Pomozcie mi prosze

14.05.08, 11:20
Jestesmy razem 6 lat,nigdy nie bylo idealnie,nie widze perspektyw
dla tej znajomosci, chyba nie jestem juz kochana, na kazdym kroku
krytyka, zlosliwosci, ignorowanie moich problemow,moze nie jest
tragicznie, nie mam zadnych hardcorowych historii z pobiciem i
wyzwiskami,tylko taka frustrujaca codziennosc,
po kazdym takim konflikcie postanawiam odejsc, czy tez raczej
przypominam sobie, ze chce odejsc,ale on nie traktuje tego serio,
czeka dzien dwa az opadna emocje, potem przychodzi jakby nigdy nic,
jesli nie chce z nim rozmawiac, przychodzi za kolejne dwa dni itd.
a ja sie mecze, zyje w zawieszeniu, potrzebuje rozwiazania,
on nie chce rozmawiac o tych sytuacjach, mowi, ze przesadzam, ze
jestem chora lub najwyzej powie przepraszam, ja jestem juz wtedy tak
zmeczona , smutna,ze ulegam temu jego podejsciu, ze nic sie nie stalo
i wybaczam,zostaje z nim,
ale to wraca, wlasciwie jestem caly czas nieszczesliwa,
jak ja mam konsekwentnie potawic na swoim, zeby zrozumial, zeby
potraktowal serio moja decyzje?
    • drugi_oddech Re: Pomozcie mi prosze 14.05.08, 11:53
      Sama zacznij to robić. Traktować serio swoje decyzje.
      Powodzenia :)
    • radosny_trubadur Kochacie się? 14.05.08, 13:43
      Albo się kochacie i już, albo cześć i czołem i już.
      • michunia Re: Kochacie się? 14.05.08, 13:56
        jak pytam, to mowi, ze kocha, ja nie wierze, w jego zachowaniu nie
        ma nawet zwyklej sympatii czy akceptacji,jak to ma byc milosc, to
        dziekuje, zadzownimy pozniej
        jestem do niego przywiazana, moze nawet go kocham, ale mam tyle
        gniewu i niecheci do niego, ktore on tylko podsyca, ze nie moge na
        niego patrzec
        • antybyt Re: Kochacie się? 14.05.08, 14:44
          To może znajdź sobie kogoś innego? To nawet nie musi być ktoś na
          poważnie,jedynie taka odskocznia. Możliwe,że jako związek z dość dużym stażem
          przeżywacie kryzys, jesteście trochę znudzeni sobą etc. jeśli tak to potrzeba
          wam troche świeżości, jakiejś odmiany, jeśli nie da się czegoś innego wymyślić
          żeby rozpalić w was obojgu uczucia na nowo to niekiedy właśnie mały romans na
          boku może uratować związek, może niech twój mężczyzna poczuje się
          zazdrosny,zrozumie że nie jest jedynym koniecznym facetem w twoim życiu...
          Myślę,że pod tym ciągły uleganiem gnieździ się twój strach przed samotnością i
          brak wiary w to że znajdziesz kogos innego...to nie prawda,po prostu uwierz w
          siebie dziewczyno!!!
          • michunia Re: Kochacie się? 14.05.08, 15:02
            odskocznia juz byla,
            to fakt, ze dobrze to zrobilo na ego,
            i nie przejmowalam sie tak bardzo zagraniami mojego chlopaka,i
            pewnosc siebie wrocila,
            ale skonczylo sie,
            na mysl o utrzymywaniu temperatury w zwiazku zazdroscia robi mi sie
            niedobrze, czlowiek chcialby wreszcie odetchnac sobie wygodnie w
            zwiazku, a nie ciagle cos kombinowac na boku, to nie dla mnie,
    • yokooo Re: Pomozcie mi prosze 14.05.08, 14:56
      Jeszcze raz przeczytaj co napisałaś:

      "nie widze perspektyw dla tej znajomosci

      na kazdym kroku krytyka, zlosliwosci, ignorowanie moich problemow

      mam tyle gniewu i niecheci do niego

      nie moge na niego patrzec"


      I co ty chcesz na tym budować kobieto? Szczęśliwą rodzinę/związek?
      Straszysz faceta kilkadziesiąt (kilkaset?) razy że odchodzisz, potem zapominasz
      o wszystkim zachowując się jakby nic się nie stało i ty chcesz żeby on ciebie
      poważnie traktował?
      • michunia Re: Pomozcie mi prosze 14.05.08, 15:05
        wlasnie nie chce, wiem, ze sie nie da
        i nie strasze, choc na to wyglada,po prostu jego podejscie odbiera
        moim decyzjom cala moc
        • yokooo Re: Pomozcie mi prosze 14.05.08, 15:09
          Kochana, weź się w garść i przestań bredzić, że "jego podejście odbiera moim
          decyzjom całą moc". Celowo piszę - bredzić, bo sama siebie oszukujesz - nie
          podjęłaś jeszcze żadnej decyzji. Jak na razie to tylko słowa, słowa, słowa... a
          on doskonale to wyczuwa.
          • antybyt Re: Pomozcie mi prosze 14.05.08, 15:12
            Tak moja droga konsekwencji trochę...;))
    • lifeisaparadox Re: Pomozcie mi prosze 14.05.08, 15:17
      Facet to dodatek do Twojego zycia, a nie jego element podstawowy. Ludzie ktorzy
      sa uzalezenieni emocjonalnie od drugiego czlowieka, sa jak narkomani, potrzebuja
      akceptacji jak narkotyku, a jednoczesnie to ich niszczy bo widza swoj brak
      wlasnej tozsamosci.
      • shangri.la Re: Paradox....hih 14.05.08, 15:29
        Chciałbyś być DODATKIEM do czyjegoś życia?
        Skąd ja znam te komunały....;)
        • lifeisaparadox Re: Paradox....hih 15.05.08, 23:16
          Pewnie ze DODATEK to najlepsza z opcji. Ja mam swoje zycie i ambicje, baba ma
          swoje zycie i ambicje, nikt nie napastuje mnie nieustannie ani ja nikogo, sielana.
          Problemy zaczynaja sie wtedy, gdy baba zaczyna widziec swoje ambicje w chlopie.
    • spinline Re: Bardzo wiele kobiet jest w podobnych 14.05.08, 15:26
      sytuacjach i tylko od twojej zelaznej woli bedzie sie dzialo to co
      chcesz. A jezeli sa uczcuia, to o ta zelazna wole niezwykle jest
      trudno.

      I trudno jest wytrzymac z osoba tego typu co twoj chlopak, ja bym
      nie mogla.

      Napewno duzo pomoc mozna poprzez terapie, gdzie mozna wylowic
      mechanizmy tego, co kieruj toba i faktem, ze nie mozesz od niego
      odejsc.

      Ten brak konsekwencji moze byc wrecz zabojczy.
      Bo taka relacja nie jest zdrowa relacja i nie wynika z glebokich
      uczuc na bazie szacunku i milosci, a jedynie na gruncie
      uzaleznienia emocjonlanego.
      To przypomina uzaleznienie alkoholowe w tym jest jakis MUS.

      Czlowiek czuje sie zmuszony do powrotu do toksycznej osoby.
      Ja ci radze terpaie i mysle, ze tylko ktos kompetentny moze ci
      naprawde w tym trudnym momencie pomoc.
      • michunia Re: Bardzo wiele kobiet jest w podobnych 14.05.08, 16:13
        to chyba nie jest uzaleznienie, jestem pewna, ze gdyby on zgodzil
        sie na rozstanie i przestal mnie nachodzic,nie kontaktowalabym sie z
        nim,
        to jest ten moment, kiedy on przychodzi, bagatelizuje wszystko i
        mnie latwiej jest nie byc zla na niego, a sytuacja sie powtarza w
        jakims nienormalnym tempie, czasem nie jestem w stanie sobie
        przypomniec jaka byla ostatnia przyczyna konfliktu
        • jaka.to.melodiaa Re: Bardzo wiele kobiet jest w podobnych 14.05.08, 19:19
          jestes zalosna. co to znaczy jesli zgodzilby sie na rozstanie? jesli
          zrywasz to koniec, nie potrzeba niczyjej zgody. jak przychodzi po co
          go wpuszczasz? pare razy nie otworzysz drzwi to zrozumie. sama to
          ciagnioesz a uzalasz sie nad soba robisz z siebie ofiare i ostatnia
          sierote. po prostu zenujace. jak ja nie cierpie takich ludzi, ble.
          • michunia Re: Bardzo wiele kobiet jest w podobnych 14.05.08, 21:42
            nie wpuszczam, ale mieszkamy naprzeciwko siebie i nie jest trudno spotkac sie,
            wiadomo tez jaki mamy plan dnia itp,
            nie wierze, ze jest szczesliwy w takim ukladzie, dlatego nie rozumiem dlaczego
            chce to ciagnac , byloby latwiej dla nas obojga gdyby po tak dlugim czasie
            spedzonym razem rozstali sie w porozumieniu
            chyba specjalnie sie nad soba nie uzalam, nie radze sobie z sytuacja i tu szukam
            wskazowek, za ktore dziekuje rowniez Tobie
    • solaris_38 Re: Pomozcie mi prosze 14.05.08, 19:45
      Nie może traktować poważnie twojej decyzji bo nie ma takiej
      Nie podjęłaś poważnej decyzji

      Dopóki jak piszesz ulegasz naturalną reakcją jest traktować twoje decyzje jako
      tymczasowe kaprysy nastrojów

      Podejmij decyzję
      Wygląda że jesteś z nim związana i nie chcesz się rozstać choć jesteś zraniona

      Znam WIELE rybek kobiet które w takich związkach pozostają latami lub dozgonnie
      czasem dochodzi nawet do tego ze kobieta chce zabić partnera ale NIE POTRAFI
      GO OPUŚCIĆ kogoś kto ja rani



      mozna JA rzucić ale ona nie potarfi rzucić kogoś kto
    • ja_adam Re: Pomozcie mi prosze 14.05.08, 20:10
      Potrzebny jest ci dystans.
    • mathias_sammer Re: Pomozcie mi prosze 14.05.08, 22:24
      nie widzisz to ja skoncz. albo masz jaja albo nie.
      m.s.
    • aneta.sobolewska Re: Pomozcie mi prosze 14.05.08, 23:02
      Mysle, ze skoro ty szukasz pomocy a on wraca to jeszcze jest co
      ratowac. Niestety mylse, ze sami tego nie rozwiazecie i aby uratowac
      waz zwiazek potrzebujecie pomocy specjalisty. Dokladnie wiem co
      czujesz bo sama przez to przechodzilam - pomogła nam psycholog
      Jolanta Kozłowska - zanim zaczelismy chodzic na terapie wydawało mi
      sie, że nic w moim (naszym) zyciu nie da sie juz uratowac. Na
      szczescie mocno sie myliłam....:)
      • vikas Re: Pomozcie mi prosze 15.05.08, 11:51
        Odejdz po prostu.Wyjdzi zamknij drzwi.Takie męczenie się nie ma sensu.
        6 lat to wystarczająco długo żeby cos zmienić.Dalej będzie jeszcze gorzej.Trudno
        się rozstać bo wizja samotności i zaczynania od nowa jest
        przerażająca.Możecie isc na terapię może to pomoże,jeśli nie to koniec daj sobie
        spokój nie warto tak się poświęcać i robić z siebie męczęnicy!
    • mona.blue Re: Pomozcie mi prosze 14.05.08, 23:09
      Jeżeli jesteś z nim nieszczęśliwa, to po co Ci taki związek?
      Ciesz się, że nie macie ślubu i masz dużo łatwiejszą sytuację.
      Ja też zadałabym sobie pytanie: "Czy go kocham?", bo to chyba jest
      tu najistotniejsze. Chociaż to co piszesz o nim, jak Cię traktuje
      nie brzmi optymistycznie.
Pełna wersja