Dodaj do ulubionych

Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce...

16.06.08, 12:52

Witam,

Poznalam Go w pracy, ja sama jestem po rozwodzie, on, wyprowadzil
sie z domu od zony. Jak twierdzi nie zrobil tego tylko ze wzgledu na
mnie, mial dosyc zycia z nia,poza tym zawsze pragnal miec dzieci a
ona juz ich nie mogla miec etc( sam swoich nie ma a posiadanie ich
bylo zawsze jego najwiekszym marzeniem). Caloksztalt ich zwiazku
mozna okreslic jako nieporozumienie z tym jedak wyjatkiem-a wiem to
dokladnie,bo razem pracowalismy, iz on sie jej-zony potwornie bal.
Kiedy jej nie bylo w pracy, byl wspanialym,usmiechnietym facetem ale
nie w typie bawidamka czy lovelasa- lubili Go wszyscy bez wyjatku.
Z chwila kiedy pojawiala sie w pracy, "sztywnial", stawal sie
oschly,do tego stopnia,ze zadna z kobiet- kolezanek z ktorymi pil
kawe w pracy nie mogla do niego podejsc.To on sie mna pierwszy
zainteresowal, zainicjowal spotkanie, pierwszy pocalowal etc.
Nie mial jak dotad opini faceta skaczacego z kwiatka na kwiatek,
podobno zakochal sie we mnie po uszy.
Nie zmuszlalam go do niczego- kazdy kto przeszedl rozwód wie,ze nie
od razu sie komus ufa,mieszka,ma sie ochote myslec o stalym zwiazku
etc.Jego zwiazek od dawna byl tylko formalny,jak twierdzil,nie czuje
do niej nic.Kilka dni temu,kiedy bedac 3 tyg po operacji wyprowadzil
sie od niej, nie wiem dlaczego zwlekal ale taka byla jego decyzja.
Wynajal mieszkanie, zmienil miejsce pracy. Wczoraj spotkalismy sie 1
raz od 3 tyg, i widze,ze jest nieswoj, ewidentnie wyglada jakby mial
stany depresyjne. Z jednej strony zapewnia mnie,ze mnie kocha, z
drugiej ze o niej nie moze zapomniec,ze nie jest to latwe
etc.Pewnie ,ze nie jest ale z drugiej strony sama pamietam jak mi
bylo ciezko,kiedy sama odchodzilam od meza.......do nikogo.Po prostu
nie moglam z nim dluzej byc.On przynajmniej ma mnie- dlaczego jest
nieszczesliwy?Dlaczego mowi,ze czuje sie jak w klatce?Dodam,ze nie
mieszkamy razem,nie "siedze mu na glowie",nie zmuszalam ale uczciwie
dalam do zrozumienia,ze druga byc nie moge.Tuz przed naszym
spotkaniem pisal do mnie, dzwonil szczesliwy,ze sie odwazyl-podobno
dzieki mnie a dzien poxniej widze,ze wyglada jak z krzyza zdjety.
Co sie z nim dzieje?Jak ja mam sie zachowac, co o tym myslec?Jak mu
pomoc?Jak ja mam sobie pomoc? Dodam,jako malzenstwo nie byli ludzmi
majetnymi,wiec kwestia bezpieczenstwa finansowego odpada.Co o tym
myslicie?
Obserwuj wątek
    • caipi Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 16.06.08, 12:58
      Zapomnialam dopisac,ze podobno przez zone nie rozmawial od lat ze
      swoimi bracmi od 2 lat z rodzicami. Jak sam twierdzi, dzieki mnie
      znow sie do siebie zblizyli,w tej chwili kontaktuje sie z
      rodzicami,co jest dla niego wielka radoscia i pomoca- rodzice wiedza
      o nas.Poradzcie Kochani.
      • kryzolia Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 16.06.08, 13:17
        to wygląda na jakieś uzależnienie od zony...
        wszystko się w Jego życiu zmieniło, dosłownie wszytko - stąd może takie zachowanie..
        poczekaj, sprawa się sama wyjaśni.. a może trzeba z Nim pogadać?
      • titerlitury Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 16.06.08, 13:18
        przeczytaj spokojnie jeszcze raz to co napisałaś - zobacz, nie
        piszesz niemal nic o sobie, twoje zycie kręci sie wyłacznie wokół
        tego faceta, nie ma w twoich myślach nawet skrawka miejsca dla samej
        siebie

        facet sam nie wie, czego chce, a ty sie przejmujesz - może to ona
        tak naprawdę go pogoniła, bo miała dośc niańczenia go i trzymania za
        rączkę: tez chcesz przez to przechodzić?
        • caipi Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 16.06.08, 15:01
          Staralam sie strescic maksymalnie zwiezle jak to z nim jest, balam
          sie ze jak moj post bedzie za dlugi nikt go nie przeczyta.
          Jestem otwarta, szczera osoba,lubiaca siebie i innych, niebojaca sie
          odejsc od bogatego meza w zamian za szacunek do samej siebie i
          usmiechanie sie znów do swiata.Cenie przyjazn i tak tez sie zaczelo,
          od przyjazni- i chyba dobrze, bo ludzie najpierw powinni sie lubic a
          potem kochac.Wczoraj wrocilam z weekendu z nim,krótkiego, bo rano
          poczul sie zle (nie wizal ze soba lekarstw) które przyjmuje po
          operacji, podobno tak mu sie do mnie spieszylo. Zbolaly odwiozl mnie
          do domu, poprosilam go o kontakt, jak wezmie leki
          przeciwbolowe.Niestety, nie odezwal sie- pol nocy nie spalam,tel
          mial wylaczony.Dzis rano wlaczyl tel,napisal to o czym Wam
          wspomnialam,ze czuje sie jak w klatce, ze musi isc do psychologa.
          Napisal,ze wlasie sie do niego wybiera i da mi znac jak
          wroci.Napsial go o 9.30 rano, teraz jest prawie 15.00. Najchetniej-
          zadzwonilabym do niego z zapytaniem co sie stalo- jednak cos we mnie
          sie buntuje, bo mam wrazenie ze mnie unika. Nie rozumiem naprawde co
          sie dzieje, w piatek zasypywal mnie smsmami,emailami nie mogac sie
          doczekac, po czym jak sie spotkalismy owszem bylo milo ale bardziej
          to bylo wymuszone z jego strony- tak mi wydaje. Oczywiscie,ze cala
          sie w srodku gotuje,chce znac prawde,co sie takiego stalo- z drugiej
          strony on mnie zbywa i co tu duzo mowic- zaczyna unikac, bo ma
          problem(?)Pamietam,jak odchodzilam od meza w duchu krzyczalam
          dlaczego jestem sama,dlaczego nie mam bezposredniego powodu dla
          ktorego latwiej by mi sie odchodzilo- jestem pewna,iz gdybym kogos
          miala "do kogo moznaby bylo odejsc" byloby mi latwiej. Ja tego nie
          mialam,musialam sie uporac sama, mialam depresje,bezsennosc ale
          jednoczesnie wiedzialam,ze nie moge z nim byc-pomalu dochodzilam do
          siebie- SAMA. On ma mnie, kobiete,któta jak twierdzi jeszcze do
          piatku kochal, ktora go rozumie,ceni i ktora chcialaby byc z nim.I
          nagle taki zwrot w akcji. Dlaczego?

          • ravny Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 16.06.08, 15:18
            Poszedł do psychologa to dobrze. Bo ewidentnie z jego zachowaniami i relacją
            uzaleznieniową od zony jest cos nie tak. Możesz mu powiedzieć, że moze na ciebie
            liczyć, że jesli będzie potrzebował wsparcia lub towarzystwa to niech da znać.
            Ale nie wiem czy jest sens robienie sobie przez ciebie nadziei na coś więcej i
            na normalny związek kiedy facet już "odchoruje" małżeństwo za te... kilka lat .
            Ty jestes gotowa na zwiazek juz teraz, on ma właśnie życie w rozsypce i musi je
            pozbierac i poukładać do kupy na nowo, nie wiadomo co mu z tego układania
            jeszcze wyjdzie.
          • leda16 Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 16.06.08, 21:08
            Co najmniej dziwne, że większe zaufanie okazuje obcej babie(chłopu) czyli psychologowi, niż rzekomo ukochanej kobiecie, która tyle dorego dla niego zrobiła - pojednała z rodzicami, odkopała od żony, nauczyła odwagi, podniosła jego samoocenę, poprawiła humor, odwzajemniła miłość...
            Drugą dziwną rzeczą jest branie środków przeciwbólowych 3 tygodnie po operacji. Jako b. pacjentka chirurgów wiem, że ból mija najdalej po 14 dniach a pojawienie się go po 3 tygodniach zwiastuje konieczność natychmiastowej ponownej hospitalizacji, bo rzeźnicy coś w ciele zostawili - szmatę lub gronkowca. A ten gna do...psychologa.
            Trzecią dziwną rzeczą jest dla mnie Twoje zachowanie: ukochana, wyrwana z żoninych pazurów zdobycz wije się samotnie z bólu w wynajetym, pustym mieszkaniu a Ty przewracasz się z boku na bok we własnym łóżku, wydzwaniasz, zamiast gnać mu na pomoc, skakać z herbatką, robić okłady, masować plecki...Czyżby adresu tej nowej kwatery zapomniał Ci podać? A może wyłączył telefon, żebyś przypadkiem żonki w nocy nie obudziła natrętnym wydzwanianiem?
            Jeżeli lubisz zagadki, masz ogromne pole do popisu przy ich rozwiązywaniu ;). Ale już czytając Twoje posty, wniosek nasuwa się jeden: On nie jest tym, za kogo się podaje - uciśnionym przez żonę-heterę, której panicznie się boi, chorym biedactwem. Prawdopodobnie to człowiek psychicznie niezrównoważony z przewagą cech neurotycznych, krętacz.
            Jeśli poszłaś z nim na tym krótkim weekendzie do łóżka, facet mógł sie poczuć osaczony i zagrożony faktem ...zdrady żony. Właściwie, co Ty o nim wiesz? Pewnie tylko tyle, ile Ci powiedział i możesz do ukichanej śmierci gubić się w domysłach. Możesz też - do czego masz święte prawo - w prosty sposób wyjaśnić swoją sytuację: umów się na kawę z...jego żoną. Moze nawet okazać się, że mają jedno dziecko a drugie w drodze.
            • caipi Re: Do leda 16 i nie tylko:-)) 17.06.08, 12:29

              Spotkanie w weekend,tak wyczekane przez niego i przeze mnie nie bylo
              pierwszym w dodatku lózkowym, bylismy ze soba blisko
              wielokrotnie.Czy wlasnie teraz sobie uswiadomil,ze zdradza zone?
              Teraz,kiedy sie przeprowadzil,zmienil prace etc?Dlatego mnie to tak
              dziwi.Cieszyl sie z tej zmiany, wspolnie planowalismy wiele rzeczy,
              ehh.....
              Co sie moglo stac?Zalamanie nerwowe?Szantaz?
            • i.see.you.baby Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 21.06.08, 13:30
              'Co najmniej dziwne, że większe zaufanie okazuje obcej babie(chłopu) czyli
              psychologowi, niż rzekomo ukochanej kobiecie'

              ale Ty glupoty pierd/olisz, niestety jak zwykle...
    • spinline Re: On cie nie kocha 16.06.08, 18:32
      Nie wygralas z poprzedniczka. W sytuacji taka jak ta daj mu spokoj
      niech dojdzie do siebie i niech zyje swoim zyciem.
      A ty wygladasz troche na kobiete bluszcza.
      • caipi Re: On cie nie kocha 16.06.08, 20:38
        spinline napisała:

        > Nie wygralas z poprzedniczka. W sytuacji taka jak ta daj mu spokoj
        > niech dojdzie do siebie i niech zyje swoim zyciem.
        > A ty wygladasz troche na kobiete bluszcza.
        >
        Kobieta bluszcz? Jakies szczególy poprosze. nigdy sie nie spotkalam
        z takim okresleniem.
        • kol.3 Re: Trudno powiedzieć jak jest 16.06.08, 21:14
          Może wyzwolił się od jednej kobiety i nie ma ochoty wpadać w ręce
          następnej. Wolność i samotność też mają swoje dobre strony.
        • spinline Re:Kobieta bluszcz 16.06.08, 22:15
          To taka osoba, ktora olewa widoczne sygnaly wysylane przez ludzi,
          nie chce ich tlumaczyc o tym o czym one mowia, jedyna jej mysla
          przewodnia jest egostyczne myslenie o sobie, w tym wypadku dlaczego
          nie moge go miec.

          W pewnym momencie pisalas, ze gdy ty sie rozwodzilas, to nie mialas
          nikogo przy sobie, a on ma ciebie wiec nie odchodzi w pustke.

          Zrozum kazdy jest inny i inaczej przezywa zycie niz ty.

          Poza tym szukanie porady i sposob pisania swiadczy, ze jestes
          troche bluszczowa, a moze nawet bardziej, niz to tutaj jest
          widoczne w tym watku.

          Gdybys nie byla bluszczowa to bys zostawial tego faceta sobie
          samemu i jego losowi i nie szukala porad na forum.
          • ravny Re:Kobieta bluszcz 16.06.08, 22:19
            Ależ durne insynuacje tworzysz...
            • spinline Re:Kobieta bluszcz 16.06.08, 22:22
              ravny napisał:

              > Ależ durne insynuacje tworzysz...

              ...........
              Nie takie durne skoro Ty czytujesz.
          • leda16 Re:Kobieta bluszcz 17.06.08, 07:06
            No skoro on nawija, że kocha, ona też zakochana, to niech sobie wyjaśni sytuację. Pewnie obie niemile sią zdziwą. Zła żona i dobra kochanka to schemat stary jak świat, na który łapie się wiele zdesperowanych kobiet. Tak zdesperowanych, iż nie chcą być "tymi drugimi", więc od razu, jeszcze przed rozwodem, wierzą w zapewnienia, że nie są...Mimo stwierdzeń "zakochanego", że do mowienia prawdy lepsza Poradnia Psychologiczna niż Ona ;).
    • kryzolia Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 17.06.08, 07:29
      Jedna rzecz mi jeszcze przychodzi do głowy: za dużo przeżyć miał facet w krótkim
      czasie: rozwód, operacja, TY....
      Musi złapać oddech, a nie natychmiast pchać sie w następny związek, wpierw musi
      przyjść do siebie po pierwszym związku....być trochę sam , zastanowić się jak
      chce żyć..
      A poza tym przeżycia z związku z którym się rozstał jeszcze dlugo będą w NIM...
      • leda16 Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 17.06.08, 07:51
        Jaki rozwód?! Przecież on się jeszcze nawet nie zająknął o rozwodzie o ile w ogóle wyprowadził się z domu... I wszystko wskazuje na to, że chce się raczej bezproblemowo wymiksować ze znajomości z autorką wątku. Zresztą mężczyźni nie bywają takimi mimozami jak Ci się wydaje.
        • caipi Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 17.06.08, 08:28
          Witajcie,

          Najpierw chcialabym serdecznie podziekowac za to,ze mi
          odpowiedzialyscie/ odpowiedzieliscie na moj post.Balam sie,ze
          przejdzie niezauwazony.
          Co zrobilam: poczekalam do 19 i zadzwonilam, dwukrotnie- sygnal byl
          wolny, wlaczyla sie automatyczna sekretarka.Zadzwonilam za chwilke-
          mial wylaczony telefon- i wtedy cos we mnie peklo.Napisalam sms, za
          rada jednego/jednej z Was,ze jesli potrzebuje mojego wsparcia, to
          moze na mnie liczyc i wie jak mnie znalezc, ze jest to dla mnie
          potworne iz ignoruje mnie w ten sposob i zeby nie zapominal e ja
          równiez mam serce i uczucia i jak mu przejdzie to moze sie do mnie
          odezwac. Wiecie co? Poskutkowalo! natychmiast napisal,ze byl u
          lekarza psychiatry, ze ma depresje, ze dostal tabletki, ktore
          podobno w pierwszych tygodniach brania moga spowodowac wahnania
          nastroju (?) i napiecia, w zwiazku z tym ,powiedzial rodzicom a mnie
          oznajmil,iz wyjezdza na jakis czas,chce pobyc sam i teraz uwaga--
          chce miec kontakt tylko z rodzicami przez ten czas,aby sie nie
          niepokoili o niego.!!Gdzie jestem ja? :-)A smsa nie wysylal, bo
          wie,ze po racy spie godzinke, dwie, wiec wolal poczekac.Pointa z
          mojej strony jest taka, ze lezacego sie nie kopie, wiec jesli wroci
          do siebie, moze do mnie zadzwonic, skontaktowac sie etc.
          Wiecie czego nie rozumiem? Jak to jest mozliwe,ze facet,który
          miesiacami przygotowal sie do odejscia, w tym celu zmienil prace- a
          bylo z tym troche zachodu,bo pracuje w tej samej firmie ale obecnie
          w innym miescie, etat, wakat etc, wynajal mieszkanie w miejscu w
          któtrym pracuje; uznalismy rowniez,ze ja sie tam przeniose za 2-3
          miesiace ( pracujemy w tej samej firmie)- psychicznie byl
          przygotowany od odejscia,nagle wpada w taki stan?Niedojrzalosc? A
          moze zona sama go pozegnala, tak jak wspomiala/l ktoras z Was?
          A od nie spodziewal sie az TAKIEGO pozegnania?.Uwiezcie mi, do
          piatku zasypywal mnie smasami,dzwonil, cieszyl sie z
          weekendu,mailowalismy co chwilke, nie bylo ani jednej oznaki ze cos
          jest nie tak.Reszte napisze troszke pozniej , bo musze isc na
          zebranie.Pozdrawiam wszytskich i dziekuje z aposty raz jeszcze.
          • spinline Re:No jednak jestes bluszczowa! 17.06.08, 09:03
            To w ostatnim poscie wychodzi najbardziej.

            Co boisz sie przyznac ze cie boli ze cie olewa.
            Ze nie jest tak zakochany, aby po chmurach plywac? Twoje Ego cie
            swedzi.

            Co do diaska, nie ma on prawa miec depresji z powodu rozwodu, czy
            czego tam? Przeeciez choroby sobie czloiwek nie zamawia.
            Wyraznie ci daje do zrozumienia ze to nie to. W takich sytuacjach
            jak ta wychodzi prawda o ludziach.

            A ty jeszcz edo niego dzwonisz, sms, wysylasz? Po co?

            Zajmij sie kobieto praca i pamietaj na zebraniu mysl o pracy, a nie
            o kalesonach!!!
            • caipi Re:No jednak jestes bluszczowa!- Do spinline 17.06.08, 10:51
              Spinline- kimkolwiek jestes, kobieta czy mezczyzna posluchaj a potem
              raz jeszcze przeczytaj co napisalam.
              Zarzucasz mi ,ze mysle o kalesonach zamiast o zebraniu- czy
              napisalam ,ze mialam zebranie zwiazane z praca?A moze bylo to kólko
              graniaste?Nie osadzaj mnie bo nie taka jest twoja
              rola,wyrocznio.Jezeli moj post cie drazni,nie czytaj.Twierdzisz,ze
              jestem "kobieta bluszczowa",ktora oplotla biednego mezczyzne i nie
              daje mu odetchnac- przeczytaj raz jeszcze co napisalam- jego kryzys
              byl nagly, zmiana nastapila w zasadzie w ciagu kilku godzin a nie
              dni.Pisalam,ze zapewnial mnie o swoich uczuciach, wyprowadzil
              sie,zmienil prace( przypominam jakby ci to umknelo,ze razem
              pracowalismy)a zona nadal pracuje tam gdzie ja.Jezeli kiedykolwiek
              bylas/byles w zwiazku wiesz,ze ludzie okazuja sobie uczucia, w rozny
              sposob.Ja ze swojej strony mialam tylko czyste intencje,stad tez
              moje uczucie do niego.On ze swojej strony zapewnial mnie o swojej
              milosci i dawal temu wielokrotnie dowod.To co mialam mu
              powiedziec"glupasti gawaritie molodiec?!"
              Twierdzisz,ze jednym z czynnikow swiadczacych o byciu "bluszczowa"
              jest to,ze szukam pomocy na forum. Owszem,bo od tego po czesci ono
              jest.Jesli mi nie pomoze, poszukam pomocy gdzie indziej. Jaka jest
              twoja rola na tym forum?
              • leda16 Re:No jednak jestes bluszczowa!- Do spinline 17.06.08, 20:16
                On ze swojej strony zapewnial mnie o swojej
                > milosci i dawal temu wielokrotnie dowod


                JAKI DOWÓD?



                zona nadal pracuje tam gdzie ja


                No więc w czym problem? Nie musisz umawiać się z nią w kawiarni. Wystarczy pogadać na miejscu, któtko. "Czy to prawda, że mąż od ciebie odszedł, kiedy rozwód bo wiesz, od jakiegoś czasu sypiamy ze sobą, on mi nawija teksty o nieszczęśliwym małżeństwie, o miłości, ma wobec mnie poważne zamiary, więc jak to wygląda z Twojej strony, dasz mu rozwód?" I po kłopocie - ona NA PEWNO wyrąbie Ci prawdę w oczy jaka by ta prawda nie była ;). Tym sposobem za jednym zamachem zyskasz w miejscu Twojej pracy aż dwóch wrogów. A on? widać szuka następnego kwiata, co go rośnie na pół świata...

                A propos pomocy, to nie jest forum pomocowe, tylko dyskusyjne.
          • mikkaz Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 17.06.08, 09:37
            No cóż. Potrzebował "pomostu" żeby się zdecydować na oddzielenie od żony. (o ile
            się naprawdę oddzielił a nie ściemnia...)
            Takim "pomostem" często są życzliwe i wspierające kochanki wierzące w
            nieszczęście pana i złą żonę... na ogół te kochanki są odstawiane na bok gdy pan
            się z żony wyzwoli...
            Moja znajoma spotykala się z facetem, nie wiedziała że jest żonaty, gdy się
            dowiedziała pan na kolanach błagał żeby z nim została bo tylko ją kocha a z żona
            to juz od dawna nic go nie łączy, że rozwód w każdej chwili może być itd .
            Dziewczyna zakochana była to została i czekała na ten rozwód. Czekała 3 lata a
            panu ciągle cos wypadało że jeszcze nie teraz... W końcu zerwała i dopiero wtedy
            pan uniósł się honorem i złożył pozew. Utrzymywali nadal kontakt, dziewczyna już
            podenerwowana ostro czekała na ostateczne orzeczenie sądu kolejny rok, a po
            wyroku rozwodowym... pan zaczął przeżywać(miał prawo bo rozwód to wielki stres)
            ... depresję miał, doły, i nie wiedział czego chce(przez kilka lat twierdził że
            chce tylko jej!), i czasu dla niej nie miał, i przestał dzwonić... Jej płakał w
            rękaw przy spotkaniu jaki jest samotny , bo nagle sam mieszka, ona nie wiedziała
            o co tu biega, ale oczekiwała że skoro wreszcie jest wolny to powinien poczuć
            ulgę i zaangażowac się w związek z nią tak jak obiecywał... martwiła się,
            wydzwaniała a on telefonu nie odbierał, okazało się że w tym czasie wypłakiwał
            się kolejnej i kolejnej pocieszycielce.. A gdy dziewczyna przycisnęła go w
            końcu o co chodzi, to stwierdził ze nie ma ochoty z jednego związku pakowac się
            w drugi z taką wredną i roszczeniową kobietą jak ona(bo wymagała rozwodu?) i
            teraz to on wybiera WOLNOść... A dziewczyna 5 lat czekania na niego- w plecy...

            Caipi, zajmij się sobą i poszukaj wolnego i poukładanego emocjonalnie faceta...
            żonaci których "żona gnębi" to najgorszy sort do związku!
            • caipi Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 17.06.08, 11:22
              Witam ponownie, raz jeszcze dziekuje za Wasze opinie.

              Kilka slow wyjasnienia:nigdy,przenigdy nie okreslilam jego zony
              jakimkolwiek epitetem. Ja z ta kobieta pracuje, wiem jaka jest w
              pracy ale czy to uprawnia mnie do twierdzenia,iz taka sama jest w
              domu? Oczywiscie,ze nie.Poza tym jak wiecie sama bylam zona i nie
              mam 20 lat.Wiem,ze prawde czasami trzeba podzielic na pol a potem
              jeszcze raz na pol.Co do mojego zdesperowania- nie jest tak do
              konca.Ja go kocham i tu chcialabym uprzedzic jakiekolwiek insynuacje-
              nie chce sie ponowie wiazac w sposob formalny.Rozkochal mnie w
              sobie po prostu.Tak jak pisalam poprzednio jest bardzo lubiany w
              pracy przez wszystkich,zarowno kobiety jak i mezczyzn.
              Ja po prostu nie moge zrozumiec,dlaczego nagle nastapil taki zwrot.
              Zgadzam sie z autorem jednego z postow,iz faktycznie mial za duzo
              przejsc ostatnimi czasy i moze kumulacja nastapila w ten weekend.
              Dziwi mnie jednak to,ze dojrzaly wiekowo facet,kryje sie przede mna.
              Ktos z Was napisal,ze powinnam sie nim teraz opiekowac, robic
              obiadki etc- o niczym innym nie marze,aby mu pomoc.Ale zeby moc to
              zrobic on musi najpierw tego chciec- a ewidentnie tego nie chce, jak
              twierdzi potrzebuje czasu.Moja sytuacja jest prosta i oczywista dla
              kogos,kto sam sie w niej nie znalazl lub nigdy nie byl.
              Napisalam mu ( nie chce rozmawiac przez telefon),ze nie bede go
              niepokoic nawet moim porannym "dzien dobry",az sie sam do mnie nie
              odezwie.Powiedzial,ze jak tylko wroci,to sam to zrobi.
              Mi przyszlo na mysl cos innego- moze napisac mu e-mail co o tym
              wszystkim mysle, kiedys go przeczyta?Nie jestem glupia
              gaska,trzymajaca sie kurczowo jego (tu zacytuje spinline)-
              kalesonow.Nie bede tez zebrac o uczucia-ja chce tylko wiedziec
              dlaczego, co sie stalo?No i chce uslyszec konkretna odpowiedz.
              Nie jest to wszystko takie proste,gdy w gre wchodza uczucia.Co do
              historii wolna/zonaty, jasne,ze wiekszosc z nich raczej nie konczy
              sie happy endem.Jak myslicie,ile dac mu czasu do namyslu?Czy sposob
              z emailem jest ok,czy lepiej zmusic do konfrontacji?a moze jeszcze
              cos innego? Z zona sie nie umowie,troche nie w moim stylu,podziewiam
              jednak te dziewczyny,ktore to zrobily. Co do dzieci- on ich nie ma w
              ogole,ona ma z poprzedniego zwiazku dorosle i juz wiecej miec nie
              moze-to odnosnie tego co napisal/a jeden/a z Was:-)
              dziekuje raz jeszcze!!!
          • leda16 Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 17.06.08, 20:03
            Napisalam sms, za
            > rada jednego/jednej z Was,ze jesli potrzebuje mojego wsparcia, to
            > moze na mnie liczyc i wie jak mnie znalezc,


            Zupełnie niepotrzebnie. On to doskonale wiedział, tylko za wszelką cenę usiłował tego Twojego "wsparcia" uniknąć :)). Wyraźnie Ci przecież powiedział, że woli wsparcie psychologa zamiast wsparcia kochanki, a ostatecznie wybrał wsparcie psychotropowe :).
            I okazuje się, że wcale pracy nie zmienił tylko oddział. Zapewne na o wiele wyższe wynagrodzenie ze służbowym mieszkaniem i z regularnym doskokiem do żony. Zresztą może to tylko kilkumiesięczna delegacja.


            wynajal mieszkanie w miejscu w
            > któtrym pracuje; uznalismy rowniez,ze ja sie tam przeniose za 2-3
            > miesiace ( pracujemy w tej samej firmie.


            No, no, że też aż tak Ci pomieszał szyki ;). W tej chwili nie wiesz gdzie mieszka, co się z nim dzieje i dostałaś kategoryczny zakaz niepokojenia faceta. Zapewne dużo trudu kosztowało go zatarcie za sobą śladów - fikcyjne wynajęcie mieszkania, lewe zwolnienie od psychiatry (góra dwutygodniowe, więcej musi dać komisja lekarska), udawane bóle. Jak na depresyjnego wykazuje dość dużą obrotność i aktywność w kierunku odkopania Cię od swojej osoby. Był może hołduje zasadzie 3z ( złowić, z..., zapomnieć)


            • caipi Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 20.06.08, 21:25
              leda16 napisała:

              > Napisalam sms, za
              > > rada jednego/jednej z Was,ze jesli potrzebuje mojego wsparcia,
              to
              > > moze na mnie liczyc i wie jak mnie znalezc,
              >
              >
              > Zupełnie niepotrzebnie. On to doskonale wiedział, tylko za wszelką
              cenę usiłowa
              > ł tego Twojego "wsparcia" uniknąć :)). Wyraźnie Ci przecież
              powiedział, że woli
              > wsparcie psychologa zamiast wsparcia kochanki, a ostatecznie
              wybrał wsparcie p
              > sychotropowe :).
              > I okazuje się, że wcale pracy nie zmienił tylko oddział. Zapewne
              na o wiele wyż
              > sze wynagrodzenie ze służbowym mieszkaniem i z regularnym
              doskokiem do żony. Zr
              > esztą może to tylko kilkumiesięczna delegacja.
              >
              >
              > wynajal mieszkanie w miejscu w
              > > któtrym pracuje; uznalismy rowniez,ze ja sie tam przeniose za 2-
              3
              > > miesiace ( pracujemy w tej samej firmie.
              >
              >
              > No, no, że też aż tak Ci pomieszał szyki ;). W tej chwili nie
              wiesz gdzie miesz
              > ka, co się z nim dzieje i dostałaś kategoryczny zakaz niepokojenia
              faceta. Zape
              > wne dużo trudu kosztowało go zatarcie za sobą śladów - fikcyjne
              wynajęcie miesz
              > kania, lewe zwolnienie od psychiatry (góra dwutygodniowe, więcej
              musi dać komis
              > ja lekarska), udawane bóle. Jak na depresyjnego wykazuje dość dużą
              obrotność i
              > aktywność w kierunku odkopania Cię od swojej osoby. Był może
              hołduje zasadzie 3
              > z ( złowić, z..., zapomnieć)
              >
              > Oj leda,leda- troche szyjesz na wyrost:-))
              Czy z mojego postu wynika,ze bedzie zrabial wiecej? Czy napisalam,ze
              bedzie mieszkal w sluzbowym mieszkaniu?Ze to tylko delegacja a nie
              przeniesienie w ramach struktury?Skad te wioski Leda?Tak Ci pasuje w
              ukladance?:-)))))))
              Rozczaruje Cie zupelnie- to ja zarabiam wiecej,to ja mam wyzsze niz
              on stanowisko,wiem na pewno,ze to nie jest delegacja tylko
              przeniensienie do jednego z oddzialow, tak sie sklada,ze mam wglad w
              takie informacje.
              Piszesz,ze powinnam spotkac sie z zona- mimo,iz wczesniej
              napisalam,ze taki wariant nie wchodzi w gre.Po to by zyskac 2 wrogow-
              zgodnie z Twoja sugestia?:-))
              Znam przypadek kochanki,ktora sobie z zona porozmawiala a jakze, bo
              byla w ciazy z niewiermym malzonkiem i okazalo sie,ze po rozmowie
              zona dostala wylewu,bo do nieprzytomnosci kochala swojego meza,ktory
              OD LAT prowadzil podwojne zycie. Zakladalas kiedys taka wersje
              wydarzen?
              O mojej sytuacji wiesz tyle,ile napisalam- nie gub sie w
              domyslach,chyba,ze wypowiadasz sie o innym,niz moim przypadku.
              W jednym z postow napisalas,ze bez mrugniecia okiem rozwalilabys
              cudze malzenstwo z zastrzezeniem,ze mezczyzna nie bylby ojcem ( moj
              nie jest i nigdy nie byl)oraz ze nie bylby mezem przyjaciolki ( jego
              zona nie jest moja przyjaciolka,kolezanka, jest osoba,ktora pracuje
              w tej samej firmie- sa tak duze firmy Ledo,ze ludzie sie nie znaja:-
              )))Czyli nie wykluczasz,ze moglabys byc na moim miejscu?;-)I jeszcze
              jedno - on nie jest moja szansa na przetrwanie.Jest facetem ktorego
              kocham i ktory ma kryzys.

              • leda16 Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 22.06.08, 09:39
                caipi napisała:

                > leda16 napisała:

                > Czy z mojego postu wynika,ze bedzie zrabial wiecej? Czy napisalam,ze


                Napisałaś tyle, ile wiesz i odnoszę wrażenie, że wiesz bardzo niewiele, choćby o przyczynach jego zachowania wobec Ciebie a także o miejscu aktualengo pobytu. Jeżeli masz problem, czy wysłać mu sms z życzeniami urodzinowymi to znaczy, że ta jego "miłość" istnieje zaledwie w Twojej wyobraźni, skoro jeden życzliwy sms z Twojej mógłby ją zniszczyć.




                >
                > Znam przypadek kochanki,ktora sobie z zona porozmawiala a jakze, bo
                > byla w ciazy z niewiermym malzonkiem i okazalo sie,ze po rozmowie
                > zona dostala wylewu,bo do nieprzytomnosci kochala swojego meza,ktory
                > OD LAT prowadzil podwojne zycie. Zakladalas kiedys taka wersje
                > wydarzen?


                No i pozbyła się raz na zawsze rywalki. Z rośliną wegetującą w PDPS on na pewno nie bedzie prowadził podwójnego życia ;).



                Czyli nie wykluczasz,ze moglabys byc na moim miejscu?;-)


                Tak, tyle, że ja bym wyciągnęła z jego zachowania diametralnie odmienne wnioski niż Ty. Zanim ślepo uwierzyłabym w ten dziwaczny psychologicznie "kryzys", sprawdziłabym, czy to prawda. A jeżeli zaraz po odejściu od żony facet niedwuznacznie mi powiedział sp...nie robiłabym sobie złudzeń, że to ja tą żonę zastąpię. Zaś co do seksu... kobiecie do pięćdziesiątki wystarczy gwizdnąć. Od razu trzech przybiegnie...Tyle, że "cudowny" seks nie jest żadnym dowodem miłości. Najcudowniejszy seks jest dla mężczyzny tylko seksem, większej wagi mu nie przypisuje.


                Jest facetem ktorego
                > kocham i ktory ma kryzys.


                Hm...nie wiem czy zakochałabym się w mimozowatym tchórzu, któremu obawiam się wysłać życzenia urodzinowe, żeby się nie obraził :))). Ale Tobie życzę, abym się w swoich wywodach myliła.
                >
                • caipi Re: Odszedl od zony,teraz sam nie Do Ledy 22.06.08, 18:02


                  Czy z mojego postu wynika,ze bedzie zrabial wiecej? Czy napisalam,ze
                  >
                  >
                  > Napisałaś tyle, ile wiesz i odnoszę wrażenie, że wiesz bardzo
                  niewiele, choćby
                  > o przyczynach jego zachowania wobec Ciebie a także o miejscu
                  aktualengo pobytu.

                  Nie,napisalam tyle ile uwazalam za stosowne, natomiast istotnie o
                  niezrozumialych dla mnie przyczynach jego zachowania wobec mnie wiem
                  niewiele- i to jest moj problem, stad tez odwazylam sie napisac o
                  moim prioblemie wlasnie na tym forum.Co do miejsca pobytu,wiem.

                  > Jeżeli masz problem, czy wysłać mu sms z życzeniami urodzinowymi
                  to znaczy, że
                  > ta jego "miłość" istnieje zaledwie w Twojej wyobraźni, skoro
                  jeden życzliwy sm
                  > s z Twojej mógłby ją zniszczyć.
                  >

                  Nie wiem,czy sms moglby ja zniszczyc,raczej staram sie respektowac
                  jego wole,skoro potrzebuje byc sam.Nie uroilam sobie tego uczucia.

                  > > Znam przypadek kochanki,ktora sobie z zona porozmawiala a jakze,
                  bo
                  > > byla w ciazy z niewiermym malzonkiem i okazalo sie,ze po
                  rozmowie
                  > > zona dostala wylewu,bo do nieprzytomnosci kochala swojego
                  meza,ktory
                  > > OD LAT prowadzil podwojne zycie. Zakladalas kiedys taka wersje
                  > > wydarzen?
                  >
                  >
                  >

                  No i pozbyła się raz na zawsze rywalki. Z rośliną wegetującą w PDPS
                  on na pewno
                  > nie bedzie prowadził podwójnego życia ;).
                  >
                  >

                  Uwazasz,ze takie wyciagnela wnioski,ze pozbyla sie rywalki?Ta
                  kobieta latami leczyla sie z poczucia winy jakie jej towarzyszylo po
                  zastosowaniu takiej rady!
                  G.... wart jest maz,ktory nie ma odwagi powiedziec zonie,ze jej
                  nie kocha a i z drugiej strony,glupie sa te zony,ktore przymykaja
                  oko na wyskoki mezow przez lata, czesto dla tzw. dobra rodziny:-)


                  >
                  > Czyli nie wykluczasz,ze moglabys byc na moim miejscu?;-)
                  >
                  >
                  > Tak, tyle, że ja bym wyciągnęła z jego zachowania diametralnie
                  odmienne wnioski
                  > niż Ty. Zanim ślepo uwierzyłabym w ten dziwaczny
                  psychologicznie "kryzys", spr
                  > awdziłabym, czy to prawda.

                  Jak? W jaki sposob? Wlasnie takiej podpowiedzi oczekuje!Zakladasz
                  wersje wydarzen in minus dla mnie,ok- co zrobilabys?

                  A jeżeli zaraz po odejściu od żony facet niedwuznacz
                  > nie mi powiedział sp...nie robiłabym sobie złudzeń, że to ja tą
                  żonę zastąpię.

                  Ja nie chce zastapic jego zony- jestesmy zupelnie inne.Formalnie
                  tez nie chce nia byc.Chce byc z nim.

                  > Zaś co do seksu... kobiecie do pięćdziesiątki wystarczy gwizdnąć.
                  Od razu trzec
                  > h przybiegnie...Tyle, że "cudowny" seks nie jest żadnym dowodem
                  miłości. Najcud
                  > owniejszy seks jest dla mężczyzny tylko seksem, większej wagi mu
                  nie przypisuje

                  To akurat wiem,ale nie przypominam sobie abym rozpisywala sie o
                  naszym cudownym pozyciu:-))Czy sadzisz,ze jestem az tak glupia,by
                  tego nie wiedziec?:-)

                  > .
                  >
                  >
                  > Jest facetem ktorego
                  > > kocham i ktory ma kryzys.
                  >
                  >
                  > Hm...nie wiem czy zakochałabym się w mimozowatym tchórzu, któremu
                  obawiam się w
                  > ysłać życzenia urodzinowe, żeby się nie obraził :))). Ale Tobie
                  życzę, abym się
                  > w swoich wywodach myliła.
                  > >

                  Ponawiam pytanie: co bys zrobila? Nie myslisz " na zimno" jestes
                  otumaniona uczuciem tak jak ja- co zrobilaby Leda in love?
                  • leda16 Re: Odszedl od zony,teraz sam nie Do Ledy 22.06.08, 23:15
                    Capi, skoro napisałaś tyle, ile uważałaś za stosowne, to ja nie mam pełnych danych, żeby Ci radzić cokolwiek. Dlatego napisałam o swoich wątpliwościach, odnośnie brania za dobrą monetę zachowania tego faceta.


                    staram sie respektowac
                    > jego wole,skoro potrzebuje byc sam.


                    No cóż, starasz się być bardzo podporządkowana. Ale mnie się zachowanie tego faceta nie podoba, bo pachnie fałszem na kilometr. Zwłaszcza ta "depresja" na którą "zachorował" na drugi dzień po porzuceniu znienawidzonej żony. Oczywiście nie muszę Ci wspominać, że skoro jest bez Ciebie, to nie znaczy, że sam...


                    pozbyla sie rywalki?Ta
                    > kobieta latami leczyla sie z poczucia winy jakie jej towarzyszylo po
                    > zastosowaniu takiej rady!


                    A ZDRAJCA?! Też latami się leczył? Wątpię. Pewnie utwierdzał tą frajerkę w poczuciu winy
                    Sugerowałaś Capi, że ja mogłabym być na miejscu kochanki żonatego faceta, więc Ci napisałam, jakie odczucia miałabym, gdyby rywalkę szlag trafił - satysfakcję.



                    Jak? W jaki sposob? Wlasnie takiej podpowiedzi oczekuje!Zakladasz
                    > wersje wydarzen in minus dla mnie,ok- co zrobilabys?


                    To zależy.
                    1). Skoro szczera rozmowa z żoną nie wchodzi w grę, możesz przeprowadzić rozmowę dyplomatyczną a nawet telefoniczną - szwagier królika chce się z nim pilnie widzieć w interesach. Żonka w jakiś sposób puści farbę - powie, że nie wie lub da namiary.
                    2). Zabawa w detektywa - jedziesz tam, gdzie przebywa i patrzysz z kim.
                    3). Metoda plotki (dłuższe) rozpuszczasz plotkę, że on rzucił żonę i obserwujesz (wypytujesz) o jej reakcje.
                    4). Prosta - kolega dzwoni do żony i prosi Twojego amanta - jeśli usłyszy wrzask _Edek, ktoś do ciebie - masz jasność.
                    5). Na słodką idiotkę, ale z pewną dozą drwiny - niepokoisz go telefonami w stylu - misiaczku, jak się czujesz, jak twoja depresja, to z żalu za żoną? co właściwie robisz, nie nudno ci tak siedzieć cały dzień bezczynnie? tęsknię straszliwie, itp. - jeśli się wku.., zrozumiesz, że uciekł od Ciebie.


                    Ponawiam pytanie: co bys zrobila? Nie myslisz " na zimno" jestes
                    > otumaniona uczuciem tak jak ja- co zrobilaby Leda in love?



                    Właśnie Capi, w przeciwieństwie do Ciebie ja myślę "na zimno", ponieważ nie jestem w Twoim facecie zakochana. A gdybym była zakochana w żonatym, to też chciałabym znać prawdę, gdyż mogę panować krótko, ale niepodzielnie. Poza tym kocham zagadki i uważam pracę detektywa za fascynującą.
                    • caipi Re: Odszedl od zony,teraz sam nie Do Ledy 23.06.08, 02:44
                      Dziekuje Leda

                      o taka wlasnie mi odpowiedz chodzilo,zakladajac wersje najmniej
                      optymistyczna dla mnie.Konkret.
                      Dzieki raz jeszcze- musze to przemyslec.Jak mnie cos "najdzie" to
                      napisze:-)
                      • leda16 Re: Odszedl od zony,teraz sam nie Do Ledy 23.06.08, 06:33
                        Capi, nie traktuj mężczyzn ze śmiertelną powagą ;).
          • morekac Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 18.06.08, 23:43
            Dziwnie się zachowuje? Ja mojego, któren mię zdradzał , wystawiłam
            za drzwi i od razu wygrzeczniał. Panna też go wystawiła (nawet
            zadzwoniła do mnie, żebym coś zrobiła ze swoim mężem, bo on ją
            nachodzi i pójdzie na policję). Z moim było idealnie: miał żonę do
            zarabiania pieniędzy i obsługi, a kochankę do kopulacji i poczuł się
            bardzo zraniony, jak go wystawiłam za drzwi (nie wystawiłam go tak
            od razu- jeszcze mnie od kurew wyzywał, tu cytat "Bo ta ku.. nie
            może mi wybaczyć, że ruchałem piękną dziewczynę 20 lat młodszą",
            gorszych nie będę podawać). A jeszcze 2 miesiące temu zastanawiał
            się. którą z nas wybrać. Jako kobieta z pewnym doświadczeniem
            małżeńskim powinnaś wiedzieć, że z panami z odzysku trzeba uważać.
            Dla nich każda eks żona to jędza... a oni są niewinni. Swoją drogą,
            co to za facet, który nie potrafi powiedzieć rozstać się z żoną
            przed zdradą? Taki sam kutas jak i mój wkrótce były...
            • kalinika Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 19.06.08, 20:41
              Caipi, jemu nie jest łatwo. Odejście nawet z toksycznego związku
              burzy porządek świata, stąd depresja. W takim stanie każdy kontakt
              ze świata zewnętrznego jest jak natrętna mucha i bardzo drażni.
              Nawet osób najbliższych, uwierz, przechodziłam to. Leki w niedługim
              czasie to zmienią, jeśli będzie je brał. Najgorsze co mozesz zrobić
              to pisać smsy i maile,to spowoduje ,że zamknie się jeszcze bardziej.
              On całą sytuację musi przegryźć i daj mu na to czas. Zajmij się sobą
              tak jak pisały poprzedniczki, choć wiem że to bardzo trudne. DAJ MU
              ZATĘSKNIĆ. Odezwie się sam. On nie potrzebuje teraz zmagać się z
              Twoją burzą emocjonalną. To go jeszcze bardziej dołuje. Nie
              znaczy ,że mu nie zależy. Daj czasowi czas. I nie ma tu żadnej
              Twojej winy. Zrobił ogromny krok wyprowadzając się, niewielu facetów
              na to stać.
              • caipi Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 20.06.08, 21:29
                kalinika napisała:

                > Caipi, jemu nie jest łatwo. Odejście nawet z toksycznego związku
                > burzy porządek świata, stąd depresja. W takim stanie każdy kontakt
                > ze świata zewnętrznego jest jak natrętna mucha i bardzo drażni.
                > Nawet osób najbliższych, uwierz, przechodziłam to. Leki w
                niedługim
                > czasie to zmienią, jeśli będzie je brał. Najgorsze co mozesz
                zrobić
                > to pisać smsy i maile,to spowoduje ,że zamknie się jeszcze
                bardziej.
                > On całą sytuację musi przegryźć i daj mu na to czas. Zajmij się
                sobą
                > tak jak pisały poprzedniczki, choć wiem że to bardzo trudne. DAJ
                MU
                > ZATĘSKNIĆ. Odezwie się sam. On nie potrzebuje teraz zmagać się z
                > Twoją burzą emocjonalną. To go jeszcze bardziej dołuje. Nie
                > znaczy ,że mu nie zależy. Daj czasowi czas. I nie ma tu żadnej
                > Twojej winy. Zrobił ogromny krok wyprowadzając się, niewielu
                facetów
                > na to stać.

                Dziekuje Kaliniko,

                tak tez wlasnie robie.
                Niedlugo ma urodziny,nie do konca wiem jak sie mam zachowac- czy
                wyslac mu sms z zyczeniami,czy tylko e-mail, czy nic nie wysylac?
                Nie chce go niepokoic w zaden sposob a jednoczesnie nie chcialabym
                aby pomyslal,ze zapomnialam o jego urodzinach.
                • leda16 Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 21.06.08, 09:22
                  tak tez wlasnie robie.

                  Pewnie, niech znajdzie ukojenie po jakże strasznych przeżyciach psychicznych w ramionach innej kobiety, może nawet żony. Potem albo będzie miał ochotę na odgrzewaną zupę, albo nie.


                  >
                  > Nie chce go niepokoic w zaden sposob a jednoczesnie nie chcialabym
                  > aby pomyslal,ze zapomnialam o jego urodzinach


                  A niech sobie myśli co chce. Facet zachował się wobec Ciebie wystarczająco plugawie, byś przestała się liczyć z jego emocjami. Jeśli on zapomni Cię zaprosić na jubel urodzinowy, przynajmniej pozbędziesz się wyrzutów sumienia. Spytaj żony, co mu kupiła na urodziny ;).
                  • caipi Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 21.06.08, 11:11
                    Przeczytaj odpowiedz ktora napisalam dzis rano,Leda.
                    Wiekszosc ludzi to odgrzewane kiedys tam zupy, no chyba ,ze Ty
                    mialas wyjatkowe szczescie:-)
                    • caipi Re: 21.06.08, 11:31
                      Mala korekta,
                      odpowiedz napisalam wczoraj tj 20.06.08 o 21.25:-)
                      Uprzedzam kolejna sugestie, nie mialam bezsennej nocy:-))
    • dot.com.slash Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 21.06.08, 08:16

      Caipi,

      wiem,ze cie to boli ale poczekaj.Daj jemu troche czasu-ale ty
      rowniez okresl jak dlugo jestes w stanie czekac.Kazdy potrzebuje
      czasu,jednak nie warto go dawac w nadmiarze.Sama sie
      zorientujesz,kiedy"czas mu minal".
      Z tego co piszesz,facet mial troche przezyc-tobie tez musi byc
      ciezko.Pamietaj jednak,ze to ty trzymasz reke na pulsie.
    • kasiamajka1 Re: Odszedl od zony,teraz sam nie wie czego chce. 22.06.08, 11:47
      Muszę Cię zmartwić, ale najprawdopodobniej wcale nie odszedł od
      żony. Moja przyjaciółka tez kiedyś związała się z jednym palantem,
      który jej bajki opowiadał, a ona naiwnie w to wirzyła-że żona
      niedobra, są w trakcie rozwodu, nie wyprowadził się jeszcze tylko ze
      względu na dzieci, no i oczywiście nie sypiają ze sobą juz od
      dobrych kilku lat, a no tak i oczywiście ta żona taka straszna i
      mściwa, że biedaczek się jej boi. Potem zaczęło się to co u Ciebie,
      problemy emocjonalne, musi wszystko przemyślec w samotności
      oczywiście ale kocha pamięta i takie tam pierdoły, po czym okazało
      się, że żona dowiedziała się o bzykanku na boku i postawiła panu
      ultimatum, a ten wybierając oczywiście żonę myślał, że może uda się
      jak sprawa ucichnie pociągnąć na dwa fronty dalej i prawie mu się
      udało, mojej przyjaciółce klapki z oczu spadły po szczerej rozmowie
      z żoną, która całą historię przedstawiła z zupełnie innej strony.
      Jak czytam Twoje posty ta historia staje mi przed oczami mimo, że
      wydarzyła się dosyć dawno. A tak wogóle wszystkim żonatym panom
      zawsze mówiłam stanowcze nie, bo co to za facet który pcha się w
      nowy związek nie zakończywszy poprzedniego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka