobiecuje... dzieci, domek za miastem, wypady w góry i cuda wianki na
        wodzie a jak przyjdzie co do czego to powie że się rozmyślił albo pomylił i nie
        nadaje się do założenia rodziny i znajdzie sobie nową frajerkę.
        najpewniej jest tak że każdy gość jak się zakocha to zaraz chce mieć stado
        pociech że przed ołtarz wstąpić nawet nie wspomnę. Tabuny takich po świecie
        chodzą a przelecenie d..y na boku wcale im w głowie. oczywiście w ciągu
        ostatnich 200-300 lat wszystko było po Bozemu a szlachetni rycerze wybierali swą
        białoglowę po to aby tęsknić, bronić i ginąc na wojnie. Teraz to się wszystko
        dopiero popaprało.
        Zostawiłaś faceta - i dobrze ale po co dorabiac do tego ideologię o skundleniu
        facetów per analogiam na zasadzie kawałów głupawych blondynach? Faceci są tacy i
        tacy. A jak nie potrafisz znaleźć normalnego to do kogo pretensje?
        A co do lekcji życia to naprawdę... jeśłi dla Ciebie lekcja zycia jest
        niezdecydowany facet to naprawdę.. strach pomyślec co ty będziesz robić jak
        naprawdę zaczną sie kłopoty.
        Pozdro - wiecej optymizmu i wiary w ludzi życzę . Po prostu jemu chodzio o co
        innego i tobie o co innego. Ty masz bardzo sprecyzowane plany i dla większosci
        facetów odstraszające (tak to jest niestety). Szczerze mówiąc to dziwie się ze
        poswieciłaś poł roku na dociekanie czego on chce? Jak ktoś się przez pół roku
        zastanawia co czuje to wiesz... Do lekarza mu a nie do ołtarza.
        • yokooo Re: Do kobiet 19.03.08, 14:21
          tacx napisał:

          > > Byłyśmy, byłyśmy... coraz więcej jest popaprańców, którzy nie potrafią
          > > jednoznacznie się określić.
          >
          >
          > No tak... lepiej było trafić na pana zdecydowanego co to chocki klocki szybko
          > poukłada, naobiecuje... dzieci, domek za miastem, wypady w góry i cuda wianki n
          > a
          > wodzie a jak przyjdzie co do czego to powie że się rozmyślił albo pomylił i nie
          > nadaje się do założenia rodziny i znajdzie sobie nową frajerkę.
          > najpewniej jest tak że każdy gość jak się zakocha to zaraz chce mieć stado
          > pociech że przed ołtarz wstąpić nawet nie wspomnę. Tabuny takich po świecie
          > chodzą a przelecenie d..y na boku wcale im w głowie. oczywiście w ciągu
          > ostatnich 200-300 lat wszystko było po Bozemu a szlachetni rycerze wybierali sw
          > ą
          > białoglowę po to aby tęsknić, bronić i ginąc na wojnie. Teraz to się wszystko
          > dopiero popaprało.

          Nie generalizuję i nie wiem od kiedy "to się popaprało", jednak często zaglądam
          na różnej maści internetowe fora, na których aż się roi od wpisów skołowanych
          kobiet zaczynających się od słów - "O co w tym wszystkim chodzi? W co on gra?
          Jak mam to rozumieć?" itd. itp. Coraz więcej niezdecydowanych popapranych egocentryków, którzy "boją się zaangażowania", "nie są pewni swoich uczuć",
          "potrzebują czasu, długiego rozbiegu". Przyznaję, że równie często spotykam
          wpisy rozgoryczonych partnerek Panów Zdecydowanych, którzy decyzje podejmują
          szybko lecz zmieniają co kilka lat. Nie bardzo rozumiem co miał znaczyć twój
          powyższy wpis, chyba ironia przesłoniła jego sedno. Właściwie jaką tezę chcesz
          obronić? Przypominam, że rozmawiamy tu konkretnych przypadkach tak, jak życzyła
          sobie autorka tego wątku.

          > Zostawiłaś faceta - i dobrze ale po co dorabiac do tego ideologię o skundleniu
          > facetów per analogiam na zasadzie kawałów głupawych blondynach? Faceci są tacy
          > i
          > tacy. A jak nie potrafisz znaleźć normalnego to do kogo pretensje?
          > A co do lekcji życia to naprawdę... jeśłi dla Ciebie lekcja zycia jest
          > niezdecydowany facet to naprawdę.. strach pomyślec co ty będziesz robić jak
          > naprawdę zaczną sie kłopoty.

          Nie rozumiem skąd ten agresywny ton... Przecież nic o mnie nie wiesz, a tym
          bardziej o moich doświadczeniach życiowych. Wspomniałam o króciutkim wycinku z
          mego życia, który w przeciwieństwie do twoich uwag, bezpośrednio wiąże się z
          tematem wątku. To wystarczyło ci żeby mnie ocenić i przyczepić łatkę - tej co
          nie potrafi znaleźć normalnego faceta i obwinia za to cały męski ród. Cóż za
          niezwykła lekkość i łatwość w ocenianiu ludzi, aż strach pomyśleć jak tę metodę
          stosujesz w realu...

          > Pozdro - wiecej optymizmu i wiary w ludzi życzę . Po prostu jemu chodzio o co
          > innego i tobie o co innego. Ty masz bardzo sprecyzowane plany i dla większosci
          > facetów odstraszające (tak to jest niestety). Szczerze mówiąc to dziwie się ze
          > poswieciłaś poł roku na dociekanie czego on chce? Jak ktoś się przez pół roku
          > zastanawia co czuje to wiesz... Do lekarza mu a nie do ołtarza.

          Tak, przyznaję że poświęciłam tej miłości zbyt wiele czasu. Inni załatwiają to
          taśmowo. Po co się starać, naprawiać, cierpliwie szukać rozwiązania, kompromisu,
          skoro można od razu wymienić na lepszy model? W końcu w życiu jak w
          supermarkecie - po raz kolejny wchodzisz na portal randkowy i wybierasz z tego co jest w ofercie, takie to przecież proste...
          • tacx Re: Do kobiet 19.03.08, 15:22
            Sorry jeśłi odebrałaś to za agresje. Nic takiego nie myślałem . Akurat tak
            trafiło ze jak to pisałem to miałem humor ... wesoły inaczej.
            Po prostu zdziwiły mnie trochę Twoje wypowiedzi. Świat od zawsze jest pełen
            facetów ściemniaczy, klamców itp. Nie od niedawna. Po prostu część tej populacji
            (znaczna zresztą) biologicznie jest nieprzystosowana do poważnego związku. ( a
            może monogamia to jednak nie jest coś zgodnego z naturą jednak?) Chyba się nie
            pomylę że wiekszość z nas ma głowę tam gdzie miec jej nie powinna . I tyle. Sam
            święty nie jestem ale zawsze moje relacje z kobietami opierały się na większym
            lub mniejszym zaangażowaniu bo inaczej uważałem to za stratę czasu a po
            pierwszej tego typu historii w której zachowałem się właśnie tak jak to
            opisujesz (nie wiadomo o co mi w gruncie rzeczy chodziło) to powiedziałem sobie
            że szkoda mojego czasu i czyjegoś zdrowia. Wystarczył nam jeden wspolny wyjazd
            zdaje sie do Francji i tak się zacząłem meczyć z tym wszystkim ze dałem i jej i
            sobie spokój. Od tej pory stawiam sprawy jasno a że lata swoje mam to tym
            bardziej już inaczej podchodze do tego typu spraw.
            Wiesz... wydaje mi sie że większosć kobiet nie bardzo wie jak sobie poradzić z
            facetem który sprawia wrażenie że czegoś chce ale jednocześnie zachowuje się tak
            jakby na niczym mu nie zależało. Jak Ci gośc przychodzi do domu i zamiast zabrać
            się za Ciebie to siada przed kompem albo robi wszystko tylko nie to co robi
            normalna para no to nad czym się tu zastanawiać? Facet kocha tak samo jak
            kobieta i te wszystkie bzdury o tym że faceci nie są zdolni do wyższych uczuć,
            że potrzebują czegoś więcej, czasu.. nie wiem czego.. kawioru i szampana dla
            dobrego humowru to są naprawde bzdury. ściema i tyle. Owszem - jest problem
            polegający na tym ze facetowi seks z jedną partnerką dośc szybko się nudzi ale
            znam mnóstwo małzeństw w którym nie jest to problemem bo te wiazki cementuje coś
            innego niz tylko łóżko. Jak się dowiadujesz ze są problemy z dziećmi, kasą,
            pracą, zdrowiem, mieszkaniem i to nie jest w stanie rozbić ukladu miedzy kobietą
            a mężczyzną to to jest własnie to na czym to polega. A te deklaracje, pytania
            czy kochasz, ach och i ech... Ejjj...
            Normalny koleś jak jest z kobietą to po prostu zachowuje się jak facet a nie jak
            kolo który nie wie czego od życia chce. Normalny koleś ma we łbie wszystko
            poukładane i twardo stoi na ziemi. jak taki gada ciągle o fantastycznych
            pomysłach, wyjazdach na Księżyc a jednocześnie nic nie robi żeby to zrealizować
            bo głowa boli bo coś bo tego czy tamtego... Szkoda zawracania gitary. Zwykle
            jest tak że taki jest z kimś ale kompleksy powodują że szuka " fajniejszej d..y"
            na boku bo słabe ego trzeba podbudować nowym blond modelem.

            Ubodlo Cię ze zwróciłem uwagę na to że nie mozesz znaleźć normalnego faceta?
            Sorry... ale spójrzmy realnie na sprawę. No nie możesz. ja też nie mogę znaleźć
            normalnej dziewczyny. Dlaczego? Wydawało mi sie że znalazłem a okazało się ze
            jedyne co z tego wyszło to kłopoty. Była rozmowa o ślubie, dzieciach itd. I mogę
            to samo napisac co ty tylko w odwrotną stronę. Niezdecydowanie jest tak samo
            właściwe kobietom jak i mężczyznom. Po prostu to są niewłściwi ludzie nawet
            jeśli mają dobre intencje. A my na nich trafiamy. Osobiście po tym wszystkim to
            sam mam wątpliwosci czy jeszcze sie nadaje na coś więcej niż kochanka. mam juz
            jakies hamulce i opory przed wspólnym życiem a przede wszystkim przed
            zaangażowaniem się.
            Na portalach randkowych nie bywam niestety i nie zamierzam bo mam inne
            priorytety. Poswieciłaś tej miłości dużo czasu? ja też. 5 lat - troszkę więcej,
            następnych 5 w stanie bliskim depresji ale nie tylko z tego powodu.
            pozdro
    • triss_merigold6 Re: Do kobiet 19.03.08, 12:49
      Byłyście i zakończenie jest zupełnie inne.
      • kurczak1 Re: Do kobiet 19.03.08, 13:30
        A ja tkwie w czyms takim i wynika to zupełnie z czego innego. Otóż
        po rozstaniu z poprzednim facetem, ojcem mojego dziecka nie chciałam
        juz ukladac sobie zycia z kimś. Cos tam probowalam klecic ale
        stwierdzilam, ze ja sie do zwiazkow nie nadaje. A poniewaz potrzebny
        mi seks i odrobina święta w życiu - znalazłam sobie kochanka.
        Rozmawialismy o tym i takie były zasady. Tyle że ja po 2 latach
        dojrzałam i zmieniłam sie. No i teraz te wczesniejsze ustalenia
        straciły sens. Potrzebuję partnera do zycia i do
        współodpowiedzialności. A on się do tego nie nadaje. Poza tym co tu
        kryć przywiązałam sie do niego. I tak tkwię. 3 lata
    • spinline Re:Na czym to my kobiety stoimi? 19.03.08, 16:31
      Kobiety wytlumaczcie mi po co wam te deklaracje mezczyn?
      czy potrzebny wam ktos do wkrecania zarowek w domu?

      A facet uroczy i mily....nikt nie jest ani uroczy ani mily przez
      caly czas, pozniej zycie na codzien zabija kazda "bajke" na temat
      romantyzmu.

      Cieszcie sie, ze jestescie same dla siebie. w zyciu jest tyle do
      zrobienia, ze nie warto marnowac tego czasu dla innych. trzeba swoj
      czas cenic!
    • baranek.lady ale o jakie deklaracje chodzi? 19.03.08, 17:15
      poważnie pytam. skąd można wiedzieć, jak się rozwinie i czy za jakiś czas
      będziemy chcieli z sobą być?

      gdyby ktoś mi złożył "deklarację" jak ktoś wyżej napisał po 3 mies. doszłabym do
      wniosku, że facet zupełnie niepoważny jest.
      • skoczek301 Re: ale o jakie deklaracje chodzi? 19.03.08, 18:12
        Pewnie,że po 3 miesiącach znajomości nie można od nikogo wymagać
        obetnic czy deklaracji,ale w sytuacji,gdy jest sie ze soba ponad rok
        czasu i jest to bliskosć emocjonalna i bycie "na dobre i na złe", a
        nie od przypadku do przypadku....to konsekwencją takiego stanu (jak
        dla mnie,nie wiem moze jestem inna )jest angazowanie się i albo
        wspólne planowanie przyszłości (moze nie od razu slub czy dzieci,ale
        np.wpsólne mieszkanie)albo "do widzenia"....nie mam do nikogo
        pretensji,żalu,ale jestem ciekawa czy inne kobiety też tak tkwia w
        takich układach....
        • spinline Re: Ja jestem inna....:))) 19.03.08, 21:17
          wspólne planowanie przyszłości (moze nie od razu slub czy
          dzieci,ale
          np.wpsólne mieszkanie)albo "do widzenia"....

          ..................................
          Malzenstwo,czy wspolne zamieszkanie nie jest gwarancja na nic. Bo
          na co moze byc,ze przybedzie ci wiecej obowiazkow?


          • mruff Re: Ja jestem inna....:))) 20.03.08, 07:17
            spinline napisała:
            > Bo na co moze byc,ze przybedzie ci wiecej obowiazkow?

            Spinline byłaś 13 lat z facetem, może Ci nie pomagał i dlatego masz
            takie podejście.
            A to niby dlaczego więcej obowiązków???
            Ugotować więcej ryżu i ubić o 2 kotlety więcej? Włączyć pralkę 2x w
            tygodniu a nie raz? To takie wielkie obowiązki?

            Chciałabym zamieszkać z facetem, bo wreszcie ktoś mi pomoże wtachać
            zakupy na górę, nie będę sama jeździła wózkiem po sklepie, będę
            miała dla kogo kupić inny ser, pomoże zmyć naczynia, pomoże
            sprzątnąć M. Obecnie robię wszystko sama w 100%(od 1,5 roku) i mam
            dosyć.
            I przede wszystkim będzie do kogo gębę otworzyć i napić się piwa
            wieczorem...


            • spinline Re: Ja jestem inna....:))) 20.03.08, 11:30
              A to niby dlaczego więcej obowiązków???
              Ugotować więcej ryżu i ubić o 2 kotlety więcej? Włączyć pralkę 2x w
              tygodniu a nie raz? To takie wielkie obowiązki?
              ...............

              To nie tego typu obowiazki mam na mysli:=)
              • mruff Re: Ja jestem inna....:))) 20.03.08, 13:52
                spinline napisała:
                > To nie tego typu obowiazki mam na mysli:=)

                Jakie?Proszę o konkrety.
                • spinline Re: Mruff ufff:)))) 20.03.08, 16:01
                  Jeżeli odpowiedzialność za drugą osobę kojarzy ci się z ilością
                  smażonych kotletów schabowych....:)))

                  To niech tak już zostanie, święta naiwności...
                  • mruff Re: Mruff ufff:)))) 21.03.08, 07:12
                    spinline napisała:

                    > Jeżeli odpowiedzialność za drugą osobę kojarzy ci się z ilością
                    > smażonych kotletów schabowych....:)))
                    >
                    > To niech tak już zostanie, święta naiwności...

                    Na czym polega Twoja odpowiedzialność względem gościa którego
                    pogoniłaś po 13 latach i który stał pod Twoim oknem?
                    • spinline Re: Mruff ufff:)))) 21.03.08, 09:21
                      za bardzo grzebisz ludziom w ich wlasnych szufladkach, a to nie
                      jest ciekawosc a wscibstwo. I chec porownywania sie z innymi.

                      Zajmij sie swoim zyciem i swoimi sprawami.

                      Niektorzy siedza zbyt duzo w necie, a to nie zastapi zycia w realu.
                      • mruff Re: Mruff ufff:)))) 21.03.08, 10:21
                        To, że pogoniłaś faceta po 13 latach może przeczytać 40 mln
                        użytkowników neta, a nawet więcej.
                        A takie górnolotne teksty w stylu "być odpowiedzialnym za drugiego
                        człowieka" może i są piękne ale jakże dalekie od praktyki.
                        Więc myślę, że kto jak kto ale Ty nie powinnać pisać do mnie o mojej
                        naiwności, że drugi człowiek to tylko o 1 kotlet więcej i
                        uświadamiać mnie o odpowiedzialności za drugiego człowieka.

                        • mruff Re: poprawka 21.03.08, 10:23
                          miało być drugi człowiek to nie tylko o 1 kotlet więcej na patelni
                        • spinline Re: co to znaczy pogoniłaś? 21.03.08, 10:43
                          Poganiac można krowę. 'Pogoniłaś faceta'.... to może w twoim języku
                          takie wyrażenia pasują i są normą.


                          Ludzie codziennie się rozstają z 10000 roznych powodow i czasami
                          dlatego, ze sa odpowedzialni zarowno za swoje zycie jak i innych.
                          W tym nie ma nic nadzwyczajnego, ani niczego co należałoby
                          dyskutować tygodniami i pisać rozprawy. Sprawa została dla mnie
                          zakończona i do niej nie wracam.

                          Natomiast twoje pojęcie obowiazku za drugiego czlowieka jak to
                          okreslilas jest nie tylko naiwne co wybitnie płaskie, głupie i
                          trąci zaściankiem!

                          /cyt.



                          A to niby dlaczego więcej obowiązków???
                          Ugotować więcej ryżu i ubić o 2 kotlety więcej? Włączyć pralkę 2x w
                          tygodniu a nie raz? To takie wielkie obowiązki?
    • solaris_38 Re: Do kobiet 19.03.08, 20:57
      a gdyby ci ktoś powiedział

      oto masz szansę być przez rok ze wspaniałym mężczyną ciepłym czułym i dobrym
      kochankiem
      ale tylko na rok

      czy wolisz ten rok być sama?

      czy na pewno wybrałabyś samotność

      czemu tak sie męczyłaś

      czy nie było ci dobrze
      a może on wyczuł że sie z nim męczysz


      powiedz facetowi czego ty pragniesz

      może pow ci
      nie chce zobowiązań
      może powie ja tez chce sie ustatkować
      może zacznie cię unikać w ten sposób mówiąc swoje nie

      umrzesz od tego? :)
      nic ci nie bedzie

      a nawet będzie ci lepiej

      ;)

      niczego nie zyskujesz uciekając
      • skoczek301 Re: Do kobiet 20.03.08, 09:12
        Wiele razy podchodziłam do poważnej rozmowy,ale nie umiałam wydusić
        tego z siebie, po prostu jakby ktoś mnie ściskał za szyję :( możesz
        sie dziwić,śmiać,ale to moja mała (???) obsesja...kilka razy
        dostałam dużego kopa w tyłek, wiele lat dochodziłam do siebie, uraz
        pozostał :(( pracuję nad tym, ale to niezmiernie trudne....
        Gdybym miała przezyć tylko rok ze wspaniałym facetem....wolałabym
        samotność, ból rozstania jest zbyt silny,nie warto...
        • mruff Re: Do kobiet 20.03.08, 09:59
          skoczek301 napisała:
          >....wolałabym
          > samotność, ból rozstania jest zbyt silny,nie warto...
          Wobec tego chyba nie poznałaś prawdziwego smaku samotności
          Takiej kiedy wszyscy bliscy są 500km od Ciebie i widujesz ich 3,4
          razy w roku a nowe znajomości/przyjaźnie wymagają czasu, zwłaszcza
          gdy nie ma się 17 lat i nie jest otoczonym dziesiątkami rówiesników
        • solaris_38 Re: Do kobiet 20.03.08, 11:15
          bardzo głęboko się wiążesz

          takie osoby ryzykują ze kiedy sie zwiążą z kimś źle wpływającym na nie nie
          zdołają odejść
          wola pozostać i oskarżać za wszelkie zło "oprawce"
          ale jesli oprawca ich zostawi także cierpią intensywnie i nie mogą sie
          pozbierać (zyskują jednak wolność i ... szanse na dobrego partnera)
          myślę że ci ciężko i bardzo ci współczuję
          jednak z drugiej strony głębokie więzi są piękne

          tylko nie pozwól im sie uzależniać bo wtedy obracają sie przeciw tobie
    • kiczarcia1 Re: Do kobiet 20.03.08, 09:45
      to duży i poważny problem,taki brak oparcia :)

      pozdrawia was:
      maureen2
      piesbaskervill
      vampyrro
      kiczarcia i kiczarcia1
      angery
      slawomir_239

      zawsze sypiałem tylko zawodowo,nigdy prywatnie i byłem zadowolony :)




      • vampyrro Re: Do kobiet 20.03.08, 10:12
        wprawdzie zdarzyło mi się raz wdać w krótki romans z nudów,i
        chyba ze dwa razy ot tak sobie dla kaprysu,co nie zmienia
        ogólnej tendencji,a być może nawet zasady :)
        • asidoo Vampyrro 20.03.08, 10:55
          Koham cie
          • kiczarcia1 Re: Vampyrro 20.03.08, 11:04
            jestem kobietą
            • piesbaskervill Re: Vampyrro 20.03.08, 11:26
              a ja mężczyzną, podobnie jak vampyrro
              • vampyrro Re: Vampyrro 20.03.08, 15:21
                zapomniałem jeszcze o sha_la_la_la zbanowanym przez zazdrosną
                shangri.la, pracownicę portalu,a może nie tylko
            • asidoo Re: Vampyrro 20.03.08, 13:46
              To bez znaczenia, bo tylko jako nick forumowy koham - nic ponad to
              • vampyrro Re: Vampyrro 20.03.08, 15:23
                nie toleruję błędów
    • asidoo Re: Do kobiet 20.03.08, 10:48
      Byłam kilkukrotnie, do około 3-miesięcy.
      • kiczarcia1 Re: Do kobiet 20.03.08, 13:41
        to błąd i to bardzo duży,powinnaś szybciej się zorientować
        • gwiezdna_rzeka Re: Do kobiet 20.03.08, 23:42
          do pół roku, nie dłużej. Tkwiłam w podobnym układzie. Rozleciał się w styczniu.
          Jednego dnia bombardowana byłam miłością, drugiego dnia milczenie. Jednego dnia
          dostałam klucze do jego mieszkania, za dwa dni maila "nie możemy być razem ". Ta
          rozgrywka trwała. Dawałam szansę, dziś wiem, że nie warto. Mogę przelać parę
          cudownych rad, ale chyba każdy musi dojść do swojego punktu krytycznego. Mój był
          za wysoko. Głębokie zaangażowanie, przyzwyczajenie, wszystko po kolei.Nie wiem,
          jak w związku można coś robić na pół gwizdka. Dostałam lekcję i chyba powtórzę
          wypowiedź mężczyzny z tego forum...mam hamulce przed związkiem i angażowaniem.
          Wyostrzone zmysły, niezdrową podejrzliwość. Pan Niezdecydowany raz na jakiś czas
          pociśnie maila o tęsknocie i skorupce..Poziom piętnastolatka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja