michunia
14.05.08, 11:20
Jestesmy razem 6 lat,nigdy nie bylo idealnie,nie widze perspektyw
dla tej znajomosci, chyba nie jestem juz kochana, na kazdym kroku
krytyka, zlosliwosci, ignorowanie moich problemow,moze nie jest
tragicznie, nie mam zadnych hardcorowych historii z pobiciem i
wyzwiskami,tylko taka frustrujaca codziennosc,
po kazdym takim konflikcie postanawiam odejsc, czy tez raczej
przypominam sobie, ze chce odejsc,ale on nie traktuje tego serio,
czeka dzien dwa az opadna emocje, potem przychodzi jakby nigdy nic,
jesli nie chce z nim rozmawiac, przychodzi za kolejne dwa dni itd.
a ja sie mecze, zyje w zawieszeniu, potrzebuje rozwiazania,
on nie chce rozmawiac o tych sytuacjach, mowi, ze przesadzam, ze
jestem chora lub najwyzej powie przepraszam, ja jestem juz wtedy tak
zmeczona , smutna,ze ulegam temu jego podejsciu, ze nic sie nie stalo
i wybaczam,zostaje z nim,
ale to wraca, wlasciwie jestem caly czas nieszczesliwa,
jak ja mam konsekwentnie potawic na swoim, zeby zrozumial, zeby
potraktowal serio moja decyzje?