ewa_new
27.09.03, 11:40
Mam tu watek o samotnosci. Ale dzis chce spytac o cos inego. W ubieglym
tygodniu, w tamtym watku wlasnie, napisalam, ze bede probowala myslec
pozytywnie. Dzien wczesniej spedzilam bardzo uany wieczor z przyjaciolkami.
Chcialam wtedy wrecz napisac, ze jestem szczesliwa, tak fajnie sie poczualm.
Nie napisalam tego, bo przeciez ten dzien ledwie sie zaczal... Jeszcze tego
samego dnia bylam w pracy i okazalo sie, ze sporo rzeczy ulegnie tam zmianie.
Na niekorzysc dla mnie. Nadal pracuje, ale zostalam postawiona w sytuacji
niemalze be wyjcia. Musze zaakcetwac pewne nowe rozwiazania, inaczej moge
stracic te prace. Caly tydzien trwaly tarcia, mam nowego wroga (a ta osoba
jest moim nowym wrogiem, dotad byla mi obojetna). Dzis dowiedzialam sie
kolejnych "ciekawych" rzeczy. Wszystko sie pieprzy. A teraz pytanie: czy Wy
tez tak macie, ze gdy mowicie, ze cos idzie dobrze, to wszystko za chwile
zaczyna sie walic? Ja tak wlasnie mam. Czasem slysze oskarzenia o pesymizm,
ja nazywam to realizmem. Moje dziwne zycie nauczylo mnie, ze gdy tylko
pozwalam sobie na myslenie pozbawione obaw, to dostaje w dupe za takie
myslenie. Wciaz boje sie, ze zapesze. A gdy probuje sie wyzolic z tego leku,
to wlasnie zapeszam.