Dodaj do ulubionych

NIE WIERZCIE ŻONATYM

IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.03, 23:04
ja uwierzyłam i dziś bardzo żałuję. To pewnie banalne, takich historii jest
wiele. Zakochałam się w żonatym facecie. to on wszystko zaczął, nie szukałam
takich przygód. mówił że mnie kocha, że całe życie szukał takiej kobiety,
obiecywał rozwód, podał nawet termin, w którym zamierzał ten rozwód
przeprowadzić Była mowa o dzieciach i naszym wspólnym domu. przekonał mnie
że to jest możliwe. znam kilka szczęśliwych drugich małżeństw, chciałam
wierzyć,że możemy być razem. twierdził, że nigdy żony nie kochał, że nic go
z żoną nie łączy i dlatego właściwie nikomu się nie stanie krzywda jeżeli
się rozstaną, bo ona też go nie kocha. Zakochałam się jak nigdy wcześniej.
Był taki czuły, ciągle zapewniał mnie o miłości i rozwiewał moje
wątpliwości. Imponował mi, podziwiałam go i wierzyłam bezgranicznie. Niczego
nie żądałam, on uprzedzał moje oczekiwania, obiecywał to co chciałam
usłyszeć. Potem pojawiły się tzw. trudności. do dziś nie wiem na czym
polegały. przestaliśmy się spotykać, ale nadal mówił że mnie kocha i że nic
się nie zmieniło. teraz nie mówi nic. Widujemy się czasem, mówimy sobie
dzień dobry. Nie usłyszałam słowa wyjaśnienia a sama nie potafię spytać.
Podejrzewam że wrócił do żony, nawet się od niej nie wyprowadził. wiele jest
takich scenariuszy. nie usłyszałam nawet słowa wyjaśnienia. nawet nie
powiedział oficjalnie, że to koniec. po prostu przestał w ogóle cokolwiek
mówić, nagle. Straszne jest to oczekiwanie, właściwie sama się domyślam, że
to koniec, ale dopóki tego nie usłyszę, nie umiem tego zamknąć. i nie umiem
spytać co się stało. Może to źle pojęta duma, ale nie potrafię się
przełamać. Wykańcza mnie to. czuję się oszukana, wykorzystana i upokorzona.
Może ktoś w tej chwili powie, że sama jestem sobie winna. Czuję się winna.
Ale nadal nie rozumiem i nie potrafię się z tym pogodzić. Pokochałam faceta,
który twierdził, że zrobi dla mnie wszystko. Każda kobieta chce słyszeć
takie słowa. Zresztą czy to można wytłumaczyć? Zakochałam się. On mówił że
mnie kocha. i nagle taki koniec bez żadnego wyjaśnienia. Może gdybym
postawiła warunki, poczekała aż coś zrobi, a nie wierzyła na słowo, wszystko
potoczyłoby się inaczej. Myślałam, że kochając kogoś powinnam dać mu
wolność, nie nalegać, że jeśli on mnie kocha to zrobi wszystko, żebym była
szczęśliwa. Teraz wiem jakie to naiwne. powinnam nauczyć się wyrachowania i
babskich sztuczek. Jak można komuś zaufać po takiej historii? jak w ogóle
można się z tego otrząsnąć. mnie się to nie udaje, już od kilku miesięcy
próbuję. dlatego nie wierzcie żonatym, jeśli naprawdę nic go z żoną nie
łączy to powinien się wyprowadzić. jeżeli tego nie robi, to znaczy że jest
mu tak wygodnie a tylko szuka wrażeń, bo być może trochę znudziło mu się
małżeństwo. jednak nie na tyle, żeby odejść. wiem że żona w takim układzie
też cierpi, chociaż ja chciałam wierzyć, że można to rozwiązać bezboleśnie.
nie próbuję porównać kto bardziej. mówię tylko, że po takiej historii nie
można dojść do siebie. bo mimo całego bólu ,chyba wciąż coś do niego czuję.
a jednocześnie nikt tak jak on mnie nie skrzywdził. nie potrafię zrozumieć
co się stało, to chyba obsesja, bo ciągle o tym myślę. przecież jeżeli już
mnie nie kocha, albo nawet nidy nie kochał, to lepiej żeby mi o tym
powiedział a nie znęcał się nade mną tym milczeniem. nie wiem ile jeszcze
wytrzymam.czy to w ogóle może kiedyś minąć, taka historia bez zakończenia?
Obserwuj wątek
    • alfika Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM 21.09.03, 00:29
      Przecież Ty bardzo wyraźnie czujesz to zakończenie.
      Sama w sobie zamknij ten rozdział - miłość chyba wygląda inaczej.

      Czujesz się oszukana, ale to nie daje podstaw do uczenia się być wyrachowaną,
      jak piszesz.
      Tyle pięknych chwil na Ciebie czeka - otrząśnij się z przeszłości, z jego - nie
      wiem - może tchórzostwa? - popatrz na to, co dookoła się dzieje i uciekaj od
      myśli o nim, zamiast wciąż kurczowo trzymać przeszłość przy sobie.
      Uwolniłaś się od skomplikowanej historii, jak pokazał zachowanie ten człowiek -
      ciesz się z tego!!!

      Pozwól sobie pożegnać przeszłość - to na początek.
      • Gość: diana Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.03, 10:27
        mnie spotkalo to samo, skonczylam u psychiatry:(
    • Gość: mam to samo Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.03, 11:41
      A nie myslalas, zeby o wszystkim dowiedziala sie jego zona?
      • Gość: girlfriend jasne, jasne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.03, 18:48
        może niech od razu pójdzie podpalić jego dom?
        doradź jej coś jeszcze fajniejszego, napewno akt zemsty ja wyzwoli.
        może niech go od razu postrzeli, co?
        • alfika Re: jasne, jasne... 22.09.03, 12:47
          Tylko postrzeli???
          a gdzie kastracja, urywanie pozostałych członków, rozesłanie po przyjaciółkach,
          doniesienie policji na niego za znecanie się psychiczne i molestowanie babci, a
          na konieć zastrzelenie na śmierć?!
          Raid'em - najlepiej :)
        • Gość: jass Re: jasne, jasne... IP: 80.51.240.* 22.09.03, 13:16
          Nie mam nic wspolnego z podobnym mysleniem do "tego" faceta,ale girlfriend-
          brawo,coraz bardziej mi sie podobasz.
    • Gość: Zima Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM IP: *.zab.citynet.pl / *.citynet.pl 21.09.03, 15:47
      Dodrze ci tak. !! Nigdy nie bierz się za cudze rzeczy ,a zwłaszcza cudzego
      męża. Nigdy nie zbudujesz swojego szczęścia na na cudzym nieSzczęściu. facio
      pobawił się tobą do rozpuku, wpuścił w maliny opowiadankami o wspólnym zyciu
      przyszłości.Zrobił cię w konia i dorze Ci tak . Męcz się teraz on papewno ma
      cię gdzieś. Kocha tylko swoją żonę.Hi ! Hi! Takie jest życie
      • megxx Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM 21.09.03, 16:04
        Gość portalu: Zima napisał(a):


        Kocha tylko swoją żonę.Hi ! Hi! Takie jest życie

        I w ramach tej miłości robi sobie skoki w bok?
        Tacy faceci kochają tylko siebie, a czasem żenią się z takimi co chcą
        udowodnić całemu światu, że potrafią odebrać męża kochance. Sa z tego dumne. I
        tak do następnego razu.
        • Gość: aga Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.09.03, 18:25
          Czesc.Ja własnie przezywam cos podobnego.To co napisala autorka,to jakby
          wyjęła z mych ust:)Z tą jednak róznicą,ze on nie mowil ze mnie kocha i ja jemu
          tez.Czulismy cos do siebie.On postawil sprawe prosto,ze od zony nie
          odejdzie.Ja przyjęłam tą sytuacje.
          I on tez wszystko zaczął.Ja mialam zasade-nigdy nie z zonatymi.I ją
          złamałam.Początkwoo nie mogłam na siebie patrzec,a potem sie przyzwyczailam.I
          byly wspaniale słowa,rozmowy ,spotkania i..(wiadomo co).Dawal mi to ,czego
          chcialm od faceta:bezpieczeństwo,czulosc,szacunek.I byl niemalze
          idealem.Wiedzialm,ze nie mogę sie w nim zakochac i nie zakochalam.Cieszylam
          sie ze go amma.On tez sie cieszyl ze ma mnie(czulam to).To byla tez
          przyjazn.Dlaczego byla?,bo minął tydzien,a on przestal sie oddzywac i nawet
          nie raczy powiedziec "koniec"-zupelnie jak u Ciebie.I pewnie nie doczekam sie
          zadnych slow wyjasnien,a wiem ze tak by bylo lepiej,ze by to mnie
          uspokoiło..ale nic.Ja tez nic nie robię.Mam dumę.wiem,ze jakby on chcial
          zadzwonilby ,spotkał i wszystko byloby jak dawniej.Ajuz mielismy plany na
          przyszlosc-gdzies wyjechac,pojsc gdzies we dwoje.I to on proponowal,a tu nagle
          przykra niespodzianka.-on sie nie oddzywa.To boli.Mam mętlik w glowie,ale nic
          nie zrobie.Czy to brak szacunku z jego strony,ze nic mi nie
          wytlumaczył.Przeciez to dorosły facet...
        • Gość: aga Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 21.09.03, 18:28
          Czy to brak szacunku jak facet nie zakonczy z kobietą jak człowiek?Moze ktos
          mi wyjasni.
          • Gość: sory Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.03, 18:45
            ale nie porownaj sytuacji jagi i swojej. ty bylas tylko i wylacznie kochanka- i
            czego sie niby spodziewalas? nic ci nie obiecywal, nie robil nadziei na
            przyszlosc, spotykaliscie sie dla sexu i paru milych chwil i zaakceptowalas
            taki uklad - dostal co chcial, znudzilo mu sie to poszedl szukac rozrywki
            gdzie indziej- a po co ma "konczyc" oficjalnie?moze jeszcze mu sie zachce za
            pare tygodni to zadzwoni..
            Autorka natomiast zostala oszukana i facet wykorzystal jej latwowiernosc,
            nadzieje i milosc. obiecywal przyszlosc i wspolne zycie, wykorzystal i odszedl
            bez slowa. to jest swinstwo.
          • Gość: cox2 Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM IP: *.private.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 17:58
            Tak, to brak szacunku, ale od samego poczatku a nie dopiero w chwili
            gdy mu przejdzie. On cie nie szanowal proponujac romans bedac zonatym,
            a i ty sama pozbawilas sie tego szacunku przyjmujac jego zaloty
            i jak piszesz "cos wiecej". Zasluzylas sama na ten brak szacunku, szczegolnie
            ze uprzedzal cie lojalnie, ze od zony nie odejdzie. Do tanga trzeba dwojga
            moja droga.
    • Gość: inwka Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 21.09.03, 19:41
      Lżej mi się zrobiło, choć marna to pociecha. Obecnie właśnie przeżywam dokłądnie to samo. Moze komplikacja większa, bo ja też mam męża. Papierkowego takiego męża, bo naprawdę to jakoś go nie widać już od lat. Tak, że czworokąt już nawet, nie trójkącik sławetny :) I co? Ano to samo...o NIC go nie prosiłam, chciałam tylko mieć z kim porozmawiać od czasu do czasu. A tu powolutku, powolutku, słowa, słowa, obietnice, plany, słowa, deklaracje, no i przepadłam z kretesem pewnego dnia, uwierzyłam w te cudeńka ....aż tu nagle cisza jak makiem zasiał....A w tym wszystkikm, drodzy panowie, chodzi tylko o jedno - żeby odejść z klasą, wyartykułować to z siebie, a nie zwiewać jak złodziej i chować się po kątach. Pewnie, ze to nie jest miłe, ale skoro się powiedzialo A..., Dla mnie to jest objaw odrobiny szacunku - potrafić podziękować za piękną znajomość, skoro nawet juz sie znudziła takowa.
      • megxx Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM 21.09.03, 20:33
        Masz papierkowego męża i nie rozumiesz sytuacji, oj, bardzo on papierkowy.
        Wydaje mi się, że tylko mężatki mogą zrozumieć i wierzyć żonatemu, ale Ty, może
        to wyjątek potwierdzający regułę.
        • moc_ca Re: NIE WIERZ ŻONATYM 21.09.03, 21:48
          Jago nic dodać nic ując.W twojej opowieści jest wszystko,również odpowiedź na
          rozterki oraz pytania które sobie stawiasz i przestroga NIE WIERZ ŻONATYM NIGDY
          WIĘCEJ
          • Gość: .................. Re: NIE WIERZ ŻONATYM IP: *.dialup.sprint-canada.net 21.09.03, 22:33
            Nie rozumiem tutaj podkreslania slowa "zonatym". Przeciez tu nie o
            stan cywilny danego mezczyzny chodzi, a raczej o jego charakter.
            Czyz niejeden niezonaty nie postapi dokladnie taksamo?
            • moc_ca Re: NIE WIERZ ŻONATYM 21.09.03, 22:47
              Gość portalu: .................. napisał(a):

              > Nie rozumiem tutaj podkreslania slowa "zonatym". Przeciez tu nie
              o
              >
              > stan cywilny danego mezczyzny chodzi, a raczej o jego charakter.
              > Czyz niejeden niezonaty nie postapi dokladnie taksamo?

              Pewnie masz rację,może postąpi ale różni się tym od żonatego że jest nieżonaty
              właśnie,różnica to zasadnicza
              • Gość: .................. Re: NIE WIERZ ŻONATYM IP: *.dialup.sprint-canada.net 21.09.03, 23:25
                moc_ca napisała:



                > Pewnie masz rację,może postąpi ale różni się tym od żonatego że jest
                nieżonaty
                > właśnie,różnica to zasadnicza
                Tez masz racje z ta roznica zasadnicza, ale nie o tym tu jest
                rozmowa. Dla kobiety przeciez nie gral roli stan cywilny
                mezczyzny, ktorego jak pisze wciaz jeszcze kocha, lecz jego
                zachowanie i potraktowanie sprawy.Zachowac sie podobnie potrafi
                zarowno ten zonaty, jak i niezonaty. Dalej nie bardzo wiec
                rozumiem w tej sprawie wyszczegolniania slowa "zonatym".
                • moc_ca Re: NIE WIERZ ŻONATYM 21.09.03, 23:42
                  Gość portalu: .................. napisał(a):

                  > moc_ca napisała:
                  >
                  >
                  >
                  > > Pewnie masz rację,może postąpi ale różni się tym od żonatego że jest
                  > nieżonaty
                  > > właśnie,różnica to zasadnicza
                  > Tez masz racje z ta roznica zasadnicza, ale nie o tym tu jest
                  > rozmowa.
                  O tym samym mówimy,o zachowaniu mężczyzny żonatego który potraktował kobietę
                  zgodnie ze swoimi początkowymi nieuczciwymi intencjami.Mężczyzna żonaty wdając
                  się w romans pozamałżeński z reguły nie zakłada ewentualnego małżeństwa z nową
                  partnerką (nawet jeśli później tak się stanie) a omawiany przez nas pan
                  obiecywał rozwód i ślub dlatego autorka ostrzega przed żonatymi,stąd
                  podkreślenie ŻONATY.Nieżonaty nie potraktuje nas w ten sposób bo ani żony nie
                  ma ani rozwodu potrzebuje.Zasdnicza to różnica.hi,hi,hi

                  • Gość: .................. Re: NIE WIERZ ŻONATYM IP: *.dialup.sprint-canada.net 22.09.03, 02:04

                    > O tym samym mówimy,o zachowaniu mężczyzny żonatego który potraktował kobietę
                    > zgodnie ze swoimi początkowymi nieuczciwymi intencjami.Mężczyzna żonaty
                    wdając
                    > się w romans pozamałżeński z reguły nie zakłada ewentualnego małżeństwa z
                    nową
                    > partnerką (nawet jeśli później tak się stanie) a omawiany przez nas pan
                    > obiecywał rozwód i ślub dlatego autorka ostrzega przed żonatymi,stąd
                    > podkreślenie ŻONATY.Nieżonaty nie potraktuje nas w ten sposób bo ani żony nie
                    > ma ani rozwodu potrzebuje.Zasdnicza to różnica.hi,hi,hi
                    Pozwol, ze z niektorymi Twoimi wypowiedziami tutaj sie nie zgodze.
                    Zgadzam sie co do potrzeby rozwodu w sprawie jak piszesz
                    ewentualnego malzenstwa w przypadku zonatego, ale nie zgadzam
                    sie co do ogolnosci tego "dobrego" traktowania w przypadku
                    kiedy mezczyzna nie jest zonaty. Doskonale wiesz, byc moze nawet
                    na wlasnym doswiadczeniu przekonalas sie, ze niektorzy faceci (chodzi
                    mi tutaj o tych niezonatych), obiecuja kobiecie dosc czesto duzo
                    zaduzo, po czym w ostatecznosci pozostaje rozczarowanie jak tu w
                    przypadku autorki z zonatym."Poczatkujace nieuczciwe intencje" zdarzaja
                    sie zarowno u zonatych jak i niezonatych chlopow. Stan cywilny
                    wg. mnie nie zmienia charakteru ani tez postepowania danego
                    mezczyzny a jedynie moze go w pewnych sprawach ograniczac (powinien
                    zreszta). Tak wiec w niektorych przypadkach poprostu komplikuje
                    sprawe. Nie jeden zonaty mezczyzna przeciez rozwiodl sie z zona
                    dla innej tak jak jej wczesniej obiecywal -o tym tez powinnas wiedziec.
                    Kobieta wg. mnie wdajaca sie w romans z zonatym mezczyzna powinna
                    sie liczyc z wiekszymi komplikacjami niz w przypadku niezonatego.
                    Dosc czesto bywa tak, a szczegolnie w przypadku niezonatych, ze te
                    komplikacje poprostu nieistnieja (wszystko idzie jak po masle). Czasem
                    sa przegrody i tu ani gwarancji ich przebrniecia, ani tez checi
                    jednostronne niczego nie zmienia. Poprostu obie strony musza chciec
                    tego samego. W tym przypadku chlop wybral swoja zone, ale rownie
                    dobrze w przypadku niezonatego, tez moglby wybrac inna kobiete
                    (nawet zamezna czasem). Kobieta wiec pozostawiona (przez tego zonatego
                    lub kawalera) czulaby sie wg. mnie taksamo -zawiedziona. Ty nia
                    jestes, wiesz lepiej. Pozdrawiam
        • Gość: inwka Do meg IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 22.09.03, 15:04
          Czytaj uważnie cudze posty, zanim zabierzesz glos na temat. Szkoda szafować słowami będąc w stanie lekkiego niedoinformowania:)
          • megxx Re: Do inwki 22.09.03, 15:29
            Przeczytałam powtórnie swój post i zauważyłam błąd. Powinno być:

            Wydaje mi się, że tylko mężatki mogą TO zrozumieć i TEŻ NIE wierzyć żonatemu,
            ale Ty, może
            to wyjątek potwierdzający regułę.

            Co miało znaczyć, że coś już przeszłaś,miałaś więcej doświadczenia, a tak znowu
            źle się skończyło. No, ale cóż miłość jest ślepa.




    • sdfsfdsf Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM 21.09.03, 22:45
      nie wierzcie zonatym, rozwiedzionym, kawalerom, czarnym, zoltym i bialym, w
      czerwonym kapeluszu, mezatkom, rozwodkom, pannom, dziewicom, ladacznicom, nie
      wierzcie telewizji i radiu tez nie, gazetom w zadnym wypadku, ziemia nie jest
      okragla a kopernik kobieta byl, nie wierzcie ze pisanie na tym forum uwalnia od
      naiwnosci i glupoty
      • Gość: Elga Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 12:43
        Problemy problemy! wydawalo mi sie ze to ja mam taki problem i jestem z nim
        sama i sama musze sobie poradzic, a tu dokladnie ta sama sytuacja.Zonaty facet,
        ja mezatka,poznany przez przypadek i powoli pojawiajace sie uczucie,dlaczego
        powoli? bo nikt z nas dwojga nie zamierzal zmieniac swojego dotychczasowego
        zycia.Bylismy bardzo dalecy od tego zeby stworzyc zwiazek,nie chcielismy ranic
        swoich bliskich.Ale po pewnym czasie bylo juz nieodwracalne to co nas
        polaczylo,nie mysle tu o seksie, tylko o uczuciu, dwoje doroslych ludzi wyznaje
        sobie milosc, jest ona taka szczera i prawdziwa i bardzo powazna,nie snujemy
        planow na przyszlosc, bo zycie samo przynosi niespodzianki, ale chcemy byc
        razem na dobre i na zle i tak sie tez toczy nasze zycie, w szczesciu,
        milosci,padaja pytania co zrobic zeby czesciej sie widywac,co zrobic zeby byc
        razem.Zawsze powtarzalam ze wszystko samo sie ulozy, ze na sile nic dobrego nie
        zrobimy,jesli sie kochamy to zwyciezymy.Tesknota jest okropna rzecza, ale nam
        dawala sile,liczylo sie to ze jest gdzies to druga polowa na ktora czekalam
        cale zycie.
        Nadal jestesmy ze soba w kontakcie, nadal rozmawiamy ze soba, ale to juz nie to
        co bylo.Wiecej cichych dni,mniej spotkan i nawet przestalo sie o nich
        mowic,rozmowy jakies nijakie,brak cieplych milych slow.A w glowie kobiety
        zaawsze kolacza sie mysli,dlaczego tak sie stalo?co ja zrobilam? i wiele innych
        pytan,a odpowiedzi nie ma,strach zeby jemu zadac to pytanie.
        Panowie nie bojcie sie mowic kobiecie prawdy,nie bojcie sie szczerych rozmow,
        jesli cos sie konczy to trzeba o tym porozmawiac,o wiele bardziej cierpia
        kobiety przez to ze milczycie, ze probujecie sie schowac przed problemem,ze
        odsuwacie sie bez slowa,ze udajecie ze nic sie nie stalo a swoim zachowaniem
        pokazujecie ze jednak cos jest inaczej niz bylo.Probujecie zmucic nas do
        odejscia pierwsze, a sami zostac czysci jak lza.Dwoje ludzi sie spotyka po to
        zeby ze soba byc, zyc, i rozmawiac.Nawet krotki flirt czy romans moze sie
        skonczyc,ale powinien sie skonczyc swiadomie dla kobiety i dla mezczyzny.
        Dlaczego my kobiety mamy o facetach takie podle zdanie? bo sami sobie na to
        zapracowali swoim postepowaniem wobec kobiet i jak widac chca takimi pozostac.
        Wiec moze najwyzsza pora to zmienic,nawet wobec przyjaciolki czy kochanki bo
        tak samo myslimy i jestesmy bardziej czule i wrazliwe.Pozdrawiam.
        • Gość: jass Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM IP: 80.51.240.* 22.09.03, 13:32
          Za chwile sie okaże,ze juz nawet porozmawiac nie bedzie miał prawa zonaty z
          niezonatą,a nawet z zonatą tez nie,bo zaraza zaraz przejdzie od niego i
          podłość.Nie bronię tych którzy chowają głowę w piasek,ale za chwile będę się
          bał zabrac głos,mimo,ze daleko mi do "takiego" myślenia i zachowania.
        • Gość: inwka do Elgi IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 22.09.03, 14:56
          Dzięki za te piękne słowa....Tak jakbym czytala swoje własne myśli drukiem, niesamowite wrażenie...Tylko, że z tego niestety nic nie wynika, bo do potencjalnych męskich adresatów (przyszlych czy obecnych) to wszystko raczej dziwnie nie dociera...Bardzo chciałabym się mylić...
    • Gość: SEMI LINE MOJA HISTORIA DLA CIEBIE IP: 193.109.123.* 22.09.03, 13:49
      Nie doczytalam wszystkich "porad", ktore tu otrzymalas - o otrzasaniu sie i
      pieknych chwilach, ktore na ciebie czekaja. Nie doczytalam bo to takie
      banaly, ze nie mozna patrzec. Nie otrzasaj sie. Bo i tak sie nie otrzasniesz
      na zawolanie. To zawsze trwa i wcale sie nie dziwie, ze nie majac
      klarownej sytuacji nie potrafisz zamknac tego rozdzialu. Z drugiej strony
      nie chcesz go zamknac, bo przeciez kochalas goscia i pewnie chcialabys
      zeby jednak wrocil, przeprosil, wyjasnil i zostal na zawsze. W podobnym
      stanie swiadomosci tkwi sie kiedy zaginie czlowiek, dziecko. Nie ma go
      przez miesiace, czasem lata. Nie ma zadnych wiesci. Nie wiadomo czy
      zyje, ale tez nie wiadomo ze nie zyje. Dlatego nie mozna go oplakac,
      przejsc przez etap zalu, po ktorym nadchodzi oczyszczenie. Tkwi sie w
      zyciu zamiast je przezywac kurczowo trzymajac sie niemrawej nadziei, ze
      jeszcze wroci. Nawet po 100 latach. Nie mozna zamknac drzwi, bo sie
      czeka na ten powrot.
      Zyje teraz z mezczyzna zonatym. Ostatnio spotkaly mnie z tej okazji takie
      rzeczy, ze nawet mi sie nie snilo! Zupelnie nie wiem co z tym wszystkim
      zrobic. Ja tez slyszalam, ze jego malzenstwo nigdy nie bylo takie jak byc
      powinno - standard. I tez wierzylam, ze potrafi przeprowadzic rozwod
      bezbolesnie dla zony i dziecka - standard. I tez nie moge sie doczekac
      chciaz jego zona juz wie. Brakuje mu chyba nozyczek w rekach do
      przeciecia tej pepowiny. I wiem, ze gdybym zaszla w ciaze to bylyby jego
      nozyczki, ale nie chce tak zalatwiac sprawy, bo w ten sposob zlapala go
      juz zona. Raz w zyciu wystarczy. I czekam. I co najgorsze bije sie z myslami
      czy ja dobrze robie probujac przeprowadzic go na swoja strone. Cholera
      wie czy naprawde tego chce. Wydaje mi sie, ze go kocham, a potem
      dopadaja mnie watpliwosci. Mialam okazje przekonac sie ze dla jego zony
      to nie bedzie bezbolesne. I to obudzilo we mnie te wszystkie watpliwosci.
      Dlugo by mowic.
      Jesli go kochasz - odezwij sie do niego pierwsza. Sprobuj nie robic z tego
      wydarzenia. Po prostu zapytaj go. Istnieje ryzyko, ze i tak nie odpowie
      wprost. Oni rzadko to robia. Ja nigdy nie ulyszalam: kocham cie, bede sie
      staral zebysmy przetrwali. To mnie sie wydaje ze mam walczyc za nas
      oboje. Ale przestalam. Czekam na rozwoj wydarzen. Jesli wkrotce nie
      wniesie pozwu o rozwod-odejde. To nie bedzie latwe, ale czy mam inne
      wyjscie?
      • elein Re: MOJA HISTORIA DLA CIEBIE 22.09.03, 14:06
        ha, widze ze tych powielajacych sie historii jest wiele.
        Ja tez czekalam 3 lata az spelni to co obiecal, nie nalegalam, gryzlam sie
        zlymi myslami i czekalam na Jego decyzje.Piekne wyznania milosci, marzenia o
        wspolnej przyszlosci-i jego malzenstwo,podobno martwe od lat, ale bylo.
        Najchetniej chcialby ze mna zyc nie biorac rozwodu z tamta. Odchodzilam i
        wracalam a rozwod ktory mial byc prosta sprawa oddalal sie i oddalal. W koncu
        mialam dosyc, odwrocilam sie na piecie i poszlam swoja droga odcinajac sie od
        niego ale nie od bolu ktory zabralam z soba i poczucia zmarnowanego czasu.
        Nie czekajcie na żonatych. W wiekszosci nie warto. Jesli nie informuja Was na
        biezaco jak sprawy z rozwodem postepuja- to znaczy,że w ogole nie postepuja..
        • sinsi nie wierzcie !! 23.09.03, 11:44
          elein napisał:
          >i poczucia zmarnowanego czasu.
          > Nie czekajcie na żonatych. W wiekszosci nie warto. Jesli nie informuja Was na
          > biezaco jak sprawy z rozwodem postepuja- to znaczy,że w ogole nie postepuja..

          nie czekajcie! potwierdzam, ja tez! :( nie warto! i wiecie co?to ja odeszlam po
          latach wlasnie bez slowa!bo w koncu brutalnie dotarlo do mnie ze mnie
          wykorzystywal przez ten czas.
    • seksuolog Prosta zasada wprost 22.09.03, 14:40

      Dla wszystkich pan majacych zamiar zakochac sie w zonatych:

      Ustalic na poczatku z ukochanym: Sex bedzie najwczesniej
      jak podadza o rozwod do sadu i pokaza papierek. Jesli czaruja
      wspanialymi obietnicami przypominac: a ten papierek?
      Podac do sadu o rozwod to przeciez prosta sprawa jesli sie tak
      kocha, nie?

      Ta regula dziala na 100%, zakochani panowie w 90% szybko sie zmywaja.
      To znaczy najpierw usiluja kombinowac jakby sie dobrac do d...
      bez papierka ale jezeli sie jest konsekwentnym to szybko znikaja.
      • gazeciarz.wyborczy Re: Prosta zasada wprost 22.09.03, 14:53
        Zastanawiam sie czy znajdziemy choc jeden przypadek, zeby ow zonaty nasz
        bohater, jednak ocknal sie o milosc do kochanki i zrobil to dla niej, czyli
        odeszedl od zony i sie rozwiodl.

        Nie wazne czy od razu czy po okresie ciszy i wnikliwych przemyslen.

        Znacie takie przypadki??
        • megxx Re: Prosta zasada wprost 22.09.03, 15:12
          Znam, ale gdyby żona zamiast rozwodu miała ochotę o niego powalczyć, to nie
          wiem, czy by się nie wycofał. Ale ona już poznała jaki to skurczybyk, sama była
          zbyt zahukana by wnieść o rozwód i skorzystała z tego, że to on zdradził. On
          jeszcze miał czelność kwestionować swoją winę w rozwodzie.
          Szczerze współczuję tej jego kochance, młoda dziewczyna , mam nadzieję, że
          jakby cos się źle działo, będzie mieć dość siły by odejść.
    • pestka03 Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM 22.09.03, 17:14
      Myślę,że mało jest facetów którzy decydują się na odejście.Najwygodniej,z wielu
      względów, jest mieć wszystko i żonę,dom,dzieci i kochankę.A to,że mówi o swoim
      malżeństwie,iż jest fikcją,bo się nie rozumieją itp....a co ma powiedzieć,że
      kocha żonę,tylko od czasu do czasu lubi się rozerwać na boku,bo to go
      dowartoścowuje,pewnie wówczas znacznie mniej kobiet byłoby chętnych.A tak każda
      wierzy ,że jest wybranką losu.......żona jest be a ona cacy...... i on taki
      biedny niekochany.Niektorzy faceci są mistrzami w bajerowaniu.........tylko
      niestety zwykle na tym koniec.Jak zaliczona,to następna....itd.Gdybym nie
      wniosła sprawy i nie pogoniła swojego męża jego kochanki(liczne)NIGDY nie
      doczekałyby się na rozwód.
    • Gość: abc Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM IP: *.zab.citynet.pl / *.citynet.pl 22.09.03, 17:55
      ZONACI GÓWNO WARCI. Przekonałam się kilka krotnie . Obiecanki cacanki, a.....
      radość. Jestem już mężatką i wyszłam za kawalera to wspaniały człowiek.
      • sdfsfdsf Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM 22.09.03, 18:00
        i bylas tak wybitna ze raz nie wystarczyl? he he moj podziw dla kobiet rosnie z
        kazda wypowiedzia
        • johana13 Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM 23.09.03, 12:05
          faceci egoiści -to jedna sprawa.A te naiwne baby, które łaszczą się na miłe
          słowka i olewając fakt iż ewidentnie przyczyniaja się do rozpadu związku i
          cierpiena biednych żon - pchają się do łóżka , licząc nie wiadomo na co?
          Nie bronie tych facetów, ale powiem wam szczerze, że wkurzają mnie tak
          niemyślące kobiety jak autorka ww.postu.Facet zabawił sie, potem olał, a ona
          wielce zdziwiona jakby to była jakaś nowość.
          Sama pracuje z facetami, widzę jak kombinują by sie zabawić, ale nigdy w życiu
          nie skorzystam z takiej propozycji...bo po cholerę krzywdzić i siebie i Bogu
          ducha winną żonę. Bierzcie sie baby za WOLNYCH facetow :(!Pomyślcie trochę
          PRZED!
          • Gość: Elga Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 12:32
            Napewno masz racje i cenie sobie twoje zdanie, tak samo jak kazej innej
            kobiety,mezczyzni sa winni i kobiety sa winne,bo do tego trzeba dwojga,ale ja i
            moje przedmowczynie nie mysla o przelotnym romansie, zauroczeniu i wskakiwaniu
            do lozka fecetowi ktory wpadl nam w oko.Kazda szanujaca sie kobieta bez roznicy
            w jakim wieku,nie poleci do lozka na trzeciej randce,sa to kolejne etapy
            poznawiania sie nawzajem,dokladnie tak samo jak u mlodych wolnych
            ludzi,spotkania na kawie, spacer,rozmowy o wszystkim.Jest jeden warunek trzeba
            byc w stosunku do siebie szczerym i otwartym.
            To ze akurat mezczyzna jest zonaty, kobieta zamezna nie ma znaczenia, jesli
            miedzy nimi nic nie zaiskrzy to pozostanie dobra znajomosc, przyjazn,ale nalezy
            wziasc pod uwage ze uczucia sa czasem silniejsze od rozumu.
            Mysle o powaznych uczuciach a nie o chwilowym zabawieniu sie, zauroczeniu.
            Gdy sie kocha to trudno jest sie bronic przed uczuciem,ale na poczatku nalezy
            rozroznic bo byc moze jest to zauroczenie (przychodzi bardzo szybko i szybko
            mija), czy zaczyna rodzic sie milosc (wedlug mnie rodzi sie powoli w sercu)
            Do milosci ma prawo kazdy czlowiek nie zaleznie od stanu cywilnego czy wieku.
            I ja tu caly czas pisze o powaznym, dojrzalym uczuciu.Pozdrawiam.

    • yagu nikomu? 23.09.03, 16:14
      nie wierzcie nikomu
      and the time is the key to fałsz!
    • Gość: barabara Re: NIE WIERZCIE ŻONATYM IP: 5.3.1R* / 217.153.50.* 24.09.03, 17:32
      Przychodzi gościu do pracy, mało ma zajęcia więc zabiera się za panienki. Nie
      powie, że żona dobrze gotuje czy też jest niezła w te klocki. Będzie narzekać
      jaki to nieszczęśliwy, jak mu się nie ułożyło. Na tym ta gra polega. Zabawa się
      rozwija. Wielka, piękna, wspaniała, prawie jak homoseksualna (bo ta jest nie
      dościgniona) miłość wybucha. Ach jak oni się kochają. A jak im się nie ułożyło
      do tej pory. Za to teraz jest super. Mija czas gościu mówi żegnaj i są łzy a
      czasem ciąża. No, czasem może coś jeszcze ... Tak się działo, dzieje i dziać
      będzie. Głupich nie sieją, głupi sami się rodzą. Głupie w tym przypadku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka