petronelcia29
02.11.08, 15:25
Witam
długo Was czytam i postanowiłam sama napisać.
Już sama nie wiem co mam robić. Nie wiem czy to ze mną coś nie tak
czy z moim mężem...
Otóż, wyszłam za mąż rok temu. Mój M to ... teraz uwaga.... potrójny
rozwodnik z trójką dzieci. Dodam, że nie jest z niego za dobro
ojciec. Do dzieci dzwoni bardzo rzadko, bardzo rzadko je odwiedza.
Obecnie jestem w 8 miesiacu ciazy. Nie wiem czy to hormony, czy w
końcu przejrzałam na oczy ale przeraż mnie to wszystko. Boję się jak
to będzie z dzieckiem. Jak mój M będzie nas traktował. Mówił, ze
zostawił te kobiety bo go zdradzały. Ale wiadomo że wina leży po
środku więc nie wierzą mu do końca. W ogóle zaczynam mu nie ufać. M
od początku mnie oszukiwał. Nie powiedział o trójce dzieci i trzech
żonach tłumacząc się że mogłabym tego nie przyjąć i go zostawić.
Chciał żebym najpierwo poznała go jako człowieka. To był okres kiedy
chciałam w końcu byc kochana i chciałam kochać. Byłam zaślepiona.
Nie wiem czy patrząc z perspektywy czasu teraz wyszłabym za niego.
Ostatnio ten czlowiek dziala mi na nerwy. Denerwuje mnie w nim
dosłownie wszystko. Sprawdzilam tak z ciekawosci biling i okazlo sie
ze dzwonil do swojej eks a mi wmawial ze nie dzwonil. W koncu sie
przyznal i powiedzial ze nie chcial zebym sie denerwowala, ze łączą
go z nią tylko dzieci. Byc moze tak jest... ale jezeli sie oszukuje
to znaczy ze ma sie cos do ukrycia. On nie rozumie ze ja chce
wiedziec cala prawde. Mówi że jakby mi powiedział to tez mial by
gadanie, mowi ze sie nakrecam. Nie wiem cholera co mam robic. Nie
chce rozwodu. Nie wiem jak sobie poradzic w tym zwiazku. Czuje sie w
nim ostatnio bardzo samotna. Prosze zeby np posprzatal, zeby mi
pomogl. Fakt posprzata ale tak ze musze po nim poprawiac. To takie
pobiezne sprzatanie. Nie wiem ze jemu nie przeszkadza ze sa okruszki
na podlodze, ze jest wszedzie tona kurzu. A moze faceci tak maja??
Zastanawiam sie czy jestem z nim szczesliwa.... nie wiem. Ale z
drugiej strony to dobry czlowiek. Az za dobry. Nie potrafi nikomu
niczego odmowic i wlaza mu przez to na glowe. Ja nie wiem czy
dlaczego teraz to wszystko widze a przed slubem bylo inaczej. Czy
ludzie sie az tak zmieniaja po slubie? Zawsze marzylam o prawdziwym
domu ktorego nigdy nie mialam. Marzylam o prawdziwej rodzinie, ktora
sie kocha, o mężu ktory traktuje swoja zone jak księżniczkę. Ale tak
to może tylko w bajkach jest?
Dodam ze nie mam za wielu znajomych. Jestetm chyba jakas dzika.
Czasami sama ze soba nie moge wytrzymac. Zauważyłam że ostatnio nic
tylko cały czas krytykuję męza. Normalnie wszyskto co zrobi jest dla
mnie nie tak. Może to ja go tak zminiłam na gorsze? Nie wiem
sluchajcie jak sobie z tym wszystkim poradzić.
Jak zaczac cieszyc sie zyciem, jak przestac w kółko krytykować, co
zrobić żeby zaczac normalnie zyc? Nic mnie nie cieszy, ciagle bym
tylko plakala. Dodam że mam skonnosci do depresji. Teraz niestety
nie moge brac lekow ze wzgledu na ciaze. Czasami mysle zeby strzelic
sobie w leb, odejsc gdzies jak najdalej stad.