Dodaj do ulubionych

A może - nie rozbijajcie rodzin?!!!

IP: *.MAN.atcom.net.pl 22.09.03, 13:38
Współczuję wszystkim Paniom znajdujacym sia na pozycji "tej drugiej". Ale
chyba wiedziałyście w co się same pakujecie. I tak się właśnie zastanawiam,
co jest gorsze. Być zdradzoną żoną, czy nieszcześliwą i samotną kochanką..hmm

Co byście zrobili, gdyby po 25 latach małżeństwa wyszło na jaw, że mąz miał
romans, którego owocem jest w tej chwili kilkunastoletnie dziecko?
Obserwuj wątek
    • Gość: girlfriend Re: A może - nie rozbijajcie rodzin?!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 13:40
      umarłabym z zawstydzenia, ze zyję z człowiekiem ćwierć wieku i go nie znam.

      pzdr :)
      • goidbaum strzelasz w gwiazdy, a zlap ksiezyc... 22.09.03, 14:06
        (amerykanskie)

        Jest chyba roznica, czy to kilkunastoletnie dziecko to "owoc" dlugotrwalego
        romansu, czy tylko wakacyjnej przygody...
        Nie oceniajac tego z punktu widzenia moralnosci, co to znaczy kogos znac,
        lub nie?
        Idealow nie ma, "skoki na bok" zdarzaja sie.
        Pytanie o cel i sens wspolnego zycia (Twojego z druga osoba).
        jezeli zdarzy jeszcze cos ponadto, czy mozna, to co bylo miedzy Wami, tak
        zwyczajnie przekreslic.?
        Ze co, ze naduzyte zaufanie?
        A zaufanie, to JEDYNA WARTOSC we wspolnym zyciu?
        • Gość: girlfriend Re: strzelasz w gwiazdy, a zlap ksiezyc... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 14:17
          jeśli facet zyje ze mną przez kilkanascie lat w klamstwie, to coś jest ze mną
          nie tak

          wiem nawet co: kłamią ci, ktorzy nie czuja się bezpieczni, ci, ktorych zony
          notorycznie częstują histerią albo inną niestabilnoscią emocjonalną, ci, ktorzy
          wiedzą, że za szczerość (czyli przyznanie się do błedu czy do miłości -
          wszystko jedno) dostaną taką fakture, ze się nie pozbierają

          przekreślić? nic nie trzeba przekreślać - trzeba się zastanowić kto kogo kocha,
          czy kocha, i kto z kim ma być i dlaczego. to wszystko.

          naprawdę byłabym załamana sobą, gdyby okazało się że mąż mi do tego stopnia nie
          ufa, ze nie powiedział
          uwazałabym to za swoja klęskę - sorry autorko watku!
          • procesor biedny facet bał sie przyznac bo ona taka straszna 23.09.03, 11:55
            Gość portalu: girlfriend napisał(a):
            > jeśli facet zyje ze mną przez kilkanascie lat w klamstwie, to coś jest ze mną
            > nie tak

            Z nia??
            Jesteś pewna?
            JESTEŚ PEWNA ŻE Z NIA??

            Czy ty aby nie masz tendencji do usprawieliwiania facetów za wszelka cene?
            Rozumiem że czasem trzeba - ale tu chyba przegięłaś.
            • malwinamalwina Re: biedny facet bał sie przyznac bo ona taka str 23.09.03, 11:57
              iiii, to pewnie facet ta girlka ;-)

              Czy ty aby nie masz tendencji do usprawieliwiania facetów za wszelka cene?
              > Rozumiem że czasem trzeba - ale tu chyba przegięłaś.
              >
            • Gość: girlfriend Re: biedny facet bał sie przyznac bo ona taka str IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 12:26
              > Z nia??
              > Jesteś pewna?
              > JESTEŚ PEWNA ŻE Z NIA??

              tak, jestem pewna.
              gdyby oszukiwała kobieta, uważałabym, że z facetem jest coś nie tak.
              normalnie ludzie nie kłamią, a już napewno nie w tak poważnych sprawach.
              klamią Ci, ktorzy się boją.

              pzdr:)
              • Gość: T Re: biedny facet bał sie przyznac bo ona taka str IP: *.devs.ac-net.pl 23.09.03, 13:15
                tak, klamia ci, ktorzy sie boja konsekwencji swoich postepkow
                • Gość: girlfriend Re: biedny facet bał sie przyznac bo ona taka str IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 13:23

                  > tak, klamia ci, ktorzy sie boja konsekwencji swoich postepkow

                  grzesznikowi, ktorego się kocha należy się próba zrozumienia przyczyn grzechu i
                  wybaczenie
                  kto karze - nie kocha wcale.
    • Gość: nieważne Re: A może - nie rozbijajcie rodzin?!!! IP: *.big.pl / 195.94.207.* 22.09.03, 13:42
      Szczerze?

      W pierwszym odruchu - patelnią po głowie!!!
      Miałby taki głos jak Stachursky!

      A potem zaczęłabym myśleć..
    • Gość: Psychoza Re: A może - nie rozbijajcie rodzin?!!! IP: *.MAN.atcom.net.pl 22.09.03, 13:42
      no właśnie, ale co potem? Co z tym życiem spędzonym do tej chwili, rodziną,
      dziećmi, To straszne.... I co z tym zrobić........
      • Gość: girlfriend Re: A może - nie rozbijajcie rodzin?!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 13:44
        trzeba się zastanowić kto kogo kocha i czy w ogóle
        to zabierze troche czasu
    • Gość: jar Re: A może - nie rozbijajcie rodzin?!!! IP: 195.136.33.* 22.09.03, 13:58
      > Współczuję wszystkim Paniom znajdujacym sia na pozycji "tej drugiej". Ale
      > chyba wiedziałyście w co się same pakujecie. I tak się właśnie zastanawiam,
      > co jest gorsze. Być zdradzoną żoną, czy nieszcześliwą i samotną kochanką..hmm


      hmm.. ciekawe czy to sie przeklada na mezczyzn, lepiej byc zdradzonym czy
      nieszczesliwym samotnym kochankiem.... i jedno io drugie ma duzo zalet;)


      > Co byście zrobili, gdyby po 25 latach małżeństwa wyszło na jaw, że mąz miał
      > romans, którego owocem jest w tej chwili kilkunastoletnie dziecko?

      tak, z sytuacji mezczyzny niemozliwe jest aby zona miala z kims, w trakcie
      wspolnego zycia, na boku dziecko....
      • Gość: Tora Re: A może - nie rozbijajcie rodzin?!!! IP: *.uznam.net.pl / 10.200.1.* 22.09.03, 14:10
        Gość portalu: jar napisał(a):


        > tak, z sytuacji mezczyzny niemozliwe jest aby zona miala z kims, w trakcie
        > wspolnego zycia, na boku dziecko....

        Na boku nie, ale mężczyzna może wychowywać z żoną cudze dziecko
        i nie wiedzieć o tym.
        • Gość: jar Re: A może - nie rozbijajcie rodzin?!!! IP: 195.136.33.* 22.09.03, 14:14
          > Na boku nie, ale mężczyzna może wychowywać z żoną cudze dziecko
          > i nie wiedzieć o tym.

          tak, w takim wypadku gdybym dowiedzial sie po kilkunastu latach, ze to nie moje
          dziecko, to jedynie staralbym sie aby dzieciak nic o tym nie wiedzial, bo po
          co?...
      • Gość: bloo Re: A może - nie rozbijajcie rodzin?!!! IP: *.pkobp.pl 23.09.03, 09:48
        witam

        > hmm.. ciekawe czy to sie przeklada na mezczyzn, lepiej byc zdradzonym czy
        > nieszczesliwym samotnym kochankiem.... i jedno io drugie ma duzo zalet;)

        a moglbys mi powiedziec jakie widzisz zalety bycia zdradzonym mezem ? i tu
        chcialem napisac cos jeszcze, ale poczekam na odpowiedz....
        • Gość: jar Re: A może - nie rozbijajcie rodzin?!!! IP: 195.136.33.* 23.09.03, 09:53
          > a moglbys mi powiedziec jakie widzisz zalety bycia zdradzonym mezem ? i tu
          > chcialem napisac cos jeszcze, ale poczekam na odpowiedz....

          hahaha... no cos ty, chlopie, ty tak ...na powaznie? :)... alez pisz pisz,
          ciekaw jestem co zes tak wstrzymal w sobie
    • ann.k Re: A może - nie rozbijajcie rodzin?!!! 22.09.03, 14:17
      Ciekawa jestem iluż to facetów zaraz na pierwszym spotkaniu wyznaje z
      rozbrajającym uśmiechem:
      -wiesz kotku chciałbym abyś wiedziała, że mam żonę i dwoje dzieci;
      Jeśli on nie czuje potrzeby informowania o tym fakcie i sprawę ukrywa (banalne
      chowanie obrączki do kieszeni), to z jakiej racji ja mam czuć się winna?
      • Gość: jass Re: A może - nie rozbijajcie rodzin?!!! IP: 80.51.240.* 22.09.03, 14:35
        Na początku każdej nowej znajomości z kobietą mówię,ze jestem żonaty i mam
        dziecko,nic nie ukrywam i niczego nie oczekuję.Czy wszystko musi mieć
        podtekst,przeciez rozmowy jak te tutaj,mogą skrzyc sie wspaniale,bez owijania w
        bawełnę.
        • ann.k Re: A może - nie rozbijajcie rodzin?!!! 22.09.03, 16:41
          Chyba nie zrozumiałeś. Nie mówimy o znajomościach damsko-męskich tylko o
          kochankach. No chyba, ze ja nie zrozumiałam. Chcąc zdradzić żonę podrywasz obcą
          babkę i na wstępie informujesz ją o swoim stanie cywilnym?
          • Gość: jar Re: A może - nie rozbijajcie rodzin?!!! IP: 195.136.33.* 23.09.03, 09:32
            >Chcąc zdradzić żonę podrywasz obcą
            > babkę i na wstępie informujesz ją o swoim stanie cywilnym?


            noo wiesz, to taki nowoczesny sposob na szczerosc: "czesc mala, mam zone i
            dwojke dzieci, bardzo je kocham i szaleje za nimi, idziemy do lozka?..ops..
            zapomnialbym..przepraszam, dopiero ucze sie sczerosci...mam trypra, ale podobno
            nie zarazam, kocham cie...mmm..daj
            buziiii...hej..heeeeejjj!!..heeeeejjjj!!!!... gdzie uciekaaaaaaaaaszzzz..."
            tak..to moze funkcjonowac, ale trzeba spotkac pokrewna dusze z try...
            znaczy..ze szczeroscia....:)
    • megxx Re:Nic 22.09.03, 19:07
      Nic bym nie zrobiła, to jego problem. To przede wszystkim od niego będzie
      zależeć jaką postawę przyjmie, co wybierze.
      A swoją drogą nie chciałbym być w takiej sytuacji. Byłobymi trudno zaakceptować
      to dziecko, a przecież mogłoby dojść do sytuacji, że pojawia sie w naszym domu.
      Brrr.
      • Gość: KIM Re:Nic IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 22.09.03, 21:12
        To zależy .. jak wszystko chyba w związkach damsko-męskich nie ma reguł
        Czy ukryje fakt posiadania inwentarza czy powie wprost- może wybrać drugą na
        poważnie albo może okazać się burakiem ,któremu chodziło tylko o zabawę
    • sdfsfdsf troche realizmu 23.09.03, 09:52
      mam wrazenie ze wiekszosc kobiet uwaza kazda znajomosc z facetem za poczatek
      wielkiej, nieskonczonej milosci, razem sie zestarzejemy i bedziemy mieli piekne
      dzieci, a jak juz sie dowiaduja ze zonaty to pewnie mysla - na pewno wezmie
      rozwod, no bo nasza wielka, nieskonczona, milosc itd. itp., co to za bzet pytam
      sie, kobietki romansow nie maja czy jak? chyba tylko te tutaj bo ja znam pare
      mezatek ktore romansuja na calego, o kurcze ale to chyba nie jest zgodne z
      linia tego forum - sorry, to faceci sa tymi zlymi i skacza w bok he he, tak
      lepiej?
      • Gość: jar Re: troche realizmu IP: 195.136.33.* 23.09.03, 09:54
        hehehe.... tu masz racje co do mezatek romansujacych:)
      • megxx Re: troche realizmu 23.09.03, 10:05
        Na tym forum nie mówi się o tzw. romansach z klasą, o których nikt poza
        zainteresowanymi nie wie, bo oni wiedzą, że nie są w porządku, że to może być
        nietrwałe itd.
        A co do tych romansujących mężatek, o których wiesz-te romanse chyba z Tobą,
        bo inaczej to bez klasy-wyjawione, rozgadane....

        O szczęśliwych, poukładanych związkach w ogóle mało sie mówi, na forum raczej
        jakieś z problemami.
        • ivek1 Re: troche realizmu 23.09.03, 12:42
          megxx napisała:
          >> romansach z klasą

          Zdrada z klasa - dla mnie brzmi to rownie niedorzecznie jak zlodziej - gentleman
          Ivek

          • malwinamalwina Re: troche realizmu 23.09.03, 13:26
            a W. Tell to co ? ;-)
          • Gość: Tora Re: troche realizmu IP: *.uznam.net.pl / 10.200.1.* 23.09.03, 14:48
            ivek1 napisał:

            > Zdrada z klasa - dla mnie brzmi to rownie niedorzecznie jak zlodziej -
            gentlema
            > n
            > Ivek
            >

            Arsene Lupin?
            • ivek1 Re: troche realizmu 23.09.03, 14:55
              taaa.
              Dodalbym jeszcze cala galerie sympatycznych zlodziei aktorow z Holywood - np.
              tych z Oceans Eleven i nieco mniej przystojnego Egona Olsena, a na piedestale
              postawil bym wzorcowego ojca i zbojnika - Rumcajsa.
              MfG
              Ivek
              • malwinamalwina Re: troche realizmu 23.09.03, 14:58
                A skad filmy i legendy jesli nie z zycia ?
                chcesz przez to powiedziec ze wzorce w ogole nie istnieja ? czy nie powinny
                istniec ?

                > taaa.
                > Dodalbym jeszcze cala galerie sympatycznych zlodziei aktorow z Holywood - np.
                > tych z Oceans Eleven i nieco mniej przystojnego Egona Olsena, a na piedestale
                > postawil bym wzorcowego ojca i zbojnika - Rumcajsa.
                > MfG
                > Ivek
                • ivek1 Re: troche realizmu 23.09.03, 15:14
                  malwinamalwina napisała:

                  > A skad filmy i legendy jesli nie z zycia ?

                  Holywood pokazuje to co tluszcza chce ogladac. Duzo ludzi lubi suspens,
                  przyjemnie sie oglada ladne buzki, ale z zyciem to nie wiele ma wspolnego. Jak
                  chcesz sie odnosic do prawdziwego zycia to przypomne Ci tylko role Andrzeja
                  Chyry w "dlugu" A. Krauze i to, ze grana przez niego postac sluchala muzyki
                  powaznej jadac na akcje roznego sortu.

                  > chcesz przez to powiedziec ze wzorce w ogole nie istnieja ?

                  bez archetypow nie istnialaby literatura, film i teatr to prawda,
                  ale dla mnie zlodziej - gentleman to takie samo uproszczenie jak nazywanie
                  zdrady drugiej osoby, jako czegos pozytywnego ('z klasa')

                  >czy nie powinny
                  > istniec ?

                  j.w. uwielbiam sztuke rowniez ta dla mas zeby nie bylo nieporozumien.

                  Ivek
              • Gość: Hanka Re: troche realizmu IP: 62.121.128.* 23.09.03, 14:59
                ręce precz od Rumcajsa!
                • ivek1 Re: troche realizmu 23.09.03, 15:15
                  Gość portalu: Hanka napisał(a):

                  > ręce precz od Rumcajsa!

                  Jesli tylko masz rownie zdrowe lica to nie ma sprawy !!
                  :P
                  Ivek
      • Gość: jass Re: troche realizmu IP: 80.51.240.* 23.09.03, 11:30
        w koncu jakis głos dla równowagi,uffff
      • Gość: KIM Re: troche realizmu IP: *.czechowice.sdi.tpnet.pl 25.09.03, 19:45
        Ale kto mówi zaraz o rozwodach i miłości do końca życia? Obawiam się że wiele
        kobiet na stwierdzenie swojego kochanka-żonkosia-kocham cie i rozwiodę się dla
        ciebie już jutro,badżmy razem forever dałoby nogę
        ale chyba fajnie jest jeżeli nawet przygoda na jedną noc rozgrywa się in your
        mind and in your heart a nie tylko w łóżku
        i mówiac burak mam na myśli kolesia któremu chodzi tylko o rypanko i "po" nie
        uraczy mnie nawet minimum uczucia nie mówiąc juz o telefonie "co słychać?" i
        bedzie ściemniał jak to on kocha i szanuje żonę
        • megxx Re: troche realizmu 25.09.03, 19:55
          A skąd niektórzy mogą wiedzieć przed co sie stanie po?
          Na jednym z prywatnych forów facet przeżywał, że zdradził żonę w afekcie zabawy
          alkoholowej. Jednorazówka. Niektórzy zarzucali mu, że myśli o sobie, żonie, a
          nie tej z którą czynu dokonał. A on pewnie nie znał nawet jej nazwiska.
          I jak wytłumaczyć, że tak cierpiał po zdradzie?
        • Gość: jar Re: troche realizmu IP: 195.136.33.* 26.09.03, 08:56
          > Obawiam się że wiele
          > kobiet na stwierdzenie swojego kochanka-żonkosia-kocham cie i rozwiodę się
          > dla ciebie już jutro,badżmy razem forever dałoby nogę

          hehehehehe.... serio?..rany, jakie to proste:)
    • Gość: ktos Re: A może - nie rozbijajcie rodzin?!!! IP: 193.109.123.* 23.09.03, 15:48
      A moze tak zamiast czepiac sie tej drugiej pogadalabys z mezem, ktory
      zdradza? Kobieta, z ktora to robi sie nie liczy. To facet majacy zone jest
      odpowiedzialny za to co robi, a nie kobieta na ktora polecial. A te glupie
      kobiety przewaznie usprawiedliwiaja jego, a maja pretensje to "tej
      wrednej wydry" To ona uwiodla, namieszla. To wszystko Jej wina. Maz jest
      biednym zbalamuconym...KRETYNEM
      • maagda_w Z kochanką na piwo, mąż-rozwód 26.09.03, 09:05
        Z kobieta, z którą zdradził mąż poszłabym na piwo. Czemu ona jest winna? Może
        on wogóle nie mówił, że jest żonaty, może mówił, że zony nie kocha, nie żyje z
        nią...
        Winny jest facet. Tylko i wyłącznie. Rozwód i koniec.

        Kobiety miejcie trochę godności.
        • Gość: jar Re: Z kochanką na piwo, mąż-rozwód IP: 195.136.33.* 26.09.03, 09:11
          > Z kobieta, z którą zdradził mąż poszłabym na piwo. Czemu ona jest winna? Może
          > on wogóle nie mówił, że jest żonaty, może mówił, że zony nie kocha, nie żyje
          z nią...
          > Winny jest facet. Tylko i wyłącznie. Rozwód i koniec.

          slicznie to ujelas, naprawde, krotko konkretnie, jasno i logicznie, zdradzil-
          won...rozumiem, ze w druga strone to tez dziala w twoim sposobie myslenia kiedy
          kobieta zdradza..pomijajac oczywiscie aby nie zaciemniac tematu, ze jest bita
          przez meza, badz tylko i wylacznie jej maz jest impotentem..a ona zla i okrutna
          go zdradzila...rozwod, tak to najlepsze rozwiazanie
        • megxx Re: Z kochanką na piwo, mąż-rozwód 26.09.03, 09:13
          A czy czytałaś wywody kochanek, które pisały w wątkach o zdradach, jakie to
          żony są niedobre, nie dbają o mężów, nie kochają się z nimi na zawołanie,
          wymagają i wymagają.
          Z taką kochanką to nawet zamienić słowo niebezpiecznie:)
      • Gość: JO brak solidarnosci kobiecej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 11:30
        Zgadzam sie w 100%. Juz nie raz byla tu o tym mowa- najlatwiej znienawidzic
        obca babę bo to:
        1. zwalnia kobiete- zone z obowiazku dostrzezenia swoich bledow
        2. jak znieniawidzic kochanego meza- przekrewli te klilka wspolnych lat?
        3. pozwala byc zonie nadal w zwiazku

        Gdyby dwie baby rownoczesnie kopnely go w tylek- wtedy by dostal nauczke. ale
        kazda mysli "udowodnie tej drugiej ze jest moj!".

        A co do dziecka- jak zona moglaby nienawidzic kobiety, ktora przez wiele lat
        samotnie wychowywala dziecko? tylu bylo tu p[rzeciwnikow aborcji- powinniscie
        wyniesc taka samotna matke na piedestal!
    • Gość: miazga Re: A może - nie rozbijajcie rodzin?!!! IP: *.acn.waw.pl 26.09.03, 10:06
      Czytam, czytam te posty i dębieję. Tyleż opinni, ile forumowiczów. Okey, każdy
      ma prawo do oceny. Ale dlaczego tak subiektywnej ? Lektura postów podsunęła mi
      myśl, że każdy kto tu pisze patrzy na problem przez pryzmat swoich doświadczeń.
      Pokrzywdzona żona, zdradzony mąż, mądry singiel, kochanka, itp. Nikt z was nie
      zadał pytania, jak to się stało, że autorka wątku nie zauważyła romasu męża ?
      Może nadto była zapatrzona w siebie i w swój status ? Może właśnie od tego
      powinna zacząć, czyli rozwiązanie problemu rozpocząć od siebie.
      • megxx Re: A może - nie rozbijajcie rodzin?!!! 26.09.03, 11:36
        Gdyby zaczęła się tak dopatrywać to okazałoby się (byc może), że tylko ona jest
        temu winna. A w przypadku zdrady strona zdradzana nie powinna brać winy na
        siebie, bo jak coś nie pasuje to próbujmy to naprawić, a nie jak obrażone
        dziecko, rzucać zabawki i lecieć do innej piaskownicy.
        • Gość: miazga Re: do megxxx IP: *.acn.waw.pl 26.09.03, 12:30
          Tak, najlepiej obarczyć winą faceta i jego drugą. Czy to jest mądre ? Przestań.
          • Gość: JO Re: do megxxx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 12:35
            najbardziej winny jest facet- to bezsporne. A wina kobiet zalezy zawsze od
            sytuacji i nie mozna uogolniac. Zdazaja sie zle zony, wrecz pchajace sprawy w
            kierunku zdrady. I zdarzaja sie kochanki- modliszki, bezduszne zdobywczynie.
            Ale sa tez dobre, niedocenione zony oraz wrazliwe, zagubione "te drugie".
            Unikajmy uogolnien.
            • Gość: miazga Re: do JO IP: *.acn.waw.pl 26.09.03, 13:00
              Sam lub sama upraszczasz,bo piszesz, że najbardziej winien jest facet i to jest
              bezsporne. Byłam kiedyś z kimś, kto wmawiał mi ciągle, że wszystko
              upraszczam.Znaczy miedzy innymi uogólniam. Teraz patrzę na to z perspektywy i
              oceniam, że najbardziej upraszczał i ugólniam on sam. Uprościł, bo sprowadził
              nasz związek, a byłam tą drugą do tego co dośc prosto mu wychodziło.Uogólnił,
              traktujac mnie właśnie jak wszyscy "ta druga", czyli nie musiałam mieć nic.I
              nic mi się nie należało. Ona, jego żona upraszczała fakt mojej obecności w jego
              życiu, traktując to jako nic groźnego, do momentu, kiedy zorientowała się, że
              trwa to już zbyt długo. Uogólniła i sprowadziła mnie do treści powszechnie
              znanej opinii "o tych drugich" : k...i dziwka. Ona zdradzona i oszukana wiele
              razy upokarzała mnie a on poniżał w jej oczach dla ratowania swojego domowego
              ogniska i jej. Nie martw się oszukiwał mnie równie równo jak ją. Teraz tworzą
              zgodne stadło, on przez moment będzie ostrożny, ona czujna, a ja - ja siedzę
              sama jak pies. Stłaszona. I kto tu jest pokrzywdzony ? Kto wyszedł na swoje ? I
              kto jest w tej samej sytuacji, jak był. Oni. Za jakiś czas zapomna o mnie. Mnie
              będzie o wiele trudniej.
          • megxx Re:gdzie ja piszę o tej drugiej, 26.09.03, 14:01
            że należy ją obarczać winą?
            Co do żony: nie dość, że wali jej się związek, to jeszcze za fakt zdrady, ona
            ma odpowiadać?
            A i za rozpad związku nie zawsze odpowiadają oboje w takim samym procencie. Bo
            jeżeli kobieta robi wszystko, co należy a on latawiec, bez sumienia, albo na
            odwrót?
            • Gość: miazga Re:gdzie ja piszę o tej drugiej, IP: *.acn.waw.pl 26.09.03, 16:12
              Tak, ta jak inne z pewnością robiła wszystko jak należy!!!!!!!!!!!!
            • Gość: miazga Re:gdzie ja piszę o tej drugiej, IP: *.acn.waw.pl 26.09.03, 16:14
              I życzę ...sumienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka