Cisza po burzy

31.05.08, 00:37
Bardzo dzielnie walczyłam o różne aspekty swojego życia i nagle w przeciągu
kilku miesięcy wszystko straciłam. Wymarzoną pracę, musiałam zrezygnować z
dalszych studiów, ukochaną osobę (związek odciągnął mnie od przyjaciół, więc
była to też jedyna na tę chwilę osoba), do tego doszedł rozwód rodziców.
Zacisnęłam zęby i przetrwałam, staram się rekonstruować i odbudowywać.
Codziennie wstaje dziwnie wcześnie, wszystko robię świadomie i poprawnie.
Wszystko zapisuje, na wszystko jestem gotowa. Może nawet już ostatecznie
jestem dorosła, ale...każdy dzień przypomina mi próbę przejścia przez
terytorium wroga. Katuje swoje ciało kolejnymi sportami, bo tylko wtedy czuję,
że żyje - dopiero na granicy zmęczenia łapię oddech.
Może komuś z Was udało się w jakiś dobry sposób wyjść z podobnego stanu? Tzw.
otwarcie się na nowych ludzi bardzo mnie rozczarowało. Kiedyś miałam
dziesiątki słabości i wad, ale potrafiłam być z siebie dumna lub zadowolona.
Teraz udaje mi się tylko od czasu do czasu westchnąć - ostatni sygnał, że
jeszcze gdzieś tam w środku to wszystko żyje. Może zdrowiej było by pozwolić
się sobie na jakiś czas załamać?
    • malawinka Re: Cisza po burzy 31.05.08, 00:42
      oh,sport uprawia się dla kondycji,a nie katowania dla katowania,
      a przepraszam,że pytam,po co chcesz się załamywać ?
      • deltia Re: Cisza po burzy 31.05.08, 00:49
        Ależ ja wiem, dlaczego uprawia się sport, bo uprawiam go od wielu lat.
        Może nie w negatywnym sensie katować, ale na pewno nie chodzi o jego rekreacyjną
        odmianę, raczej odreagowywanie. Załamać się by uratować w sobie jakieś emocje,
        zaczynam się czuć jak robot zaprogramowany, że trzeba dalej i dalej nie
        oglądając się na to, co się stało.
        • malawinka Re: Cisza po burzy 31.05.08, 00:53
          jeżeli ktoś ma zapotrzebaowanie na odgrywanie Ofelii albo serii
          konwulsjo-spazmów "patrzcie jak przeżywam",bo mam emocje,a po co
          ci emocje,wiesz może ?
          • deltia Re: Cisza po burzy 31.05.08, 01:03
            Ok, wrócę do konkretnego pytania zanim to zaczniesz rozmywać...
            czy po traumach lepiej wrzucić na luz czy od początku próbować utrzymać tempo
            jakby nigdy nic?

            A jeśli Cię to faktycznie interesuje moje emocje zawsze były dla mnie
            wskaźnikiem, na ile w porządku jestem ja wobec otoczenia i otoczenie wobec mnie.
            Pozwalały na wysoki poziom empatii i zaangażowania. Teraz nastawiam się
            zadaniowo, ale się nie angażuję. Myślałam, że jak intensywnie wrócę to pracy nad
            sobą to po jakimś czasie będzie mi zwyczajnie lepiej, a jest coraz bardziej nijak:/
            • malawinka Re: Cisza po burzy 01.06.08, 18:26
              telaz nastawiasz się zadaniowo,to dobrze,że coś takiego rozumiesz,
              jak tu trafiłaś na to forum dla porąbanych panienek,ktore mają nad-
              miar śluzu w pochwie,bo ich facio nie dzwoni i nie sms-uje od tygod-
              nia ??
              Pszeplaszam,a po co ci wskażnik bycia lub nie bycia w porządku,masz
              jakieś zadanie z bogactwa życia wewnętrznego do odrobienia ?
    • m-i-l-v-a Re: Cisza po burzy 31.05.08, 09:51
      Byłam w podobnym stanach i w róznych etapach zycia przeżywałam je w bardzo rózny
      sposób, w zwiazku z tym mam jakąs skale porównawczą. Nigdy nie straciłam pracy,
      więc moze byłam w o tyle dobrej sytuacji, ze musiałam sie mobilizować do wyjscia
      z domu , a tam juz sie rozkrecałam, boswoja prace zawsze lubiłam. Po kilku
      traumatycznych przezyciach, kiedy juz byłam bliska załamania , zacząl się urlop,
      a ja uciekłam sobie gdzies w siebie, zamknełam sie przed całym koszmarnym
      zewnętrznym swiatem i tak tkwiłam, jakby w jakimś niebycie. Spałam, a moze byłam
      w jakimś letargu jakoś trudno mi okreslic ten stan. Z zewnetrznego swiata
      docierał do mnie tylko jeden głos- głos mojego dziecka. Przed nim jakos za
      wszelka cene chciałam grac, ze nic się nie dzieje, ze sen to tylko wynik
      koszmarnego zmeczenia. Mobilizowalam sie do pobycia z nim przez chwile,
      przygotowania jakiegos posiłku... i znowu odpływałam.
      Znowu jakos pomógł powrot do pracy... i moze pojawienie sie powazniejszych
      kłopotów. Potrzebowali mnie moi najblizsi, chcieli przejsc ze mna ostatni etap
      swojej drogi. Nie wiem co sie takiego stalo, ze zupełnie zmieniłam swoje
      reakcje. Wlozyłam sobie na twarz maskę silnej kobiety, która wie co ma w zyciu
      robić, zablokowałam gdzies wszystkie swoje uczucia i zaczęłam sie zachowywać tak
      jak Ty. Jeżdzić na rowerze do fizycznego wyczerpania, maszerować wiele
      kilometrów bardzo szybkim tempem, pływać (to wszystko akurat nie było trudne, bo
      kiedys wyczynowo uprawiałam sport). Zaczynałam mysleć nie o tym, ze boli dusza,
      tylko o tym, ze odczuwam, jakis fizyczny dyskomfort- czułam. Teraz wrociłam do
      równowagi (albo jestem juz blisko), dzięki dziecku, przyjaciołom, roznym
      plaszczyznom zycia, ktore zawsze były dla mnie wazne,ale w dalszym ciagu reaguje
      podobnie na stres i kłopoty- lubie zmeczyć sie do fizycznego bólu.
      Z perwspektywy moge powiedziec, ze ten drugi sposób radzenia sobie z kłopotami
      jest lepszy, bo nie prowadzi do jakiegos samounicestwienia. Długi fizyczny
      wysiłek pozwala zapomnieć o problemach, a potem z perspektywy,łatwiej latwiej
      sie z nimi uporać, bo juz nie beda tak intensywnie bolały
      • deltia Re: Cisza po burzy 31.05.08, 20:12
        Dzięki m-i-l-v-a,

        czasem myślę, że gdybym miała dziecko to pewnie dopiero bym zgrywała
        superbohatera...moja mama tak często robiła. Mamy zawsze są takie dzielne.

        Podczas rozwodu próbowałam być wsparciem i mi nie wychodziło - wciąż się
        trzęsłam, a później biegałam albo jeździłam na rolkach godzinami. Ale nie wiem,
        co by było gdybym tak nie odreagowywała, może faktycznie to najbardziej
        konstruktywne i powinnam się cieszyć, że od zawsze miałam jakieś pasje sportowe
        - zamieniają ból psychiczny na fizyczny, a fizyczny po jakimś czasie przechodzi.
        Od jutra sprawdzę,czy potrafię ćwiczyć mniej agresywnie i idę na akcję "Joga w
        parku", dzisiaj już sobie przeszłam 7 km po gazetę:)
        Dziękuję jeszcze raz.
    • mar.celia3 Re: Cisza po burzy 31.05.08, 09:54
      No , lepiej upaść.
      Ale skoro nie upadłaś , tylko się trzymasz i się zastanawiasz , to
      chyba znaczy , że jesteś silna?
      • deltia Re: Cisza po burzy 31.05.08, 20:15
        Trochę jestem silna,a trochę próbuję być na siłę konstruktywna.
        • mar.celia3 Re: Cisza po burzy 31.05.08, 21:17
          deltia napisała:

          > Trochę jestem silna,a trochę próbuję być na siłę konstruktywna.

          Jak napiszę , że to doskonale rozumiem , to i tak niewiele pomoże.
          Ale rozumiem.I życzę dużo siły wewnętrznej , i nadziei.W takich
          chwilach nadzieja przeplatana z siłą , która w nas zawsze jest ,
          jest ważna.Bo wzystko mija , a wrażliwość pozostaje , mimo wszystko.
    • cosette_cosette Re: Cisza po burzy 31.05.08, 19:06
      myślę, że dobrze jest pobyć z samym sobą przez jakiś czas (tyle ile potrzebujesz, kiedy potrzebujesz i jak potrzebujesz). często jest tak, że nie ma wokół nas osób, które rozumieją to jak się w takich chwilach czujemy, jak jest nam trudno wrócic do siebie po przejściach. wtedy tylko my rozumiemy co się w nas dzieje i tylko my potrafimy sobie pomóc.

      chociaż... chyba dobrze byłoby mieć kogoś, kto otoczy nas czułością, tak, byśmy mogły zacząć od nowa _coś_ czuć.. cokolwiej. nawet najbardziej słabe uczucie, ale zawsze jakieś - to tak na margiesie.

      jeśli dobrze Ci jest odreagowywać stres i wyrzucać z siebie wszystko sportem - moim zdaniem to naprawdę w porządku. jeśli jesteś zorganizowana i masz ustawioną każdą chwilę... myślę, że to trochę wynik strachu przed tym, że wszystko się zawali, dlatego chcesz mieć wszystko pod kontrolą.. czy dobrze jest mieć wszystko pod kontrolą i czy w ogóle jest to możliwe? wydaje mi się, że nie do końca. poza tym czasem chyba trzeba pozwolić życiu pisać własny sceariusz, ale równocześnie wszystkie decyzje jakie mamy do podjęcia, podejmować z odpowiedzialnością. myślę, że trzeba podejść spokojnie do tematu i nie robić niczego na siłę. może trzeba po prostu żyć, weryfikować rzeczywistość i pozwolić sobie na życie pełnią życia. na cieszenie się tym co jest. nie na walkę, ale na radość z każdego następnego dnia, który jeszcze bardziej nas wmacnia, uczy i rozwija.
      • deltia Re: Cisza po burzy 31.05.08, 20:26
        Właśnie w tym problem, że ja nie do końca rozumiem, co się we mnie dzieje.
        Dostaję tylko sygnały - wracają wspomnienia wyjdź i pobiegaj, robi się smutno
        wsiadaj na rower.Gdybym się zastanowiła nad każdą z tych sytuacji, które się
        przetoczyły to dokładnie wiem, co mnie boli, ale jednocześnie nic nie mogę z
        nimi zrobić, od początku nie miałam na nie wpływu i nie umiem ich zaakceptować
        teraz; pewnie za jakiś czas się przyzwyczaję i będę mogła o nich myśleć. A teraz
        te myśli odpędzam realizując kolejną listę rzeczy do zrobienia albo spędzając
        kolejną godzinę na świeżym powietrzu. Tylko nie wiem, czy w ten sposób doczekam
        tego momentu "pogodzenia się" czy tylko będę to zawsze odkładać. Każda lista
        powstaje z nadzieją, że ją zrealizuję, ale nad tym wszystkim jest większa
        nadzieja, że w końcu zacznę żyć bez tych list...bo sport na pewno zostanie.
        Druga sprawa to ta druga osoba, która pozwoliłaby coś czuć. Teraz boję się, że
        będę przelewać uczucia na przypadkowe osoby. Jeszcze nie pogodziłam się z utratą
        tamtego związku - kolejne mogłyby być tylko czymś "w to miejsce".
        Dopisałam sobie na kartkę Twoje "wzmacnia, uczy i rozwija".
    • mona.blue Re: Cisza po burzy 31.05.08, 19:17
      Ja w takich sytuacjach (też zdarzało mi się tracić pracę) myślę
      sobie, że jest to okres próby, który jest po coś, najpewniej po to,
      aby dojrzeć, mieś czas, przemyśleć sobie dotychczasowe życie i
      trochę je "przemebłować". A że jest to wyjątkowo trudny i bolesny
      okres, to się zgadzam, czasem mogą być nawet potrzebne
      antydepresanty, ale wszystko jest dla ludzi :)
      • deltia Re: Cisza po burzy 31.05.08, 20:29
        Wygląda na to, że ja te wszystkie treningi i trekkingi "biorę" jako
        antydepresanty. Ja już nawet mam nową pracę - więc organizuję się normalnie
        dzień w dzień dokładnie tak samo jak wcześniej, tylko bolą okoliczności utraty
        poprzedniej.
        • mona.blue Re: Cisza po burzy 31.05.08, 20:51
          Ten ból z czasem przejdzie, szczególnie jeżeli nowa praca okaże się
          lepsza od poprzedniej :)
    • solaris_38 Re: Cisza po burzy 31.05.08, 19:21
      załamać sie czasem można ale w sposób kontrolowany

      tak naparwdę dobra okazja do ćwiczenia świadomości że ani ukochany ani znajomi
      ani rodzice
      nie stanowią sensu twojego życia choć wzbogacającą go swoimi wadami i zaletami w
      sposób istotny

      zreszta nei wiem

      czasem myślę ze inni stanowią całkowity sens naszego życia
      ale nei można nic im dać zanim nie stanie sie człowiek samodzielny i od nich
      oddzielony

      dopiero potem można dawać

      z inengo pułapu
      z innej pozycji
      z innego nastawienia emocjonalnego


      terytorium wroga ... coś w tym jest ...

      ludzie wyprawiają sie na zakazane jabłka zony tylko po to by choć przez chwilę
      poczuć to wejście na terytorium wroga
      samo to poczucie jest ok
      ale nei może tak być CAŁY CZAS

      coś tzreba by wymyślić żebyś też znalazła terytorium przyjaciół
      i terytorium neutralne niczyje

      wszystkie trzy potrzebne

      może jednak nadal szukac ?
      skoro kręci cie sport to może zmienić siłownię ? zapisać sie do jakichś grup
      które coś robią ? biegają jeżdżą rowerami dookoła Polski czy takie jakieś ?

      :)

      pozdrawiam




      • deltia Re: Cisza po burzy 31.05.08, 20:44
        Ja bardzo często myślę, że ludzie stanowią absolutny sens naszego życia. Ja
        nawet lubię współzależność, nie jestem przyzwyczajona do takiego oddzielonego od
        wszystkich żywotu. Na "umiesz liczyć licz na siebie" reaguje dreszczami. Jedyne
        momenty, kiedy naprawdę chciałam być sama to właśnie wtedy, kiedy sobie
        wymyślałam jakiś rekord do pobicia albo jakąś wyprawę. Żeby nikogo nie narażać,
        ale przede wszystkim, żeby sobie utrudnić i dodać ryzyka, ale potem od razu
        wracałam do swojego niesamodzielnego życia. Teraz jest tak cicho i nikt mi nie
        przeszkadza, nawet nikt nic ode mnie nie chce - to są warunki do wspinaczki ale
        nie do życia.

        Akurat na siłownię nie chodzę, zawsze wydawało mi się, że to obleśne
        miejsce;)Takich jakichś szukam i poszukam. Dzięki.
        • lifeisaparadox Re: Cisza po burzy 31.05.08, 20:59
          Strach i smutek zepchniete do podswiadomosci zdaje sie.
          • womania Re: Cisza po burzy 01.06.08, 17:06
            > Strach i smutek zepchniete do podswiadomosci zdaje sie.
            >
            mi tez sie zdaje. to super ze sie nie zalamujesz, ale zeby ci sie to
            potem nie odbilo.
            popieram zdanie, ze czasem warto sie zalamac, tylko pod kontrola.
            tak jak zaloba. stracilas kogos, to placz, zaluj, mysl, analizuj.
            nie rezygnujac ze sportu. ale wynies z tego nauczke. potem zakoncz
            zalobe i z nowa wiedza dalej idz przez zycie.
            • malawinka Re: Cisza po burzy 01.06.08, 18:29
              nic nie odbija,bo nie ma co odbijać,to są bajki-strachy amatorów
              psychologii,jakie zepchnięcie do podświadomości,o czym wy tu dziew-
              czynki po kursach Amwayu piszecie,nawet nie wiecie jak wygląda ta
              podświadomość,ale bredzić na forum każdy może,błeee....
              • lifeisaparadox Re: Cisza po burzy 02.06.08, 08:02
                Mloda, a ty nie mialas tak ze wydarzylo sie cos traumatycznego, obiektywnie
                przynoszacego bol i cierpienie, ale ty zamiast miec jakies frustracje, dolki i
                placze, po prostu jakby wogole nic sie nie stalo?

                To jest wlasnie wypieranie negatywnych odczuc. Na poziomie swiadomym czlowiek
                niby jest silny, ale w nocy ma koszmary i z niewiadomych powodow zaczyna
                odczuwac lek i inne objawy.
                • brak-chmur Re: No tak:) 02.06.08, 08:06
                  Koszmary malawinki/baskervila dotyczą wyłacznie spotkania z policją i reszty
                  życia spędzonego w ciemnym lochu:)
                • malawinka Re: Cisza po burzy 02.06.08, 17:17
                  co to znaczy obiektywnie przynoszące ból ? to znaczy komu,tym co
                  patrzą i wyobrażają sobie przykre rzeczy,czy temu,ktory doświadcza,
                  poza oczywiście bólem zęba. Bo nadal nie wiem o czym piszą tu co
                  poniektorzy,o czyich emocjach wypartych i czyim dziadku Freudzie ?
                  Spotkałaś kiedyś człowieka,ktory jest obojętny ??? po prostu nie
                  ma takich uczuć,ani mu przykro ani przyjemnie ? jakie lęki i czego ?
                  • lifeisaparadox Re: Cisza po burzy 02.06.08, 18:44
                    Wiesz co, jakbym mial 14 lat to bysmy rozpoczeli swietnie subiektywnie
                    nieobiektywna dyskusje na relatywizmach niesprecyzowanych w konfrontacji
                    nieokreslonej.

                    Masz babo prosto przyklad - twoj ukochany stary wyciagnal kopyta, ale ty jestes
                    silna i nie placzesz, a nawet nie jest ci przykro czy smutno z tego powodu, bo
                    czujesz ze musisz byc silna i musisz zwalczyc zle emocje ktore moglby by
                    zniszczyc cie do reszty i zdruzgotac resztki sil ktore to musisz zachowac do
                    poradzenia sobie z zaistnialym kryzysem. Wiec wypierasz smutek, odrzucasz,
                    upychasz, wpychasz gdzies do srodka siebie zeby cie te emocje nie rozwalily do
                    konca. Nie pozwalasz sobie na slabosci.

                    No, a dalej mowiac wprost i banalnie, takie nieprzezyte emocje, nazywaja sie
                    wypartymi do podswiadomosci. Na poziomie swiadomym jest "jestem silna nic mnie
                    nie rusza, nie czuje smutku ani zalu po smierci starego, emocji ktore mnie by
                    oslabily i dobily do reszty", taka wiesz, udawana poza z zacisnietymi zebami.
                    Ale te emocje daja ci w dupe, bo kotluja sie w srodku, powoduja nieprzyjemne
                    sny, dokuczliwe objawy somatyczne, leki, drzenie dloni, glosu itd. itp. "niby
                    bez powodu cos sie z toba dzieje". Czesto pozniej takie nieodreagowane emocje
                    zakwitaja w postaci nerwicy.

                    Jak ktos zyje i w taki sposob, udajac, tlumiac i tlumaczac sobie wszystko po
                    swojemu, wypierajac rozne bole i smutki, radzi sobie tak ze "slabosciami", to
                    konczy jako bardzo zawieszony czlowiek.
                    • malawinka Re: Cisza po burzy 02.06.08, 19:16
                      ten teoretyczny bełkot poparty przykładem dotyczy osób chorych,bo:
                      umiera mi facet,trudno,zyję dalej tak i tak,robię pogrzeb,5 min,wspo
                      minam grzecznościowo i dalej żyję sobie,dzień jak codzien.
                      Problem zaczyna się gdy,o boże jak ja zrobię zakupy,nie wiem w któ-
                      rym sklepie i skąd wezmę pieniądze,buuaaa,jak ja te drzwi sama zam-
                      knę,boszsz,a jak do garażu wjechać ooo..., rany,a jak na obiad do
                      restauracji samej pójść ???? woooo... świat mi się zawalił.
                      Bo mnie nie. I dlatego nie rozumiem chorych osób,ktorym świat się
                      wali,to o tych chorych pisał Freud.A są jeszcze zdrowi :)))).
                      • lifeisaparadox Re: Cisza po burzy 02.06.08, 19:28
                        malawinka stanowisz urocza dekoracje tego forum i masz napewno duzo lepszych
                        talentow niz umiejetnosc dyskutowania o psychologii
                        • malawinka Re: Cisza po burzy 02.06.08, 19:48
                          "taktowna" zmiana tematu,niewygodnego,a'la drobnomieszczanie i Freud
                          proszę się zacząć leczyć,zamiast udzielać tu porad i lansować teorie
                          o chorych,ktorzy podobno stanowią 90% populacji.Nie stanowią !!
                          To był przykład klasycznego drobnomieszczańskiego wyparcia :)).
                          Wyparcie :))) dotyczy osób chorych :DDDD . To nie jest norma.
                          Są też ludzie,dla ktorych wiele sytuacji jest obojętnych,niestety,
                          drogie dziecko, rozhisteryzowane panienki to nie jest norma :)).
                          • lifeisaparadox Re: Cisza po burzy 02.06.08, 22:53
                            Malawinka kontratakuje, i tak oto padam pod gradem ciosow, zajaknalwszy sie na
                            amen w tym oto miejscu poleglem.
                            • malawinka Re: Cisza po burzy 02.06.08, 22:58
                              to był przykład podświadmości i wyparcia,magisterku
                              • lifeisaparadox Re: Cisza po burzy 02.06.08, 23:43
                                Aha
                                • malawinka Re: Cisza po burzy 03.06.08, 00:13
                                  podobno jesteś fryzjerem po szkole zawodowej,dobre i to,a po robo-
                                  cie czytasz książki,mądre,to się chwali
                                  • zlotyswit Re: Cisza po burzy 03.06.08, 09:02
                                    założę się że kształty masz równie rubaszne i przytłaczające co teksty. błee ;)
                                  • lifeisaparadox Re: Cisza po burzy 03.06.08, 13:21
                                    Pokazac ze sie nie ma ochoty na konfrontacje, to kicius malutki na oslep
                                    pazurkami chlaszcze, zeby tylko gdzies podrapac i uwage na siebie zwrocic.

                                    Jak pisze o ukochanym ojcu i braku smutku z powodu jego smierci jako mechanizm
                                    wyparcia, a ty "przeczysz" i zaczynasz nowy z palca wyssany przyklad o grzebaniu
                                    w 5 minut swojego meza/faceta jako przejaw normalnosci, to stwierdzam ze takie
                                    gadanie sensu nie ma.

                                    Nie interesujesz mnie jako partnerka do dyskusji z ta swoja postawa
                                    rywalizacyjna. Lizak w buzie i idz sobie na skakanke, albo obiad ugotuj, gacie i
                                    skarpety swojemu facetowi wypierz to bedzie z ciebie jakis pozytek przynajmniej.
                                    • malawinka Re: Cisza po burzy 04.06.08, 07:14
                                      partnerka do dyskusji ???? buaaaaa...,a tatuś też był partnerem ?
                                      tak jak obecny partner ?? coż za wyszukane i przez to nieadekwatne
                                      słownictwo...
    • spinline Re: Dosc sporo jak na jeden cios. 01.06.08, 21:46
      Pomysl ze sa ludzie ktorzy maja w tej chwili 1000 razy gorzej 11000
      km od ciebie.
      Choc to nie pocieszenie ale jednak. czy jest cos gorszego niz
      patrzec jak dziecko umiera ci w twoich rekach z glodu. Slonce
      wypala ostatnie krople z twojego ciala. I nikt nawet nie poda ci
      przyjaznej dloni.
      A tak wyglada zycie na codzien milionow ludzi.

      Problemy sa po to aby je pokonac i zyc na nowo w lepszy sposb.
      Po utracie wymazronej pracy moze byc taka o jakiej nigdy wczesniej
      nie mazrylas.
      Zycie to otwarta ksiazka, sami ja sobie piszemy.
      • malawinka Re: Dosc sporo jak na jeden cios. 01.06.08, 21:50
        tiaaa,sami piszemy,a tabuny grafomanów,dziennikarzyn i innych aż
        rwą się do pisania komuś życiorysu
        • spinline Re: Dosc sporo jak na jeden cios. 01.06.08, 21:53
          Malwinko, daj im taki zyciorys, ze beda mieli co pisac! A niech tam.
          I moze serial filmowy z tego tez bedzie:=)))
          • malawinka Re: Dosc sporo jak na jeden cios. 02.06.08, 17:54
            pszeplaszam,sama się reżyseruję,sama piszę scenariusz,błeee
    • ja_adam Re: Cisza po burzy 03.06.08, 17:37
      Pomnóż swoje doświadczenia x2
      Mnie się udało.
      • deltia Re: Cisza po burzy 07.06.08, 19:03
        Pomnóż = rób więcej, zapełniaj czas?
        Jeśli tak, to właśnie to staram się robić. I pierwszy raz wszystkie moje
        zaległości na coś się przydają - nie muszę za daleko szukać zajęć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja