Gość: nat...
IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl
02.01.02, 17:00
tym razem to juz nie byla pojedyncza mysl. ani nawet jakis impuls. to bylo
przeswiadczenie. przeswiadczenie, zeby umrzec. nie mialo to postaci dramatu,
jak kiedys dawno temu, gdy polknelam pigulki nasenne i natychmiast je
wymiotowalam, czy ostatnio, kiedy noze w moim domu okazaly sie nie
wystarczajaco ostre. byla to juz tylko wiedza. taka spokojna wiedza, o tym, ze
dalej nie umiem byc na warunkach, jakie stawia mi zycie.
i ze chyba jedynym wyjsciem z sytuacji jest smierc.
co zrobic, jesli nie chce sie umierac, a tylko smierc jest rozwiazaniem?