Dodaj do ulubionych

ziwerzenia młodej mężatki, proszę pomóżcie...

02.11.08, 15:25
Witam
długo Was czytam i postanowiłam sama napisać.
Już sama nie wiem co mam robić. Nie wiem czy to ze mną coś nie tak
czy z moim mężem...
Otóż, wyszłam za mąż rok temu. Mój M to ... teraz uwaga.... potrójny
rozwodnik z trójką dzieci. Dodam, że nie jest z niego za dobro
ojciec. Do dzieci dzwoni bardzo rzadko, bardzo rzadko je odwiedza.
Obecnie jestem w 8 miesiacu ciazy. Nie wiem czy to hormony, czy w
końcu przejrzałam na oczy ale przeraż mnie to wszystko. Boję się jak
to będzie z dzieckiem. Jak mój M będzie nas traktował. Mówił, ze
zostawił te kobiety bo go zdradzały. Ale wiadomo że wina leży po
środku więc nie wierzą mu do końca. W ogóle zaczynam mu nie ufać. M
od początku mnie oszukiwał. Nie powiedział o trójce dzieci i trzech
żonach tłumacząc się że mogłabym tego nie przyjąć i go zostawić.
Chciał żebym najpierwo poznała go jako człowieka. To był okres kiedy
chciałam w końcu byc kochana i chciałam kochać. Byłam zaślepiona.
Nie wiem czy patrząc z perspektywy czasu teraz wyszłabym za niego.
Ostatnio ten czlowiek dziala mi na nerwy. Denerwuje mnie w nim
dosłownie wszystko. Sprawdzilam tak z ciekawosci biling i okazlo sie
ze dzwonil do swojej eks a mi wmawial ze nie dzwonil. W koncu sie
przyznal i powiedzial ze nie chcial zebym sie denerwowala, ze łączą
go z nią tylko dzieci. Byc moze tak jest... ale jezeli sie oszukuje
to znaczy ze ma sie cos do ukrycia. On nie rozumie ze ja chce
wiedziec cala prawde. Mówi że jakby mi powiedział to tez mial by
gadanie, mowi ze sie nakrecam. Nie wiem cholera co mam robic. Nie
chce rozwodu. Nie wiem jak sobie poradzic w tym zwiazku. Czuje sie w
nim ostatnio bardzo samotna. Prosze zeby np posprzatal, zeby mi
pomogl. Fakt posprzata ale tak ze musze po nim poprawiac. To takie
pobiezne sprzatanie. Nie wiem ze jemu nie przeszkadza ze sa okruszki
na podlodze, ze jest wszedzie tona kurzu. A moze faceci tak maja??
Zastanawiam sie czy jestem z nim szczesliwa.... nie wiem. Ale z
drugiej strony to dobry czlowiek. Az za dobry. Nie potrafi nikomu
niczego odmowic i wlaza mu przez to na glowe. Ja nie wiem czy
dlaczego teraz to wszystko widze a przed slubem bylo inaczej. Czy
ludzie sie az tak zmieniaja po slubie? Zawsze marzylam o prawdziwym
domu ktorego nigdy nie mialam. Marzylam o prawdziwej rodzinie, ktora
sie kocha, o mężu ktory traktuje swoja zone jak księżniczkę. Ale tak
to może tylko w bajkach jest?
Dodam ze nie mam za wielu znajomych. Jestetm chyba jakas dzika.
Czasami sama ze soba nie moge wytrzymac. Zauważyłam że ostatnio nic
tylko cały czas krytykuję męza. Normalnie wszyskto co zrobi jest dla
mnie nie tak. Może to ja go tak zminiłam na gorsze? Nie wiem
sluchajcie jak sobie z tym wszystkim poradzić.
Jak zaczac cieszyc sie zyciem, jak przestac w kółko krytykować, co
zrobić żeby zaczac normalnie zyc? Nic mnie nie cieszy, ciagle bym
tylko plakala. Dodam że mam skonnosci do depresji. Teraz niestety
nie moge brac lekow ze wzgledu na ciaze. Czasami mysle zeby strzelic
sobie w leb, odejsc gdzies jak najdalej stad.
Obserwuj wątek
    • mahadeva Re: ziwerzenia młodej mężatki, proszę pomóżcie... 02.11.08, 16:49
      nie doczytalam do konca, ale juz wiem, co Ci poradzic
      musisz wiedziec, ze Ty i dziecko jestescie najwazniejsze i nie musisz sie bac
      'jak on bedzie nas traktowal' - jesli bedzie zle to po prostu odejdziesz i
      zajmiesz sie sama dzieckiem - nie mozesz zyc byle jak, z byle kim - moze ten
      slub i ciaza nie byly zbyt ostrozne, ale nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem -
      ciesz sie dzieckiem i wszystkim dobrym, co jest - pozdrawiam
    • just.a.rebel Re: ziwerzenia młodej mężatki, proszę pomóżcie... 02.11.08, 16:52
      Dziewczyno! Nie rób głupot!!!
      Jeśli go krytykujesz tzn. że faktycznie coś jest nie tak, coś Ci nie pasuje - Twoja intuicja mówi Ci, że tak nie powinno być, że źle Ci z tym czy z tamtym jego zachowaniem. Zwłaszcza jeśli masz ambiwalentne uczucia co do jego osoby, to na pewno powinnaś wszystko dobrze przemyśleć.
      Teraz skup się na sobie i dziecku, to jest w tym momencie najważniejsze i zastanów się czy on Cię wspiera, czy pomaga Ci. Świat składa się ze szczegółów i to one budują więź, miłość i zaufanie. Jeśli on Cię okłamuje, nic dziwnego że mu nie wierzysz. Pomyśl, jeśli robi to teraz i robił wcześniej to czy kiedykolwiek przestanie, skoro nie dajesz mu wyraźnych znaków, że to Ci się nie podoba, dlaczego miałby to zmienić?! Tak mu zapewne wygodnie. Niewiele osób zmienia się tak po prostu, trzeba im albo terapii szokowej albo wielkiego uczucia, którego tu bynajmniej nie dostrzegam...
      Postaraj się w miarę możliwości usamodzielnić i budować swoją, kobiecą siłę... kiedyś nadejdzie czas, że będziesz wiedziała co robić. I na pewno są osoby, od których uzyskasz wsparcie...
      • mahadeva Re: ziwerzenia młodej mężatki, proszę pomóżcie... 02.11.08, 17:08
        zbaczajac z tematu: madrze napisalas ze zycie sklada sie z pieknych szczegolow i
        o nie trzeba dbac
    • marzeka1 Re: ziwerzenia młodej mężatki, proszę pomóżcie... 02.11.08, 17:06
      Trollujesz, dziecko, bo trudno uwierzyć, by można było być tak głupią, by związać się z potrójnym rozwodnikiem, który na dodatek jest fatalnym ojcem i dać mu zapłodnić??? A jeśli byłaby to prawda, to cóż- "wiedziały gały, co brały". Chyba że jestś kolejną naiwną, która wierzyła,że się zmieni.
      • petronelcia29 Re: ziwerzenia młodej mężatki, proszę pomóżcie... 02.11.08, 18:10
        nie znam słowa trollujesz ale mogę się tylko domyślać co miałaś na
        myśli. Dzieckiem nie jestem chociaż bardzo chaciałabym cofnąć czas.
        Popełniłabym wtedy o wiele mniej błędów.
        Sama się dziwię... potrójny rozwodnik... nieźle to brzmi. Ale każdy
        zasługuje na szansę z tego założenia wychodziłam biorąc ślub. Fakt,
        byłam naiwna bo myślałam, że mój M się zmieni. Że mnie kocha i zrobi
        wszystko żebym była z nim szczęsliwa. Myślałam, myślałam dużo rzeczy
        myślałam.... a zycie, codziennosc okazala sie inna. Boże ile bym
        dała żeby cofnąć czas. Nie jest mi z tym wszystkim łatwo. Moje
        poczucie własnej wartości spadło do zera, zamknęłam się w sobie,
        zmieniłam się na gorsze. Najchętniej bym ryczała i obwiniala siebie
        za glupote.
        • mahadeva Re: ziwerzenia młodej mężatki, proszę pomóżcie... 02.11.08, 18:28
          zawsze mozesz sie rozwiesc, zawsze jest jakies wyjscie
          bledy kazdy popelnia, ja tez coraz wiecej :)
    • teklana Re: ziwerzenia młodej mężatki, proszę pomóżcie... 02.11.08, 18:46
      petronelcia29 napisała:

      > Witam
      > długo Was czytam i postanowiłam sama napisać.
      > Już sama nie wiem co mam robić. Nie wiem czy to ze mną coś nie tak
      > czy z moim mężem...
      > Otóż, wyszłam za mąż rok temu. Mój M to ... teraz uwaga....
      potrójny
      > rozwodnik z trójką dzieci. Dodam, że nie jest z niego za dobro
      > ojciec. Do dzieci dzwoni bardzo rzadko, bardzo rzadko je odwiedza.
      > Obecnie jestem w 8 miesiacu ciazy. Nie wiem czy to hormony, czy w
      > końcu przejrzałam na oczy ale przeraż mnie to wszystko. Boję się
      jak
      > to będzie z dzieckiem. Jak mój M będzie nas traktował. Mówił, ze
      > zostawił te kobiety bo go zdradzały. Ale wiadomo że wina leży po
      > środku więc nie wierzą mu do końca. W ogóle zaczynam mu nie ufać. M
      > od początku mnie oszukiwał. Nie powiedział o trójce dzieci i trzech
      > żonach tłumacząc się że mogłabym tego nie przyjąć i go zostawić.

      Przepraszam,zacytowałam fragment do którgo doczytałam wypowiedz i
      wystarczy mi on by wyrazić swoje skromne zdanie.Przeczytaj i Ty
      jeszcze raz to co napisałas i odpowiedz sobie sama.......
    • leda16 Re: ziwerzenia młodej mężatki, proszę pomóżcie... 03.11.08, 10:33
      petronelcia29 napisała:

      >
      > Otóż, wyszłam za mąż rok temu. Mój M to ... teraz uwaga.... potrójny
      > rozwodnik z trójką dzieci. Dodam, że nie jest z niego za dobro
      > ojciec.

      Rany Boskie!

      .
      > Obecnie jestem w 8 miesiacu ciazy. przeraż mnie to wszystko. Boję się jak to będzie z dzieckiem.


      Szkoda, że dopiero teraz. A z tym dzieckiem będzie tak, jak z poprzednimi, bo jemu takie traktowanie dzieci po prostu już weszło w nawyk.


      Mówił, ze
      > zostawił te kobiety bo go zdradzały.


      Więc Ciebie też zostawi.

      Nie powiedział o trójce dzieci i trzech
      > żonach tłumacząc się że mogłabym tego nie przyjąć i go zostawić.


      I miał rację - każda normalna panna by go zostawiła. Widać Ty normalna nie jesteś. Pewnie ślepa, kulawa i na dodatek garbata, więc "chciałam w końcu byc kochana i chciałam kochać." W końcu sprawdziło się porzekadło - "każda potwora znajdzie amatora"


      > Sprawdzilam tak z ciekawosci biling i okazlo sie
      > ze dzwonil do swojej eks a mi wmawial ze nie dzwonil.

      Lepiej sprawdź wysokość windykowanych komorniczo alimentów ktore musi płacić na tamte dzieci, choćby po to, żeby wiedzieć ile dla Twojego zostanie i jak dochodowej pracy musisz poszukać, zebyście z dzieckiem nie zdechli z głodu.


      On nie rozumie ze ja chce
      > wiedziec cala prawde.


      Przecież już wiesz - mężczyzna z przeszłością. Nieodpowiedzialny, niesolidny, kłamca, oszust, z niedorozwojem uczuć wyższych, nie nadajacy się do współżycia w rodzinie, 2/3 jego pensji pozerają alimenty.Cóż chcesz jeszcze wiedzieć?

      Nie wiem cholera co mam robic. Nie
      > chce rozwodu. Nie wiem jak sobie poradzic w tym zwiazku.

      Tak z ciekawości - napisz lepiej ZA ILE sobie radzisz w tym małżeństwie?


      Prosze zeby np posprzatal, ...A moze faceci tak maja??

      No chwila, jeszcze nie jesteś położnicą a ciąża to nie choroba. Twoją rolą jest posprzątać, ugotować i wyprać, jego zarobić pieniądze na rodzinę. Skoro nie wiesz, jak wygląda zabawa w dom, zacznij się bawić w coś innego.



      z
      > drugiej strony to dobry czlowiek.


      Zwłaszcza do założenia rodziny :)))))

      Az za dobry. Nie potrafi nikomu
      > niczego odmowic


      Wierzę, tym kobietom też nie potrafił odmówić...:). Zrobił im dzieci...Tylko dlaczego współzycia w rodzinie odmówił,stworzenia dzieciom przytulnego, bezpiecznego domu, kochajacej rodziny z matka i ojcem pod jednym dachem odmówił aż trzem kobietom i trojgu dzieciom?

      Zawsze marzylam o prawdziwym
      > domu ktorego nigdy nie mialam.


      No właśnie. Więc uczepiłaś się pierwszych lepszych portek jakie raczyły do Ciebie przytruchtać, faceta z felerem i z odzysku. Kalectwo jest godne współczucia, umysłowe również.

      Marzylam o prawdziwej rodzinie, ktora
      > sie kocha, o mężu ktory traktuje swoja zone jak księżniczkę.

      Taaak, leżeć na kanapie i pachnieć, a on po powrocie z pracy będzie przynosił kwiaty, czekoladki, prał, sprzątał gotował. Na to jest rada - zatrudnij sobie lokaja. Oczywiście musisz mu godziwie zaplacić. Raczej pieniędzmi a nie tyłkiem. Ale czyż marzenia nie są warte najwyższej ceny?


      Czasami mysle zeby strzelic
      > sobie w leb, odejsc gdzies jak najdalej stad.


      Więc się zdecyduj na jedną z tych alternatyw albo na obie. Trzecia opcja - donoś ciążę i oddaj dziecko do adopcji ludziom psychocznie dojrzałym, pracowitym, nauczonym współzycia w rodzinie od matki i ojca a nie od terapeutów.
      • petronelcia29 Re: ziwerzenia młodej mężatki, proszę pomóżcie... 03.11.08, 17:58
        ... cóż za wyczerpująca odpowiedz. Do adopcji nie mam zamiaru oddać
        dziecka. Kocham Go i wiem że będe dobrą mamą. Czy z nim czy sama dam
        sobie rade.
        Ani brzydka, ani kulawa nie jestem. Tutaj Cie zadziwie - jestem
        bardzo atrakcyjna kobieta. Nie uczepiłam się mojego M, on mi tez
        duzo pomogl. Pomogl wyjsc mi z bulimii na ktora cierpialam 10 lat.
        PRzestalam rzygac przejrzalam na oczy i ... zobaczylam ile zycia
        stracilam. Teraz chcialabym wszystko nadrobic ale na niektore rzeczy
        jest juz za pozno.
        Nie wyszłam za mąż za kase. Mój M niestety nie śmierdzi kasą ale
        biedy nie klepiemy
        Jak moj M bedzie nadal mnie oszukiwal to podejme odpowiednie kroki.
        Nie pozwole sie tak traktowac. Mam swoj honor i godnosc.
        A tak na marginesie - gdybym przeczytala post o jakiejs pannie ktora
        wyszla za potrojnego rozwodnika z trojka dzieci popukalabym sie w
        glowe co ta panna z nim robi. Ale to nie jest takie proste. Ciagnelo
        nas do siebie od samego poczatku.
        No coz... zobaczymy jak to wszystko dalej sie potoczy.
        Narazie odliczam tygodnie do narodzin.
        • brak-chmur Re: Leda cierpi:( 03.11.08, 18:05
          ...na nadmiar wolnego czasu. Na rencie już tak widocznie bywa.
          A uważa Cię za garbatą, tłusta i obleśną , bo jak patrzy w lustro to jej się
          wydaje , ze każda tak wygląda:(
          • asaofetida Re: Leda cierpi:( 04.11.08, 16:26
            a mi sie wydaje, ze leda demaskuje glupote i slepote ludzka...
            • brak-chmur Re: Leda cierpi:( 04.11.08, 19:27
              "a mi", mon ami....nic się nie wydaje, tylko wiem, że leda obnaża własne
              kompleksy i własną,podłą naturę nienawistną rodzajowi ludzkiemu.
              • asaofetida Re: Leda cierpi:( 04.11.08, 20:05
                wpisy ledy sa jak wylanie wiadra zimnej wody...ktos pisze glupoty i
                oczekuje , ze go poglaszcza...a tu srruuu z grubej rury!
                • brak-chmur Re: Leda cierpi:( 04.11.08, 20:07
                  Wiadra POMYJ, chciałaś powiedzieć?
                • moon_witch Widzisz ,zanim pies 04.11.08, 23:37
                  nauczyl sie siadac, ktos go tego nauczyl.Kto sprawil, ze leda jest
                  jaka jest?
        • ziopia4 Re: ziwerzenia młodej mężatki, proszę pomóżcie... 03.11.08, 21:34
          wiesz ja mysle ze ciaza sprawila ze masz jakies dreczac mysli i zle
          znosisz niektore problemy sama mowisz ze nastawilas sie
          negatywnie do meza ,mysle ze potrzeba ci dwa trzy dni relaksu moze
          kosmetyczka i fryzjer to dobrze robi na poprawe samopoczucia
          przypomnij sobie jak to bylo przed slubem zapewne chodziliscie do
          kina czy na spacery do lasu napewno duzo rozmawialiscie dzis cos
          sie zmienilo i to cos ci brakuje wiec delikatnie przypomnij sie ze
          jestes i jest was dwoje i maz musi ci poswiecic dwa razy tyle
          czasu daj mu do zrozumienia ze ci go brakuje popros go aby
          zaprosil dzieci do domu waszego moze i to dobrze zrobi wam wtedy
          on nie bedzie musial potajemnie dzwonic . Wiesz sama moiwsz ze
          wyszlas za maz z milosci i on tak samo cie zapewnial ze kocha
          pomogl ci wyjsc z chorboby nie wierze zeby sie zmienil cos wam
          brakuje naprawde pomysl zeby zmienic przyzwyczajenia jakie sie
          wkradly po slubie ....glowa do gory rozwodnik to nie znaczy zly od
          razu mezczyzni zadko sa maniakami porzadkow w domu wiec nie oczekuj
          cudow ale w czwartek propnuje ci kosmetyczne piatek fryzjer i w
          sobote kino dla was obydwojga w niedziele po sniadaniu spacer do
          lasu a pozniej idzcie do restauracji na obiad zmeczeni wrocicie do
          domu poznym popoludniem zobaczysz jak wam bedzie fajnie i harmonia
          zgoda i milosc z bajki wroci znowu do domu na jakis czas ;...mysle
          ze brak wam relaksu pozdrawiam i nie nie mysl zle gdyz zycie nie
          bedzie latwe kazdy z nas boryka sie z takimi czy innymi problemami
          najwazniejsze cieszyc sie i szukac tego co mile pozdrawiam
        • leda16 Re: ziwerzenia młodej mężatki, proszę pomóżcie... 03.11.08, 21:40
          petronelcia29 napisała:

          >
          > Ani brzydka, ani kulawa nie jestem. Tutaj Cie zadziwie - jestem
          > bardzo atrakcyjna kobieta. Nie uczepiłam się mojego M, on mi tez
          > duzo pomogl. Pomogl wyjsc mi z bulimii na ktora cierpialam 10 lat.


          Czyli jednak byłaś zakompleksiona podobnie, jak każda brzydka i kulawa kobieta.Czymże jest bowiem anoreksja lub bulimia jak nie totalnym brakiem akceptacji dla swojego wyglądu? To, że "wyleczyły" Cię pierwsze felerne męskie portki pod wpływem których zmieniłaś negatywny obraz samej siebie, jest też symptomatyczne i potwierdza moją tezę.



          > zobaczylam ile zycia
          > stracilam. Teraz chcialabym wszystko nadrobic ale na niektore rzeczy
          > jest juz za pozno.


          Zwłaszcza z kimś takim jak on.


          > Nie wyszłam za mąż za kase. Mój M niestety nie śmierdzi kasą ale
          > biedy nie klepiemy


          A jego trójka dzieci też nie? Więc ile alimentów wyrodny tatuś płaci na wszystkie razem i każde z osobna? Jakoś tu nie jesteś skłonna do dociekliwości...


          >
          > Nie pozwole sie tak traktowac. Mam swoj honor i godnosc.


          Nawet suchej bułki dziecku za to nie kupisz.



          > Ciagnelo
          > nas do siebie od samego poczatku.


          No bo on nadzwyczaj kochliwy jest, ciągnie go do kobiet i żadnej odmówić nie potrafi ;).


          > Narazie odliczam tygodnie do narodzin.


          Odlicz jeszcze trochę kasy dla sprzątaczki tych ton kurzu, które mężuś zostawia w mieszkaniu, bo inaczej będziesz odliczać co miesiąc na lekarstwa dla dziecka-alergika.
    • moon_witch czyli będzie miał 4 dziecko. 03.11.08, 21:42
      Powinnaś skorzystać z poradni rodzinnej, moze ktoś trzeci kto z
      dystansu przyjrzy się wam jest w stanie wam pomóc. Wiele rodzin
      korzysta z takiej pomocy. Nie bagatelizuj jej i tobie przydałoby
      się wsparcie kogoś objektywnego, kto widzi sprawy bardziej
      szczegółowo.

      Dla mnie to już duży sukces, że widzisz i potrafisz go ocenic z
      perspektywy. I dość objektywnie.
      Zycze ci wsparcia od ludiz życzliwych i nie załamuj się.
      • petronelcia29 Re: czyli będzie miał 4 dziecko. 03.11.08, 22:07
        Bardzo dziękuję Wam za odpowiedzi i słowa wsparcia. Faktycznie muszę
        trochę się zdystansować i zrobić coś dla siebie
        co do odpowiedzi leda16.... tego komentować nie będę. Jak to się
        mówi nie ruszaj gó.....
        • milla_swans Re: czyli będzie miał 4 dziecko. 03.11.08, 23:20
          Petronelcia, abstrahujac od postaci Twojego meza, ktorego z pewnej perspektywy postrzegasz duzo bardziej krytycznie niz na poczatku Waszej znajomosci, chcialabym tylko zaznaczyc abys miala swiadomosc, ze Twoja irytacja wynika w duuuzej mierze z burzy hormonow na skutek ciazy. Hormony maja potezny wplyw na samopoczucie, zwlaszcza na emocje i bardzo czesto ich skutek jest wlasnie taki: irytacja, wk#rw, przygnebienie, depresja. Osmielam sie wysunac teze, ze gdyby na miejscu Twojego meza (rozwodnika, niedobrego ojca, balaganiarza i klamce) byl mezczyzna posiadajacy cechy przeciwne (zonaty po raz pierwszy, pierwsze dziecko w drodze, prawomowny i porzadnis), denerwowaloby Cie w nim cos innego, cokolwiek. A ze drobiazgowy, nadopiekunczy i w taki denewujacy sposob rozmawia z kolegami przez telefon. Twoj maz to jeden problem a Twoje hormony o druga sprawa. Mnie niepokoi tylko to, ze po porodzie moze byc jeszcze trudniej i pomoc partnera w tej sytuacji jest bardzo wazna. Sprobuj zabezpieczyc sie wsparciem rodziny czy kogokolwiek przyjaznego.
          • teklana Re: czyli będzie miał 4 dziecko. 03.11.08, 23:27
            Hmmmm.......
            Ciąża to nie choroba,a nawet jeśli to wiecznie w ciąży nie
            będziesz ;-) Rozumiem ,że każda z nas inaczej ciążę
            znosi,znosiła ,czy bedzie znosić,ALE takie męża chyba żadna by nie
            zniosła.Mogłabym tu użyć wielu epitetów,ale po co?Dobrze,że
            otworzyłaś oczy,tylko co z tego?Ważne jest by przejść do następnego
            etapu i dobrze się zastanowić nad tym co dalej zrobić z tym fantem.
        • leda16 Re: czyli będzie miał 4 dziecko. 04.11.08, 18:55
          petronelcia29 napisała:

          >
          > co do odpowiedzi leda16.... tego komentować nie będę. Jak to się
          > mówi nie ruszaj gó.....


          Rozumiem, mężowskie g.... jednak jeszcze Ci pachnie. Miłego wąchania życzę :).
          • obrotowy no i coz... 04.11.08, 19:22
            znalem jednego takiego
            mial czworke dzieci
            z trzema kobietami
            wszystkie dzieci i zony
            go kochaly !

            idiota jezdzil tylko za szybko
            zginal przy 180 km/h.
    • paco_lopez Re: ziwerzenia młodej mężatki, proszę pomóżcie... 05.11.08, 12:26
      urodzisz to ci się jeszcze bardziej pozmienia. na razie to normalne.
      dla kobity w ciazy to jakby nchłop był ze z łota, to i tak bedzie
      krytykowany. z reszta jezeli nie masz swiata poza nim, to wszystkie
      swoje frustracje bedziesz lutowac w niego.
      • albina2008 Re: ziwerzenia młodej mężatki, proszę pomóżcie... 06.11.08, 00:07
        U kobiety w ciąży życie wydaje się trudne ,kobieta zadaje sobie pytanie co będzie ,jak będzie i takie tam ,boi się o siebie o dziecko czy będzie zdrowe i takie tam inne pytania .Ty też tak masz .Może tak źle nie będzie .Nie martw się myśl pozytywnie .Teraz myśl o dziecku i nie denerwuj się :)
        życzę powodzenia :)
    • wredzioszek Re: ziwerzenia młodej mężatki, proszę pomóżcie... 07.11.08, 03:01
      nie wiem.ale pamietaj ze masz dziecko.kochane i slodkie. wiec nie martw sie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka