Gość: Richelieu*
IP: *.localdomain / 192.168.0.*
17.09.03, 19:29
Zadzwonił telefon.
Nie lubię ostatnio telefonów, bo coraz częściej próbują mnie namawiać do
zapisania się na rewelacyjny pakiet ubezpieczeniowy albo tpsa proponuje mi
dziesiątą w tym miesiącu zniżkę na rozmowy międzymiastowe.
Kurczem wszystkie potrzebne zniżki pobrałam, niepotrzebne odprawiłam z
kwitkiem.
A tu znowu, telefon, rozstroju nerwowego można dostać.
wstaję z chęcią nabluzgania koelejnemu akwizytorowi, wyrąbania mu oczu i
powieszenia na suchej gałęzi. podnoszę słuchawkę, a tu
- Dzień dobry Pani.
blablabla
Jako przedstawiciel firmy X mam dla Pani bardzo korzystną ofertę
przyssało do słuchawki, mnie
mogłabym stać i chłonąć niewiarygodne opowieści o wyższości ubezpieczenia X
nad Y
boże, co za drgania, wibracje
głos niczym plusz ubrany na lewą stronę
I stoję i słucham i on skończył, a ja nawet nie wiem o czy tam gadał, ja
wiem, że plusz, że stoję teraz rozedrgana i i
Ubezpieczenia nie kupiłam, zresztą taki skąpiec jak ja coś tak zbędnego by
kupił, ale zwodziłam tego telemarketera długi czas odczuwając wręcz fizyczną
przyjemność z tego jego deliberowania.
Jak to jest więc, że ludzie odczuwają głos w swojej głowie, jedni bardziej,
drudzy mnniej, ale generalnie milej im przebywać z osobami o miłym dla ucha
głosie niż ze skrzeczącymi, a teraz siedzą na forach różnych, czatach,
pocztach, gg, irqcah i jest im też dobrze z drugim.
Jak to jest wreszcie na koniec, że wibracje głosu tak łatwo wyparły feromony
czy choćby zwykłe iskrzenie, a ciągi liter i emotikonów wibracje głosów. Czy
czegoś brakuje, a może nie brakuje tylko coraz większą wagę przykłada się do
słów. Ale jak do słów kiedy pismo obrazkowe w pełni? No i czy czcionka
potrafi zastąpić błysk w oku?