zamroczony1
18.06.08, 22:17
Witam Was serdecznie,
Chcialbym poprosic ktokolwiek to czyta o opinie z dystansu, osoby
spoza mnie samego bo trace poczucie czy to po prostu tempo zycia
szarego czlowieka czy moze cos innego.
Czuje ostatnio ze jestem raczej maszyna do wykonywania zadan ktore
przestaly mi sprawiac przyjemnosc, czy sa to dobre wyniki pracy
zawodowej, czy tez calodniowa zabawa z 7 miesiecznym maluchem w
domu. Spedzam w pracy 6 dni w tygodniu, do tego jeszcze sporadyczne
telefony wieczorem. Przestalem regularnie jadac, czasem nie moge
zasnac przez pare godzin rozmyslajac co wydarzylo sie poprzedniego
dnia i czy na pewno dobrze zrobilem. Duzo pale papierosow. Sypiam po
6-8 godzin. Poniewaz maluch pojawil sie pare miesiecy temu moje
zycie przypomina plac manewrowy z moze szescioma glownymi
przeszkodami [zadaniami] ktore na przestrzeni dnia musze wykonac.
Meczy mnie to. Czuje jakby wewnetrzne lato mialo nie nadejsc.
Przewracam klocki na podlodze i mysle czego nie zrobilem wczoraj w
pracy i czego nie zrobie dzisiaj w domu. Jakis marazm i stagnacja.
Jakas nerwowosc pod skora ze czegos zapomnialem. Nie moge sie
rozluznic, podgryzam wewnetrze policzkow. Caly czas w napieciu.
Dopada mnie czesto zgaga bo pije duzo kawy do papierosow. Kiedys
sluchalem duzo muzyki, teraz nie mam na to czasu. Ciagle gdzies,
ciagle cos. Zaczalem prowadzic kaendarz ale :-) zapominam go ze soba
zabrac :-) Czy to normalne kiedy pojawia sie maluch? A moze gdzies
przeoczam cos waznego.
W ludziach doszukuje sie zlych intencji i czuje ze nie buduje
pozytywnych relacji ktore by satysfakcjonowaly obie strony.
Tak jakos szaro.
Bede wdzieczny za kazda nieglupia sugestie.