Dodaj do ulubionych

Przespalem na lekcjach egoizmu, czy co? :)

30.03.08, 09:10
Irytuje mnie tlumaczenie swojego/czyjegos egoizmu i pasorzytowania
na partnerze/ce. Irytuje mnie rowniez nagminna chec dzielenia sie
wina... z osoba ktora dala z siebie wszystko.


lacido napisała:
> Zazwyczaj prawda leży po środku, uważasz że dałeś z siebie
> wszystko,zrobiłeś co w Twojej mocy jednak nie spotkałeś sie z
> odwzajemnionym uczuciem. Znamy tylko Twoją wersję. Wiesz chyba
> gdzie tkwi błąd więc czas wyciągnąć wnioski i więcej tego błędu
> nie popełnić.


Niby ja mam sie uczyc.....na jej bledach???
Albo dostosowac sie do niej, czyli byc egoista jak ona, oraz
traktowac ja instrumentalnie tak jak ona mnie? I bedzie OK?
Czy tez, chodzi o to zeby wogole nie zadawac sie z ludzmi jak ona?


Obserwuj wątek
    • shangri.la Re: Przespalem na lekcjach egoizmu, czy co? :) 30.03.08, 09:12
      Myślę , że Lacido mówi o unikaniu złych ludzi.
      Ja się tego nauczyłam:)
      Pozdrawiam.
      • polska_potega_swiatowa Re: Przespalem na lekcjach egoizmu, czy co? :) 30.03.08, 09:19
        shangri.la napisała:

        > Myślę , że Lacido mówi o unikaniu złych ludzi.
        > Ja się tego nauczyłam:)
        > Pozdrawiam.

        Byc moze, ale to brzmialo jak tlumaczenie mojej ex, moze tylko
        dlatego ze jako kobieta Lacido identyfikuje sie z inna kobieta, i od
        razu przypuszcza ze musi byc dobra, tylko dlatego ze jest kobieta.
        • lacido Re: Przespalem na lekcjach egoizmu, czy co? :) 30.03.08, 15:42
          Nie chciałam nikogo tłumaczyć ale każde zachowanie można jakoś uzasadnić :)
          Daleko mi do identyfikowanie sie z kimkolwiek tylko dlatego że jest tej samej
          płci, wcale nie uważam że jej zachowanie było słuszne tylko nie będę krytykować
          postępowania osoby która nie ma możliwości przedstawienia swoich racji
    • wichrowe_wzgorza Re: Przespaleś 30.03.08, 09:32
      ... lekcję "posłuszeństwa". Nie pogodziłeś się z tym, jak się stało, tak
      naprawdę cały czas jesteś egoistą, bo kto cierpi? i dlaczego? Twoje "ja" zostało
      zranione, Twoja duma. Czemu wciąż ją oskarżasz i nie pozwalasz jej odejść od
      siebie?
      Zeby mówić o miłości trzeba umieć przede wszystkim być gotowym pozostawiać tym,
      którym kochamy - wolność. Wbrew pozorom, osoba kochana nie ejst po to, by
      zaspokajać nasze zachcianki - tak pojęte uczucie miłości jest klasycznym
      przykładem egoizmu. Naucz się PPS kochać prawdziwie siebie, spróbuj zrzucić z
      siebie owo ego, które Cie więzi i nie pozwala iść dalej. Ona wybrała, uznaj jej
      wybór i nie oceniaj się według niego, jak nic nie warty facet. Umiesz tak?

      • shangri.la Re:Do Wzgórz 30.03.08, 10:22
        Na ogół zgadzam się z treścią Twoich postów nacechowanych wrażliwością i
        miłością do człowieka, ale nie tym, razem, niestety.
        Spróbuj swoje słowa zaadresować do kobiety z sąsiedniego wątku, którą maż
        zostawił w ciaży.
        Czy Jej też powiesz o "wolności" i o tym, aby "szanowała jego wybór"?
        Widzisz, zło ma zawsze to samo podłe, wykrzywione cynicznym grymasem oblicze
        egoisty.
        • wichrowe_wzgorza Re:Do Wzgórz 30.03.08, 10:36
          shangri.la napisała:

          > Na ogół zgadzam się z treścią Twoich postów nacechowanych wrażliwością i
          > miłością do człowieka, ale nie tym, razem, niestety.
          > Spróbuj swoje słowa zaadresować do kobiety z sąsiedniego wątku, którą maż
          > zostawił w ciaży.
          > Czy Jej też powiesz o "wolności" i o tym, aby "szanowała jego wybór"?
          > Widzisz, zło ma zawsze to samo podłe, wykrzywione cynicznym grymasem oblicze
          > egoisty.

          Dziekuje Ci za zwrocenie uwagi. Piszesz do mnie, jakby o mnie i delikatnie
          zarzucasz brak wrażliwości na cudzą krzywdę. Jesli kogoś urazilam - przepraszam.
          Powiem Ci tylko, że nie czytalam wątku, ktory przywolujesz. Powiem więcej -
          sytuacje, o ktorej piszesz przerobilam na wlasnej skorze - uznałam, że wolę żyć
          sama i przyjąć to, poradzić sobie z wychowaniem dziecka, bez obwiniania. No tak,
          mialam wtedy 23 lata i kilka miesięcy wczesniej pochowalam nasze poprzednie
          nasze dziecko. O milosc się nie prosi.
          Nie pozbawilam syna kontaktów z rodziną ojca i z ojcem, choć nie raz musialam
          dokonywać trudnych wyborow i tak wszystko urządzać, aby dobrze bylo. dzis moge z
          ręką na sercu powiedziec - jestem szczęsliwa i ciesze się z tego, jak się stało.
          Postaralam się zrozumiec, jednocześnie zachowując o sobie dobre zdanie, a w tym
          wszystkich - i o innych. Trochę znam życie i trochę ( bo pewnie może bardziej)
          doświadczylo mnie. Wiem, co piszę i nie narzucam nikomu mojej racji, jako
          jedynej i właściwej. Wszak to tylko wskazówka, a wybor - nalezy do każdego z
          nas. Ucze się caly czas uwaznie sluchac tego, co inni mają do powiedzenia i brac
          dla siebie z tego to, co najlepsze.
          Do wyciągania noży przeciw sobie nigdy nie namawiam, a czyjs egoizm lub
          niedojrzalosc - nie powinny stawac się moimi problemami.
          Pozdrawiam serdecznie:)
          • mskaiq Re:Do Wzgórz 30.03.08, 11:02
            To ze nie pozbawilas Ojca kontaktow z dzieckiem to milosc, masz jej
            bardzo wiele. Odebranie kontaktow z Ojcem ktory kocha dziecko to
            wielka krzywda dla dziecka.
            Serdeczne pozdrowienia.
          • shangri.la Re:Do Wzgórz 30.03.08, 11:03
            Nie zwracam Ci uwagi i nie zarzucam braku wrażliwości:)
            Proszę jedynie o uwzględnienie wartości uniwersalnej, jaką jest uczciwość i
            odpowiedzialność za własne słowa i czyny.
            Ja również mam za sobą całe życie samotnego macieżyństwa, ale to był mój własny
            wybór i nigdy go nie żałowałam.
            Masz rację, "o miłość się nie prosi" , ale trzeba i należy wymagać
            odpowiedzialności od człowieka którego obdarzamy zaufaniem. Trzeba i należy
            wymagać uczciwości i szacunku dla siebie.
            A jeśli to niemożliwe, uciekać.
            Uciekać od złych ludzi i podłości, jaką wnoszą w nasze życie.
            Ucieczka fizyczna jednak nie rozwiązuje problemu poczucia krzywdy i to jest
            chyba problem takich osób jak Waldi.
            Człowiek głęboko wierzący jest w stanie sobie poradzić również z tym trudnym
            aspektem wykorzystania , ale przeciętny forumowicz gubi się w domysłach, brnie w
            poczucie winy i latami roztrząsa swoją lekkomyślność i ludzką podłość.
            Reasumując. Nazywać rzeczy po imieniu. Zły człowiek może jedynie wnieść zło w
            nasze życie. Złych ludzi należy unikać.
            • wichrowe_wzgorza Re:Do Wzgórz 30.03.08, 11:30
              Kilka spraw:
              - odpowiedzialność to lekcja na cale zycie i nikt nie rodzi się odpowiedzialny,
              nie staje się to tez na pstryknięcie palcem
              - jako dawny uciekinier ( od ludzi) moge stwierdzic, to żaden sposob, zawsze
              uciekalam, bo to byla jakaś marna ochrona, marna. Tak naprawdę ucieczki świadczą
              o braku wiary w siebie i nieumiejętności podjęcia się trudnego zadania zmiany.
              fakt, do tej nie da się tez zmusic ludzi. Sila da sie jedynie pozor zmiany
              wywolac, nigdy nie prawdziwą.
              - mysle, ze nie tylko czlowiek gleboko wierzacy jest w stanie sobie poradzic z
              tym, ze "byl ofiara" i zmienic to, wiary uczymy sie przez cale zycie ( nie tej
              koscielnej), a i Ci gleboko wierzacy byli kiedys przecietni - czytaj -
              niedojrzali. Ludzie powinni sprzyjac dojrzewaniu, a niestety są bardziej sklonni
              szufladkowac na "zlo" i "dobro" - to prowadzi do dualizmu.
              Mialam obok siebie takich doradcow, ktorzy wskazywali mi drogi "zemsty". Coz,
              mysle, ze zycie ejst najlepszym Wychowawcą, a ja nie przywiazalam sie do roli
              poszkodowanej. Staram się zyc, nie myslac o tym, czy to, co robie wzbudza
              szacunek, czy nie, bo wiekszym darem jest umiec poznawaqc ludzi do samego końca.
              Każdy, tak mysle, choc nie wszystkich przecież znam - jest w jakis sposob
              poszkodowany i to, jak radzi sobie z wlasnymi szkodami, stanowi zrodlo
              nieporozumien. a w konsekwencji zla. czy uwazasz, ze pomagac nalezy tylko
              dobrym ludziom? Bo ja uwazam, ze slabym, a zlo bierze się ze slabości - inaczej
              - złość, ktora potem staje się przyczyną zla...
              • shangri.la Re:Do Wzgórz 30.03.08, 11:44
                Komu należy pomagać? Każdemu, kto się o pomoc do nas zwraca.
                Mam za sobą wiele przykrych doświadczeń w tej materii, ale zdania nie zmienię i
                nie zmienię również własnej natury.
                W każdą miłość, również tą szeroko rozumianą, wpisane jest ryzyko odrzucenia,
                wyśmiania, zdeptania uczuć. To jednak wyższa szkoła jazdy , do której trzeba
                dojrzeć.
                Ludzie ranią z różnych powodów, nie tylko z własnej słabości,również z
                wyrachowania i nikczemności, która stała się ich drugą naturą.
                Tacy ludzie oddali się złu i można im pomóc uwolnić się od jego destrukcyjnego
                wpływu , ale wyłącznie zgodnie z ich wolą.
                Krótko mówiąc, złemu człowiekowi można pomóc, ale on sam musi tego chceć.
                W przeciwnym razie nasza pomocna dłoń stanie się dla niego liną , za pomocą
                której wciągnie nas w bagno własnego nieszcześcia.
                • wichrowe_wzgorza z tym zgadzam się ... n/t 30.03.08, 11:55

                  • shangri.la Re: Jest jednak jeszcze inny problem.... 30.03.08, 12:02
                    Gdzie leży GRANICA zaufania i dobrej woli?
                    Ewangeliczne "siedmdziesiąt siedem razy" jest oczywiście tylko przenośnią,
                    symbolem cierpliwości i wyrozumiałości kochającego człowieka wobec słabości
                    błądzącego bliźniego.
                    Każdemu warto i trzeba dać drugą szansę, ale nie wolno zachowywać się jak
                    przysłowiowa jak żona alkoholika bita i poniżana przez całe życie.
                    Jak Ty widzisz powyższy problem?
                    • wichrowe_wzgorza Re: Jest jednak jeszcze inny problem.... 30.03.08, 12:19
                      shangri.la napisała:

                      > Gdzie leży GRANICA zaufania i dobrej woli?

                      Nie wiem. Domyslam się jednak, że w każdym z nas i wiąze się z cierpliwością.

                      > Ewangeliczne "siedmdziesiąt siedem razy" jest oczywiście tylko przenośnią,
                      > symbolem cierpliwości i wyrozumiałości kochającego człowieka wobec słabości
                      > błądzącego bliźniego.
                      > Każdemu warto i trzeba dać drugą szansę, ale nie wolno zachowywać się jak
                      > przysłowiowa jak żona alkoholika bita i poniżana przez całe życie.
                      > Jak Ty widzisz powyższy problem?

                      Zona alkoholika utracila sily i wlasną wole. Alkoholik - też nie ejst
                      najsilniejszym typem, moze nawet slabszym od wlasnej żony? Dwoje slabych,
                      zagubionych ludzi. Przeklada sie to zreszta nie tylko na alkoholizm.

                      Rozwiązaniem jest przede wszystkim umiejętność poznania siebie. Tylko, ze rzadko
                      kto do tego wychowuje, nie uczy się tego w szkolach, parę batów od zycia zaczyna
                      może sygnalizować potrzebę "uczenia się" tego, co zostalo zaniedbane.
                      Kiedy znamy siebie, wiemy, czego i na ile możemy się podjąć, z czym jesteśmy
                      sobie w stanie poradzić i nie zniszczyc w tym tego, co dobre, ani w nikim innym.
                      Zaznaczam, w poznaniu tym nie chodzi tylko o dostrzezenie mocnych, jasnych
                      stron, ale przede wszystkim wlasnych ograniczen, slabosci i zaakceptowanie ich
                      po to, by sprobowac to zmienic, a jesli sie nie da - polubic je. Kazda zmiana z
                      zewnątrz, zmiana, ktora odczuwamy, jako "ze inni sie zmienili" - tak naprawde
                      jest wynikiem zmin w nas. Ich odbiciem.
                      I jest tez sprawa pracy z wlasnymi emocjami, bardzo wazna. Tylko wtedy, kiedy
                      możemy je podporzadkowac sobie, wlasnej kontroli, jesteśmy w stanie pojść po
                      rozum do glowy, wyjść z siebie, stanąc obok - i pomysleć, gdzie ten zloty
                      srodek? Jesli ktos z gory zaklada, ze nic sie nie zmieni - powinien odejsc i
                      nie skazywac sie na cierpienie, bo intuicyjnie wyczuwa, ze cos jest dla niego za
                      trudne. Wazny jest tez sposób odejścia, trudno jest mądrze odchodzic, prawda?
      • polska_potega_swiatowa chybilas 30.03.08, 10:51
        wogole chybilas z ta swoja teza.

        Nie twierdze ze moja milosc do niej byla doskonala, ale na pewno
        bardzo mocna. Mozesz szukac sposobow zeby ja wytlumaczyc, ale fakty
        sa takie ze ja mowilem jej cala prawde, co mysle, co zamierzam
        robic, i co najwazniejsze robilem dla niej wiele poswiecen. A ona
        nie, chetnie brala to co jej dalem, i klamala do samego konca.

        Wiedziala ze jak powie mi ze od dawna planowala studiowac w Seattle,
        a nie gdzies blizej mnie, to moze dam sobie spokoj.

        Tylko to mam jej za zle, ze zdecydowala studiowac tam, tylko ze byla
        egoistka, bo robila absolutne minimum zeby nasza znajomosc utrzymac.
        Nie chciala zrezygnowac z opcji, chlopaka w USA ktory na nia czeka,
        choc sama nie byla gotowa na milosc. Wystarczylo powiedziec mi ze
        tak jest, to moglibysmy dojsc do jakiegos kopmpromisu, i ja tem
        moglbym zdecydowac. A tak to ona zdecydowala, za mnie.
        • wichrowe_wzgorza Re: chybilas 30.03.08, 11:02
          polska_potega_swiatowa napisał:

          > wogole chybilas z ta swoja teza.
          >
          > Nie twierdze ze moja milosc do niej byla doskonala, ale na pewno
          > bardzo mocna. Mozesz szukac sposobow zeby ja wytlumaczyc, ale fakty
          > sa takie ze ja mowilem jej cala prawde, co mysle, co zamierzam
          > robic, i co najwazniejsze robilem dla niej wiele poswiecen. A ona
          > nie, chetnie brala to co jej dalem, i klamala do samego konca.
          >
          > Wiedziala ze jak powie mi ze od dawna planowala studiowac w Seattle,
          > a nie gdzies blizej mnie, to moze dam sobie spokoj.
          >
          > Tylko to mam jej za zle, ze zdecydowala studiowac tam, tylko ze byla
          > egoistka, bo robila absolutne minimum zeby nasza znajomosc utrzymac.
          > Nie chciala zrezygnowac z opcji, chlopaka w USA ktory na nia czeka,
          > choc sama nie byla gotowa na milosc. Wystarczylo powiedziec mi ze
          > tak jest, to moglibysmy dojsc do jakiegos kopmpromisu, i ja tem
          > moglbym zdecydowac. A tak to ona zdecydowala, za mnie.
          >
          >
          >
          Ja chybilam, a Ty stoisz w martwym punkcie i na dodatek nie sluchasz nikogo.
          Twoja sprawa. Jesli dobrze pamietam, masz rodzinę i powiem Ci, ze patrzac na to
          z dystansu, nie chcialabym byc na miejscu Twojej żony, ktora w tej sytuacji jest
          cieniem, gdy powinna rozkwitac promieniem miłości.
          Nie zgadzaj się, a prosze bardzo i pamiętaj, nie chce się kłocić, napisalam co
          myslę.
          • polska_potega_swiatowa Re: chybilas 30.03.08, 11:27
            wichrowe_wzgorza napisała:

            > Jesli dobrze pamietam, masz rodzinę i powiem Ci, ze patrzac na to
            > z dystansu, nie chcialabym byc na miejscu Twojej żony, ktora w tej
            > sytuacji jest cieniem, gdy powinna rozkwitac promieniem miłości.

            Pewnie... zawsze chodzi o dobro kobiety, a mezczyzna ze 2 lata
            czekal na kobiete, i ona go oszukiwala i zwodzila to nie
            wazne..Wazne ze ona zrobila co chciala. Wiadomo gdy mezczyzna cos
            chce od kobiet to od razy "tyran"... a gdy kobieta czegos chce od
            mezczyzny to on powinien sie podporzadkowac. Taka kobieca filozofia.


            • shangri.la Re: chybilas 30.03.08, 11:33
              Ech, przestań Waldi. Wzgórza ,chciała Ci tylko uświadomić, że taplając się w
              błocie przeszłości i paskudnych doświadczeniach z Junko, zaniedbujesz własna
              rodzinę i żonę, która związała z Tobą swój los.
              Ja też pisałam Ci o tym wielkorotnie.
              Masz dla kogo żyć.
              Dostałeś bonus od losu doceń to, proszę.
            • wichrowe_wzgorza Re: chybilas 30.03.08, 11:36
              polska_potega_swiatowa napisał:

              > wichrowe_wzgorza napisała:
              >
              > > Jesli dobrze pamietam, masz rodzinę i powiem Ci, ze patrzac na to
              > > z dystansu, nie chcialabym byc na miejscu Twojej żony, ktora w tej
              > > sytuacji jest cieniem, gdy powinna rozkwitac promieniem miłości.
              >
              > Pewnie... zawsze chodzi o dobro kobiety

              Nie o dobro Kobiety. Dlatego, gdybym kochala kogos, nie szukalabym pocieszenia w
              innym czlowieku, zanim nie poradzilabym sobie z tym, co mnie wiąże.

              , a mezczyzna ze 2 lata
              > czekal na kobiete, i ona go oszukiwala i zwodzila to nie
              > wazne..
              Co ten męzczyzna kochal w tej kobiecie? Co?

              Wazne ze ona zrobila co chciala. Wiadomo gdy mezczyzna cos
              > chce od kobiet to od razy "tyran"... a gdy kobieta czegos chce od
              > mezczyzny to on powinien sie podporzadkowac.

              Taaak? A ja myslalam, ze ludzie, ktorzy decyduja sie na związek powinni byc
              sobie rowni i jesli sie podporzadkowywac - to zmiennie. Umiec wskazywac sobie
              drogę do siebie. Czasem latwiej kochac marzenia, zwlaszcza te niespelnione, bywa
              i to nierzadko.

              Taka kobieca filozofia.

              Ups. Tak się sklada, ze jestem kobieta, lecz to, o czym pisze, nie ma w sobie
              znamion płci, uwierz:)

              Oj, Waldi, Waldi, na sile nikt Ci nie pomoże, a klucz do zrozumienia jest w
              Tobie. Naprawdę.
          • gapuchna Re: chybilas 30.03.08, 11:34
            Wichrowe, trafiają do mnie twoje słowa. Ale co do egoizmu: kiedy ktoś porzuca,
            to cechuję się takim samym egoizmem, jak ta osoba, która jest porzucona. Bo i
            jedna i druga strona chce swojego szczęścia, tylko problem w tym, ze odmiennie
            je pojmuje.
            • wichrowe_wzgorza Re: chybilas 30.03.08, 11:38
              gapuchna napisała:

              > Wichrowe, trafiają do mnie twoje słowa. Ale co do egoizmu: kiedy ktoś porzuca,
              > to cechuję się takim samym egoizmem, jak ta osoba, która jest porzucona. Bo i
              > jedna i druga strona chce swojego szczęścia, tylko problem w tym, ze odmiennie
              > je pojmuje.

              To prawda. Powod: brak umiejętności rozmawiania i brak dojrzalosci.
              • shangri.la Re: Nie....brak dobrej woli(!) n/t 30.03.08, 11:47

              • polska_potega_swiatowa Re: chybilas 30.03.08, 12:07
                > gapuchna napisała:

                > > Wichrowe, trafiają do mnie twoje słowa. Ale co do tego
                > > egoizmu: kiedy ktoś porzuca to cechuję się takim samym egoizmem,
                > > jak ta osoba, która jest porzucona. Bo i jedna i druga strona
                > > chce swojego szczęścia, tylko problem w tym, ze odmiennie
                > > je pojmuje.

                wichrowe_wzgorza napisała:

                > To prawda. Powod: brak umiejętności rozmawiania i brak
                > dojrzalosci.

                W przypadku Junko i mnie, ta dojrzalosc oznaczalaby ze ja musialbym
                sie zgodzic na cokolweek ona zdecyduje, i czekac na nia gdzies
                daleko, az ona po pol roku przypomni sobie i zadzwoni, albo po 1 1/2
                napisze ze przyjezdza....tylko ze nie do mnie tylko na drugi kraniec
                USA na studia. Surprise, Surprise! Ach ale zeby zalagodzic cala
                sprawe, to obiecuje ze sie spotka ze mna, na 7-9 dni, za jakies 3
                albo 6 miesiecy...

                Pewnie, dojrzalosc wedlug ciebie to zgadzanie sie na takie
                traktowanie?





                • wichrowe_wzgorza godzenie sie... 30.03.08, 12:26
                  polska_potega_swiatowa napisał:

                  > > gapuchna napisała:
                  >
                  > > > Wichrowe, trafiają do mnie twoje słowa. Ale co do tego
                  > > > egoizmu: kiedy ktoś porzuca to cechuję się takim samym egoizmem,
                  > > > jak ta osoba, która jest porzucona. Bo i jedna i druga strona
                  > > > chce swojego szczęścia, tylko problem w tym, ze odmiennie
                  > > > je pojmuje.
                  >
                  > wichrowe_wzgorza napisała:
                  >
                  > > To prawda. Powod: brak umiejętności rozmawiania i brak
                  > > dojrzalosci.
                  >
                  > W przypadku Junko i mnie, ta dojrzalosc oznaczalaby ze ja musialbym
                  > sie zgodzic na cokolweek ona zdecyduje, i czekac na nia gdzies
                  > daleko, az ona po pol roku przypomni sobie i zadzwoni, albo po 1 1/2
                  > napisze ze przyjezdza....tylko ze nie do mnie tylko na drugi kraniec
                  > USA na studia. Surprise, Surprise! Ach ale zeby zalagodzic cala
                  > sprawe, to obiecuje ze sie spotka ze mna, na 7-9 dni, za jakies 3
                  > albo 6 miesiecy...
                  >
                  > Pewnie, dojrzalosc wedlug ciebie to zgadzanie sie na takie
                  > traktowanie?

                  Czy mozna godzic sie na cos wbrew sobie i jesli się tego tak naprawdę nie chce
                  tak? Coz to za godzenie sie? Nawet nie kompromis, bo kompromis wymaga
                  uzgodnienia z dwoch stron.
                • gapuchna Re: chybilas 30.03.08, 12:35
                  Powiedz, naprawdę aż tak to ciebie boli? Przecież nie jest to świeża rana. Mnie
                  też zawiódł mężczyzna. Czyli problem chodzi po ludziach. W innym wątku mówisz o
                  różnicach kulturowych między partnerami. I tak i nie. Byłam długie lata z
                  niePolakiem. Tak to określę. I było ok! Rozpadło się, bo za dużo spraw się
                  pokomplikowało. Z jego i mojej strony. Ale hmmm, jak sobie przypomnę pewne
                  sprawy, to, aż mi się buzia uśmiecha.
                  • polska_potega_swiatowa Re: chybilas 30.03.08, 13:11
                    Chyba az tak boli...ze nie moge o tym zapomniec. Poza tym zbyt
                    bardzo ja kochalem zeby ot tak zapomniec. Zawsze pozostanie wielki
                    zawod. Oczywisice u mnie tak samo byly przyjemnie chwile, tak jak u
                    ciebie i twojego chlopaka "nie-Polaka".

                    Ale musze sie przyznac ze ona chyba trakowala mnie jak
                    stereotypowego "western man" ktory jest dzentelmentem i traktuje
                    kobiete jak ksiezniczke. A ja swoja droga tez chyba troche
                    stereotypowo traktowalem ja jak milutka bezproblemowa Japonke, ale
                    chyba oboje zawiedlismy sie na sobie :)
                    • gapuchna Re: chybilas 30.03.08, 13:37
                      NiePolak nie był chłopakiem, był mężczyzną. Starszym mocno ode mnie. Tak gwoli
                      jasności.
                    • leda16 Re: chybilas 30.03.08, 20:48
                      Chłopie, przestań skuczć jak kopnięty kundel i rozczulać się nad sobą. Co to znaczy? Kochałeś jakąś Japonkę, ożeniłeś się z inną, której pewnie nie kochałeś i nie kochasz skoro gadasz jak najęty o Japonce i de facto emocjonalnie zdradzasz tę swoją żonę. Masz rodzinę, a czas się nie cofnie. I pomysleć, co to zraniona miłość własna potrafi z faceta zrobić ;). Drugi lub trzeci wątek o japonicy zakłada. Daj se spokój, bo to już się robi nudne.
                      • polska_potega_swiatowa Re: chybilas 31.03.08, 05:59
                        a co ciebie to tak irytuje. Nie podoba ci sie temat to nie bierz w
                        nim udzialu.
                        • leda16 Re: chybilas 31.03.08, 07:24
                          polska_potega_swiatowa napisał:

                          > a co ciebie to tak irytuje. Nie podoba ci sie temat to nie bierz w
                          > nim udzialu.

                          Temat jak temat, nic oryginalnego. Twoje postępowanie wobec Żony mi się nie podoba :(. Nie możesz z Nią ględzić o Japonce, koledzy już dawno by Cię z powodu takich tekstów wyśmiali, to wykorzystujesz Forum dla własnego egocentryzmu. Liczyłeś - i słusznie - że tu znajdziesz niedojrzałe emocjonalnie podfruwajki, które będą się nad Tobą rozczulać, że jakaś młodziutka Japonka (nie bez przyczyny zapewne) dała Ci kopa w zadek, utwierdzać Cię w przekonaniu, że "nie była Ciebie warta". A wiesz z czego to wynika? Z Twojej psychicznej niedojrzałości mimo deklarowanej dojrzałości metrykalnej i nieumiejętności współżycia w rodzinie. Jesteś niezadowolony z Żony, masz zaleganie afektu, furę kompleksów, więc starasz się tutaj poniżyć Japonkę i gonisz za majakami - oto przyczyna Twojego psychicznego rozmemłania. W swoim egocentryźmie posuwasz się nawet do oszczerstw byłej dziewczyny, jak to niby chciała Cię wykorzystać...Żałosne :(.
                          • polska_potega_swiatowa Re: chybilas 31.03.08, 07:34
                            a Ty z koleji jestes tutaj chyba w characterze "staro-babskiej
                            policji" ktora czuwa nad tym zeby zwymyslac wszystkim mezcyznom co
                            zajmuja sie swoimi uczuciami, zamiast robic to "do czego byli
                            stworzeni" czyli zajmowac sie uszczesliwianiem swojej baby...:)
                            • leda16 Re: chybilas 31.03.08, 07:39
                              polska_potega_swiatowa napisał:

                              > a Ty z koleji jestes tutaj chyba w characterze "staro-babskiej
                              > policji" ktora czuwa nad tym zeby zwymyslac wszystkim mezcyznom co
                              > zajmuja sie swoimi uczuciami, zamiast robic to "do czego byli
                              > stworzeni" czyli zajmowac sie uszczesliwianiem swojej baby...:)


                              "Baby"??? Więc jednak nie ukochanej Żony?! Biedna kobieta... A swoją drogą na jak niskim poziomie muszą być studia wyższe w USA, jeśli Polak, który je rzekomo ukończył, w ojczyźnie nie zdołał opanować nawet podstawowej wiedzy w zakresie polskiej gramatyki
                              >
                              • polska_potega_swiatowa Re: chybilas 31.03.08, 09:43
                                leda16 napisała:

                                > "Baby"??? Więc jednak nie ukochanej Żony?! Biedna kobieta... A
                                > swoją drogą na jak niskim poziomie muszą być studia wyższe w USA,
                                > jeśli Polak, który je rzekomo ukończył, w ojczyźnie nie zdołał
                                > opanować nawet podstawowej wiedzy w zakresie polskiej gramatyki

                                "rzekomo"..ha ha. Co nie pasuje do twojego stereotypu o nieudaczniku
                                i analfabecie Polonusie?
      • mar.celia Re: Przespaleś 30.03.08, 14:06
        wichrowe_wzgorza napisała:

        > ... lekcję "posłuszeństwa". Nie pogodziłeś się z tym, jak się
        stało, tak
        > naprawdę cały czas jesteś egoistą, bo kto cierpi? i dlaczego?
        Twoje "ja" został
        > o
        > zranione, Twoja duma. Czemu wciąż ją oskarżasz i nie pozwalasz jej
        odejść od
        > siebie?
        > Zeby mówić o miłości trzeba umieć przede wszystkim być gotowym
        pozostawiać tym,
        > którym kochamy - wolność. Wbrew pozorom, osoba kochana nie ejst po
        to, by
        > zaspokajać nasze zachcianki - tak pojęte uczucie miłości jest
        klasycznym
        > przykładem egoizmu. Naucz się PPS kochać prawdziwie siebie,
        spróbuj zrzucić z
        > siebie owo ego, które Cie więzi i nie pozwala iść dalej. Ona
        wybrała, uznaj jej
        > wybór i nie oceniaj się według niego, jak nic nie warty facet.
        Umiesz tak?
        >
        >
        Całkowicie się z Tobą zgadzam.
        Też w bardzo młodym wieku kachałam kogoś kto mnie zostawiał 3 razy w
        życiu i wracałam do niego wtedy kiedy ON chciał i cierpiałam bardzo.
        Dziś wiem że był poprostu egoistą.
        Na szczęście nie mielismy razem dziecka.Choc pamiętam jak schodził
        po schodach mojego bloku , jak mnie zostawił po raz pierwszy.
        Zapytałam go wtedy co według niego powinnam zrobić : urodzić czy
        usunąć? Odpowiedz brzmiała :to twój problem nie mój (a tak mnie
        kochał podobno).Nigdy bym nie usuneła , pewnie nawet po gwałcie bym
        nie usuneła.Ale chciałam znać JEGO odpowiedz.Dziecko umarło samo.
        Z tego spędzonego razem czasu nie mam ani jednego dobrego
        wspomnienia.Zawsze był niezadowolony , obrażony , zawsze mu coś we
        mnie nie pasowało.
        Nie będe opisywać całej histori , bo jest długa i smutna.Dziś wiem,
        że nie warto było cierpieć aż tyle i tak długo.
        Ale potrafiłam zapomnieć i ułożyć sobie życie.
        Dziś jak go widzę na ulicy , przechodze na drugą strone i odwracam
        głowe , bo jak pisze inna forumowiczka :zło trzeba omijać z daleka.
        • mar.celia Re: Przespaleś 30.03.08, 14:28
          Ps. I ten o którym tu napisałam , był Polakiem.
        • wentyl77 Re: Przespaleś 30.03.08, 14:41
          > Chyba az tak boli...ze nie moge o tym zapomniec. Poza tym zbyt
          > bardzo ja kochalem zeby ot tak zapomniec. Zawsze pozostanie wielki
          > zawod. Oczywisice u mnie tak samo byly przyjemnie chwile, tak jak
          > u ciebie i twojego chlopaka "nie-Polaka".

          Chłopie, mógłbyś przestać robić z siebie niespełnionego kochanka,
          każdy z nas miał miłość życia, za którą oddałby wiele i kazdy coś
          stracił. Zdawało mi się , że jestem jakimś dziwnym wyjątkiem i to
          może być jedyna pozytywna lekcja z tego wszystkiego.
          Czytam program tv i recenzje filmu z 2003 roku. Sprawdziłem
          reżysera, jeszcze raz tytuł, i dotarło do mnie , że to już 5 lat.
          Mój Boże...
          I widzę, że nawet 9 lat nie musi goić przysłowiowch ran - ale czy
          masz powody do pielęgnowania w sobie roli ofiary? Masz rodzinę i
          ciesz się nią, pewnie ona też ma swoje problemy. Chyba mówię jasno?
          Ech, człowieku, płakać mi się chce...
          • gapuchna Re: Przespaleś 30.03.08, 14:57
            Czytam program tv i recenzje filmu z 2003 roku. Sprawdziłem
            reżysera, jeszcze raz tytuł, i dotarło do mnie , że to już 5 lat.
            Mój Boże...

            ????
            • mar.celia Re: Przespaleś 30.03.08, 15:03
              gapuchna napisała:

              > Czytam program tv i recenzje filmu z 2003 roku. Sprawdziłem
              > reżysera, jeszcze raz tytuł, i dotarło do mnie , że to już 5 lat.
              > Mój Boże...
              >
              > ????

              Też się chciałam zapytać o co chodzi?
          • lacido Re: Przespaleś 30.03.08, 20:21
            jak to sie stało że przegapiłam Twoją wypowiedź?? Zgadzam sie z Tobą tylko
            wydawało mi sie to zbyt brutalne do napisania
    • lacido Re: Przespalem na lekcjach egoizmu, czy co? :) 30.03.08, 15:39
      widzę ze pokusiłeś sie o interpretacje moich słów, szkoda ze mnie nie zapytałeś
      co miałam na myśli pisząc to :)
      Nie miałam zamiaru tłumaczyć niczyjego postępowania, powtarzam kolejny raz
      historię przedstawiasz Ty o choćbyś nie wiem jak sie starał nie uda Ci sie
      zachować obiektywizmu, mogę co najwyżej ocenić Twoje postępowanie ale nie chcę
      tego robić bo jeszcze sobie nie poskładałam do kupy Twoich dwóch wcielenie tego
      z FP i FM :)

      Może Twoją winą było dawanie z siebie wszystkiego, może Junko czuła się
      osaczona, może byleś jak bluszcz który ją oplatał i zabierał tlen i światło -
      nie wiem jak było, pisze to bo nie wiadomo jak ona odbierała Twoje zachowanie to
      Twoje poświecenie i oddanie.

      Ty tez popełniłeś bład wobec siebie, za późno przejrzałeś na oczy, nie można
      prosić o miłość jeśli ktoś nie podziela Twojego uczucia należy sobie dać spokój.
      wiem że to tak prosto brzmi jak się pisze ale no tak jest :)
      • wentyl77 Re: Przespalem na lekcjach egoizmu, czy co? :) 30.03.08, 19:48
        gapuchna napisała:

        > Czytam program tv i recenzje filmu z 2003 roku. Sprawdziłem
        > reżysera, jeszcze raz tytuł, i dotarło do mnie , że to już 5 lat.
        > Mój Boże...
        >
        > ????

        Faktycznie, mogłem się pokusić o wyjaśnienie sytuacji. Ae nie zrobię
        tego, to stara historia, przynajmniej staram się przekonywać siebie,
        że stara. Po prostu wydawało mi się, że 5 lat, od kiedy zdarzył się
        ten fatalny wypadek (kiedyś zwany miłością), to spory kawał czasu. A
        jednak bywa, że czas nie goi lecz otwiera rany. Nie mozemy sterować
        emocjami.

        Zgadzam się w tym przypadku z lacido, każda próba obiektywizacji
        będzię próbą nieudaną. Nie można domagać się miłości, bo miłość (w
        przeciwieństwie do nienawiści) nie promieniuje, nie przenosi się na
        innych.

        Nie można "zarazić" miłością drugiego człowieka.

        --
        bojkotuj Olimpiadę made in China

        Pozostanie tylko jej idealny obraz, kultywowany w pamięci, już na
        zawsze, do końca. I może tak miało być.
        • shangri.la Re: Miłość, w przeciwieństwie do nienawisci.... 30.03.08, 20:04
          ...rozwija , ubogaca i uszczęśliwia.
          W przeciwieństwie do nienawiści....nie niszczy, tego co najlepsze w drugim
          człowieku i tobie samym.
          • szarylemur Re: Miłość, w przeciwieństwie do nienawisci.... 30.03.08, 20:15
            shan, czy tez shangri.lo ( jak wolisz), tylko nie " ubogaca", por favor! ;)
            • shangri.la Re: Miłość, w przeciwieństwie do nienawisci.... 30.03.08, 20:27
              Owszem, ubogaca głębią przeżyć i doznań niedostępnych profanom.
              Zarówno w sensie fizycznym , jak i duchowym każda miłość sprawia, że wznosisz
              się na wyższy stopień człowieczeństwa, Lemurze:)
              Jednym słowem, jesteś bliżej Nieba, cokolwiek Niebo znaczy dla Lemurów:)
              • szarylemur Re: Miłość, w przeciwieństwie do nienawisci.... 30.03.08, 20:34
                w porzadku, ja nie neguje, nie przypelzam w kwestii merytorycznej tym razem. mi
                chodzi o to slowko wyrwane z zargonu panow w sukienkach.
                bo tylko oni maja to slowko w podrecznym slowniku.
                "wzbogaca" mowia ludzie spoza ambony. a znaczy dokladnie to samo.
                a w kwestii pytan podchwytliwych odpowiem juz teraz: tak, znudzona jestem nieco,
                i tak, lubie sie popisac.
                • shangri.la Re: Miłość, w przeciwieństwie do nienawisci.... 30.03.08, 20:39
                  Hmmm....a moim zdaniem jest różnica w znaczeniu słów "ubogacać" i wzbogacać".
                  Moim zdaniem wzbogacić się można samodzielnie np finansowo, a ubogacić poprzez
                  przeżycia , jakich doznajemy, również fizycznie:)
                  • szarylemur Re: Miłość, w przeciwieństwie do nienawisci.... 30.03.08, 21:08
                    moim zdaniem nie ma tu roznicy.
                    mozna Wzbogacac sie tak materialnie jak duchowo.
                    pozdrawiam :)
          • lacido Re: Miłość, w przeciwieństwie do nienawisci.... 30.03.08, 20:19
            jeśli jest niespełniona czy kończy sie zawodem miłosnym to chyba nie niesie ze
            sobą takich pozytywnych doznań
            • shangri.la Re: Miłość, w przeciwieństwie do nienawisci.... 30.03.08, 20:36
              Podobno nie ma nieszcześliwych miłości, bo każda miłość jest dobrem samym w sobie.
              Może być jednak miłość nieodwzajemniona, odrzucona, wzgardzona, zdeptana.
              Ale to nie miłość depcze i niszczy, ale jej brak w drugim człowieku.
              To brak miłości przynosi cierpienie wzgardzonym kochankom, porzuconym żonom i
              dziecom, bezdomnym staruszkom żebrzącym na rogu. To brak miłości niszczy ludziom
              zdrowie i rujnuje życie.
              • lacido Re: Miłość, w przeciwieństwie do nienawisci.... 30.03.08, 21:33
                podobno :)
                z doświadczenia wiem coś innego :)
                miłość nieodwzajemniona nie może być szczęśliwa gdy ktoś oczekuje odwzajemnienia
                a nie oszukujmy się tak jest zawsze nie kochamy dla samego kochania.
        • gapuchna Re: Przespalem na lekcjach egoizmu, czy co? :) 30.03.08, 21:28
          Jeszcze bardziej pogmatwałeś.
          • gapuchna Re: Przespalem na lekcjach egoizmu, czy co? :) 30.03.08, 21:29
            To było do Wentyla
      • wichrowe_wzgorza o sztuce milości 30.03.08, 20:35
        do sciągnięcia, oczywiscie dla chętnych...

        http://64.233.183.104/search?q=cache:ANcTjCzs424J:filozofiauw.wikidot.com/local--files/teksty-zrodlowe/Fromm_Osztucemilosci.doc+o+sztuce+milosci,+fromm,+doc&hl=pl&ct=clnk&cd=7&gl=pl&lr=lang_pl&client=firefox-a
        • lacido link nie działa n/t 30.03.08, 21:35

          • wichrowe_wzgorza Re: link nie działa n/t 30.03.08, 21:39
            skopiuj link i wklej na pasku w przegladarce
            • gapuchna Re: link nie działa n/t 30.03.08, 21:47
              Ciekawie o miłości pisano w lutowych "Charakterach". Tez tam zajrzyjcie.
      • polska_potega_swiatowa bluszcz... 31.03.08, 07:12
        lacido napisała:

        > Może Twoją winą było dawanie z siebie wszystkiego, może Junko
        > czuła się osaczona, może byleś jak bluszcz który ją oplatał i
        > zabierał tlen i światło

        no tak, ale ona zupelnie ze mnie nie chciala zrezygnowac, i
        widocznie do czegos jej ten bluszcz byl potrzebny w przyszlosci....
        Oczekiwala odemnie raczej zebym byl jak ta ksiazka ktora raz sie
        kupi, i potem siedzi laskawie na polce latami, czeka az wlascicielka
        po nia zechce siegnac i przeczytac....


        > -nie wiem jak było, pisze to bo nie wiadomo jak ona odbierała
        > Twoje zachowanie to Twoje poświecenie i oddanie.

        Odbierala to tak, ze pisala mi; "Nie martw sie za bardzo... przyjade
        na pewno!!!" ale przeciez nie chodzilo tylko o jej przyjazd na
        wakacje. Chciala miec chlopaka, adoratora, ale nie byla gotowa na
        prawdziwa milosc, mowila ze zamierza wyjsc za maz w wieku 27
        lat...czyli 8 lat pozniej.

        Ale ja nie moglem czekac 2 lata zeby sie z nia tylko spotkac, i
        potem nastepne 3 lata tez spotykac sie na wakacje, jesli
        wogole....Nie moglem byc niczego pewien bo ona mnie nie kochala,
        tylko po prosty bylem jej wygodny..chlopak na razie, na wakacje
        itp...
        • n_nadia Re: bluszcz... 31.03.08, 10:02
          a może czas się pogodzić, że ona nie chce?
          życie toczy się dalej...
          po co zadawać pytania, na które nie znajdziesz odpowiedzi?
          stało się i już. na jednej Juno świat się nie kończy.
          • polska_potega_swiatowa Re: bluszcz... 31.03.08, 10:20
            n_nadia napisała:

            > a może czas się pogodzić, że ona nie chce?
            > życie toczy się dalej...
            > po co zadawać pytania, na które nie znajdziesz odpowiedzi?
            > stało się i już. na jednej Juno świat się nie kończy.

            Tak, masz racje. Ale to samo mozna by powiedziec dziesiatkom kobiet
            ktore codziennie narzekaja na swoich eks-ow "palantow" itd...Wiesz
            ze w rzeczywistosci nie jest latwo, ot tak po prostu zapomniec, i
            wrzucic do kosza wszystko co sie zrobilo dla czegos/kogos.
          • leda16 Re: bluszcz... 31.03.08, 18:34
            n_nadia napisała:

            > a może czas się pogodzić, że ona nie chce?
            na jednej Juno świat się nie kończy.
            >
            Nadia, to żonaty i dzieciaty facet, a nawija o tej japońskiej nastolatce jak porypany :)))). Nie może zdradzać żony fizycznie, to chociaż emocjonalnie. Żałosne.
        • leda16 Re: bluszcz... 31.03.08, 18:28
          ona zupelnie ze mnie nie chciala zrezygnowac, i
          > widocznie do czegos jej ten bluszcz byl potrzebny w przyszlosci.Chciala miec chlopaka, adoratora, ale nie byla gotowa na
          > prawdziwa milosc, mowila

          Pochlebiasz sobie i tutaj też widocznie pochlebstw szukasz. Pewnie wyjątkowa pokraka była z tej Juno, pewnie stara, ślepa, łysa i garbata, skoro żaden z dziesiątków tysięcy rodowitych Japończyków się nią nie zainteresował, a ona koniecznie chciała mieć "chłopaka" więc trzymała w obwodzie Polaczka :))). Ona mieszkała w Japonii, On w USA ale cała Japonia widziała, że Juno "ma chłopaka" :)))). W jakiej dziedzinie te studia kończyłeś, skoro z logicznym myśleniem tak bardzo u Ciebie na bakier, o inteligencji społecznej już nawet nie wspominając... :)))?
    • shangri.la Re: Waldi, jesteś wielki!:))) n/t 31.03.08, 10:21

      • polska_potega_swiatowa Re: Waldi, jesteś wielki!:))) n/t 31.03.08, 11:03
        shangri.la napisała:

        >

        No dobra, Dzieki! Ale czym zasluzylem na takie wyroznienie? :)
        • shangri.la Re: Waldi, jesteś wielki!:))) n/t 31.03.08, 11:05
          Absorbujesz uwagę forumowiczów od lat i wciaż budzisz emocje :)
          • polska_potega_swiatowa Re: Waldi, jesteś wielki!:))) n/t 31.03.08, 11:55
            shangri.la napisała:

            > Absorbujesz uwagę forumowiczów od lat i wciaż budzisz emocje :)

            Tak, a wszystko dzieki temu, ze nie pasuje do stereotypow "o
            palancie mezczyznie", ktory bezpardonowo lamie serce
            kobiety,...stereotypy w ktore wierzy wiele kobiet na tym forum.

            Dlatego wiele kobiet probuje usilnie mi "wytlumaczyc" ze "jako
            mezczyzna na pewno bylem tym zlym". Szukajac na wszystkie mozliwe
            spodoby czegos na suprawiedliwienie Junko, i czegos na zlego "na
            Waldka" :)

            Niestety, jesli chodzi o moja znajomosc z Junko, bylem tym ktory byl
            fair, dawalem jej wszystko, wcale sie nie nazucajac. Mysle ze wiele
            kobiet na Junko miejscu bylo by bardzo szczesliwe. Ale ze ona nie
            byla gotowa na powazny zwiazek, ale mimo tego nie chciala ze mnie
            rezygnowac to wyniko to co wyniklo.
            • shangri.la Re: Waldi, jesteś wielki!:))) n/t 31.03.08, 16:00
              Masz rację, postaci "nie pasujące do stereotypów" na ogół budzą emocje...również
              te negatywne;)
    • solaris_38 Re: Przespalem na lekcjach egoizmu, czy co? :) 31.03.08, 19:38
      czasem dawanie z siebie wszystkiego byle komu
      jest większym nie szanowaniem dawania
      niż dawanie skąpe
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka