r.richelieu
17.09.03, 01:52
Przypomina mi się Madzia i Stef Karwowscy, choć Madzia humianistką z zawodu
nie jest, tylko z zamiłowania. Ona by do opery na Zemstę nietoperza, on
gdyby nie był taki nieśmiały to poszedłby tylko ze względu na fruwające
podwiązki. Ona chciałaby poczytać to i owo, dla niego czytanie ogranicza się
do literatury fachowej, jeśli w ogóle.
a potem mówi się, Magda jest obyta, można z nią porozmawiać ciekawie, mówi
piękną polszczyzną, zna się na literaturze, na sztuce, na wszystkim co się
wokół dzieje. A Stefcio co? stoi jak mruk bo nic nie wie, nigdzie nie bywa,
nic nie czyta. I ma ten swój odcineczek trasy
To 30 lat temu
A dziś
Humanista wie, był, czytał, widział, porozmawiał. Inżynier nadal nie wie,
nie był itd. Ale to inżyniera dziś stać na to by być, kupić, zobaczyć i
pokazać się w towarzystwie, bo liczba pracujących inżynierów jest dużo
większa niż liczba pracujących humanistów. A jeśli humanista pracuje to
najczęściej nie w zawodzie, na gorszym stanowisku niż to na jakie się
wyszkolił. I jak teraz brzmi kulturalna wiedza humanisty kiedy jest to
często jedyne co trzyma go na powierzchni