IP: 80.48.108.* 14.09.03, 14:05
Jeśli zostałaś zdradzona,to jesteś napiętnowana na całe dalsze życie.To
zostaje w kobiecie na zawsze.Przeżyłam to i żyję dalej,ale niepewność
dalszego bycia razem pojawia się nieoczekiwanie.Lęk z którym walczę czasami
zwycięża i serce wali jak oszalałe.Dom ,dzieci.praca,miły mąż,pomimo że
zdradził są cały czas całym moim życiem.Brak zaufania pozostanie zawsze.
Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: zdrada IP: *.neb.rr.com 14.09.03, 18:42
      farmazony wacpani chrzani.
      • jagoda122 Re: zdrada 14.09.03, 20:09
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > farmazony wacpani chrzani.
        NO ZGADZAM SIE W 100% LEPIEJ SOBIE BABO ZNAJDZ JAKIEGOŚ FACETA I ODBIJ
        ZDRADE! KONIEC!A NIE LAMENTUJESZ JAK BABY Z MEKSYKAŃSKICH TELENOWELI
      • Gość: moni Re: zdrada IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.09.03, 19:24
        czy tylko ja napisalam tu. ze zdradzilam? czy jeszcze ktos odwazy sie o tym
        napisac, prosze niech ktos napisze jak sie czuje po. ja nie moge dojsc do ladu
        ze soba. Czy to normalne?
    • melitele Re: zdrada 14.09.03, 20:16
      Dajcie spokój, przecież wiecie, że nie zawsze da sie odejśc, chociażby z powodu
      warunków materialnych. Czasami sie tę fikcję podtrzymuje "ze względu na dobro dzieci".
      Pewnie, ja też bym doradzała odejście, ale skoro goda nie odchodzi, to ma powody.
    • ireen Re: zdrada 14.09.03, 20:24
      Tu nie chodzi o odejscie. Oni sie kochaja. Gdyby tak nie bylo, czy rzeczywiscie
      zalezaloby jej na tym, zeby maz jej nie zdradzal...? Mysle, ze milosc miedzy
      nimi nadal istnieje, gdybym ja wybaczyla zdrade (obym nigdy nie musiala, bo nie
      wiem czy bylabym do tego zdolna), to na pewno caly czas snuloby sie to za mna
      ja cien: skoro raz to zrobil, oklamal mnie, wolal inna, to moze to sie
      powtorzy? Moze to sie dzieje a ja o tym nie wiem? itp... Nie chce nawet za
      bardzo sobie tego wyobrazac.
      Wspolczuje i chyba troszke Cie rozumiem... Trzymaj sie cieplo, buziaki.
      ireen
      • jagoda122 Re: zdrada 14.09.03, 20:27
        A CZY KTOS MÓWI O ODEJŚCIU MAŁY SKOK W BOK POPRAWI JEJ HUMOR
      • melitele Re: zdrada 14.09.03, 20:29
        Ale wytłumaczcie mi, jak można kochać kogoś, kto zdradził? Poszedł do innej, kochał się
        z nią, mówił czułe słówka - takie jak swojej żonie, albo i lepsze? I co, znudziła mu się
        tamta, to wrócił?
        Nigdy nie przeżyłam zdrady, więc nie wiem, ale myślę, że nie potrafiłabym jux kochać.
        • ireen Re: zdrada 14.09.03, 20:42
          Ja tez tak mysle :(
          Ale ja jestem mlodziutka, meza jeszcze nie mam ;) A gdyby po 10 powiedzmy
          latach malzenstwa maz Cie zdradzil? Do tej pory bylo OK, nie bylo wiekszych
          problemow a on zdradzil. Jednorazowo, nie dluzszy zwiazek. Czy to by
          przekreslilo cala reszte, ten caly czas...? Tak teoretyzuje, bo praktycznego
          pojecia nie mam o tym zadnego, ale gdyby... to co? Ja nie wiem. Wtedy chyba
          wlasnie najwyzej moglabym wybaczyc (choc nie wiem na pewno). Dzis - raczej nie.
          Naprawde nie chce sie o tym przekonywac.
          • melitele Re: zdrada 14.09.03, 20:46
            A, niech ich wszystkich szlag trafi!
            • ireen Re: zdrada 14.09.03, 21:05
              ech :(
              Dlaczego to musi wszystko byc tak skomplikowane? Im dluzej czytam wypowiedzi na
              Forum, tym wieksze mam wrazenie, ze kazdy facet nawet jesli jakims cudem nie
              zdradza, to przynajmniej intensywnie o tym mysli. W cholere.
              Ale nadal wierze w milosc, ktora pozwala tego wszystkiego uniknac. W zaufanie,
              lojalnosc...

              ireen
    • Gość: girlfriend a tam! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 20:47
      Kochasz go? nie przywiązuj się do "stanu bycia niezdradzoną" tylko go po prostu
      kochaj.
      Nie kochasz? Daj sobie spokój i go pożegnaj. Bez awantur, jak się uda :)
      • ireen Re: a tam! 14.09.03, 21:03
        To chyba nietakie proste... Koszasz to kochasz, nie kochasz to odejdz. A jak
        kochasz i wiesz, ze on zdradzil? Mnie by to przesladowalo. Zebym nie wiem jak
        kochala, rana by sie do konca nie zagoila... Tak mysle...
        • Gość: girlfriend to ja Cie pytam tak: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 21:11
          Dlaczego jesteś tak bardzo prywiązana do bycia niezdradzaną?
          Czy myślisz tak : zdradził mnie = nie jestem fajna, inna fajniejsza.
          Dobrze zgaduję, że tak myslisz?
          Chcesz od niego wziąć coś? Co? Poczucie wartości? Przekonanie "jestem fajna"?
          Dlaczego tworzysz w mózgu link "zdradził - coś ze ze mna nie tak i coś mi
          odebrał"?
          • jagoda122 Re:teraz to już zczynacie pieprzyć 14.09.03, 21:29
            Głupoty pierdo.....cie Od rzeczy gadacie i wogóle Wychodzę z założenia że
            każdy facet w końcu cię zdradzi więc lepiej pozwolić mu na to
            • melitele Re:teraz to już zczynacie pieprzyć 14.09.03, 21:43
              Bardzo realistyczne podejście. Każdy - chyba nie, ale 80% na pewno.
              • jagoda122 95% 14.09.03, 21:45
                melitele napisała:

                > Bardzo realistyczne podejście. Każdy - chyba nie, ale 80% na pewno.
                Facet to tylko facet posiada dwa mózgi ale myśłi tylko jednym tym na dole
                • Gość: girlfriend tak Jagodo droga, ino my jesteśmy święte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 21:48
                  jak dowodzi wątek z gęsią faceci to s...syny.
                  • jagoda122 Re: tak Jagodo droga, ino my jesteśmy święte 14.09.03, 22:03
                    nie faceci to sku...syny a baby są nie lepsze
                    • Gość: girlfriend yesoosicku, pora mrzeć, jak tak ;) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 22:04
              • ireen Re:teraz to już zczynacie pieprzyć 14.09.03, 22:07
                Wierzyc sie nie chce jak takie rzeczy czytam...
                Dla mnie takie podejscie jest kompletnie bez sensu. Ja uznaje tylko i wylacznie
                monogamie i tego oczekuje od partnera. Jesli powiem mu "jasne, stary, mozesz
                sie przespac z ktora chcesz", to oczywiscie nie bedzie dlugo zwlekal. I nie
                sadze, aby bylo 80% facetow, ktorzy zdradza czy mu na to pozwole czy nie.
                Trzeba miec troche szacunku do siebie i zadac go od partnera. Zdrada to brak
                szacunku...
                Ireen
            • Gość: girlfriend droga Jagodo, a moze by tak spółka z fizyczną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 21:47
              od razu? tą, co tu onegdaj inne figury postulowała, hę?
              • jagoda122 Re: droga Jagodo, a moze by tak spółka z fizyczną 14.09.03, 22:05
                do ciebie krótko i zwięzle s.....dalaj
                • Gość: girlfriend sama s...aj na Forum Kobieta do takich jak Ty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 22:16
          • ireen Re: to ja Cie pytam tak: 14.09.03, 22:02
            Gość portalu: girlfriend napisał(a):

            > Dlaczego jesteś tak bardzo prywiązana do bycia niezdradzaną?

            bo sama nie zdradzam i uwazam, ze to jedna z najgorszych rzeczy, jakie mozna
            czlowiekowi zorbic. zawieść go.

            > Czy myślisz tak : zdradził mnie = nie jestem fajna, inna fajniejsza.
            > Dobrze zgaduję, że tak myslisz?

            Nie ;) Choc pewnie w pierwszej chwili takie jest wrazenie. Ale zdrada to przede
            wszystkim podwazenie wszystkiego tego, na czym opiera sie zwiazek. Jak dalej
            zyc z kims, komu nie mozesz zaufac?

            > Chcesz od niego wziąć coś? Co? Poczucie wartości? Przekonanie "jestem fajna"?

            Nie oszukujmy sie, ze zwiazku zawsze czerpie sie pewna satysfakcje, wynika z
            niego tez jakistam procent poczucia wartosci. U mnie nie jest to ani 100, ani
            nawet 50%. Nie tego szukam w zwiazku.

            > Dlaczego tworzysz w mózgu link "zdradził - coś ze ze mna nie tak

            takiego nie tworze

            i coś mi
            > odebrał"?

            A nie? Nawet bardzo wiele. Zwlaszcza jesli to mąż. Co mnie poki co nie dotyczy,
            ale troche sie domyslam jak to jest.
            Dla Ciebie zdrada to naprawde takie "nic"? Czy tylko tak piszesz? Bo ja jakos
            nie jestem w stanie tego zrozumiec... Czy moze tylko w ten sposob starasz sie
            uniknac bolu kiedy to juz sie stanie, zamiast starac sie temu zapobiegac, bo
            podobnie jak kilka osob tutaj uwazasz, ze to w koncu facet, wiec trzeba mu na
            zdrade pozwolic...?
            Ireen
            • jagoda122 Re: to ja Cie pytam tak: 14.09.03, 22:07
              i tak sobie paplajcie do rana
              • ireen Re: to ja Cie pytam tak: 14.09.03, 22:11
                Albo i dluzej, a Ciebie nie bedziemy zatrzymywac :)
                • jagoda122 Re: to ja Cie pytam tak: 14.09.03, 22:13
                  ireen napisała:

                  > Albo i dluzej, a Ciebie nie bedziemy zatrzymywac :)
                  ireen brzmisz mi tak że nie zdziwiłabym się jakby cie facet zdradził a
                  pózniej olał jak znam życie to do pieknych tez nie należysz
                  • ireen Re: to ja Cie pytam tak: 14.09.03, 22:16
                    jagoda122 napisała:

                    > ireen brzmisz mi tak że nie zdziwiłabym się jakby cie facet zdradził a
                    > pózniej olał jak znam życie to do pieknych tez nie należysz

                    Powiedz mi, skad to wiesz, naucz mnie tez takie rzeczy wiedziec... no
                    proszeee... a Ty pewnie piekna... ach, jakiez to zycie okrutne :>
                  • Gość: girlfriend ważne ze Ty jesteś piekna Jagoda jak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 22:17
                    Jagoda na św.Marcina :)
                    • jagoda122 Re: od ciebie 1000 razy 14.09.03, 22:19
                      oh ja nie powiedziałm że jestem piekna ale podejrzewam że od ciebie tak z 1000
                      razy
                      • Gość: girlfriend założę się ze jestes pamelasta ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 22:20
                        • jagoda122 Re: założę się ze jestes pamelasta ;) 14.09.03, 22:22
                          pamelasta uważasz się za inteligentna takich słow nie ma w słowniku j.
                          polskiego
                          • Gość: girlfriend bo też to byla aronia, hi hi ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 22:24
                            ale wybacz, Pani, w kwestiach lingwistycznych jestem totalnym lajkonikiem ;)
              • ireen Re: to ja Cie pytam tak: 14.09.03, 22:12
                Albo i dluzej, a Ciebie nie bedziemy juz zatrzymywac ;)
            • Gość: girlfriend trochę si, trochę no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 22:14

              > > Dlaczego jesteś tak bardzo prywiązana do bycia niezdradzaną?
              >
              > bo sama nie zdradzam i uwazam, ze to jedna z najgorszych rzeczy, jakie mozna
              > czlowiekowi zorbic. zawieść go.

              Tak. Kochasz go? Nie zdradzaj go.
              Ale ja pytam o co innego. Dlaczego chcesz od niego coś wziąć? Czy miłość to
              barter?

              > > Czy myślisz tak : zdradził mnie = nie jestem fajna, inna fajniejsza.
              > > Dobrze zgaduję, że tak myslisz?
              >
              > Nie ;) Choc pewnie w pierwszej chwili takie jest wrazenie. Ale zdrada to
              przede
              >
              > wszystkim podwazenie wszystkiego tego, na czym opiera sie zwiazek. Jak dalej
              > zyc z kims, komu nie mozesz zaufac?

              Stawiam pytanie jeszcze raz: do czego jest Ci potrzebna ta pewność? oczywiście,
              że milo jest byc niezdradzanym, pieści to nasze ego itd., ale czy to jest
              konieczne? miłe tak. Ale czy konieczne? Czy musisz koniecznie wziąć skoro
              kochasz?

              Czerpiesz satysfakcję z barteru czy z tego, ze kochasz?

              Nie. Uważam, że nie wolno zdradzać czlowieka ktorego się kocha.
              I nie wolno jednoczesnie niczego od niego oczekiwać.
              Give, don't take.
              Boli? To wynika z nas, z naszych kompleksów, niedopieszczonego ego itd.
              Nie nalezy kochać byle kogo.
              Kocham ergo jestem uważna ergo znam go.

              • jagoda122 Re: trochę si, trochę no 14.09.03, 22:16
                Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                >
                > > > Dlaczego jesteś tak bardzo prywiązana do bycia niezdradzaną?
                > >
                > > bo sama nie zdradzam i uwazam, ze to jedna z najgorszych rzeczy, jakie moz
                > na
                > > czlowiekowi zorbic. zawieść go.
                >
                > Tak. Kochasz go? Nie zdradzaj go.
                > Ale ja pytam o co innego. Dlaczego chcesz od niego coś wziąć? Czy miłość to
                > barter?
                >
                > > > Czy myślisz tak : zdradził mnie = nie jestem fajna, inna fajniejsza.
                > > > Dobrze zgaduję, że tak myslisz?
                > >
                > > Nie ;) Choc pewnie w pierwszej chwili takie jest wrazenie. Ale zdrada to
                > przede
                > >
                > > wszystkim podwazenie wszystkiego tego, na czym opiera sie zwiazek. Jak dal
                > ej
                > > zyc z kims, komu nie mozesz zaufac?
                >
                > Stawiam pytanie jeszcze raz: do czego jest Ci potrzebna ta pewność?
                oczywiście,
                >
                > że milo jest byc niezdradzanym, pieści to nasze ego itd., ale czy to jest
                > konieczne? miłe tak. Ale czy konieczne? Czy musisz koniecznie wziąć skoro
                > kochasz?
                >
                > Czerpiesz satysfakcję z barteru czy z tego, ze kochasz?
                >
                > Nie. Uważam, że nie wolno zdradzać czlowieka ktorego się kocha.
                > I nie wolno jednoczesnie niczego od niego oczekiwać.
                > Give, don't take.
                > Boli? To wynika z nas, z naszych kompleksów, niedopieszczonego ego itd.
                > Nie nalezy kochać byle kogo.
                > Kocham ergo jestem uważna ergo znam go.
                >

                do casu aż nie znjdzie sie jakaś laska w jeg typie ( podejrzewam że to będzie
                twoje przeciwieństwo tak zwykle bywa) i jej nie przeleci
                • Gość: girlfriend Jagoda, nie każda się zadaje z takimi jak Ty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 22:18
                  piszesz o prymitywach, sorry...
                  • jagoda122 Re: Jagoda, nie każda się zadaje z takimi jak Ty 14.09.03, 22:21
                    piszę o prymitywach jak ty i reszta inc dziwnego że faceci was zdradzają skoro
                    większosć czasu spędzcie na forum ! Ręczę Ci że twój facet cię zdradzi prędzej
                    czy pózniej znam wielu facetów a ty i cała reszta jesteście typami których
                    faceci nienawidzą idiotki które nadaja się tylko do garów
                    • Gość: girlfriend sorry jagoda, jesteś kret! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 22:25
                      mojego nie znasz i nie poznasz bo on się za plastikowymi kieckami nie ogląda.

                      więc idź przeleć kogo na zapas - dokonaj ataku wyprzedzającego
                      pa!
                      • jagoda122 Re: sorry jagoda, jesteś kret! 14.09.03, 22:57
                        TAK SOBIE POWTARZAJ a tak na marginesie z twoih wypoeidi wynika że bardzo
                        boisz się tych plastikowych spódniczek i ni potrafisz nawet jednego zdania
                        napisać beż popełniania błedów polecam dokształcenie
                        • Gość: girlfriend Re: sorry jagoda, jesteś kret! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 23:03
                          mgr zaspokaja moje ambicje yntelektualne, hi hi ;)

                          powiedz jagoda, jak to sie robi, zeby być kimś takim jak Ty?
                          nie zwierzyłabyś się? jakie książki trzeba czytać, co oglądać, kogo spotykać?
                          no, jagódka?
              • ireen Re: trochę si, trochę no 14.09.03, 22:31
                Gość portalu: girlfriend napisał(a):


                > Ale ja pytam o co innego. Dlaczego chcesz od niego coś wziąć? Czy miłość to
                > barter?

                Staram sie mowic o tym, co jest naprawde, nie o jakiejs idealnej,
                nieistniejacej (chyba?) milosci. Jestesmy tylko ludzmi. Wiec w pewnym sensie
                milosc to... nie wiem jak to nazwac, "wymiana"? Dajemy, ale przeciez
                oczekujemy, ze w zamian tez cos dostaniemy... Nie chce wiele, chce tylko... no
                wlasnie, wiernosci... sama tez mu to daje. trudno mi to opisac, ale mysle, ze
                wiesz, o czym mowie.


                > Stawiam pytanie jeszcze raz: do czego jest Ci potrzebna ta pewność?
                oczywiście,
                >
                > że milo jest byc niezdradzanym, pieści to nasze ego itd., ale czy to jest
                > konieczne? miłe tak. Ale czy konieczne? Czy musisz koniecznie wziąć skoro
                > kochasz?
                >

                Skoro kocham, to ufam, ze mnie nie zdradzi, ze nie pojdzie do innej. Na tym to
                chyba polega. Dla mnie "branie" to zadanie czegos, chec zmiany partnera itp. A
                to, ze sie nie zdradza ukochanej osoby to powinno byc jasne, sa rzeczy, ktore w
                milosci sa oczywiste, ta jest chyba jedna z nich... To nie jest branie. Nie
                wiem czy sie rozumiemy, ale skoro kocham i on kocha... to sie nie zdradzamy, to
                taka niepisana umowa. Nie zerwe z nim jesli nie pozmywa naczyn, ale jesli
                zdradzi...

                > Czerpiesz satysfakcję z barteru czy z tego, ze kochasz?

                Ale jak mam czerpac satysfakcje ze zwiazku, w ktory zakradlo sie klamstwo i
                oszustwo...??

                >
                > Nie. Uważam, że nie wolno zdradzać czlowieka ktorego się kocha.
                > I nie wolno jednoczesnie niczego od niego oczekiwać.
                > Give, don't take.

                Dla mnie nie zdradzanie to nie jest branie niczego. To zasada zwiazku...

                > Boli? To wynika z nas, z naszych kompleksów, niedopieszczonego ego itd.

                To, ze chce, aby byl mi wierny, nie wynika z kompleksow.

                > Nie nalezy kochać byle kogo.
                > Kocham ergo jestem uważna ergo znam go.
                >
                • Gość: girlfriend wiem, o czym mówisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 22:42
                  sęk w tym, że ja kiedyś też tak myślałam, ale zmieniłam zdanie. Niedawno.
                  Ja już nie chcę brać.
                  Jak poczytasz posty na tym forum, to zobaczysz że ludzie dochodzą do tego
                  różnymi drogami (Alfika, Imagine), ja doszłam taką: spotkałam kogoś cudownego w
                  stopniu ekstremalnym i nie chce nic od niego brać. Poczytaj wątek o Dulskiej,
                  polecam. Przerazajaco długi, ale myslę że ciekawy, bo jakoś dotykający istoty
                  miłości.

                  p.s.niezapomnij, że tzw.zdrada to nie zawsze oszustwo - ludzie są słabi i
                  ulegają pokusom, niekoniecznie np.w stanie całkowitej trzeźwości.

                  Co innego czerpać radość z tego, że jest wierny a co innego oczekiwać tego.
                  • jagoda122 Re: wiem, o czym mówisz 14.09.03, 22:59
                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                    > sęk w tym, że ja kiedyś też tak myślałam, ale zmieniłam zdanie. Niedawno.
                    > Ja już nie chcę brać.
                    > Jak poczytasz posty na tym forum, to zobaczysz że ludzie dochodzą do tego
                    > różnymi drogami (Alfika, Imagine), ja doszłam taką: spotkałam kogoś
                    cudownego w
                    >
                    > stopniu ekstremalnym i nie chce nic od niego brać. Poczytaj wątek o
                    Dulskiej,
                    > polecam. Przerazajaco długi, ale myslę że ciekawy, bo jakoś dotykający
                    istoty
                    > miłości.
                    >
                    > p.s.niezapomnij, że tzw.zdrada to nie zawsze oszustwo - ludzie są słabi i
                    > ulegają pokusom, niekoniecznie np.w stanie całkowitej trzeźwości.
                    >
                    > Co innego czerpać radość z tego, że jest wierny a co innego oczekiwać tego.


                    chyba się rozpłaczę ssma sobie zaprzeczasz jesteś idiotka zwykła
                    niedokształcona prostaczka
                    • Gość: girlfriend Re: wiem, o czym mówisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 23:09
                      Ty za to jesteś idiotka niezwykła, oj niezwykła.

                      Idź, szewek sobie w pończoszce popraw. Plastikowy szewek w plastikowej
                      pończoszce.
                  • ireen Re: wiem, o czym mówisz 14.09.03, 22:59
                    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                    > sęk w tym, że ja kiedyś też tak myślałam, ale zmieniłam zdanie. Niedawno.
                    > Ja już nie chcę brać.
                    > Jak poczytasz posty na tym forum, to zobaczysz że ludzie dochodzą do tego
                    > różnymi drogami (Alfika, Imagine), ja doszłam taką: spotkałam kogoś cudownego
                    w
                    >
                    > stopniu ekstremalnym i nie chce nic od niego brać.

                    Skoro jest taki cudowny, to niczego nie musisz oczekiwac, dostajesz wiecej, niz
                    bys sie nawet spodziewala :)Czy to jednak zawsze tak bedzie...? Zycze Ci tego.
                    Ja nie do konca tak potrafie, choc moj chlopak jest naprawde cudowny. Ale nie
                    umiem nie oczekiwac niczego... Oczekuje, ze znajdzie dla mnie czas, choc ma
                    duzo pracy, ze mnie pocieszy, gdy mi zle, ze zabierze mnie do kina... W tym
                    zwiazku codziennie pracuje nad tym, zeby jednak dawac jak najwiecej z siebie.
                    Kiedys, z kims innym, tak nie bylo. Zwyczajnie bylismy ze soba, ale to nie
                    bylo "to". Teraz staram sie byc z ta osoba, ktora on naprawde jest, nie
                    zmieniac go w zaden sposob. Tego sie trzeba nauczyc...


                    > p.s.niezapomnij, że tzw.zdrada to nie zawsze oszustwo - ludzie są słabi i
                    > ulegają pokusom, niekoniecznie np.w stanie całkowitej trzeźwości.
                    >
                    Masz racje, ale zwiazek to praca nad soba na wielu plaszczyznach. Ja nie upijam
                    sie troche z zasady, ale tez dlatego, ze nie chce zrobic czegos glupiego.
                    Trzeba sie kontrolowac...

                    > Co innego czerpać radość z tego, że jest wierny a co innego oczekiwać tego.

                    Jasne, ze co innego. Ale naprawde nie oczekujesz, ze on bedzie wierny...? Bo ja
                    jednak oczekuje i on o tym dobrze wie.

                    Ireen
                    • Gość: girlfriend Re: wiem, o czym mówisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 23:14
                      w tym sęk, że warto być tylko z takim, od ktorego nie trzeba oczekiwać.
                • alfika Re: trochę si, trochę no 14.09.03, 22:53
                  Jeśli rzeczywiście kochasz i po zdradzie odchodzisz, to robisz krzywdę własnie
                  sobie.
                  Owszem, możesz sądzić, że skoro on zrobił krzywdę, to masz prawo odpłacić
                  pięknym za nadobne - ale to pospolita mściwość, a na tym niczego dobrego i
                  trwałego jeszcze nie zbudowano.

                  Dasz mu nauczkę - może. A może i nie to.
                  Wyrzuty sumienia po zdradzie są wystarczająco bolesne, a ten, kto zdradził, nie
                  ma możliwości pieezczenia się własną krzywdą.
                  Z reguły, jesli Cię kocha, czuje się od początku do końca świnią.
                  Czy jak kto lubi ten stan nazywać.
                  Może to być i kac moralny.

                  A po paru latach Twoja złość przechodzi - i co? Zostajesz nie tyle sama, bo
                  pewnie ktoś do pocieszenia się znajdzie, ale zostajesz z przegraną miłoscią.
                  Nie ma czystej kartki po takim rozstaniu.

                  Zostaje ewidentnie Twoja cholerna krzywda i stracone szanse.

                  O ile, oczywiście, mówimy ciągle o Twojej miłosci.
                  • ireen Re: trochę si, trochę no 14.09.03, 23:06
                    Dlatego wlasnie mysle, ze odejscie nie jest najlepsza droga, nie mam pojecia,
                    co bym zrobila. Kocham, ale jesli on zdradza, to w pewnym sensie zaprzecza
                    milosci do mnie. A przeciez chce wizac sie z kims, kto mnie kocha... Po drugie,
                    zdradzajac, traci moje zaufanie. A to kolejny fundament zwiazku. Trzeba wiele
                    sily i wspolnej pracy, by to wszystko odbudowac. Milosc potrafi wszystko, ale
                    rysa zawsze zostaje...
                    Ja staralabym sie to naprawic, ale nie wiem, czy na dluzsza mete umialabym zyc
                    ze swiadomoscia, ze on zdradzil... Probowalabym, ale czy by mi sie udalo - nie
                    wiem.
                    Ireen
                    • alfika Re: trochę si, trochę no 14.09.03, 23:14
                      To nie jest takie proste: jak kocha, to nie zdradzi.
                      Równie dobrze można powoiedzieć: jak kocha, to ugotuje jutro obiad. Jak kocha
                      to się natychmiast ze mną ożeni.

                      A to powinno iść tak: jak kocham, to wybaczę (ja nie piszę o prostocie czy
                      złożoności wybaczania, tylko o samym fakcie! żeby mi nie było)
                      jak kocham, to zrozumiem,
                      jak kocham, to ...

                      Nie ma ideałów, ale dobrze do nich dążyć. Tylko dobrze jest pamiętać, że
                      pracować możesz jedynie nad samą sobą, nie nad kimś innym.
                      Mowa o związku w dalszym ciągu, ofkors.

                      A Ty już wybierasz takiego mężczyznę, z którym najłatwiej Ci sie bedzie
                      dogadać - także w przypadku problemów.
                      I który będzie miał podobne pojecia do Twoich.

                      Ale człowiek poełnia durne błędy - i głupio przez taki bład rozstać sie z kimś,
                      kgo się kocha.

                      no, chyba że on nagle kocha kogoś innego i z kimś innym życzy sobie żyć - to
                      już niech sobie z tym radzi. Ale to już zupełnie inna, osobna bajka.
                      • ireen Re: trochę si, trochę no 14.09.03, 23:21
                        alfika napisała:

                        > To nie jest takie proste: jak kocha, to nie zdradzi.
                        > Równie dobrze można powoiedzieć: jak kocha, to ugotuje jutro obiad. Jak kocha
                        > to się natychmiast ze mną ożeni.

                        Pewnie, ze to nie takie proste.

                        >
                        > A to powinno iść tak: jak kocham, to wybaczę (ja nie piszę o prostocie czy
                        > złożoności wybaczania, tylko o samym fakcie! żeby mi nie było)
                        > jak kocham, to zrozumiem,
                        > jak kocham, to ...
                        >

                        Masz racje. Jak kocham, to wybacze. Mowie tylko, ze nie mam pojecia, czy
                        umialabym od nowa zaufac...

                        Ireen
                        • alfika Re: trochę si, trochę no 14.09.03, 23:25
                          Myślę, ze to by była kwestia czasu i wspólnych oraz osobnych wysilków w
                          żegnaniu się z przeszłością.


                          Pozdr. i spokojnych snów :)
                          • ireen Re: trochę si, trochę no 14.09.03, 23:57
                            alfika napisała:

                            > Myślę, ze to by była kwestia czasu i wspólnych oraz osobnych wysilków w
                            > żegnaniu się z przeszłością.
                            >
                            >
                            > Pozdr. i spokojnych snów :)

                            Na pewno, tylko obawiam sie, ze o czyms takim naprawde trudno zapomniec. Wraz z
                            uplywem czasu wszytkie te negatywne uczucia by sie zmniejszaly, ale mysle, ze
                            nie da sie ich tak wymazac z pamieci...

                            Kolorowych :)
                  • ireen Re: trochę si, trochę no 14.09.03, 23:08
                    Nie mowie o odejsciu jako odegraniu sie, tylko ostatecznej drodze jesli nie
                    potrafisz poradzic sobie ze wspomnieniami. Odejscie rzeczywiscie rani obie
                    strony. Robisz krzywde samej sobie. Jakby zdrady bylo malo. Ale czasem moze
                    inaczej sie nie daje...
                    • Gość: girlfriend Re: trochę si, trochę no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 23:11
                      Mówisz o sytuacji, w ktorej bardziej kochasz siebie.
                      Czyli nie o prawdziwej miłości.

                      Moim zdaniem to jest tak: spotkasz Tego - poczujesz to.
                      Ale nie upieram się, moze niektorzy nigdy tego nie czują. Nie spotykają Tych?
                      Nie wiem.
                      • ireen Re: trochę si, trochę no 14.09.03, 23:17
                        Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                        > Mówisz o sytuacji, w ktorej bardziej kochasz siebie.
                        > Czyli nie o prawdziwej miłości.

                        Nie, absolutnie nie!!! Dlaczego bardziej kocham siebie? Bo odchodze, jesli nie
                        potrafie mu z powrotem zaufac? Nawet jesli go kocham? Ja naprawde nie wiem jak
                        to jest, ale tak to sobie wyobrazam...

                        >
                        > Moim zdaniem to jest tak: spotkasz Tego - poczujesz to.

                        Moze i tak. Ale jesli to Ten, to on Cie nie zdradzi, prawda? Tak by chyba bylo
                        za prosto... Nie wiem, zagmatwane to okropnie.

                        > Ale nie upieram się, moze niektorzy nigdy tego nie czują. Nie spotykają Tych?
                        > Nie wiem.

                        Chyba kazdy to czuje inaczej :)
                        • Gość: girlfriend Re: trochę si, trochę no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 23:24
                          ireen,
                          ja mówię o totalnej kompatybilności, kiedy mężczyzna NIE CHCE innej, kiedy
                          ewentualne problemy, kryzysy są rozwiązywane, bo sobie ufacie i jesteście
                          dorośli i tak postanowiliście, kiedy on nie ma powodu, bo dostaje wszystko to,
                          czego potrzebuję. No i oczywiście mówię o facecie, który myśli mózgiem. Tak
                          wygląda (w skrócie) Ten.

                          Bardziej kochasz siebie = koncentrujesz się na sobie = Twoje ponad jego.
                          • ireen Re: trochę si, trochę no 14.09.03, 23:55
                            Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                            > ireen,
                            > ja mówię o totalnej kompatybilności, kiedy mężczyzna NIE CHCE innej, kiedy
                            > ewentualne problemy, kryzysy są rozwiązywane, bo sobie ufacie i jesteście
                            > dorośli i tak postanowiliście, kiedy on nie ma powodu, bo dostaje wszystko
                            to,
                            > czego potrzebuję. No i oczywiście mówię o facecie, który myśli mózgiem. Tak
                            > wygląda (w skrócie) Ten.

                            W takim wypadku do zdrady nie dojdzie :) I wtedy zgadzam sie z Toba w 100%.
                            Tylko to czesto nie wyglada tak pieknie, wystarczy jakis gorszy okres i juz
                            rozne dziwne rzeczy moga sie dziac. Mowie tak troche na podstawie tego, co juz
                            wczesniej to na Forum czytalam na ten temat. Ja bedac w zwiazku z kims nie
                            dopuszczam mozliwosci zdrady (mowie o sobie). Mozemy sie klocic, miec problemy,
                            nie moc sie dogadac itp ale dopoki z nim jestem - nie zdradzam. I OCZEKUJE od
                            niego podobnej postawy.
                            I choc to bardzo trudne, to oczywiscie nalezy dazyc do tego, aby zwiazek
                            wygladal tak, jak wyzej opisalas. Tylko to wymaga wiele pracy, czasem wystarczy
                            jedno male zaniedbanie tu, inne tam i robi sie balagan...

                            > Bardziej kochasz siebie = koncentrujesz się na sobie = Twoje ponad jego.

                            To rozumiem. Ale nie na tym przeciez milosc polega.
                            ireen


                            • Gość: girlfriend wszystko prawda z wyjatkiem jednego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.03, 00:48
                              to nie jest Ireen kwestia pracy nad związkiem,
                              to jest automat (no, nie w wieku nastu lat oczywiście), potem, jak już jest się
                              duzym
                              spotykasz Go i coś zaskakuje i chcesz tak robić :)
                              jest na to co mówię dowód empiryczny. Ja :) przysięgam, że tak się dzieje.
                              i przysięgam, że bezinteresownośc nie wymaga poswięceń :)
                • Gość: tak Re: trochę si, trochę no IP: *.net.pl / 192.168.1.* 14.09.03, 23:03
                  ireen napisała:

                  > Staram sie mowic o tym, co jest naprawde, nie o jakiejs idealnej,
                  > nieistniejacej (chyba?) milosci. Jestesmy tylko ludzmi. Wiec w pewnym sensie
                  > milosc to... nie wiem jak to nazwac, "wymiana"? Dajemy, ale przeciez
                  > oczekujemy, ze w zamian tez cos dostaniemy... Nie chce wiele, chce tylko...
                  no
                  > wlasnie, wiernosci... sama tez mu to daje. trudno mi to opisac, ale mysle, ze
                  > wiesz, o czym mowie.

                  Prawie sie z tym zgodzę. Wolę jednak idealizm w tym miejscu.
                  Miłość to miłość. Żadne tam dawanie, branie. Zdrada to koniec miłości. Wtedy
                  można ratować związek umowami o braniu, dawaniu, jakimiś nowymi przysięgami.

                  Pozdrawiam
                  • ireen Re: trochę si, trochę no 14.09.03, 23:13
                    Gość portalu: tak napisał(a):

                    Zdrada to koniec miłości. Wtedy
                    > można ratować związek umowami o braniu, dawaniu, jakimiś nowymi przysięgami.

                    Tez sie prawie zgodze :) Zdrada to nie zawsze koniec milosci, choc tak ciezko
                    po niej wrocic do tego, co bylo przed nia...
                    Pozdrowka
                    Ireen
                    • alfika Re: trochę si, trochę no 14.09.03, 23:18
                      Jednym przychodzi to ciężko, innym łatwo, inni wiedzą, ze juz nigdy nie będzie
                      tak samo.
                      Sa i tacy, którzy nie ubierali się na całe życie w ubranko "zdradzonej", ale
                      przede wszystkim skupiali się na wybaczeniu - i osiągali lepszą kondycję
                      związku niż było przed zdradą. Znam kilka takich relacji.
                    • Gość: tak Re: trochę si, trochę no IP: *.net.pl / 192.168.1.* 14.09.03, 23:18
                      ireen napisała:

                      > Tez sie prawie zgodze :) Zdrada to nie zawsze koniec milosci, choc tak ciezko
                      > po niej wrocic do tego, co bylo przed nia...

                      Prawie zgoda. Cóż to takiego - miłość po zdradzie? Pewnie miłość.
                      Wrócić nie wrócisz. To już inna bajka. Choć może być piękną bajką.
                      Tak se gdybamy. Brak doświadczeń, prawda?

                      Pozdrawiam
                      • Gość: girlfriend Re: trochę si, trochę no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 23:25
                        Tak, wybaczyłeś kiedyś komuś?
                        • Gość: tak Re: trochę si, trochę no IP: *.net.pl / 192.168.1.* 14.09.03, 23:29
                          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                          > Tak, wybaczyłeś kiedyś komuś?

                          Nie mam w tej działce żadnych zaległości.

                          Pozdrawiam
                          • Gość: girlfriend Re: trochę si, trochę no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 23:42
                            Gość portalu: tak napisał(a):

                            > Gość portalu: girlfriend napisał(a):
                            >
                            > > Tak, wybaczyłeś kiedyś komuś?
                            >
                            > Nie mam w tej działce żadnych zaległości.
                            >
                            > Pozdrawiam

                            a widzisz :)
                            czyli jest dla Ciebie jeszcze jakaś nadzieja ;)

                            Nie wierzę, że można kochać i nie wybaczyć - to nie jest miłość. To jest miłość
                            własna.
                            • Gość: tak Re: trochę si, trochę no IP: *.net.pl / 192.168.1.* 14.09.03, 23:49
                              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                              > czyli jest dla Ciebie jeszcze jakaś nadzieja ;)

                              Póki żyję.

                              > Nie wierzę, że można kochać i nie wybaczyć - to nie jest miłość. To jest
                              miłość
                              >
                              > własna.

                              Mamy do wyboru: gryźć się, zapomnieć, wybaczyć. A ponieważ zapomnieć nie sposób
                              lub trudno to uczynić, pozostają dwie możliwości, z których pierwsza ma
                              niewiele wspólnego z miłością.

                              Pozdrawiam
                              • Gość: girlfriend Re: trochę si, trochę no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.03, 23:54
                                więc dlaczego piszesz, że zdrada to koniec miłości, hę? :)
                                • Gość: tak Re: trochę si, trochę no IP: *.net.pl / 192.168.1.* 15.09.03, 00:02
                                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                  > więc dlaczego piszesz, że zdrada to koniec miłości, hę? :)

                                  Bo zdrada to koniec Miłości.

                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: girlfriend Re: trochę si, trochę no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.03, 00:20
                                    > > więc dlaczego piszesz, że zdrada to koniec miłości, hę? :)
                                    >
                                    > Bo zdrada to koniec Miłości.
                                    >

                                    Aha, czyli wybaczanie nie ma nic wspólnego z miłością?
                                    • Gość: tak Re: trochę si, trochę no IP: *.net.pl / 192.168.1.* 15.09.03, 00:26
                                      Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                      > Aha, czyli wybaczanie nie ma nic wspólnego z miłością?

                                      Ma.

                                      Pozdrawiam
                                      • Gość: girlfriend Re: trochę si, trochę no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.03, 00:34
                                        no dobra,
                                        zdrada => wybaczasz, bo kochasz => i jak koniec miłości, skoro nie koniec
                                        miłości?

                                        tłumacz się teraz :)
                                        • Gość: tak Re: trochę si, trochę no IP: *.net.pl / 192.168.1.* 15.09.03, 00:41
                                          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                          > no dobra,
                                          > zdrada => wybaczasz, bo kochasz => i jak koniec miłości, skoro nie koniec
                                          >
                                          > miłości?
                                          >
                                          > tłumacz się teraz :)

                                          To jest forum, czy dywanik?
                                          Tak se dumam, że teoretyzujemy zanadto. Trza nam definicji zdrady. Jej waga
                                          (zdrady) może być różna. Miłość po może być, ale to już taka inna miłość.

                                          Pozdrawiam
                                          • Gość: girlfriend Re: trochę si, trochę no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.03, 00:55

                                            > > no dobra,
                                            > > zdrada => wybaczasz, bo kochasz => i jak koniec miłości, skoro nie k
                                            > oniec
                                            > >
                                            > > miłości?
                                            > >
                                            > > tłumacz się teraz :)
                                            >
                                            > To jest forum, czy dywanik?

                                            dywanik, niech stracę ;)

                                            > Tak se dumam, że teoretyzujemy zanadto. Trza nam definicji zdrady. Jej waga
                                            > (zdrady) może być różna.

                                            Mówimy o damsko-meskiej zdradzie jak rozumiem , czyli dla mnie a/przespać się z
                                            kimś trzecim albo b/z tym samym, ale myśląc o kimś trzecim.

                                            > Miłość po może być, ale to już taka inna miłość.

                                            co to jest inna miłość?
                                            miłość jest jedna - cierpliwa jest, łaskawa jest, nie unosi się gniewem, nie
                                            szuka swego i tak dalej. Co z tej listy skreślamy po zdradzie?

                                            > Pozdrawiam
                                            • Gość: tak Re: trochę si, trochę no IP: *.net.pl / 192.168.1.* 15.09.03, 01:06
                                              Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                              > Mówimy o damsko-meskiej zdradzie jak rozumiem

                                              Taki jest rodowód tego wątku. Nikt nie sygalizował wyjścia poza.

                                              > miłość jest jedna - cierpliwa jest, łaskawa jest, nie unosi się gniewem, nie
                                              > szuka swego i tak dalej. Co z tej listy skreślamy po zdradzie?

                                              Jeśli miłość jest jedna, to skreślamy miłość.

                                              Pozdrawiam
                                              • Gość: girlfriend Re: trochę si, trochę no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.03, 01:15
                                                eee...
                                                ściemniłeś.

                                                wykręcasz się sianem, ale niech Ci będzie :)
                                                no to jak tak, to ja wracam do roboty niestety, co chociaż bedzie miało taki
                                                pozytywny skutek, że niewykluczone, iż do rana zdążę, hi hi ;)

                                                dobranoc :)
                                                • Gość: tak Re: trochę si, trochę no IP: *.net.pl / 192.168.1.* 15.09.03, 01:19
                                                  Gość portalu: girlfriend napisał(a):

                                                  > dobranoc :)

                                                  Dobrej Nocy girlfriend
                                    • Gość: Terry Re: trochę si, trochę no IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.03, 22:54
                                      Idąc twoim tropem można dojść do wniosku, że jedno ma okazywac miłość
                                      wybaczając a dry=ugie powinno rżnąć co popadnie oprócz drewna. Bo przecież
                                      wybaczanie to miłość. Aha i jeszcze jedno: to zdradzane nie powinno okazywac
                                      zazdrości bo to jest uczucie brzydkie i nie mające nic wspólnego z miłością.
                                      Idąc dalej należy dbać o ukochaną osobę dostarczając jej mozliwości dobrej
                                      rozrywki. Dobre sobie ...
                                      • Gość: girlfriend głoopiś, chłopie :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.03, 23:09
                                        kto zazdrości ten napewno nie kocha.
                                        zazdrośc wynika z chęci posiadania na własność :)

                                        gdzie ja napisałam, że drugie powinno rżnąć co popadnie?
                                        stasujesz Pan logikę alternatyvną oraz vybioorczą ;)

                                        ergo głoopiś ;)))))
                                        • Gość: Terry Girlfriend burak IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.03, 00:19
                                        • Gość: Terry Girlfriend burak IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.03, 00:21
                                          Zamiast obkładać innych epitetami przeczytaj uważnie buraku co sam napisałeś.
                                          • Gość: girlfriend najważniejsze, że nie jagódka :) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.03, 06:51
                              • ireen Re: trochę si, trochę no 15.09.03, 00:05
                                Gość portalu: tak napisał(a):

                                > > Nie wierzę, że można kochać i nie wybaczyć - to nie jest miłość. To jest
                                > miłość
                                > >
                                > > własna.
                                >
                                > Mamy do wyboru: gryźć się, zapomnieć, wybaczyć. A ponieważ zapomnieć nie
                                sposób
                                >
                                > lub trudno to uczynić, pozostają dwie możliwości, z których pierwsza ma
                                > niewiele wspólnego z miłością.
                                >
                                > Pozdrawiam

                                Co innego wybaczyc a co innego zapomniec, jak zauwazylas. Jesli kocham, to
                                wybacze (oczywiscie zakladam, ze bylo to jednorazowe itp), ale bede pamietac, a
                                pamiec gryzie, wspomnienia daja o sobie znac w najmniej odpowiednich momentach.
                                pozdrowka
                                Ireen
                                • Gość: tak Re: trochę si, trochę no IP: *.net.pl / 192.168.1.* 15.09.03, 00:09
                                  ireen napisała:

                                  > Co innego wybaczyc a co innego zapomniec, jak zauwazylas.

                                  Pragnę zauważyć, że zauważyłEm.

                                  Pozdrawiam
                                  • ireen Re: trochę si, trochę no 15.09.03, 00:14
                                    Gość portalu: tak napisał(a):

                                    > ireen napisała:
                                    >
                                    > > Co innego wybaczyc a co innego zapomniec, jak zauwazylas.
                                    >
                                    > Pragnę zauważyć, że zauważyłEm.
                                    >
                                    > Pozdrawiam

                                    Wybacz, pozno juz :)

                                    pozdrowki
                                    Ireen
                      • ireen Re: trochę si, trochę no 15.09.03, 00:03
                        Gość portalu: tak napisał(a):

                        > Prawie zgoda. Cóż to takiego - miłość po zdradzie? Pewnie miłość.
                        > Wrócić nie wrócisz. To już inna bajka. Choć może być piękną bajką.
                        > Tak se gdybamy. Brak doświadczeń, prawda?

                        Po zdradzie - pewnie cos zupelnie innego. Czasem lepiej, masz racje. Ale nie
                        zawsze.
                        Brak (na szczescie...) doswiadczen. Ale co drugi (prawie;) watek jest o tym,
                        wiec troche sie nad tym zastanawialam...
                        pozdrowka

                        >
                        > Pozdrawiam
                        • Gość: tak Re: trochę si, trochę no IP: *.net.pl / 192.168.1.* 15.09.03, 00:13
                          ireen napisała:

                          > Brak (na szczescie...) doswiadczen. Ale co drugi (prawie;) watek jest o tym,
                          > wiec troche sie nad tym zastanawialam...

                          Warto mieć w tym temacie własne przemyślenia.
                          Warto też popatrzy(e)ć co się dzieje jak za "miłość" biorą się osoby
                          nieodpowiedzialne.

                          Pozdrawiam
                          • ireen Re: trochę si, trochę no 15.09.03, 00:21
                            Gość portalu: tak napisał(a):

                            > ireen napisała:
                            >
                            > > Brak (na szczescie...) doswiadczen. Ale co drugi (prawie;) watek jest o ty
                            > m,
                            > > wiec troche sie nad tym zastanawialam...
                            >
                            > Warto mieć w tym temacie własne przemyślenia.

                            Dlatego tu z Wami dyskutuje :)

                            > Warto też popatrzy(e)ć co się dzieje jak za "miłość" biorą się osoby
                            > nieodpowiedzialne.

                            Czasem az smutno na to patrzec. Ale tak naprawde, to kto to jest osoba
                            odpowiedzialna? Czy malzenstwo, ktore nie umie sie kompletnie ze soba dogadac,
                            choc jestem niemal pewna, ze wiele z nich mogloby zyc szczesliwie i w zgodzie,
                            gdyby poswiecili temu troche czasu...
                            Mowi sie, ze "mlodziez" nie zna prawdziwej milosci i cos w tym niewatpliwie
                            jest, ale z drugiej strony, czesto ta "mlodziezowa" milosc jest bardziej
                            dorosla od "milosci" rodzicow...

                            pozdrowka
                            • Gość: tak Re: trochę si, trochę no IP: *.net.pl / 192.168.1.* 15.09.03, 00:36
                              ireen napisała:

                              > Czasem az smutno na to patrzec. Ale tak naprawde, to kto to jest osoba
                              > odpowiedzialna?

                              Osoba odpowiedzialna to osoba odpowiedzialna za swoje działania: myślą, mową,
                              uczynkiem i zaniedbaniem. Jeśli podejmowana decyzja ma wagi doniosłą (jak
                              związek z inną osobą), to należy poprzedzić podjęcie takiej decyzji
                              odpowiednimi działaniami rozpoznawczymi. Podjęcie decyzji to wzięcie
                              odpowiedzialności za jej skutki. Tego brakuje we współczesnym świecie, nie
                              tylko na niwie związków. Podjęte decyzje przenoszą się na całe społeczeństwo,
                              które w swoich statutach wpisuje wszelkiego rodzaju pomoc dla wszystkich. Skoro
                              tak, to można "szaleć" z decyzjami.

                              Pozdrawiam
    • sdfsfdsf Re: zdrada 15.09.03, 09:12
      zdrada + milosc= malzenstwo, malzenstwo - milosc= zdrada,
      malzenstwo-zdrada=milosc
      a ty tak, bo ty tak, a tobie nie bo mi tak, a mi tak bo tobie nie i wielka
      nieskonczona milosc tak, a jesli nie to straszliwa zdrada tak, nie bo zdrada
      faceci tak, baby tak, faceci nie milosc wielka nieskonczona, pupa, pupa, wielka
      nieskonczona pupa, tak
    • Gość: xyz Re: zdrada IP: 5.3.1R* / 217.153.50.* 15.09.03, 14:44
      Jest to teraz w modzie. Co tam stabilizacja, zaufanie, miłość, wspólne życie.
      Ważna jest przede wszystkim liczba orgazmów, szafuje się określeniami "jestem z
      nim (nią)" bo dla pedałów zarezerwowano uznanie dla małżeństwa. Realizacja
      hasła "róbta co chceta" rozwala coraz to kolejne małżeństwo (lub partnerstwo)
      ale modzie staje się zadość. Tworzy się nowe zwyczaje pt.: integracja, zjazdy,
      oczywiście wszystko z dużą ilością drinków, konieczny jest taniec (może
      brzucha ?) a mniejsza o wymianę poglądów, rozmowę, tu nie o to wszak chodzi.
      Te integrajco-zjazdo-spotkania są z różnych powodów (czasem zupełnie
      idiotycznych; ludzie latami nawet nie splunęli w swoją stronę, nagle im się
      chyba nudzi, naoglądali się różnych barów i innych reklam lekkiego prowadzenia
      się) i są niezłym pretekstem do realizacji hasła "hulaj dusza ...".
      Nie dziwota, że adwokaci mają zajęcie. Pewnie to jedyni zadowoleni do końca.
      • surfer1 Re: zdrada 16.09.03, 09:02
        Myślęę, że nasze społeczeństwo jest rozdarte między mentalnością chrześcijańską
        a nowymi prądami z zachodu gdzie wolne związki tzw. partnerskie są powszechne.
        I w takim związku zdrada praktyczniie nie ma znaczenia - jest to okazja by
        zmienić partnera. A dzieci - co tam, niech się przyzwyczyjają do nowych
        warunków i wtedy będzie im łatwiej w życiu. A u nas jeszcze w mentalności tkwi
        to "na całe życie" i stąd te opisywane problemy.Czyli w małżeństwie podstawą
        jest ustalenie pewnych "reguł gry" i wtedy będzie łatwiej. Oczywiście ktoś może
        powiedzieć to tylko teoria ale jak się przeżyje kilkadziesią lat w małżeństwie
        to na te sprawy inaczej się patrzy. W każdym bądź razie ta pani,która takimi
        ochydnymi metodami walczyła o utrzymanie męża już nigdy nie zazna szczęścia w
        miłości, czego jej życzę.
    • goidbaum ZDRADA? - w ogole nie widze problemu. 16.09.03, 11:37
      "zdradzilem" zone kilka razy (nie lubie tego slowa i nie uznaje,
      no ale dla potrzeb komunikacji niech juz bedzie).

      Zona dowiedziala sie o tym przypadkiem, po latach.
      Utrzymuje, ze tez mnie zdradzila.
      Ale dopiero wlasnie - jak sie dowiedziala.
      Rza jeden. Z zemsty wlasnie.

      No i co ?
      I nic.
      W ogole nie widze zadnego problemu.
      • Gość: tak Re: ZDRADA? - w ogole nie widze problemu. IP: *.net.pl / 192.168.1.* 16.09.03, 14:11
        goidbaum napisała:

        > "zdradzilem" zone kilka razy (nie lubie tego slowa i nie uznaje,
        > no ale dla potrzeb komunikacji niech juz bedzie).
        >
        > Zona dowiedziala sie o tym przypadkiem, po latach.
        > Utrzymuje, ze tez mnie zdradzila.
        > Ale dopiero wlasnie - jak sie dowiedziala.
        > Rza jeden. Z zemsty wlasnie.
        >
        > No i co ?
        > I nic.
        > W ogole nie widze zadnego problemu.


        "zdradzilem" przyjaciela kilka razy (nie lubie tego slowa i nie uznaje,
        no ale dla potrzeb komunikacji niech juz bedzie).

        Przyjaciel dowiedzial sie o tym przypadkiem, po latach.
        Utrzymuje, ze tez mnie zdradzil.
        Ale dopiero wlasnie - jak sie dowiedzial.
        Rza jeden. Z zemsty wlasnie.

        No i co ?
        I nic.
        W ogole nie widze zadnego problemu.

        Pozdrawiam
        PS. Ironizowałem.
        • goidbaum Tak, ale w polowie nie na temat. 16.09.03, 15:57
          zdradzic, znaczy sprzeniewierzyc sie komus.
          co do przyjaciela Twoje uwagi moga byc sluszne.
          Jezeli jednak zonie nie obiecywales wiernosci
          (tylko prosze, nie pisz mi o "domniemaniu" wiernosci)
          to nie ma i zdrady.

          Natomiast owszem (to pisze gwoli scislosci) zdradzilbym zone biorac bez jej
          wiedzy, ze wspolnego konta, 10 tys. PLN i przeznaczajac je na sobie tylko
          wiadome cele.
          • Gość: Terry Re: Tak, ale w polowie nie na temat. IP: 5.3.1R* / 217.153.50.* 18.09.03, 14:49
            A jakie są te wiadome cele ? Może olej do wlania do twojej pustej głowy ?
            Jak masz wątpliwości poproś w USC o tekst małżeńskiego przyrzeczenia.
            Jeśli uważasz to za normalne to po co się żeniłeś ? Trzeba było posuwać
            panienki ile się da.
            • goidbaum pamietam tekst z USC 19.09.03, 08:28
              o dochowaniu wiernosci nie ma tam ani slowa.
    • Gość: goda Re: zdrada IP: 80.48.108.* 16.09.03, 15:10
      Przeczytałam sobie dzisiaj wasze komentarze,cieszę się że niedoszło walki
      wręcz, pomiędzy niektórymi rozmówcami. Problem zdrad małżeńskich istnieje i
      czasami nie zdajecie sobie sprawy że może się odbywać teraz,koło was.Kazdy
      człowiek wierzy,że jego to nie dotyczy dopóki sam nie musi się z tym problemem
      zmierzyć.Rzeczywistość modyfikuje nasze myślenie i czasami samych nas
      zaskakuje.Nie jestemzdradzoną sierotką,brzydulą odrzuconą,jestem kobietą
      adorowaną przez innych mężczyzn, ale wybór należy do mnie.Są dla mnie cenne
      wszystkie uwagi,które dowodzą że mam do czynienia z ludzmi którzy już doznali
      tego co
    • ph6i5 Re: zdrada 19.09.03, 10:29
      z tym napietnowaniem zdradzonych na cale zycie to bzdura. problem moglby byc
      gdybys to ty zdradzila. jesli zdradzil on to problem ma on. co tobie do jego
      zdrady? nie jestes odpowiedzialna za to ze twoj ukochany nie jest idealny.
      a moze czujesz sie za to odpowiedzialna?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka