Dodaj do ulubionych

wegetarianki

12.12.09, 20:26

a czy Wasze dzieci jedzą mięso czy nie? pyt.głównie do grave, bo
wiem ze ona nie je mięcha, ale może są i innesmile

ostatnio spotkałam koleżankę, wegetariankę, która ma 4 letnie
dziecko; na moje pytanie czy córka też
bezmięsna..powiedziała "niestety nie".. bo przedszkole, bo coś tam
bo coś tam..

jak to jest?
ja gdybym teraz przestała jeść mięso, miałbym zapewne problem, żeby
i moje starsze dziecko też przestało..bo jakby nie było, jest wiele
potraw mięsnych, które lubi...wiem też,że mogłabym go
zniechęcić..opowiadając jak to jest ze zwierzątkami, które są
hodowane, abyśmy my mogli się nażrećuncertain


ale skoro, rodząc dziecko jest się już wegetarianką, to czemu uczy
się je jeść mięso? bo tego nie kumam

no to tylesmile miłej soobotysmile
Obserwuj wątek
    • doral2 Re: wegetarianki 12.12.09, 20:35
      chleba mogę nie jeść, i wszystkich mącznych rzeczy, ale mięso i warzywa to podstawa.

      więc nie jestem wege, ani moje dzieci, i nie rozumiem tej filozofii.
      a może właściwiej będzie - nie chcę zrozumieć.
      lubię sobie zeżreć fajnego kotleciora smile
    • annabetka Re: wegetarianki 12.12.09, 20:43
      Cytatale skoro, rodząc dziecko jest się już wegetarianką, to czemu uczy
      się je jeść mięso? bo tego nie kumam


      No ja też nie do końca to rozumiem i też chętnie poznam opiniesmile Może chodzi o
      zasadę ,dokonania "wolnego wyboru" przez dziecko-na zasadzie"teraz mu daję mięso
      bo jest małe,mięso ma dużo żelaza i jest potrzebne do rozwoju mojej dzieciny,a
      jak dorośnie to samo podejmie decyzję czy będzie jadło czy nie"
    • figrut Re: wegetarianki 12.12.09, 20:46
      Moja córka jest wegetarianką i staram się zawsze o tym pamiętać nie wyskakując
      np. z serkiem topionym z szynką, albo z leczo gdzie zabrakło mi oleju i dodałam
      trochę smalcu. Szanuję jej decyzję choć ja mięso jak najbardziej jadam. Jedna
      drugiej do niczego nie przekonuje. Córka jada ryby.
      • kamakszi Re: wegetarianki 12.12.09, 22:09
        Ech, no nie powstrzymam się: żałuję, figrut, że moja mama nie była taka
        mądra, tylko prowadziła ze mną bezsensowne walki. Ale moja mama raczej
        w ogóle mnie nie lubiła w wieku młodzieńczym i uważała mnie za głupiego
        podrostka, co tłumaczy (acz nie usprawiedliwia) jej takie, a nie inne
        podejście do moich niepopularnych podówczas wyborów... smile
        • figrut Re: wegetarianki 12.12.09, 22:22
          Kamakszi, ale żeby tak szanować inny wybór, to ja najpierw musiałam przejść to
          co Ty z moją Mamą. Ja nie miałam wyboru, więc błędy mojej Mamy nauczyły mnie, że
          decyzje dzieci powinno się szanować o ile nie doprowadzają do choroby, a dobrze
          zbilansowana dieta mojej córki, z całą pewnością jej nie zaszkodzi. Jest tylko
          jeden problem. Aby mieć spory wybór produktów wegetariańskich, trzeba mieć też
          więcej gotówki, bo np. cztery parówki sojowe kosztują około 8 zł. , a moja córa
          aktualnie studentka, liczy się z każdym groszem, więc trudniej o rozmaitość uncertain
          • kamakszi Re: wegetarianki 12.12.09, 22:32
            Figrut, rozumiem. Ja też mam obecnie taką jak Ty zapewne (zapewne -
            bo czytam Cię na kilku forach i nic, tylko zazdroszczę takiego
            mądrego macierzyństwa) potrzebę, by nie zafundować dziecku traumy
            związanej z jego samodzielnymi decyzjami.
            Co do bilansowania - tak, zazwyczaj potrzeba na to więcej kasy. Jak w
            ogóle na zdrową żywność. Ale można też próbować jakoś rozkminić ten
            problem, np. gotując całe opakowanie ziarna soi i robiąc z tego różne
            rzeczy. Wiem, wiem, parówki są szybkie i łatwe do zrobienia, ale
            wystarczy dorzucić ugotowane ziarno soi (pyszneeee!!!!) do sałatki
            czy makaronu, czy czegokolwiek innego (lub przerabiać na pasty np.,
            ale to wymaga większego nakładu czasu) - i już ta soja obecna jest w
            odpowiednim stopniu. Niebezpieczeństwo jest tylko takie, że można za
            dużo tej soi wówczas zeżreć, bo jest tak pyszna (powtórzę:
            pyyysznaaa! wink), że trudno się powstrzymać. A od nadmiaru mogą się
            pojawić problemy żołądkowe - choć nie u każdego smile. Zresztą jak Twoja
            młoda ryby je, to i tak jest już dużo łatwiej zapewnić sobie
            wszystko, czego organizmowi potrzeba (ja nie jem, więc moja
            endokrynolog, skądinąd wegetariańska, nieco psioczywink.
    • kamakszi Re: wegetarianki 12.12.09, 21:52
      Jestem wege, moja córka je mięso. Luby zresztą też.

      Dziecka ludzkiego nie muszę "uczyć" jeść mięsa, to jest jednak
      naturalne dla człowieka, że owo mięso je. Co więcej, sporo czytałam
      na ten temat, mam znajomość też dobrych paru rodzin wege, w których
      dzieci nie jadły mięsa, i - szczerze mówiąc - nie zaryzykowałabym
      niepodawania dziecku mięsa od jego urodzenia. Po pierwsze - chcę, by
      córka sama wybrała. Po drugie - często dzieci wege zaczynają mieć
      problemy zdrowotne związane z niejedzeniem mięsa, i to wcale nie w
      eiku dziecięcym, tylko np. nastoletnim. Oczywiście, jest też na pewno
      mnóstwo zdrowych "odwiecznych wegetarian", ale - jak mówię - ja tego
      ryzyka nie podejmuję. Co więcej - tak, chcę, by moja córka miała w
      tej kwestii wolną wolę, bo to jej ciało, jej zdrowie, jej ewentualne
      problemy w późniejszym wieku, by lepiej sobie dietę zbilansować
      (wegetarianizm odpowiedzialny nie polega bowiem tylko na niejedzeniu
      mięsa, ale także na bilansowaniu, rekompensowaniu organizmowi braków,
      jakie wynikają z niejedzenia mięsa).

      Sama przeszłąm na wegetarianizm w wieku 13 lat. Moja mama buntowała
      się strasznie, łącznie z - niestety - sięganiem po chwyty
      niedozwolone w "walce" fair play. Trudno, wybaczyłam, a i wiem, że
      ona się z czasem przekonała, iż nie był to jedynie mój wyskok na fali
      buntu nastoletniego - nie jem mięsa od czternastu lat.
      • mondovi Re: wegetarianki 12.12.09, 23:14
        mój brat zrezygnował z jedzenia mięsa w wieku późno nastoletnim. mama fajnie
        zareagowała, nie zmuszała, nie kłóciła się, badania krwi tylko mu robiła co
        jakiś czas, żeby upewnić się, że wie, jak się ma odżywiać (na studia wyjechał do
        innego miasta).teraz m 40 lat i mięsa dalej nie je (jego żona i córka tak)
    • noxi Re: wegetarianki 12.12.09, 23:30
      Oboje z mężem nie jemy mięsa, nasz syn też nie, ale ma dopiero 6
      miesięcy i dopiero zaczynamy wprowadzać coś innego poza mlekiem. Już
      postanowiliśmy, że mały będzie jadł mięso z przyczyn zdrowotnych. Nie
      będziemy ryzykować jego zdrowiem, albo podawać jakichś sztucznych
      suplementów. Chcę, żeby mógł sam wybrać, jaki rodzaj odżywiania
      będzie mu odpowiadał. Myślę, że taką decyzję świadomie może podjąć
      dopiero nastolatek.
      • grave_digger Re: wegetarianki 13.12.09, 09:01
        to, że ja nie jem mięsa od lat 13, nie znaczy, że moje dzieci też muszą. nie
        jestem wegetarianką a jaroszką. nauczyłam się przyrządzać proste mięso wink
        podobno robię zajebiste schabowe... z filetów z kurczaka tongue_out

        ponieważ 'wyniosłam' niejedzenie mięsa z mojej paczki - byłam ostatnia - spieszę
        donosić, po krótkim namyśle, że wszystkie dzieci ludzi z mojej paczki, jedzą mięso.

        mam pewną traumę, pewnego chłopca, którego rodzicie, zagorzali wegetarianie,
        zmuszali do niejedzenia mięsa. i jak się z tym męczył. i takie różne historie.

        poza tym, ja jestem za wolnym wyborem każdej jednostki wink

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka