Dodaj do ulubionych

czy to początek choroby??

17.09.08, 18:14
jestem związana z kimś, kto podczas sprzeczki, ostrzejszej wymiany
zdań, jakiegoś konfliktu... zachowuje się w sposób, którego nie
rozumiem i coraz bardziej mnie przeraża......otóż.. wali piąchą po
swojej twarzy; kilka strzałów podczas których krzyczy "patrz do
jakiego stanu mnie doprowadziłaś".....sugerowałam mu wizytę u
psychologa, on nie chce wogóle o tym słyszeć..czy to może symptomy
choroby psychicznej? martwię sie o niego, naprawdę chciałabym mu
pomóc, ale jak?? czy ktoś z Was spotkał się podobnym problemem?
Obserwuj wątek
    • shangri.la Re: Chyba jednak już dość zaawansowana choroban/t 17.09.08, 18:32

    • marzeka1 Re: czy to początek choroby?? 17.09.08, 19:39
      "wali piąchą po
      swojej twarzy; kilka strzałów podczas których krzyczy "patrz do
      jakiego stanu mnie doprowadziłaś"..."- jeżeli TO nazywasz początkiem choroby, to co nazwiesz jej rozwojem? jak skopie cię, połamie żebra i powie "zobacz, co zrobiaś"???? Związałaś się z damskim bokserem, bo NORMALNY facet tak nie reaguje, od damskich bokserwó zaś się ucieka, by nie skończyć jako zastraszona kobieta z co rusz podbitym okiem.
      • marzeka1 Re: czy to początek choroby?? 17.09.08, 19:40
        Oj, doczytałam, siebie leje, to z kolei świadczy chyba o jakimś niezrównoważeniu, autiagresji, no i to dziecinne zwalanie winy.
        • meg-gy Re: czy to początek choroby?? 17.09.08, 20:30
          To nie początek..to już choroba..a co Ty jeszcze robisz w
          tym związku??!!
    • spinline Przede wszystkim 17.09.08, 21:38
      nie doprowadzaj ludzi do takiego stanu. naucz sie lagodzic
      konflikty.

      zapewne to nie choroba a rodzaj teatru, gdzie ktos probuje znalezc
      kontrole nad sytuacja.
      • inka.akni Re: Przede wszystkim 17.09.08, 22:06
        hmm.. "nie doprowadzaj ludzi do takiego stanu" żartujesz sobie ?
        jakich znowu ludzi? z tego co pamiętam napisałam o jednej osobie...
        • spinline Re: Przede wszystkim 17.09.08, 22:11
          No wiesz Inka, ty powinnas znac go lepiej i wiedziec dlaczego on w
          takiej sytuacji sie leje po policzkach.

          Mnie by to bardzo wystraszylo, bo nigdy nie wiadomo kiedy mu te
          policzki wlasne sie znudza, a zainteresuje sie np
          policzkami.....rozmowcy.
          • meg-gy Re: Przede wszystkim 18.09.08, 00:32
            spinline napisała:

            > No wiesz Inka, ty powinnas znac go lepiej i wiedziec dlaczego on w
            > takiej sytuacji sie leje po policzkach.
            >
            > Mnie by to bardzo wystraszylo, bo nigdy nie wiadomo kiedy mu te
            > policzki wlasne sie znudza, a zainteresuje sie np
            > policzkami.....rozmowcy.


            Inka ja pytając Ciebie, co robisz jeszcze w tym związku,
            chciałam dopisać to zdanie, które napisała spinline. Dziewczyno,
            myśl logicznie..to jakiś psychopata, ja również bałabym się
            jego.
      • jasminowo Re: Przede wszystkim 18.09.08, 09:03
        spinline napisała:

        > nie doprowadzaj ludzi do takiego stanu. naucz sie lagodzic
        > konflikty.
        >
        > zapewne to nie choroba a rodzaj teatru, gdzie ktos probuje znalezc
        > kontrole nad sytuacja.

        Ale czy to ona za to odpowiada? On już ją za to obwinia a Ty jej
        jeszcze dołóż. Nie wiemy co sie dzieje, gdy występuje taka agresja,
        ale gdy ktoś ma problemy z równowagą emocjonalną, czy autoagresją
        nie można za to obwiniać otoczenia.
        • spinline Potoczny tok myslenia 19.09.08, 13:08
          jasminowo napisała:

          > ale gdy ktoś ma problemy z równowagą emocjonalną, czy autoagresją
          > nie można za to obwiniać otoczenia.

          ..............................
          Niestety dość błędny. Za relacje jak opisana powyżej odpowiada
          zarówno jedna jak i druga strona.

          Oczywiscie prawo będzie po stronie tego kto dostanie po mordzie
          pewnego dnia.

          Kazdy z nas ma swoisty system obronny i u jednego działa, on tak, u
          kogos innego w inny sposób. Trudno jest przewidziec jak u drugiej
          osoby ten system obronny zadziała, czy wyskoczy w agresywny sposób
          fizyczny czy werbalny.
          Mezczyzna na werbalna agresje kobiety najcześciej reaguje agresja
          fizyczna i o tym nalezy pamietać.

          Za agresywne werbalnie zachowanie kobiety, kobieta tez powinna
          poniesc odpowiedzialnosc.
          Sa tzw. kobiece bokserki, nie bija fizycznie, ale pobija cie
          psychicznie.
          • inka.akni Re: Potoczny tok myslenia 19.09.08, 17:59
            nie zgadzam się...jak można mnie obwiniać za jego autoagresywne
            zachowania??? on doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jego
            reakcje są niewspółmierne do sytuacji....permanentnie przeprasza i
            czuje się winny, że muszę być świadkiem jak sobie robi
            krzywdę.....poza tym sytuacje kiedy on rozładowywuje agresję w ten
            sposób nie dotyczą jedynie sprzeczek i konfliktów ze mną...,
            np. zdarzały się też w poprzednim związku...
            • spinline Re: Potoczny tok myslenia 19.09.08, 18:10
              On w takim razie ma problem. Kwestia czasu kiedy dojdzie do wniosku
              ze bicie kogos innego jest bardziej rozladowywyujace niz bicie
              siebie.
    • malawinka Re: czy to początek choroby?? 18.09.08, 05:14
      a podaj jeszcze adres tej meliny,to przyjdę popatrzeć
    • mskaiq Re: czy to początek choroby?? 18.09.08, 08:49
      Takie reakcje sa dosc czeste, potrafia wystepowac w rozmaity sposob.
      Czasem jest to gryzienie siebie w reke, czasem jest taki atak jaki
      opisujesz, czasem drapanie siebie czy inne zadawanie sobie bolu.
      Bierze sie to z braku kontroli nad zloscia ktora kieruje agresje na
      siebie a nie na druga osobe.
      Mozesz pomoc Swojemu facetowi. Postaraj sie aby zaczal cwiczyc
      fizycznie, wyciagaj go na bieg, rower, spacery. To pomoze Mu
      zmiejszyc emocjonalnosc i pozwoli panowac nad zloscia. Warto rowniez
      wprowadzic do diety wiele warzyw, owocow, oczyszczaja organizm z
      toksyn ktore maja duzy wplyw na zlosc i agresje.
      Sprobuj rowniez tlumaczyc Mu, ale tylko kiedy jest spokojny ze bicie
      siebie nie rozwiazuje problemu, poza tym ze moze zrobic sobie na
      dodatek krzywde.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • inka.akni Re: czy to początek choroby?? 19.09.08, 18:00
        dziękuję.....
    • ca-ti Re: czy to początek choroby?? 18.09.08, 12:48
      inka.akni napisała:

      > kilka strzałów podczas których krzyczy "patrz do
      > jakiego stanu mnie doprowadziłaś".....



      Jeśli czujesz się winna po takim zdaniu, to jest to jeden z
      pierwszych symptomów, iż wdepnęłaś w toksyczny układ.
      Miej świadomość, że to on sam się doprowadził do takiego stanu, bez
      względu na to co Ty zrobiłaś lub powiedziałaś. On sam zdecydował,że
      będzie się walił po policzkach, nie Ty.
      I dobrze, żebyś umiała mu w tej sytuacji to powiedzieć: nie mam z
      tym nic wspólnego, to Ty się do tego stanu doprowadziłeś.
      I nic więcej, żadnego tłumaczenia się, żadnego wchodzenia w dyskusję.
      To tylko woda na jego młyn.


      sugerowałam mu wizytę u
      > psychologa, on nie chce wogóle o tym słyszeć..


      Zrobiłaś właściwie wszystko co mogłaś w tej sytuacji. Jeśli nie chce
      słyszeć o psychologu, trudno, jego wybór. Teraz Ty dokonaj wyboru
      czy chcesz się pogrążać u boku kogoś takiego, czy chcesz odejść.


      czy to może symptomy
      > choroby psychicznej?


      Najprawdopodobnej to nie są objawy choroby psychicznej, tylko
      nieradzenie sobie z własną złością i kierowanie jej do siebie
      zamiast do obiektu, który tę złość wywołał.
      W samym odczuwniu i wyrażaniu złości nie ma niczego złego, ale on
      najprawdopodobniej nie potrafi zaakceptować faktu, że bywa zły na
      kogoś lub na coś, więc przerzuca tę odpowiedzialność na Ciebie
      ("doprowadziłaś mnie do tego stanu").
      Boi się też, że nie będzie umiał wyrazić tej złości w stosunku do
      kogokolwiek innego w sposób społecznie akceptowalny (że złość go
      zaleje, że nie zapanuje nad nią), dlatego przekierowuje ją niejako w
      swoją stronę.



      martwię sie o niego, naprawdę chciałabym mu
      > pomóc, ale jak?? czy ktoś z Was spotkał się podobnym problemem?


      Możesz spróbować z nim porozmawiać, powiedzieć mu co czujesz kiedy
      on zachowuje się w ten sposób. Mów wyłącznie o swoich uczuciach, nie
      oskarżaj go. Nie masz zbyt wiele do zrobienia poza uświadomieniem mu
      co czujesz i zajęciem się sobą, tak żeby nie dać się zranić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka