Dodaj do ulubionych

nie potrafię dać mu odejść...

31.07.08, 22:42
Zawsze pakuję się w beznadziejne historie...
Żałosne, nawet nie można nazwać tego związkami. Poznałam pewnego
mężczyznę. Na początku po prostu fajnie się nam rozmawiało, poźniej
kontakty zaczęły się coraz bardziej zacieśniać... Aż w końcu...
Nie wiem jak nazwać to, co czuję wobec niego. Brakuje mi go kiedy
nie ma go obok. Na pewno nie jest mi obojętny... Ale on staje się
coraz bardziej obojętny... Czuję, że powinnam dać mu wreszcie trochę
spokoju. Nie odzywać się przez kilka dni. Może i on zatęskni... Nie
wiem, ale bez sensu karmić się złudzeniami i wierzyć, że ta sytuacja
się zmieni ale mimo nie potrafię. Nie mogę ot tak zamilknąć,
zniknąć, chociaż czuję, że powinnam...
Jak się zobojętnić?? Nie zaśmiecać mu życia...
Obserwuj wątek
    • my_dying_bride Re: nie potrafię dać mu odejść... 01.08.08, 08:30
      powinnas czy nie powinnas?
      ktoz lub co konkretnie o tym decyduje?

      jak bedzie chcial i tak odejdzie na dobre, nie martw sie ;)
      co ma w ogole znaczyc- 'dac mu odejsc'?
      to dorosly czlowiek jest
      tak jak Ty
    • majaa Re: nie potrafię dać mu odejść... 01.08.08, 13:30
      To dorosły facet, sam zdecyduje o swoich uczuciach i o ewentualnym
      odejściu. Ale jeśli Ci na nim naprawdę zależy i widzisz, że jest
      Tobą trochę "zmęczony", to nie pozostaje Ci niestety nic innego, jak
      dyskretnie się wycofać. W takiej sytuacji nie ma chyba nic gorszego
      niż bycie namolnym. Jeśli będzie chciał, to wie gdzie Cię szukać. A
      Ty sama postaraj się prowadzić normalne życie, wychodź gdzieś,
      spotykaj się z ludźmi.
      • onaona25 Re: nie potrafię dać mu odejść... 01.08.08, 22:10
        Też myślę, ze to jedyne co moge w tej sytuacji zrobić... Ale ciężko
        mi się nie odzywać... Po prostu zapomnieć... Nie wiem czy
        potrafię... Kilka razy próbowałam, ale nie potrafię...
      • model.testowy Bez sensu 01.08.08, 23:28
        majaa napisała:

        > To dorosły facet, sam zdecyduje o swoich uczuciach i o ewentualnym
        > odejściu. Ale jeśli Ci na nim naprawdę zależy i widzisz, że jest
        > Tobą trochę "zmęczony", to nie pozostaje Ci niestety nic innego, jak
        > dyskretnie się wycofać. ...

        Gadanie. Odpuść, zniknij, może jest "zmęczony"? I co, po czasie mu "zmęczenie" minie i będzie mogła wrócić? A za dwa miesiące znowu je poczuje i wtedy znowu: "idź na drzewo"? Bez sensu. Jak na mój gust takie oznaki "zmęczenia" nie wróżą niczego dobrego. Takie "związki", gdzie jedna strona potrzebuje co jakiś czas "odpoczynku" są niezdrowe i wypalają połowę, której naprawdę zależy.
        • majaa nie bez sensu 02.08.08, 00:52
          Źle mnie zrozumiałeś/aś, Modelu. Bynajmniej nie miałam na myśli
          CIĄGŁEGO wycofywania się i wracania, kiedy facet będzie miał
          przypływ "łaski". Co to, to nie! Chodzi o to, żeby przestała mu się
          naprzykrzać i zajęła własnym życiem. Albo on się zdeklaruje, albo
          ona z czasem spotka kogoś bardziej odpowiedniego.
    • spinline Re: I tu jest pies pogrzebany 01.08.08, 22:18
      Nie zaśmiecać mu życia...

      ..............................

      W niskim poczuciu wlasnej wartosci.
      • dekadencja1 Re: I tu jest pies pogrzebany 01.08.08, 22:24
        A może przede wszystkim nie zaśmiecać sobie życia?
        Wiem łatwo powiedzieć, ale spróbować zawsze można
      • onaona25 Re: I tu jest pies pogrzebany 01.08.08, 22:24
        na niskie poczucie własnej wartości nic nie poradzę... mam to od
        dziecka... męczy mnie i wszystkich dokoła, ale nie potrafię go
        zwalczyć
        • dekadencja1 Re: I tu jest pies pogrzebany 01.08.08, 22:29
          onaona25 napisała:

          > na niskie poczucie własnej wartości nic nie poradzę... mam to od
          > dziecka... męczy mnie i wszystkich dokoła, ale nie potrafię go
          > zwalczyć

          Bo też walka z samą sobą zazwyaczaj skazana jest na porażkę. Może
          jakaś inna optyka będzie bardziej w tej kwesti przydatna
        • spinline Re:Podobienstwa sie przyciagaja 01.08.08, 22:34
          co moze sprawic ze i on nie ma zbyt wygorowanego poczucia swojej
          wartosci, czym twoje zainteresowanie moze go przstraszyc? Nie wiem.

          Niskie poczucie wartosci to o krok od stanow depresyjnych. szukaj
          pomocy u psychologa, moze tam znajdziesz odpowedz na problem?
        • leda16 Re: I tu jest pies pogrzebany 01.08.08, 22:36
          na niskie poczucie własnej wartości nic nie poradzę... mam to od
          > dziecka... męczy mnie i wszystkich dokoła, ale nie potrafię go
          > zwalczyć


          Ooo, wolisz totalnie spieprzyć sobie życie?! Jeśli Ty uważasz się za śmiecia, żaden mężczyzna NIGDY nie potraktuje Cię lepiej. Jeżeli plujesz na siebie - każdy z nich zrobi to samo. Skoro nie masz szacunku dla siebie, inni będą Tobą tylko pogardzać. Uważasz się za zero, to tym zerem zostaniesz.
          • onaona25 Re: I tu jest pies pogrzebany 01.08.08, 22:47
            racja... wierzyłam w coś, co nie ma sensu... Takich jak ja chya
            powinno się eliminować...
            Dzięki za rady...
            • spinline Re: I tu jest pies pogrzebany 01.08.08, 22:52
              Moze odwrocic tok myslenia.

              Mysle ze w zwiazku udanym czy nieudanym, najwazniejsza jest
              komunikacja i mozliwosc powiedzenia tego co sie czuje.

              Skoro go kochasz powinnas moim zdaniem zawalczyc o te
              milosc.Przeciez nie zawsze puka do twoich drzwi.

              Moze jakas sensowna rozmowa z nim pozwoli ci go zrozumiec? I milosc
              to nie zawsze jedynie uczucia.
              • onaona25 Re: I tu jest pies pogrzebany 01.08.08, 23:04
                oboje wiemy co czujemy... I z jednej strony chcemy być blisko a z
                drugiej no właśnie... chyba jestem zbyt niecierpliwa... Nie lubię
                niejasnych sytuacji, nie lubię kiedy coś ważnego dla mnie dzieje się
                bez mojego udziału.
                • spinline Re: czyli chodzi tu... 01.08.08, 23:30
                  tez o kontrole, min. Nie da sie w zyciu wszystkiego kontrolowac. To
                  sie nikomu nie udaje, mysle...

                  Z czego wynika potrzeba kontroli? U wielu osob z zamilowania do
                  perfekcjonizmu.A perfekcjonizm z braku akceptacji wielu stron
                  swojego zycia. I braku mozliwosci do akceptacji. czlowiek ponoc
                  wyrasta z perfekcjonizmu gdy w udany spsob dla siebie zaczyna
                  sie "realizowac"....na wielu innych plaszczyznach.

                  Jednak milosc jest dla nas wszystkich bardzo wazna.
            • leda16 Re: I tu jest pies pogrzebany 01.08.08, 23:03
              onaona25 napisała:

              > Takich jak ja chya
              > powinno się eliminować...


              Szkoda fatygi. Najskuteczniej zrobisz to sama. Już zaczęłaś samobójstwo na raty. Powinno dobrze Ci pójść...
              • onaona25 Re: I tu jest pies pogrzebany 01.08.08, 23:05
                chyba masz rację, zaczęłam dawno temu...
                • leda16 Re: I tu jest pies pogrzebany 02.08.08, 21:21
                  onaona25 napisała:

                  > chyba masz rację, zaczęłam dawno temu...

                  Ale ja nie chcę mieć racji! Może się więc pokłócimy - o to słówko "chyba"?
    • model.testowy Re: nie potrafię dać mu odejść... 01.08.08, 23:42
      onaona25 napisała:

      > Zawsze pakuję się w beznadziejne historie...
      > Żałosne, nawet nie można nazwać tego związkami. Poznałam pewnego
      > mężczyznę. Na początku po prostu fajnie się nam rozmawiało, poźniej
      > kontakty zaczęły się coraz bardziej zacieśniać... Aż w końcu...
      > Nie wiem jak nazwać to, co czuję wobec niego. Brakuje mi go kiedy
      > nie ma go obok. Na pewno nie jest mi obojętny... Ale on staje się
      > coraz bardziej obojętny... Czuję, że powinnam dać mu wreszcie trochę
      > spokoju. Nie odzywać się przez kilka dni. Może i on zatęskni... ...

      Czujesz potrzebę, to spróbuj. Tylko zastanów się: chcesz z nim być na serio? W tzw. związku? Bo jeśli tak, to czy potem też zamierzasz co jakiś czas dawać mu spokój, znikać na trochę? Jak na mój gust, to jego postawa nie wróży nieczego dobrego. A mówiąc wprost: moim zdaniem nic trwałego z tego nie będzie.
    • jan_stereo Daj mu odejsc n/t 02.08.08, 00:28
      • onaona25 Re: Daj mu odejsc n/t 02.08.08, 08:13
        Nie łatwo zrobić coś, czego się nie chce :-(
        Musiałabym zniknąć gdzieś, gdzie nie będe miała kontaktu ze światem,
        żeby czegoś nie zrobić, żeby nie zacząć od nowa...
        • wredzioszek Re: Daj mu odejsc n/t 02.08.08, 12:23
          z Twojego postu wieje niedowartościowaniem i brakami emocjonalnymi.popracuj nad
          tym problemem. to moze byc oplacalne, w tym sensie ze jak poczujesz ze
          zaslugujesz na prawdziwy zwiazek i milosc to dopiero bedziesz mogla takiego
          zwiazku szukac. moze sie bardzo myle, ale wyglada na to ze po prostu szukasz
          zaspokojenia jakis swoich brakow u tego czlowieka. moim zdaniem takie
          poszukiwania prowadza jedynie do dalszych cierpien. bo im bardziej bedziesz
          zabiegac i pragnac tym bardziej ten ktos bedzie uciekal. bo nie moze zastapic Ci
          opiekuna zyciowego, poczucia wartosci i bezpieczenstwa.dlatego oplacalne jest
          dla Ciebie zajac sie soba, tzn. poszukac swojej wartosci.rozwijac SIĘ. a jak
          ktos chce kontynuowac znajomosc to na pewno to umie zrobic, zwlaszcza jesli
          dajesz mu takie pozytywne sygnaly.zastanow sie - jak Ty mozesz o sobie mowic ze
          zasmiecasz komus zycie!!! dziewczyno, cen sie!!!tak jak kazdy czlowiek
          zaslgujesz na milosc i szacunek!.jak sie tak na kims uwiesisz to, moim zdaniem,
          i tak na dluzsza mete to nic nie da poza cierpieniem. Ty musisz czuc swoja
          wartosc i czuc ze ten ktos chce z Toba byc a nie robi Ci laske.to oczywiscie
          tylko moje zdanie-wypracowane w praktyce, wierz mi.pozdrawiam. wszystkiego dobrego.
          • onaona25 Re: Daj mu odejsc n/t 02.08.08, 13:30
            Masz rację, całkowitą... Bardzo długo pracowałam nad stworzeniem
            poczucia własnej wartości, ale chyba jestem jakimś szczególnym
            przypadkiem. Nie potrafię się cenić, czuję, ze nic nie potriafię, że
            jestem nikim i nie jestem w stanie zmienić tego myślenia. Może widzę
            siebie i swój świat inaczej niż inni ale nie potrafię tego zmienić...
            • wredzioszek Re: Daj mu odejsc n/t 02.08.08, 19:14
              onaona25 napisała:

              > Masz rację, całkowitą... Bardzo długo pracowałam nad stworzeniem
              > poczucia własnej wartości, ale chyba jestem jakimś szczególnym
              > przypadkiem. Nie potrafię się cenić, czuję, ze nic nie potriafię, że
              > jestem nikim i nie jestem w stanie zmienić tego myślenia. Może widzę
              > siebie i swój świat inaczej niż inni ale nie potrafię tego zmienić...

              hm, to przynajmniej dobrze, że zdajesz sobie sprawę z problemu. to już połowa
              sukcesu. po pierwsze może niewłaściwie szukasz tej własnej wartosci. z czego
              Twoim zdaniem ta wartośc wypływa? z tego co masz? niekoniecznie. może po prostu
              z tego że każdy człowiek ma tę samą wartość? ... poza tym jak pracujesz by sobie
              lepiej tę wartość uświadomić , nauczyć się jej , skoro jej nie czujesz -może
              jakaś terapia...moze ksiązki psychologiczne....polecam ci książkę,która ostatnio
              się pojawiła "Bajka to życie" napisaną przez Eichelbergera i Suchowierską. moze
              nie doda Ci ona wartości ale na pewno pozwala z boku popatrzeć na pewne
              sprawy.może odnajdziesz się w którejś z bajek..pomyśl też, co umiesz robić
              dobrze, co lubisz naprawdę i buduj na tym co dobre. to czego nie umiesz, w czym
              jestes słaba a zalezy Ci by było ok, możesz ćwiczyć małymi krokami pokonując
              siebie. zresztą myslę, że jest wiele innych sposobów by każdego dnia się uczyć
              tego dowartościowania. wydaje mi się, że osoby niedowartościowane ratuje
              ŚWIADOMOŚĆ tego że mają taki problem. tzn. wiesz że nie do konca właściwie
              postępujesz w relacjach z ludźmi i starasz się nad tym pracować, stopniowo
              eliminować swoje błędy. teraz na przyklad nie musisz ślepo jak ta ćma lecieć za
              tym człowiekiem, tylko wyjaśnij sobie że ulokowałaś w nim jakieś swoje potrzeby.
              i że może on wcale nie jest tym właściwym obiektem.taka świadomość może Cię
              uratować przed traktowaniem go jako jedynego rozwiązania dla Twojego
              życia.myślę, że wcale nie musisz być "szczególnym przypadkiem"; jest wiele osób
              ktore czują się niedowartosciowane, przyjrzyj się dobrze swojemu otoczeniu,
              tylko ludzie to różnie maskują. póki co, życzę Ci owocnej pracy nad samą sobą.
              traktuj samą siebie tak jak chciałabyś być traktowana przez innych.a jak już
              tego się nauczysz, a to nie jest tak hop-siup, to wtedy nie będziesz tak lokować
              swoich potrzeb w jednej osobie. i lepiej będziesz funkcjonowac w związku. i
              naprawdę nie myśl nigdy o sobie negatywnie. powtarzaj sobie codziennie "jestem
              wartościowa tak jak każdy inny człowiek", to tak by odwyknąć od innych myśli
              które pewnie sobie codziennie powtarzasz nieświadomie typu "jestem do
              niczego".powodzenia:)
              • onaona25 Re: Daj mu odejsc n/t 02.08.08, 19:50
                skąd Ty to wszystko wiesz...
                mądrze piszesz tylko co zrobić kiedy nawet teraz pierwsza myśl to i
                tak nie dam rady, mimo,ze bardzo chcę...
                • wredzioszek Re: Daj mu odejsc n/t 02.08.08, 20:14
                  onaona25 napisała:

                  > skąd Ty to wszystko wiesz...
                  > mądrze piszesz tylko co zrobić kiedy nawet teraz pierwsza myśl to i
                  > tak nie dam rady, mimo,ze bardzo chcę...

                  a czego nie dasz rady zrobić? a co do negatywnego myslenia, to powtarzam, to
                  nagminne u osob niedowartościowanych.przyzwyczaiłaś się już do powtarzania
                  zawsze czegoś na "nie". jak się trochę poobserwujesz to zobaczysz ile razy w
                  ciągu dnia tak się negatywnie nastrajasz. zacznij pracować i świadomie z tym
                  walczyć. jak pomyślisz "nie dam rady" to powiedz sobie -"a właściwie czemu nie?
                  dam radę! będę próbowała dać radę! pomimo tego, że może nie pojdzie mi tak
                  perfekcyjnie, to bedę się uczyć" daj sobie szansę także na błędy, potknięcia i
                  ponowne próby. ważne żeby uczyć się. w końcu Ci to wyjdzie. gorzej lub
                  lepiej.ale pewnego dnia zrobisz coś dla siebie, i poczujesz jakie to miłe ocalać
                  samego siebie.nie neguj już!!tylko pomysl jak konkretnie chcesz nad sobą
                  pracować? co zrobisz konkretnie?tylko dla siebie? zatroszcz się codziennie o
                  siebie w jakiś drobny sposób. kup sobie prezent, kwiatek, napisz 2 pozytywne
                  myśli w pamiętniku, spisz tam wszystko co jest dobre, a potem co chcesz jeszcze
                  zmienic. w koncu będzie taki moment że się wzmocnisz. tylko nie myśl za duzo a
                  raczej działaj konkretnie.aha, wiesz takie niedowartosciowanie ma często związek
                  z tym jak Cię traktowano w dzieciństwie, więc ja nie jestem osobą kompetentną by
                  w to wnikac. ale naprawdę polecam ci książki,a także dobrego-kompetentnego
                  psychologa. zorientuj sie. oczywiście nie oczekuj "cudu". nikt niezrobi
                  pstryk.to raczej jest rodzaj uczenia się, ale przecież jesteś warta tego by
                  zatroszczyć się o siebie!!dlaczego? bo kazdy człowiek jest, i Ty równiez jesteś
                  watościowa!!!aha, powiem Ci skąd to wiem- bo Twój problem nie jest aż tak
                  wyjątkowy jak Ci się wydaje.nie wyolbrzymiaj go, do czego chyba masz
                  tendencje.po prostu postępuj ze sobą jak z najlepszym przyjacielem. w koncu,
                  nikt nie jest Ci bliższy niż Ty sama.powodzenia:}
                  • onaona25 Re: Daj mu odejsc n/t 02.08.08, 21:07
                    dzięki za te słowa... Chyba już czas zacząć coś zmieniać...
            • leda16 Re: Daj mu odejsc n/t 02.08.08, 21:39
              Jednak widzę, że nie jest z Tobą tak totalnie źle, bo czasami piszesz z sensem - jak np. to o własnej niecierpliwości.



              Nie potrafię się cenić, czuję, ze nic nie potriafię, że
              > jestem nikim i nie jestem w stanie zmienić tego myślenia


              A dlaczego w kółko myślisz o sobie? Napisz, co myślą o Tobie inni - w domu, w pracy, w towarzystwie. Co robisz, co Cię interesuje, jakie masz hobby?



              Bardzo długo pracowałam nad stworzeniem
              > poczucia własnej wartości,



              Sama?! Tak nic nie wskórasz! Zapisz się na psychoterapię - 26 tygodni pracy z psychologiem i powinno coś drgnąć.


              >jestem nikim


              A cóż Ty sobie wyobrażasz, że Forumowicze są KIMŚ ?! Ja jestem chora psychicznie, spinline ma mentalność ordynarnej przekupki, shangri.la urojenia prześladowcze, demi77 - kaleka na wózku inwalidzkim...inni też porypani totalnie, tylko jeszcze sami o tym nie wiedzą... I co, lepiej? :).
              • onaona25 Re: Daj mu odejsc n/t 02.08.08, 22:26
                rozumiem, ze to był żart :)))
                sama nie wiem czego chcę... a inni to inni, oni widzą świat inaczej
                niż ja... widocznie do tego wszystkiego jestem jeszcze egoistką...
                • leda16 Re: Daj mu odejsc n/t 02.08.08, 22:51
                  rozumiem, ze to był żart :)))


                  Bynajmniej - to przykład eksperymentu socjometrycznego. Wszyscy, łącznie ze mną są przekonani o słuszności swoich wniosków i to jest właśnie najweselsze. Bo Ty też nie żartujesz, prawda? Masz taki a nie inny stereotyp własnej osoby i wierzysz, że jest prawdziwy.
                • leda16 Re: Daj mu odejsc n/t 02.08.08, 22:53
                  onaona25 napisała:

                  > widocznie do tego wszystkiego jestem jeszcze egoistką...


                  To nie możliwe. Egoiści mają wysoką samoocenę. Powiedziałabym nawet - mocno zawyżoną.
                  • onaona25 Re: Daj mu odejsc n/t 02.08.08, 23:17
                    to nie stereotyp... raczej gorzka prawda
                    • leda16 Re: Daj mu odejsc n/t 03.08.08, 09:32
                      Zawsze wierzymy tylko w to, co sami chcemy wierzyć...Na szczęście wiarę zawsze można zmienić na taką, która bardziej nam się podoba. W pewnym momencie Bóg rzymsko-katolicki przestał mi się podobać, więc przestałam w Niego wierzyć i po kłopocie ;).
                      • onaona25 Re: Daj mu odejsc n/t 06.08.08, 19:30
                        wiara to nadzieja a o nią czasem naprawdę ciężko...
    • sexiwoman Re: nie potrafię dać mu odejść... 06.08.08, 22:23
      Do pewnych rzeczy nalezy dojrzeć moja mała.
      Nie to nie książę i spie..j.

      kobietakobiecie.blox.pl/html
      • onaona25 Re: nie potrafię dać mu odejść... 07.08.08, 19:27
        chcialabym dojrzeć... zobojętnić się na wszystko. konsekwentnie
        dążyć do obranego celu i być niezależną kobietą...

        Ale nie jestem taka... to znaczy, że jestem zła?
        • wredzioszek Re: nie potrafię dać mu odejść... 07.08.08, 21:32
          co ja znowu slyszę!! Ty jednak lubisz sie stawiać w negatywnym swietle. jak
          mialo byc?pozytywnie.a tu znowu - czy jestem zla. a jak ktos Ci powie że tak to
          w to uwierzysz??
          co do dojrzalosci, to moim zdaniem jedni zdobywaja ją szybciej, drudzy później,
          niektórzy moze nigdy. ale zdaje mi się że u przynajmniej niektórych osób
          dojrzałosc idzie w parze z otrzymanymi kopniakami, co pozwala po pewnym czasie
          wreszcie otrzasnąć się ze zbytniego idealizmu i nadmiernego skupienia na
          "osobach bez których nie mogę żyć". w miarę życia i działania zyskujesz
          dojrzałość, zakładając jeszcze odrobinę samorefleksji.zobojętnić się na
          wszystko-he, ja uważam że nie jest dobrze zobojętnić sie na wszystko. chcesz być
          kamieniem? owszem, niedobrze być nadwrażliwym bo się więcej cierpi, ale
          zobojętnić się na wszystko..brr...nie chciałabym. co do reszty Twoich marzeń- to
          masz pole do dzialania. wszystko przed Tobą.
        • leda16 Re: nie potrafię dać mu odejść... 07.08.08, 22:13
          Byłabyś w pewnym sensie 'zła", gdybyś była taka, jak chcesz być. Chcez być psychopatką? Co prawda, im w życiu najlepiej...
          • onaona25 Re: nie potrafię dać mu odejść... 07.08.08, 22:33
            chyba juz jestem psychopatka...
    • onaona25 Re: nie potrafię dać mu odejść... 10.08.08, 19:31
      a jeśli to on a ja to zignoruję... Problem polega chyba na tym, że
      brak mi cierpliwości...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka